Sto ton przeterminowanych ryb - jest kara dla zakładu
Sto ton mrożonych ryb zabezpieczyła w magazynach firmy
*Sona* Prokuratura Okręgowa w Lublinie. To już druga tak duża partia ryb, co do których zachodzi podejrzenie, że mogą być przeterminowane. Zakład został już raz ukarany.
Na pierwszą, o której Radio TOK FM informowało jako pierwsze pod koniec kwietnia, śledczy natrafili w Lublinie, na drugą teraz na Śląsku. Obie partie znajdowały się w magazynach tej samej firmy przetwórczej - firmy Sona. Jak dowiaduje się TOK FM, firma właśnie została ukarana przez powiatowego lekarza weterynarii.
Właściciel firmy dostał 30 tysięcy złotych kary. - To jest kara za prowadzenie zakładu bez zatwierdzenia - mówi nam Paweł Piotrowski,powiatowy lekarz weterynarii
w Lublinie. Chodzi o to, że magazyn, w którym przechowywano przeterminowane ryby, działał bez zgody inspekcji. Miało go nie być, a był. Sygnał o tym, że dalej funkcjonuje, był anonimowy. Informacja się potwierdziła, a sprawą zainteresowała się prokuratura.
Jak dodaje w rozmowie z nami dr Piotrowski, kara finansowa to nie wszystko.
*Właściciel firmy będzie musiał też pokryć koszty utylizacji* . - Koszty są bardzo wysokie, myślę, że liczy się to w milionach złotych przy takiej ilości ryb - dodaje lekarz. Na razie o utylizacji nie ma jednak mowy, bo ryby są w dyspozycji prokuratury.Trzeba je przebadać,sprawdzić, czy nie stanowiły zagrożenia dla życia czy zdrowia konsumentów.
Czy zabezpieczone ryby to wyjątek?
Mamy sygnały o tym,że *mrożonych ryb po terminie,
nienadających się do spożycia* , może być znacznie więcej, że
*przetwórcy sprowadzają np.z Norwegii czy Islandii ryby,które tam zostałyby wyrzucone,a u nas są mrożone,a potem np.dalej przetwarzane*
-
*W każdej chłodni*,którą by skontrolowała inspekcja weterynaryjna,
*znaleziono by tego typu starocie,które są trzymane,żeby je sprzedać,upłynnić,mają nawet po kilka lat* - mówi nam pan Krzysztof, który zajmował się przetwórstwem ryb i do dziś ma związek z tą branżą
Twierdzi, że
*mrożone ryby po terminie ważności,z przeklejanymi datami przydatności do spożycia,to dla niego żadna nowość* . - *Są firmy magazynowe w Polsce,na świecie,które specjalizują się wyłącznie w opróżnianiu zapasów magazynowych norweskich,
francuskich czy holenderskich ze starego towaru* .
*Tam trzeba by zapłacić pieniądze za utylizację* *Przywozi się te ryby do nas,odpowiednio preparuje,
glazuruje,pakuje i sprzedaje się jako towar pełnowartościowy* - mówi pan Krzysztof.
Jak dodaje,
*w zakładach przetwórczych nic nie może się zmarnować* . To samo, jak wiemy nieoficjalnie, mieli mówić też pracownicy lubelskiego magazynu, w którym zabezpieczono stare ryby - że nie było mowy o wyrzucaniu towaru.
Czy wcześniej były utylizacje?
Sprawdziliśmy w kilku powiatowych inspektoratach w Polsce. I tak w Lublinie, w tym samym magazynie co dziś, już w 2010 roku zutylizowano 4,5 ton ryb. Potem też były kontrole,ale bez zastrzeżeń.Powiatowy lekarz weterynarii dr Paweł Piotrowski w rozmowie z nami przyznał jednak,że znalezienie przeterminowanych ryb wcale nie jest
proste.Bo palet w magazynach jest bardzo dużo.Stwierdzenia nieprawidłowości są bardziej dziełem przypadku, zbiegów okoliczności, że nam się udaje to znaleźć. Czasami ktoś poskarży. W każdym razie nie jest tak, że zawsze 100% nieprawidłowości się wykryje - mówi Piotrowski. Przyznaje, że po 2010r
kontrole były, nieprawidłowości nie stwierdzono, ale nie może dać gwarancji, że przeterminowanych ryb w tym czasie w magazynie nie było.Kontrola w zakładzie rybnym może być pod wieloma kątami prowadzona.
*Są różne kierunki kontroli,czasami towaru w ogóle się nie ogląda, jeśli się kontroluje tylko dokumentację* - przyznaje Piotrowski.
W inspektoracie weterynaryjnym w Myszkowie (tam znajduje się główna siedziba firmy SoNa) jeszcze w poniedziałek powiatowy lekarz weterynarii dr Adam Sroka był gotowy udzielić nam informacji na temat kontroli, we wtorek - odmówił, zasłaniając się tajemnicą. Wiemy więc tylko, że w 2010 inspektorat skierował do utylizacji prawie tonę ryb. Danych za 2011 i 2012 rok już nie chciano nam udostępnić. DO utylizacji szły też ryby zatrzymane w Granicznym Inspektoracie Weterynaryjnym w Gdyni. Jak powiedziała nam dr Hanna Łubińska, w 2010 roku do utylizacji poszły 103 tony ryb - gdy wpłynęły do portu, okazało się, że kontener nie trzymał chłodu i ryby się rozmroziły. W 2011r zutylizowano nieco ponad tonę, z powodu nieprawidłowego oznakowania. W tym roku do utylizacji poszło już 115 ton ryb - tu też doszło do "przerwania łańcucha chłodniczego". Ktoś czegoś nie dopilnował i ryby w drodze się rozmroziły.
gw
normalnie strach cokolwiek w Polsce już kupować do jedzenia.
Sól drogowa począwszy od chleba obecnej, susz jajeczny bez jajek ale z chemią, ryby 5-letnie i to wcale nie jest nic dziwnego dla branżowców.
Ciekawe co dalej wyniuchają dziennikarze?
-
gość:
-
szurens czechofan:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›