Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 27 maja 2010

Liczba wpisów: 17

nortus
 
  • awatar mój jest ten kawałek: mniam pycha dzień dobry deszczowe
  • awatar Alter_Ego: Kawka wygląda obiecująco.
  • awatar Zenia&Emilia: a daj spokój, co to za pogoda :P Dobry, Dobry ;~D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 


Na jednym z billboardów na skraju Szczecina pojawiła się niezwykła treść – życzenia urodzinowe z wyznaniem miłości córki do matki. Autorką pomysłu jest jedenastoletnia Blanka Stajkow z Mierzyna.

Taki billboard można zobaczyć na szczecińskich Gumieńcach.


Dziewczynka samodzielnie zgłosiła się do właściciela billboardu, ustaliła wygląd, formę i treść życzeń. Sama sfinansowała także prezent.

- Rozbiłam moją skarbonkę, do której wrzucałam kieszonkowe i dzięki temu udało mi się uzbierać odpowiednią sumę - mówi Blanka.

W realizacji pomysłu pomógł dziadek, który musiał podpisać wszelkie dokumenty. Blanka nie mogła tego zrobić ponieważ jest niepełnoletnia – ma dopiero jedenaście lat. Nad prezentem dla mamy myślała od dłuższego czasu.

-W tym roku chciałam ją czymś zaskoczyć i sprawić,
że będzie naprawdę zadowolona – mówi dziewczynka. - Zazwyczaj dawałam jej własnoręcznie wykonane laurki, nie robiły więc już takiego wrażenia.
reklama

Na pomysł wpadła, kiedy zobaczyła wyznanie miłosne pana Romana zadedykowane żonie, które w lutym widniało na billboardzie w Mierzynie z okazji Walentynek.

Dziewczynka poszła w jego ślady i 19 maja jej życzenia urodzinowe dla mamy zawisły na billboardzie znajdującym się przy wjeździe do miasta na Gumieńcach.

- Kiedy je zobaczyłam nie mogłam powstrzymać łez – mówi wzruszona pani Katarzyna. - Przejeżdżałam koło billboardu pięć razy i robiłam zdjęcia. Nie spodziewałam się takich życzeń. To najpiękniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam.

gs24


miły gest i pomysłowy
  • awatar Alter_Ego: musiała mieć duże kieszonkowe
  • awatar Anukett: @My_Alter_Ego: właśnie ;)
  • awatar Zenia&Emilia: też chcę taki ! a na poważnie,to faktycznie wspaniałe prezent :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
S3 ze Szczecina do Pyrzyc od dziś otwarta

Ze Szczecina do Pyrzyc możemy jeździć nową drogą ekspresową. To bardzo ważny fragment budowanej do Gorzowa drogi S3.


Na węźle Klucz kierowców przywita taki wiadukt w kształcie gotyckiego łuku. Cała konstrukcja pomostu wisi na 4 linach.



Nowa droga ma niemal wszystkie parametry autostrady, oprócz szerokości pasa technicznego, który jest nieznacznie węższy. Nigdzie nie ma skrzyżowań poziomych, co jest bardzo istotne dla bezpieczeństwa.

Otwarcie 28-kilometrowego odcinka z podszczecińs-
kiego węzła "Klucz” na autostradzie A-6 do węzła Pyrzyce ma ogromne znaczenie dla osób jadących z południa na wybrzeże i z powrotem. Będą omijali centrum Pyrzyc oraz skrzyżowania dróg krajowych numer 3 i 10 w Szczecinie–Płoni.W tych miejscach, szczególnie w weekendy, tworzą się uciążliwe korki. Dzięki nowemu odcinkowi drogi skraca się również alternatywna trasa turystyczna, prowadząca dotychczas nad morze przez Myślibórz, Rów, Banie i Gryfino do autostrady A6.

Z nowej drogi nie skorzystają jednak TIR-y. Zarządca dopuszcza bowiem tylko pojazdy o nacisku na oś do 8 ton. To wynika z ograniczeń drogi wojewódzkiej numer 122. Ta nie wytrzymałaby ruchu cięższych pojazdów. Takie ograniczenie na otwartym właśnie fragmencie drogi ekspresowej
będzie obowiązywać do września, kiedy to zostanie oddany do użytku kolejny odcinek S-3, od węzła "Pyrzyce” do węzła "Myślibórz”. Połączy z siecią dróg krajowych, dostosowanych do ruchu najcięższych pojazdów.

Budowa S3 ze Szczecina do Gorzowa, to największa inwestycja w północno-zachodniej Polsce. Prace rozpoczęto w lutym 2008 roku. Oddany właśnie fragment realizowało konsorcjum firm, którego liderem była firma Herman Kirchner.

Nowa trasa jest dwujezdniową drogą ekspresową o dwóch pasach ruchu w każdą stronę.
Ma długość 28,2 kilometra, przebiega w całości zupełnie nowym śladem, z dala od miejscowości. Połączenie z pozostałymi drogami zapewniają 3 węzły drogowe. Łącznie powstało 30 wiaduktów, z czego 9 pełni rolę przejść dla dużych zwierząt.

Inwestycja obejmowała również budowę kanalizacji deszczowej,urządzeń podczyszczających wody opadowe, ekranów akustycznych, dróg dojazdowych o łącznej długości 34 kilometrów. Powstał też obwód utrzymania drogi ekspresowej w rejonie węzła "Pyrzyce”. Koszt gotowego fragmentu drogi to 686,5 miliona złotych. Projekt powstał przy współfinansowaniu Unii Europejskiej ze środków Funduszu Spójności w ramach programu Infrastruktura i Środowisko.

– Jezdnie mają 11 metrów szerokości, po dwa pasy w każdym kierunku, z pasami awaryjnymi– podkreśla inżynier kontraktu – Na całym 82-kilometrowym odcinku ze Szczecina do Gorzowa zaplanowano 4 węzły. Wjazdy na S-3 będą tylko na węzłach.

Mieszkańcy przyległych terenów będą skomunikowani drogami wewnętrznymi, gminnymi, powiatowymi. Wzdłuż ekspresówki Szczecin-Gorzów powstało 129 zbiorników retencyjnych bądź retencyjno-odparowujących,będzie system łączności alarmowej. Węzły i miejsca obsługi podróżnych (MOP) są oświetlone. Zaplanowano 4 takie MOP-y. W Baczynie i Gorzowie powstaną dwie stacje pogotowia, ze sprzętem do obsługi drogi.

gs24
  • awatar Zenia&Emilia: hah, a co do dróg to dziś na o2 mnie rozwalił temat pt."Drogi w Polsce będą bezpieczniejsze,ale dziury i tak zostaną" :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Słynny Raport Tuwima nie jest jedyną przepowiednią dotyczącą tryumfu Big Brothera.

Również wiersz napisany niemal 70 lat temu przez znanego wroga narodu, Jana Brzechwę, przewidział ten fakt.Niestety jako Judejczyk autor przedstawił
całą sprawę w sposób nieprzyjemnie ironiczny, z lekka obrażając Geniusza Mazowsza. Jego donos zawiera jednak wszystkie istotne elementy kariery naszego umiłowanego Przywódcy.

Już w pierwszej zwrotce dowiadujemy się o karierze (Brzechwa myli tu jednak Braci Xero i nazywa ich zamiennie jednym obelżywym słowem kaczka) Lecha K. w rządzie AWS (Nad rzeczką opodal krzaczka / Mieszkała kaczka-dziwaczka). Dowiadujemy się też, że współpraca ta nie zawsze układała się pomyślnie (Lecz zamiast trzymać się rzeczki / Robiła piesze wycieczki).

Następnie natchniony autor przechodzi już do osoby naszego Wodza. W aluzyjny sposób opisuje jego nieszablonowe posunięcia polityczne i śmiałe wolty zaskakujące przeciwników politycznych (Raz poszła więc do fryzjera: / "Poproszę o kilo sera!" / Tuż obok była apteka: / "Poproszę mleka pięć deka." / Z apteki poszła do praczki / Kupować pocztowe znaczki) i gniewne reakcje tychże (Gryzły się kaczki okropnie: / "A niech tę kaczkę gęś kopnie!") jednak nazwanie ich innymi kaczkami jest pomyłką autora lub raczej złośliwym i zamierzonym sabotażem, bowiem Jarosława nie można porównać z nikim (poza bratem).

Następnie, po wyliczance kolejnych śmiałych ruchów tego wielkiego człowieka i ordynarnej insynuacji dotyczącej afery FOZZ (A gdy połknęła dwa złote, / Mówiła, że odda potem.), Brzechwa wspomina o "latach chudych", w których wydawało się, że Kaczyńscy nie mają przed sobą politycznej przyszłości - prawdopodobnie w wyniku zachwiania chronologii chodzi tu o czasy tzw. późnego Wałęsy (Martwiły się inne kaczki: / "Co będzie z takiej dziwaczki?").

Na szczęście wiersz zmierza do obowiązkowego happy endu.Pokazane jest,jak (w wyniku wspaniałej kampanii wyborczej - Pan kucharz kaczkę starannie / Piekł, jak należy, w brytfannie) Ciemny Lud postanawia zagłosować na PiS (Aż wreszcie znalazł się kupiec - alegoria dość przejrzysta). A następnie jak Geniusz Mazowsza wykonał swoją słynną i wiekopomną woltę ku zaskoczeniu nicniero-
zumiejącego elektoratu i zamiast spodziewanego PO-PiSu uformowana została najlepsza z możliwych Koalicja Samo-Ligo-PiS, póżniej przekształcona w, nieco mniej najlepszą, koalicję PiS-do-LiS (zdębiał obiad podając, / Bo z kaczki zrobił się zając, / W dodatku cały w buraczkach - tego ostatniego słowa chyba nie trzeba nikomu objaśniać).

Autor w swoim proroctwie nawiązuje również do wydarzeń po zawarciu koalicji. W szczególności dotyczy to sytuacji związanej z opublikowaniem inspirowanych przez Układ nagrań Renaty Beger i przekonujących wyjaśnień Pana Premiera, iż były to działania standardowe dla demokratycznego państwa (Zjadając tasiemkę starą / Mówiła, że to makaron).

Oczywiście Brzechwa wiersz ten zaszyfrował, by zrozumieli go tylko jego rodacy, a także ich sprzymierzeńcy - masoni i cykliści, i byli w stanie przeciwdziałać realizacji tej wizji. Jednak mimo ich nikczemnych knowań przepowiednia spełniła się.

(Należy też odnotować, że człowiek tak nikczemny jak Brzechwa nie był w stanie swoimi bluźnierczymi rękami napisać ani słowa o Ojcu Dyrektorze, bo gdy usiłował to czynić porażała go światłość niebiańska.Tylko dlatego w przepowiedni nie ma ani słowa o największym z Polaków.)


Muzeum IV RP pl


  • awatar Bezedura: :D na tym paszkwilu-przepowiedni nauczyłam się czytać... daaawno temu. No i już wiem skąd się wzięły moje polityczne preferencje ;-p
  • awatar gość: aaahhhhaaaa ale śmieszne....
  • awatar Mirko: Czy IPN nie powinien ekshumować truchła Brzechwy i postawić je przed sądem z zarzutem popełnienia zbrodni komunistycznej? Oczywiście Brzechwa i jego kuzyni Tuwim i Słonimski powinni zostać wykreśleni z programów szkolnych.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 


To i Boga Kaczka włączyła do wyborów?

(za gw)



Marta Kaczyńska nie będzie wspierać stryja



Marta Kaczyńska (30 l.) zdecydowała się przerwać milczenie i w rozmowie z Faktem ucina wszelkie spekulacje, jakoby miała wziąć udział w kampanii stryja.

*Nie zaangażuje się w kampanię wyborczą i nie ma zamiaru wesprzeć Jarosława Kaczyńskiego)
– Nie będzie mnie w żadnych spotach i na wiecach wyborczych – mówi nam pani Marta.

Niektórzy partyjni sztabowcy chcieli zaangażować córkę Lecha i Marii Kaczyńskich w kampanię wujka. Mówiło się, że ona i jej rodzina mają ocieplić wizerunek Jarosława Kaczyńskiego i pokazać, że to nie jakiś tam zatwardziały stary kawaler, ale kochający najbliższych, wrażliwy człowiek.

– Pani Marta chce być zaangażowana w tę kampanię, natomiast proszę mnie nie pytać o szczegóły – mówiła tajemniczo w Sejmie szefowa sztabu Kaczyńskiego Joanna Kluzik-Rostkowska .

Okazuje się jednak, że Marta Kaczyńska nie zamierza angażować się w politykę. W rozmowie z Faktem dementuje wszystkie plotki i wypowiedzi o rzekomych planach na jej udział w wyborczym maratonie: – Ten temat był omawiany wiele razy w mediach, jednak nie będzie mnie w żadnych spotach i na wiecach wyborczych – mówi nam zdecydowanie.

dgp


cóż, kampania Jarusia jak zwykle kłamstwami szyta.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Pijanego (trzy promile) kierowcę zatrzymali we wtorek policjanci w Wężniku (gmina Krzęcin).

Czym on jechał?

Informacja jakich, niestety, wiele, gdyby nie fakt, że ów delikwent kierował domowej roboty hybrydą przypominającą krzyżówkę motocykla i przyczepy.

Pojazd miał ciekawą konstrukcję układu hamulcowego - na docisk do opony. Kierowcy grożą dwa lata więzienia (nie miał też OC, pojazd oczywiście nie był zarejestrowany).


gw

i to u nas, w szczecińskiem :D :D :D
  • awatar catalana: polak potrafi :D
  • awatar Alter_Ego: Pomysłowość ludzka nie ma granic
  • awatar krzyslav: Już za samą inwencję twórczą darowałbym gostkowi ;-) a tak swoją drogą nie jestem pewien czy taka konstrukcja hamulca kłóci się z przepisami
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar Bezedura: A jakoś mnie nie ciekawią... już wolę normalnych ludzi oglądać w takich scenach... czy o oznaka normalności czy wręcz przeciwnie :-D?
  • awatar badyl.: móhaha. te koty są straszne.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @badyl.: jakie koty?
Pokaż wszystkie (12) ›
 

nortus
 
*Radość Angola podczas zakupów w Polsce*



Jednym z problemów wynikających z bycia żywym jest konieczność ciągłego kupowania rzeczy.

Jedzenie, skarpetki, najnowsze wydanie miesięcznika „Herbata z mlekiem”- lista nigdy się nie kończy.

Konieczność zarabiania pieniędzy nie przeszkadza mi tak bardzo, jak cały ten nudny biznes związany z chodzeniem do sklepów i staniem w kolejkach tylko po to, by oddać swoje pieniądze w zamian za towary i usługi.

Na szczęście mieszkanie w Polsce czyni ten proces dużo bardziej interesującym.

Najprzyjemniejszych zakupowych doznań dostarczają mi w Polsce kioski.Nie mamy ich Wielkiej Brytanii
podobne rzeczy sprzedaje się u nas w małych sklepach, które nazywamy „newsagents”.

Muszę przyznać,że fascynuje mnie pomysł posiadania
specjalnego rodzaju budynków usytuowanych na chodnikach, tak, jakby wszystkie inne, właściwe sklepy nimi gardziły.

Czy polscy sprzedawcy papierosów i gazet popełnili
w przeszłości jakąś straszną zbrodnię, że teraz skazani są na siedzenie w nieszczelnych, drewnianych chatkach i muszą znosić pogardliwe spojrzenia sprzedawców butów i damskiej bielizny wysyłane im zza witryn dobrze ogrzanych, przestronnych sklepów? Dodatkowym dowodem takiej teorii jest fakt, że nie można tych biedaków nawet zobaczyć. Wyposażeni są w maleńkie okienka znajdujące się na wysokości pasa – jedyne, co można dostrzec, to ich ręce.

W kiosku można kupić prawie wszystko. Widziałem ludzi odchodzących od niego z dwudziestoma paczkami Marlboro Light i czterdziestoma metrami torów kolejowych pierwszego gatunku. Jedyna rzecz, jakiej nie można dostać w kiosku to drobne.

Polskie monety nie mają wielkiej wartości, mimo to większość sklepikarzy i kasjerek spędza około siedemdziesiąt pięć procent swojego czasu,próbując
wydobyć je od niewinnych klientów. Zawsze wiem, że zapytają mnie o drobne, dlatego trzymam swą rękę w kieszeni jeszcze zanim znajdę się przy kasie.

Stało się to moim nawykiem do tego stopnia, że robię dokładnie to samo, gdy jestem w Anglii. Moneta po monecie odliczam ostrożnie 1.97 funta, a sprzedawcy patrzą na mnie tym swoim specjalnym spojrzeniem zarezerwowanym dla wariatów.


Tak naprawdę w Polsce istnieją tylko dwa miejsca, w których zawsze można znaleźć drobne. Jednym z nich jest mały kiosk na ulicy Łowieckiej, drugim są moje spodnie. Od ciągłego noszenia drobniaków mięśnie ud rozwinęły się u mnie do szerokości trzech pni. Nie mam pojęcia, jak udało mi się zgromadzić taką ilość monet, w sytuacji gdy sześć tysięcy kasjerek nieustannie próbuje je zagrabić, ale płacę za to częstą wymianą dżinsów.

Oto dobra wskazówka dla tych, którzy czują się w Polsce przygnębieni: udaj się do najbliższego sklepu, wysyp na ladę wszystkie drobne, jakie posiadasz i poproś sprzedawczynie, aby wymieniły je na banknoty. Otoczą cię niczym wygłodniałe stado gołębi, gruchając z zachwytu, i wkrótce opuścisz sklep jako szczęśliwy człowiek, który odnalazł sposób, by znów czuć się potrzebnym.

Gdy powszednieją mi się już emocje związane z zakupami w kiosku i spragnionymi drobnych kasjerkami, lubię wędrować po ulicach i liczyć sklepy.

Główne ulice w polskich miastach zdominowane są przez sklepy z butami, biura turystyczne, apteki i banki. Po przeprowadzeniu dokładnych badań na mojej ulicy stwierdzam, że znajdują się na niej dwadzieścia cztery banki, czternaście biur turystycznych, trzynaście sklepów z butami, pięć aptek i jeden sklep spożywczy.

Wyniki badań sugerują, że typowy Polak spędza większość swojego czasu, pożyczając pieniądze, by potem wydać je na wczasy zagranicą. Przed wyjazdem musi oczywiście zakupić całą serię nowego obuwia. Jeśli nie może pożyczyć pieniędzy na zagraniczne wakacje, udaje się szybko do apteki
gdzie nabywa paczkę antystresowych tabletek (reklamy takowych ciągle widzę w telewizji).

Do polskiego arsenału unikalnych zakupowych doświadczeń zaliczyć muszę w końcu coś, co lubię nazywać „dziwnymi sklepami”.
Dziwne sklepy sprzedają dziwne rzeczy i wydają się swobodnie ignorować wszelkie powszechnie znane prawa ekonomii. W pobliżu mojego domu znajduje się mały sklep, który sprzedaje proszki do prania. Nic innego, tylko te proszki. „Sam oryginalne produkty” –głosi napis naklejony na wystawowej szybie.

Zanim zobaczyłem ten napis, nie przyszło mi do głowy, że ktoś mógłby sfałszować proszek do prania. Nigdy nie widziałem tam żadnych klientów.

Inny sklep, kilka ulic dalej, sprzedaje używane ciuchy, świecące figurki Jana Pawła Drugiego i oferuje usługi tłumaczeniowe.Ciągle się zastana-
wiam, czy jest to przykład niezwykle sprytnego, niszowego działania marketingowego, czy raczej czystego szaleństwa. Wyskoczę teraz na chwilę, by zaopatrzyć się w złotą rybkę, nożyczki i trochę amerykańskich obligacji rządowych. Na szczęście mam taki jeden sklepik tuż za rogiem.

Jamie Stokes specjalnie dla Wirtualnej Polski
  • awatar ρυѕѕγ ∂єℓυჯє: jak długo mieszkasz już w Polsce?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Annikken: z kiosków zniknęło logo Ruchu, ale kiosków do licha i trochę. małe tego w identycznych sprzedają ciasta, chleby, kebaby, chińszczyznę i co się da - u nas.
  • awatar brooks: Masz świetne pióro i jak na angola doskonale nim operujesz. ... Groszaki- mają znaczenie tylko w świecie miedzi, w swiece plastiku kieszeni masz wolne. Miłego dnia i pisz duzo
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
  • awatar muzungu2: :D Dobre :D
  • awatar gość: raczej straszne jak patrzę na 1. zdjęcie to mi aż ciara po plecach biegnie!
  • awatar Bafka: he.. a ja juz chcialam wierzyc w te przyjazn :(
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
*Wyrzucili z samochodu amfetaminę. Prosto na radiowóz*


Cztery młode osoby jadąc samochodem wyrzucały przez okno małe nylonowe woreczki, które ... wylądowały na szybie jadącego za nimi radiowozu.

Okazało się, że była to amfetamina, a kierowca był pod jej wpływem. Całej czwórce grozi do trzech lat więzienia.


W środę w nocy policyjny patrol zauważył w centrum Bytomia renault z dziwnie zachowującą się czwórką młodych ludzi. Kierowca widząc radiowóz zaczął kluczyć po ulicach miasta. Policjanci zauważyli, że jedna z pasażerek wyrzuca przez okno małe foliowe woreczki, podobne do tych, jakich zwykle używają dilerzy do porcjowania narkotyków. Przy ulicy Łużyckiej samochód został zatrzymany do kontroli, natomiast inny patrol zebrał wyrzucone po drodze woreczki. Policjanci stwierdzili, że znajdują się w nich śladowe ilości amfetaminy. Rozsypany biały proszek,będący najprawdopodobniej też amfetaminą, znaleziono w kabinie renault. Prowadzący samochód 20-letni mieszkaniec Bytomia przyznał się, że wcześniej zażywał narkotyki, w związku z czym pobrano próbkę krwi do dalszych badań.

Zatrzymane osoby mają od 16 do 20 lat i przyznają się do posiadania narkotyków oraz do tego, że środki odurzające udzielały też innym osobom.

Trojgu z nich grozi za ten czyn do 3 lat
więzienia, natomiast najmłodsza z podejrzanych, która ma 16 lat, odpowie przed sądem rodzinnym - informuje policja.

gw
  • awatar muzungu2: chcieli się tylko zabawić...
  • awatar Alter_Ego: Idiotów nie brakuje.
  • awatar ℓυиα: @Myosotis_arvensis: gorsza sieczke robia w glowie niz naturalne narkotyki.. w tych sklepach to dziadostwo jest. a ci to idioci sa ze przyznali sie do dilerki .. twardo powinni trzymac ze na wlasny uzytek..malolaci
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

W tym mieście żyje się najlepiej

Nie ma to jak Europa.

Według wyników plebiscytu na miasto, w którym żyje się najlepiej, bezapelacyjnie tryumfują duże, europejskie miasta. Wygrywają one z tak sławnymi grodami jak Nowy Jork, czy Tokio.


Wiedeń, Zurych i Genewa - oto miasta, w których mieszka się najlepiej - twierdzą analitycy firmy
Mercer, która przygotowała specjalny raport o tym, gdzie warto żyć. Z badań wynika, że lepiej omijać miasta Stanów Zjednoczonych. Bo najlepsza z amerykańskich metropolii - Honolulu - jest dopiero na 31 miejscu.

Jak na tle europejskich stolic prezentuje się Warszawa? Nie za dobrze, bo stolica Polski jest dopiero na 84 miejscu. Mieszkańcom żyje się gorzej niż w Budapeszcie, czy Wilnie. Choć i tak jest dużo lepiej niż w Bagdadzie - bo w tym mieście ludziom żyje się najgorzej.

Dziesięć miast, w których żyje się najlepiej

1) Wiedeń

2) Zurych

3) Genewa

4) Vancouver

5) Auckland

6) Dusseldorf

7) Frankfurt

8) Monachium

9) Berno

10) Sydney

dgp
  • awatar Alter_Ego: Nortusku - przeprowadzaj się gdzie chcesz, ale nie zapominaj o Pingerze :-)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Ranking firmy doradczej Mercer ma być narzędziem pomagającym ustalić rządom i korporacjom wysokość wynagradzania pracowników delegowanych do pracy zagranicą. Ranking powstał w oparciu o wskaźnik, który dla Wiednia wynosi 108,6 a dla Bagdadu 14,7. Miastem bazowym, do którego porównywane są wszystkie inne miasta jest Nowy Jork (ze wskaźnikiem równym 100). Eksperci oceniają warunki życia na podstawie 39 czynników m.in.: przestępczości, służby zdrowia, transportu publicznego, klimatu, warunków mieszkaniowych, usług bankowych, dostępu do produktów żywnościowych czy kultury.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 


-Ograniczenie prędkości do 30 km na godz.poprawia bezpieczeństwo pieszych i płynność ruchu samochodowego - przekonują gdańscy urzędnicy.

Gdańsk wprowadza właśnie zmiany komunikacyjne, które planuje w centrum też Poznań


Władze Poznania chcą wprowadzić w centrum Poznania ograniczenie prędkości do 30 km na godz. -To element kształtowania przyjaznego śródmieścia - tłumaczy wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński.

Jak Gdańsk wyhamowuje ruch w centrum?

Rozmowa z Remigiuszem Kitlińskim

Michał Wybieralski: Jak to się robi w Gdańsku?

Remigiusz Kitliński, oficer rowerowy Urzędu Miasta w Gdańsku: - Na wszystkich kilkudziesięciu ulicach Głównego i Starego Miasta ograniczamy prędkości do 30 km na godz. To głównie wąskie ulice wiodące przez historyczną zabudowę, mieszka tam ok. 30 tys. osób.
Jednocześnie wprowadzamy równorzędność skrzyżowań, co spowoduje, że kierowcy zwolnią i zniknie ok. 100 znaków drogowych.
Trzecia część planu to ruch rowerowy pod prąd na wszystkich jednokierunkowych ulicach. To rozwiązanie bezpieczne dla rowerzystów i ułatwia poruszanie się rowerem po centrum. Cały projekt zrealizujemy do końca czerwca.

Czemu Gdańsk zdecydował się na ograniczenie prędkości w centrum?

- Bo to jedno z najłatwiejszych i najtańszych ułatwień dla rowerzystów. Zależy nam, by coraz więcej mieszkańców poruszało się rowerami. Gdańsk oraz Kraków,jako jedyne polskie miasta, podpisały tzw. Kartę Brukselską. Tam zobowiązaliśmy się do zwiększenia udziału rowerów w ruchu miejskim do 15 proc. do 2020 r. Dziś ruch rowerowy w Gdańsku to jedynie 2 proc., tak jak w innych dużych miastach w Polsce. Wprowadzenie stref "tempo 30" w śródmieściu ma pokazać kierunek, w których chcemy podążać. Ograniczenie prędkości podnosi też bezpieczeństwo pieszych.

Kiedy „Gazeta” napisała, że władze Poznania chcą wprowadzić „tempo 30”, kierowcy protestowali na forum: „Tak się nie da jeździć, będą większe korki!” Jak Gdańsk przekonuje kierowców?

- Strefa "tempo 30" nie powoduje korków. Ruch jest bardziej płynny, zmniejsza się hałas i zanieczyszczenie środowiska, bo kierowcy nie startują co chwila z dużą prędkością, by zaraz ostro hamować. Jadąc z małą prędkością, zachowują mniejszą odległość między samochodami, więc zwiększa się przepustowość skrzyżowań. Jest mniej wypadków,a obrażenia poszkodowanych są niegroźne. Dlatego więcej osób porusza się rowerami, a co za tym idzie - jest mniej aut i mniejsze korki. Udowadniają to badania przeprowadzone w miastach zachodniej Europy. Lada dzień ruszamy z kampanią informacyjną dla mieszkańców. Będzie wielki rowerowy przejazd, ulotki i ogłoszenia w prasie.

Wierzy pan,że samą kampanią reklamową przekonacie kierowców do przestrzegania ograniczenia prędkości?

- Planujemy cykliczne spotkania prezydenta miasta z gdańszczanami,ukierunkowane właśnie na tematykę rowerową i kwestię ograniczenia prędkości. Stawiamy na edukację, bo bez niej nawet progi spowalniające nie pomogą. W urzędzie miasta powstaje zespół ds. promocji ruchu rowerowego i pieszego. Z naszych badań wynika, że wielu gdańszczan dojeżdża samochodem do pracy oddalonej o mniej niż 6 km. Chcemy im tłumaczyć, że dla nich komunikacja rowerowa może być szybsza. Ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy. W Gdańsku, podobnie jak w innych polskich miasta, spada ruch pieszy, a rowerowy nie rośnie. Jeśli nie uda nam się przełamać tego trendu, to utoniemy w korkach. Bo żadne inwestycje ich nie rozładują, jeśli ludzie nie zmienią swoich zachowań komunikacyjnych.



SONDAŻ
Czy ograniczenie do 30 km/h w centrum jest OK?


42% Zdecydowanie nie, to absurdalny pomysł! (106)

25% Jak najbardziej! (62)

17% Raczej nie, i tak nikt nie będzie tego przestrzegał (43)

17% Warto spróbować i zobaczyć, czy się sprawdzi (42)

Liczba oddanych głosów: 253

gw
  • awatar gość: shit like u
  • awatar Alter_Ego: No, już widzę jak kierowcy ograniczają się do 30 km/h. Musieliby chyba mieć takie kwadratowe kółka. Pozdrów Xylię. Dawno nic o niej nie było.
  • awatar tannat: u mnie na wsi postep dotarł juz znacznie wczesniej :)...tu od niepamietnych czasow rowerzysci jeżdżą pod prąd za nic mając powszechnie obowiązujące przepisy...w tej sytuacji tylko to sobie utrwalą
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

 
Najszybszy dostęp do internetu posiada Korea Południowa - tak wynika z danych na stronie Speedtest.net.

Średnia szybkość pobierania wynosi tam aż 34,14 Mb/s.


Na kolejnych miejscach uplasowały się: Łotwa (24,29 Mb/s), Mołdawia (21,37 Mb/s), Japonia (20,29 Mb/s) i Szwecja (19,78 Mb/s).


Gdzie najwolniej?


W którym państwie internet jest najwolniejszy? Okazuje się, że w Sudanie, gdzie średnia prędkość to tylko 340 Kb/s.



A jak sobie radzi Polska?


37 miejsce i 6,51 Mb/s wskazują, że jeszcze dużo brakuje nam do liderów. Jest więc co nadrabiać w najbliższych latach.


80 Mb/s w TP

Warto wspomnieć, że TP rozpoczęła właśnie testy internetu o prędkości 80 Mb/s w technologii VDSL2. Do końca czerwca mogą z niego korzystać studenci Politechniki Warszawskiej w domach studenckich Riviera i Mikrus. W testach uczestniczy ponad 100 studentów.

VDSL2 oznacza dużą prędkość - od 80 Mb/s do nawet ponad 100 Mb/s. Może za jakiś czas dogonimy więc Koreę Południową?


Mariusz Koryszewski

Via Computer World
 

nortus
 

*Pomysł Internauty na Górę Chełmską. Pomnik Jana Pawła II wielkości Jezusa z Rio*


Jestem mieszkańcem Koszalina od urodzenia. Chciałbym podzielić się z Wami moim pomysłem dotyczącym zagospodarowania Góry Chełmskiej - napisał do nas Internauta.

Alarm 24
Ten artykuł powstał dzięki naszemu czytelnikowi.
Chcesz wysłać do nas artykuł?
Sprawdź jak to zrobić

Myślę, że wzniesienie pomnika Jana Pawła 2-go wielkości Jezusa Chrystusa z Rio de Janeiro byłoby najlepszym rozwiązaniem nie tylko z punktu widzenia wiernych Kościoła Katolickiego (warty podkreślenia jest fakt, iż Papież osobiście był na Górze Chełmskiej), ale również z punktu widzenia promocji miasta.

Wielki monument byłby hołdem Koszalinian dla Ojca Świętego, który przecież zasłużył się nie tylko jako głowa Kościoła Katolickiego, ale również jako wielki patriota. Idealnym miejscem na podstawę pomnika mógłby być dawny stadion TUR na Górze Chełmskiej.

Jeżeli chodzi o koszty, jestem przekonany, że nie tylko wierni Kościoła Katolickiego w Koszalinie chętnie przyłączyli by się do akcji. My jako mieszkańcy pozostawilibyśmy coś po sobie dla naszych przodków.

jeden z komentarzy:

Polska chyba przewodzi w Europie w ilości kościołów i pomników w stosunku do ilości mieszkańców. Widzę tu ciekawe uzależnienie: czym więcej ich mamy tym więcej tragedii narodowych nas spotyka. Jak nie trąba powietrzna to powódź lub katastrofa samolotu .


gk24

autor to ma poczucie humoru :D
  • awatar Obiektyw-NIEJ: W ogóle Góra Chełmska zasługuje na oszerniejszy wpis, był tam kiedyś cmentarz pogański, latarnia morska, potem dyskoteka....
  • awatar Mirko: Papież ma być wielkości Dżizusa? Toż to profanacja! Ja bym tam postawił Dżizusa 2, a nawet 3 razy większego od tego z Rio! Obok niego klęczącego PJ2, pod nim klęczącego Stasia Dziwisza, a pod nim klęczącego Kaczorka. A co! Niechaj narodowie wżdy postronni znają iż Polacy nie gęsi i pomniki mają!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (4) ›