• Wpisów: 16376
  • Średnio co: 5 godzin
  • Ostatni wpis: 90 dni temu, 21:30
  • Licznik odwiedzin: 980 962 / 3837 dni
 
nortus
 
Koniak dla księży zamiast słodyczy dla dzieci

(Maja Sałwacka, gw)



Wójt Lubiszyna donosi prokuraturze, że radny kupował słodycze na lewe faktury. Zamiast łakoci, kupił alkohol dla księży na bożonarodzeniową
imprezę. - Wójt mści się, bo wysłałem go na odwyk - tłumaczy radny


W Lubiszynie znów zawrzało. I znów poszło o alkohol. Ale tym razem to wójt ujawnił alkoholowy szwindel. Dokopał się do "lewej" faktury, którą w połowie lutego złożył w gminie przewodniczący rady miejskiej. Urząd miałby zwrócić radnemu 140
zł, za to, że ten kupił łakocie dzieciom, które brały udział w Festiwalu Piosenki Bożonarodzenio-
wej w Ściechowie. Impreza odbyła się w połowie
stycznia. Na festiwal przyjechało ponad 70 uczniów. Tyle że nikt słodyczy nie jadł,bo ich... nie było. Za fikcyjnym rachunkiem ukryto alkohol. - Na fakturze znalazły się banany, ciastka i wafelki. Byłem na tym festiwalu i nie widziałem takich rzeczy na stołach. Dyrektorka szkoły też potwierdziła,że nie otrzymała smakołyków od radnego. Nie wiem,na co radny wydał pieniądze,ale mogę się tylko domyślać, że była to rzecz, której nie można było oficjalnie wpisać w protokół. Dodaje,że podejrzewa,iż radny zamiast słodkości kupił alkohol.Wczoraj zgłosił sprawę prokuratorom.


Dyrektor Zespołu Szkół w Ściechowie,współorganiza-
torka festiwalu potwierdza, że radny nie przekazał szkole żywności.-Imprezę organizujemy z unijnych pieniędzy. Był obiad, potem pączki i ciasto. Rada ufundowała tylko nagrody dla dwóch uczniów. Nie wiem, skąd wzięła się faktura na słodycze - wzdycha dyrektorka.

Przewodniczący rady gminy, przyznaje, że przedłożył w urzędzie kilka faktur. Pierwszą na zakup lalki Barbie i tornistra - nagród dla uczestników festiwalu, drugą na 20 róż, które w podziękowaniu za organizację imprezy dostała dyrektorka szkoły. I trzecią na słodycze, które
trafiły do... jego domu. - Musiałem tak zrobić, by odzyskać pieniądze, które wydałem na zakup koniaków - przyznaje. - Festiwal współorganizują księża.
Chcieliśmy im podziękować,za kawał dobrej roboty. Ale wiadomo, że faktury ze sklepu monopolowego przedłożyć w gminie nie mogłem - mówi. Radny zrobił zakupy w spożywczaku i tę fakturę zaniósł do urzędu. - Nikogo nie oszukałem.
Za dwa koniaki z własnego portfela zapłaciłem 140 zł i na tyle opiewała faktura złożona w gminie. Nie wyłudziłem ani grosza, a wójt chce ze mnie
zrobić złodzieja- tłumaczy.

- Dlaczego kupował pan akurat koniaki? - pytamy. - To nie był tylko mój pomysł. Uzgodniliśmy tak na komisji rady. Z dziesięciu radnych uznało, że
koniak to dobry prezent dla księży. Godny. Na mojej głowie pozostało, jak rozwiązać problem faktury. Nie robiłem z tego tajemnicy, wszyscy wiedzieli, jak chciałem wybrnąć z zakupu niestandardowego prezentu - wyjaśnia.

Rzecznik gorzowskiej prokuratury okręgowej: - Na razie
nie wpłynęło do nas zawiadomienie, więc trudno nam oceniać sytuację. Jeśli doniesienie wpłynie, prokuratorzy w ciągu 30 dni podejmą decyzję o
ewentualnym wszczęciu dochodzenia. Nie ma tu znaczenia, na jaką kwotę opiewała faktura - przyznaje prokurator. Za posługiwanie się przerobionym lub podrobionym dokumentem grozi do 5 lat więzienia. Radny, który zostanie
prawomocnie skazany, traci natychmiast mandat.
---

...

Nie możesz dodać komentarza.