Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 8 lipca 2010

Liczba wpisów: 11

nortus
 

Małpka nakarmiona, nawet dzisiaj nie buntowała się i nie musiałem jej przekonywać, że mięsko jest  dobre :d ale jakaś obrażona - ciekawe o co jej chodzi?

Gorąco i słonecznie, przecież lato jest, ale człowiekowi zawsze źle z pogodą.

Miłego dnia
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Fatalna pomyłka przy liczeniu głosów. Wola niebios?

-*To niebo zadziałało* -tak *mąż zaufania PiS tłumaczy fatalną pomyłkę komisji na Bemowie* , która odwrotnie spisała wyniki dogrywki wyborów prezydenckich.

Ludzie głosowali tam głównie na Bronisława Komorowskiego, ale protokół mówi o miażdżącym zwycięstwie jego konkurenta

W nowych blokach na osiedlu Górce na Bemowie od lat wygrywa Platforma Obywatelska. W Szkole Podstawowej nr 82 przy ul. Górczewskiej (komisja obwodowa nr 759) głosują głównie ludzie młodzi. W Warszawie to elektorat partii Tuska. W pierwszej turze wynik nikogo nie zaskoczył:Kaczyński dostał tu 219 głosów, Komorowski - 545.

Śledztwo w schronie

W dogrywce, jak można było wyczytać z dokumentów, nastąpił niespodziewany zwrot. Kandydata PO poparło zaledwie 246 mieszkańców, a jego konkurenta z PiS - aż 681.

- Dzień po wyborach przeglądałem wyniki z naszej dzielnicy. Nagle zobaczyłem, że w jednej komisji na Górcach Kaczyński dostał ponad 70% głosów. Byłem w szoku, bo PiS ma tam zawsze małe poparcie - opowiada Krzysztof Zygrzak, rzecznik Bemowa.

Zaniepokojony,wszczął lokalne śledztwo. Urzędnicy zeszli do schronu urzędu dzielnicy, w którym przechowywane są worki z kartami do głosowania. Gdy je rozpakowali, wszystko stało się jasne: *głosy policzono poprawnie,ale komisja odwrotnie wpisała wyniki do protokołu* . To Bronisław Komorowski dostał o 435 głosów więcej od Jarosława Kaczyńskiego.

Dokument podpisało dziewięcioro członków komisji. Wyniki wywiesili też na drzwiach szkoły. Jak to się stało, że nikt z nich nie zauważył tak poważnego błędu?

- Podczas spisywania protokołu mieliśmy scysję z jednym z członków komisji. Domagał się uznania kilkunastu kart do głosowania, na których ludzie błędnie oddali głosy. W zamieszaniu pomyliliśmy się i wpisaliśmy wyniki nie w te rubryki, co trzeba. Wstyd przyznać, ale nie zorientowaliśmy się, że jest coś nie tak, i wyniki wysłaliśmy do PKW - przyznaje Ryszard Sikora, przewodniczący komisji obwodowej nr 759.

Pismo z jego wyjaśnieniami trafiło do okręgowej komisji wyborczej, jednak PKW wcześniej ogłosiła oficjalne wyniki wyborów prezydenckich.

- Wczoraj wysłaliśmy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez tę komisję. To pierwsza taka sytuacja podczas tegorocznych wyborów prezydenckich - mówi szefowa stołecznej delegatury Państwowej Komisji Wyborczej.

O unieważnieniu wyników wyborów nie może być mowy, bo 435 głosów nie ma wpływu na ich finalny wynik. Ale korekta oficjalnych danych to konieczność. - Sami nie możemy zmienić już ogłoszonych wyników. Poprawimy je dopiero wtedy, gdy sprawę rozstrzygnie prokuratura lub sąd - tłumaczą w PKW.

Zamieszanie nie zmartwiło jedynie Ireny Awłasewicz-Borkowskiej, która jako mąż zaufania PiS obserwowała przebieg wyborów w bemowskiej szkole: - *To niebo zadziałało*  Przez cały dzień do naszej komisji przychodzili młodzi ludzie spod Warszawy, którzy na moje oko mieli lewe zaświadczenia o prawie do głosowania. Słyszałam, że w ten sposób głosy kupuje Platforma. Jak widać, anioły spłatały tej partii figla.

gw  Dominika Olszewska

jak widać nic się nie zmieniło. Mam nadzieję,że to jednostkowy przypadek ale może by lepiej przeliczyć ponownie głosy tam gdzie wybrała kaczuszka. Bo takich "boskich" pomyłek może być więcej.
A jeżeli przychodzili udzie z "na oko wyglądającymi fałszywymi zaświadczeniami" to dlaczego komisja nie wezwała policji? To jej psi obowiązek był.
Wiem, znowu napisała to ta kłamliwa gazeta, ale cóż gazetka polska o tym nie napisze pewnie.
Jeżeli są jakiekolwiek nieprawidłowości należy zgłosić to do prokuratury. Więc niech ludzie sprawdzą w swoich komisjach czy było wszystko OK, każde przestępstwo musi być zgłoszone, nie ważne z której strony popełnione.

A przy okazji.

Śmieszy mnie teraz zarzut PISowców, że należy unieważnić wybory bo była powódź i ludzie nie mogli głosować.
Na samym początku kaczka mówiła, żeby wprowadzić stan wyjątkowy i tym samym przesunąć wybory o 3 miesiące. Ale gdy słupki kaczuszki zaczęły w sondażach rosnąć to kaczka twierdziła już, że nie ma potrzeby ogłaszania stanu wyjątkowego. Była zadowolona.
Teraz zastanawia się, i na stronach internetowych umieściła protest do PKW o unieważnienie wyborów.
Skoro teraz uważa, że ludzie nie mogli na terenach zalanych głosować (choć głosów oddanych więcej niż kiedykolwiek wcześniej w wyborach było)
to dlaczego tam prowadziła wybory? Powinna odmówić udziału w wyborach.
Ciekawe, że gdyby wygrała to by jej to nie przeszkadzało.
Zakłamani ludzie.

Ale kłamstwo,jak nóżki kaczuszki, na krótkie nóżki
  • awatar Nortus & Potworna spółka: jak było w jakimś filmie o PRL: nie ważne jak głosowano, ważne kto liczył. Mam nadzieję, że to jednostkowy przypadek, ale dziwna postawa pani nadzorującej komisję. śmiem domyślać, że ten pan z komisji co się awanturował chciał uznania głosów za Bronkiem. Ale może się mylę. wszak jesteśmy tylko ludźmi, tylko niektórzy są lepsi.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Nessa Tinúviel: oczywiście, aż do śmierci czyli gdy przestanie kłamać. A Palikot? głośno mówi co większość myśli. czasami przesadzi, fakt, jak wczoraj. ale czy pytanie np. o małpki było bezzasadne?
  • awatar Atom Head: Głos nieważny pozostaje głosem nieważnym...A swoją droga ciekawe gdzie jeszcze dochodziło do takich sytuacji i do mnożenia głosów...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Prezydencka luka

Zdaniem konstytucjonalistów, na których powołuje się "Rzeczpospolita", do dnia zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego Polska nie będzie miała głowy państwa.

Według niektórych prawników ani prezydent elekt, ani marszałek senatu Bogdan Borusewicz, ani nowy marszałek sejmu Grzegorz Schetyna nie mogą pełnić obowiązków prezydenta. Po prostu takiej sytuacji, jaką mamy obecnie w kraju, nie przewidziała konstytucja.

Wszystko przez lukę prawną art. 131 ust. 2 ustawy zasadniczej, który stanowi, że obowiązki zmarłego prezydenta wykonuje marszałek sejmu (ewentualnie senatu), ale "do czasu wyboru nowego prezydenta".

Wybór nastąpił 4 lipca, więc - zdaniem części konstytucjonalistów - od tej daty konstytucja nie przewiduje p.o. prezydenta.

Lukę dostrzeżono stosunkowo niedawno, więc przygotowywana (ale jeszcze nie przeprowadzona przez proces legislacyjny)nowelizacja konstytucji zawiera propozycję zastąpienia słów "do czasu wyboru..." sformułowaniem "do czasu objęcia urzędu przez nowo wybranego prezydenta".

Szczęśliwie inni eksperci stoją na gruncie wykładni celowościowej, opartej na założeniu, że państwo musi mieć głowę (państwa). Wygląda więc na to, że choć sytuacja wyprzedziła prawo, to jednak głowy nie straciliśmy.

wp pl


obie te katastrofy pokazały, że twórcy polskiego prawa nie potrafią przewidywać wydarzeń (nie są wróżkami) ale i nie potrafią napisać prawa, które
musi zawsze jednoznacznie obowiązywać.

Fakt, że do tej pory nie zdarzyło się, żeby prezydent opuścił urząd i prawo jest dostosowane do normalnej sytuacji, a nie nadzwyczajnej.
Podobnie był konflikt gdy przyszła powódź.
Wprowadzenie stanu wyjątkowego automatycznie przesuwa wybory o 3 miesiące a z kolei ordynacja wyborcza przewiduje, że p.o. prezydent może być tylko przez 60 dni.
Nie wiem jak prawnicy próbowali wybrnąć z tej sytuacji, gdy zalała nas powódź i na szczęście nie musiano ogłaszać stanu nadzwyczajnego. Ale gdyby wprowadzono stan wyjątkowy to kto by kierował państwem? Jak napisałem wyżej, p.o. prezydent może być tylko przez 60 dni a stan wyjątkowy przesuwa wybory prawie o 3 miesiące.

Ciekawe, że jakoś twórcom konstytucji amerykańskiej, mimo prawie 30 poprawek, jednak udało się wiele rzeczy przewidzieć.
No i ich konstytucja jest o wiele mniejsza i czytelniejsza od naszej. Co nawet udowodniały spory o krzesła.
  • awatar Lotar King: Luki dostrzeżono więc pędzle w dłoń ! Zamalowywać już czas! Nic się nie zmieniło od września 39.
  • awatar Be Yourself !: Trzeba je załatać ;)
  • awatar amator.fotografii: Polska była do niedawna jedynym krajem który miał kopię zapasową prezydenta a teraz jesteśmy jedyni bez prezydenta (głowy państwa) :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Czas znowu odejść od spraw bieżących i wrócić do natury.
 

nortus
 

Trzech japońskich rybaków próbowało pomóc wielorybowi wrócić z powrotem do morza.
Ale nagle wieloryb zawrócił i zaatakował łódź rybaków  i wyrzucił ich z łodzi.
Jeden z mężczyzn zmarł.

 

nortus
 

Policja w Portswood w południowej Anglii ustaliła w końcu sprawcę licznych kradzieży bielizny, suszącej się w ogródkach.

Złodziejem okazał się ... kot-kleptoman ze szczególnym upodobaniem do damskich majtek.

Jak informuje agencja Reutera, 13-letni kot Oscar skradzione części garderoby przynosi do domu, najwyraźniej w prezencie dla swych nowych właścicieli Petera i Birgitt.

- Zaczął znosić do domu skarpetki kilka miesięcy temu, potem przyniósł rękawiczki do pracy w ogrodzie i ustaliliśmy, że należą do naszego sąsiada - powiedział prasie 72-letni właściciel Oscara.

Następnie kot zaczął przynosić swym państwu bieliznę, najwyraźniej należącą do młodych kobiet. W końcu Peter i Birgitt, którzy pod koniec zeszłego roku wzięli Oscara ze schroniska dla zwierząt, sami zgłosili się na policję, przekonani, że wielu mieszkańców Portswood musiało się skarżyć na tajemniczego złodzieja. Kot dokonywał średnio 10 "włamań" dziennie, przynosząc swym państwu łupy w prezencie.

Peter i Birgitt bardzo kochają swojego kota i przyznają,że zwierzę wzrusza ich swym zachowaniem
Zdają sobie jednak sprawę, że będą jakoś musieli powstrzymać Oscara przed złodziejskimi wyprawami.


wp pl

musiał bardzo pokochać swoich opiekunów :D
  • awatar Zenia&Emilia: :D
  • awatar Alter_Ego: Mrrr... Witajcie kociaki.
  • awatar ♥ ♡ ♥ londynka♥ ♡ ♥: mój kot notorycznie przynosił mi rankami prezenciki w postaci świeżo złowionych polnych myszek.Kładł je na kapciach i czekał z zadowoloną miną na moją reakcję, która zazwyczaj kończyła się moim zdławionym przekleństwem... nagrody i pochwały jednakże otrzymywał! ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

1410 Grunwald – Ostatnia wielka bitwa rycerskiej Europy



Pierwszy oddział krzyżacki, który przybył w 1231 r. nad dolną Wisłę, liczył... 7 rycerzy zakonnych. 180 lat później, 15 lipca 1410 r., pod Grunwaldem zginęło ich... 203. A było ich wszystkich na polu bitwy raptem ok. 250 w blisko 20-tysięcznej armii państwa zakonnego. Zapewne mniej zorientowanych w realiach epoki późnego średniowiecza czeka przy słuchaniu dźwiękowego wydania „Pomocnika Historycznego” Polityki wiele podobnych zaskoczeń.

Historię grunwaldzką chcemy tak opowiedzieć, by pokazać całą jej wielobarwność. Po pierwsze gruntownie osadzić w realiach epoki – temu poświęcona jest część I. W następnej przedstawimy, czym była, świeżo zrodzona, unia polsko-litewska, a czym państwo Zakonu Krzyżackiego nad Bałtykiem. Pokażemy, ile w 300-letniej historii tego sąsiedztwa było konfliktów i wojen, a ile współpracy i wzajemnego oddziaływania. Część III to opis tzw. wielkiej wojny z lat 1409–1410 i samej bitwy pod Grunwaldem. Co było potem i jak zrodził się i funkcjonował mit wiktorii grunwaldzkiej, opowiemy w części IV.
(z reklamy)


--

Za kilka dni okrągła rocznica bitwy.

Polityka wydała właśnie specjalny dodatek poświęcony Bitwie pod Grunwaldem 1410.

W sumie jest to fajne wydanie, sporo dodatkowych informacji.

Właśnie jest w kioskach od wczoraj.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Tysiące amatorów kryptografów w USA próbują od kilku dni rozwiązać zagadkę zapisaną na logo nowego, supertajnego dowództwa amerykańskiej armii

Cyber Command (cyberdowództwo) to najnowsza struktura w amerykańskich siłach zbrojnych. Rozpoczęła swoją działalność kilkanaście dni temu,nie osiągnęła jeszcze gotowości operacyjnych i dopiero się zawiązuje, ale już rozbudziła emocje internatów.


Będzie się zajmowało ochroną sieci informatycznej amerykańskiej armii przed atakiem z zewnątrz i sama - w razie konfliktu - będzie atakować sieci nieprzyjaciela. Na jej czele stanął gen. Keith Alexander, który jednocześnie jest dyrektorem Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, odpowiadającej w USA m.in. za tworzenie, chronienie i łamanie kodów.

Jak każda wojskowa instytucja, Cyber Command ma własne logo, które będzie się pojawiać na oficjalnych dokumentach dowództwa, a także - być może - na rękawach mundurów pracujących tu żołnierzy. Nie jest jednak pewne, jak często zobaczymy to logo, bo dowództwo mieści się na terenie bazy wojskowej Fort Meade pod Waszyngtonem, jednej z najtajniejszych i najlepiej chronionych baz amerykańskiej armii. Samo dowództwo też jest ściśle tajne i niewiele o nim wiadomo.

Wiadomo jednak, że logo Cyber Command przedstawia będącego symbolem USA bielika amerykańskiego na tle rozmaitych symboli cyfrowego świata. Na wewnętrznym, złotym obramowaniu odznaki znajduje się zaś ciąg cyfr i liter:

9ec4c12949a4f31474f299058ce2b22a

Według nieoficjalnych informacji zapis nie jest przypadkowy - jest zakodowanym hasłem opisującym misję instytucji.

Internauci w USA już dyskutują o tym, czy i jak da się złamać ten kod. Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel Cyber Command w rozmowach z kilkoma znanymi i wpływowymi blogerami opisującymi świat wojska obiecał, choć raczej żartobliwie, że pierwsza osoba, która złamie zapis, dostanie nagrodę od gen. Alexandra. Wyścig trwa.
gw


może ktoś z Was odgadnie co kryje kod?
 

nortus
 


Nauczyłem się w tym tygodniu nowego słowa: "meteopatia".

Odnosi się ono do całego wachlarza fizycznych symptomów wywołanych przez pogodę, a zwłaszcza przez zmiany ciśnienia. Wcześniej myślałem, że to Anglicy odkryli wszystkie możliwe sposoby rozmawiania o pogodzie, wygląda jednak na to, że nie. Nigdy nie zdarzyło mi się martwić ilością cząsteczek gazu nad moją głową. W Polsce za pośrednictwem telewizji każdego wieczora zachęca się do posiadania takich zmartwień - pisze Jamie Stokes w felietonie dla Wirtualnej Polski.


Często słyszałem Polaków narzekających na ciśnienie,ale zakładałem,że chodzi im o ciśnienie w pracy. Później zauważyłem, że narzekają na nie także w sobotnie popołudnia, tuż po zakończenia relaksującego i sowitego grillowania, i w dodatku przypomniałem sobie, że przecież żaden z moich narzekających znajomych nie posiada porządnej, stresującej pracy. Musiało zatem chodzić o coś innego. Odkrycia, że chodzi o ciśnienie atmosfe-ryczne, dokonałem, widząc kogoś zażywającego tabletkę, która ponoć miała go przed tym ciśnieniem ochronić.

Naprawdę istnieje tabletka, która deklaruje, że jest w stanie to zrobić. Nazywa się METEO i zaleca się ją wszystkim, którzy cierpią na: zmęczenie, zmiany nastroju,spadek energii,kłopoty z koncentracją i rozdrażnienie.
Nie jestem medycznym ekspertem, ale czy tego typu objawów nie można przypisać każdemu człowiekowi żyjącemu na tej planecie?

Na stronie producentów METEO znajduje się zdjęcie modela udającego lekarza albo zdjęcie lekarza udającego modela i pod nim takie oto słowa:

"Możemy oczekiwać złego samopoczucia i innych typowych dolegliwości przy zmianach pogody, czyli w czasie przechodzenia frontów atmosferycznych lub tuż przed ich wystąpieniem."

Inaczej mówiąc: każdego dnia. Codziennie zatem każdy z nas powinien sięgać po magiczną tabletkę, która sprawi, że na zawsze zapomnimy o czymś takim jak zmęczenie, zmiany nastrojów czy rozdrażnienie. U.S Pharmacia najwyraźniej odkryła sekret ludzkiego szczęścia.

Zamierzam stać się bajecznie bogaty i sławny dzięki zaimportowaniu tych pomysłów do Anglii. Do tej pory Anglicy wierzyli,że zmęczenie spowodowane
jest najczęściej brakiem snu, zły nastrój jest skutkiem jakiegoś złego wydarzenia,a rozdrażnie-
nie wywołuje konieczność radzenia sobie z Urzędem Skarbowym. Jakaż to będzie ulga, gdy wszyscy odkryją,że problemy te są tak naprawdę spowodowane
gęstością tlenu i atomów azotu nad Birmingham. Wiemy, jak narzekać na pogodę i z pewnością łapczywie rzucimy się na ten nowy pogodowy wątek. Newton był mądrym facetem, ale nie udało mu się niestety dodać żadnego użytecznego tematu do brytyjskich rozmów o pogodzie. Przedstawiając swym rodakom zjawisko meteopatii, przebiję zarówno jego, Darwina, jak i tego gościa, który wynalazł mgłę.

Co teraz mnie martwi, to fakt, że świat być może dokonał błędnej wykładni innych polskich naukowych
osiągnięć. Być może odkrycie przez Marię "Skłodowską" Curie radu spowodowane było tak naprawdę chęcią wyjaśnienia, dlaczego w niedzielne wieczory czuła się zwykle nieco znudzona?
Może też istnieje jakaś zaginiona strona dzieła Mikołaja Kopernika "O obrotach ciał niebieskich", na której moglibyśmy znaleźć słowa:"Zatem, drodzy czytelnicy, widzimy teraz, jak udowodniona przeze mnie teoria heliocentryczna całkowicie wyjaśnia, dlaczego zawsze, gdy czekam na moją żonę przymierzającą ubrania, bolą mnie stopy"?

Jamie Stokes specjalnie dla Wirtualnej Polski
Pokaż wszystkie (3) ›