Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 15 kwietnia 2010

Liczba wpisów: 16

nortus
 
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 
Dzisiaj w Belwederze będzie wystawiona trumna z ciałem ostatniego godnego Prezydenta Polski.

Pochowany zostanie w Świątyni Opatrzności Bożej.


Ryszard Kaczorowski (ur. 26 listopada 1919 w Białymstoku,zm. 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem) - ostatni prezydent RP na Uchodźstwie od śmierci swego poprzednika Kazimierza Sabbata, zmarłego nagle 19 lipca 1989 w Londynie, do 22 grudnia 1990, gdy przekazał insygnia władzy prezydenckiej Lechowi Wałęsie w dniu jego zaprzysiężenia na prezydenta III RP.

Równolegle z Ryszardem Kaczorowskim funkcję prezydenta (w kraju) pełnił generał armii Wojciech Jaruzelski.



Przed II wojną światową
Pochodził z rodziny szlacheckiej pieczętującej się herbem Jelita. Był młodszym synem Wacława i Jadwigi z Sawickich Kaczorowskich. Przed wojną
instruktor harcerski w Białymstoku. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną tworzył Szare Szeregi,
gdzie pełnił funkcję komendanta okręgu
białostockiego.

Aresztowany w 1940 przez NKWD, skazany na karę śmierci, zamienioną na dziesięć lat łagrów. Wywieziony na Kołymę, odzyskał wolność po
podpisaniu układu Sikorski-Majski. Wstąpił do Armii Polskiej w ZSRR formowanej przez generała Andersa. Przeszedł szlak bojowy 2 Korpusu, walcząc m.in. pod Monte Cassino.

Na emigracji
Po wojnie pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie ukończył Szkołę Handlu Zagranicznego.

Ryszard Kaczorowski aktywnie działał w ZHP na emigracji. Był naczelnikiem Harcerzy w latach 1955-1967, a następnie przewodniczącym Związku Harcerstwa Polskiego na uchodźstwie w latach 1967-1988. Pełnił też funkcję komendanta
reprezentacji polskiej na Międzynarodowym Jubileuszowym Jamboree 1957, oraz komendanta Światowego Zlotu Harcerstwa na Monte Cassino w 1969 i w Belgii w 1982.

Działał na forum Rady Narodowej (parlament emigracyjny). W 1986 w rządzie na emigracji został ministrem do spraw krajowych, w 1989, po nagłej śmierci Kazimierza Sabbata, objął stanowisko prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie.

Prezydent Kaczorowski powierzył dalsze pełnienie urzędu premiera polskiego rządu emigracyjnego Edwardowi Szczepanikowi, sprawującemu tę funkcję od 1986. Ryszard Kaczorowski, zanim został prezydentem, w rządzie Szczepanika zasiadał jako minister do spraw krajowych, a w styczniu 1988 prezydent Sabbat zgodnie z artykułami 13 i 24 Konstytucji RP z 23 kwietnia 1935 wyznaczył go na "następcę prezydenta na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju".

W 1990 przekazał insygnia prezydenckie II Rzeczypospolitej, wśród nich insygnia Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski Lechowi Wałęsie.


Cześć Jego Pamięci.
  • awatar Blondynkowa: To co on 101 lat miał? Że z 1919?
  • awatar Blondynkowa: Tzn 91?
  • awatar tannat: pokornie chylę czoła
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 


- Mamy dramatyczne sytuacje. Trzy rodziny naszych zmarłych posłów zostały pozbawione pieniędzy na życie. Banki zablokowały konta, bo żony nie mają pełnomocnictw do kont osobistych - opowiada "Rzeczpospolitej" Barbara Bartuś, posłanka PiS, która zaangażowała się w pomoc dla rodzin ofiar katastrofy.

---
Pani poseł, takie jest prawo bankowe, jednakowe dla wszystkich.
Z chwilą śmierci właściciela konta w banku, a nawet z chwilą gdy bank poweźmie informację o jego śmierci, ma OBOWIĄZEK zablokować konto a wszystkie pełnomocnictwa automatycznie wygasają.

Pieniądze zgromadzone na koncie podlegają masie spadkowej i sąd w podziale majątku decyduje kto i ile dostanie. Nikt nie może korzystać z pieniędzy na koncie bankowym.

Inaczej trochę jest gdy, np. żona, partnerka, partner, jest współwłaścicielem konta - może korzystać z połowy środków zgromadzonych na koncie. Ale z połowy a z całej kwoty.  

Oczywiście rodziną zmarłych trzeba pomóc, Kancelaria Sejmu może przyznać im zasiłki, zaliczki na poczet wynagrodzenia które się należy zmarłym, pożyczki - i powinna zrobić to od ręki.

Nikt nie spodziewa się śmierci i rodzina w takiej sytuacji ma trudny orzech do zgryzienia. Oprócz bólu po zmarłym trzeba przecież żyć jeszcze i jeść

Nie można mieć pretensji do banku, robią co ustawa
nakazuje. I często paradoksalnie w ich interesie.
Często niestety jest, że jeden członek rodziny okrada innych wyłudzając z banku pieniądze - dopóki bank nie zablokuje konta a on już wie o śmierci. Dość często spotykałem się z takimi sytuacjami.

Ale prawo jest jednakowe dla wszystkich, dla posłów również, choć to może wydaje się im nieprawdopodobne (jak sądzą niektórzy co widać co wyczyniają za życia).
  • awatar doll_divine: Wydawało mi się, że ktoś musi zgłosić śmierć posiadacza konta i niekoniecznie mam na myśli telewizję :/
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @niewierna_ja: nie, nie musi. wystarczy powzięta informacja, np. z wiadomości, z prasy, bo pracownik banku kogoś zna kto zmarł. bank to sprawdza ale może od ręki zablokować - musi. jak się wyjaśni, że nie zmarł to odblokowuje konto. to naprawdę jest w interesie rodziny zmarłego.
  • awatar doll_divine: @Nortus & Xylia: no opatrz. Nie wiedziałam tego. Człowiek uczy się całe życie :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 


(Sylwia Sałwacka, gw)

Niedziela, a być może też soboty z powodu żałoby narodowej będą dniami wolnymi dla handlu. Tymczasem jest problem z ostatnią niedzielą. Załoga jubilerskich sklepów poznańskiej firmy Apart usłyszała: - Albo ją odpracujecie albo weźmiecie za nią wolne.


- Sytuacja jest co najmniej niezręczna, brakuje nam słów-sprzedawcy mówią cicho, by nie usłyszeli ich klienci. W niedzielę na znak solidarności z ofiarami katastrofy prezydenckiego samolotu wiele galerii handlowych było zamkniętych, także jubilerskie sklepy Apart.

W środę spółka postanowiła rozliczyć się z "żałobną niedzielą". Rano na skrzynki e-mailowe pracownicy dostali wiadomość "W związku z zamknięciem sklepów z powodu żałoby, informujemy, że nie ma ustawowych przesłanek do udzielenia dodatkowych dni wolnych". Pod spodem krótkie przypomnienie: "W okresie rozliczeniowym od lutego do kwietnia pracownicy muszą przepracować: 512 godzin". - Mamy dwie możliwości albo odpracujemy miniona niedzielę albo złożymy wniosek o urlop - mówią sprzedawcy.

Co zrobią inne sieci? Biedronka jeszcze nie podjęła decyzji. Piotr i Paweł zapewniał, że załoga dostanie pieniądze, jak za dzień pracy.

Po południu Apart też zmienił front. Kilka godzin po telefonie "Gazety" rzecznik firmy informował już, że zarząd potraktuje wolne "11 kwietnia jako nieobecność usprawiedliwioną". - Pracownicy nie muszą brać urlopu - zaręczyła Helena Palej z Public Relation.

Gdyby firma nie odwołała decyzji, złamałaby prawo. Michał Wyszkowski, prawnik z inspektoratu pracy w Poznaniu tłumaczy, że zamknięcie sklepu było indywidualną decyzją pracodawcy. - W takich sytuacjach zgodnie z kodeksem pracy firma nie ma powodu do obniżenia wynagrodzenia,żądania złożenia
wniosku urlopowego ani odpracowania dnia wolnego.

Dotyczy to tylko pracowników zatrudnionych na umowę o pracę. - Jeśli ktoś jest zatrudniony na umowę cywilno-prawna, musi niestety zdać się na takt i wyczucie szefa - przyznaje Jacek Strzyżewski, rzecznik okręgowego inspektoratu pracy w Poznaniu.

W tę niedziela pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Galerie handlowe już ogłosiły ją dniem wolnym od handlu. Niewykluczone, że w sobotę sklepy też będą nieczynne. Co jeśli nie będziemy chcieli w ten weekend wziąć udział w uroczystościach żałobnych, a pracodawca się na to nie zgodzi?

Takie sytuacje reguluje rozporządzenie z 1996 r "w sprawie usprawiedliwianie nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy". Niestety nie ma w nim słowa o żałobie narodowej (na liście powodów usprawiedliwiających nieobecność - ślubu, pogrzebu w rodzinie - są jedynie "inne okoliczności")

---
przykre. chciwość nie zna granic i prawa
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @merveilleux: no nie, żałoba narodowa jest dniem wyjątkowym (w Polsce nadużywanym co prawda, ale wyjątkowym) i pracownikowi należy się pełne wynagrodzenie. równie dobrze można by i Tobie zabrać część pensji, chociaż nie pracowałaś w niedzielę (jak rozumiem). nie można zabierać wtedy ani pensji ani wolnego pracownikowi. jeżeli pracodawca jest tak strasznie stratny może spróbować walczyć z państwem w sądzie o straty. są różni prawnicy, pewnie ktoś by się podjął sprawy. a kto wie, może by i wygrał. w naszych sądach wszystko jest możliwe :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @merveilleux: ale żałoba nie jest po to żeby pracownik ją przeżywał - jest to oddanie szacunku dla zmarłych. wracając do poprzedniego mojego komentarza w przypadku śmierci prezydenta to prawnik nie miałby szansy, ale w przypadku śmierci ludzi w pożarze w Kamieniu myślę, że już szanse by miał. Bo to tragedia lokalna, ale w Przemyślu jaki to ma związek z życiem ludzi w Kamieniu Pom.? Może jakiś prawnik kiedyś pomyśli, tym bardziej, że w ostatnich latach szafowaliśmy żałobą na lewo i prawo. Szanuję tych co zginęli i dla mnie zrozumiałem, że byłaby żałoba w woj. szczecińskim (o Kamieniu mowa) ale nie ogólnopolska.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: a swoją drogą zawsze uważałem, ze w niedzielę powinny być czynne tylko sklepy spożywcze i nie wszystkie. pracownik handlu i usług to też człowiek. butów nie trzeba kupować w niedzielę czy Boże Narodzenie albo futra. Sobota wystarczy. Spożywcze tylko dlatego, że są różne sytuacje i nie można robić żeby ktoś głodował (bp np. wrócił z zagranicy albo z innego miasta i co miał ze sobą wozić chleb, masło i pozostałe jedzenie albo i cały obiad). Reszta spokojnie może w niedzielę mieć wolne.
Pokaż wszystkie (25) ›
 

nortus
 

Dzięki tym co muszą wyprzedzać na trzeciego i czwartego.

Ulica prosta, niedługa a jednak wariatom się spieszy.

Tak wygląda właśnie oddawany teraz odcinek przebudowanej ul. Sczanieckiej.
Na starszej części ta barierka jest toporna, stalowa, ciężka a mimo to często wgięta.
Tu są stalowe trzy liny zakotwiczone na końcach.

No i piesi nie będą już przebiegać, bo to też tu było zawsze problemem.

(zdjęcie komórką zrobione)
  • awatar krzyslav: W epoce warszaw i syrenek kiedy robiłem prawko instruktor tak definiował linię ciągłą (wówczas wystarczała pojedyńcza) "wyobraź sobie że to półmetrowej wysokości betonowy murek". Ktos nie dosłyszał "wyobraź sobie... ". To niech teraz wyobrazi sobie że tkwi w płonacym domu a straz pożarna wlecze sie za ciągnikiem który sie akurat trafił bez mozliwosci wyprzedzenia...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
  • awatar Psychoza: gumka z dinnozaura, o sie nazywa ostry seks... ;) pzdr
  • awatar amator.fotografii: te świecące mogą być dobre hehe:P a te ostatnie zwierzaczki czy to wygodne hmmm....
  • awatar Bafka: @amator.fotografii: hahaha te swiecace jakby ktos w ciemniosciach nie umial penisa znalezc.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

- Jeżeli uznamy argument, że śmierć człowieka zmienia ocenę jego dokonań, to oznaczałoby że podstawy etyki runęły w gruzach. Bo wszyscy kiedyś umrzemy.

Czy to oznacza, że nasza śmierć oczyszcza nasze konto z plusów i minusów? - pyta w rozmowie z TOK FM filozof Piotr Balcerowicz.


Z Piotrem Balcerowiczem i Sylwią Chutnik rozmawiał Jakub Janiszewski:

Jakub Janiszewski: Bronislaw Komorowski podkreślił podczas konferencji prasowej, że miejsce pochówku - Wawel - zostało wybrane w porozumieniu rodziny i kościoła, bez zabierania stanowiska przez władze państwa.

Piotr Balcerowicz, filozof: Co roku, co miesiąc, codziennie umierają różne osoby i być może bliscy tych osób chciałyby, żeby zostały pochowane na
Wawelu. Ale to nie jest argument. Dyskusja wokół pochówku prezydenta na Wawelu jest dyskusją polityczną i nadużyciem obecnej sytuacji: żalu i
rozpaczy. Czy dyskutowalibyśmy na temat miejsca pochówku prezydenta jeszcze 10 dni temu, gdyby żył? Taki pomysł nie przyszedłby nikomu do głowy.

To pokazuje, że rodzina dokonuje tu nadużycia, moim zdaniem - niedopuszczalnego.

Czy śmierć coś zmieniła w naszej ocenie? Nie i nie powinna zmieniać. Bo jeżeli uznamy argument, że śmierć człowieka zmienia ocenę jego dokonań, to oznaczałoby że podstawy etyki runęły w gruzach. Bo my wszyscy kiedyś umrzemy. Czy to oznacza, że nasza śmierć oczyszcza nasze konto z plusów i minusów. Oczywiście - nie, więc to myślenie prowadziłoby do konkluzji bardzo
niemoralnej.

Dlatego w tym całym kontekście trzeba sobie przypomnieć dokonania ale również te elementy z życia prezydenta, za które był krytykowany i słusznie.
O tym nie wolno zapominać. Podkreślam rodzina i Kościół dokonują niestosownego nadużycia.

Sylwia Chutnik, pisarka: Już od soboty obserwujemy tylko sytuacje symboliczne w zakresie nie tylko sacrum śmierci, ale i symboli
popkulturowych, przetwarzanych przez media. Ale one mają głębokie korzenie w tym, co Polacy lubią najbardziej - w XIX-wiecznych mitach, martyrologii,poświęcania się ojczyźnie, narodowi. Kto odważy się przypomnieć ostatnie sondaże prezydenckie? To wszystko jest jakimś teatrem, który wjechał do nas nagle na scenie z góry, który musimy obserwować i odnieść się do tego.

A - co najbardziej niepokojące - brak jest jakiejkolwiek platformy pomiędzy.
Od histerii polityki historycznej, którą obserwujemy choćby przy okazji Wawelu, po sytuacje radykalnego odcinania się i noszenia koszulki "nie płakałam po prezydencie" i zupełnie zachwiania tej żałoby. Nie ma w Polsce miejsca dla osób, które chcą po prostu współczuć Marcie Kaczyńskiej, pobeczeć się, współczuć rodzinom osób, które zginęły i nie są przygotowane na kłótnie polityczne. Wydawało się, że te kłótnie chociaż na chwilę zostaną odsunięte lub zamilkną. A one nagle wybuchły i to z takim impetem,
bezczelnym dla wielu osób.

Pomysł podziałów i szantażu emocjonalnego - który uważam za szczególnie bolesny w kontekście polityki, która teraz jest prowadzona - zabiera ludziom czas na żałobę i melancholię, czyli to, co w procesach psychologicznych jest niezbędne do tego, aby godnie pożegnać ludzi.

A może to też sposób - nie do końca świadomy, stosowany przez polityków i być może przez rodzinę, przynajmniej część rodziny - na zdystansowanie się od straty. Nie widzimy już ludzi w tej tragedii. Bo zamiast tego widzimy
symbole, czyli "drugi Katyń", "ziemia przeklęta".

Piotr Balcerowicz: To jest irracjonalizm, który się bierze z ogromnego żalu, smutku, rozpaczy. Ale emocje nigdy nie powinny być naszym doradcą. W decyzjach i wyborach powinniśmy kierować się rozumem. Także w tej sytuacji kiedy należy podjąć decyzję, gdzie pochować prezydenta.


Mnie chodzi też o to, że ten wymiar ludzki zbliża a wymiar polityczny oddala.

Piotr Balcerowicz: To prawda. Pierwsze komentarze na tragedię szły w kierunku, by tej tragedii nie upolityczniać. A to, co obserwujemy, jest
upolitycznieniem, instrumentalizacją symboli, instrumentalizacja bólu. Scena polityczna zmieniła się nieprawdopodobnie. Umożliwia także cyniczne wręcz wykorzystanie nowej sytuacji przez część sceny politycznej. Dzieje się dokładnie to, czego chcieliśmy uniknąć - żeby nie upolityczniać tej tragedii. Symbolem jest miejsce pochówku. Obawiam się, że jeszcze przez tygodnie będziemy mieli do czynienia z wykorzystywaniem przez część sceny politycznej tej sytuacji - uzurpowaniem czy to stanowisk, czy pewnych praw, które wcześniej nie byłyby możliwe - będzie się odwoływało do smutku, do bólu, do pewnej rekompensaty emocjonalnej za to, co się stało.

Sylwia Chutnik: W obliczu tego, co się stało można zauważyć, że Polacy mają problem w sferze symbolicznej. Symbole, o których mówimy, to symbole wyciągnięte ze strychu. I to bardzo szybko,bo innych nie było. Symbolika pochowania prezydenta przy królach, mówienie, że zginęli ludzie, którzy walczyli o ojczyznę. Zaraz się okaże, że oni tam na wojnę jechali, że zostali napadnięci, że Ruscy z Talibami tam rozstrzelali. To są szaleństwa, które obserwujemy przy okazji rocznic Powstania Warszawskiego. Nie tyle
igrania z historią, co upolitycznianie tej historii, fałszowanie jej. I teraz osoba, która mówi w czasie żałoby takie rzeczy jak ja, może być wyłącznie wrzucona do wora "antypiskowskiej, antypolskiej" pieniaczki. I to jest kolejny rodzaj szantażu emocjonalnego.

Piotr Balcerowicz: Mówi się ciągle o ofierze. Ofiara ma sens, jeżeli ktoś dokonuje jej świadomie i w jakimś celu. To była podróż, której celem było oddanie hołdu tym, którzy zginęli w Katyniu. Z tą podróżą nic więcej się nie
wiązało. To była po prostu katastrofa lotnicza.

I przez to jest jeszcze bardziej dramatyczna. Wydawałoby się, że to super bezpieczna sytuacja. Że jeżeli prezydent leci samolotem, to nic się nie może stać. Jeżeli to jest delegacja, która udaje się w takie miejsce, to jest gwarancja, że dolecą. A oni giną. Wszyscy w takiej chwili czujemy się tak nadzy wobec śmierci i tak na nią wystawieni.Warto ten moment poczuć i go przeżyć.

Piotr Balcerowicz: W cywilizacji współczesnej śmierć jest odsuwana. Ta katastrofa pokazała, że śmierć jest wszechobecna i każdy przed nią stanie, bez względu na stanowisko i prestiż. To nas zbliża do śmierci, ale i pokazuje, że jako społeczeństwo Polacy nie mogą się z tym problemem uporać.
W ogóle współczesna cywilizacja ma z tym kłopot - śmierć jest wyrugowana z życia społecznego. Społeczeństwa wcześniejsze miały ze śmiercią do czynienia na co dzień. Rodzina opiekowała się osobą śmiertelnie chorą, asystowała przy śmierci. Dziś to wszystko zostało scedowane na służbę zdrowia i teraz śmierć pojawia się w takich momentach. Blisko, nieoczekiwanie. I ludzie stają się bezradni, dlatego poddają się pewnemu stadnemu instynktowi. Pojawia się hasło i ludzie biegną zapalać znicze. Bo nie wiedzą, jak inaczej na to zareagować.Nie poddali refleksji zdarzenia, przed którym my wszyscy nie możemy uciec. I to wyjaśnia te często irracjonalne zachowania. Ta
nieumiejętność obcowania ze śmiercią powoduje, że jeśli pada hasło "pochować prezydenta na Wawelu" to głosów racjonalnych jest bardzo mało.

Sylwia Chutnik: Istnieje takie pojęcie jak pornografia śmierci i to by trochę przeczyło temu co pan powiedział. Mam wrażenie, że współcześni
ludzie - także my w Polsce - bardzo często, czasem nazbyt często, obcujemy z trupem. To jest określenie na to, co media i kultura popularna robią ze śmierci. Kiedy kamera trochę dłużej zatrzymuje się na ciele z urwaną ręka.
Bardzo to widzę - choć jest ona bardzo subtelna. Nie sądzę, żeby ktokolwiek kiedykolwiek opublikował zdjęcia ofiar. Ale to, że co jakiś czas łączy się z nami za pośrednictwem mediów pani minister Kopacz i opowiada, ile zwłok -
nie neguję, że tego nie powinno być - ale to zaspokojenie takiej ciekawości gawiedzi, która jest naszą głęboko skrywaną ciekawością. Jak jest wypadek i to, co tam widzimy jest straszne, to nie możemy od tego oderwać wzroku. To jest ta pornografia śmierci która bardzo nas przyciąga. Kiedy teraz mówi się, że część ciał została zidentyfikowana, podaje się szczegóły dotyczące
identyfikacji zwłok pani prezydentowej. Nie sądzę, żeby te wszystkie szczegóły były nam potrzebne.

Jakub Janiszewski: Ważne jest, żeby powiedzieć, co się z nami stało z nami w te dni, co się stało w mediach w Polsce i co się stało z polską
świadomością. Nikt z nas nie zamierza kwestionować tej tragedii. Jest niewątpliwa. Ani grozy, która z tej sytuacji bije i rzeczywiście porusza.
Niezależnie od tego czy jesteśmy sympatykami czy przeciwnikami ludzi, którzy zginęli w tej katastrofie, to trudno pozostać obojętnym. Znamienne to, co się wydarzyło wokół kwestii trzydniowej żałoby narodowej w Brazylii.
Brazylia - kraj odległy od Polski, jednak wszyscy w Polsce, kiedy się dowiedzieli, że w Brazylii trwa trzydniowa żałoba narodowa stwierdzili, że
to z tytułu polskiej Polonii Brazylia zdecydowała się przez trzy dni uczcić pamięć naszego prezydenta. Tak było to przedstawiane przez wiele mediów.Jest to tyle nieścisłość,ale przeinaczenie
Żałoba w Brazylii została ogłoszona 8 kwietnia, czyli przed tragedią. Ogłosił ją Lula da Silva w
związku z katastrofalną w skutkach powodzią, która spustoszyła Rio de Janeiro. Tam zginęło 230 osób, 10 tys. domów nie nadaje się do mieszkania,
sieć transportowa nie działa, miasto zagrożone jest osuwaniem się ziemi.
Bezdomność i wszystkie poważne problemy, jakie trapią takie współczesne megalopolie, więc absolutny dramat tamtejszej ludności, który myśmy ochoczo, lekkomyślnie, jednoznacznie podpięli pod naszą tragedię. I w jakimś sensie po prostu ukradli.

Piotr Balcerowicz: To doskonale pokazuje kolejne takie nadużycie. Nikt nie zadaje sobie racjonalnego i oczywistego pytania: "Dlaczego Brazylia miałaby ogłaszać trzydniową żałobę u siebie z powodu katastrofy w Polsce?"

Sylwia Chutnik: Jak sobie zada pytanie, to sobie pomyśli: "a nie, no dobra, jak już nawet w Brazylia, no to właściwie tylko powinniśmy się cieszyć".

Piotr Balcerowicz: To pokazuje kolejny, specyficzny element polskiej tradycji - zafiksowanie na temat własnej martyrologii. To jest także takie myślenie sentymentalne.

Tak. Deszcz pada, czyli świat nad nami płacze.

Piotr Balcerowicz: Tak. To jest interpretowanie rzeczywistości przez pryzmat pewnej sentymentalnej
martyrologicznej symboliki. Dla mnie jest znamienne to,że świat przestał istnieć w polskich mediach. Kto wie ze słuchaczy, że w Tajlandii zginęło kilkadziesiąt osób w wyniku zamieszek? Starci z policją, policja otworzyła ogień. Świat o tym mówi.To jest też bardzo tragiczne zdarzenie
i powinno być obecne także w polskich mediach. Bangkok jest daleko, Tajlandia jest daleko. C o to ma za znaczenie? Otóż ma, bo ze względu na tragedię w danych krajach, czy to w Tajlandii, czy w Brazylii, czy w Polsce, świat nie przestaje istnieć. To wykluczenie świata z naszej
świadomości pokazuje pewną poważną, moim zdaniem, ułomność Polaków.
Pokazuje, z jednej strony, zamykanie swojej świadomości na świat, to jest w dobie globalizacji, rozwoju cywilizacji, coś szalenie ważnego, żeby być otwartym, uczestniczyć w zdarzeniach świata pomimo własnej tragedii. Bo
poddawanie się całkowicie własnym emocjom świadczy o braku dojrzałości.
Człowiek dojrzały jest świadom, że emocje nami kierują, ale nie powinny nigdy odbierać nam rozumu. Jesteśmy istotą integralną, kierujemy się i rozumem, i emocjami, i nawet w tragediach największej żałoby narodowej powinniśmy jednak rozum zachowywać i śledzić to, co się dzieje na świecie.

To nie do końca jest tak, że te emocje są otwarte teraz. Ich się właśnie nie czuje, tylko my się kręcimy w takim teatrze pewnych płaskich znaków. Żyjąc w przeświadczeniu, że tak należy żyć, że tak należy robić, tak należy działać.
Tu nie należy pewnych rzeczy czuć za bardzo, ale należy pokazywać, że się czuje.

Piotr Balcerowicz:Ludzie, którzy szli ze zniczami,
robili to z powodów emocjonalnych. Jednak wiele ludzi, o czym mówiłem wcześniej, wykorzystuje tę
sytuację i ludzie za tym idą. Traktują to jako wzorce, bo innych wzorców nie mają. Nie ma we współczesnej kulturze wzorców, jak obchodzić się z żywą śmiercią, nie taką na ekranie komputera, czy telewizora. To zupełnie co innego, bo to jest gra obrazów, która przed nami się toczy. Śmierć
rzeczywista jest poza naszym rzeczywistym doświadczeniem. Gdy nie ma innych wzorców, to emocje stają się naszym głównym przewodnikiem i prowadzą czasami do błędnych ocen i decyzji, więc ja cały czas apeluję w takiej sytuacji o
pewien dystans. Dystans musimy zachowywać, on umożliwia nam racjonalną ocenę tego, co się stało. Tego jak dalej należy działać, żeby nie popadać w skrajności. Ja boję się, że ta tragedia będzie w przyszłości wykorzystywana, żeby ugrać coś w polityce.

Sylwia Chutnik: Dla mnie ciekawe jest to, o czym mówiliśmy przed chwilą, tzn. Polska i reszta świata. Pamiętam doniesienia z weekendu, wtedy wiele miejsca poświęcono na to, jak inne media zagraniczne zareagowały na tragedię. I to naprawdę był spory blok medialny, że kondolencje spływają.
Radosław Sikorski w tym studiu powiedział, że w niedziele zjedzie do nas cały świat i będą tutaj wszyscy. Ten cały świat, który na nas patrzy,
pokazuje te polskie kompleksy. Dlaczego nie podajemy informacji o innych, tylko zasklepiamy się w naszym przeżywaniu. Oczywiście w pierwszych dniach jest to oczywiste i logiczne, tego też w jakimś sensie oczekują ludzie, ale im dłużej ta żałoba trwa, tym bardziej musimy się przewietrzyć. Ona wypłukuje się ze swoich treści. Im dłużej ona trwa,tym trudniej jest nam wrócić do normalności. Ale ona może też bardzo irytować.

Piotr Balcerowicz: Ten brak informacji o wydarzeniach ze świata, myślę, jest spowodowana tym, że Polacy myślą, że ta tragedia ma o wiele większą rangę niż tragedia innych ludzi. Może ja patrzę na to inaczej, bo krążę po świecie, gdzie tragedia jest elementem życia codziennego, ale patrzę na człowieka w sposób uniwersalny. Element humanistycznego podejścia do świata powinien zakładać pogodzenie się z własną tragedią, ale także świadomość, że w tej sytuacji, są także inne części świata, inni ludzie. To przykład
elementarnego szacunku dla innych ludzi, ale także moment jednoczący. Tego mi brak w reakcjach w Polsce.


Media polskie w takich sytuacjach są pod olbrzymią presją. To najbardziej widoczne w telewizji, która stała się medium używającym narzędzia rozrywki, a nie informacji. Na początku, kiedy te wiadomości spływały, część tych ludzi była autentycznie zszokowana. Szczególnie, gdy znali tych ludzi osobiście. Ale mam wrażenie, że część dziennikarzy przejęła rolę mistrzów ceremonii i głównych żałobników. Mnie to napawa niesmakiem. My w takich sytuacjach musimy się dystansować i być przezroczystymi z naszymi emocjami.

Piotr Balcerowicz: Oczywiście, że tak. Media powinny przede wszystkim informować. W chwilach tragedii musi być element dzielenia smutku, żalu po tragedii. Ale nie może być tak, że media stają się tylko pewnym instrumentem w przekazie emocji, bo jeśli raz się takie staną, to właściwie już mogą takimi pozostać. Wtedy przestają być mediami. Brak mi też pewnego pluralizmu. Ja rozumiem żal osób i ten smutek też jakoś dzielę. Ale nawet w tej tragedii powinny być inne media, którą mogą puszczać inną muzykę i zachowywać swoją ramówkę. Mówię teraz rzeczy bardzo niepopularne. Ale to element pluralizmu, niezwykle ważny w społeczeństwie współczesnym. Szacunek wobec tragedii, wobec smutku rodzin nie oznacza, że my wszyscy powinniśmy postępować wedle identycznego wzorca.

Rolą mediów jest właśnie to przywracanie przyzwoitości, z której chyba nie powinniśmy rezygnować.

Piotr Balcerowicz: Tak. Jesteśmy elementem realnym, a poddawanie się mediów tej wizji tragicznej, od rzeczywistości nas oddala. To właściwie kreuje błędną podstawę względem rzeczywistości.

Sylwia Chutnik: Ważne jest też to, żeby zachowywać równość językową. Na przykład, żeby do ofiar sobotniej tragedii nie używać określeń: "mężowie stanu". Chodzi mi o zachowanie pamięci o kobietach, które tam zginęły. Takie relacje już są, także w relacjach kobiet, także Dominiki Wielowieyskiej z poniedziałkowej GW. Wyłamał się Kalisz mówiąc o Jarudze-Nowackiej.
Prześledziłam poniedziałkowe i wtorkowe nekrologii, większość z nich jest oczywista: "zginął prezydent", ale mało jest takich dotyczących kobiet. Mam wrażenie, że teraz współtworzymy historię i musimy o nią zadbać, jeśli chodzi o kobiety. Anna Walentynowicz, posłanki. To są kobiety przełomowe dla naszej współczesnej historii. Musimy o nich pamiętać i godnie pożegnać, żeby nie zaginęły w liczbie 96 osób, które zginęły.


Źródło: Tokfm.pl

---
i dodajmy głos starszej kobiety, żarliwie modlącej się pod pałacem, która gdy zobaczyła że Monika Olejnik przyszła zapalić znicz wyzwała ją od ścierw.
Prawda jakie miłosierne i katolickie miłe słowa pozdrowienia?

Niektórym się wydaje, że ci co inaczej niż oni oceniali i oceniają Lecha Kaczyńskiego jako polityka, nie jako człowieka bo on był politykiem i tym się chlubił, nie uśmiechem ale twardą polityką, że ci ludzie powinni teraz kłamać, targać szaty i biczować się - czyli udawać. Bo udawanie są podstawą naszego społeczeństwa. Schować pod dywan i szeroko się uśmiechać - teraz płakać , a za plecami dupę obrabiać.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: wiem, długie. ale jak skracać rozmowy o etyce?
  • awatar doll_divine: Gdyby faktycznie śmierc rozliczała nasze złe uczynki to Hitler, Stalin, Mussolini byliby co najmniej błogosławionymi. Bardzo ciekawy artykuł.
  • awatar krzyslav: Nortus w "dzikim kraju" i etykę mozna skracać :-(
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Od kilku dni internetowi oszuści prowadzą w Sieci nową, wyjątkowo pomysłową operację przestępczą. Jej celem jest wyłudzanie od internautów numerów kart płatniczych (pretekstem jest konieczność zapłacenia odszkodowanie za łamania prawa w systemach P2P).


Narzędziem przestępców jest oprogramowanie, wyświetlające w systemie Windows komunikat o tym, iż jego użytkownik został uznany za pirata, ponieważ na dysku komputera znaleziono nielegalne kopie muzyki, filmów oraz oprogramowania. Program działa dość sprytnie -skanuje dysk w poszukiwaniu odnośników .torrent (jeśli je znajdzie, wyświetla powyższy komunikat). Jego autorzy założyli, że skoro ktoś korzysta z BitTorrenta, to z pewnością miał do czynienia z nielegalnie udostępnionymi materiałami (trudno odmówić im logiki - wszak wiadomo, że przytłaczająca większość materałów dostępnych w sieciach torrentowych to pirackie kopie).


W komunikacie tym napisano m.in.:


Uwaga! Wykryto pirackie materiały! Na dysku znajdują się materiały chronione prawem autorskim,
które zostały udostępnione bez zgody ich twórców. Prosimy przeczytać cały komunikat i rozwiązać problem w rekomendowany sposób.


Później użytkownik przekierowywany jest na stronę, na której znajduje się informacja, iż niezbędne jest zapłacenie odszkodowania w wysokości ok. 400 USD - w przeciwnym razie autor ostrzeżenie (czyli zarejestrowana w Szwajcarii firma ICPP Foundation) wytoczy adresatowi proces o piractwo. Osoby, które zdecydują się zapłacić, są przekierowane na stronę, na której mogą uiścić należność kartą płatniczą (tak naprawdę strona nie przetwarza płatności, tylko przechwytuje dane karty).


Oczywiście, wszystko to jest jednym wielkim oszustwem - ICPP Foundation nie istnieje, zaś przedstawione w komunikacie "dowody piractwa" są fikcyjne. Ale cała operacja pomyślana jest całkiem sprytnie - ostatnio w mediach sporo się mówi o zaostrzeniu kar za piractwo, więc niewykluczone, że całkiem sporo osób może się nabrać i dla świętego spokoju zapłacić. Tym bardziej, że zarówno ów komunikat, jak i strona "firmy" przygotowane są całkiem przyzwoicie i wyglądają dość profesjonalnie (umieszczono na nich m.in. logotypy prawdziwych organizacji antypirackich - m.in. RIAA oraz MPAA).


Użytkownicy, którzy zobaczą w swoim systemie powyższy komunikat, powinni go zignorować i pod żadnym pozorem nie podawać danych kart płatniczych
Co więcej - powinni też jak najszybciej uruchomić zaktualizowany program antywirusowy (bo pojawienie
się owego alertu w systemie świadczy o tym,że jest on zainfekowany przez złośliwe programowanie)


Szczegółowe informacje o nowym zagrożeniu znaleźć można m.in. w blogu firmy F-Secure oraz serwisie TorrentFreak.com.

gw
  • awatar krzyslav: Bedę twierdził z uporem maniaka że w pierwszej kolejnosci piractwem jest przerywanie filmów reklamami!
  • awatar amator.fotografii: @krzyslav: hehe dobre dobre i zgodzę się z tym:)
  • awatar amator.fotografii: według mnie po 1 instalacja oprogramowania bez zgody urzytkownika jest zakazana. 2. skanowanie i przeszukiwanie zawartości dysku twardego bez zgody lub nakazu jest zakazana 3. kopie filmów muzyki textów itd nie są zakazane jeśli mamy je na urzytek własny i nie rozpowszechniamy ich 4. jest taka fajna luka prawna jeżeli mamy np "windowsa xp" pirata wystarczy że nagramy go na płyte cd i na płycie napiszemy windows xp kopia zapasowa. nikt nie ma prawa oskarżyć nas o piractwo bo mamy oprogramowanie tylo po to by w razie awarii móc odzyskać swoje dane...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

(Marcin Górka, gw)


Żeby sprowadzić ciała ofiar katastrofy Tupolewa pod Smoleńskiem, zaangażowano całe wojskowe lotnictwo. Pomaga wojsko lądowe.

Z NATO wypożyczyliśmy wielki transportowiec C-17, w gotowości są śmigłowce.

To wielka operacja kryzysowa,przerasta wyobrażenie
-mówi gen bryg.Artur Kołosowski,szef sekretariatu szefa MON. - Zaangażowana jest praktycznie
cała armia.

Żołnierzy odwołano z urlopów. Jeden samolot transportowy CASA jest gotów do lotu w każdej chwili, dwa kolejne - w ciągu trzech godzin od wydania rozkazu. Kolejna CASA jest w Moskwie, a dwie następne w tzw. odwodzie. Do tego samoloty transportowe Jak-40. - Ich załogi zmieniają się, bo piloci muszą przecież wypocząć - mówi rzecznik sił powietrznych mjr Marcin Rogus.


CASA mieści dziewięć trumien,dlatego wypożyczy-
liśmy z NATO samolot C-17 Globemaster, który może za jednym lotem przewieźć 32 trumny. - Ten samolot będzie do naszej dyspozycji nawet do piątku, jeśli będzie taka potrzeba - gen. Kołosowski. - Potrzebne były podwójne trumny z metalowym wnętrzem, ocynkowane, z zewnątrz drewniane. Mieliśmy tylko dziesięć w Polsce. Pozostałe potrzebne trumny kupiono pilnie we Włoszech. I znowu kłopot. Tira, który wiózł je przez Austrię, zatrzymano, bo ciężarówki nie mogą tam jeździć nocą. Dopiero po interwencji konsula
kierowca dostał specjalne pozwolenie. Na Słowacji tira konwojowała tamtejsza Żandarmeria Wojskowa, a od granicy w Cieszynie nasi żandarmi. Na Okęciu
załadowano je na pokład samolotu C-17.

Przygotowywany jest harmonogram pochówków ofiar (w to także zaangażowana jest armia). Pogrzeby powinny zakończyć się do końca kwietnia.

Wojsko chciało sprowadzić razem ciała zabitych w katastrofie Tupolewa polskich dowódców. Niestety, nie udało się zidentyfikować szczątków wszystkich generałów (w środę na pokładzie samolotu C-17, który przywiózł 32 ciała nie było trumien ze zwłokami wojskowych).

Terminy pogrzebów wszystkich generałów zostaną ustalone tak, by w każdym z nich mógł uczestniczyć szef MON Bogdan Klich. Wiadomo, że w poniedziałek około południa odbędzie się w Warszawie, w kościele św. Krzyża uroczysta
msza i ceremonia pogrzebowa oficerów i generałów, w tym ordynariusza polowego WP bp Tadeusza Płoskiego. Generałowie zostaną pochowani w swoich
rodzinnych miejscowościach, m.in. w Gdyni, Krakowie, Spale, na Podhalu.
---
a wydawałoby się prosta sprawa.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Po informacjach o wyśrubowanych cenach hoteli na portalach z ogłoszeniami pojawiają się oferty wynajęcia mieszkań na weekend. Za szansę obejrzenia uroczystości można zapłacić ponad 10 tysięcy złotych.

Po wczorajszych doniesieniach o wyśrubowanych cenach hoteli, niektórzy mieszkańcy Krakowa najwyraźniej zwietrzyli źródło łatwego zarobku. Na portalach z ogłoszeniami drobnymi pojawiają się oferty mieszkań do wynajęcia.

Ceny jednak szokują. "Oddam swoje luksusowe mieszkanie w Krakowie na weekend pogrzebu Prezydenta Kaczyńskiego" - pisze jeden z wynajmujących.

Za możliwość zamieszkania w jego mieszkaniu na krakowskim Kazimierzu żąda 5500 złotych jeśli będą tam mieszkać dwie osoby, lub 7000 jeśli będzie ich trzy lub cztery. Dodatkowo do ceny dochodzi kaucja - 700 złotych.

"Wynajmę mieszkanie z widokiem na pogrzeb prezydenta" - taki szokujący tytuł ogłoszenia przeczytać można na innym portalu. Cena do ustalenia. Za dwupokojowe mieszkanie tuż przy Wawelu jeden z wynajmujących żąda 11 tysięcy złotych.

gw
---
kasa sama włazi w łapy ...
  • awatar kahna: porażka..
  • awatar Anukett: ja dziś dzwoniłam do jednej księgowej w służbowej sprawie a ona już w Krakowie :)
  • awatar gość???: Czemu jeśli jestem zalogowana pojawia się komunikat - brak dostępu do wpisu?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Przeżywanie żałoby w TVP u Pospieszalskiego
(kaja, gw)


- Ratujmy Polskę! Niech pan Komorowski nie będzie wybrany. Teraz trzeba mówić. Teraz, bo teraz jest czas na to. Kampanii niech już nie będzie. Musi
być taka Polska, jakiej chciał Kaczyński jeden i drugi. To są bracia bliźniacy, którzy tak samo myślą - mówiła na antenie TVP1 rozmówczyni Jana
Pospieszalskiego.


TVP1. godz. 18.30. Znany z programu "Warto rozmawiać" prawicowy publicysta Jan Pospieszalski pod Pałacem Prezydenckim rozmawia z osobami, które przyszły oddać hołd prezydenckiej parze. Pospieszalski chodzi między zebranymi i pyta jak przeżywają żałobę. Tak więc już w poniedziałek,
trzeciego dnia po tragedii w Smoleńsku usłyszeliśmy:
- Z prezydentem zginęło ludzi dużo, którzy byli niewygodni - tak jak prezydent - dla elit
rządzących. Ja nie wierzę, że to jest wypadek. Do tego wypadku ktoś dopomógł. I taka jest prawda. Słuchałam dziś telewizji. Chciałam te słowa
mocne, to co my czujemy, naprawdę usłyszeć. Ale nikt nie powiedział.
Najwyższy czas Polacy! Otrzeźwcie się! Otrzeźwcie! Nie dajcie się tumanić, przestańcie wierzyć tej prasie oszukańczej. Bo ta hiena, którą wychowaliśmy na własnej piersi będzie za kilka dni znowu aktywna - mówiła przez łzy
starsza kobieta.

Pospieszalski właściwie nie przerywa.

Wtorek, godz. 18.30. Pospieszalski w TVP1 znów nadaje z Krakowskiego Przedmieścia, znów pozwala na wizji przeżywać ludziom żałobę. Kilkumilionowa
widownia słyszy więc m. in.:
- Chciałam powiedzieć o godności prezydenta. On
nie reagował na te bezczelnie zaczepki. On miał program dla Polski, dla naszego narodu. A teraz zastępuje go człowiek, który był jego rywalem.
Przypomnijmy sobie, my Polacy, jak ten człowiek, który teraz chce być prezydentem, traktował naszego prezydenta. Na przykład w Gruzji.

Jak go wyśmiewał i mówił, że szkoda, że kula go nie trafiła. I mówił "taki zamach, jaka wizyta". To jest człowiek niegodny. Czy taki człowiek może
znowu być naszym prezydentem?! Ludzie usłyszcie to, zrozumcie!!! To jest dziedzictwo naszego prezydenta.Teraz Polska jest w niebezpieczeństwie
Ratujmy Polskę. Niech pan Komorowski nie będzie wybrany. Musi być taka Polska, jakiej chciał Kaczyński. Jeden i drugi. Oni są braćmi i tak samo myślą. Oni chcą dobra Polski, mają program dla Polski.



Tak z Janem Pospieszalskim przeżywaliśmy żałobę w TVP.

---
cóż, GW nie kłamie, sam to słyszałem i mocniejsze wypowiedzi, którym nikt nie przeszkadzał. W ten sposób PISS zerwał żałobę, stał się hieną cmentarną - przecież wiadomo kto wydaje TVP polecenia partyjne.
A ile miłosierdzia ... miłości bliźniego swego... szacunku dla zmarłych ...
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Raz, jeden jedyny raz i to nie do końca oglądałem to gówno co to ichmość dzieciorób pospieszalski (z małej) robi, łajdak jeden nawet w te dni żałoby narodowej już knuje i wydziwia. A jednak kaczory nadal żyją !!!
  • awatar gość: Jaki ten świat byłby piękny i lepszy jeżeli nie byłoby p.Pośpieszalskiego.Ile w tym panu nienawiści,jadu,teorii spiskowych.Czego pan uczy swoje dzieci,jaki im daje przykład.Wstyd,Wstyd
  • awatar amator.fotografii: oglądałem ten program od godz 23:30 do 24:00 rozmawiali z jakimiś profesorkami ż ejak by to się stało w stanach to tam ktoś by wyszedł i powiedział że był wypadek i moze to być zamach terorystyczny ale nie sa pewni. a w polsce powiedzieli że to katasrofa lotnicza i władza w państwie nie dopuszcza do myśli z emoze to być atak a według tych profesorków to moze być atak bo są widoczne dowody. Jeden z ludzi znajdujący się na placu powiedział że jego zaszokowało jak putin czy jak on tam sie zwie uściskał tuska i że on nigdy by nie uściskał Kaczyńskiego. moje pytanie brzmi skad on to wie co by było gdyby samolot spadł rzeczywiście 3 dni prędzej i by Tusk zginął skąd oni to wiedzą. albo czemu za tym może stać Rosja przecież Polacy stacjonują w Iraku, Afganistanie, wspierają Ukrainę itd...
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

Jako dodatek do jajecznicy na boczku?

Tak się zastanawiam czy ją schrupać ...

Nie wiem czy serce wytrzyma tyle ... mięska :D



Kolorowych snów.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

(Iwona Kadłuczka, gw)

Wdowa po gen. Władysławie Andersie, Irena Anders:
"Polityk o nieskazitelnej reputacji", "wzór patrioty" i "prawdziwy dżentelmen" - tak zapamiętają ostatniego prezydenta II RP Ryszarda
Kaczorowskiego jego współpracownicy i przyjaciele na emigracji w Londynie.

Najpierw Ojczyzna, później rodzina, a dopiero na końcu on sam. Wierny ideałom do końca.

Znaleźć polityka,na którego,używając stwierdzenia z czasów PRLu, nie ma absolutnie żadnego haka nie jest łatwo - wyrokuje prof. Jerzy Ostoja-Koźniewski, ostatni minister skarbu Rządu RP na Uchodźstwie. - Pan Prezydent - mówi o Ryszardzie Kaczorowskim - był jednym z niewielu ludzi o
nieskazitelnej reputacji, był człowiekiem wybitnie uczciwym.

Profesor Ostoja-Koźniewski wspomina swojego współpracownika siedząc za dębowym stołem w gabinecie na drugim piętrze Polskiego Ośrodka
Społeczno-Kulturalnego w Londynie. Tuż za ścianą znajduje się puste biuro ostatniego prezydenta II RP.
- Poznałem go jako przywódca partii politycznej
Piłsudczyków -wspomina patrząc w stronę otwartych drzwi. - Pamiętam, gdy prezydent Kazimierz Sabat zasięgał naszej opinii, kogo widzielibyśmy na
następcę, podaliśmy nazwisko Kaczorowskiego, wtedy ministra ds. krajowych - wspomina.


- Z nowym prezydentem zaprzyjaźniłem się szybko. Kiedyś, już później zapytałem go, czemu nie startuje w wyborach prezydenckich w Polsce. Miał
ogromną szansę na wygraną. Ale on odparł, że nie ma zaplecza politycznego.
Przyznałem mu rację. On by tam się znalazł, jak śliwka w kompocie - zamyśla się.

Po chwili dodaje: - My byliśmy innym pokoleniem. Nam matki mówiły, żebyśmy nie marudzili przy jedzeniu szpinaku, bo musimy być silni, żeby kiedyś walczyć za Ojczyznę. A tam był wtedy niestety PRL na bis. Ale mimo wszystko on zawsze stawiał Polskę na pierwszym miejscu. Nie raz śmialiśmy się, że lata do kraju jak jojo - cały czas na służbie - podkreśla Koźniewski.

- Na jednym z takich oficjalnych wyjazdów podszedł do nas prezydent Kwaśniewski i powiedział: takiej popularności jak pan, to ja nigdy nie będę miał. Pan ma więcej honorowych obywatelstw miast niż ja mogę naliczyć. To
prawda, prezydent Kaczorowski był osobą szalenie popularną i tą pustkę będzie bardzo trudno wypełnić.


Druh Kaczorowski

Jacek Bernasiński, obecny v-ce dyrektor biura prezydenta w Londynie, pierwszy raz spotkał Ryszarda Kaczorowskiego w 1960 roku. Otrzymał wtedy z jego rąk list mianowania na podharcmistrza. Od tego czasu ich znajomość się
zacieśniała. Odkąd został pracownikiem biura, prezydenta widywał na co dzień.

- Pan Prezydent to był człowiek prawy, bogobojny, bezkompromisowy w sprawach moralnych i etycznych, przez co również bardzo szanowany. Prawdziwy wzór
patrioty. A przy tym człowiek z ogromnym poczuciem humoru - mówi Bernasiński. - Nawet jak opowiadał o Syberii to tak, że nie wzbudzał w nas
żalu. Pamiętam jak wspominał swój powrót z Kołymy. Było z nim kilku przyjaciół. W jakiś sposób udało im się zdobyć angielski mundur. Na
przystanku, gdy pociąg się zatrzymał, prezydent był jednym z pierwszych, który go ubrał. Wkroczył odważnie do restauracji, gdzie wojskowym wydawano
posiłki za darmo. Posiłek, czyli kromka chleba i lurowata zupa. Wrócił i oddał mundur komuś innemu. I tak następny i następny. Zanim obsługa się zorientowała, to wszyscy zdążyli coś zjeść - uśmiecha się.

Wyjazd na obchody 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej miał dla prezydenta szczególne znaczenie. Miała z nim nawet jechać starsza córka,ale nie otrzymała wizy rosyjskiej. - Inaczej to by się powtórzył Gibraltar, gdzie zginął gen. Władysław Sikorski i jego córka - zauważa Bernasiński.

Praca z Kaczorowskim była przyjemnością. - Zawsze był bardzo koleżeński.
Ponieważ znaliśmy się jeszcze z czasów harcerstwa kazał mi do siebie mówić druhu i sam do mnie tak mówił. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś o nim źle
mówił, nawet prywatnie. To był człowiek bez skazy - kończy.

Dżentelmen w każdym calu

Jako były żołnierz 2 Korpusu gen. Władysława Andersa Ryszard Kaczorowski otaczał szczególną opieką wdowę po generale. 89-letnia dziś Irena Anders, która mieszka zaledwie kilka ulic od rodziny Kaczorowskich, tak wspomina przyjaźń z "wyjątkowym sąsiadem":

Kiedyś po jednym z wieczorów poezji w Instytucie Polskim przy lampce wina powiedziałam mu: "Panie Prezydencie pan jest o wiele bardziej przystojny w sile wieku niż dawniej". "Co też pani mówi?" - zawstydził się. Przeprosiłam najmocniej za swoją zuchwałość i zapytałam, czy się nie gniewa. A on
powiada, że jest mu bardzo miło, i że musi mi powiedzieć jedną rzecz:

“zawsze panią podziwiałem i nic się nie zmieniło.”



Irena Anders dodaje: - To był piękny komplement. Prezydent Kaczorowski to przemiły człowiek, jedna z najmilszych osób, jakie poznałam. Był wspaniale
wychowany. Miał cudowne maniery. Wszystkie panie zawsze całował w rękę pochylając się przy tym z szacunkiem. Sprawiał, że każda kobieta w jego
towarzystwie czuła się jak księżniczka. To był prawdziwy dżentelmen. To ogromna tragedia, że straciliśmy tak zacnego człowieka.

---
Panie Prezydencie, spoczywaj w spokoju.
 

nortus
 
Prezydent Rosji przyznaje:

“W Katyniu mordowano z woli Stalina”



"Jest oczywiste, iż polscy oficerowie w 1940 roku zostali rozstrzelani z woli ówczesnych przywódców ZSRR, w tym Józefa Stalina" - przyznał prezydent
Rosji. "Rosja to nie Związek Radziecki, a na czele Rosji stoją ludzie, którzy - mam nadzieję - poważnie różnią się od Stalina i jego pomagierów" - dodał Dmitrij Miedwiediew.


Miedwiediew oznajmił również, że tragedia pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent RP Lech Kaczyński, jest próbą nie tylko dla Polski, ale w ogóle dla stosunków międzynarodowych.

Prezydent Rosji mówił o tym w wywiadzie dla anglojęzycznej telewizji Russia Today. Rozmowa została nagrana w studiu tej stacji w Waszyngtonie, gdzie gospodarz Kremla uczestniczył w szczycie nuklearnym, zwołanym przez
prezydenta USA Baracka Obamę. Jej zapis został zamieszczony na witrynie internetowej Kremla.

"Jeśli mówić o Stalinie i osobach, które pracowały pod jego kierunkiem,liderach ówczesnego Związku Radzieckiego, to dokonali oni zbrodni. Jest to dla wszystkich zrozumiałe i oczywiste. (Dokonali) zbrodni i wobec własnego narodu - przede wszystkim - i w pewnym sensie wobec historii" - wskazał Miedwiediew.

Prezydent nie zgodził się z opiniami, że w Rosji ma miejsce renesans stalinizmu. Zaprotestował też przeciwko porównywaniu Rosji do ZSRR. "Są ludzie, którym podoba się Stalin i wszystko, co z nim związane. Bóg im sędzią. Jednak w społeczeństwie w ocenie Stalina i tego okresu nie dokonują
się żadne zmiany" - powiedział.

"Rosja to nie Związek Radziecki, a na czele Rosji stoją ludzie, którzy - mam nadzieję - poważnie różnią się od Stalina i jego pomagierów" - dodał
Miedwiediew.

Rosyjski prezydent raz jeszcze ocenił, że dramat pod Smoleńskiem jest "bardzo poważną tragedią dla polskiego narodu, nie mówiąc o rodzinach ofiar,
ale także dla ładu światowego".
"Gdy w katastrofie ginie prezydent kraju, ginie znaczna część przywódców, to jest to w znacznym stopniu próba tak dla społeczeństwa, jak i dla stosunków międzynarodowych" - podkreślił.

Miedwiediew zaznaczył, że "właśnie dlatego tak skonsolidowana była reakcja całej wspólnoty światowej i rosyjskiego społeczeństwa na tę tragedię". "Jest to bardzo smutny wypadek. Jest w nim coś mistycznego. Wszelako są też racjonalne przyczyny, które musi zbadać śledztwo i wyjaśnić, co się stało.
Dlatego że jest to bardzo ważne" - oznajmił.

Służba prasowa Kremla poinformowała w środę, że Miedwiediew weźmie udział w niedzielnych uroczystościach pogrzebowych prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonki Marii.

---
Wcześniej Gorbi przyznał się do zbrodni w Katyniu.
Teraz Miedwiediew podał z nazwiska osobę odpowiedzialną. I dobrze. Może wreszcie nastąpi przełom i możliwość zgody.
Pojednaliśmy się z Niemcami - czas zakopać topór również z Rosją.
Pokaż wszystkie (4) ›