Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 7 sierpnia 2010

Liczba wpisów: 14

nortus
 

Wczoraj był dzień ważny i poważny więc dzisiaj zaczniemy wesołkowo.
  • awatar Zenia&Emilia: Dobry Dzionek. ;)
  • awatar Be Yourself !: Z Komorowskim - boskie :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

- Ożywiajcie i zwyciężajcie, krzyże z puszek piwa stawiajcie-tymi słowami Janusz Palikot skomentował
w TVN24 zamieszanie wokół reklamy "Zimny Lech", która do poniedziałku wisiała na krakowskim Hotelu Forum.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Jeszcze w czasie trwania programu pod pałacem prezydenckim pojawił się krzyż wykonany z puszek piwa Lech.

- Przed 22.00 w czwartek pod Pałacem Prezydenckim pojawiła się grupa osób niosących prowizoryczny krzyż wykonany z puszek piwa Lech - pisze na Alert24 Piotr.

Młodzi ludzie oparli swoją konstrukcję o barierki ogradzające postawiony przez harcerzy krzyż - Krzyczeli: "My też bronimy krzyża" .



I co się dziwić, z krzyża zrobiono pośmiewisko. Jak coś się nam już teraz nie podoba (vide Poznań, Kraków i kilka innych miast) to stawiamy krzyż i mamy wszystkich w dupie.
Za duży hałas na twojej ulicy - po środku jezdni postaw krzyż i będziesz miał spokój.
Skoro jednym wolno - to i innym też wolno.
  • awatar Alter_Ego: Żałosne. Tylko ośmieszamy się w oczach całego świata.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Alter_Ego: niestety - ale my zawsze byliśmy pośmiewiskiem Europy. teraz tylko to potwierdzamy, że tu nic się nie zmieniło, chyba że na gorsze.
  • awatar Bezedura: Cyrk, tylko, że nieśmieszny :(
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Krzyż na aukcji

“ODBIÓR WŁASNYM TRANSPORTEM Z MIEJSCA INSTALACJI.”



Krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim od wielu tygodni rozgrzewa debatę publiczną w kraju. Podczas nieudanej próby jego przeniesienia do kościoła św.Anny we wtorek,doszło do przepychanek "obrońców krzyża" z policją i strażą miejską.

Teraz pewien internauta próbuje doprowadzić do przeniesienia inną metodą. Wystawił go na aukcji.
O aukcji w serwisie Allegro, poinformował nas internauta Sebastian.

"Odbiór własny"

Użytkownik szaran22, wystawiający krzyż na sprzedaż, opisał swoją aukcję lakonicznie.

“Krzyż drewniany, niepoświęcony. Do odbioru natychmiastowego (zalecane). Odbiór własnym transportem z miejsca instalacji.”



W piątek rano cena za krzyż sięgnęła już 3716 złotych. Aukcja trwa do czwartku 12 sierpnia.

wp
 

nortus
 

Zapomnij o PIN-ie, bank pozna cię po głosie


Wkrótce banki w Polsce będą rozpoznawały klientów po głosie. Pierwszy może być - według nieoficjal-
nych informacji - ING lub Raiffeisen.

Dwa miliony klientów w kontaktach z kanadyjskim operatorem telefonii Bell Canada posługuje się hasłem głosowym. Takim samym - "w Bell mój głos jest moim hasłem" ("At Bell, my voice is my password").

- A system i tak wie, który klient dzwoni - mówi Zbigniew Marcinkowski z firmy Algotech Polska, która ma licencję na technologię izraelskiej firmy PerSay (jej używa kanadyjski operator).

Klienci w Kanadzie mogą np. sprawdzić wartość ostatniej faktury, złożyć reklamację bez konieczności rozmowy z pracownikiem.

Policja w Holandii sprawdza, czy kibice, którym przez chuligańskie wybryki zakazano chodzenia na stadiony, są w czasie meczów w domu (wcześniej musieli się meldować na posterunku).System dzwoni do nich o określonej porze i weryfikuje, kto siedzi po drugiej stronie słuchawki.

Jak dowiedziała się "Gazeta", w Polsce prawdopo-dobnie jeszcze w tym roku zamiast kodu PIN czy specjalnego hasła banki będą sprawdzać tożsamość klientów po głosie. Na razie w formie testów.

Jeszcze w tym roku chcemy taki pilotażowy projekt uruchomić z jednym z polskich banków - mówi Peter Martis, szef firmy Nuance na region Europy Środkowo-Wschodniej.

- Plan jest taki, by w przyszłym roku technologię wdrożyć już w pięciu bankach. Nie chce ujawnić, z którymi bankami rozmawia. Według naszych nieofic-jalnych informacji zainteresowane są m.in. ING oraz Raiffeisen.- To wstępne przymiarki do takiej technologii, są prowadzone rozmowy z kilkoma dostawcami - mówi rzecznik ING.

Amerykański Nuance to jedna z największych firm zajmujących się technologiami głosowymi - weryfikuje ludzi po głosie, tekst zamienia na mowę i odwrotnie. Na całym świecie ma ok. 3 tys. firm-klientów, w zeszłym roku jego przychody przekroczyły miliard dolarów. Od kilku miesięcy walczy o kontrakty na polskim rynku.

Jak to możliwe, że głos może być naszym hasłem? Dzięki zastosowaniu tzw. biometrii głosowej i wykorzystaniu tegu,że głos - a konkretniej budowa kanału gardłowego - jest u każdego człowieka unikalny. System informatyczny porównuje to, co mówi klient, z nagraną wcześniej próbką jego głosu. Ta próbka jest jak odcisk palców klienta, firma może ją pobrać, prosząc o kilkakrotne powtórzenie wybranego zdania albo podczas zwykłej rozmowy z konsultantem (z reguły przeprowadza się ich kilka, w różnych porach dnia, by zebrać jak najwięcej informacji o głosie). Z próbki system wyciąga kilkadziesiąt różnych parametrów - sprawdza m.in.drgania krtani, sposób wypowiadania tonów niskich i wysokich,dźwięki gardłowe, nosowe itp. Jeśli porównanie wypadnie na korzyść, klient - bez konieczności rozmowy z pracownikiem biura obsługi - ma dostęp do konta, może sprawdzić jego stan, zlecić przelew etc.

Jeśli system ma wątpliwości, co może się zdarzyć np. przy zapaleniu gardła, połączenie zostanie przekierowane do pracownika.

Czy głosu nie można podrobić? Martis podaje przykład z Belgii, gdzie bank Dexia technologię rozpoznawania klientów po głosie wdrożył trzy lata temu jako usługę premium, w pakiecie dla VIP-ów (ok. 2 tys. klientów). - Nie mieli żadnego włamania, choć przyznali, że były takie próby - mówi szef Nuance na nasz region.

Wcześniej polskie firmy próbował zainteresować biometrią głosową Algotech. - Trafiliśmy na okres kryzysowy, banki i inne instytucje zacisnęły pasa, odłożyły wdrażanie nowych technologii - mówi Marcinkowski z Algotechu. - Mamy kilka pilotażowych projektów w dużych firmach, gdzie pracownicy, jeśli zapomną hasła, mogą za pomocą głosu zdalnie je zresetować, zamiast dzwonić do biura obsługi - mówi.

Wbrew pozorom tego typu procedury drogo kosztują - według szacunków Instytutu Gartnera telefony do pracowników w sprawie zapomnianego hasła to nawet połowa połączeń. W USA jedna taka operacja kosztuje nawet 30 dol. (przez to, że procedura trwa długo i zajmuje większość czasu pracy call-center).PerSay twierdzi, że obcina te koszty do kilkudziesięciu centów. - Wyliczyliśmy, że w polskich realiach przy firmie zatrudniającej 5tys.
pracowników można zaoszczędzić miesięcznie dwa etaty - mówi Marcinkowski.

Biometria nie jest tania - w Nuance za wdrożenie takiej identyfikacji klientów trzeba zapłacić 300-400 tys. euro. Cena zależy od liczby klientów.

- Takie technologie istotnie odciążają biura obsługi, znacznie zmniejszając koszty działania. U nas jeszcze się nie zadomowiły, ale to kwestia przełamania oporów mentalnych. Bo ekonomicznie to się na pewno opłaca - uważa Marian Kostecki, szef firmy doradczej MasterPlan specjalizującej się w usprawnianiu call-center. - Jeden z zachodnich banków w ten sposób weryfikuje konwojentów, którzy przyjeżdżają po pieniądze - mówi.

Marcinkowski twierdzi, że konkurencja ze strony Nuance mu nie przeszkadza. - Biometria to tak nowa dziedzina w Polsce, że każdy kontrakt, czy nasz, czy rywala, pcha ten rynek do przodu - mówi. Liczy na to, że w rozkręceniu biznesu biometrycznego pomogą też takie inicjatywy jak wprowadzone w czerwcu tego roku bankomaty banku BPS z czytnikami linii papilarnych czy internetowa bankowość w Pekao SA (klienci korporacyjni logują się bez hasła, weryfikują się również czytnikiem linii papilarnych).

gw
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bellis caerulescens: skanery siatkówek i linii papilarnych i owalu twarzy już są. ale to jest do przeskoczenia przez bandziorów (mogą obciąć CI palec czy wyłupać oko :D ) teraz myślą nad czymś jeszcze innym.
  • awatar Níðhöggr: Nie podoba mi się ten pomysł. Wystarczy solidne przeziębienie, a już brzmienie głosu jest inne. Chociaż z drugiej strony mogłabym sporo kont obrobić, bo nieźle wychodzi mi naśladowanie głosów ;>
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Wino na jednorazowe kieliszki.

Ile razy chciałeś wypić kieliszek wina?
Tylko jeden,bez potrzeby kupowania całej butelki. I co?
Nie dało się?
Żaden sprzedawca nie chciał nalać lampeczki?

I dobrze. Od tej chwili nie będziesz musiał się martwić. Będziesz mógł kupić 1 kieliszek wina w plastikowym opakowaniu.Oderwiesz wieczko,wypijesz,
a kieliszek wyrzucisz. Proste, prawda?

A wszystko to za sprawą firmy Wine Innovations, która wpadła na ten genialny pomysł. Z ulotek wynika, że dostępne jest wino białe, czerwone i pomarańczowe.

Cena za kieliszek tej przyjemności to ok. 11zł za  187,5ml. Na zdrowie. Tylko po wypiciu nie wsiadajcie za kierownicę samochodu, bo to będą koszta większe niż 11zł.

banzaj.


na zdrowie
  • awatar Edelweiss: Na Słowacji sprzedaje się wódkę w takich właśnie plastikowych kielonkach ze sreberkiem :)
  • awatar Níðhöggr: To czekam jeszcze na wodę w małych kartonikach :P
  • awatar Bezedura: Coś dla mnie :-D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar Níðhöggr: O, moi znajomi :D (serio, jak się człowiek dość napatrzy na polskich szturmiaków to zaczyna ich poznawać) Z ta ciemną stroną mocy coś jest...^^
  • awatar Zenia&Emilia: z tym krzyżem to wstyd mohery zrobiły że szok :P
  • awatar krzyslav: Porównywanie Kaczora i jego zwolenników do Wadera i imperium, to niczym nie uzasadniony komplement dla pisuarów i jest obrażliwe ...dla ciemnej strony mocy.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: strasznie tam teraz jest
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Hugs/d.Wieprzny: wiem czym my nagrzeszyliśmy i dlaczego taka klątwa kar spadła na Polskę. Ale czym oni musieli nagrzeszyć?
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: @Nortus & Xylia: tam coś takiego miało miejsce ponad sto dwadzieścia lat temu wtedy był olbrzymi głód na tych terenach a później jeszcze w latach dwudziestych ubiegłego wieku
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
  • awatar Be Yourself !: Padłam ze śmiechu ! Boscy są :D
  • awatar Be Yourself !: Poproszę o jednego takiego dyżurnego w moim domu , zawsze będzie poprawiał mi humor :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Google, w ramach projektu Books skanuje książki, by następnie umieścić je w Internecie. Koncern doszedł do wniosku, że liczba książek wydanych w czasach nowożytnych wynosi 129 864 880.


Na blogu koncernu właśnie pojawił się bardzo interesujący wpis - Google stwierdził, że czasy nowożytne zaowocowały wydaniem niemal 130 milionów książek.

W jaki sposób osiągnięto taki wynik?

Na początku trzeba było zdefiniować "książkę". Pracownicy Google doszli do wniosku, że rozsądnie będzie za "książkę" uznać "tom". Na blogu czytamy, że na przykład różne edycje "Hamleta" powinny być traktowane jako odrębne książki, ponieważ zawierają różne przedmowy czy komentarze.
Kolejnym krokiem było określenie sposobu, w jaki książki powinny być policzone.

Zastanawiano się nad wykorzystaniem numeru ISBN (International Standard Book Number - Międzynarodowy Znormalizowany Numer Książki), ale funkcjonuje on od mniej więcej 40 lat. Google zebrał więc dane pochodzące zarówno z numerów ISBN, Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych (największej biblioteki świata) oraz katalogu WorldCat (największy katalog bibliotek na świecie)
Po analizach, obliczeniach, wyeliminowaniu dokumentów rządowych czy przedmiotów opatrzonych numerem ISBN (na przykład koszulek), koncern ogłosił, że liczba nowożytnych książek na świecie wynosi 129 864 880.

Przypomnijmy jednak, po co w ogóle Google zadał sobie trud liczenia książek. Jednym z projektów koncernu jest Google Books, w ramach którego książki są skanowane, a następnie umieszczane w Internecie. Koncern twierdzi, że za swoją misję obrał zindeksowanie i skatalogowanie wszystkich możliwych informacji na świecie - a więc także książek.
Projekt Google Books budzi wiele kontrowersji wśród wydawców którzy uważają między innymi, że Google nie powinien udostępniać publicznie i za darmo dzieł literackich. Doszło do kilku pozwów zbiorowych, w których stowarzyszenia wydawców, biblioteki a nawet amerykański Kongres wykazywali nieścisłości prawne, którymi obarczony jest projekt. O problemach związanych z Google Books pisaliśmy już wielokrotnie, a tu znajdziecie kilka tekstów na ten temat.

Joanna Sosnowska
dgp



no to mam dużo książek do przeczytania :D :D :D
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: ciekawe
  • awatar krzyslav: Walić wydawców i księgarzy, wiedza jest własnoscia ludzkości, a że upierają sie przy prymitywnym "nośniku" to ich problem. Telewizja nie zabiła Radia ani Kina, a Internet - Telewizji. Pomyslowi i pracowici wydawcy i ksiegarze moga spac spokojnie - zbankrutuja tylko pazerne lenie.
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: @krzyslav: zgadzam się z tobą
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 


Trakt historyczny na Cmentarzu Centralnym ma ponad dwa kilometry i wiedzie po najciekawszych miejscach szczecińskiej nekropolii. W czwartek został oficjalnie otwarty

- To taka podróż tropem tych, którzy zasłużyli się naszemu miastu. Każdy może zobaczyć tutaj korzenie Szczecina, odnaleźć cząstkę siebie.

Spacer traktem historycznym trwa niecałe dwie godziny.Trasa została tak ułożona, by zwiedzający mógł zobaczyć 21 interesujących obiektów.

Rozpoczyna się i kończy we wschodniej części cmentarza, przy bramie głównej. Trakt prowadzi alejkami obok płyt nagrobnych znanych i cenionych szczecinian, którzy mieszkali tu przed wojną. Z uwagi na zmieniający się sposób zagospodarowania cmentarza w latach powojennych, pozostała tylko ich niewielka część. Teraz znajdują się wśród współczesnych mogił,których układ zatarł pierwotny
sposób ekspozycji. Dzięki precyzyjnemu wytyczeniu trasy bez trudności można tu zobaczyć wykonany z czerwonego piaskowca nagrobek słynnego rzeźnika i producenta wędlin - Ottona Freybego, głaz rodziny Stoewerów,założycieli fabryki produkującej rowery,
maszyny do szycia i pisania, czy pomnik Wilhelma Meyer-Schwartau, architekta, który zaprojektował m.in. układ przestrzenny Cmentarza Centralnego i Wałów Chrobrego.


Przejdziemy także obok Kaplicy Głównej,lapidarium
Kwatery Zasłużonych i Kombatantów, pomników: Braterstwa Broni, Sybiraków, Tym, co nie powrócili z morza, oraz Krzyża Katyńskiego.

Trasa zwiedzania jest oznaczona 17 strzałkami umieszczonymi na kamiennych cokołach z granitu izerskiego, który pochodzi ze Szklarskiej Poręby. Forma architektoniczna postumentów tablic i strzałek nawiązuje do charakteru oryginalnej małej architektury cmentarza. Żeby wyeksponować miejsca,na szlaku ustawiono tablice zabezpieczone płytami szklanymi. Wszystkie z nich są numerowane i zaopatrzone w tekst na temat danego pomnika czy grupy nagrobków. Informacja podana jest w dwóch językach: polskim i niemieckim. Opisy miejsc na szlaku zostały opracowane przez Macieja Słomińskiego, historyka sztuki i prezesa Stowarzyszenia na rzecz Cmentarza Centralnego.

- Trasa to efekt naszej doskonałej współpracy ze stowarzyszeniem. - Jestem pewna, że dzięki tej inicjatywie ciekawi historii miasta szczecinianie
a także turyści będą nas częściej odwiedzać. Trakt można pokonać w pojedynkę lub z którymś ze szczecińskich przewodników.

Na realizację projektu, opracowanego przez pracownię architektoniczną Archimedes. Projekt był konsultowany z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków.

- Liczymy, że w tym roku na Cmentarzu Centralnym powstanie jeszcze jedna trasa turystyczna. Tym razem będzie to trakt botaniczny, który częściowo będzie pokrywał się z tym turystycznym. Jego długość to też ok. 2 km.


Jakub Ziębka  gw


Wiem, że dla wielu ludzi to może być dziwne ale warto iść na  spacer po cmentarzu centralnym - trzecim największym cmentarzu Europy.
W wielu miejscach nie widać, że się jest na cmentarzu. Co prawda Polacy zniszczyli wiele założeń cmentarno-parkowych (za Niemca były określone wzory nagrobków, wysokość ich, zabudowa żywopłotem, wygląd nagrobków a my stawiamy np. i kilkumetrowe potwory anielskie, zniszczono dużo cennej zieleni).
Jest tam wiele bardzo cennych drzew i krzewów, cmentarz był jednocześnie ogrodem botanicznym w pewnym stopniu.
  • awatar Zenia&Emilia: a warto,warto-ja często łażę na spacer na cmentarz.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Irlandzki oficer Michael Keogh uratował życie Adolfowi Hitlerowi w 1919 roku, w czasie groźnego incydentu, w którym Hitlerowi i drugiemu mężczyźnie groziło zlinczowanie - pisze "Irish Independent".

Były to czasy, w których w Monachium ważyły się losy utworzonej w kwietniu 1919r komunistycznej Bawarskiej Republiki Rad. Hitler był w tym czasie płatnym konfidentem kontrwywiadu wojskowego.

W latach 1914-16 Keogh walczył po stronie Brytyj-czyków z Niemcami, za co otrzymał odznaczenie za odwagę, ale po wzięciu go do niemieckiej niewoli przeszedł na stronę Niemiec, które podsycały w owym czasie irlandzki nacjonalizm, widząc w nim szansę na osłabienie Wielkiej Brytanii od wewnątrz


Swoje wojenne losy Keogh opisał w pamiętniku, który zaginął na krótko przed jego śmiercią w 1964 roku i odnalazł się dopiero 40 lat później w archiwach dublińskiego University College (UCD). Uniwersytet zwrócił go rodzinie, a ta zdecydowała go opublikować.

Według relacji Keogha, będąc na służbie otrzymał on pilne wezwanie do interwencji dla opanowania groźnej sytuacji, w której około 200 mężczyzn zebranych w sali gimnastycznej na terenie koszar w Monachium było bliskich dokonania samosądu na dwóch "politycznych agentach". Jednym z nich był Hitler.

Irlandczyk wysłał pod dowództwem sierżanta sześciu
ludzi uzbrojonych w broń palną z bagnetami i sam również udał się na miejsce incydentu. Zorientował się, że dwóch agitatorów zostało ściągniętych na podłogę ze stołów, których wcześniej używali jako mównic, i dotkliwie pobitych. "Groziło im, że zostaną skopani na śmierć" - napisał w swym pamiętniku Keogh.

"Rozkazałem jednemu ze strażników oddanie strzałów w powietrze. Powstrzymało to ogólny zgiełk, choć żądny krwi tłum nadal groźnie pomrukiwał" - zaznaczył. Żołnierzom udało się wyciągnąć spod stołów obu rannych agitatorów. Jeden z nich z charakterystycznym wąsikiem przedstawił się jako Adolf Hitler.

Obaj agenci agitowali za nowo utworzoną partią DAP (Niemiecką Partią Robotniczą), działającą od kwietnia 1920 roku pod nazwą NSDAP (Narodowosoc-jalistyczną Niemiecką Partią Robotników). Głosiła ona hasła nacjonalistyczne, antykomunistyczne i antysemickie.

W 1921r Hitler został szefem NSDAP, zaś dwa lata później dokonał nieudanej próby zamachu stanu, tzw.puczu monachijskiego.Do władzy doszedł w 1933r

PAP gw