Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 27 sierpnia 2010

Liczba wpisów: 8

nortus
 
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 

Zwłaszcza te cudowne pazurki wbite we mnie, na wylot przez sweter i kurtkę wczepione w moje delikatne ciało i zielone oczy jak 1 zł wielkie wpatrzone w moje piękne błękitne oczęta - czyż to nie jest cudowne?
I ta mina, taka zatroskana, wpatrzona we mnie błogo, krzycząca zostawcie mnie i mój tyłek !!!
Ale wiem, że Nortusek jest ze mną i mnie trzyma w swych ramionach i nic złego mi się nie stanie ;)

A dlaczego? Bo cholerna małpa znowu dostaje zastrzyki - do jasnej cholery !!!!!!!!!!!

Ta mina to reakcja na włożenie w tyłek termometru żeby stwierdzić że mała zołza ma 39 C gorączki = zapalenie pęcherza moczowego.

Mam pobrać mocz do badania - tylko jak to qqqqqqq zrobić?

Czytałem wczoraj w necie co to ludzie uskutecz-
niają żeby pobrać kilka mililitrów złotego płynu lub deszczu (jak kto woli).
Jak to podnoszą kotu ogon gdy sika i podkładają: talerzyki, miseczki, kubeczki, łyżki stołowe, łyżki wazowe i cholera wie co jeszcze.
Inni karzą kotu sikać do pustej kuwety -moja jest zbyt kulturalna i nie sika ani poza kuwetą ani do pustej kuwety - przecież musi sobie pogrzebać :D

Czytałem też o masażu - ale dr Gosia mi wyjaśniła
o co chodzi i w tym przypadku to nie wychodzi.

Więc kupiłem jakiś specjalny żwirek do badania moczu - pytanie czy będzie chciała sikać gdy 1. jest inny żwirek, 2. jest go bardzo mało i nie ma w czym pogrzebać :D
Zobaczymy.

W każdym razie szykuje się tydzień zastrzyków.
Zastrzyki chyba będzie robiła sąsiadka, jest pielęgniarką i robiła zastrzyki Milusi. Bo jeździć znowu przez tydzień mi się nie uśmiecha - dojazd w jedną stronę zajmuje ... 1 godzinę lub 25 zł taksóweczką. Dzisiaj jechałem taksówką bo lało, wróciliśmy busem bo tylko kropiło.

Na pewno musimy pojechać jutro bo dr Gosia chce zobaczyć jak zareagowała na dzisiejsze zastrzyki (tylko 3, brrrrrr).

A teraz małpa śpi na drapaku. Właśnie dostała śniadanie bo na wszelki wypadek zabrałem ją na czczo gdyby było to potrzebne. Więc dopiero co zjadła.  

W lutym ważyła 4 kg, sierści i kości.
W kwietniu schudła (to pewnie przez Wielkanoc nad morzem) do 3,7 kg i tą wagę trzyma.

Sierściuch kochany ;)
  • awatar kochanica szkarłatna: współczuję, to już wolę kici wciskać tabletkę niż pobierać jej mocz ;)
  • awatar Alter_Ego: Auć... Biedna Xylia! (Hi hi hi... Nortusku, cóż za skromność przemawia przez Twoje piękne, błękitne oczęta :-D )
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Alter_Ego: a masz jakieś wątpliwości ?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 
  • awatar Alter_Ego: i po co wydawać pieniądze na operacje plastyczne? photoshop: ujędrni biust, wysmukli talię, odessie tłuszcz, wygładzi twarz i to wszystko za free :-D, bez bólu, bez wychodzenia z domu
  • awatar Amy Blue Rose: O tak, fotoszop zdecydowanie czyni cuda :D PS.Jeśli nie widać różnicy to po co wydawać na operacje plastyczne? ;P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar W Granatowych Kąkola: Widziałam parę dni temu, dobre, aż szok bierze:)
  • awatar http://kolejnyblog.p: a dzień dobry, znam blog i czytam - toteż zdziwiło mnie że blokowana jestem. nie jestem szafiarką, nie robie konkursów, nie robię tutoriali z makijażem ani tipsami, nie wywalam miliona zestawów z ciuchów którycj nigdy nie dotknę, nie wstawiam zdjec z kim kardashian, hanną montaną ani niczym innym . obrazić razcej tez nie obraziłam.
  • awatar gość: * ucięło: kolejnyblog.pinger.pl
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Gdy najedziesz kursorem na fotkę dowiesz się co przedstawia.


Zdjęcie specjalne:  

Japonia.Sala smierci w tokijskim więzieniu.po lewej posążek Buddy,na podłodze czerwony kwadrat, którym oznaczono zapadnię.za szybą dla świadków odbyw egzekucji



Japonia.Sala smierci w tokijskim więzieniu.jpg
 

nortus
 

*Sprzedam grób z teściami.Cenę mogę negocjować*  

Miejsca pochówku, to ostatnimi czasy, towar deficytowy. Handel kwaterami kwitnie więc w najlepsze. Ofert jest cała masa - na cmentarzach, w gazetach i oczywiście w internecie. Niektóre z nich kuszą dostępem do wody, inne - sąsiedztwem rodziców Jana Pawła II. Administracje cmentarzy nazywa to "skandalicznym procederem", ale nic nie może zrobić, bo prawo tego nie zabrania.

Większość ofert przyciągających uwagę znajduje się na portalu cmentarne.pl - dostrzega "Głos Wielkopolski", który wydzwaniał pod podane w ogłoszeniach numery.

- Grób jest już stary, ma 3o lat. Do niczego nie jest mi już potrzebny - tłumaczyła chęć pozbycia się kwatery jedna oferentek. Oferta kolejnej - była jeszcze "ciekawsza":


- Mój numer kwatery to..., w drugim rzędzie, po lewej stronie od krzyża, w stronę Plewisk. Cena wyjściowa to 10 tysięcy zł, ale mogę negocjować. Leżą tam moi teściowie, a groby są już bardzo zniszczone - wyjaśniła w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" .

Ale 10 tysięcy za miejsce na cmentarzu, to wcale nie najwyższa cena. Mający prawo do użytkowania kwater, mogą na "zbijać kokosy".
"Grób tradycyjny,ziemny,pojedynczy, dwumiejscowy" na Powązkach,opłacony na 20 lat kosztuje 50 tys zł
Ale ceny zależą od atrakcyjności położenia kwater. Niektóre oferty są zaskakujące:

"Odstąpię miejsce dwuosobowe na cmentarzu Junikowo. (...) Bliski dostęp do wody" - zachęca jedno z ogłoszeń. "Sprzedam grób ziemny (...) usytuowany niedaleko spoczynku rodziców Jana Pawła II" - kusi inne ogłoszenie.

gw

nawet po śmierci można teściową sprzedać dalej :D
  • awatar madleine: jest popyt, jest podaż- administracja cmentarzy zamiast mówić, co o tym sądzi, powinna starać się problem rozwiązać. Choć ja nigdy w życiu nie sprzedałabym już zajętego grobu- bez względu na to, w jakich stosunkach byłabym ze zmarłym
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @madleine: jakieś to dziwne. rozumiem pusty grób, z jakichś powodów nie będzie wykorzystany, ale grób z kimś z rodziny :( teściowa to też przecież rodzina, mimo wszystko, choć się np. rozwiodą to jednak męża/żonę bierze się z dobrodziejstwem inwentarza :D
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: dobre miejsce musi kosztować odpowiednio a teściowa widocznie nie była zbyt lubiana
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

"Pejzaż górski” - obraz znanego i cenionego pejzażysty drugiej połowy XIX wieku Johanna Heinricha Steinike, znajdujący się dotychczas w gabinecie wojewody, został dziś przekazany do zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie.

Obraz, o wymiarach 178,5 cm na 127,5 cm, wykonany w technice olejnej na płótnie, wpisany jest do rejestru zabytków województwa zachodniopomorskiego

gs24


Do tej pory wiele obrazów i rzeźb jest w gabinetach polityków i urzędników. Dostępne dla nielicznych.
  • awatar madleine: granda z tymi dziełami sztuki w gabinetach! Czy tylko mi się wydaje, czy oni tam pracować powinni- dla nas, dla kraju pracować, a nie sztuką się chwalić?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Dziwne nazwy potraw:


Jak się robi fjuta?

Trzeba ugotować cukrowe buraki pokrojone w kostkę, następnie włożyć je do szmacianego worka i dobrze odcisnąć w prasie. Wyciśnięty sok gotuje się aż do momentu, kiedy zmieni się w gęsty syrop

Rozmowa z Grażyną Szelągowską z Muzeum Etnograficznego

Grzegorz Giedrys: Zajmijmy się naszymi słodkościami. Pierniki wszyscy znamy. Czym słodkim raczyli się nasi przodkowie?

Grażyna Szelągowska: To oczywiste, że znamy smak pierników z Torunia, ale czy wszyscy wiemy, jak smakuje *piernik z marchwi* czy *szary piernik z Kujaw* , tego nie jestem pewna. A przecież to stare, tradycyjne ciasta. Oczywiście wiele osób znak smak amoniaków nazywanych też w Toruniu *amerykanami* , które do dziś są popularne. To po prostu ciastka pieczone na amoniaku.

Im więcej amoniaku, tym lepiej. Niektórzy lubią, jak amoniak uderza w nos jak oranżada. Bardzo ciekawym moim zdaniem zagadnieniem dotyczącym kuchni regionalnych jest nazewnictwo z nią związane. Na wiele podobnych potraw i produktów w różnych częściach kraju mówi się inaczej.

Na przykład *ciasto drożdżowe nazywamy u nas kuch* , a *drożdżówki szneki* . Na udka kurczaka mówi się czasami pałki.Mianem *jarmużu* określano na ziemi chełmińskiej potrawę brejowatą przygo-towywaną na bazie pokrzyw i lebiody. Galaretka z nóżek na Kujawach to *trzęsionka* , a w Toruniu mówi się na nią *zylc* .Groch z kapustą występuje w całej Polsce, ale w jednym regionie będzie to *parzybroda* ,a w innym *cipka z grochem* , na Kujawach kapustę gotuje się również z *szablokiem* , czyli z fasolą. Jadł pan kiedyś *ruchanki z fjutem* ?

No nie.

- *Ruchanki* to po prostu racuchy, a *fjut* to syrop z buraków cukrowych. Jeszcze kilkanaście lat temu w wielu gospodarstwach wiejskich robiło się ten produkt. Wyrabia się go dosyć długo, a smak ma ciekawy. Trzeba ugotować cukrowe buraki pokrojone w kostkę, następnie włożyć je do szmacianego worka i dobrze odcisnąć w prasie. Wyciśnięty sok gotuje się aż do momentu, kiedy zmieni się w gęsty syrop - kwintesencję buraka cukrowego. W ogóle nasz region obok Śląska, należy do pierwszych w kraju, w którym pojawiły się cukrownie, dla przykładu cukrownia w Chełmży powstała w 1882 roku. Nie muszę dodawać, że cukier był wówczas bardzo drogi. Fjut był świetną, bardzo zdrową - jak się dzisiaj okazuje - namiastką cukru, głównie na wsiach. Dodawało się go do powideł, ciasta, przeważnie pierników, dzieci bardzo lubiły chleb smarowany tym syropem.

Te różne dziwne nazwy pewnie często prowadzą do nieporozumień?

-Nie nazwałabym ich dziwnymi,raczej oryginalnymi. Sama tego doświadczyłam po przyjeździe do Torunia. Pewnego razu w sklepie mięsnym poprosiłam o *biały boczek* , jak się mówi w stronach, skąd pochodzę - na Zamojszczyźnie. Sprzedawczyni zrozumiała, o co mi chodzi, dopiero jak wskazałam palcem boczek surowy. Swojego czasu dosyć często chodziłam na obiady do stołówki policyjnej na ul. Grudziądzkiej. Zamówiłam raz śledzie w śmietanie i mocno się zdziwiłam, jak zobaczyłam w tym daniu tarte jabłko. Moje wątpliwości rozwiała kelnerka, która stwierdziła, że to jest "śledź po pomorsku". Długo nie mogłam przyzwyczaić się do tego dania, teraz - nie powiem - bardzo mi smakuje. W moich stronach jada się śledzie - owszem - ze śmietaną, ale zawsze z dodatkiem czegoś kwaśnego np. z kwaszonymi ogórkami. Natomiast w Kaliskiem dowiedziałam się, że można jeść placki *ziemniaczane z cukrem* .

Zgroza.

- Właśnie,nigdy wcześniej nie jadłam tak placków. Z kolei moi znajomi z zachodniej Polski nie wyobrażają sobie jak można jeść pomidory z cebulą i śmietaną. Nie we wszystkich regionach to samo będzie oznaczała polewka, zalewajka czy żur albo barszcz. Dawna wiejska kuchnia była bardzo prosta i zgrzebna, ale - jak widać - różnorodna pod względem nazewnictwa.

gw


nie powie, wiele z tych nazw słyszę pierwszy raz.
Ale ruchanki mi się podobają, czy z fjutem ?
Smacznego

Znacie jakieś dziwne nazwy jeszcze?
  • awatar madleine: w mojej rodzinie i dookoła nas, racuchy to te z pierwszego zdjęcia- mogą być i z cukrem (jak je moja siostra) jak i z pieprzem i solą. A najlepsze ze szklanką mleka z lodówki :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @madleine: ja je znam z cukrem lub śmietaną. z solą i pieprzem - nieeeeeeeee
  • awatar madleine: @Nortus & Xylia: poczekaj, poczekaj- mówimy o takich plackach, na które ja mówię racuchy? Z surowych, tartych ziemniaków?
Pokaż wszystkie (11) ›