Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 17 sierpnia 2010

Liczba wpisów: 14

nortus
 
  • awatar Zenia&Emilia: Dzień Dobry! :) Miłego Dzionka kociaki.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Zenia&Emilia: wzajemnie, pajączusie słodkie :)
  • awatar Alter_Ego: Witaj Nortus. To pierwsze śniadanko wprost wymarzone dla mnie :-) Miłego dzionka życzę.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Etat za pracę i seks


W Internecie pojawiły się ogłoszenia proponujące pracę biurową, połączoną ze spotkaniami z szefem po godzinach - informuje "Dziennik Polski".

"Szukam asystentki i kochanki w jednym".
"Szukam ładnej kobiety na stanowisko asystentki. Wiek od 18 do 35 l.".
"Szukam miłej i ładnej kobiety do pracy biurowej plus układu polegającym na miłych spotkaniach ze mną".

Treść wirtualnych propozycji jest do siebie podobna, ale podany kontakt mailowy za każdym razem inny. Proponuje się podpisanie umowy o pracę oraz wynagrodzenie: 5-7 tys. zł netto. Poza 8-godzinnym wykonywaniem służbowych obowiązków, pracodawca zastrzega również, że będzie oczekiwał wspólnego spędzania czasu prywatnego. Najlepiej, by kandydatka miała własne mieszkanie. Od zainteresowanych ofertą wymaga się przesłania nie tylko CV, ale również i zdjęcia.

Jak powiedziała gazecie Dominika Mamro z firmy doradztwa personalnego AG TEST Human Resources, zamieszczanie w ogłoszeniu o pracę informacji odnośnie wymagań dotyczących np. płci, wieku, rasy czy wyznania jest przejawem dyskryminacji i kłóci się z polskim prawem, mówiącym o równym traktowaniu w zatrudnieniu.

wp pl

pani doradca ma rację, ale jakby nie ogłosił warunków to albo przylazła by jakaś stara d... i brzydka albo chłopak - a on widać nie jest uniwersalny w te klocki :D

Ciekawe ile odpowiedzi przychodzi na takie ogłoszenia?  
I jakie ryzyko bo jak się okaże szef jak tak Łyżwiński?
I czy sypianie z szefem jest w warunkach zatrudnienia wpisane?

Jak powiedział ktoś kiedyś: prostytucja to zawód, kurewstwo to cecha charakteru.
  • awatar Alter_Ego: Świat zwariował.
  • awatar krzyslav: Poszukując pracy trafiłem na kilka podobnych "ofert" ale znacznie bardziej zawoalowanych (teoretycznie skierowanych do obu płci). Ciekawe czy ktoś policzył ile paragrafów polskiego prawa takie ogłoszenie łamie.
  • awatar amator.fotografii: teraz jak szukają do pizzerii to cv i koniecznie zdjęcie...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Dziękuję Internet Explorerowi


Internet Explorer obchodzi 15 urodziny. To była moja - i zapewne większej części z Was - pierwsza przeglądarka.

Internet Explorer 1.0 pojawił się 15 lat temu jako "dodatek" do Windows 95. Mimo tego, że nie był "pierwszą przeglądarką w ogóle", dla wielu osób taką właśnie się stał. Oczywiście miał potężne wsparcie w postaci wielkiego koncernu, a sam program dostarczany był z najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie, ale tym samym rozpropagował i upowszechnił korzystanie z globalnej Sieci.

Dziękuję Microsoftowi za to, że domyślnie preinstalował swoją przeglądarkę na wszystkich komputerach z Windows. Można narzekać na monopol koncernu z Redmond i na to, że jego produkty bywają dziurawe, ale nie powinniśmy odmawiać mu zasług. To właściwie dzięki temu, że każdy użytkownik miał pod ręką narzędzie pozwalające mu przeglądać strony internetowe doszło do przyspie-szonego rozwoju Sieci. Właśnie od końca lat '90 datuje się po pierwsze - najwięcej zmian w strukturze Internetu, a po drugie - nadejście ery Web 2.0. Mówiąc o rozwoju Sieci nie można nie wspomnieć o konflikcie Internet Explorer - Netscape. Konkurencja i wyścig na poprawianie przeglądarek też przecież przyczyniły się do rozwoju technologii sieciowych.

W 1995 roku (w którym zadebiutował IE) liczbę użytkowników Internetu szacowało się na 16 milionów. 5 lat później, było nas już 500 milionów. To dzięki temu, że pierwsze wersje przeglądarki dość szybko wprowadzały poprawki i ulepszenia (w postaci SSL czy poprawy obsługi HTML, CSS) możemy teraz (w miarę) bezpiecznie dokonywać transferów pieniędzy, grać w gry flashowe na Facebooku, korzystać z YouTube czy robić zakupy online.

Internet Explorer stał się teraz wygodnym chłopcem do bicia. Oczywiście, są przeglądarki bardziej stabilne, szybsze, czy posiadające większą liczbę rozszerzeń. Ale mogły powstać dlatego, że 15 lat temu pojawił się IE.

Dla wielu osób niebieskie "E" do dzisiaj jest synonimem przeglądarki (albo Internetu w ogóle). Dla mnie już od wielu lat niebieskie "E" służy wyłącznie do tego, by zainstalować inną przeglądarkę; ale mimo to dziękuję Microsoftowi za to, że codziennie mogę karmić swoje uzależnienie od Internetu.

Joanna Sosnowska
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy.
Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły.

Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki.Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie.

W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką,znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie,
jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny
obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrze-
ganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli.

Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny..

Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc,wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.
Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.

Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z
pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać.

Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i
godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia. "

A teraz pytanie za 100 punktów - co to k....... jest ?

Odpowiedź w komentarzu podam.

Ale czy ktoś z Was odgadł ?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Odpowiedź poniżej. FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" - autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków. Cena detaliczna 12pln.
  • awatar milk'n'vodka: :| :/
  • awatar Anukett: módl się i pracuj :)) bomba
Pokaż wszystkie (26) ›
 

nortus
 

Krzyż przed pałacem dźwignią handlu

W Przekąskach Zakąskach ruch przez cały tydzień jak w weekend. W Delicji Polskiej, zamiast 50, 100 osób dziennie. W Giovannim obroty większe o 20 proc. Takich żniw jak przez ostatnie dwa tygodnie restauracje przy Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie nie pamiętają od lat.

Restauracje zareagowały szybko.Przesunęły godziny zamknięcia,wystawiały więcej stolików i zamawiały dodatkowe partie alkoholu. Interes się kręci, bo impreza pod Pałacem Prezydenckim trwa przez całą dobę.

Tradycyjne seta i galareta w Przekąskach Zakąskach
później pod krzyż na pół godziny lub godzinę i z powrotem do otwartego 24 godziny na dobę baru. Jeśli trzeba odmiany, inne okoliczne knajpki czekają. Tak przez ostatnich kilkanaście dni wyglądała turystyczna trasa dziesiątek tysięcy warszawiaków i przyjezdnych. W okolice Pałacu Prezydenckiego ściągnęła ich awantura o krzyż. A zyski restauratorów wzrosły nawet o połowę.

Wódka za 4 zł, wino za 5 zł
Szczyt ruchu przypadł na noc z 9 na 10 sierpnia, kiedy kilka tysięcy przeciwników krzyża zwołało się na Facebooku i o godzinie 23 tłumnie zjawiło się w centrum Warszawy. W Przekąskach Zakąskach, które słyną z tego, że alkohol jest tam za 4 zł, a jedzenie za 8, tłum był taki, że barmani nie nadążali z realizacją zamówień. Klienci jedli i pili nawet na schodach.

Rzeczywiście,choć to był poniedziałek,to klientów przyszło tylu, ilu trafia nam się w najlepsze weekendy – przyznaje menedżerka baru należącego do Adama Gesslera. Barmani z lokalu mówili nam o ruchu większym nawet o połowę w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Podobnie oblężona była inna restauracja Gesslera, Bistro la Fourchette, gdzie za 5 zł można się napić wina. Tam znalezienie wolnego stolika graniczyło z cudem.Wino lało się takim strumieniem
że niektórych jego gatunków zabrakło. Ale nie tylko Gessler, do którego należą jeszcze dwie położone opodal restauracje, zarobił na akcji krzyż.

– Od czasu smoleńskiej katastrofy przed Pałac Prezydencki ściągają tłumy. Wielu spacerowiczów zachodzi do naszego letniego ogródka, by się ochłodzić i odpocząć–przyznaje menedżer sąsiedniej
restauracji Delicja Polska. Kiedy przed pałacem rozgorzał spór, liczba osób odwiedzających restaurację wzrosła o połowę, do ponad 100 osób dziennie.

Turystyka krzyżowa

Dzięki protestom i kontrprotestom ożyła cała okolica. – W ciągu ostatnich tygodni nasze obroty wzrosły o 20 proc.–przyznaje menedżer restauracji Giovanni Rubino, położonej 200 metrów od Pałacu Prezydenckiego.

Molenda nie chce zdradzić, ile dodatkowo zarobił na zwolennikach i przeciwnikach przeniesienia krzyża, ale zyski idą w tysiące złotych. Lokal serwujący dania kuchni włoskiej i śródziemnomors-
kiej codziennie odwiedzało blisko 200 osób, czyli blisko o połowę więcej niż rok temu.

Cieszą się też właściciele meksykańskiej restauracji Frida na Nowym Świecie. Od czasu wybuchu konfliktu ruch jest tak duży, że zdecydowali się poszerzyć teren zajmowany przez ogródek. Mimo to podczas najgorętszych dni goście i tak ledwo się mieścili.

– Gdyby nie ta awantura, byłoby nam ciężko, bo tegoroczny sezon turystyczny jest wyjątkowo kiepski – przyznaje Santanu Roy, Hindus, który na Krakowskim Przedmieściu prowadzi restaurację Słowiańska. Żeby zarobić na koszty i pensje dla pracowników,Roy musi mieć codziennie minimum 5tys.
zł utargu. Do tego potrzeba minimum 30 klientów, tymczasem jeszcze wczesną wiosną obroty były o jedną trzecią niższe. Sytuacja poprawiła się, dopiero gdy okolica zapełniła się pielgrzymującymi
przed Pałac Prezydencki.

– To już jest stały punkt każdej wycieczki – mówi przewodnik Tomasz Chodorski. – Przychodzi tam też wielu zagranicznych turystów, bo widzieli w BBC czy CNN, co tam się dzieje – dodaje.

dgp
  • awatar krzyslav: Nie ma tego złego... Ale to bardzo kosztowny sposób na podratowanie kilku podupadających knajpek
  • awatar amator.fotografii: polska to piękny kraj tylko ludzie pojebani:)
  • awatar kokosowy'bananek: o, wlasnie przeglądam angore i widze podobna 'tematyka fotograficzna' :D @amator.fotografii: hehehe
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Wzięła ślub z mężczyzną, który... nie żyje od 3 lat


Francuski wymiar sprawiedliwości udzielił zgody na to, by 53-letnia kobieta poślubiła swego zmarłego przed trzema laty towarzysza życia - pisze dziennik "Le Parisien". Do niezwykłej ceremonii doszło kilka dni temu na zachodzie kraju.

Jak donosi paryska gazeta, Martine i Alain, zaręczyli się trzy lata temu i mieli stanąć na ślubnym kobiercu w lipcu 2007r. Dali już nawet na zapowiedzi. Jednak chory na nowotwór mężczyzna zmarł w wieku 53 lat tuż przed planowaną datą ślubu.

Martine nie chciała jednak, by nagła śmierć partnera udaremniła małżeńskie plany. Wystąpiła więc do sądu o zgodę na wyjątkowe udzielenie ceremonii już po zgonie Alaina. W tym celu zgromadziła konieczne dokumenty: certyfikat ogłoszenia ślubnych zapowiedzi i odpowiednie zaświadczenie córki zmarłego, a także napisała specjalny list z prośbą w tej sprawie skierowany do prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. Według francuskiego prawa, to właśnie głowa państwa musi ostatecznie wyrazić zgodę na pośmiertny ślub.

Cywilna ceremonia odbyła się w ubiegły wtorek w merostwie w miejscowości Saintes koło La Rochelle w zachodniej Francji. Zgodnie z wolą panny młodej, nie było pustego krzesła ani zdjęcia pana młodego.Martine wypowiedziała tylko sakramentalne "tak" swojemu zmarłemu partnerowi. - Życie dało nam mało czasu. Pokonałam ostatni odcinek drogi, mając go w moim sercu - wyznała "Le Parisien" kobieta.

Jak pisze gazeta, ten przypadek, choć niezwykle rzadki, nie jest pierwszym pośmiertnym ślubem we Francji. Francuski kodeks cywilny przewiduje taką możliwość od 1959 roku. Dotyczy ona na ogół towarzyszek żołnierzy lub policjantów poległych na służbie. "Le Parisien" przypomina, że np. rok temu 20-letnia Francuzka poślubiła pośmiertnie swojego partnera, który zginął w czasie wojny w Afganistanie.

wp

ja mam mieszane uczucia.
  • awatar mój jest ten kawałek: forever
  • awatar Anukett: to jest chore
  • awatar krzyslav: Powinni ustanowić jakąś instytucję "wdowy per procura" skoro chcą uhonorować niepoślubione formalnie konkubiny. Nazywanie tego małżeństwem obraża pary które w podjęły niemały trud i obowiązki wynikające ze sformalizowania swego związku i wytrwały w nim.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
Stołeczna policja zatrzymała 71-letniego mężczyznę, który po południu rzucił słoikiem z nieczystościami w tablicę na Pałacu Prezydenckim, upamiętniającą katastrofę samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem.

Jak powiedział Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, mężczyznę zatrzymali strażnicy miejscy i to oni przekazali go policji.  Próbujemy ustalić motywy jego działania - dodał.

Mężczyzna nie był wcześniej karany.Jak zaznaczają policjanci, w chwili incydentu prawdopodobnie nie był też pijany. Będzie to jednak sprawdzane.

Na razie nie wiadomo czy i jakie usłyszy zarzuty. Zniszczenia mienia na kwotę poniżej 250 zł jest wykroczeniem, powyżej - tej kwoty - przestępstwem.

- Na razie za wcześnie by o tym mówić, to starszy człowiek. Musimy dowiedzieć się dlaczego to zrobił,ustalić czy szkody są trwałe - podkreślają policjanci.

Pamiątkową tablicę z szarego granitu odsłonięto w miniony czwartek. Znajduje się na niej krzyż, a poniżej napis: "W tym miejscu w dniach żałoby po katastrofie smoleńskiej, w której 10 kwietnia 2010 roku zginęło 96 osób - wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką i były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, obok krzyża postawionego przez harcerzy gromadzili się licznie Polacy zjednoczeni bólem i troską o losy państwa".

wp pl


cóż, powinien to zlizać własnym językiem.
  • awatar Anukett: ja pierdole
  • awatar Alter_Ego: Ta cała sytuacja jest straszna. Wszystko wymknęło się spod kontroli. Ludzie - opamiętajcie się! - chciałoby się rzec, ale komu?
  • awatar orionblues: te lizanie własnego gówna - to dla smakoszy, a gest polityczny powinien znaleźć się w sądzie i pod paragrafy,,,,widać, że to szkoła tatki Rydzyka, on wyszkolił nowy typ patrioty, klęczący klepiący paciorki patriotyzm kościelny na rozkaz z Torunia, z czarnego szańca,,,,pozdro,
Pokaż wszystkie (17) ›
 

nortus
 

Bardzo drogi korespondent

by: Wojciech Czuchnowski


Ponad 10 tys. euro miesięcznie zarabiał Rafał Brzeski, korespondent Polskiego Radia w Londynie. Radio musiało mu płacić jeszcze rok po zamknięciu placówki w 2009 r.

Brzeski na portalach internetowych(gdzie publikuje
teksty o agenturach wpływu i wojnach informacyj-
nych) jest przedstawiany jako "dziennikarz, tłumacz, historyk, wybitny znawca zmagań wywiadu i kontrwywiadu". Karierę w publicznym radiu zaczął w czasach rządów PiS. Został jednym z dyrektorów Informacyjnej Agencji Radiowej. Ze stanowiskiem pożegnał się po skandalu z ogłosze-
niem na stronie internetowej IAR "listy agentów", która miała powstać w biurze rzecznika interesu publicznego Bogusława Nizieńskiego i zawierać ok. 500 nazwisk osób publicznych, których rzecznik nie zdążył zlustrować.Brzeski osobiście przyniósł listę do radia. Nie mógł znaleźć dziennikarza, który chciałby podpisać się pod materiałem o niej. Ostatecznie znalazł autora wśród adeptów szkoły medialnej ojca Tadeusza Rydzyka sprowadzonych przez ówczesne kierownictwo radia.

Od listy odciął się nawet IPN. Mimo zapowiedzi na stronach IAR nie ukazał się jej dalszy ciąg (w pierwszej części były nazwiska czołowych polityków
lewicy), bo wyszło na jaw, że lista jest powtórzeniem publikacji niszowego tygodnika "Głos" kierowanego przez Antoniego Macierewicza, który ogłosił ją trzy lata wcześniej.

Brzeski musiał odejść z dyrektorskiej posady, ale kierownictwo radia z Krzysztofem Czabańskim na czele znalazło mu pracę korespondenta w Londynie. Otrzymał wysoki kontrakt - według audytu z 2009 r. - 10 tys. 400 euro. Jak na warunki polskich mediów to wyjątkowo dobra pensja. Przeciętne zarobki korespondentów np. w Brukseli czy USA wahają się między 4 tys. euro a 7 tys. dol.

Brzeski na nowym stanowisku się nie sprawdzał. - Jego korespondencje nie spełniały standardów nowoczesnego radia, były nudne, przegadane i nadawane w fatalnej jakości technicznej, bo pan Brzeski nie radził sobie z techniką. Doszło do tego, że gdy potrzebowaliśmy materiału z Londynu, korzystaliśmy z pomocy dziennikarzy sekcji polskiej BBC, a materiały pana Brzeskiego leżały niewykorzystane - mówi osoba pełniąca w tym czasie obowiązki sekretarza IAR, odpowiedzialnego za materiały z zagranicy.

Jeden z b. wiceprezesów radia (prosi, by nie podawać jego nazwiska, bo obowiązuje go kontrakt zabraniający ujawniania tajemnic firmy) dodaje, że Brzeski miał tak skonstruowaną umowę, że nie można było jej zerwać. - Na dodatek znalazł się w tzw. okresie chronionym przed emeryturą. Zdecydowaliśmy się na likwidację placówki w Londynie - wspomina.

Placówkę zlikwidowano w kwietniu 2009 r., ale Brzeski jeszcze przez rok był na kontrakcie korespondenta (wykorzystał cały okres potrzebny do zamknięcia biura i przedłużał moment przejścia na inne stanowisko).

Rzecznik radia Radosław Kazimierski mówi, że status korespondenta zagranicznego udało się zmienić Brzeskiemu dopiero cztery miesiące temu. Ze względu na wspomniany okres ochronny dalej pracuje w Polskim Radiu, które zatrudniło go (już ze znacznie mniejszą pensją) w Biurze Koordynacji Programowej. Ma tam zapewniony etat do emerytury. Wytoczył też Polskiemu Radiu proces o nadgodziny, które miał wypracować, gdy był korespondentem w Londynie. Kazimierski nie może podać kwoty, której jako zadośćuczynienia Brzeski domaga się od radia.

Z Rafałem Brzeskim nie udało nam się skontaktować
Gdy trzy lata temu pisaliśmy o przyniesionej przez niego "liście agentów", oświadczył, że z "Gazetą" nie rozmawia.


Źródło: Gazeta Wyborcza

to oczywiście punkt widzenia Gazety. Pewnie niektórych informacji brakuje - wiadomo, że dziennikarze bardzo się "kochają". Ale fakty pozostają.

Ale jakoś mnie to nie dziwi, że biedna TVPiSS i jego wasalne Polskie Radio nie mają pieniędzy.
Byle dziennikarzyna zarabia w 50.000zł miesięcznie
za przeczytanie napisanych przez kogoś niusów.
Widać radio nie gorsze - dla kolesi politycznych.

Ciekawe ile czasu zajmie wywalenie tych pseudo-dziennikarzy politycznych - i jaki zaraz krzyk będzie, że wyrzucają prawdziwych polskich dziennikarzy(ków).
  • awatar krzyslav: Dzięki PiS'uarom cofnęliśmy się w rozwoju jako Państwo w wielu dziedzinach o lata i niestety cofamy się nadal. :(
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
  • awatar Alter_Ego: Mam wątpliwości co do tej "ludowości" strojów, aczkolwiek niektóre są interesujące.
  • awatar mój jest ten kawałek: ach te kobiety
  • awatar Zenia&Emilia: Polka ładny miała,chociaż nie przypominał naszego ludowego :P
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Odrażająca hurtownia w podziemiach Dworca Centralnego


W czasie przebudowy Dworca Centralnego w Warszawie na poziomie „2” odkryto nielegalną hurtownię mięsa do kebabów – dowiedziało się „Życie Warszawy”.

Jak powiedział członek zarządy PKP, na poziome "2" składowano i porcjowano niewiadomego pochodzenia do kebabów chyba dla całej Warszawy. - Ta odrażająca hurtownia została zlikwidowana.

Oficjalnie poziom „-2” pełnił funkcję pomieszczenia technicznego, do którego nikt nie zaglądał. Żeby stworzyć hurtownię, turecki właściciel przegonił stamtąd bezdomnych. Mięso było składowane w fatalnych warunkach sanitarnych
Z powodu oddzielanego z mięsa tłuszczu notorycznie zatykała się dworcowa kanalizacja.

wp


smacznego.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (9) ›