Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 4 czerwca 2010

Liczba wpisów: 20

nortus
 
  • awatar Zenia&Emilia: Dzień Dobry:) Miłego Wam również.
  • awatar mój jest ten kawałek: a u mnie leje, całą noc lało jestem wniebowzięta ha ha
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @hej po co ten płacz ?: jedź na północ, tu już lato (pytanie tylko jak długo? )
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Na wyspie Bohol, na Filipinach, leży specjalna atrakcja o nazwie Chocolate Hills.

Składa się ona z 1268 stożków jak wzgórza rozprzes
trzenionych na ponad 50 kilometrach kwadratowych

Wzgórza są zielone aż do końca, a następnie suszy się czekoladowy brąz, stąd nazwa Chocolate Hills.

Wapienne wzgórza mają wysokość od 30 do 120m i są one głównie w centrum Bohol Island.

Istnieje wiele teorii powstania, niektórzy mówią, że są wyniki korala depozytów rośnie, podczas gdy inni twierdzą, że zostały ukształtowane przez erozję gleby i silne wiatry.

Legenda mówi, że Chocolate Hills są kamieniami rzuconymi przez dwóch gigantów, którzy ze sobą rywalizowali w rzucaniu skałami aby udowodnić, który z nich był silniejszy. Rzucali duże głazy prze kilka dni, po czym zostali przyjaciółmi i opuścili wyspę pozostawiając skały, jako dowód ich konkurencji.
 

nortus
 

TEST 1

jeśli rozwiążecie ten test , rozpocznę modły o usunięcie mnie z grona waszych znajomych....

to prawdziwy test psychologiczny.......



Jest to historia młodej dziewczyny......

Na pogrzebie swojej matki, zauważyła młodego człowieka, którego nie znała wcześniej.
Uważała, że jest fantastyczny, jest wręcz mężczyzną jej marzeń..

To była miłość od pierwszego wejrzenia, zakochała się po uszy....

Kilka dni później młoda dziewczyna zabija swoja własną siostrę...



Pytanie:

Z jakiej przyczyny zabiła swoja siostrę ???


NIE PRZECHODŹCIE OD RAZU niżej, żeby przeczytać odpowiedź..

Zastanówcie się najpierw nad wasza odpowiedzią na to pytanie....





























Odpowiedź :

Miała nadzieję, ze ten chłopak pojawi się znów na pogrzebie....

Jeśli dobrze odpowiedzieliście na to pytanie, myślicie jak psychopata.



Ten test był przeprowadzany przez znanych psychologów amerykańskich w celu sprawdzenia czy dana osoba ma mentalność zabójcy..

Spora liczba seryjnych morderców, którzy przystąpili do tego testu,udzieliła dobrej odpowiedzi na to pytanie.

Jeśli nie odpowiedzieliście poprawnie- tym lepiej dla was.

jeśli wasi znajomi znajda poprawna odpowiedz, radze trzymać się od nich z daleka...



cdn
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Laura Absinth: to jednak co.s w tym jest. ja też nie wpadłem na taką odpowiedź, czyli może nie jest ze mną aż tak źle :D
  • awatar millly: No to dzieki, ze odblokowales laskawie ;), bo juz myslalam, ze cos osobistego(?)... ;) Pozdrawiam i bede zagladac na Twego bloga ze swoimi szmatami i koralikami, jesli mi Pan laskawie pozwoli ;) :)
  • awatar doll_divine: hehehehehehe moja Sis zgadła do strzału :D
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Do siedzącej od godziny w poczekalni mamy podeszła pracownica dworca. Zapytała na co tak czeka, skoro wiadomo, że pociąg nie pojedzie - opisuje Czytelnik.

Postanowiłem opisać, gdzie PKP - mniejsza o to jaka spółka, bo tyczy się to wszystkich - mają swoich pasażerów.

W środę rano odwiozłem mamę na pociąg do Szczecina (odjazd ze stacji Herby Nowe o godz. 8.51). To nowe połączenie TLK 3811 z Krakowa, bilet kupiliśmy we wtorek na dworcu w Częstochowie

O godz. 7.40 przyjechaliśmy do Herbów Nowych (na marginesie: od strony drogi krajowej nr 46 brak jakichkolwiek informacji, że tuż obok znajduje się dworzec PKP, ale trudno - koniec języka za przewodnika). W odruchu troski o matkę poprosiłem zawiadowczynię o otwarcie poczekalni. Negocjacje trwały kilkanaście sekund, bo pani nie wiedziała, czy może mi ją otworzyć. Twierdziła, że przecież ona "musi być tu - w dyżurce - i nie może tam z mamą siedzieć".Po chwili nieporozumienie wyjaśniło
się. Pani zawiadowczyni myślała, że chodzi mi o otwarcie... izby pamięci. Nie wiem, o czym pamięć przechowywana jest w owej izbie - przypuszczam, że wspomina się tam czasy świetności kolei - ale zawiadowczyni widząc mnie o godz. 7.40 w roboczym garniturze uznała, że chcę ją z mamą zwiedzić. Gdy wreszcie otworzyła nam poczekalnię, zapytała jeszcze, na który pociąg czekamy. - Na ten o 8.51 do Szczecina - odpowiedziałem.


Zadowolony i dumny, że uchroniłem mamę przed poranną słotą i zimnem, pożegnałem się z nią i wsiadłem do samochodu, by wrócić do Częstochowy.

O godz. 8.43 telefon. Zadzwoniła poddenerwowana mama. Właśnie jedna z pracownic dworca - nie ustaliłem, czy była to ta sama zawiadowczyni, czy może kasjerka - zainteresowała się siedzącą w poczekalni pasażerką. *Ze zdziwieniem zapytała na co czeka,bo przecież ten do Szczecina nie pojedzie,bo trakcję ukradli...*  Skład jedzie okrężną drogą i właśnie za dwie minuty ma odjazd z Lublińca.

*O kradzieży trakcji kolej wiedziała już w nocy*  Podobno gdy mama ponad godzinę siedziała w poczekalni, przed dworcem stał autobus, który miał wieźć pasażerów do Wielunia. Niestety, nie był w żaden sposób opisany, nikt o nim nie informował, a poza tym podobno i tak nie zabrałby mamy, bo podstawił go inny przewoźnik niż TLK.

Pani zawiadowczyni poradziła mamie, aby wyszła na główną drogę, bo tam jest przystanek, z którego za około półtorej godziny odjedzie PKS do Lublińca
Stamtąd złapie jakieś połączenie do Szczecina.

Dobra rada: na dworze 10 stopni, leje, kałuże na szerokość jezdni, mama nie wzięła parasolki, ale ma za to walizkę. Niestety, trudno się nią osłonić przed deszczem.

Po telefonie od mamy znowu wsiadłem w samochód i pojechałem do Herbów Nowych. Wyrwałem mamę z rąk Polskich Kolei Państwowych, aby za pół godziny oddać ją w te same kolejarskie ręce na dworcu w Lublińcu. Pociąg z Lublińca do Szczecina IR 38123 odjechał... z 45 minutowym opóźnieniem.

Gdy później zadzwoniłem do mamy, cieszyła się, że w ogóle jedzie, mimo niewygody, bo w pociągu nie było przedziałów.
Ale po co?
Przecież można ludzi przewieźć przez całą Polskę także "stodołą". Oby tylko trakcji gdzieś nie ukradli...

Imię i nazwisko do wiadomości redakcji


Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

QQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQQrwa
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 



TEST 2

Oto teścik.

Zróbcie go maksymalnie w 10 sekund, inaczej się nie liczy.

potem popatrzcie na rezultat na dole strony:






Policzcie liczbę literek 'F' w poniższym tekście:


+++++++++++++++++++++++++++
FINISHED FILES ARE THE RE-
SULT OF YEARS OF SCIENTIF-
IC STUDY COMBINED WITH THE
EXPERIENCE OF YEARS
+++++++++++++++++++++++++++





Gotowe!

Nie idźcie dalej, dopóki nie skończycie liczyć!

OK?














Ile? Trzy?

Źle, jest ich sześć - to nie żaden żart!
przewińcie do góry i policzcie jeszcze raz!


Wytłumaczenie jest poniżej.


Mozg nie jest w stanie zauważyć 'OF'.
Zadziwiające, nie?

Ten , kto doliczył sześciu literek 'F' za pierwszym razem,jest geniuszem,cztery lub piec, jest raczej wyjątkowy, trzy-jest normalny.
mniej niż trzy, musi zmienić okulary.
  • awatar Atom Head: Byłem napity.Nie liczy się :P
  • awatar Atom Head: PS.Przypomina to testy do szybkiego czytania-wtedy tzn na trzeźwo problemów z tym nie miałem...
  • awatar catalana: ha ha, to geniuszem jestem? albo tak wolno czytam po angielsku ;)
Pokaż wszystkie (12) ›
 

nortus
 
“LOVE” is a Small Coin

“LIFE” is a BIG Coin

“Wife” is a Lucky Coin

“Lover” is a Sweet Coin

BUT,

“FRIENDSHIP” is a GOLD Coin

Keep it safe it..!
  • awatar WariAtka4fUn: niezłe, ten komiks na dole :D :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 



TEST 3

Zróbcie poniższy test,jest naprawdę zadziwiający. Obiecuję, to nie żadna atrapa. Proszę , zrobicie go porządnie od początku do końca,nie jest zbyt długi.


Zastanawialiście się kiedyś czy wasz mózg jest normalny czy wyjątkowy? cóż, zrobicie porządnie to ćwiczenie i znajdziecie odpowiedź!!!!!!

Postępujcie tylko wg instrukcji,
odpowiadajcie na pytania jedno po drugim
i tak szybko jak to możliwe,
ale nie przechodzicie do kolejnego przed skończeniem poprzedniego.

Nie musicie pisać swoich odpowiedzi.

Będziecie zadziwieni rezultatem!!! gwarantuje !






Ile to jest:

15+6

3+56

89+2

12+53

75+26

25+52

63+32

ech, wiem, wiem, ciężko tak liczyć, ale takie jest ćwiczenie !

wiec powodzenia!!

123+5

SZYBKO!! POMYŚLCIE O JAKIMŚ NARZĘDZIU I KOLORZE!!!

potem przejdźcie troszkę niżej.










Jeszcze trochę niżej.













Jeszcze niżej..












Pomyśleliście o czerwonym młotku, prawda???


Jeśli nie, jesteście w 2% populacji, którzy mają rozum na tyle inny, że mogą myśleć o innej rzeczy.

98% populacji odpowiada 'czerwony młotek'. Do diabla z tym, nie??
  • awatar kochanica szkarłatna: zielona motyka mi przyszła na myśl :)
  • awatar badyl.: fioletowa piła.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: mi też coś innego przyszło na myśl niż młotek
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 


W grobowcu na bydgoskim cmentarzu Starofarnym mieszkali dwaj bezdomni,którzy zostali zatrzymani przez strażników miejskich, gdy podążali przez miasto z metalowymi okuciami trumien.

Mężczyźni zostali zatrzymani przez patrol strażników miejskich. Szli przez park u zbiegu ul. Nakielskiej i Wrocławskiej. Strażnikom od razu podejrzane wydało się, gdy na widok radiowozu kloszardzi odrzucili przedmioty, które trzymali w rękach i przyspieszyli kroku, by jak najszybciej uciec. Jak się okazało, mieli oni przy sobie metalowe okucia trumien, które ukradli z grobowca, do którego się włamali.

Jednak w prawdziwe osłupienie wprawili strażników
gdy pokazali im inny grobowiec i przyznali, że w nim mieszkają. W środku na półkach poukładane były ich rzeczy.

gw


osiedle  grobowe ?

I też strzeżone :D
  • awatar Alter_Ego: Nie ma to jak odrobina fantazji.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
 

TEST 4

Test inteligencji prawej stopy.

Nic nie szkodzi spróbować, to niesamowite..... ale prawdziwe.

Ten kto go zrobi jest na tyle ciekawy,że podejmie to wyzwanie, a ja się mogę założyć, że będziecie próbować powtarzać to ćwiczenie co najmniej 50 razy, żeby się przekonać czy jesteście w stanie zmienić bieg swojej prawej stopy.

Ale nie będziecie umieli!!!



Spróbujcie.............




1.-No dobra, siedzicie przy biurku, unieście prawa stopę z podłogi róbcie nią kółka zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara.

2.-w trakcie robienia tych kółek prawa stopa narysujcie w powietrzu prawa ręką cyfrę 6 .

Wasza stopa zmieni kierunek !

3..-Mówiłam....i nic nie możecie na to poradzić.....

4.-wyślijcie te wiadomość do swoich znajomych.... tez nie będą wierzyli, ale będą mieli dużo frajdy ze spróbowania...

5.-Pamiętajcie: noga w kierunku wskazówek zegara!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

TEST 5

Test świnki

W żadnym wypadku nie oszukujcie i zróbcie go porządnie!!

Zrób ten mały teścik: to zabawne :)



Weź białą kartkę i narysuj świnkę.



Nie przechodź dalej DOPÓKI NIE NARYSUJESZ ŚWINKI!!!!





NIE OSZUKUJ!! NIE BĘDZIE SIĘ LICZYŁO!!!






NAJPIERW NARYSUJ!!!







JUZ? NA PEWNO ?













































Świnka obrazuje Twoja psychikę.




Jeśli ją narysowałeś:

* U góry kartki: jesteś pozytywnie myślący i optymista.

* raczej w kierunku środka kartki : jesteś realista.

* bliżej dołu kartki : jesteś pesymista i masz tendencje do negatywnych zachowań.

* jeśli świnka patrzy w lewo: wierzysz w tradycje, jesteś przyjazny i łatwo zapamiętujesz daty; daty urodzin, rocznic...

* jeśli świnka patrzy w prawo: jesteś wynalazcą, jesteś aktywny,ale nie jesteś zbyt przywiązany do rodziny,i nie przywiązujesz wagi do ważnych dat...

* jeśli świnka patrzy na wprost, na ciebie:
jesteś bezpośredni, jesteś jak adwokat diabla i nie boisz się starć w dyskusjach

* jeśli dodałeś śwince mnóstwo detali: jesteś analitykiem, spokojny i nieufny.

* jeśli nie dodałeś śwince detali: jesteś emocjonalny, uczuciowy, naiwny, niezbyt metodyczny i podejmujesz dużo ryzyka.

* jeśli narysowałeś śwince mniej niż 4 łapki : wahasz się albo jesteś w trakcie przezywania okresu wielkich zmian w swoim życiu.

* jeśli narysowałeś śwince 4 łapki: jesteś pewny, uparty i trzymasz się swoich ideałów.

* jeśli narysowałeś śwince więcej niż 4 łapki: jesteś idiotą.

* Wielkość uszu świnki wskazuje na twoja zdolność słuchania innych:
Im większe tym lepiej!!

* Długość ogonka: wskazuje na jakość twoich relacji seksualnych:
znowu, im dłuższy, trym lepiej!!!!!

OK ,
Kto zapomniał narysować ogonek?????







Nie, nie , nie ma możliwości, żeby zrobić jeszcze raz ten test...



:D
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 


Chyba nie ma rodzica, który nie usłyszał od swojego dziecka prośby: mamo, tato, ja chcę (tu należy wstawić nazwę dowolnego zwierzątka).

To, czy to będzie piesek, kotek czy rybka zależy na przykład od tego, jaki film nasza pociecha widziała w ostatnim czasie.


Łatwo zapomnieć, że Lassie, rybka Nemo, czy rudzielec ze Shreka, w rzeczywistości mają niewiele z prawdziwymi zwierzętami.

Niestety, presja okazuje się często skuteczna - obserwując skalę zjawiska można tylko cieszyć się, że w polskich sklepach zoologicznych nie można kupić Króla Lwa.

Z drugiej strony rzecz ujmując, dobrze podjęta, odpowiedzialna decyzja o przyjęciu do domu zwierzaka,może być wspaniałym, ważnym wydarzeniem w życiu rodziny i źródłem wielu pozytywnych przeżyć. Zarówno ludzi, jak i zwierząt. A do tego może uratować jakiemuś psu lub kotu życie!


Co jest konieczne, by wspólne mieszkanie pod jednym dachem ze zwierzakiem nie skończyło się katastrofą,lecz było źródłem radości i satysfakcji


Przede wszystkim miejcie pewność, że to dorośli podejmują racjonalną decyzję o zaproszeniu do domu zwierzaka. Poza sytuacjami, kiedy ratujecie zwierzęciu życie, to nie powinna być decyzja podjęta pod wpływem chwili.

Okoliczności, które trzeba uwzględnić, jest bardzo wiele. Dlatego zbierzcie jak najwięcej rzetelnych informacji. Jednym ze źródeł może być rozmowa z dobrym lekarzem weterynarii. Informacji szukajcie także na forach tematycznych, wśród osób, które zajmują się zwierzętami od lat. Zapytajcie także znajomych - będziecie zaskoczeni tym, jak wielu z nich ma zwierzęta.

Na pewno powinniście mieć na uwadze kilka podstawowych spraw.

Po co wam w domu zwierzę?
Jakie musi ono być, by spełnić wasze oczekiwania? Zdecydujcie, co jest dla was najważniejsze i pamiętajcie, że nie ma zwierząt, które potrafią wszystko.
Nie każde zwierzę będzie spędzać z wami wieczory wtulone w wasze nogi.
Nie każde będzie lubiło dotyk, nie każde chętnie się uczy i nie z każdym można aktywnie spędzać czas


Niech was nie zwiodą pozory! Nie kierujcie się stereotypami!

Małe, "zabawne" jamniki to tak naprawdę psy myśliwskie. Potrzebują dużo ruchu, ale nie lubią schodów.
To, że szynszyle smacznie spały za każdym razem, kiedy widzieliście je w sklepie, nie oznacza, że nie rozrabiają nocą.
"Puchaty" pers niekoniecznie musi być zachwycony przytulaniem i głaskaniem, a żadne zwierzę nie jest maskotką.

Za to wszystkie, nawet najbardziej słodkie zwierzęta, potrafią nieźle nabałaganić.

Szczególnie te najmłodsze.

Czy wszyscy domownicy chcą zwierzaka w domu?
Kto będzie się zajmował nim na co dzień i jakie obowiązki na niego spadną?
Które z nich może wykonać tylko dorosły?
Jak dużo czasu możecie poświęcić zwierzakowi każdego dnia?
Pies oznacza kilka spacerów dziennie, bez względu na święta, pogodę i humor domowników. Przygotujcie się na wczesne niedzielne pobudki, sierść na dywanie i ślady mokrych łap na parkiecie.

Pamiętajcie, że psy i koty żyją długo. Czy za 12 lat w waszym życiu nadal będzie dla nich miejsce? Jakie macie plany?

Co z wakacjami - kim wtedy zostanie pupil? A może chcecie zabierać go ze sobą? Rybki nie podróżują, ciężko też wędrować z papugą, ale już niejeden pies będzie świetnym towarzyszem podróży. Z kotami bywa bardzo różnie, ale raczej nie należy liczyć na to, że chętnie spędzą długie godziny w transporterku w samochodzie.

Czy w domu możecie zapewnić warunki właściwe dla zwierzaka?

Bez względu na to, jaki będzie wasz wybór, każde zwierzę musi mieć swoje własne miejsce, w którym będzie czuło się bezpieczne. Miejsce to musi być odpowiednie do wymagań gatunku i rasy.
Ustawiając akwarium musicie pamiętać o świetle, urządzając psu legowisko nie zapomnijcie, że to ma być tylko jego miejsce.
Papuga nie powinna mieszkać w kuchni, a kot zapewne sam wybierze swoje legowisko i będziecie musieli to zaakceptować.
W każdym przypadku nie powinien to być przedpokój przez który non stop ktoś przechodzi, niepokojąc zwierzaka.
Nie powinno to być miejsce blisko ekranu telewizora,głośników, czy źródeł silnych zapachów Nie każde zwierzę lubi bliskość kaloryfera.

Także ustawiając akwarium, klatkę, czy terrarium powinniście wziąć pod uwagę wymagania jego mieszkańców. Możliwe, że coś trzeba będzie zmienić, przesunąć, dostosować, czy zabezpieczyć (np. okna!).

Czy jesteście gotowi na małe i duże wyrzeczenia? Bywa i tak, że dla pupila trzeba zrezygnować z czegoś, co dotychczas było waszą pasją. Większość domowych roślin jest dla zwierząt trująca, często śmiertelnie. Lubicie drogie, skórzane meble? Zwierzę może nie zrozumieć, że są dla was szczególnie ważne.
Lubicie przesiadywać przy otwartym na oścież balkonie? Zabezpieczcie go siatką, jeśli chcecie mieć kota.
Denerwuje was sierść? Trzeba będzie zaplanować takie przechowywanie ubrań, sprzątanie i czyszczenie, by futro nie wychodziło do znajomych z wami na mankiecie marynarki.

Czy stać was na utrzymanie zwierzęcia?

Kupno zwierzaka to jedynie pierwszy koszt. Nawet jeśli nie jest wielki, lub zdecydujecie się przygarnąć zwierzę bezdomne, trzeba liczyć się z innymi kosztami.

Część trzeba ponieść jeszcze przed przybyciem pupila. Różnego rodzaju sprzęt i akcesoria, jedzenie itd.powinny znaleźć się w domu wcześniej
A przecież koniecznie powinniście odwiedzić lekarza weterynarii. Profilaktyka (w tym szczepienia) jest bardzo ważna, bo zawsze zapobieganie chorobom jest wielokrotnie tańsze niż ich leczenie.

To samo dotyczy żywienia.

Zwierzak nie jada z ludźmi, musi mieć swoją karmę dostosowaną do jego potrzeb. Najtańsze, niskiej jakości karmy, są mniej wydajne i wcześniej czy później powodują problemy zdrowotne. Dotyczy to także popularnych marek, łatwo znajdowanych na marketowych półkach. O żywienie zwierzęcia warto pytać lekarza weterynarii i doświadczonych, dobrych opiekunów.
Obowiązkowym wydatkiem jest też sterylizacja psa lub kota. Psa zawsze warto wyszkolić.

Zwierzak w domu, to nie tylko przyjemność. To także wiele zmian i zadań, które stają przed całą rodziną. To także ważne zadanie wychowawcze dla rodziców. Nie ma się co oszukiwać - to także wydatki.

Żeby wspólne mieszkanie okazało się sukcesem, trzeba przede wszystkim odpowiedzialności. To tak niewiele, ale praktyka pokazuje, że czasem za dużo. Widać to niestety, każdego roku przed wakacjami, kiedy w całej Polsce tysiące zwierząt lądują na ulicy i mają wiele szczęścia, jeśli uda im się przeżyć.

Czy jest jednak tak, że tylko bogaci właściciele wielkich domów, z ogromną ilością wolnego czasu są dobrymi opiekunami?
Ależ skąd!
Warunkiem koniecznym jest odpowiedzialność i rozsądek. Nie obejdzie się też bez prawdziwej sympatii dla zwierząt.

Te trzy warunki pozwolą znaleźć sposób, by zapewnić resztę: bezpieczeństwo, utrzymanie i dobrą opiekę.

Gdzie szukać informacji na temat właściwej opieki nad zwierzętami?

- w książkach tematycznych i czasopismach (jest ich wielki wybór!)

- u dobrego lekarza weterynarii (może znajomi kogoś polecą)

- w organizacjach pozarządowych, zajmujących się zwierzętami

- w Internecie (na forach tematycznych, np. www.miau.pl, www.dogomania.pl i serwisach tematycznych)

- u dobrych hodowców i doświadczonych opiekunów

Magdalena i Jarosław Nykielowie
Źródło: Nasze Beskidy



i pamiętajcie, że pies czy kot to nie zabawki, to, żywe stworzenia które czują i miłość i ból.
 

nortus
 

Żyjąc w Polsce, staję się paranoikiem.

Jeśli wierzyć temu, co mówią Polacy, niemal wszystko może spowodować moją śmierć.
Na przykład wiatr albo końcówka banana.

Zanim przeniosłem się do Polski, nie przychodziło mi do głowy, aby przejmować się wpływem wiatru albo fragmentów owoców na moje zdrowie. Mama, owszem, ostrzegała mnie przed wieloma rzeczami, ale nie były to raczej banany.


W Polsce wiatr,który porusza się z niezagrażającą twojemu życiu prędkością, jest – jak się okazuje – rzadkością.
Dowiedziałem się, że niebezpiecznym „zawianiem” grozi zarówno powietrze nocne, jak i powietrze przed i poburzowe. Byłem ostrzegany przed Halnym, który może doprowadzić mnie do samobójstwa oraz przed szczególnie groźnymi podmuchami wiatru atakującymi mokrą głowę. Nie mam pojęcia, gdzie Polska zaopatruje się w tego rodzaju powietrze, ale być może powinna zmienić dostawcę.


Co ciekawe, do tej pory żadna z tych rzeczy,przed którymi tak często mnie ostrzegano, nie zagroziła jeszcze bezpośrednio mojemu życiu.

O dwóch rzeczach,które takie zagrożenie spowodowały:

czyli polskiej wódce i

polskich kierowcach,

nikt mi wcześniej nawet nie wspomniał.

Moja teściowa dostała nieomal ataku serca, widząc mnie pijącego zimną wodę zaraz po zjedzeniu barszczu, nie wykazała natomiast żadnego zainteresowania, kiedy opowiadałem o tym, jak często kierowcy próbują mnie zabić gdy przechodzę przez ulicę.

Wyciągając wnioski z najczęściej słyszanych przestróg, muszę stwierdzić, że jedną z głównych przyczyn śmierci w tym kraju są bose stopy.

Jeśli chcesz naprawdę zaszokować Polaków i zasłynąć jako niebezpieczny i kompletnie szalony obcokrajowiec, nie biegaj nago wokół Rynku, bo ten widok nie budzi już ich zdziwienia. Stań po prostu bosymi stopami na betonie. Gwarantuję, że widok zamuruje tu każdego, kto będzie świadkiem twojego wyczynu.Jakiś czas temu byłem w restau-
racji z moją siostrą i jej dwuletnią córeczką, która przez cały czas biegała boso po betonowej posadzce.
Kilka osób zadzwoniło na policję i restauracja musiała zostać zamknięta w powodu skandalu.

Próbowałem nieraz dowiedzieć się od moich polskich
znajomych, na czym dokładnie polega niebezpie-czeństwo biegania boso po betonie, ale byli zbyt zszokowani samym pytaniem, aby udzielić mi sensownej odpowiedzi.
O ile dobrze zrozumiałem, chodzi o jakieś znajdujące się w ziemi złośliwe siły, które są w stanie przeniknąć przez moje stopy do całego ciała i spowodować, że umrę na hemoroidy. W Indiach ludzie chodzą po rozżarzonych węglach, w Polsce prawdziwą odwagą wykazuje się ten, kto udaje się do kuchni bez kapci.

Kapcie,swoją drogą, są w tym kraju wysoko cenionym
rodzajem broni przed śmiercią od bosych stóp. Kiedy przyjeżdżasz do Polski, musisz być przygo-towany na to, że pan w okienku zapyta najpierw o twój paszport, a potem o kapcie. Ich brak da mu pełne prawo odmówić ci wstępu. Szaleńcy, którzy odważyli się tu przybyć bez kapci,nie są wpuszczani. Niezabranie tychże jest nawet większym przestępstwem niż zabranie narkotyków. Jeśli będziesz mieć szczęście, uprzejmy celnik może ewentualnie wyposażyć cię w specjalne kapcie rządowe. Takie same, których używają polscy komandosi w celu ochrony przed minami czy bronią nuklearną. Ja sam takowe kiedyś dostałem i zakładam je okazjonalnie, kiedy mam na przykład ochotę na spacer po lawie.

Mój problem nie kończy się niestety na bosych stopach. Okazuje się bowiem, że w Polsce, aby nie wywoływać paniki, nie wystarczy ukryć stopy w jakichkolwiek butach – te muszą być dostosowane do pogody i okazji. Niewłaściwe obuwie już nieraz spowodowało, że znalazłem się w centrum międzykulturowego konfliktu.

Anglicy nie mają wielu par butów. Ja miałem dwie kiedy przeprowadziłem się do Polski.
Parę adidasów na specjalne, sportowe okazje i wsuwane Martensy na każdy inny dzień.

Kiedy poznałem moją przyszłą żonę, przez kilka miesięcy udawało jej się ukryć szok, którego doznała, odkrywając skromną ilość sztuk mojego obuwia. Pewnego dnia jednak nie wytrzymała. Fakt, że w czerwcu ciągle miałem na sobie moje „zimowe buty” doprowadził ją do wybuchu rozpaczy. Oświadczyłbym się jej wcześniej, ale kilka miesięcy zajęło mi skompletowanie odpowiedniej liczby par butów. Teraz mam buty na zimę, na wiosnę, na lato, sandały, specjalne buty do odwiedzania księdza, dobre buty i jeszcze kilka innych par, których zastosowania już nie pamiętam. Zapewne jestem obecnie jedynym heteroseksualnym Anglikiem na świecie, który posiada więcej par butów niż kufli do piwa.

Jamie Stokes dla Wirtualnej Polski

---
przyznam się, że tego z kapciami to nie kojarzę. ale ja nie krakus to może tam coś jest nie tak :D
  • awatar kochanica szkarłatna: ja mam dosyć kapci podsuwanych mi prawie w każdym domu :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @beaujolais: o zimnej wodzie to babcia mi mówiła i przestrzegała.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @kochanica demona: to jest straszne, jak się chce mieć gości to się sprząta a nie karze zdejmować buty i zakładać kapcie, żeby goście nie naśmiecili. straszny zwyczaj. dla mnie to jest chamstwo :(
Pokaż wszystkie (12) ›
 

nortus
 
7 sposobów na wykrycie kłamcy poprzez język ciała



Czy atrakcyjny = wiarygodny?

Badania pokazują,że ludzie, którzy są postrzegani za atrakcyjnych są również postrzegani jako bardziej wiarygodni. Dlatego też prawdopodobnie John F Kennedy i Bill Clinton zaszli aż tak wysoko.

Czy widziałeś kiedyś film "Kłamca, Kłamca" z Jim'em Carey'em? Było tam kilka zabawnych scen. Jim Carey zagrał prawnika, który stracił możliwość kłamania. Dlatego też musiał mówić przez cały czas prawdę, co powodowało wesołe dialogi.

Wyobraź sobie, że to samo się przytrafiło tobie, zawsze mówił byś prawdę. Wyobraź sobie, że mówisz wszystkie słowa przechodzące przez Twój umysł. Konsekwencje możesz sobie wyobrazić.

"Dzięki za podanie mi filiżanki kawy. Wow, masz ładny i zgrabny tyłeczek." Pomyślałem i lekko się zaśmiałem, bo wiedziałem, że w tym tygodniu  zamierzam napisać ten artykuł.  

A co będzie, gdy inni powiedzą:

“Dzień dobry panu, jest pan okropnym szefem, nikt z tego biura pana nie lubi.”


“Dziękuję za kontakt Melissa, mogę tylko powiedzieć, że masz piękne piersi.”



To mogłoby być zabawne,ale mogłoby też spowodować trochę zakłopotania. Gdy kobieta zadaje klasyczne pytanie "Czy ta sukienka sprawia, że wyglądam grubiej?" Generalnie, jeżeli jesteś mężczyzną, wiesz co będzie lepsze. Możesz odpowiedzieć "wyglądasz w niej naprawdę pięknie". Jednakże, możesz pomyśleć "To nie sukienka, to ta pizza sprawia, że zawsze wyglądasz za grubo kochanie!".

Gdybyś mówił cały czas prawdę i tylko prawdę, mógłbyś prawdopodobnie skończyć samotnie i mógłbyś dostać kilka ciosów w twarz. Jednym z moich ulubionych filmów jest "Casablanca". Nasz bohater, Rick Blaine (grany przez Humphrey'a Bogart'a) kłamie na końcu filmu, by ochronić uczucia Victor Laszlo, męża jego byłej kochanki Ilsa (granej przez zmysłową Ingrid Bergman). Kłamstwo może być czasami szlachetne i często pozwala utrzymać harmonię w kontaktach z innymi.

Gdy byłem młody, pamiętam kiedy moja mama mówiła mi, że są "białe kłamstwa". Rozumiesz, co mam na myśli? Badania dowodzą, że społeczni kłamcy przewyższają liczebnie tych, którzy nieustannie mówią prawdę, możemy przypuszczać, że społeczny kłamca, okłamuje również nas.

Te trzy mądre małpy, które nie słyszą zła, nie widzą zła i nie mówią zła. Ich proste gesty mogą nam dużo powiedzieć, kiedy ktoś nas oszukuje. Na przykład, kiedy rozmawiamy, widzimy albo słyszymy kłamstwo jesteśmy skłonni zakrywać nasze usta, oczy lub uszy dłońmi.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o bombach z 7 lipca, zeszłego roku w Londynie, moją natychmia-
stową reakcją było zakrycie twarzy, by symbolicznie powstrzymać się od widzenia lub słyszenia tych strasznych wiadomości. Te gesty są często wykonywane, gdy wydarza się jakaś tragedia.

Dzieci często będą usiłowały przykryć usta, gdy spróbują skłamać lub spróbują zatrzymać niegrzeczne słowa, które zdarzy im się wypowiedzieć. Jeżeli nie chcą słuchać rodziców, którzy na nich krzyczą, przykryją uszy, by ich nie słyszeć i oczywiście jeżeli będzie coś, czego nie chcą widzieć, przykryją oczy.

Gdy dzieci podrosną, ich gesty rąk i twarzy staną się szybsze i subtelniejsze, jednakże te gesty wciąż będą się to zdarzać, gdy będą kłamać, oszukiwać bądź ukrywać prawdę.

W książce napisanej przez Desmond'a Morris'a "People Watching", którą przeczytałem, zacytował on badania, w których pielęgniarki zostały nauczone by kłamać swoich pacjentów. Pielęgniarki, które kłamały, wykazywały większe użycie gestykulacji rąk.

Pozwól mi sprostować; kiedy ktoś gestykuluje rękoma, to nie koniecznie znaczy, że kłamie. To wskazuje, że być może osoba ukrywa jakieś informacje jednak być może za bardzo próbujesz się do szukać czegoś, czego nie ma, może to być po prostu zwykła gestykulacja.

Dziś, podam Ci 7 najpospolitszych gestów, dzięki którym wykryjesz kłamstwo:


1. Zakrywanie ust

Zakrywasz usta ręką,ponieważ twój mózg nieświado-
mie prosi by przemilczeć kłamliwą wiadomość, którą chcesz powiedzieć. W różnych sytuacjach, gest ten może być wykonany kilkoma palcami przy ustach albo zaciśnięciem pięści, jednak ich znaczenie jest podobne.

Niektórzy ludzie próbują wprowadzić w błąd, zakrywają usta kaszląc lub fałszywym ziewnięciem. W jednym z moich ulubionych filmów, "Ojciec chrzestny", możesz zauważyć, że gdy aktorzy grają gangsterów,którzy dyskutują o swojej nielegalnej, zbrodniczej działalności, często używają tego gestu, by pokazać, że są konspirują. Często jest to również wykonywane w  świetnym serialu "Rodzina Soprano", kolejny film, który uwielbiam.

Gdy ten gest jest używany, może pokazywać, że ktoś kłamie. Jeżeli jednak zakrywa usta, gdy Ty mówisz, może to wskazywać na to, iż czują, że coś przed nimi ukrywasz.


2. Dotykanie nosa

Dotykanie nosa może zawierać kilka potarć nosa, może być szybkim jednym potarciem albo ledwo zauważalnym dotknięciem.

Ten gest powinien być odczytywany w generalnym schemacie. Jeżeli robisz tak jak ja i obcinasz swoje włosy nosowe i wtedy, jeśli rośną z powrotem możesz czuć swędzący noś! Ewentualnie można mieć katar.

Jest wiele badań, które ukazują, że nos nas swędzi wtedy gdy kłamiemy. W Chicago, naukowcy z fundacji badań smaku i zapachu odkryli, że gdy kłamiemy są wydzielane substancje chemiczne, powodujące podrażnienie tkanki wewnątrz nosa. Przedstawili również, że wzrasta ciśnienie krwi i nos chwilowo się zwiększa. Tak, to jest prawda w opowieści o Pinokio!

Zwiększone ciśnienie krwi "pompuje" nos i powoduje że nerwy w nosie zaczynają swędzieć, które trzeba zaspokoić szybkim przetarciem. Ot cała filozofia.


3. Pocieranie oka

Pocieranie oka jest często drogą mózgu do blokowania kłamstwa albo unikania patrzenia na osobę, która jest oszukiwana.

Mężczyźni zwykle pocierają oczy lub odwracają wzrok gdy mówią kłamstwa. U kobiet jest mniej prawdopodobne pocieranie oczu, używają bardziej subtelnego dotknięcia pod okiem.

Bez wątpienia słyszałeś powiedzenie "kłamać przez zęby". Kiedy ktoś kłamie, często zaciska zęby, nakłada fałszywy uśmiech i pociera oczy. Jest to częsty zbiór gestów używanych gdy ktoś kłamie.


4. Chwytanie się za ucho

Nie mam na myśli tego, jak mój nauczyciel ciągnął mnie za ucho gdy przyłapał mnie na rozrabianiu w szkole.

Jeżeli sprzedawca mówi do klienta "kosztuje tylko 150zł za usługę" i jeżeli klient potem chwyta się za ucho, patrzy gdzieś dalej i mówi "wydaje się być dobrym interesem". To może być próbą słuchacza by "nie słyszeć zła".

Próba blokowania słów, które się słyszy odbywa się poprzez ciągnięcie płatka ucha, bądź chwytanie za nie. To jest "ulepszona wersja" dziecka, które kryje uszy, o której wspomniałem wcześniej.

Chwytanie ucha, może być często znakiem który ukazuje, że ta osoba usłyszała wystarczająco dużo. Często jest to oznaką, że jest ktoś zaniepokojony.  


5. Drapanie się po szyi

Używamy palca wskazującego głównie dominującej ręki do podrapania się po szyi. Zwykle drapiemy się mniej-więcej 5 razy. Ten gest pokazuję wątpliwość i jest często używany gdy ktoś myśli, że nie zgadza się z tym co usłyszał.  


6. Poprawianie kołnierza

Na pewno słyszałeś powiedzenie "robi się coraz goręcej pod kołnierzem".

Desmond Morris wykazał, że kłamstwo często powoduje swędzenie w delikatnych tkankach szyi i osoba musi się podrapać. Powiększone ciśnienie krwi przez kłamstwo powoduje pocenie się, często występuje to na szyi, szczególnie, gdy osoba która kłamie domyśla się, że inni wiedzą o kłamstwie.


7. Wkładanie placów do ust

Ten ruch często wykonujemy nieświadomie i jest postrzegany jako próba przywrócenia ochrony matki podczas ssania piersi, często wykonujemy go, gdy nam się podniesie ciśnienie. Dzieci często ssą palce lub noszą smoczek by zastąpić pierś matki, potem już jako dorośli często wkładają palce do ust, papierosy, długopisy lub żują gumę.

Palce w ustach są używane, by pokazać potrzebę otuchy.  



Krótka notka o autorze

Adam Eason jest autorem, konsultantem i mówcą, odwiedź jego stronę by zdobyć ogromną ilość informacji o rozwoju człowieka, pobierz sesję hipnozy i niezwykłą książkę:

www.adam-eason.com

Tłumaczenie: Radek_1

Wiecej: www.eioba.pl/(…)7_sposobow_na_wykrycie_klamcy_poprz…
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Pamiętam pierwsze polskie wesele, na które mnie zaproszono. "Jak bardzo może się różnić?" - zapytałem sam siebie.

Ta sama tradycja judeo-chrześcijańska, biała suknia, bukiety i księża. "To będzie łatwizna!" - pomyślałem.

Nie była.

Pogubiłem się jeszcze zanim wszystko się na dobre zaczęło.To było jak oglądanie aktorów z ulubionego
filmu, ubranych w znajome kostiumy, ale odgrywa-jących nieco inną historię - zwierza się Jamie Stokes w felietonie z cyklu "Okiem Angola".


Na początku mocno zaintrygowała mnie nieobecność Pana Młodego przed ołtarzem. "Zaraz, zaraz" - pomyślałem, "Czyżby zapowiadało się na wstrząsającą akcję pod tytułem: "Porzucona Panna Młoda"? Ku mojemu rozczarowaniu okazało się, że nie. Na ślubach anglosaskich Pan Młody przybywa do kościoła pierwszy i czeka na swoją wybrankę. Otwiera to pole do nieskończonej ilości ślubnych wpadek, takich jak omdlenia przyszłego męża z powodu stresu lub omdlenia świadka z powodu zatrucia alkoholowego. Nie zdarzyło się, aby jakiś film z wątkiem ślubnym oparł się możliwości wykorzystania dramatycznego potencjału sceny, w której Panna lub Pan Młody zostaje porzucony przed ołtarzem.

Na polskich ślubach szczęśliwa para przybywa do kościoła razem: rozwiązanie to wydaje się być bardzo sensowne, niweluje jednak możliwość ewentualnej rozrywki,jaka mogłaby być dostarczona gościom.


Ślub katolicki to w zasadzie standardowa msza wzbogacona o zabawę mikrofonem i obrączkami. Jak na każdej typowej mszy, mamy tu do czynienia z układem choreograficznym opartym na siadaniu, wstawaniu i klękaniu. My, bezbożni cudzoziemcy, radzimy sobie z nim, starając się jakoś naśladować resztę. Na ślubach sprawa jest jednak bardziej skomplikowana. Chociaż porządek mszy wszędzie jest standardowy, okazuje się, że w różnych miejscach kraju mamy do czynienia z różnymi wariacjami na temat momentów klękania.

Ślub sprowadza w jedno miejsce dwie rodziny, często przynależące do innych parafii. Połowa gości nagle klęka,podczas gdy druga połowa cieszy się jeszcze kilkoma minutami siedzenia. Pojawia się konsternacja.Klęczący zauważają nieklęczących
nieklęczący - klęczących i następuje dłuższy moment pełnych wahań przyklęków i niepewnego kołysania się w górę i dół, dopóki równowaga nie zostanie przywrócona.

Sytuacja taka nie sprzyja stawom kolanowym zagubionego obcokrajowca.

Nawet ja wiem, kiedy msza się kończy. Świeżo poślubieni byli już ustawieni do odwrotu od ołtarza, a ja poluzowałem pasek u spodni, ciesząc się na nadchodzące weselne przyjemności. Nagle para niespodziewanie skręciła w lewo i zniknęła w bocznej kaplicy, której wcześniej nie zauważyłem.

Ukryli się, by za chwilę wykonać specjalne weselne wyjście? A może za moment zdarzy się coś, co znów będzie miało negatywny wpływ na moje kolana i pośladki? Na szczęście nie. Okazało się, że chodzi o dodatkowe błogosławieństwo przed świętym obrazem, relikwią czy czymś podobnym.

Coś w rodzaju ślubnego bonusu: takie podwójne wiązanie sznurowadeł dla pewności.

Po wyjściu z kościoła młodzi w promieniach słońca obsypani zostają monetami; raczkowanie w poszuki-
waniu drobnych uznawane jest, nie bez powodu, za odpowiednie wprowadzenie do świata małżeńskich finansów. Czekałem na rzut bukietem w wykonaniu Panny Młodej, ale miało miejsce znacznie później - po tym, jak wszystkim niezamężnym kobietom powyżej trzydziestki dano możliwość, by mogły się ukryć.

Bycie starszym drużbą na polskim ślubie to bułka z masłem. Wystarczy zdolność utrzymywania się w pionie i posiadanie ogromnych kieszeni. W Anglii starszy drużba jest odpowiedzialny za obrączki (zauważ: nie "obrączkę"). To także daje nieograniczone możliwości powstania zabawnych, około-kościelnych katastrof. Jedyne, co polski drużba musi robić, to maszerować za Państwem Młodym w stronę ołtarza i wkładać wypełnione pieniędzmi koperty do swych kieszeni. Jako nagrodę za te stosunkowo łatwe obowiązki otrzymuje
gwarancję zaproszenia na wesele i kobietę, która będzie mu towarzyszyć.

Właśnie na weselu pojawia się jeszcze więcej rzeczy, które znacznie odbiegają od moich wyobrażeń. Spotkałem kiedyś znajomego Anglika, ubranego w swój najlepszy garnitur i szwendającego
się po mieście około czwartej po południu. "Wyglądasz, jakbyś się zgubił" - powiedziałem, "Myślałem, że miałeś dziś być na weselu". "Byłem" - odpowiedział tonem sugerującym, że od dłuższego czasu jest w szoku. "To musiała być bardzo krótka impreza" - zaśmiałem się. "Nie zaproszono mnie na imprezę" - odpowiedział z ciężkim westchnieniem. "To znaczy, tylko na mszę?". Przez chwilę rozważaliśmy horror tej sytuacji w kompletnej ciszy. Polacy ciągle trwają w przekonaniu, że ślub jest znaczącym wydarzeniem, w którym ludzie bardzo chcą uczestniczyć, a nie nudnawym, ale koniecznym preludium do cholernie dobrej imprezy. Pomysł, że na tę imprezę po ślubie można nie być w ogóle zaproszonym, nigdy nie przyszedłby mi do głowy. Od tamtej pory wszystkie zaproszenia na ślub czytam niezwykle dokładnie.

Jamie Stokes specjalnie dla Wirtualnej Polski



A mnie się przypominają słowa jednej z bohaterek super serialu Gotowe na wszystko.
Gdy jedna z nich traci pamięć i nie wie nawet do jakiego kościoła należy, a tam jest znacznie większy, koleżanki rozważają do jakiego kościoła ma należeć.
I w pewnym momencie mówią o kościele katolickim, na co (chyba ta Ruda) stwierdza, że ona nie chodzi do kościoła by tam uprawiać ćwiczenia fizyczne tylko się modlić (wstań, usiądź, wstań, usiądź, wstań, klęknij, wstań, klęknij itd - wiadomo przecież) :D
  • awatar Alter_Ego: Fajnie tak się dowiedzieć, co myślą o nas inne nacje.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @My_Alter_Ego: na blogu mam 2 teksty: jak Polacy widzą Norwegów i jak Norwedzy widza Polaków. Oczywiście w pierwszym tekście - mówię o komentarzach - jak to głupki te Norki, ha ha ha ale śmieszni. Ale pod drugim tekstem święte oburzenie, jak tak można o nas mówić, co za chamy i debile z Norwegów. A poważnie: każda nacja ma jakieś zwyczaje, które są dla niej oczywiste. I ktoś obcy widzi i dziwi się, bo my nie dostrzegamy np. śmieszności sytuacji czy zachowania. Choćby całowanie w rękę (na marginesie jak widziałem prezia jak całował każdą kobietę na spotkaniu to pękałem ze śmiechu. Gest piękny ale nie w każdej sytuacji), dla nas normalny - za granicą gest wielce rzadki i będący wyrazem wyższych uczuć, szacunku. A u nas często taki sam jak powiedzenie "cześć", bez tej otoczki niecodzienności
  • awatar Alter_Ego: @Nortus & Xylia: No i właśnie to jest takie interesujące! To, że różne nacje mają różne zwyczaje. Uwielbiam takie felietony a na nasze narodowe "przywary" spoglądam z przymrużeniem oka. Nas śmieszą zwyczaje innych, dla kogoś nasze nawyki mogą być absurdalne.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
Twierdza za szkłem


Jedynka została wytypowana do walki i ma walczyć. Tak redaktor J. z TVP tłumaczy ostatnie zmiany na Woronicza. Dlatego w fortecy na czas kampanii obowiązuje nowy regulamin służby.
- Żadnego mazgajstwa na ekranie, żadnej galarety, żadnych wątpliwości - mówi redaktor J., który nie może ujawnić nazwiska, bo wszystkich pracowników TVP obowiązuje zakaz wypowiadania się na temat firmy. - Przekaz ma być jasny, precyzyjny i jednoznaczny.By zwyciężyć,trzeba zewrzeć szeregi, pozbyć się maruderów i symulantów. *Do wyborów został miesiąc,więc nie ma już czasu na zabawy w bezstronność,apolityczność czy inne subtelności*

Zwycięstwo mają zapewnić dwie budowane od miesięcy twierdze - "Wiadomości" i publicystyka.


Misjonarze do walki!

Jesienią ubiegłego roku telewizja publiczna została odbita przez koalicję SLD i PiS. Najważniejszą, najbogatszą i najchętniej oglądaną antenę w kraju, czyli Jedynkę, wziął PiS, Dwójkę - SLD, a w TVP Info siły miały się równoważyć. Był jeszcze mało istotny politycznie kanał TV Polonia, który trafił w ręce rodziny Borysiuków. Tomasz Borysiuk, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z nominacji Samoobrony, był jednym z architektów porozumienia SLD i PiS. Dzięki niemu udało się wybrać nową radę nadzorczą TVP, która usunęła z fotela prezesa Piotra Farfała. Ojcem Tomasza jest natomiast Bolesław Borysiuk,działacz SLD, Samoobrony, a potem Libertasu. Zatrudniony jest w biurze zarządu TVP jako gwarant medialnej koalicji zawartej przez syna. Bez wsparcia Borysiuków powrót PiS do telewizji nie byłby możliwy.

Z kalkulacji lewicy wynikało, że na medialnym sojuszu z PiS może tylko zyskać. - Bo żarliwi pisowscy misjonarze, gdy dostaną Jedynkę, będą zwalczać przede wszystkim Platformę,ich śmiertel-
nego wroga - tłumaczy Piotr Gadzinowski, jedyny przedstawiciel SLD w Radzie Programowej TVP. - Lewica nie jest dla elektoratu PiS alternatywą.

Szefem Dwójki został,związany kiedyś z eseldowską "Trybuną", Rafał Rastawicki, którego szczyt kariery przypadł na lata prezesury Roberta Kwiatkowskiego.Szefem TVP Info mianowano zawodowe-
go dziennikarza Jacka Snopkiewicza, pierwszego redaktora naczelnego "Wiadomości" z 1989 r. Żaden z nich nie rozpoczął urzędowania od czystek.

Do Grzegorza Napieralskiego zaczęły napływać więc skargi od rozczarowanych działaczy,którzy pytali, co to za medialna koalicja, skoro ich w telewizji nie widać, a na dodatek muszą oglądać film deprec-jonujący gen. Jaruzelskiego. - Nie rozumieli, że gdyby prezesem był nadal Farfał, to lewicy by w ogóle w telewizji nie było - tłumaczy Gadzinowski.

Wielka migracja

Jedynka stała się programem walczącym w paździer-
niku ub.r., gdy szefem anteny został Wojciech Hoflik. Dlaczego Hoflik, a nie Dorota Macieja czy Anita Gargas? Hoflik był lepiej notowany w Pałacu Prezydenckim. Chodziło też o osoby mniej jednozna-
cznie kojarzone z PiS, a Macieja była już dyrektorem Jedynki w czasie prezesury Andrzeja Urbańskiego i w odczuciu kręgów PiS nie udźwignęła
ciężaru, który partia na nią nałożyła.Cała trójka straciła pracę podczas rewolucji, której na początku 2009 r. dokonał nowy prezes Piotr Farfał.

Gdy wrócili do Jedynki,po kilku miesiącach Dorota Macieja,która została wiceszefową "1" ,zaprosiła
na zebranie cały zespół. - Spojrzała zimnym wzrokiem po ludziach i powiedziała: moim wrogom chciałam ogłosić, że właśnie wróciłam - opowiada redaktor K. Na liście do zwolnień pojawiła się większość tych, którzy znaleźli pracę w Jedynce po odejściu poprzedniej ekipy. - Błędnie inter-pretowano to jako polityczną czystkę-mówi red. K. i dodaje: - Wtedy bardziej chodziło o urażoną ambicję i osobistą zemstę niż o czystą politykę.

Rozpoczęła się wielka migracja. Z jednej strony odchodzili ci, którzy szukając ratunku przed zwolnieniami znaleźli pracę w innej antenie (TVP Info lub TVP2). Z drugiej strony następował w Jedynce proces koncentracji ideologicznej. Autorów i programów bliskich PiS, które do tej pory rozrzucone były po różnych antenach, Jedynka zasysała do siebie. Tak przeszedł do Jedynki program Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" i reporterzy "Panoramy", podążający za Jackiem Karnowskim, który został szefem "Wiadomości".

*Jedynka miała stać się ideologiczną twierdzą*  O tym, co Polacy w niej zobaczą, decyduje kilka dokładnie wyselekcjonowanych osób. Takich jak np. Jan Maria Tomaszewski, cioteczny brat Jarosława Kaczyńskiego, o którym "Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że pracuje w sekretariacie Jedynki, gdzie kolaudowane są wszystkie programy idące na antenę. - Żeby przetrwać, trzeba się do nich dostosować-mówi reporter pracujący w Wiadomościach
przypominając, że właśnie ogłoszono kolejną falę masowych zwolnień. - Będzie jeszcze gorzej, bo pieniądze się wciąż kurczą, a pracy poza TVP nie ma.

O lepszą Polskę

Najważniejszym programem informacyjnym PiS są od wielu miesięcy "Wiadomości", którymi kieruje Jacek Karnowski. Karnowski był reporterem "Wiadomości", po odwołaniu Bronisława Wildsteina na znak protestu odszedł z telewizji. Wrócił jesienią ub.r. Miał zostać szefem telewizji, ale przegrał rywalizację. Minimalnie też przegrał szansę na kierowanie Jedynką. W końcu został szefem najważniejszego programu informacyjnego w Polsce - "Wiadomości", które o 19.30 od lat przyciągają najwięcej widzów.Reporter"Wiadomości" mówi, że *od czasu jego przyjścia wyczyszczono ok.70 proc.składu redakcji*

- Jacek był bardzo dobrym dziennikarzem, kumplem i erudytą-wspomina reporter "Wiadomości". - Teraz robi partyjny program, bo święcie w to wierzy.

Redaktor "Panoramy" mówi, że gdy spotykają się na wspólnych kolegiach z kierownictwem "Wiadomości", zawsze na koniec pada żartobliwe pytanie: "- Co tam dziś macie na Tuska?". - Oni są przekonani, że swoim programem walczą o lepszą Polskę - mówi redaktor "Panoramy".

Gdy prezydencki samolot rozbił się pod Smoleńskiem
Jacek Karnowski powiedział z przejęciem dziennika-
rzom,że nie wierzy w przypadek. - To było szczere wyznanie, którego echo można było potem znaleźć w wielu wydaniach "Wiadomości" - mówi pracownik "Panoramy".

R.,który w "Wiadomościach pracuje od końca lat 90.
tłumaczy, że uwikłanie polityczne najważniejszego programu informacyjnego polega na doborze tematów i osób, które ten temat realizują. O tym, co się ukaże w wieczornym programie, decyduje kolegium, na którym wydawca programu spotyka się z kierow-nictwem "Wiadomości". - Wszystko odbywa się bez dyskusji i tarć, bo wydawcy, którzy mogliby się kłócić o jakieś kontrowersyjne tematy, zostali już dawno wycięci- mówi R. i dodaje,że realizacja tematu polega na subtelnościach, pokazywaniu emocji,zaangażowaniu reportera i doborze ekspertów
W ostatnią sobotę na przykład główną informacją serwisu był powrót na scenę polityczną posła Janusza Palikota,który będzie wspierał Bronisława Komorowskiego. Palikotowi wypomniano, że był agresywny i zapewne do dziś się nie zmienił.

W tych samych "Wiadomościach" wieczornych był news o drugim z kandydatów - Jarosławie Kaczyńskim, o którym widzowie dowiedzieli się, że popiera bezpłatne studia, otwarcie zawodów prawniczych i ulgowe bilety dla studentów.

Najlepsze newsy robi teraz w "Wiadomościach" reporter polityczny Marek Pyza, który trafił do "Wiadomości" z katolickiej TV Plus,oraz zajmujący się sprawami społecznymi Marcin Wikło, wcześniej w katolickim Radiu Puls. Obaj potrafią mocno zaangażować emocje w swoich produkcjach.

R.: - Przecieraliśmy oczy ze zdziwienia, gdy Marek na zakończenie newsa o święcie konstytucji powiedział, że modlił się do Maryi Panny, by 3 maja mógł wrócić jako oficjalne święto.

Zdaniem R., nikt nikogo w "Wiadomościach" nie gwałci. Jak trzeba zrobić materiał polityczny i dać odpór Platformie, robi go Marek Pyza, jak zapotrzebowanie jest na news o eutanazji, to materiał przygotuje Marcin Wikło. Inni się dostosowują. - Dopasowujemy się do domniemanych oczekiwań - mówi R.

Pensja dziennikarza telewizyjnego po 25 latach pracy i przy najwyższych kwalifikacjach to zaledwie ok. 600 zł. Zarabia się na honorariach, które uzależnione są od liczby wyprodukowanych newsów. Każdy news jest wyceniany, a za te najlepsze można dostać - jak głosi korytarzowa legenda - nawet 800 zł. - Swoi dostają od razu etat, na który ja musiałem czekać dwa lata, oraz zlecenia na produkcję - mówi R. - Jeśli robisz newsa, który się podoba kierownictwu, to nieźle zarabiasz, jeśli tego nie potrafisz, to przymierasz głodem.

Zaciąg krakowski

Tylko z pozoru Jedynka przypomina zaciśniętą pięść PiS.Wewnątrz wciąż trwa tam walka o wpływy, o pozycję, kto kogo. W telewizji - tak jak w PiS -były różne frakcje,które się zwalczały nawzajem. Jedynkę jednak przejęli ludzie związani z byłym wicepremierem Przemysławem Gosiewskim. - Kiedy utracili politycznego promotora, zaczynają się kłócić i walczyć. Stają się groźni dla samych siebie - mówi K., była pracownica Jedynki.

W lutym, po emisji filmu o gen. Jaruzelskim, została odwołana ze stanowiska wiceszefowaJedynki Anita Gargas, która już wcześniej była skonflikto-
wana ze swoim szefem Wojciechem Hoflikiem. Po odwołaniu Gargas nawet nie opuściła swojego gabinetu, gdyż termin wypowiedzenia upływał po trzech miesiącach,a ponadto była ona odpowiedzial-
na za jeden z najważniejszych walczących programów publicystycznych - "Misję specjalną". I pozostaje nadal, by "Misja" mogła pełnić wyborczą misję w poetyce bliskiej Antoniemu Macierewiczowi.

Miesiąc temu dyrektor Hoflik, przeceniając własne siły, próbował dokonać zamachu na program "Pod Prasą",który prowadził jeden z najbardziej odda-
nych PiS dziennikarzy Tomasz Sakiewicz z "Gazety Polskiej". Po zdjęciu programu z anteny Sakiewicz oskarżył Hoflika o kameleonizm. "Ludzie zajmujący stanowiska z rekomendacji prawicy zachowują się niczym rasowi przedstawiciele bezideowego salonu" - napisała o Hofliku "Gazeta Polska", wytykając mu najcięższy z grzechów - niechęć do pokazywania "patriotycznych uniesień" podczas żałoby narodowej

Hoflik próbował też zatrzymać program "Warto rozmawiać" Jana Pospieszalskiego, w którym prof. Zdzisław Krasnodębski ogłosił, że prezydencki samolot mogli strącić zamachowcy. Potem chciał wstrzymać film "Solidarni 2010". Program trafił na antenę dopiero po interwencji pisowskiego członka zarządu TVP Przemysława Tejkowskiego.

- Hoflik nie został odwołany,bo był za miękki,ale dlatego,że podniósł rękę na silniejszego od siebie
- mówi była dziennikarka Jedynki, która twierdzi, że telewizję opanowuje dziś zaciąg krakowski, ludzie blisko związani ze Zbigniewem Ziobrą.

W ubiegłym tygodniu dyrektorem Jedynki został dziennikarz śledczy Witold Gadowski, który był już szefem TVP Kraków. Przed laty Gadowski ze Zbigniewem Ziobrą zakładał stowarzyszenie Katon, które stało się dla Ziobry polityczną trampoliną. Marek Dochnal oskarżył redaktora Gadowskiego, że w imieniu Ziobry składał mu propozycję zostania świadkiem koronnym. Obiecywał wolność w zamian za zeznania obciążające innych. (Gadowski temu zaprzecza). Tuż po nominacji na swojego zastępcę wyznaczył Stanisława Janeckiego z "Wprost", który w zastępstwie Gargas ma kierować teraz publicystyką.

Dziennikarka K. mówi, że spodziewa się kolejnych tąpnięć w Jedynce. Zbliża się decydujące starcie. Każdy może być w dowolnej chwili odwołany,tak jak Jacek Snopkiewicz,któremu działacze SLD zarzucają
że nie stworzył im warunków do brylowania na ekranie. O Snopkiewiczu serwisy internetowe napisały w ubiegłym tygodniu, że już nie będzie kierował TVP Info, choć on sam upierał się, że nic nie wie o tych decyzjach. Pytany o przyszłość telewizji, odesłał do swojego tekstu sprzed dwóch lat.

"Telewizja Polska nie nadaje się do remontu" - pisał wówczas Snopkiewicz. Trzeba ją zburzyć i stworzyć od nowa.

polityka pl   Cezary Łazarewicz



i na takich skurwieli mamy płacić abonament?
  • awatar Alter_Ego: A kto go płaci?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @My_Alter_Ego: jeszcze o wiele za dużo osób, o wiele za dużo.
  • awatar Anukett: pięknie k-wa pięknie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Pytania z Jasnej Góry. *Czy powodzie w Polsce powodują tajemnicze samoloty* ?


Igranie z chmurami na polskim niebie?
- to pytanie zadaje publicznie rzecznik Jasnej Góry ojciec Stanisław Tomoń. Swoje przemyślenia na temat ewentualnych przyczyn powodzi w Polsce opublikował na jasnogórskiej stronie internetowej.
artykuł na stronie biura prasowego klasztoru na Jasnej Górze

- Z wielu rejonów Polski, a zwłaszcza z miejsc na terenach dotkniętych w ostatnim okresie ulewnymi deszczami i burzami, otrzymujemy od licznych osób niepokojące sygnały. Według tych - pokrywających się ze sobą informacji - wszystkie one mówią o pojawianiu się co pewien czas samolotów pozosta-
wiających za sobą dziwne smugi na niebie. Według naocznych świadków samoloty te widoczne były w tych rejonach polskiej przestrzeni powietrznej, w których - wkrótce po ich przelocie - powstawały niespodziewanie potężne chmury deszczowe i niebawem występowały nadzwyczaj obfite opady - pisze na stronie internetowej biura prasowego Jasnej Góry o. Stanisław Tomoń,

- We wszystkich przypadkach obecność takich samolotów została odnotowana przez naocznych świadków jako szybko przemieszczających się, na dużych wysokościach, i w kolejnych sektorach powietrznych. Samoloty te zostały zauważone wielokrotnie, o różnych porach dnia, i przez wiele osób.(...) Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że owe "ślady" na niebie to normalne smugi kondensacyjne powstające po przelotach samolotów odrzutowych. Jednak obserwujący zauważyli, że wszystkie te długie na kilometry smugi, w przeci-wieństwie do smug kondensacyjnych powstających po wielu innych przelatujących samolotach odrzutowych
ani - w takim samym czasie - nie znikają z nieba, ani nie wydają się być dla obserwujących takie same. Zdaniem oglądających smugi te swoim wyglądem różnią się od innych!

Utrzymują się, stopniowo rozrastają i w widoczny sposób coraz bardziej rozpraszając się, wkrótce pokrywają sobą coraz większe połacie nieba - pisze paulin.


Według ojca Tomonia na zdjęciach wykonywanych w maksymalnych zbliżeniach przez teleobiektywy a nawet astroteleobiektyw widać, że "powstające smugi nie są normalnym efektem pracy działania silników samolotowych". Paulin domaga się od " kompetentnych służb państwowych" odpowiedzi: czyje to są samoloty i do kogo one należą? Kto za taki stan rzeczy ponosi odpowiedzialność? I jak to w ogóle możliwe, by ktoś latał w polskiej przestrzeni powietrznej i rozpowszechniał jakie-kolwiek środki bez powszechnego i publicznego informowania o tym wszystkich mieszkańców na danym obszarze?

W końcu radzi: "Patrzmy więc w niebo! Warto częściej i z większą uwagą spoglądać... w niebo! I to nad własną głową! Zwłaszcza, że któregoś pięknego poranka lub popołudnia na własne oczy moglibyśmy na nim zaobserwować coś tak niewiary-godnie oczywistego jak np. sztuczne wywoływanie przy użyciu samolotów zmian pogodowych. Jak planowe wzbudzanie różnych zjawisk atmosferycznych
o czasowo późniejszych - i jednak już możliwych do przewidzenia - skutkach.

Zjawisk, o wywoływaniu których na tak szeroką skalę nie tylko, że dotąd mogliśmy nie mieć najmniejszego pojęcia, ale i o których wciąż nie możemy mieć prawie żadnej głębszej wiedzy". I ubolewa, że w mediach nie ma na ten temat żadnych informacji

gw

najpierw bronią kosmiczną zestrzelili samolot a teraz chcą nas zalać, wredne Ruskie

a wydawało się, że ksiądz to osoba wykształcona
  • awatar Anukett: ten Tomoń to gamoń ;))
  • awatar pstryk: o, księża zajęli się chemtrails? :) otworz-oczy.org/index.php/523/
  • awatar tannat: panu ksiedzu dalej sie wydaje ze ciemnemu motłochowi mozna wcisnac wszystko, tak jak w sredniwieczu...choc moze i ma racje - niemyslaca masa latwo sterowac i urabiac na wybrana modłe..oltarzyki dla matek boskich z zaciekow detergentow na szybach; ksenofobia, nietolerancja, mechaniczniei bezmyslnie powtarzane rytualy swiat i paciorkow nieskazone zadna refleksja, i nie zawaham sie powiedziec, praktycznie wtorny analfabetyzm - to wszystko sklada sie na statystycznego katolika i odbiorce takich rewelacji. I absolutnie nie jest moim zamiarem obraznie ani pogladow ani swiatłych erudytow, ktorym dana byla łaska wiary. Mowie o abnegacji intelektualnej, poznawczej i skupieniu sie wylacznie na zarciu i wydalaniu - bo mam wrazenie ze do tego sprowadza sie egzystencja adresatow wypocin pana ksiedza.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

dodaję filmiki z rewelacyjnymi filmiki

pokazującym kocie ruchu w zwolnieniu.














  • awatar Alter_Ego: Dobrrrrranoc
  • awatar Stixi: Wlasnie robilismy sobie tesciki /interesujace i zaskakujace/ A teraz nastawiamy GPS na "kierunek sypialnia". Dobranoc Nortusku a nie zapomnij posmyrac Xiezniczki pod brodka :)
  • awatar Zepsuta Blondynka: Gracja w zwolnionym tempie ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Wielki skandal w wyścigu
Kolarz używał roweru z silnikiem?

Wielki skandal w kolarskim świecie. Międzynarodowa federacja sprawdza, czy mistrz olimpijski w jednym z wyścigów nie polegał tylko na sile swoich mięśni, a na... silniku. Inni zawodnicy skarżą się bowiem, że mechaniczny doping zastępuje lekarstwa.


Międzynarodowy Związek Kolarski sprawdzi, czy Fabien Cancellara - mistrz olimpijski w jeździe
na czas - nie zamontował do swego roweru silnika
. Bo szef grupy Cofidis, Alain Deloeil, twierdzi, że Cancellara miał tak zmodyfikowany pojazd w wyścigu dookoła Flandrii - podaje serwis
sport.pl

Wszystko przez filmik, na którym widać, że zawodnik dotyka kierownicy, a potem nagle odjeżdża rywalom. Kolarze boją się więc, że mechaniczny doping zastąpi lekarstwa. Nikt bowiem nie bada, czy rowery nie mają silniczka na baterie,dzięki któremu pojazdy stają się znacznie szybsze, a zawodnik może odpocząć.


dgp