Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 1 lipca 2010

Liczba wpisów: 18

nortus
 

NO to na początek dnia zaczynamy serię:

co można zrobić ze swoim samochodem.
Jak można go ozdobić lub oszpecić.

Airbush Festival in Moscow


Miłego dnia
  • awatar Panna_M: fajnie to wygląda... 1 najlepiej się prezentuje
  • awatar mój jest ten kawałek: świetne 1 i 8 bomba
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Festus Missouri, USA

Nad sufitem apartamentu rodziny Sleeperów rośnie zagajnik i wybija źródełko. Na swoje mieszkanie zaadaptowali bowiem ogromną, liczącą ponad 1,5 tys. m kw. powierzchni jaskinię. Nietypowe lokum znajduje się w miejscowości Festus (Missouri) w USA i od sześciu lat żyje tam rodzina z trójką dzieci. Jaskinia nie jest bowiem naturalnym tworem i jeszcze 200 lat temu były tutaj tylko wzgórza. Wyżłobiona w skale pieczara to pamiątka po działającej od końca XIXw. do lat 30.ubiegłego wieku kopalni piaskowca, potem służyła jeszcze jako plac do jazdy na wrotkach i sala koncertowa. Dopiero niedawno wybudowano w niej dom. Jaskinia składa się z trzech komór. W pierwszej - o powierzchni niecałych 200 m kw - mieszkają gospodarze, druga służy jako magazyn, spiżarnia i pralnia. Natomiast w trzecim pomieszczeniu teraz dzieci jeżdżą na rowerach i deskorolkach.


Frankfurt

Niemiecki architekt, Rainer Mielke zrobił karierę dzięki adaptacji starych, opuszczonych schronów na nowoczesne, eleganckie apartamenty. Na pomysł wykorzystania nieużywanych od lat budynków wpadł prawie 15 lat temu, kiedy szukał dla siebie domu w Bremie. W oko wpadł mu opuszczony i zarośnięty budynek. Mieszkania w tej dzielnicy były dość drogie,najlepszym rozwiązaniem lokalowej bolączki wydawała mu się adaptacja betonowego gmachu. Przez lata walczył o możliwość przeprowadzenia remontu. Na przeszkodzie stało prawo, które nakazywało utrzymanie schronów na wypadek nagłego zagrożenia. W końcu jednak przepisy złagodzono, a projekt uzyskał zielone światło. Z kolei projek-
tanci z Index architekten dobudowali do istniejącego schronu we Frankfurcie dwa piętra, gdzie urządzili studia dla muzyków miejscowej uczelni.



Ambleside, Wlk. Brytania

Mała, kamienna chatka pochodzi z XVII w., sławę przyniósł jej fakt, że wybudowano ją na równie niewielkim moście. Miał być to sprytny sposób na ominięcie przepisów i uniknięcie opłaty gruntowej
Przestrzeni jest tu jak na lekarstwo – są tylko dwa pokoje, jeden na górze i jeden na dole. Według jednej z legend w domku nad rzeką przez jakiś czas mieszkała rodzina z sześciorgiem dzieci. Teraz nikt już tu nie mieszka, a budynek przejęła jedna z lokalnych organizacji.


Plougrescant, Francja

Zbudowany w 1861 r. domek wciśnięto między skały, by ochronić go od silnych wiatrów i sztormów, które w tej okolicy nie są rzadkością. Idylliczna rezydencja w Plougrescant często zwana jest też Castel Meur. Jednak właścicielom posiadłości nie w smak popularność jaką cieszy się ich mieszkanie i turyści wspinający się na granitowe głazy.

Setenil de las Bodega, Hiszpania

Tutaj większość domów jest niesamowitych, ponieważ miasteczko Setenil de las Bodega w Hiszpanii „wyrosło” z sieci jaskiń biegnących w skałach nad Rio Trejo. Oślepiające białe budynki zdają się wyłaniać ze skał,a na dachach niektórych
z nich są łąki i gaje oliwne. Kamienice i ulice wydają się być niemal przygniecione przez skalne bloki.


Crossville, USA

Komu wydaje się, że domek na drzewie to mało pracochłonne przedsięwzięcie grubo się myli. Chatka należąca do Horace’a Burgess’a, mieszkańca stanu Tennessee liczbą kondygnacji dorównuje bowiem wieżowcowi. Tak ogromną konstrukcję kazał mu postawić… Bóg. Podobno objawił mu się nakazując zbudowanie właśnie domku na drzewie. I tak od 1993 r., posłuszny Amerykanin wzniósł już 10 pięter, na których mieści się spora kaplica i… boisko do koszykówki. Dokładnie nie wiadomo ile liczy powierzchnia gigantycznego „gniazdka”(szacuje się, że ok. tysiąca m kw.), ale precyzyjnie policzono gwoździe zużyte w trakcie budowy, było ich 258 tys.

Druidstone, Walia

Chociaż większości z nas podziemne domy kojarzą się z wszechobecną wilgocią i raczej mrocznymi pomieszczeniami ich mieszkańcy chwalą sobie takie rozwiązanie. Ten, usytuowany na szczycie łagodnego wzniesienia w żaden sposób nie zakłóca krajobrazu, a zielony torfowy dach jeszcze bardziej ułatwia kamuflaż. Malator zbudowany w 1998 r. nie jest zbyt wielki, bo wewnątrz jest tylko jedno duże pomieszczenie przez co podziemne mieszkanie często pozostaje niewidoczne nawet dla przechodzących w okolicy spacerowiczów. Za to mieszkańcy mają imponujący widok na wzburzone morze i klify, ponieważ większość willi jest przeszklona.



Kyloe, Wlk. Brytania

To miejsce z bogatą historią. Znajdujące się na tym terenie budynki prawie od tysiąca lat pełniły funkcje sakralne. Pierwszy kościół zbudowano już ok. XII w., a w 1792 r. na jego gruzach powstał kolejny i właśnie ten, obecni właściciele zamienili na mieszkanie. Zajęło im to kilka dobrych lat, a koszty remontu (300 tys. funtów) ponad trzykrotnie przekroczyły pierwotną cenę nieruchomości. Osiągnęli zdumiewające efekty, chociaż niektóre aranżacje mogą szokować – jak sypialnia w miejscu dawnego ołtarza. Podczas renowacji nie obyło się oczywiście bez problemów związanych z uzyskaniem wszystkich stosownych pozwoleń, m.in. na wybicie świetlików w dachu czy...przeniesienie części nagrobków z cmentarza, by utworzyć tam rekreacyjny trawnik.


Brasschaat, Belgia

Stara wieża ciśnień położona na obrzeżach Antwerpii tak zachwyciła jej obecnego właściciela
że postanowił urządzić sobie tam własny azyl. Chociaż konstrukcja, składająca się w większości ze schodów i ogromnego zbiornika nie zachęcała do adaptacji, gospodarz oczami wyobraźni widział już tam własny dom. Z pomocą architekta Jo Crepaina w ciągu sześciu lat (1991-1996) przerobił wieżę w futurystyczne mieszkanie.


Clingstone, Zatoka Narragansett , USA

Kto chce mieszkać w domu na wyspie niewiele większej od samego budynku? Joseph Wharton, majętny przemysłowiec sprawił sobie całkiem pokaźną daczę właśnie na maleńkiej wysepce na Zatoce Narragansett w pobliżu Rhode Island - czteropiętrowy dom z 23 pokojami na 929 mkw powierzchni! Zbudował ją ponad sto lat temu, gdy teren jego letniej siedziby przeznaczono na cele wojskowe. W 1938 r. gwałtowny sztorm naruszył konstrukcję, a przez kolejnych 20 lat nikt nie chciał tam zamieszkać. Dopiero w 1961 r. pojawił się architekt, spokrewniony zresztą z rodziną poprzedniego właściciela, który odnowił budynek i przeniósł się tam z rodziną.

wp pl


trudny wybór
  • awatar mój jest ten kawałek: wybieram Festus Missouri, USA lub Plougrescant, Francja. " zabierz mnie tam gdzieś daleko zabierz mnie "... tak mi się słowa piosenki przypomniały ha ha ha
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @bez łez i złudzeń: www.youtube.com/watch?v=KvL0tXRmQw4 Zabiorę Cię właśnie tam gdzie jutra słodki smak Zabiorę Cię właśnie tam gdzie słońce dla nas wschodzi Zabiorę Cię właśnie tam gdzie wolniej płynie czas Zabiorę Cię właśnie tam gdzie szczęściu nic nie grozi
  • awatar Bafka: Bardzo ciekawy wpis. Domek jak ten we Francji by mi sie bardzo podobal.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Idziesz na zakupy? Uważaj na sztuczki handlowców!

Nie daj się nabrać.

Do hipermarketu tak naprawdę nie idziesz po zakupy
- być może jeszcze o tym nie wiesz,ale marketin-
gowcy doskonale, i to od dawna. Z dokładną listą zakupów możesz wybrać się do osiedlowego spożywczaka - dla hipermarketu zdyscyplinowany klient to żaden klient. Spece od marketingu zadbają, byś w dużym sklepie poczuł się jak najlepiej i przyjemnie spędził czas. Dużo czasu. A przy okazji zostawił dużo pieniędzy .

Hipermarket to dżungla, w której jest czas na wszystko: można poczuć się tam jak w świątyni, w ogrodzie, w tawernie, na jarmarku. Można zjeść coś w lokalu stylizowanym na wiejską chatę, pogrzebać w wystawionych koszach z towarami w promocji itp.Czysta rozrywka,zabawa, przyjemność. To chcą nam wmówić marketingowcy - oczywiście nigdy nie powiedzą tego wprost.Dyskretnie wskażą, kiedy jest czas na kawkę, odpoczynek, przejście się po butikach, degustację. Nauczą, że taki sposób spędzania czasu jest tym, czego człowiek potrzebuje. Zatrzymają go jak najdłużej i będą demonstrować kolejne sztuczki.

Życie to bajka

Najpierw muszą jednak sprawić, by klient poczuł, że czas się zatrzymał, a on sam znalazł się w innej,  równoległej rzeczywistości. A do tego niezbędne są odpowiednie atrybuty: miły zapach, swobodna atmosfera, muzyka i przestrzeń. Miejsca musi być odpowiednio dużo: stresujące sytuacje związane np. z nadmiernym zatłoczeniem mogą wybić klienta z hedonistycznego nastroju i sprowadzić na ziemię. Podobnie zadziała np. zapach ryb przy stoisku z perfumami - taki zgrzyt oznacza nagły i nieprzyjemny powrót klienta do rzeczywistości. A tego hipermarket bardzo by nie chciał.

Zapachy muszą być spójne:pieczywo powinno pachnieć
świeżym chlebem (jest do tego specjalny spray), sprzęt samochodowy zapachem smaru, a nie sąsiedniego stoiska z pieczywem. W hipermerkecie nie może być też za gorąco - najbardziej odpowiednia i stymulująca do zakupów temperatura to według marketingowców 18-20 st. C.

Handlowcy próbują wpływać na wysokość sprzedaży również muzyką: dynamiczna sprawia, że klienci szybciej przemieszczają się po alejkach;wolniejsza
- że dłużej namyślają się nad poszczególnymi zakupami. Oderwać się od rzeczywistości, uspokoić i wyciszyć pomaga muzyka spokojniejsza.

Podobną funkcję pełni oświetlenie: czerwone, jaskrawe barwy stymulują zakupy pod wpływem impulsu, najbardziej pożądane przez speców od marketingu. Takie kolory pobudzają, sprawiają, że człowiek przestaje kalkulować. Nie bez powodu im bardziej luksusowy produkt, tym bardziej jaskrawo oświetlony. Z kolei światło w tonacji niebieskiej uspokaja i sprzyja analizom.Jaśniejsze oświetlenie
sugeruje wysoką jakość , ale na stoisku z mięsem i pieczywem stosuje się jeszcze jeden trick: aby mięso wyglądało świeżo i atrakcyjnie, podświetla się je na różowo. W przypadku pieczywa stosuje się oświetlenie brązowe.

Prosta droga

Przekraczając próg hipermarketu, musisz wiedzieć, że tam nic nie jest przypadkowe. Siatka uliczek została zaprojektowana w odpowiedni sposób, żebyś kupił jak najwięcej. Alejki są na tyle długie, byś musiał w nie wejść, by sprawdzić, co właściwie jest na półkach. Nie widać całości, więc klienci z ciekawości brną dalej.

By konsument nie zszedł zbyt szybko z tej idealnej
niewidocznej ścieżki,marketingowcy często stosują sprytny chwyt: pieczywo i mięso umieszczają na samym końcu hipermarketu,jak najdalej od wejścia. Dzięki temu, nawet idąc do sklepu tylko po chleb, klient może wrócić do domu z całą torbą zakupów.

Jeśli nawet po drodze nie skusi się na jakąś słodką przekąskę, ma na to dużą szansę już stojąc w kolejce do kasy:nie bez przyczyny marketingowcy obstawili ją stojakami z batonikami, wafelkami, gumami do żucia,czasopismami. Kto się nudzi, może znaleźć sobie kolejną rozrywkę. A czasu w kolejce jest zwykle bardzo dużo: wypakowanie zawartości przepastnego wózka musi potrwać. Zresztą ogromny wózek też zachęca do wielkich zakupów.

Przy okazji, wiedząc, którędy przejdzie klient, hipermarket może wystawiać na poboczu głównych alejek produkty, które dotychczas kiepsko się sprzedawały. By zwiększyć rotację towaru w sklepie, handlowcy często stosują zasadę wzmacniania: w atrakcyjnych, łatwo dostępnych miejscach (np. na linii wzroku, na wysokości 120-160 cm) wykładają najatrakcyjniejsze towary. Takie, na których najwięcej zarobią lub te, za których wystawienie producent dodatkowo im zapłacił. Liczą na impuls klienta, który się na nie skusi.

Towary popularne i tanie, więc z punktu widzenia hipermarketu nieatrakcyjne, jak mąka, sól czy worki na śmieci, klient i tak będzie musiał znaleźć, więc nie warto marnować na nie najbardziej widocznych miejsc; tego typu produkty wystarczy położyć na dolnej półce pod ścianą.

Hipermarkety wykładają na wierzch nie tylko towary obłożone najwyższą marżą, ale również te, których muszą się szybko pozbyć: produkty z krótkim terminem ważności. Jeśli nie chcesz kupić serka czy jogurtu, który za dwa dni będzie już przeterminowany, lepiej sięgnij w głąb półki.

Dyskretne podpowiedzi

Taki układ hipermarketu z prostopadle przecinają-
cymi się alejkami spotyka się najczęściej, bo jest tani i dobrze wykorzystuje dostępną powierzchnię. Nie trzeba się przesadnie głowić nad atrakcyjną ekspozycją towaru - wystarczy wpuścić klienta w labirynt uliczek, a on już zrobi to, co trzeba.

Co jakiś czas hipermarketowi opłaca się jednak zmienić rozmieszczenie części produktów. Po to, by konsument, który nauczył się już omijać nieatrakcyjne dla niego rewiry, trafił w nie choćby przez przypadek. Może jednak coś kupi.

Klient musi czuć się swobodnie, ale bez przesady. Ważne są delikatne sugestie, po co jeszcze warto sięgnąć. Mapki, naklejki z napisami typu "Reklamowane w telewizji", "Pamiętaj! Jedz warzywa i owoce 5 razy dziennie" doskonale spełniają tę funkcję.

Czytniki cen robią dobre wrażenie, ale naprawdę warto z nich skorzystać - często zdarza się, że faktyczna cena różni się od tego, co zostało podane na półce. Zwykle to małe różnice, rzędu kilkudziesięciu groszy. I o to właśnie chodzi: hipermarkety wiedzą, że klientowi nie będzie się chciało robić rabanu o tak małą sumę. Zwykle, kupując wiele rzeczy, nawet nie zauważy różnicy.

Codziennie promocja

Wchodzisz do hipermarketu i ze zdziwieniem stwierdzasz, że co drugi produkt jest w promocji. Zastanawiasz się, jak może im się to opłacać? Cóż, promocja to niezawodny klucz do serca i portfela klienta... Jest o wiele większa szansa, że coś kupisz, jeśli zauważysz to magiczne słowo. Nawet jeśli cena będzie dokładnie taka sama, jak przed "promocją". Sklepy nie zdobywają klientów, stale utrzymując niskie ceny - klienci chcą czuć, że coś "upolowali", mieć przyjemność z tego, że coś im się udało.

Inna sprawa, że w promocji często kończą produkty nieatrakcyjne, które wcześniej długo zalegały w sklepie. Stoiska z promowanymi towarami często są też rozmieszczone w dużych odległościach od siebie i od wejścia. Tak, by klient sporo się nachodził, a przy okazji wrzucił do koszyka kilka równie "potrzebnych" rzeczy.

W tej sytuacji lista zakupów i tak na niewiele się zda. Ale aby zmniejszyć podatność na sztuczki stosowane w hipermarketach, dobrze przynajmniej chodzić tam najedzonym i bez dzieci. Można też brać na zakupy odliczoną, niewielką kwotę gotówki . Chyba że świadomie traktujemy wyjście do hipermarketu jak całodniową weekendową rozrywkę, na którą trzeba przeznaczyć okrągłą sumkę.

hotmoney pl
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Fajny tekst. Wiele z tych sztuczek znam, bo omawiam elementy marketingu i reklamy na zajęciach :) Niestety, jestem złym konsumentem, bo wiem, że: -promocje są często pozorną obniżką zawyżonych wcześniej cen. -trzeba sprawdzać skład, gramaturę i termin ważności -nie działają na mnie hostessy :) -w drodze do pieczywa i mięsa przechodzę celowo przez męskie ciuchowo, gdzie na pewno nic mnie nie zwodzi:) -z półki sklepowe patrzę z pewnego oddalenia, wtedy widzę wszystkie produkty, nie tylko te najdroższe przed nosem -przed pójściem do kasy przeglądam zawartość koszyka i nieraz część rzeczy odkładam z powrotem na półkę -chodzę z listą:))
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Kaarolcia26: jakie 2-3 lata temu Belgowie robi eksperyment z muzyką. Market nie daleko niemieckiej i francuskiej granicy. Gdy przez tydzień puszczali muzykę niemiecką - ludzie kupowali głównie niemieckie wina, gdy puszczali muzę francuską - kupowali francuskie. niby głupie tło tylko ...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
A dzisiaj czas na Fontannę Orła - na placu Orła Białego.

Tuż przed siedzibą Akademii Sztuki - właśnie powołanej do życia przez Sejm RP.

Po odnowieniu Pałacu pod Globusem - tu się urodziła Matka Carów ( Katarzyna Wielka urodziła się 2 ulice dalej, jej budynek nie istnieje dzisiaj). W 1759 roku w pałacu tym przyszła na świat księżniczka Zofia Dorota Wirtemberska (późniejsza caryca Maria Fiodorowna, żona cara Pawła I).



Dla kontrastu fontanna, której już nie ma - kiedyś stała przed wejściem do Baru Extra w centrum miasta. Jedno i drugie popadło w ruinę, bar będzie rozebrany wreszcie. Może kiedyś stanie tam jakaś fontanna.


W tym roku po raz pierwszy stanęła w Szczecinie zimowa fontanna, świetlna. Na Jasnych Błoniach - przed Urzędem Miasta.
 

nortus
 

Fontanna na środku jeziorka zwanego Paj, a oficjalnie Staw Brodowski.

Stoi sobie i schładza powietrze a jednocześnie dotlenia staw. Bardzo fajny i miły akcent, miło tam sobie usiąść i przy szumie wodotrysku podziwiać kaczuszki.


I podobnego formatu fontanna na Rusałce - jeziorko
w Parku Kasprowicza, przy Amfiteatrze im. Heleny Majdaniec. Ulubione miejsce spacerów, kilkadziesiąt metrów dalej jest Różanka z różami i fontanną, z niedzielnymi koncertami południowymi

Kiedyś, za Niemca po Rusałce pływało się łodziami zbliżonymi do gondoli weneckich. Na początku jeziorka stała restauracja z hotelikiem - obecnie trwają prace nad odbudową restauracji. Mostek nad jeziorkiem zakończony był japońskimi ogródkami i domkami. W PRL nie mogło to przetrwać. Szkoda.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Za pomocą potężnego dźwigu ważący 120 ton schron z czasów II wojny światowej został w całości przeniesiony z placu budowy wschodniej obwodnicy Bielska-Białej.

Unikatową budowlę będą mogli podziwiać wszyscy jadący ekspresówką.

Na żelbetową budowlę z czasów II wojny światowej trafili przed rokiem drogowcy budujący wschodnią obwodnicę Bielska-Białej. Schron znajdował się w Lipniku nieopodal ul. Krzyżowej. Roboty w tym miejscu wstrzymano,a znalezisko zostało odsłonięte
Pasjonaci zajmujący się dawnymi umocnieniami już wcześniej domyślali się, że w tym miejscu może znajdować się pozostałość z czasów II wojny światowej. - Mieliśmy informację od jednego z mieszkańców, że coś znajduje się pod ziemią, ale nie mieliśmy jak tego sprawdzić - przyznał Marcin Kasprzak z Grupy Operacyjnej Bielsko-Biała.

Okazało się,że schron wchodził w skład niemieckich
fortyfikacji, tzw. linii b-2, ciągnącej się od Zwardonia do Bielska. Zbudowano go w 1944 roku. Jak wyjaśnia Kasprzak, obiekt fachowo nazywa się Bauform 251 i składał się z czterech pomieszczeń. Przy wejściu znajdował się magazyn łusek od pocisków, dalej dwa pomieszczenia dla załogi i wreszcie izba bojowa, gdzie montowana była zdobyczna wieża z radzieckiego czołgu ciężkiego typu KW-1. Uzbrojenie schronu stanowiła armata kalibru 76,2 milimetra oraz dwa karabiny maszynowe. - To bardzo cenne znalezisko - dodaje Kasprzak.


Odkopany schron zaczął przyciągać wielu bielszczan
Pojawiło się jednak pytanie, co z nim zrobić. Budowla stała bowiem na trasie przyszłej drogi ekspresowej. Sprawą zajął się wojewódzki konserwator zabytków. -Zgodnie z jego zaleceniami ze względu na unikatowość znaleziska podjęto decyzję o przeniesieniu schronu. Jest to prawdopodobnie jedyny zachowany tego typu obiekt w Europie - mówi Dorota Marzyńska z katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Przed kilkoma dniami na placu budowy pojawił się potężny dźwig, a schron został przymocowany do niego linami. Potem 120-tonowa budowla została podniesiona i przeniesiona o 30 metrów na zachód od pierwotnej lokalizacji. Stanęła na specjalnie przygotowanej skarpie.

- Schron będzie widoczny od strony drogi ekspresowej. Będzie się można do niego również dostać istniejącą drogą gruntową od ul.Krakowskiej
Operacja kosztowała około 550 tys. zł.

gw
  • awatar kokosowy'bananek: no i przenisienie tego schronu kosztowało 550 000zł :/
  • awatar kokosowy'bananek: aha sory nie doczytałam ;) tez napisałeś ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @kokosowy'bananek: nie szkodzi, zawsze można uzupełnić informację. a co to jest pół miliona przy tych miliardach jakie płacimy za budowę dróg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Teleexpress

z 14 minut 8 minut o wyborach. w tym 5 wychwalając jarka.
 

nortus
 

"Oto życiorys Marty Kaczyńskiej - córki Marii i Lecha Kaczyńskich , bratanicy kandydata PIS na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego :

Urodzona w 1980 roku. Córka Marii i Lecha Kaczyńskich.
Absolwentka prawa na Uniwersytecie Gdańskim.

Dzieci: Ewa i Martyna.

Pierwszy mąż: Piotr Smuniewski (ur. 1978)- ślub 2001
Dziecko ze związku: Ewa- ur. 2002

Drugi mąż: Marcin Dubieniecki- absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, aplikant adwokacki, członek Okręgowej Izby Adwokackiej w Gdańsku. Pracujący w kancelarii swojego ojca (syn znanego działacza lewicy, startował też w wyborach samorządowych z list Sojuszu).

Ślub odbył się w Urzędzie Stanu Cywilnego w Gdyni 21 kwietnia 2007 roku. Przyjęcie miało miejsce w ośrodku prezydenckim w Juracie. Pani młoda była już wówczas w piątym miesiącu ciąży.

Romans z Marcinem Dubanieckim trwał już w czasie kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiej choć na billboardach pokazywał się on z całą rodziną, łącznie ze szwagrem, gdy w istocie małżeństwo jego córki było już fikcją.

Jarosław Kaczyński nie przyszedł na ślub młodej pary.

Dziecko ze związku: Martyna- ur 6 czerwca 2007 .
Jak wyjaśniał Marcin Dubaniecki imię Martyna, nadane córce, powstało ze "spontanicznego połączenia" imion Marcin i Marta.

Portal Pardon podaje :

“Były mąż chciał się widywać ze swoim dzieckiem. Marta K. odmówiła. Jako powód odmowy podała, że to nie jest dziecko jej byłego męża. Czyli po rozwodzie zaprzeczyła dotychczas uznawanemu ojcostwu.”



Czyli w trakcie pierwszego małżeństwa miała kochanka ?

Z drugim mężem żyje bez ślubu kościelnego ?

Jak nazwać takie postępowanie ?

Ciekawa panuje moralność w rodzinie Kaczyńskich ."

O moralności wujka szkoda mówić. To on kiedyś powiedział: "Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli " i tyle na temat moralności w rodzinie Kaczyńskich."

ciekawe?
  • awatar Anukett: ciekawe ale mi znane dawno, ale masz rację trzeba ludziom oczy otwierać, ja powiedziałam babci że bardziej podłego i zakłamanego i mściwego człowieka nie widziałam :))nie zaczęła mnie nawet agitować
  • awatar tannat: znasz doskonale moje stanowisko w sprawie postawy etycznej panów Kaczyńskich oraz obrazu jakirysyją w moich oczach, nie uwazam jednak by , tzak po ludzku, ładnie było wywlekanie zycia prywatnego dziewczyny, która stara sie trzymac z daleka od polityki (na tyle na ile pozwala jej na to bezwgledność stryja i ojca)...nie zawsze układy, związki ludziom wychodza, szczególnie gdy decyzja zapada w zbyt młodym wieku..nie znam panny, nie mam na jej temat zadnego zdania, nic mi nie wiadomo na temat jej motywów...ale myslę że mam cholernego pecha wzrastając w tak, nie zawaham sie uzyć tego słowa, toksycznej rodzinie
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @tannat: nie powiedziałbym że to jej sprawa tylko, bo Jarek podkreśla jaki to katolik wielki z niego i JEGO rodziny. Ona nie bierze udziału w polityce a tak się dziwnie składa, że dzisiaj TVPiS odmawia Owsiakowi transmisji w czasie zbierania pieniędzy dla powodzian a w tym samym czasie Marta będzie brała udział w licytacji wraz ze sztabem PISS w akcjach dla powodzian. Zbieg okoliczności? Od kwietnia mieszka w Pałacu - jakim prawem? Polityk nie ma prywatnego życia i jego rodzina również, to cena władzy. Mamuśka chętnie udzielała wywiadów o synkach, Marta bardzo aktywna była ostatnio w brukowcach - bierze udział w kampanii wyborczej. Dlaczego? dobrze żyć w rodzince co ma władzę, kuzyna plastyka znowu zatrudnią w Orlenie albo Stoczni a jak nie będzie - to nici z kasy.
Pokaż wszystkie (16) ›
 

nortus
 

7 cudów Jaroslawa K

1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to
zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano,osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano,w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński,żołnierz AK,tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.

2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut,a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce

3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców,
albo czeka na ich powrót z więzienia,nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.

4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji, z kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany.

5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje
zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.

6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji
ujawnia swoją teczkę dopiero po naciskach prasy


7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?



Znajomi przypomnieli mi właśnie powyższe pytania.
Chyba kiedyś, przy poprzednich wyborach, zadał je Palikot, ale nie jestem tego pewien. Ale to nie ważne - ważne że jakoś dziwnie są to prawdziwe pytania.
Znajomy rodziców, bardzo bliski znajomy, fakt udziału w AK ujawnił dopiero za Gierka - nawet jego dzieci nie wiedziały przeszłości wojenne ojca
Bo o AK się nie ujawniało. Do Gomółki AKowców albo likwidawano albo więziono a tu proszę: nie dość że pracował na uczelni komunistycznej (ten antykomunista uczył na komunistycznej uczelni!)
Przypomnę, że Lecha internowano przez kilka godzin
Jarka nawet nie internowano.
Dziwne?
  • awatar tannat: ciekawe! Nie miałam kompletnie pojecia o takich "perełkach" na nieskalanym zyciorysie pierwszego patrioty RP. Dzieki za te informacje :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @tannat: nigdy kaczorek nie odpowiedział na te dziwne zdarzenia. a ludziom wciska kit jak to Jarka internowano a później z głodu umierali - tak napisał mi jeden miłośnik jarka. oni w to wierzą !
  • awatar Lelumpolelum: założe się że znasz życiorys ojca Komorowskiego? moge prosić o przytoczenie na Twoim blogu? A ojca Tuska?
Pokaż wszystkie (20) ›
 

nortus
 
W regulaminach wielu polskich muzeów znajdują się zapisy zabraniający fotografowania eksponatów. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zdecydował, że jest to niezgodne z prawem, a Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów dołączył taki zapis do Rejestru Klauzul Niedozwolonych.


"Fotografowanie możliwe jest po uzyskaniu zgody i uiszczeniu opłaty" - takie zapisy w regulaminach muzeów są nielegalne. Tyle, że w teorii, bo ani zwiedzający, ani też sami muzealnicy nie wiedzą o wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - pisze "Metro".


Po uprawomocnieniu wyroku decyzja została przesłana do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który niezgodny z prawem zapis umieścił w Rejestrze klauzul niedozwolonych.

Muzea powinny znieść zakazy już 25 maja b.r., bo wtedy klauzula została wpisana do rejestru. Muzealnicy mają jedynie prawo ograniczyć robienie zdjęć z lampą błyskową - zaznacza gazeta.


Niestety,tylko nieliczne placówki zniosły opłaty.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie chciało wczoraj komentować sprawy. W biurze prasowym resortu "Metro" usłyszało, że "sprawa jest bardzo skomplikowana i wymaga głębokiej analizy prawnej".

wp pl

Ale nie wszędzie w muzach za granicą wolno robić zdjęcia. Ale zakaz chyba nie musi obowiązywać w prywatnych muzeach.
  • awatar za 15 szósta: o widze czytalo sie linka mojego :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @za 15 szósta: widziałem u Ciebie ale niusa mam z wp
  • awatar kochanica szkarłatna: @Nortus & Xylia: z tego co pamiętam z fleszem nie wolno fotografować obrazów, ale całą resztę: posągi, rzeźby, inne eksponaty można spokojnie pstrykać... w Europie ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Jadowita ryba w Bałtyku

W Bałtyku coraz częściej pojawia się ostrosz – najbardziej jadowita ryba występująca w europejskich wodach. Czy zatem kąpiel w Bałtyku będzie nadal bezpieczna?

Ostrosz (Trachinus draco) jest najbardziej jadowitą rybą europejskich wód, a toksyny zawarte w jadzie mogą być groźne nie tylko dla zdrowia, ale nawet dla życia człowieka. Gruczoły jadowe znajdują się u nasady kolców pierwszej płetwy grzbietowej oraz kolców pokryw skrzelowych. Plażowicze nie powinni się jednak obawiać. Chociaż jest to gatunek denny, latem występuje na wodach o głębokości kilkunastu metrów, zimą schodzi znacznie głębiej, nawet do 150 m. Na kontakt z rybą są narażeni za to rybacy i wędkarze.W polskiej strefie ekonomicznej ostatnie doniesienie o połowie ostrosza pochodzi z sierpnia.Rybacy łowiący na północ od Helu złowili wtedy 25 centymetrowy okaz, ważący niespełna 100 gram.

Nie wiadomo, czy gatunek ten rozszerza swój zasięg występowania i dlatego bywa częściej poławiany na Bałtyku. Być może większa liczba doniesień o występowaniu tej ryby spowodowana jest częstszym powiadamianiem naukowców przez rybaków, którzy złowili nieznane im ryby. Z historycznych przekazów wiadomo, że już w latach 60′ rybacy z Jastarni czasami trafiali w sieciach na ostrosze. Już wtedy był to gatunek znany jako ryba o smacznym mięsie, a rybacy przy kontakcie z rybą używali rękawic, co zabezpieczało ich przed kolcami z jadem.

Gatunek ten żyje przeważnie w północnym Atlantyku a także w Morzu Śródziemnym i Czarnym. Na Bałtyku pojawia się rzadko, głównie w jego zachodniej części, natomiast w polskiej strefie był rejestrowany sporadycznie.

Źródło: Ekologia.pl

miłej kąpieli?
 

nortus
 

Hotel Aquarius Spa w Kołobrzegu jako pierwszy w całym województwie zachodniopomorskim otrzymał piątą gwiazdkę.


To nie jedyna piątka, jaką może pochwalić się Aquarius. W kolekcji ma również pięć słoneczek, które przyznawane są hotelom przyjaznym rodzinie.

Hoteli czterogwiazdkowych na liście MSiT jest więcej. W Kołobrzegu cztery gwiazdki ma Arka Medical Spa. W powiecie ma je jeszcze tylko Erania z Kukini i Senator z Dźwirzyna.


za mmk.eu
  • awatar mój jest ten kawałek: fajnie wygląda
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Kaczyński chwali Gierka: Był patriotą

Kandydat PiS na prezydenta Jarosław Kaczyński powiedział w Sosnowcu, że cieszyłby się, gdyby jego kandydaturę poparł eurodeputowany Adam Gierek, syn byłego pierwszego sekretarza KC PZPR. Kaczyński uważa, że Edward Gierek był "komunistycznym, ale jednak patriotą".

"Śmiano się często z tego 10. miejsca na świecie (które w PRL miała osiągnąć Polska pod względem gospodarczym). A ja się z tego nie śmiałem. Ja wiedziałem, że to nieprawda, ale uważałem, że to zdrowa ambicja. On miał nawet ambicje () dalej idące, takie mocarstwowe. Ja akurat to uważam za dobre" - mówił Kaczyński.

"Działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny - w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach - to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów, wskazująca na to, że był komunistycznym, ale jednak patriotą" - podsumował kandydat.

to cytat nie z Gazety Wyborczej ale dgp

Chorągiewka przegina się w lewo teraz.
Nawet komuchów będzie wychwalał byle się podlizać
i dorwać do władzy. Że Gierka będzie chwalił to bym się w życiu nie spodziewał. Tego, co jeszcze sam twierdził, zniszczył Polskę i zrobił w Polski republikę Radziecką - a teraz wychwala. I Oleksego chwalił.
Komuch pełną gębą!
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: dolne autko cudo
  • awatar mój jest ten kawałek: ten ze zdjęciem Siudmaka
  • awatar krzyslav: Auto to ...przedmiot, jak lodówka, pralka czy komp. Dobre auto to takie które odpala 100 na 100 co rano gdy przekręcam kluczyk w stacyjce. Marka, kolor, ekstrasy są bez znaczenia gdy nie odpali. Ja tez personifikuję swego przemieszczacza ale za te 99,99 na 100. A gratyfikacje to markowe paliwo, olej, myjnia. Te na fotkach to juz nie auta - to transparenty pt "patrzcie ile mam kasy". W przeciwnym wypadku owe dzieła sztuki mogłyby równie dobrze pokrywać np lodówkę czy sciane mieszkania właściciela. Tylko kto by wówczas je zauważył?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Jeżeli stracisz dowód osobisty to oczywiście trzeba zgłosić w swoim urzędzie, żeby wyrobili nowy.

Ale dobrze również zgłosić na policji (oni się bronią co prawda, ale trzeba się uprzeć i dostać pokwitowanie zgłoszenia kradzieży).

Banki nie posiadają wglądu do policyjnej bazy i podczas załatwiania formalności nie mają fizycznej
możliwości sprawdzenia czy dany dokument nie figuruje jako skradziony. Ze statystyk wynika, że w Polsce średnio kilka razy dziennie ktoś próbuje wziąć kredyt na nie swój dowód osobisty. Dlatego tak ważne jest zgłoszenie kradzieży do bazy prowadzonej przez Związek Banków Polskich.

Dlatego trzeba od razu, jak najszybciej zgłosić fakt utraty dowodu osobistego w swoim banku a on zgłasza do rejestru dokumentów zastrzeżonych.

Dlaczego to ważne?
Ponieważ rocznie kilkadziesiąt osób bierze kredyty
i robi zakupy ratalne na takie dowody a później to ty będziesz miał człowieku problemy z komornikiem.
Są banki, które wydają np. towar na raty tylko na podstawie dowodu, nie zawsze wymagają drugiego dokumentu tożsamości. Ponadto ci co kradną dokumenty i wyłudzają kredyty mają najczęściej układy z takimi "bankowcami" - wystarczy poczytać w gazetach ile ludzie mają problemów.

Nawet jeśli zgłosisz tylko w urzędzie (teoretycznie on powiadomić policję,ale to teoria)
to później będziesz się włóczył po sądach po całej Polsce i tłumaczył, że nie jesteś wielbłądem

Niestety, przepływ informacji między urzędami jest tragiczny, czyli go nie ma.
Aha, trzeba też zgłosić ten fakt w urzędzie skarbowym  to znaczy nowy numer dowodu osobistego - i to chyba w terminie 7 dni (a może 30, nie ważne trzeba pamiętać o tym).

Więc strzeżmy swoich dokumentów i kart bankowych
a jak się zdarzy zło to nie czekajmy ze zgłoszeniem, rób to od razu. Telefon, fax, e-mail jest dostępny wszędzie.
  • awatar krzyslav: Raz w zyciu zostałem napadniety, pobity i obrabowany z kompletu dokumentów, pieniądze się ...ostały. Miesiąc w szpitalu to był pikuś przy tym jak mi dały popalic instytucje od których zależało wydanie wtórników. Zmienił się ustrój, kilka rządów ale urzędole maja się najwyraźniej dobrze.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: urzędnik zawsze i wszędzie jest panem. ale dużo zalezy jeszcze od charakteru człowieka. w wielu krajach przepisy wymagają pewne zachowanie ale jak urzędnik chce umilić komuś życie to i tak to zrobi. i tu się kłania nasze kochane piekiełko.
  • awatar doll_divine: No popatrz nie wiedziałam, że można to jeszcze zgłosić do banku. Bardzo rozsądnie.
Pokaż wszystkie (3) ›