Wreszcie Lubczyna k. Szczecina stała się sławna.
Sąsiedzi wkurzyli się i wariatowi, który szalał po wsi
swoim złomem, z zepsutym tłumikiem sprawili dowcip.
Zawiesili jego autko na drzewie.
Ale się zdziwił
Pan Zbyszek nabył niedawno używanego forda escorta. W środę chciał trochę pojeździć. Całą środę szalał po wsi i okolicznych polach, aż skończyło mu się paliwo.
Zostawił więc auto na poboczu. Gdy wrócił po nie następnego ranka, zobaczył swój samochód zawieszony na drzewie...
- Wiem kto to zrobił, kilka osób ze wsi. Pożałują - odgraża się Zbigniew Filo, właściciel starego eskorta,
który w nocy z 2 na 3 maja zawisł na drzewie przy gruntowej drodze we wsi Lubczyna.
Gdy w czwartek dowiedział się, że jego auto wisi na drzewie, był zły. Teraz już nawet się śmieje z całej sytuacji.
Samochód wisiał tam kilka dni. Właściciel zgłosił sprawę na policję w Goleniowie.Mówi, że gdy opowiadał im przez telefon, co się stało, śmiali się i kazali mu zdjąć samochód z drzewa na własny koszt.
- Nie stać mnie na wynajmowanie dźwigu - mówi Zbyszek.
Jednak pięć dni po tym odkąd auto zawisło na drzewie, wspiął się na nie i zwalił forda na dół. - Trzymało się mocno. Myślałem, że mnie pociągnie za sobą, jak go zwalałem. Lepiej było go jednak strącić, niż czekać aż spadnie komuś na głowę. Za dużo ludzi się tam kręciło - mówi rozsądnie chłopak.
Auto z hukiem runęło w dół, przewracając się na dach. Z karoserii zostało nie wiele, ale Zbyszek wierzy, że postawi forda na koła i jeszcze nim pojeździ.
gw, gs
Ciekawa metoda. Podoba mi się
-
pstryk:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›