• Wpisów: 16376
  • Średnio co: 5 godzin
  • Ostatni wpis: 90 dni temu, 21:30
  • Licznik odwiedzin: 980 962 / 3837 dni
 
nortus
 

Jazda samochodem w Wielkiej Brytanii różni się nieco od tego, do czego przyzwyczajeni jesteśmy w Polsce. I o ile o tym, że jeździ się tutaj po złej stronie drogi wszyscy wiedzą, to warto zaznajomić się także z innymi przepisami i drogowym savoir-vivrem.

Dość zaskakujące dla, wielu, choć na szczęście bardzo rzadko potrzebne, jest to, że pomimo jazdy po lewej, na skrzyżowaniach równorzędnych pierw-szeństwo ma pojazd nadjeżdżający z prawej strony. Na szczęście organizatorzy ruchu drogowego praktycznie wszędzie zastosowali mini ronda lub (w przypadku skrzyżowań typu T) uczynili drogę przelotową drogą z pierwszeństwem przejazdu.

A skoro już jesteśmy przy rondach - odwrotnie niż w Polsce, pierwszeństwo ma ten, który znajduje się już na rondzie (co jest dość logiczne, jeżeli pamiętamy, że nadjeżdża on z prawej strony). Z kolei na zwykłych skrzyżowaniach znajdziemy niez-naną polskiemu kierowcy żółtą kratkę - jest to, tzw. box junction - na którą nie można wjechać, jeżeli po drugiej stronie skrzyżowania nie ma miejsca na kontynuowanie jazdy (ale można na nim stać oczekując na lukę wśród jadących z przeciwka,
jeżeli chcemy skręcić w prawo).


Podobnym novum będą tzw. śluzy rowerowe, czyli specjalne obszary przed światłami pomalowane najczęściej na czerwono lub zielono. Oczekując na zielone światło należy zatrzymać się przed nimi i to w taki sposób, aby nie blokować ścieżki dla rowerów wiodącej wzdłuż krawężnika – dzięki temu rowerzyści będą mogli ominąć nas po lewej stronie i ustawić się na całym obszarze śluzy w zależ-ności od kierunku, w którym zamierzają jechać.

Oprócz ścieżki rowerowej (w zależności od tego, czy możemy na nią wjechać i stanąć odgrodzonej przerywaną albo ciągłą linią) przy krawężniku znajdują się inne oznaczenia, które są dla nas nowością. Pojedyncza ciągła linia oznacza zakaz postoju w godzinach podanych na żółtej tabliczce (informacje na białych tabliczkach dotyczą
"loading" czyli rozładunku). Dwie żółte linie oznaczają całkowity zakaz postoju. Analogicznie linie czerwone (a w Edynburgu także zielone) ozna-czają zakaz postoju i zatrzymywania się.Nie wolno także zatrzymywać się przy żółtych liniach,jeżeli na krawężniku znajdują się poprzeczne kreski
(jedna lub dwie, analogicznie do tych wzdłuż).

Kategoryczny zakaz zatrzymywania się i postoju obowiązuje także na wszelkiego rodzaju zygzakach. Jeśli do tego dołączymy wyznaczone miejsca parkin-gowe i dla zaopatrzenia oraz kolorowe nawierz-chnie pasów dla autobusów, to mamy obraz godny samego Picassa.

Nie lepiej jest w pionie. Kilka rodzajów przejść dla pieszych jednak nie powinno być niczym nowym dla polskich kierowców, gdyż uniwersalna zasada
"czerwone=stop" oraz "pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo" mają zastosowanie we wszystkich z nich. Jest tylko jeden wyjątek, ale za to niezwykle istotny: dwie mrugające żółte kule oznaczają absolutne pierwszeństwo pieszych nawet, jeżeli dopiero zamierzają wkroczyć na jezdnię.

Tomasz Oryński wp.pl
---
co kraj to obyczaj

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    nortus - wiesz ze mam hopla na tym punkcie, twierdze nieskromnie ze 1,5 mln km po drogach nieomal calej europy, 30 lat za kierownica i fakt ze ...wciaz zyje, upowaznia mnie do wypowiadania sie na ten temat, nie raz pisalem o tym i wkrotce napisze znowu - wybacz ze korzystam z twojej popularnosci na tym portalu i zaprosze do dyskusji wszystkich zainteresowanych, jesli dzieki temu ocaleje choc jedna osoba, unikniemy choc jednego wypadku - WARTO
     
  •  
     
    Mieszkam w Anglii i osobiście nie jeżdżę autem w roli kierowcy,więc swoje obserwacje prowadzę z roli pasażera czy pieszego,ale powiedzieć to muszę-TUTAJ kierowcy pomimo,że po lewej są życzliwsi to po pierwsze,po drugie żółte bombki,które są udogodnieniem dla pieszych są wspaniałym pomysłem,a wiele rond daje ograniczenie prędkości a często i sami Angole mają je gdzieś.W kwestii ruchu drogowego niestety powiedzieć muszę,że Angole-Polska są 1:0.
     
  •  
     
    nie mówmy o kulturze, bo szlag może trafić jak się widzi tych "kierowców" w Polsce. Tam policja jest dla człowieka anie przeciwko - jak u nas, niestety. nie wyobrażam sobie jazdy "po lewemu".
     
  •  
     
    Aha, autor artykulu chyba jest zakompleksiony albo nie jezdzi po Polsce. Kratkowane pola na skrzyzowaniach - box junction oraz bus line i u nas sa stosowane. Rzadkoscia sa u nas natomiast tabliczki informujace w jakich godzinach doby i dniach tygodnia kiedy zakazy i ograniczenia obowiazuja. Podobnie jak tabliczki - "nie dotyczy zaopatrzenia". Panie Orynski nie rob z Polakow kmiotow Europy. Jestesmy biedniejsi i mamy glupszych organizatorow ruchu. Ale i u nas sa przeblyski kultury komunikacyjnej. Trzeba ja propagowac a nie wmawiac rodakom ze sa gorsi. Mandatow na wyspie zaplacilem dwa. I tylko dlatego ze wykroczenia popelnilem brytyjskim autem. Raz postawilem auto na zwolnionym przez brytola miejscu. Okazalo sie ze parkowal nieprawidlowo. Innym razem swiadomie przed szpitalem - wiozlem chorego. Zawsze mozna sie odwolywac i gdybym sie uparl, uzasadnil ze jestem obcokrajowcem - pewno by mi darowano.
     
  •  
     
    Cwiczylem to dwa lata i mialem straszny ubaw ilekroc z nabozna czcia pytano mnie jak to jest "tam" jezdzic. Tak samo jak i na kontynencie ;)! Tyle ze po lewej. Przede wszystkim - z glowa. Brytole jezdza ostroznie i raczej powoli - w miastach. Zreszta nie sposob tam szalec - i drogi i ulice sa waskie i krete. Gdyby nie wysoka kultura komunikacyjna zgineliby w korkach i tysiacach stluczek. Wystarczy ich nasladowac. Policja jest zyczliwa i zajmuje sie tym do czego jest powolana - bezpieczenstwem a nie szukaniem powodow do karania. Tam gdzie to mozliwe przekraczaja speed limity jak wszyscy europejczycy. Glownie na autostradach. Drogi sa upstrzone fotoradarami ktore zaczeli juz likwidowac - bo g... daja. Podobnie jak zbedne oznakowanie. Obcokrajowcow traktuja z  protekcjonalna zyczliwoscia. Oznakowanie mozna szybko rozgryzc bo jest dla kierowcow a nie przeciw nim. Dobrze zaczac "kontynentalnym" autem - mozna sie skupic na odmiennosciach ruchu a i tubylcy od razu widza zes nietutejszy.