Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 28 marca 2010

Liczba wpisów: 14

nortus
 

Świeci pięknie słoneczko, ale chłodno jest.
Wczoraj był bardzo dupny i mokry dzień.
Dzisiaj ma być podobnie, ale na razie fajnie jest.

Więc kawkę w dłoń i dzień goń, goń, goń.
  • awatar Stixi: Witamy Was tez degustujac smaczna kawcie, a Stixi przesyla wielkie MIAU dla Xylii...Wlasne "buszuje" na dworze po kilkudniowej przerwie /byl na szczepieniu i strasznie zestresowany "odreagowywal"/...:)
  • awatar muzungu2: Dzień dobry! :D
  • awatar Zenia&Emilia: Witajcie :P :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Wystarczyło zdjąć z parapetu na balkonie kwiaty a dzisiaj znowu była bardzo zdziwiona, że chciała sobie  pochrupać sztucznego kwiatka a tu .... nie ma, zniknął kwiat.

Zabrałem i prawdziwe wrzosowate (bo to trucizna dla kota, ale zima mogły stać bo kot mało tam wychodził i szybko wracał, więc była na oku Wielkiego Brata :D - ale teraz będzie już siedziała sporo na balkonie więc czujne oko nie będzie mogło pilnować) oraz te plastikowe, które liście bardzo lubiła sobie podjadać, dziwaczka.

I szukała dzisiaj kwiatów, nawet po całym parapecie łaziła i obwąchiwała zdziwiona.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar tannat: ten byku rozbawił mnie do łez..Jezus z dzikim zwierzem między nogami :):)...ale cóż, wiosna pewnie jest usprawiedliwieniem dla takiej "tfu-rczości" niosącej ze sobą debilne skojarzenia
  • awatar ;* Okruszek ;*: śmieszne xD
  • awatar .Marta.: brak słów ;/
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

zdarzyło wam się kiedyś utracić jakiś bardzo ważny plik, którego przez nieuwagę nie zapisaliście w kilku miejscach? A może nawet zapisaliście, ale dysk w komputerze padł, klucz USB gdzieś się zapodział, a plik wysłany na
skrzynkę pocztową został w ferworze jej czyszczenia przez pomyłkę skasowany?

Konsekwencje takiej straty, chociaż bardzo dla nas dotkliwe, jeśli utraconym plikiem była na przykład prawie gotowa praca magisterska, z punktu widzenia świata nie są katastrofalne. Wyobraźmy sobie jednak co by się stało gdyby w
wyniku jakiejś globalnej katastrofy ludzkość miała utrudniony dostęp do cyfrowo zapisanych informacji?


Chociaż taki czarny scenariusz jest trudny do wyobrażenia to są na świecie ludzie, którzy go rozważają. W przypadku jakiegoś kosmicznego kataklizmu, który zmiótłby z powierzchni ziemi większość śladów naszej cywilizacji problemu nie ma, bo nie byłoby komu z tych informacji korzystać. Istnieją jednak inne scenariusze zdarzeń, w których część ludzkości udaje się
przetrwać. Przyjrzyjmy się jednemu z nich.

W wyniku bardzo pechowej dla nas mutacji, łatwo rozprzestrzeniające się wirusy, na przykład z rodziny Rhinoviridae, które zazwyczaj wywołują katar, nabierają cech czyniących je śmiertelnie groźnymi i jeszcze bardziej zakaźnymi. Zakładamy teraz, że jakiś odsetek populacji nabiera odporności wystarczająco szybko, żeby przeżyć.

Czy ocaleni będą mieli szansę odtworzyć
cywilizację jaką znamy teraz?

Skąd będą czerpali specjalistyczną wiedzę?

Najprostsza odpowiedź jaka od razu się nasuwa to książki. Niestety nie wszystkie informacje, których potrzebowaliby ludzie są zapisane w ten
sposób. Nowoczesne technologie produkcji specjalistycznej stali, tworzyw sztucznych czy przede wszystkim potrzebnych leków i antybiotyków coraz częściej archiwizuje się wyłącznie w postaci cyfrowej.

Jak wytrzymałe są takie nośniki?

Najmniej trwałe okazują się współczesne twarde dyski. W porównaniu do tych sprzed zaledwie dwudziestu lat ich odporność na działanie czasu jest znacznie mniejsza. Wynika to ze znacznie większej gęstości upakowania danych. Nowoczesne dyski, mają dziś gęstość przekraczającą 200 gigabajtów na cal kwadratowy. Chociaż systemy kompensujące utratę niewielkich sektorów na
dysku są dość zaawansowane to zależność jest prosta. Im gęściej upakowane informacje, tym większa szansa utraty dużej ilości danych w przypadku uszkodzenia. Jak na razie z powodzeniem udaje się odczytać część danych z dysków nieuru-chamianych od lat osiemdziesiątych. Czas pokaże na ile wytrzymałe są te, z których korzystamy dzisiaj.

Pamięć typu flash ma trwałość około dziesięciu lat, więc jej przydatność jako środka do długotrwałego przechowywania danych jest bardzo niewielka.
Okazuje się, że najbardziej wytrzymałe z obecnie wykorzystywanych cyfrowych nośników danych są "nagrywalne" płyty CD, pokryte warstwą złota i
zawierające barwnik zwany ftalocyjaniną. Ich trwałość to około stu lat.

Globalna katastrofa to oczywiście nie tylko zmniejszenie populacji ludzi, ale również zahamowanie światowego transportu i systemów energetycznych, centrów produkcyjnych i przemysłu w ogóle.

Aby ocaleni mogli korzystać z zapisanych infor-
macji musieliby ponownie uruchomić lub zbudować elektrownie i fabryki zdolne wytworzyć podzespoły do odczytania i ponownego zapisania danych.

Nawet dysponując odpowiednią infrastrukturą, moglibyśmy jednak mieć problem z odzyskaniem części wartościowych informacji z powodu nieznajomości sposobu kompresji lub szyfrowania. Dopóki w takim post-kataklizmowym społeczeństwie
żyli by jeszcze naukowcy pamiętający tajniki technologii dopóty dane dałoby się być może odtworzyć.

Podobne sytuacje zdarzają się już dziś. Kilka lat temu grupa naukowców z NASA chciała odzyskać zdjęcia powierzchni księżyca w wysokiej
rozdzielczości, zrobione przez sondy Lunar w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Dane przesłane z orbity za pomocą fal radiowych zostały zapisane na taśmach magnetycznych. Niestety ówczesna technologia umożliwiała
odczytanie jedynie zdjęć w niskiej rozdzielczości
Zadanie wyciągnięcia danych z taśm okazało się bardzo pracochłonne. Mimo przechowywania szpul w
szczelnych pojemnikach informacje były w dużym stopniu zdegradowane. Kiedy wreszcie udało się je przekopiować okazało się, że skonwertowanie danych do użytecznej formy wymagało zastosowania równań matematycznych, których nikt już nie pamiętał. Na szczęście udało się je odnaleźć w formie papierowej.
Projekt zakończył się sukcesem po trzech miesiącach pracy sztabu naukowców.

Wyobraźmy sobie teraz ile czasu zajęłoby to ludziom nieprzygotowanym teoretycznie?

Jak więc zapisać cyfrowe dane w sposób umożliwia-
jący ich odczytanie po dziesiątkach, a nawet setkach lat? Najprościej drukując je w formie
mikroskopijnej wielkości kodów kreskowych na papierze powielonym w wielu kopiach umieszczonych następnie w bezpiecznych miejscach. Odczytanie takich informacji wymagałoby jednak specjalistycznego sprzętu.


Dlatego naukowcy wpadli na pomysł tworzenia dysków niklowych na których metodą rytografii zapisuje się potrzebne informacje. Taki dysk zaczyna się znakami wyrytymi czytelną czcionką, która sukcesywnie się zmniejsza, by po krótkim czasie skurczyć się do mikroskopijnych rozmiarów. Przy rozmiarze czytelnym dopiero w 1000 krotnym powiększeniu dysk mógłby zawierać ilość formacji
porównywalną z 30.000 stron tekstu lub obrazów.

Tak czy inaczej należałoby stworzyć globalny system archiwizacji istotnych danych, aby w razie czego można było zacząć od nowa, ale już nie od samego początku, ponieważ według analityków ponowny rozwój cywilizacji przemysłowej
od zera mógłby się nie udać.

Ludzkość wykorzystała już bowiem większość z
łatwo dostępnych złóż ropy i rud metali, a obecne wydobycie wymaga zaawansowanych technologii. Miejmy nadzieję, że piłka pozostanie jednak w
grze.

wuwu   wp pl

---
wystarczy, że nie będzie prądu i cała nasza cywilizacja nadaje się na śmietnik.
Nikt nic nie odczyta. Przepadniemy jak wiele starożytnych cywilizacji. Znajdujemy tylko ślady tych co zostawili pamiątki po sobie w kamieniu.
  • awatar krzyslav: rozumujac w ten sposob kataklizmem jest zwykly postep - sam mam zapisane sporo plików na dyskietkach i twardzielu starego padnietego kompa, z ekonomicznego punktu widzenia sa juz nieodzyskiwalne a niezadługo nie bedzie juz sprzetu do ich odczytania...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: nie postęp jest kataklizmem tylko nośniki. przecież za 200 lat nikt nie potrafi obsługiwać naszych komputerów, będzie inna technika - jeśli będzie. Odnajdujemy dzisiaj pisma Majów czy Azteków i nie potrafimy je odczytać, ale są. Są książki, nawet liczące tysiące lat, rzeźby, obrazy czy budynki bo są materialne a nie wirtualne A teraz wystarczy, że braknie prądu i cała nauka, technika leży i kwiczy.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Nie zawsze pierwszy milion trzeba ukraść
Najdziwniejsze historie spadkowe świata

Wielu zwykło mawiać, że pierwszy milion trzeba ukraść. Jest jednak legalny, choć wcale nie łatwiejszy, sposób: trzeba dostać pokaźny spadek. Na świecie żyje wielu milionerów, którzy właśnie tą metodą weszli w posiadanie wielkich majątków. Nie wierzycie?

Najdziwniejsze historie spadkowe!


Nie trzeba mieć bogatego wujka, by pewnego dnia zadzwonił telefon z informacją o spadku. Luis Carlos de Noronha Cabral da Camaral, zamożny
Portugalczyk, nie miał rodziny. Był typem samotnika, zatem nie miał także zbyt wielu przyjaciół. Gdy rozmyślał o śmierci,nie wiedział, co zrobić z majątkiem. Wpadł jednak na genialny pomysł - wybrał losowo 70 osób z książki
telefonicznej i zapisał im spadek.

Do podziału było: 12-pokojowe mieszkanie
w centrum Lizbony, posiadłość w doskonałej lokalizacji, samochód oraz zasobne konto bankowe (ok. 25 tys. euro).



Niedawno głośno było o braciach Peladi. Zsolt i Geza byli tak biedni, że musieli mieszkać w jaskini pod Budapesztem. Pieniądze na jedzenie zdobywali, sprzedając wygrzebane ze śmietnika rupiecie.Choć ich sytuacja była trudna,pozostali przyzwoitymi ludźmi. Nawet w snach nie marzyli, że pewnego dnia dostaną pokaźny spadek, który odmieni ich życie. Pewnego dnia do jaskini
zawitał tajemniczy pan, mówiąc, że na braci Peladi czeka 6 miliardów euro (słownie: sześć miliardów!) spadku. Majątek zapisała im babcia.


Posłańcem dobrej nowiny był Gyula Balazs Csaszar, wolontariusz z organizacji charytatywnej prowadzo-
nej przez Kawalerów Maltańskich opiekującej się
osobami bezdomnymi. Polecenie odszukania spadkobierców otrzymał od kancelarii prawnej, która zajęła się rozdysponowaniem spadku. Część majątki trafiła do mieszkającej w USA siostry Zsolta i Gezy.

Nasuwa się od razu pytanie, gdzie była rodzina, gdy Zsolt i Geza borykali się z ubóstwem.



Na nieoczekiwane spadki czyhają często szarlatani. Tak właśnie było w przypadku majątku najbogatszej Azjatki Niny Wang. Kobieta, gdy dowiedziała się o swojej nieuleczalnej chorobie, zmieniła niespodziewanie testament:
wszystko, co miała - a miała naprawdę wiele - zapisała tajemniczemu mistrzowi feng-shui, który obiecał jej nieśmiertelność. Tony Chan przekonał
Ninę, że jeśli przekaże mu pieniądze, będzie żyła wiecznie, a jeśli nie aż tyle, to na pewno bardzo długo. Kobieta mimo jego zapewnień zmarła już rok
później. Teraz pieniądze czekają na wyrok w sprawie ustalenia spadkobiercy.


Czasem świat obiega wieść o wysokim napiwku, jaki zostawił jakiś sławny klient zwykłej kelnerce-szczęściarze. Jednak o prawdziwym szczęściu może
mówić Cara Wood, sympatyczna 17-latka pracująca w latach 90. w Drin's Colonial Restaurant w małym miasteczku Chargin Falls położonym niedaleko
Cleveland. Jej uprzejmość i uśmiech docenił jeden ze stałych bywalców Bill Cruxton. Zawsze siadał w strefie obsługiwanej przez Carę. Wkrótce
zaprzyjaźnili się, a nastolatka czasem pomagała owdowiałemu mężczyźnie w pracach domowych. W 1992 okazało się, że w dowód wdzięczności 82-letni
staruszek zapisał pannie Wood pół miliona dolarów
Gdy zmarł na serce, Cara stała się bogata.
 

nortus
 
Zwierzęta

Anglia - lew
Australia - kangur
Benin - lampart
Botswana - zebra
Chile - kondor, huemul
Chiny - chiński smok, panda
Czad - lew, kozioł
Czarnogóra - lew
Czechy - lew
Dania - lew
Egipt - orzeł Saladyna
Erytrea - dromader
Finlandia - lew, łabędź, niedźwiedź brunatny, okoń
Francja- kogut galijski
Gabon - czarna pantera
Gwatemala - quetzal
Holandia - lew
Indie - słoń, tygrys, paw
Indonezja - Garuda
Kanada - bóbr
Laos - słoń
Meksyk - crested caracara
Morawy - Orzeł Morawski
Niemcy - czarny orzeł (Bundesadler)
Nowa Zelandia- kiwi
Polska - orzeł bielik w koronie
Rosja - złoty dwugłowy orzeł, niedźwiedź
Szkocja - czerwony lew
Serbia - biały dwugłowy orzeł
Seszele - żółw morski
Singapur - merlion, lew
USA - orzeł, bielik amerykański
Szwecja - lew
Tajlandia - słoń, Garuda
Timor Wschodni - krokodyl
Walia - czerwony smok
ZSRR - niedźwiedź

Rośliny

Australia - wiklina
Brazylia - kawa, tytoń
Chile - copihue
Anglia - czerwona róża
Finlandia - konwalia, biała róża
Francja - lilia
Hong Kong - bauhinia blakeana
Indie - święty lotos hinduizmu, słonecznik, krzew Nelumbo nucifera, owoc - mango
Irlandia - koniczyna
Japonia - chryzantema
Malezja - hibiskus
Nowa Zelandia - srebrna paproć (liść), and krzew Kowhai (kwiat)
KRLD - Kimjongilia
Chińska Republika Ludowa - peonia (nieoficjalne)
Tajwan - kwiat śliwy
Szkocja - oset
Serbia - śliwa
Singapur - Kwiat Singapuru, orchidea
RPA - krzew protea królewska
Korea - Hibiscus syriacus
USA - nagietek, róża
Wenezuela - orchidea
Walia - żonkil, por

Drzewa

Argentyna - ceiba
Kanada - liść klonu
Anglia - dąb
Finlandia - brzoza
Gwatemala - ceiba
Indie - drzewo banyan
Japonia - wiśnia
Liban - cedr
Madagaskar - baobab
Słowenia - lipa
RPA - yellowwood
Wenezuela - araguaney
Rosja - brzoza

Przedmioty

Argentyna - Yerba mate
Chorwacja - szachownica
Indie - Lew Sarnat - cesarza Aśoka, kołowrotek
Irlandia - harfa
Serbia - ocila
ZSRR - sierp i młot
Szwecja - Trzy Korony

Brazylia - Krzyż Południa, miecz, kawa, tytoń

za wiki
  • awatar Atom Head: Na fladze Wenezueli jest koń-Chavez kazał mu galopować na lewo,wcześniej "biegł" na prawo... Podobno nasz biały orzeł miał wpływ na amerykańską symbolikę...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Juditt: nie ma wielu krajów na liście
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Atom Head: ci wredni Amerykanie znowu nas skopiowali :D
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nortus
 


Młody szczecinianin Krzysztof Wójcik (27 lat) jako pierwszy w historii wygrał polską edycję teleturnieju Milionerzy.

Grał pewnie, swobodnie, wesoło nawet.

Gratulacje. I jak mówił Hubert teraz będzie miał dużo nowych przyjaciół, rodziny odnalezionej, super ofert biznesowych.
  • awatar kokosowy'bananek: jeeah i przystojny w dodatku. Nr po proszę :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @kokosowy'bananek: w studio siedziała jego dziewczyna - teraz to już na pewno go nie wypuści ze swoich szponów :D
  • awatar W Granatowych Kąkola: Gratuluję, a głupie TVN24 pokazało gdzie mieszka....pożywka dla bandytów...
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Gdy w nocy z soboty na niedzielę przestawialiśmy zegarki o godzinę do przodu, Rosjanie likwidowali dwie z 11 dotychczas istniejących w kraju stref czasowych. To wstęp do reformy, która ma ułatwić funkcjonowanie "najdłuższego" kraju świata, którego skrajne regiony dzielą nie tylko tysiące kilometrów, ale i długie godziny.

Czas moskiewski przyjęły przemysłowa Udmurcja i obwód samarski, Zagłębie Kuźnieckie od stolicy będą dzieliły trzy godziny zamiast czterech, o 60 minut "bliżej" Europy znalazły się też Kamczatka i Czukotka.

"Teraz zbadamy skutki tego ruchu, aby opracować plan dalszej optymalizacji liczby stref" - mówi agencji ITAR-TASS doradca rządu . Zachodni Kaliningrad od wschodnich rubieży kraju nadal bowiem dzieli nie tylko 9 tys. km, ale i dziewięć godzin. Znacząco utrudnia to funkcjonowanie gospodarki - gdy moskiewski biznesmen przychodzi o godz. 8 rano do pracy, jego potencjalny partner z Pietropawłowska Kamczackiego ma na zegarku godz. 16, więc może właśnie wychodzić z biura.

Skomplikowane jest układanie rozkładów jazdy pociągów i samolotów (tym bardziej że kolej dalekobieżna tradycyjnie ignoruje podział na strefy i na wszystkich rosyjskich dworcach podaje czas moskiewski).

Która u ciebie godzina?

Zmniejszenie liczby stref czasowych planowano jeszcze w czasach Stalina, lecz do pomysłu bardziej zdecydowanie wrócił dopiero prezydent Dmitrij Miedwiediew.

"Przyzwyczailiśmy się szczycić liczbą stref czasowych, bo wydawało się to nam świetną ilustracją wielkości naszej ojczyzny. I słusznie. Ale nigdy poważnie nie zastanawialiśmy się, na ile taki drobiazgowy podział pozwala na efektywne zarządzanie krajem, czy nie prowadzi do konieczności wykorzystania zbyt drogich technologii"
- mówił w listopadzie 2009 r. przed połączonymi izbami parlamentu.

Prezydent podawał przykłady USA (cztery strefy, jeśli nie liczyć Hawajów, Alaski i terytoriów zależnych) i Chin (jedna strefa czasowa).

Weekendowa zmiana może być dopiero początkiem. Zdaniem cytowanego ekonomisty Giennadija Łazariewa Rosja mogłaby się obyć z czterema strefami: kaliningradzką, moskiewską, uralską i syberyjską.
Wówczas jednak mieszkańcy Władywostoku musieliby się przyzwyczaić do dziennego światła nawet po zegarowej północy i porannego wstawania w środku astronomicznej nocy, co mogłoby zaburzyć funkcjonowanie ludzkiego organizmu.

Niepokorni Ujgurzy

Nie jest to jednak zupełna utopia. Czasową rewolucję w 1949 r. przeprowadziły Chiny, które w ciągu jednej nocy zastąpiły pięć stref czasowych jedną. Obecnie w całym kraju obowiązuje czas pekiński. Najbardziej poszkodowani są mieszkańcy zamieszkanego przez muzułmańskich Ujgurów Sinkiangu na zachodzie republiki, w którym astronomiczne południe przypada, gdy na zegarkach jest już 15.Rdzenni Ujgurzy nigdy nie zaakceptowa-
li jednak zmiany: muzułmańskie sklepy są często czynne od 10 do 19 czasu oficjalnego. Gdy umawiamy się z Ujgurem z Urumczi na godz. 12, musimy być na miejscu spotkania dwie godziny później niż w przypadku spotkania z jego chińskim sąsiadem.
Jednolity czas dla całej ChRL doprowadził także do innego absurdu: wystarczyłoby przekroczyć granicę z sąsiednim Afganistanem, aby naraz musieć cofnąć wskazówki o 3,5 godziny.

Michał Potocki  dgp
  • awatar krzyslav: Skoro dla naszych organizmów problemem jest nie sam fakt istnienia czasu letniego i zimowego a co półroczne zmiany zaryzykuje twierdzenie ze np podzielenie swiata na 12 a nie na 24 strefy czasowe i zlikwidowanie czasu letniego przyniosłoby wymierne efekty ekonomiczne. Tyle ze ludzkosc chyba jeszcze do tego nie dorosła.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: ciekawa propozycja. chociaż to wszystko rzecz umowna.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar W Granatowych Kąkola: dobrych i spokojnych snów:*
  • awatar Stixi: Dobranoc, spijcie dobrze :)
Pokaż wszystkie (2) ›