Wpisy użytkownika Nortus & Potworne XX oznaczone tagiem "Polska" (1000) Wszystkie wpisy oznaczone tagiem "Polska" »

nortus
 

Dla poszczególnych krajów mamy następujące hasła:

Anglia - "Jeden puchar, dwa kraje, Trzy Lwy!"

Chorwacja - "Nasza duma jest naszą siłą!"

Czechy - "Wy kibicujecie, my wygrywamy!"

Dania - "Nieustraszeni Wikingowie!"

Francja - "Nowa historia, nowy sen, ten sam cel!"

Grecja - "Urodzeni wojownicy!"

Hiszpania - "Powód do życia, powód do marzeń! Viva
Espana!"

Holandia - "Jedenaście lwów, miliony fanów. W
jedności siła!"

Irlandia - Przemówmy nogami, zagrajmy sercem!"

Niemcy - "Mecz za meczem do wielkiego sukcesu!"

Polska - "Razem niemożliwe staje się możliwe!"

Portugalia - "Tutaj bije 10 milionów serc!"

Rosja - "Gramy dla ciebie, walczymy do końca!"

Szwecja - "Bądź z nami, poczuj to, przeżyj wielki sen"

Ukraina - "Ukraińcy, to nasz czas!"

Włochy - "Pomalujmy Europę na niebiesko!"
  • awatar gość: lubie fotografie czarno-biala ;)
  • awatar szurens czechofan: Piękny materiał a poza tym ciekawe wpisy będę zaglądał ca u ciebie ciekawego, pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 


Kapelan w policji nie na etacie, ale jako wolontariusz? To pomysł Kościoła


Zwolnić kapelanów z policji i służby celnej, mogą tam zostać jako wolontariusze - to propozycja samych duchownych.

*Według kościelnego prawnika ks.prof.Dariusza Walencika nie ma podstaw prawnych,by zatrudniać kapelanów na etatach w służbach mundurowych* .

- Policjanci czy celnicy przychodzą do pracy na kilka godzin i mają możliwość uczestniczenia w normalnym życiu parafialnym czy religijnym - wyjaśnia ks. Walenciak.

Co innego, jeśli chodzi o więzienia, szpitale czy garnizony wojskowe. Tam kapelani powinni być opłacani przez państwo, bo wynika to z podstawowej zasady wolności sumienia i religii - twierdzi ks. prof. Dariusz Walenciak.
- Tam, gdzie są instytucje o charakterze zamkniętym, tam, gdzie wierny nie ma możliwości praktykowania swojej wiary,tam kapelani powinni być- dodaje duchowny


Póki co oficjalnego stanowiska w tej sprawie nie wypracował jeszcze episkopat.

W Policji na etatach zatrudnionych jest dwudziestu kapelanów, w służbie celnej kolejnych sześciu. Z wyliczeń władz kościelnych wynika, że wystarczy, by na etatach pozostało czterech księży, tylko w policyjnych szkołach. *Duchowni mogą też jako wolontariusze odwiedzać mundurowych wiernych*

(gw)


kapelan stolecznej policji.jpg
  • awatar Anukett: ależ czemu?! w ogóle po co policja na ulicach, niech wszyscy lepiej siedzą w kościele i się intensywnie modlą o spokój i miłość wzajemną oraz o nawrócenie morderców, złodziei i oszustów
  • awatar Nortus & Potworne XX: @Anukett: :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

To nie jest amerykański dowcip o Polonii. Rzecz zdarzyła się naprawdę na jednej z bydgoskich ulic.


Czytelnik Alertu 24 zauważył, że na ulicy Gersona w Bydgoszczy namalować oznakowanie parkingowe dla osób niepełnosprawnych zebrało się trzech mężczyzn w roboczych strojach.

Dwóch zajmowało się nanoszeniem farby na jezdnię, trzeci zajmował się nadzorowaniem pracy. Co więcej, trzej panowie przyjechali dwoma środkami transportu: meleksem i traktorem (sic!).


malowanie pasow.jpg
 

nortus
 

Ecco Holiday masowo odwołuje wakacje first minute. "Musieliśmy zrezygnować z czarterów"

Biuro podróży Ecco Holiday anulowało dziesiątki wakacyjnych wyjazdów. Na internetowych forach wrze. Niezadowoleni klienci mówią o oszustwie,inni wieszczą bankructwo biura.Ecco mówi nam,że musieli zrezygnować z lotów czarterowych i odwołać te wycieczki, co do których prognozowano niewielkie zainteresowanie. "Wybraliśmy mniejsze zło" - mówi przedstawicielka biura podróży.

„W ostatnich tygodniach biuro turystyczne Ecco Holiday masowo anuluje rezerwacje na wielu kierunkach wakacyjnych - przy czym jako zadośćuczynienie oferuje 5% rabatu od obecnej ceny wycieczek,podczas gdy klienci kupowali je jesienią i zimą 2011 roku ze zniżkami od 20 do 30%.Wątpliwości budzi zarówno powód podawany przez biuro (nieobsadzenie miejsc na jednak bardzo długi czas przed imprezą),jak i sama propozycja
»rekompensaty « będąca co najmniej poniżej granicy przyzwoitości” - napisał na Alert24 „j23”.

"Biuro Ecco Holiday, twierdząc, że nie ma zebranej wystarczającej liczby osób, zerwało ze mną umowę. Nie proponowali innego terminu,w ogóle nic,podobno takich umów zerwanych jest dużo więcej i to w różnych kierunkach" - pisze "krzychk".

Na forach internetowych wrze

„Dzisiaj dostaliśmy z Ecco Holiday anulację rezerwacji
wycieczki na Rodos z powodu »niedokonania się minimalnej liczby rezerwacji«. Mieliśmy wylecieć na Rodos z Poznania we wrześniu, czyli odwołano rezerwację prawie 4 miesiące przed wylotem. Wycieczkę rezerwowaliśmy w listopadzie jako first minute” - pisze „bella40” na forum oceniacz.pl. „Na innym forum już wrze z tego powodu i nie jesteśmy jedyni. Możemy wylecieć, ale z ceną 50% wyższą, zaproponowaną przez biuro. Pieniędzmi obracali od listopada,  a teraz wypinają się na klientów, których na pewno stracą” - dodaje.

Niezadowolonych klientów, którzy kupili wakacje już w zeszłym roku, są setki. Odwołano wycieczki do Grecji, Egiptu, na Teneryfę, w bardzo różnych terminach - od maja do września.

Ecco: "Splotło się kilka niekorzystnych elementów. To trudne i bolesne rozwiązanie"

Biuro podróży potwierdza, że o sytuacji wie i dla samego biura też jest trudna.

- *Anulowaliśmy czartery,co do których analiza potwierdziła brak obłożenia wymaganej liczby miejsc*  Także na loty z drugiej połowy roku, co do których widzieliśmy dużą różnicę w niesprzedanych miejscach w porównaniu z latami poprzednimi. Mimo bardzo niskich cen i bardzo szybkiego startu z ofertą nie udało nam się zapełnić tych samolotów - informuje Aleksandra Olechnowicz z Ecco Holiday.

Dodatkowo nałożyło się kilka niekorzystnych elementów,
takich jak ceny paliw czy upadłość Air Poland. Mając do wyboru tylko naprawdę trudne decyzje, wybraliśmy naszym zdaniem tę najsłuszniejszą - odwołać wyloty z możliwie największym wyprzedzeniem i jak najszybciej zwrócić klientom pieniądze - informuje. Loty na te same kierunki są,ale w innym systemie,nieczarterowym, dlatego takie różnice w cenie.Pieniądze biuro podróży zwraca natychmiast - w ciągu trzech dni.

- To decyzje trudne, bolesne i niezależne od naszej woli. Anulując te rezerwacje, wybieramy w ten sposób mniejsze zło, bo mimo wszystko to lepsze rozwiązanie dla klientów niż przerwanie komuś wakacji w trakcie czy czekanie półtora roku na 28% wydanej na wakacje kwoty - dodaje. 28% pieniędzy odzyskali po półtora roku klienci biura podróży Selectours po jego bankructwie


gw


Wiedziałem, że polska wersja first minute jest oszustwem. Podobnie jak last minute np. we wrześniu a wykupywane w styczniu.Skąd oni wiedzą, że za pół roku i więcej, będą mieli wolne miejsca?



amazing-places-worldwide-131118655270.jpg


amazing-places-worldwide-131118655712.jpg


amazing-places-worldwide-131118655720.jpg


amazing-places-worldwide-131118655728.jpg


amazing-places-worldwide-131118655736.jpg


amazing-places-worldwide-131118655744.jpg


amazing-places-worldwide-131118655751.jpg


amazing-places-worldwide-131118655781.jpg


amazing-places-worldwide-131118655788.jpg


amazing-places-worldwide-131118655797.jpg
 

nortus
 

Sto ton przeterminowanych ryb - jest kara dla zakładu

Sto ton mrożonych ryb zabezpieczyła w magazynach firmy *Sona* Prokuratura Okręgowa w Lublinie. To już druga tak duża partia ryb, co do których zachodzi podejrzenie, że mogą być przeterminowane. Zakład został już raz ukarany.

Na pierwszą, o której Radio TOK FM informowało jako pierwsze pod koniec kwietnia, śledczy natrafili w Lublinie, na drugą teraz na Śląsku. Obie partie znajdowały się w magazynach tej samej firmy przetwórczej - firmy Sona. Jak dowiaduje się TOK FM, firma właśnie została ukarana przez powiatowego lekarza weterynarii.

Właściciel firmy dostał 30 tysięcy złotych kary. - To jest kara za prowadzenie zakładu bez zatwierdzenia - mówi nam Paweł Piotrowski,powiatowy lekarz weterynarii
w Lublinie. Chodzi o to, że magazyn, w którym przechowywano przeterminowane ryby, działał bez zgody inspekcji. Miało go nie być, a był. Sygnał o tym, że dalej funkcjonuje, był anonimowy. Informacja się potwierdziła, a sprawą zainteresowała się prokuratura.

Jak dodaje w rozmowie z nami dr Piotrowski, kara finansowa to nie wszystko. *Właściciel firmy będzie musiał też pokryć koszty utylizacji* . - Koszty są bardzo wysokie, myślę, że liczy się to w milionach złotych przy takiej ilości ryb - dodaje lekarz. Na razie o utylizacji nie ma jednak mowy, bo ryby są w dyspozycji prokuratury.Trzeba je przebadać,sprawdzić, czy nie stanowiły zagrożenia dla życia czy zdrowia konsumentów.

Czy zabezpieczone ryby to wyjątek?

Mamy sygnały o tym,że *mrożonych ryb po terminie,
nienadających się do spożycia* , może być znacznie więcej, że *przetwórcy sprowadzają np.z Norwegii czy Islandii ryby,które tam zostałyby wyrzucone,a u nas są mrożone,a potem np.dalej przetwarzane*

- *W każdej chłodni*,którą by skontrolowała inspekcja weterynaryjna,*znaleziono by tego typu starocie,które są trzymane,żeby je sprzedać,upłynnić,mają nawet po kilka lat*  - mówi nam pan Krzysztof, który zajmował się przetwórstwem ryb i do dziś ma związek z tą branżą

Twierdzi, że *mrożone ryby po terminie ważności,z przeklejanymi datami przydatności do spożycia,to dla niego żadna nowość* . - *Są firmy magazynowe w Polsce,na świecie,które specjalizują się wyłącznie w opróżnianiu zapasów magazynowych norweskich,
francuskich czy holenderskich ze starego towaru* . *Tam trzeba by zapłacić pieniądze za utylizację* *Przywozi się te ryby do nas,odpowiednio preparuje,
glazuruje,pakuje i sprzedaje się jako towar pełnowartościowy*  - mówi pan Krzysztof.
Jak dodaje, *w zakładach przetwórczych nic nie może się zmarnować* . To samo, jak wiemy nieoficjalnie, mieli mówić też pracownicy lubelskiego magazynu, w którym zabezpieczono stare ryby - że nie było mowy o wyrzucaniu towaru.

Czy wcześniej były utylizacje?

Sprawdziliśmy w kilku powiatowych inspektoratach w Polsce. I tak w Lublinie, w tym samym magazynie co dziś, już w 2010 roku zutylizowano 4,5 ton ryb. Potem też były kontrole,ale bez zastrzeżeń.Powiatowy lekarz weterynarii dr Paweł Piotrowski w rozmowie z nami przyznał jednak,że znalezienie przeterminowanych ryb wcale nie jest proste.Bo palet w magazynach jest bardzo dużo.Stwierdzenia nieprawidłowości są bardziej dziełem przypadku, zbiegów okoliczności, że nam się udaje to znaleźć. Czasami ktoś poskarży. W każdym razie nie jest tak, że zawsze 100% nieprawidłowości się wykryje - mówi Piotrowski. Przyznaje, że po 2010r
kontrole były, nieprawidłowości nie stwierdzono, ale nie może dać gwarancji, że przeterminowanych ryb w tym czasie w magazynie nie było.Kontrola w zakładzie rybnym może być pod wieloma kątami prowadzona. *Są różne kierunki kontroli,czasami towaru w ogóle się nie ogląda, jeśli się kontroluje tylko dokumentację* - przyznaje Piotrowski.

W inspektoracie weterynaryjnym w Myszkowie (tam znajduje się główna siedziba firmy SoNa) jeszcze w poniedziałek powiatowy lekarz weterynarii dr Adam Sroka był gotowy udzielić nam informacji na temat kontroli, we wtorek - odmówił, zasłaniając się tajemnicą. Wiemy więc tylko, że w 2010 inspektorat skierował do utylizacji prawie tonę ryb. Danych za 2011 i 2012 rok już nie chciano nam udostępnić. DO utylizacji szły też ryby zatrzymane w Granicznym Inspektoracie Weterynaryjnym w Gdyni. Jak powiedziała nam dr Hanna Łubińska, w 2010 roku do utylizacji poszły 103 tony ryb - gdy wpłynęły do portu, okazało się, że kontener nie trzymał chłodu i ryby się rozmroziły. W 2011r zutylizowano nieco ponad tonę, z powodu nieprawidłowego oznakowania. W tym roku do utylizacji poszło już 115 ton ryb - tu też doszło do "przerwania łańcucha chłodniczego". Ktoś czegoś nie dopilnował i ryby w drodze się rozmroziły.

gw


normalnie strach cokolwiek w Polsce już kupować do jedzenia.
Sól drogowa począwszy od chleba obecnej, susz jajeczny bez jajek ale z chemią, ryby 5-letnie i to wcale nie jest nic dziwnego dla branżowców.

Ciekawe co dalej wyniuchają dziennikarze?


ŻNIWA+SMIERCI.JPG
  • awatar J.K.: Niesamowite choć takie rewelacje już nawet nie dziwią tak bardzo...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar Zenia&Emilia: ale się uśmiałam :D
  • awatar Kushami: Wiocha z tym "hymnem" :/ W ogóle kto wymyślił, żeby pioseneczkę "hymnem" nazwać? Żenua...
  • awatar krzyslav: Ciekawe z czego oni się tak naprawdę śmiali. A piosneczka? Bardziej martwiłbym się jak długo będzie powód ją śpiewać.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Wiem, że te EURO2012, w którym Polska drużyna gra tylko nie dzięki umiejętnościom kopania piłki a dzięki polityce i kasie ukraińskiego biznesmena, to będzie kolejna blamaż Polski.

Ale taki hymn?

To już Cepeliada była ciekawsza!





I do tego jeszcze kaczorek wzywający do bojkotu naszego współorganizatora mistrzostw.
Paranoja, jak oczywista oczywistość.

DNO.
  • awatar Mirko: no cóż... nadal będziemy uważani za zaścianek i żywy skansen. sami to na siebie ściągamy...
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Co Ty gadasz, bardzo fajna piosenka! Wreszcie coś oryginalnego. Przecież to piłka nożna a nie rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego, powinno być wesoło a nie na baczność i z patosem.
  • awatar Bafka: Przyznam, ze mnie piosenka totalnie smieszy i niestety z pilka (mimo, ze rozumiem slowa, o czym nie mozna powiedziec, ze beda je rozumiec nie-Polacy), sie nie kojarzy. A wlasnie ze skansenem. No coz...
Pokaż wszystkie (40) ›
 

nortus
 

SN: auto może palić więcej paliwa, niż podał producent

Gwarancja,którą wydaje sprzedawca kupującemu samochód
nie obejmuje normy zużycia paliwa podanej przez producenta w katalogu auta - uznał Sąd Najwyższy w piątkowym wyroku.

Właściciel auta nie może więc żądać wymiany pojazdu, bo pali ono więcej paliwa.



Sprawa dotyczyła samochodu dostawczego Volkswagen Crafter 35. Przedsiębiorca Bernard W. kupił auto w 2007 r. Przy wyborze kierował się głównie zużyciem oleju napędowego podanym w katalogu pojazdu: 8,1 l na 100 km.Pytany o to sprzedawca potwierdził tę wielkość zużycia.
Jak twierdzi Bernard W., już w trakcie pierwszej dłuższej podróży okazało się, że auto pali na autostradzie 16-19 l na 100 km. Niezwłocznie zgłosił sprzedawcy reklamację.

Sprzedawca w sporze tym powołał się na zastrzeżenia producenta, że podane w katalogu pojazdu zużycie paliwa jest ustalone zgodnie z dyrektywą UE. Obowiązuje ona wszystkich producentów z UE. Zużycie ustala się w warunkach laboratoryjnych, przy prędkości 80 km/godz. i połowie dopuszczalnego obciążenia.
W warunkach laboratoryjnych,ponieważ warunki drogowe, które mają wpływ na zużycie, mogą być bardzo różne. Chodzi o to, by wyniki były porównywalne.

Sprzedawca zlecił zbadanie zużycia paliwa biuru ekspertyz motoryzacyjnych. Według ekspertyzy - obejmującej jazdy w mieście i poza nim - średnia zużycia wynosiła 10,7 l na 100 km. Sprzedawca odmówił wymiany samochodu, ale dla zmniejszenia zużycia zamontował ogranicznik prędkości do 120 km.

Bernard W. wystąpił przeciw sprzedawcy do sądu. Domagał się wymiany samochodu na wolny od wad. Jako podstawę prawną żądania wskazał gwarancję oraz przepisy kodeksu cywilnego o gwarancji za wady fizyczne.
Przepisy te mają zastosowanie do przedsiębiorców. W umowach sprzedaży, w których stroną jest konsument, tj. osoba kupująca na potrzeby prywatne, obowiązują zasady ustalone w ustawie o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.

Sąd pierwszej instancji uwzględnił żądanie właściciela
auta. Wedle badań biegłych powołanych przez ten sąd, którzy przeprowadzili je w warunkach podobnych do wskazanych w dyrektywnie unijnej, średnie zużycie paliwa - w mieście i poza miastem - wyniosło 11,05 l na 100 km. Sąd przyjął, że liczy się zapewnienie o wielkości zużycia paliwa,a pojazd pali znacznie więcej
Według niego jest to wada fizyczna, którą należy usunąć na podstawie przepisów o gwarancji (art. 577 par. 1 kodeksu cywilnego).

Sąd drugiej instancji wskutek apelacji sprzedawcy oddalił żądanie Bernard W. Uznał, że zużycie paliwa nie odbiega tak bardzo od podanego w katalogu samochodu. Podkreślił, że zgodnie z dyrektywą UE zużycie paliwa ustala się w warunkach laboratoryjnych
a w praktyce wpływają na to warunki drogowe oraz wiele innych czynników, których nie sposób wymienić.

Sąd Najwyższy zaakceptował to rozstrzygnięcie i w wyroku z 27 kwietnia 2012 r. (sygn. V CSK 166/11) oddalił skargę kasacyjną Bernarda W.

Sędzia Teresa Bielska-Sobkowicz stwierdziła przede wszystkim, że przez wręczenie gwarancji nawiązuje się umowa między sprzedawcą i nabywcą. Istotna jest treść tej umowy, do czego zobowiązał się w niej udzielający gwarancji. Zgodnie zaś z gwarancją, jaką otrzymał Bernard W., sprzedawca odpowiadał za wady fizyczne materiałowe i wykonawcze.

Według SN różnica między faktycznym zużyciem paliwa a podanym w katalogu nie była duża. "Nie była aż tak znacząca, by uznać to za wadę fizyczną w zakresie użytych materiałów lub wykonawstwa objętą gwarancją" - stwierdziła sędzia.

gw

coś jeszcze dodać?




moze palic wiecej.jpg
  • awatar krzyslav: Ciekaw jestem czy zaniżenie płaconego podatku o 40% z którego także utrzymywany jest Sąd Najwyższy ten uznałby za nieistotne!!! Moim zdaniem facet powinien odwoływać się do skutku. Do Brukseli włącznie. Tym bardziej że winny nie jest bezosobowy Skarb Państwa (czyli my wszyscy) ale konkretny dealer, konkretnej europejskiej marki samochodu! Kiedyś miałem zagryzkę dokładnie odwrotną! Przemieszczacz gdy był nówką z łatwością przekraczał katalogową prędkość maksymalną! O ponad 20km/h !!! Przy obowiązkowym przeglądzie zapytałem o to mechanika. Odpowiedź była frapująca. Gdyby np kupił Pan to autko swojej kobiecie mając na względzie jej bezpieczeństwo... kto wie - byłaby podstawa do reklamacji. Przemieszczacz ma już 11 lat i blisko ćwierć miliona km na liczniku a wciąż w sprzyjających warunkach jest w stanie przekroczyć prędkość katalogową. Reklamować? :D
Pokaż wszystkie (1) ›