Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 1 sierpnia 2010

Liczba wpisów: 19

nortus
 
  • awatar Magic Foto: wow
  • awatar KASZMIRKA: Dzień Dobry...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: i wiecie co, chciałbym znaleźć się na tej latarni w czasie tego sztormu, w środku oczywiście. albo w tym domku na brzegu i popatrzeć na takie fale. marzenie :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Msze papieskie za pieniądze. To "datek"

Prawdziwa burza rozpętała się w Wielkiej Brytanii,
kiedy okazało się, że wstęp na msze odprawiane przez Benedykta XVI podczas wizyty na Wyspach będzie płatny. Rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi wyjaśnił, że opłaty te to "datek".


Watykański rzecznik, cytowany przez włoską prasę, podkreślił,że nie będzie to jednak"bilet wstępu". "Kto nie będzie mógł sobie na to pozwolić, może nie płacić" - dodał ks. Lombardi.

Opłata

za udział w czuwaniu modlitewnym w londyńskim Hyde Parku 18 września ma wynieść *10 funtów* , a we mszy beatyfikacyjnej kardynała Johna Henry'ego Newmana dzień później w Birmingham -  *25 funtów*

To decyzja bezprecedensowa; nigdy wcześniej nie pobierano żadnych opłat za udział uroczystościach religijnych z udziałem Jana Pawła II i Benedykta XVI.

Przeciwnie - praktyką było dotychczas to, że podczas papieskich pielgrzymek w różnych krajach ostrzegano zawsze wiernych, by nie dali się oszukać przez nieuczciwych sprzedawców rzekomych biletów i przypominano, że wstęp na uroczystości jest bezpłatny.

Tym razem

jednak to brytyjscy organizatorzy państwowej wizyty papieża w dniach 16-19 września wprowadzili
takie opłaty - zauważa prasa. Przypomina się, że już wcześniej mówiono o wysokich kosztach organizacji tej wizyty.

dgp


Nie oszukujmy się, to są bilety wstępu. Dla wielu osób 25 funtów to sporo. Jeżeli to jest datek to nie powinno być uzależnienia do wejścia od wniesienia "datku". Skandalem jest, żeby biedny musiał się tłumaczyć, że jego nie stać dać na pope i musiał się poniżać żeby uczestniczyć w msze w kościele POWSZECHNYM - bo taki jest kościół katolicki. Widać hierarchowie  o tym zapomnieli. I zapomnieli też dlaczego nastąpiła reformacja i podział kościoła.
Jeżeli ktoś czuje potrzebę to da datek ale samodzielnie i z własnej woli a nie z przymusu, pod groźbą nie wejścia ma msze.
W ten sposób zrobili zwykły handel, papież jak sprzedaż jajek na targu.
 

nortus
 

chciałbym być w tym momencie na tej latarni








Na tym stateczku nie chciałbym się znaleźć

 

nortus
 

* staroświecka, delikatnie malowana filiżanka
* zwykły fajansowy kubek
* szklanka
* zabawna wielka filiżanka lub oryginalny kubeczek



STAROŚWIECKA FILIŻANKA

Jesteś romantykiem, masz bogata wyobraźnię. Pragniesz wierzyć, ze na świecie istnieją tajemnicze siły, których nie można zważyć ani zmierzyć. Bardzo istotna jest dla ciebie tradycja rodzinna, zbierasz pożółkłe fotografie i dokumenty przodków. Chętnie utrzymujesz kontakty, nawet z dalekimi krewnymi.Masz dobry gust, potrafisz elegancko się ubrać i urządzić mieszkanie. Lubisz rozmaite bibeloty.


ZWYKŁY FAJANSOWY KUBEK

Chodzisz własnymi drogami jak kot. Nie przywiązujesz wagi do konwenansów, nie
zastanawiasz się, co wypada i co należny. W twoim życiu codziennym liczy się tylko wygoda, funkcjonalność i prostota.Masz trochę siermiężny gust.Ubierasz się w to, co akurat nawinie się pod rękę.Czasem trudno cie zrozumieć,miewasz dziwne poglądy w kwestiach ustalonych od wieków. Jednak dzięki temu możesz wpaść na niejeden ciekawy, a nawet rewolucyjny pomysł.


SZKLANKA

Jesteś podejrzliwy i nieufny, kierujesz się głownie rozsądkiem.Bardzo trudno cie oszukać.Nie lubisz wyróżniać się z tłumu, twoje poglądy i gust są zdecydowanie tradycyjne.Nie sposób posadzić cie o ekstrawagancje.Chętnie opierasz się na ogólnie przyjętych pewnikach i schematach.Z wielkimi oporami przyzwyczajasz się do nowej mody.


ZABAWNA FILIŻANKA LUB ORYGINALNY KUBEK

Jesteś typowa dusza artystyczna.Miewasz szalone pomysły, często kierujesz się impulsem i nastrojem chwili.Jesteś spontaniczny i aż do przesady szczery.Wyznajesz zasadę - co w sercu, to na języku. Lubisz oryginalne wnętrza i sposób ubierania, który wyróżnia cie z tłumu. nie dowierzasz cudzemu doświadczeniu, wszystko musisz sprawdzić na własnej skórze.Z wielu opresji ratuje cie poczucie humoru.

(z książki: "Horoskopy i psychozabawy" Barbary Hill)
  • awatar J.K.: Cuiekawe są takie skojarzenia i chyba trochę zgodne z prawdą co ciekawe :) Osobiście przywiązuje jedynie wage do tego,żeby było to DUŻE naczynie :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Lody - prawdy i mity

dgp, Beata CIEPŁOWSKA-KOWALCZYK, konsultacja: dr n. med. Izabella Łazowska-Przeorek


Choć niemal wszyscy lubimy lody, mamy o nich wyjątkowo złą opinię. Wciąż powtarzamy, że są niezdrowe, tuczące, nieodpowiednie dla dzieci...



Lodów nie wolno podawać małym dzieciom.

Rzeczywiście, niemowlętom lepiej ich nie dawać. Lody są bowiem robione z mleka krowiego, które ma silne właściwości alergizujące. Jeśli chodzi o starsze dzieci, nie ma powodu, by całkowicie odmawiać im lodów (chyba,że są uczulone na białko mleka krowiego lub któryś ze składników). Lody zawierają wprawdzie dość dużo cukru, ale w porównaniu z batonikami, galaretką z torebki czy kupnymi ciastkami, stanowią całkiem zdrowy deser.


Nie należy jeść lodów w upał.

Rzeczywiście, nagłe ochłodzenie rozgrzanego gardła może spowodować miejscowy skurcz naczyń krwionośnych, a wtedy jesteśmy gorzej bronieni przed mikrobami. Ale lody jedzone powoli i w rozsądnych ilościach nie powinny wyrządzić dziecku żadnej szkody. Jeśli podajesz maluchowi lody na patyku, pilnuj tylko, by mały łasuch je lizał, nie zaś gryzł i połykał w całości.

Jeśli serwujesz zimny deser w salaterce, daj dziecku jak najmniejszą łyżeczkę. Koktajl z dodatkiem lodów, podawaj w wysokiej szklance ze słomką.

Pilnuj, by maluch nie jadł w pośpiechu i nie popijał lodów np. gorącą herbatą ani nie łączył z ciepłym ciastem. A gdy mimo to rozboli go gardło, nie oskarżaj od razu lodów. Być może winny jest po prostu upał, który wysusza śluzówki, co osłabia naturalną barierę odpornościową.



Jedzenie lodów często jest przyczyną przeziębienia, anginy zapalenia gardła.

Wszystkie te choroby wywołane są przez wirusy, rzadziej bakterie.By do niej doszło,drobnoustroje muszą dostać się do śluzówki dróg oddechowych. Źródłem zakażenia nie są jednak lody, lecz kichający, zakatarzeni ludzie lub tzw. nosiciele. (Nosiciele to osoby, które kiedyś miały kontakt z bakteriami wywołującymi np. anginę, ale nie były leczone antybiotykami bądź były leczone za krótko. Bakteria na dobre "zamieszkała" na ich śluzówkach i tylko czeka na chwilę słabości organizmu, by dać o sobie znać).

Dzieci są w ogóle bardziej podatne na infekcje nosogardła niż dorośli. Oczywiście możemy zakazać maluchowi jedzenia lodów, ale nie łudźmy się, że to coś zmieni. Wrażliwe dziecko i tak wcześniej czy później złapie bakcyla. A do nas będzie miało żal, że pozbawiliśmy je pysznego deseru.


Gdy boli gardło, nie wolno jeść lodów.

Jeśli dziecko narzeka na ból i drapanie w gardle, lody na pewno mu nie zaszkodzą, a nawet mogą pomóc. Podziałają jak zimny okład na rozpalone czoło. Ból osłabnie, a drapanie na jakiś czas stanie się mniej dokuczliwe.Poza tym paciorkowce, wywołujące bakteryjne zapalenie migdałków podniebiennych, bardzo nie lubią zimna.

Chory maluch może więc jeść lody na zdrowie. Zimne desery poleca się też dzieciom, którym usunięto migdałki podniebienne. Są wtedy znakomitym lekiem: działają przeciwbólowo, zmniejszają obrzęk w gardle i przyspieszają gojenie się rany. Ale uwaga, podawanie lodów dziecku wysoko gorączkującemu może powodować szok termiczny wywołany zbyt gwałtowną i dużą różnicą temperatur i być przyczyną np. dreszczy.


Lody są tuczące.

Rzeczywiście nie jest to najbardziej dietetyczny deser - zawiera zwykle ponad 10 proc. tłuszczu i sporo węglowodanów. Ale np.bita śmietana zrobiona z kremowej śmietanki zawiera go ponad 30 proc., a węglowodanów nie jest w niej wcale mniej. Jeśli jednak twój maluch jest pulchny, nie serwuj mu lodów zbyt często, a jeśli już, to raczej jogurtowe o niższej zawartości tłuszczu lub sorbety.


Lodów nie wolno dawać niejadkom.

To prawda,że lepiej nie serwować ich zbyt często. Lody to spora dawka kalorii i można się nimi naprawdę najeść. Niejadek po spałaszowaniu porcji po prostu nie ma już ochoty na nic innego. Ale lody nie są tu wyjątkiem, podobny skutek daje zwykle jedzenie słodkich jogurtów, twarożków, ciastek, batoników i innych wysokokalorycznych przekąsek, a także picie soków. Jednak małe lody od czasu do czasu nie zaszkodzą nawet niejadkowi.


Dla dzieci najlepsze są sorbety.

Nie ma takiej reguły.Lody robione na bazie mleka, śmietanki lub jogurtu są łagodniejsze w smaku i zwykle nie tak zamrożone, jak sorbety. Zawierają dużo łatwo przyswajalnego wapnia (100 gramowa porcja dostarcza go tyle samo, co 100 g mleka), stanowią dobre źródło białka i fosforu. Całkiem sporo w nich także witamin A i B2. Sorbety, czyli zimne desery z soku lub musu owocowego, wody i cukru nie zawierają wapnia, ale za to dostarczają sporych ilości witaminy C (obecnej w owocach). Mają też bardziej zdecydowany smak i dają większe wrażenie zimna. Te na patyku szybko się topią, więc dzieci bardzo się nimi brudzą. Ale za to nie uczulają - mogą je jeść dzieci z alergią na mleko krowie i z nietolerancją laktozy.


Lodami można się zatruć.

Dobre lody nie powinny dziecku zaszkodzić. Kiedyś rzeczywiście łatwo było o zatrucie salmonellą. Ale dziś nie dodaje się do lodów jajek.Na wszelki wypadek lepiej jednak unikać lodów niewiadomego pochodzenia, sprzedawanych przez obwoźnych handlarzy. W przypadku lodów niezwykle ważna jest czystość procesu produkcji oraz właściwe warunki ich transportu i przechowywania. I bardzo ważne! Nie wolno jeść lodów raz rozmrożonych i ponownie zamrożonych (ani kupnych ani domowych).


Jeśli natomiast malucha boli brzuszek lub męczy rozwolnienie, lepiej nie podawać mu lodów. Infekcja jelitowa np. wirusem Rota często powoduje nietolerancję laktozy. W rezultacie po lodach zawierających mleko, dziecko może męczyć biegunka (nie tylko w trakcje ale także przez pewien czas po infekcji).


Kupne lody zawierają sztuczne barwniki i konserwanty.

Niekiedy tak, ale na ogół konserwanty są im niepotrzebne, gdyż konserwuje je niska temperatura, w jakiej są przechowywane. Większość producentów stosuje też barwniki naturalne, np. lody wiśniowe swój piękny czerwony kolor często zawdzięczają nie sokowi z wiśni, ale z buraków. Niekiedy do lodów dodaje się środki zagęszczające i emulgujące, dzięki którym możliwe jest zmieszanie składników, które normalnie się nie łączą. Zawsze warto więc dokładnie czytać etykiety. I pamiętać, że można lody zrobić samemu
  • awatar Anukett: aaa ! ja mam lody w zamrażarce :)
  • awatar Alter_Ego: Ach... Skusiłabym się na takie lody :-)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 


Fragmenty szczątków należących według tradycji do świętego Jana Chrzciciela odkryto na wysepce Św. Iwan niedaleko Sozopola, na południowym wybrzeżu czarnomorskim Bułgarii.

Alabastrowy relikwiarz o wymiarach 18x18x14 cm znaleziono w ruinach prawosławnego klasztoru noszącego imię świętego.

Klasztor,zburzony w 1629r,należał do ważniejszych ośrodków bułgarskiej i bizantyjskiej kultury w okresie średniowiecza; posiadał cesarski status. Wśród przełożonych monastyru było kilku późniejszych patriarchów Konstantynopola.

Wyspa Św. Iwan była miejscem świętym już od czasów starożytnych Greków. Najstarsze wykopaliska
archeologiczne potwierdzają istnienie tam świątyni Apolla z VII wieku p.n.e. - mówi prof. Kazimir Popkonstantinow, który kieruje pracami archeologów na wyspie.


Klasztor świętego Jana Chrzciciela powstał w X wieku. Właśnie fakt, że był on pod specjalną jurysdykcją patriarchy Konstantynopola daje pewność archeologom,że w znalezionym relikwiarzu, pochodzącym z końca IV wieku, są właśnie relikwie Jana Chrzciciela. Jeden z napisów na relikwiarzu brzmi "Św. Jan". Jest jeszcze drugi napis z prośbą do Boga,by miał w opiece człowieka o imieniu Toma. Według archeologów jest to imię osoby, która przywiozła relikwie z Konstantynopola na wyspę.

Część relikwii - głowa i ręka świętego - według tradycji znajduje się w Stambule (d. Konstanty-
nopolu), stąd archeologów nie dziwi, że ich fragment został przekazany klasztorowi, prawdopodobnie w XI wieku - mówi prof. Popkonstantinow. Zbudowano wtedy cerkiew noszącą imię świętego.

Relikwiarz, opieczętowany czerwonym woskiem, był zamurowany w ołtarzu. Do chwili jego otwarcia, dokonanego w niedzielę, w obecności licznych ekspertów i duchownych w Muzeum Historycznym miasta Sozopol, pieczęć była nienaruszona. W relikwiarzu znajdują się część kości twarzy, palca oraz ząb świętego.

Relikwie przekazano patriarchatowi Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej, który ma podjąć decyzję o nowym miejscu ich wystawienia.

wp pl
 

nortus
 

Stower V5 może trafić do zbiorów Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie


Stoewer V5 - to wyjątkowe auto może trafić do Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. Pięknie zachowany egzemplarz tego samochodu jest niezwykłą okazją, ale trzeba wydać 9 tys. euro.


Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki ma w swoich zbiorach dwa auta wyprodukowane przez szczecińskiego Stoewera.Pierwszy to model Sedina, drugi Greif Junior.Sedina jest właśnie odbudowy-
wana, a greif junior czeka na odbudowę, a przede wszystkim na pieniądze na ten cel. Żadne z tych aut nie może się jednak równać stanem zachowania ze Stoewerem V5, który pojawił się na rynku.

Sprzedaje go prywatne muzeum marki Stoewer Museum w Wald-Michelbach. Model V5 rarytasem jest z kilku powodów. – To pierwsze niemieckie auto z napędem na przednią oś. To obiekt szczeciński, bo zrobiony w fabryce przy ul. Wojska Polskiego, gdzie później działało Polmo. Do tego byłby dla nas najstarszym autem w zbiorach.

Niemieckie muzeum wzbogaciło się o model z 1931r, dlatego chce sprzedać V5 starszego o rok. Auto zachowane jest w bardzo dobrym stanie.

–Oglądałem je,robiłem zdjęcia.Jesteśmy z kolegami zdania, że dla muzeum byłby to nabytek dużej wartości – kontynuuje Horoszko. – To czego brakuje mu do stuprocentowej oryginalności to koło kierownicy. Najwspanialsze jest w nim to, że ma 78 lat, wygląda tak jak wyjechał z fabryki i ma na sobie ślady lat normalnego użytkowania.

Oryginalny jest lakier,dach,drewniana konstrukcja nadwozia, wnętrze, silnik, napęd i cała reszta wozu. Wszystko w stanie przedwojennym. Muzeum techniki zależy, by rarytas kupić, przywieźć do Szczecina we wrześniu i zaprezentować już 22 października, kiedy muzeum otworzy podwoje dla zwiedzających. Cena eksponatu to 9 tys. euro. Być może pod koniec roku instytucja wygospodarowałaby takie środki, ale w tej chwili nie ma na to szans. Dlatego liczy na finansowe wsparcie miasta.

Na szczęście MTiK ma dobrą współpracę z prywatnym niemieckim muzeum, a dzięki temu – choć auto wystawione jest na sprzedaż – prawo pierwokupu i to po cenie, jaką dziewięć lat temu Niemcy za wóz zapłacili. – Cena jest atrakcyjna – nie ukrywa dyrektor MTiK. – Ale musimy teraz liczyć na pomoc miasta.

gs24

Po latach, powoli szczecińskie produkty wracają do miasta.