Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 9 marca 2010

Liczba wpisów: 13

nortus
 
  • awatar pstryk: poproszę ;)
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Dzień dobry. Kawka już była a teraz czas na czerwoną herbatkę i jedną grzankę z powidłami .
  • awatar badyl.: dzień dobry. miau.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Zanzibar odzyskał prąd po 3 miesiącach

Tanzański archipelag Zanzibar odzyskał dostawy prądu po trzech miesiącach przerwy - poinformował w poniedziałek wieczorem dyrektor Izby Handlowej
Zanzibaru Abdallah Abbasi.


- Wznowienie dostaw elektryczności jest dla nas wielka ulgą.Brak prądu uderzył zarówno w fabryki, jak i turystykę - podkreślił Abbasi.

Największa wyspa Zanzibaru, Unguja, była bez prądu od 10 grudnia, gdyż został zerwany kabel podwodny dostarczający elektryczność z kontynentu.


- Turyści nadal przyjeżdżali na Zanzibar, ale wielu dyrektorów hoteli skarżyło się na wysokie koszty korzystania z generatorów - powiedziała
minister handlu Zanzibaru Samia Suluhu Hassan.


---
przecież to cała cywilizacja padnie.
Powrót do liczydeł, pisanie odręcznego, maszyn do pisania. Nie mówiąc już o tv, komputerach, internecie, praniu, prasowaniu, lodówkach ....
Tylko cisza i spokój, full relaks ...
:D
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: ale jakoś przeżyli
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Hugs/d.Wieprzny: a wyobrażasz sobie to u nas? pojechać na tydzień urlopu tam to nawet fajnie, masz spokój i relaks. ale u nas, w naszej cywilizacji?
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: w ubiegłym roku miałem przyjemność nie mieć dostępu do internetu i jakiejkolwiek informacji przez dwa tygodnie i nawet się z tym dobrze czułem
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

C.H. Reduta walczy z parkowaniem na miejscach dla niepełnosprawnych

(Wojciech Karpieszuk, gw)


Centrum handlowe Reduta znalazło sposób na cwaniaków parkujących na kopertach dla niepełnosprawnych. Na szybie samochodu ląduje duża naklejka:

“Czy naprawdę chcesz być na moim miejscu?!”



- Dla lepszego efektu nalepka pocięta jest na 50 malutkich kawałeczków. Trzeba je odrywać każdy osobno. Zajmuje to z godzinę-mówi koordynator
ochroniarzy z Reduty. Dziennie przyklejają tam trzy-cztery takie naklejki do samochodów, które stoją na kopercie, a nie mają odpowiedniego
znaczka (piktogram z wózkiem inwalidzkim) lub specjalnej legitymacji za szybą.

- W grudniu, zanim się pojawiły,interweniowaliśmy w sprawie bezprawnie zajętych kopert ze 20 razy w ciągu dnia. Często słyszeliśmy: "Co ty, cieciu,
będziesz mi rozkazywać, gdzie mam stanąć" .


Jeżeli ktoś zastawi miejsce, ochroniarze mogą zwrócić uwagę i nic więcej.
Straż miejska ani policja nie wystawiają mandatów za parkowanie na kopertach na drogach wewnętrz-
nych i w obiektach prywatnych.

Recydywista się nie zdarzył

W większości centrów handlowych problem jest lekceważony. Nikt nie sprawdza, kto zajął miejsca parkingowe z kopertą, które - dla ułatwienia poruszania się - są zlokalizowane blisko wind i wejść.

Jakiś czas temu dyrekcji Reduty poskarżył się jeden z niepełnosprawnych stałych klientów. Krążył w kółko, nie mógł znaleźć miejsca do zaparkowania.

- Koperty były notorycznie zajmowane. Nikt nie zwracał uwagi na specjalny znak z wózkiem inwalidzkim. Problem nasilił się w zeszłym roku, kiedy naprzeciwko nas powstały biurowce. Ich pracownicy zaczęli parkować na naszym parkingu - opowiada Paulina Dudzik, zastępca dyrektor Reduty i pomysłodawczyni akcji.


Najpierw naklejki były w jednym kawałku. Ale - jak mówią ochroniarze - zbyt łatwo się odklejały.

- Na Wileńskiej koledzy wkładali za wycieraczki karki z informacją o bezprawnym zajęciu koperty. Nie sprawdziło się. U nas po wprowadzeniu
pociętych nalepek nie zdarzył się ani jeden recydywista - zachwala Adam Kwiecień.

Raz zdarzyło się,że trafiliśmy na niepełnosprawną
która akurat zapomniała zostawić legitymację. I o dziwo-była nam bardzo wdzięczna,że tak pilnujemy. Pomogliśmy jej później przy odklejaniu - wspomina ochroniarz.

Klient to klient

A jak reagują inni kierowcy? Adam Kwiecień twierdzi, że awantury zdarzają się rzadko. - Ludzie przeważnie są zawstydzeni. Nie wyjeżdżają z parkingu, dopóki nie odkleją wszystkich kawałków. I nie dziwię się, bo kto chciałby
jeździć z czymś takim na szybie - mówi.

Naklejka ma 25 na 12 cm. Na niebieskim tle oprócz napisu jest też wózek inwalidzki.

Pytam dyrektorkę Reduty, czy decydując się na taką akcję, nie bali się, że stracą obrażonych klientów.

- Nawet przez chwilę tak nie myśleliśmy- zapewnia Paulina Dudzik. - Klient to klient! I to nasz obowiązek, by niepełnosprawnym ułatwić poruszanie się po centrum. Wszyscy mają prawo, by u nas czuć się dobrze - zapewnia. Dlatego w Reducie są przystosowane toalety z przyciskiem alarmowym, podjazdy, drzwi otwierane automatycznie zamiast obrotowych.


- Niech ten czas przy odklejaniu będzie taką refleksją - mówi dyrektorka Dudzik. - Może następnym razem ktoś się dwa razy zastanowi, zanim zaparkuje na kopercie!


W Arkadii z radiowęzła puszczano spoty potępiające
zajmowanie miejsc dla niepełnosprawnych. Na parkingu zawisły plakaty "Czy naprawdę chcesz być na moim miejscu?". Ale na zaklejanie szyb nikt się tam nie zdecydował.

Z kolei w Sadybie Best Mall pomysł się spodobał. - Dziś ludzie czują się bezkarnie. Wiedzą, że nic im nie grozi, mandatu nie dostaną - przyznaje
Tomasz Stęplewski, dyrektor ds. technicznych tego centrum. - Słyszałem o naklejkach. Też się pewnie na nie zdecydujemy.

--
Brawo, więcej takich miejsc powinno powstać. Tak ciężko przejść te 20 czy nawet 50 metrów ?
Zakupy też nie tachasz pod ręką tylko w wózku wiezie baran a dla inwalidy niestety każdy metr ma znaczenie.
 

nortus
 

Motor ozdobiony prawdziwą skórą aligatora.
Gdzie to może być? Oczywiście na Florydzie.

Facet prowadził ośrodek opieki nad dzikimi zwierzętami ale  z jakiś powodów aligatora zabili urzędnicy państwowi.
Więc postanowił wykorzystać jego skórę na promowanie opieki w taki ... dziwny sposób.
  • awatar wkolePL: WOW ! Nawet najlepsze wykonanie grafiki aerografem tego nie przebije:)
  • awatar Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄ƷCatherine Ƹ̵: moim zdaniem przegięcie :/
  • awatar Anukett: obrzydliwe, mam nadzieję że w następnym życiu będzie krokodylem
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Nieprawdopodobny Akrobaty Amator wspinaczki górskiej w Czechach.


Teraz faceci muszą mieć jaja wielkość arbuzów! Sławny austriacki amator wspinaczki górskiej i fotograf,Heinz Zak rzucił wyzwanie transportowi liniowemu, chodząc na sznurze na wysokości 30 metrów, między dwoma olbrzymimi wieżami piaskowca Starosta i Starostova (prezydent i prezydentowa) w Republice Czeskiej.
  • awatar BLUSZCZ: zgodzilabym sie na taki spacer z facetem tylko jesli tam by mi sie oswaidczyl, bez motywacji za nic by sie nie dala namowic :D ale ten ze zdjecia marny na narzeczonego zatem tylko zdolu moglabym podpierac skale w nadzie ze pomagam :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Flatmobile - Lowest Car in the World


Mierzy 48 cm wysokości, Flatmobile został zapisany w księdze rekordów Guinness
Book of Records jako najniższy samochód świata.

Zbudował go Perry Watkins z Buckinghamshire, UK.



Rodzinka się w nim nie zmieści, zwłaszcza teściowa :D
 

nortus
 


Pół nocy w kolejce po uszkodzony telewizor
(Małgorzata Czajkowska, gw)



Ruszyła wyprzedaż towarów po upadłym Domarze. Tłum forsował bramki przy wejściu do sklepu i przewracał ściany działowe. Ochroniarze musieli wezwać na pomoc policję
Wyprzedaż sprzętu AGD i RTV w sklepie przy ul. Szajnochy 4 poprzedziły ogłoszenia w bydgoskich gazetach. Choć zapowiadały, że na sprzedaż
wystawiony zostanie towar bez rękojmi i gwarancji
klienci ustawili się w kolejce już w nocy z niedzieli na poniedziałek. - Pierwszy przyszedł około godz. 1 - opowiada jeden z ochroniarzy.

To był Kamil Fiałkowski. - Pomyślałem: pójdę już w nocy, odstoję, może uda się kupić coś grubego po dobrej cenie - opowiada "Gazecie".
- Grubego? - pytam zdziwiona.
- No może telewizor albo pralkę - tłumaczy trzydziestoparoletni bydgoszczanin. - Wziąłem trochę gotówki i karty kredytowe. Jak ceny będą
atrakcyjne i towar pełnowartościowy, to zrobię zakupy dla całej rodziny.

Dłużej rozmawiać nie chce, bo właśnie wybija godz. 9.30 i rozsuwają się drzwi sklepu. O tej porze w ogonku stoi już kilkaset osób. Zniecierpliwieni czekają nie tylko na placu przed budynkiem, ale także stłoczeni na schodach
i przed samym wejściem na halę.

Gdy ochroniarze ogłaszają, że będą wpuszczać do środka tylko po dziesięć osób,tłum się denerwuje. - Dla nas zostaną tylko lokówki i baterie - martwi się kobieta w średnim wieku.
- Nie zdążę do pracy, wpuszczajcie po więcej osób - prosi ochroniarzy jeden z mężczyzn. Ci nie reagują. - Weź urlop "na telefon" - podpowiada mu inny kolejkowicz. - Ale taki tłok, że sam nie sięgnę do kieszeni spodni po komórkę - odpowiada ten pierwszy.
- Dziś Dzień Kobiet, panowie przepuście panie - proponuje jedna z kobiet. Mężczyźni odpowiadają salwą śmiechu.

Po godzinie od otwarcia sklepu mało komu chce się żartować. Tym bardziej że tłum z tyłu napiera i przy wejściu ścisk coraz większy. Stelaż podtrzymujący ściankę działową, oddzielający czekających od towarów,napina się coraz bardziej.
- Robimy falę - zachęca jeden z kolejkowiczów. Tłum go słucha i naciska. Aluminiowe rurki w końcu nie wytrzymują. Ścianki działowe sypią się
pod naporem ludzi, metalowy stelaż wypada z sufitu.

- Zachowujecie się jak bydło - krzyczy jeden z ochroniarzy.
- Bo wy traktujecie nas jak bydło. Dlaczego na tak wielką halę wpuszczacie tylko po dziesięć osób? - odpowiada tłum.

Tuż przed godz. 11 kolejkowicze stojący najbliżej nie wytrzymują. Próbują dostać się do środka taranując ochroniarzy. W tym momencie syndyk masy upadłościowej Domaru wzywa policję. - Ochrona
nie mogła zapanować nad tłumem, więc pojechaliśmy na miejsce -mówi rzecznik bydgoskich policjantów. - Skończyło się tylko na pouczeniach.

Około południa sytuacja jest opanowana. - Nie wpuszczamy już kolejki do środka. Żeby było bezpiecznie, klienci czekają przed głównymi drzwiami do budynku - mówi Eckert-Kurczewska. Dziwi się,że ludziom chce się stać w kolejce. - Przecież codziennie będziemy dokładać towar.

Tymczasem klienci, którzy opuszczają sklep, nie są zadowoleni. Kamil Fiałkowski, który pół nocy stał na mrozie, kupił tylko elektryczny czajnik
za 25 zł i jednopalnikową, elektryczną maszynkę za 50 zł. - Były tanie telewizory i pralki, ale tak mało,że dla mnie nie starczyło - mówi z żalem.

Inny kolejkowicz - Damian Kołucki - miał więcej szczęścia. - Kupiłem 42-calową plazmę LG za 360 zł - cieszy się. - Ma jedynie uszkodzoną obudowę.
Ale te, które zostały w sklepie, mają pęknięte matryce. Po prostu szmelc - dodaje.

Na liście sprzętów na sprzedaż jest aż 15 tysięcy pozycji. - Telewizory,telefony, pralki, telefony komórkowe i stacjonarne,gry komputerowe- wylicza Eckert-Kurczewska. - Prawie wszystko to, co oferowały sklepy Domaru.
Ceny są niższe od wyjściowych o 50-60 procent, ale sprzęt nie jest pełnowartościowy. - To rzeczy po serwisowych naprawach lub z uszkodzoną obudową lub innym elementem. Oczywiście bez gwarancji i bez rękojmi.

- Domar ma prawo sprzedawać taki towar. To standardowa procedura,kiedy dochodzi do wyprzedaży
majątku upadłej firmy - komentuje naczelnik wydziału prawnego i ochrony konsumentów Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Bydgoszczy. - Warto zastanowić się przed zakupem, bo jeśli coś z Domaru się szybko zepsuje, trzeba będzie to naprawiać na własny koszt.

Bydgoska sieć handlująca sprzętem RTV i AGD ogłosiła upadłość na początku listopada. Firma nie wytrzymała konkurencji takich potentatów jak Media Markt i Saturn. Pracę straciło około 600 pracowników z hurtowni i sklepów rozsianych po całym kraju.
---
Tak się dziwnie składa, że wszystkie interesy właścicieli Domaru tak skończyły oczywiście wcześniej zadłużając firmę, biorąc kredyty i znikając z majątkiem. Ale to tak na marginesie, bydgoszczanie wiedzą więcej na ten temat.

Ale jak tylko powiesz, ze coś jest w promocji albo w wyprzedaży to ludzie jak głupi rzucają się na buble na niby okazyjne ceny. Pisałem wcześniej, że w Szczecinie jest/był (nie wiem bo nie zwracałem ostatnio uwagi) sklep przy Manhattanie, na którym już w dniu otwarcia był wielki napis "wyprzedaż towaru w związku z likwidacją sklepu" i ludzie szli jak barany na rzeź kupować okazje. Na pewno działał dwa lata "likwidując" się.
 

nortus
 

To nie jest polski orzeł.
Wpadka ze strojem Agaty! Pomylone godło

Najpierw polscy biathloniści na olimpiadzie w Vancouver wystąpili w barwach Monako, teraz Polski Komitet Olimpijski zaliczył jeszcze większą wpadkę.
Orzeł w godle na stroju naszej siłaczki Agaty Wróbel patrzy w nieprawidłową stronę. Na wschód zamiast na zachód!


Polski orzeł na piersiach naszej zawodniczki patrzy w złą stronę. Na wschód zamiast na zachód - donosi eFakt.pl.
Jak to możliwe, że nikt w Polskim Komitecie Olimpijskim nie zauważył, że strój Agaty Wróbel zdobi coś, co na pewno godłem Polski nie jest?

To nie pierwsza taka wpadka. Wcześniej stroje naszych biathlonistów na igrzyskach w Vancouver miały barwy Monako.
  • awatar Anukett: niech mi ktoś to wyjaśni oni to robią specjalnie czy nie mają mózgu czy są pijani non stop?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anukett: może jeżdżą do Czech po marysię :D
  • awatar Anukett: @Nortus & Xylia: prędzej po spirytus ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Na przystankach komunikacji miejskiej w Łodzi zawisły kontrowersyjne plakaty zachęcające do aborcji na Wyspach Brytyjskich. Rozwiesza je grupa walczących feministek.

Łódzka prokuratura sprawdza, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. - Wdrożone zostały czynności sprawdzające, mające na celu ustalenie, czy można mówić o popełnieniu przestępstwa w szczególności polegającego na udzieleniu kobiecie
ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży- poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. Za przestępstwo grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Plakaty nawiązują stylistyką do popularnej reklamy kart płatniczych. Oprócz zdjęcia młodej, atrakcyjnej kobiety, która usunęła ciążę, jest na nich wyliczenie kosztów związanych z turystyką aborcyjną. "Bilet lotniczy do Anglii w promocji: 300 zł, nocleg: 240 zł, aborcja w publicznej przychodni: 0 zł, ulga po zabiegu w dobrych warunkach - bezcenna.Za wszystko inne zapłacisz
mniej niż w podziemiu aborcyjnym w Polsce" - głosi plakat.


Rozklejają go łodzianki zrzeszone w Separatystycz-
nych Rewolucyjnych Oddziałach Macicznych, w skrócie zwanych SROM. - Panie nie chcą się
ujawniać, bo nie wszystkie ich akcje są legalne - mówi Izabela Desperak, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego, którą SROM wybrał na swoją rzeczniczkę.
Ale nawet z nią "bojowniczki" kontaktują się przez Internet.

Oficjalnych aborcji dokonuje się niewiele. W 2008 roku wykonano ich 499. Jednak według szacunków, podziemie aborcyjne to od 7 do nawet 200 tys.
usuniętych ciąż rocznie. I właśnie o legalizację tego podziemia chcą walczyć członkinie SROM.

- Turystyka aborcyjna,której dotyczy nasza akcja, to fakt i rezultat patologii, jaką stworzyła ustawa wraz z poprawkami. Dopóki ktoś nie wymyśli
stuprocentowo skutecznej antykoncepcji, kobiety będą zachodziły w niechciane ciąże i je usuwały - mówi jedna z organizatorek.

Plakaty budzą emocje. - Jeszcze nie spotkałem się z propagowaniem aborcji w tak skrajnej postaci - ocenia poseł PO Jarosław Gowin. - To przejaw
zdziczenia moralnego, które coś, co większość społeczeństwa uważa za zabijanie dziecka, przedstawia jako coś normalnego.

Ustawa zakazująca usuwania ciąży była w demokracji
krokiem wstecz. Celem tych pań jest walka o prawa kobiet - ripostuje Izabela Desperak.

Dwa tygodnie temu ostrą kampanię antyaborcyjną przeprowadziła w Poznaniu Fundacja Pro. Wykorzystała w niej twarz Adolfa Hitlera. Takie akcje nie dziwią prof. Jolanty Kopki, socjologa z Katedry Polityki i Moralności Uniwersytetu Łódzkiego. -Reklamy się brutalizują. Żeby zwrócić czyjąś uwagę, trzeba szokować. A temat aborcji wraca przy takich okazjach, jak Dzień Kobiet czy projekt wprowadzenia parytetów - wyjaśnia.

Profesor Kopka zwraca też uwagę na pragmatyzację życia, która powoduje, że ważniejsza od zasad moralnych staje się użyteczność zachowań.

- Kiedyś obie strony odwoływałyby się do prawa do życia i prawa kobiet do decydowania. Teraz podnosi się kwestie użyteczności aborcji i jej ceny - wyjaśnia.

Pomysł łodzianek podchwyciły już feministki z innych miast. Podobne plakaty chcą rozwieszać m.in. poznanianki.
---
No właśnie, przeciwny aborcji zaczęli obrzydliwą kampanię anty-aborcyjną więc odpowiedź jest ostra.
Jeszcze nie jest odrażająca, ale następca będzie pewnie zbliżona do anty-aborcyjnej.
 

nortus
 


Jak się w sejmie pracuje raz na dwa tygodnie, jest dużo czasu, by dorobić.

Rekordziści w ciągu roku są w stanie wyciągnąć nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych-z dodatkowych fuch, wynajmu nieruchomości czy wykładów. Oto
najbardziej przedsiębiorczy wybrańcy narodu - czytamy w "Fakcie".

Na czele listy jest poseł Marian Filar (68 l.) z koła Stronnictwa Demokratycznego. Z ostatniego oświadczenia majątkowego tego uznanego speca
od prawa karnego wynika, że dorobił grubo ponad 130 tysięcy złotych, na samym uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu zarobił prawie sto tysięcy, resztę na prawach autorskich i z różnych umów.

Toruńska uczelnia jest hojna dla naszych polityków. Wykładał tam też poseł PiS, Zbigniew Girzyński (37 l.), za co dostał ponad 35 tysięcy. - Wykładałem cztery lata na uniwersytecie, ale niedawno zrezygnowałem,bo miałem za dużo obowiąz-
ków jako poseł - zastrzega nam poseł. Ale zaraz przyznaje, że teraz zaczął pisać dużo artykułów. Oczywiście nie za darmo.

Prawo zakazuje posłom czerpania dochodów ze źródeł, które w jakikolwiek sposób są związane z majątkiem państwowym lub komunalnym, lub gdy rodzi się podejrzenie o konflikt interesów. Ale jak to w życiu bywa przepisy są dość ogólne i często o tym, czy poseł może dorabiać w danym miejscu czy nie decyduje marszałek sejmu. Tak było w przypadku posła Lewicy Tomasza Garbowskiego
(31 l.), który jest sędzią piłkarskim w I lidze. - Otrzymałem zgodę marszałka. Sędziuję 10-12 spotkań rocznie. W ubiegły weekend sędziowałem mecz Dolcan Ząbki - Warta Poznań. Jako sędzia miałem sporo pracy, były dwa karne, dwie czerwone kartki i pięć żółtych - chwali się
poseł.

Pomysłów i sposobów na to, jak się dodatkowo wzbogacić, politycy mają bez liku. Wynajmują mieszkania, a nawet garaże, zasiadają w różnych radach programowych, piszą artykuły. Pchają się też do telewizji, bo za udział w niektórych programach dostają po kilkaset złotych. Aż trudno uwierzyć, że starcza im czasu na zajmowanie się sprawami zwykłych Polaków.

wp pl
--
trudno się dziwić, bo kto normalny przeżyłby za te skromne 12-15 tysięcy miesięcznie. Przecież wybrańcy narodu nie mogą głodować bo będą przyjmować złe ustawy, gdy się jest głodnym to się nie myśli dobrze :D
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: chałturnicy
  • awatar Atom Head: Ja uważam że poseł który tylko "posłuje " to dupa ... Trzeba być przedsiębiorczym...Niestety-u nas to nadal kojarzy się z aferami.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Jocker Face: afery to inna sprawa i one nie wymagają czasu. a jak są zajęci posłowaniem to widać w czasie pracy sejmu: na 460 posłów dobrzej jak jest 30-50 osób. a później dziwimy się jakie mamy prawo skoro oni głosują nie wiedząc za czym.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Afera w Anglii. Podsłuchiwali piłkarzy

Wielki skandal w angielskiej piłce. Na Wyspach ujawniono nagrania prywatnych rozmów trenera kadry Fabio Capello z jego piłkarzami.

Jest ciekawie-selekcjoner dyskutuje z zawodnikami o taktyce na mundial, o premiach za udział w mistrzostwach w RPA, a także o głośnych skandalach w piłkarskim światku.

Trener piłkarskiej reprezentacji Anglii Fabio Capello jest wściekły i zszokowany, po tym jak ujawniono, że jego prywatne rozmowy z piłkarzami były potajemnie nagrywane.

Sześć godzin nagrań ma pochodzić z hotelu "Grove" w Hertfordshire, gdzie Anglicy przebywali na zgrupowaniu przed towarzyskim meczem z Egiptem (3:1).

Dostęp do nagrań mają dziennikarze angielskiej gazety "Daily Mail". Według nich Capello omawia na nich szczegóły taktyki na mundial. Tematem rozmów mają być także premie za udział w RPA, oraz niewybredne komentarze na temat ostatnich skandali w angielskiej piłce. Piłkarze mieli nie stronić od niewybrednych żartów na temat ujawnionych romansów dwóch reprezentacyjnych obrońców: Johna Terry'ego i Ashley'a Cole'a.

Swoje śledztwo natychmiast wszczęła angielska federacja piłkarska. Jej prawnicy mają zrobić wszystko, aby nagrania nie wyciekły do mediów. Władze hotelu są natomiast zaskoczone całą aferą.

dgp
---
dać dzieciom zabawki to tak się kończy.
 

nortus
 
  • awatar Anukett: ależ ona jest śliczna :) czy to jest jakaś rasa?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anukett: tak, dachowiec. kot sąsiadka Xylii.
  • awatar Anukett: @Nortus & Xylia: ja pamiętam że przyjechała do sąsiadów, ale zastanawiałam się czy to ubarwienie to rasa czy takie pomieszanie przypadkowe
Pokaż wszystkie (6) ›