Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 20 marca 2010

Liczba wpisów: 17

nortus
 

Małpiszon buszuje już po balkonie. Wystawiłem znowu jej ławę, żeby miała wygodny i wysoki punkt widokowy. Jeszcze trochę i drapak wyląduje na balkonie.

W I O S N A  nadchodzi.
  • awatar Anukett: tak wiosna :) miłego dnia
  • awatar W Granatowych Kąkola: dzień dobry:*:**:miłego dnia i smacznej kawy:*
  • awatar Nortus & Potworna spółka: d z i ę k u j e m y :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

     Dziś rozpoczyna się upragniona wiosna

Dzisiaj o godzinie 18:32 rozpoczyna się astronomiczna wiosna.

Pierwszy jej dzień minie pod znakiem opadów, ale również wysokiej temperatury.

W I T A J   W I O S N O   R A D O S N O
  • awatar Zenia&Emilia: ładne zdjęcia z parku Kacperka :P
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Guderian: no i widzisz, opóźniona w rozwoju ale wreszcie dotarła :D dla mnie wiosna powinna trwać 11 miesięcy. później 2 tygodnie lata, tydzień jesieni i tydzień zimy. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Zapomniałem wczoraj napisać, że skończyłem czytanie drugiej części trylogii Stiega Larssona.
Teraz polowanie na część trzecią. Tylko gdzie ją dorwę? Teraz a nie za pół roku.
  • awatar Stacey: ciekawa?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @stacey: zajebista, czyta się jednym tchem. filmu nie znam.
  • awatar singelka: zdobywaj, zdobywaj, naprawde warto mam nadzieje ze jeszcze cos sie ukaze, ale ostatnio jakos nie sprawdzalam co z prawami do rekodziela na film chcialam pojsc ale sie balam, nie bylam i nie zaluje
Pokaż wszystkie (14) ›
 

nortus
 

Parking na deptaku Bogusława. Straż miejska nie reaguje na chamskich kierowców

Napisał do gs24 internauta BL: - Uprzejmie proszę o interwencję w sprawie tego, co dzieje się w ostatnich miesiącach na deptaku Bogusława. Deptak ten zamienił się w jeden wielki parking dla samochodów.


Kierowcy nagminnie parkują na deptaku Bogusława.

- Jakiekolwiek próby zgłaszania tego do Straży Miejskiej nie przynoszą żadnych efektów - czytamy dalej w mailu nadesłanym do naszej redakcji. -
Zresztą o ile wiem deptak na Bogusława jest monitorowany przez miejskie służby. Po co więc nam monitoring skoro wobec ludzi łamiących przepisy nie są wyciągane żadne konsekwencje?
---
Po co deptaki? żeby kierowcy mieli gdzie parkować.
  • awatar gość: A co Ci to przeszkadza?? To Twój prywatny teren czy co?? Nie masz co robić? Pewnie Ci sie strasznie nudzi skoro takimi głupotami się zajmujesz
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gość: czyżbyś był jednym z tych kurewskich chamów?
  • awatar Anukett: @Nortus & Xylia: ;) na pewno
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Coraz więcej pobitych dzieci - alarmujące dane


W Polsce coraz więcej dzieci pada ofiarą przemocy - tak wynika z policyjnych statystyk, do których dotarła "Rzeczpospolita".

Jeszcze dwa lata temu - jak wskazują dane Komendy Głównej Policji-na średnio 14 tysięcy pokrzywdzo-
nych, którzy "doznali uszczerbku na zdrowiu",
dzieci stanowiły 2,5 tysiąca. W ubiegłym roku było ich już ponad trzy tysiące.

Dzieci są bite pasem,sznurem od żelazka, uderzane po głowie, popychane i szarpane - pisze gazeta.

Z policyjnych statystyk wynika również, że wciąż sporo dzieci zostaje bez opieki. Są zamykane w domach, a nawet zostawiane na ulicy. W ciągu trzech lat - od 2007 do 2009 r. - spotkało to 1742 dzieci. Tylko w ubiegłym roku - 611. Wiele dzieci zostaje pod opieką rodziców nietrzeźwych do tego stopnia, że ich bezpieczeństwo jest zagrożone.

Specjaliści uważają, że mimo różnych akcji uczulających społeczeństwo na przemoc wobec najmłodszych i rosnącej liczby instytucji, które jej przeciwdziałają, problem jest poważny. - Przypadków maltretowania dzieci jest znacznie więcej, niż to wynika ze statystyk - twierdzi Beata Mirska-Piworowicz, prezes Stowarzyszenia "Damy radę".

wp pl

---
Przecież to był tylko klaps a dziecko wylądowało na reanimacji. Kocham - więc biję.
Szlag by trafił takich qurewskich rodziców.
  • awatar Zenia&Emilia: A ja jestem za klapsami.. oczywiście nie sznurem od żelazka,czy biciem po głowie. . . Jak ktoś próbuje tylko słowami wychować dziecko, to rośnie z tego diabeł wcielony. . Nie zawsze, ale sa takie przypadki, a potem się użeraj z takim bachorem. :/ (tak nie lubie dzieci :P )
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Zenia&Emilia: ale te zmasakrowane dzieci też dostały tylko klapsa, jak twierdzą rodzice zawsze. więc co znaczy klaps? można wychować dzieci bez bicia, ja tak byłem wychowany i mój brat również. z dzieckiem można porozmawiać tylko trzeba chcieć. a najprościej zbić.
  • awatar Zenia&Emilia: @Nortus & Xylia: Oczywiście masz racje że lepiej bez przemocy. Ja w dzieciństwie jak zasłużyłam to dostałam z ręki po dupsku i jakoś krzywda mi się nie działa. Nie mówię o biciu tych dzieci,tak żeby robić im krzywdę. Prawdą jest też to, że nie każdy rodzic ma siłę i nerwy.. w momencie kiedy dziecko doprowadza Cię do szału,rozmowa nic nie da i do gry wchodzi ręka, pas czy coś tam. Nie mam sama dzieci,ale mam koleżanki które mają i po ich opowieściach, sytuacjach wiem mniej więcej jak to wygląda. Przyznam się że w niektórych sytuacjach sama miałam ochotę przyłożyć tym dzieciom. :s
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Kranhaus, czyli wygładzacze chmur z Kolonii

(Raimond Spekking / Wikimedia Commons)


Wygładzacze chmur były jedną z utopijnych wizji radzieckiego konstruktywizmu.
Na przekór amerykańskim drapaczom chciano budować poziome wieżowce zawieszone nad ulicami. Po 90 latach ta idea doczekała się realizacji w postaci zespołu biurowego Kranhaus w Niemczech

Radziecki konstruktywizm z międzywojnia nie obfitował może w wiele znaczących realizacji, jednak wiele z jego projektów, które pozostały na
papierze,do dziś rozpalają wyobraźnię architektów
Najsłynniejszą architektoniczną mrzonką z tamtego okresu obok wysokiego na 400 metrów pomnika Trzeciej Międzynarodówki Władimira Tatlina były Wygładzacze Chmur projektu El Lissitzky'ego.

Ten malarz, grafik, fotograf i architekt, który
uważał Rewolucję Październikową za przełomowe wydarzenie dla ludzkości, chciał stworzyć dla Moskwy nowy typ budynków przyćmiewający wszystko, co dotychczas wybudowano.


Wygładzacz chmur El Lissitzkyego z 1925 roku

Jego Wygładzacz Chmur miały być negatywem amerykańskich, kapitalistycznych drapaczy chmur. Zamiast wyrastać z ziemi jak wieże, miały być poziome, co wyrażało ich egalitarność zgodnie z dokonaniami rewolucji społecznej.Jednak te poziome
wieżowce miały wisieć nad ulicami, wsparte na nogach klatek schodowych i szybów windowych. Zamiast drapać chmur ostrymi szpikulcami, miały je wygładzać swymi horyzontalnymi bryłami.

Idea Lissitzky'ego z 1924 roku doczekała się dopiero teraz realizacji w postaci zespołu Kranhaus w Niemczech. Zamiast komuny mieszkalnej współczesne wygładzacze są siedzibami międzynaro-dowych korporacji. Kranhaus powstały w Kolonii nad brzegiem Renu, w dawnym porcie Rheinauhafen, który od 2002 roku przechodzi metamorfozę. Wyburzono wiele starych budynków, zachowano tylko te najcenniejsze, historyczne, obecnie powstają zaś nowe, spektakularne budowle.

Kranhaus z Kolonii, czy nie przypominają Wam wygładzaczy chmur?

Ikonami procesu rewitalizacji portu stał się zespół trzech wież Kranhaus projektu uznanego architekta Hadi Teherani z pracowni BRT architects
wspomaganego przez architekta Alfonsa Linstera.

Jak sama nazwa zespołu mówi, z niemieckiego kran oznacza żuraw, wieżowce nawiązują do dawnych portowych dźwigów. Jednak ich zawieszone w powietrzu kondygnacje, oparte na smukłych trzonach klatek schodowych, jak żywo
przypominają słynne Wygładzacze Chmur.

Zespół Kranhaus jest już prawie na ukończeniu, składa się z trzech identycznych wież, każda ma 70 metrów długości, 34 metry szerokości i 60
metrów wysokości. Budynki liczą 16 kondygnacji, w tym 2 podziemne.
Kondygnacje od parteru do 9 piętra stanowią trzon główny, natomiast 5 najwyższych kondygnacji jest wysunięte na kilkadziesiąt metrów poza trzon,
zdają się lewitować.

Rzeźbiarskie budynki odbijają się w wodach Renu, zaś w ich szklanych elewacjach przegląda się niebo. Jak przystało na współczesne niemieckie
publiczne obiekty odpowiadają wyśrubowanym normom ekologicznym. Biurowce mają podwójne szklane fasady, między którymi jest sterowany elektronicznie system rolet, dzięki czemu wnętrza chronione są przez przegrzaniem. Do chłodzenia budynków stosuje się zimną wodę czerpaną ze specjalnie wybudowanych głębokich studni.

Wraz z budową zespołu Kranhaus odnowiono nabrzeże Renu tworząc ciekawą promenadę, przy której nowoczesna architektura łączy się z zachowanymi,
historycznymi magazynami portowymi. Kranhaus już dziś jest jednym z najmodniejszych biznesowych adresów w Kolonii, swoje siedziby mają to
Microsoft, potentat w produkcji gier Electronic Arts oraz wydawcy gazet i programów telewizyjnych.

wolf    bryla pl
 

nortus
 

Ostre słowa w liście do wiernych


Tak mocnych słów z ust samego Benedykta XVI chyba nikt się nie spodziewał. W liście do katolików Irlandii na temat skandalu pedofilii papież napisał, że dzieli z nimi "przerażenie i poczucie zdrady" z powodu tych "grzesznych i przestępczych czynów". Otwarcie przyznał, że Kościół znalazł się w stanie kryzysu.

Papież potępił postępowanie księży-pedofilów oraz biskupów,którzy nie zareagowali w sposób właściwy na skandal. "Nic nie jest w stanie przekreślić zła, jakiego doznaliście" - oświadczył, zwracając się do ofiar nadużyć. Seksualne wykorzystywanie dzieci nazwał "hańbą" i zapowiedział wysłanie inspekcji do niektórych diecezji w Irlandii. Podobne pismo, jak zapowiada rzecznik Watykanu, może być skierowane do ofiar molestowania w Niemczech.

"Tak jak wy byłem głęboko zaniepokojony informacjami, które wyszły na światło dzienne, na temat wykorzystywania dzieci i wrażliwych młodych ludzi przez członków Kościoła w Irlandii, szczególnie księży i duchownych(...) Mogę tylko podzielać przerażenie i poczucie zdrady, którego doświadczyło tak wielu z was, dowiadując się o tych grzesznych i przestępczych czynach, a także o tym, jak władze Kościoła w Irlandii postąpiły wobec nich" - zapewnił papież.

Następnie wyjaśnił, że jego list proponuje wkroczenie na "ścieżkę uleczenia, odnowy i zadośćuczynienia". "Nikt nie wyobraża sobie, że ta bolesna sytuacja zostanie szybko rozwiązana" - przyznał papież. Zwracając się do ofiar dodał: "Zrozumiałe jest, że macie trudności z przebaczeniem czy z pojednaniem się z Kościołem". "Wiem, że niektórym z was trudno jest wręcz wejść do kościoła po tym, co się stało" - podkreślił.

List kończy wezwanie do duchownych i biskupów o roczną pokutę i post w każdy piątek do Wielkanocy 2011 roku w intencji uzdrowienia i odnowy Kościoła w Irlandii.

---
Taaaaaa, jak wpadki objęły co najmniej 19 państw,
gdzie ujawniono przypadki molestowania na wielką skalę to papież wreszcie zauważył. Ale dopiero jak sprawa dotyczy pośrednio i jego brata, który nic nie widział i nie słyszał.
 

nortus
 
Mieszkaniec Jedwabnego ma prorocze sny. Śniło mu się, że nie będzie już Watykanu, a... papież będzie w Licheniu

(Jacek Słomiński, wspolczesna pl)

Zygmunt Dybikowski z Jedwabnego koło Łomży od kilkunastu lat miewa prorocze sny. Przewidział katastrofy promów kosmicznych, a także wielką powódź w Polsce w 1998 roku. Teraz śnią mu się mapy Europy z ogromnymi obszarami zalanymi wodą...


Za jakieś 500 lat mieszkańcy Białostocczyzny będą masowo wyprowadzać się aż pod Ural - zapowiada Zygmunt Dybikowski z Jedwabnego

Już dwadzieścia lat temu Zygmunt Dybikowski zauważył,że wiele drobnych,nieistotnych, zdawałoby
się, sytuacji życiowych, których doświadcza, widział już wcześniej we śnie.To go zaintrygowało i zaczął bacznie przyglądać się swoim nocnym wizjom. Początkowo dotyczyły wyłącznie życia jego i rodziny.

- Przyśniło mi się, że ojciec kupił nowy wóz konny.- To był krótki, niezwykle wyrazisty obraz, widziałem w nim wszystkie szczegóły, jak na zdjęciu. Sen sprawdził się po 144 dniach. Ojciec rzeczywiście kupił wóz, identyczny jak w moim śnie.

Innym razem widział we śnie stodołę, która stanęła obok jego zabudowań.
Wkrótce sąsiad pobudował taką samą, jaka mu się przyśniła na długo przed tym, zanim powstał sam zamysł jej budowy.

Dramaty w kosmosie i na Ziemi
Z czasem sny pana Zygmunta osiągnęły szerszy wymiar. W sennych wizjach widział rzeczy, które odnosiły się do wydarzeń ogólnoświatowych.

Pewnej nocy przyśniło mu się kilku mężczyzn i kobieta błąkający się po plaży. Nie widział ich twarzy, bo były zaciemnione. Zrozumiał, że nie żyją.
Po chwili usłyszał głos płynący jakby z zewnątrz: "Prom kosmiczny Challenger ulegnie katastrofie". Ten sen sprawdził się po 256 dniach. Jak wiemy,
zginęła wtedy cała kosmiczna załoga, a szczątki promu rozrzucone były po plaży. Później ten sam głos powiedział, że inny prom ulegnie katastrofie za kilkanaście lat. Ten sen sprawdził się 1 lutego 2003 roku, kiedy wahadłowiec Columbia eksplodował w powietrzu podczas podchodzenia do lądowania.

Inny proroczy sen sięga fabułą czasów tuż po zniesieniu stanu wojennego w Polsce. Dybikowski zobaczył, jak reaktywuje się związek zawodowy
"Solidarność". Na zrealizowanie się tego snu trzeba było czekać aż 6 lat.
Dopiero w 1990 roku na nowo zarejestrowano "Solidarność". Innym razem zobaczył wielką falę powodziową przelewającą się przez południową Polskę.
Wkrótce po tej wizji Polskę nawiedziła powódź tysiąclecia.

W innym śnie zobaczył dwa wielkie czarne ptaki, które usiadły na dwóch wieżowcach. Pod ich ciężarem budynki zwaliły się. Nie rozumiał tego snu. Jego istotę pojął dopiero po ataku na World Trade Center.

Nie będzie już Anglii ani Włoch
Teraz od kilku lat Zygmuntowi śnią się mapy przedstawiające Europę po wielkim kataklizmie. Widać na nich ogromne obszary zalane wodą,
nieszczęścia, ból i cierpienia wielu narodów. Niektóre z tych wizji przerażają go, choć stara się podchodzić do nich bez emocji.

Wyspy Brytyjskie całkowicie znikną z powierzchni ziemi - relacjonuje swój sen. - W miejscu, gdzie kiedyś była Anglia, widziałem tylko kilkanaście
małych wysepek. Podobny los czeka Włochy. Zostanie z nich tylko Sycylia i kilka małych wysepek. Cały półwysep Apeniński rozleci się w kawałki po wybuchu Wezuwiusza. Rzym przestanie istnieć.Stolica Apostolska zostanie przeniesiona
do Lichenia. To nie przypadek, że wybudowano tam ogromną bazylikę. Czasowo będzie to miejsce rezydencji papieży. Część Półwyspu Iberyjskiego i wybrzeże Francji również będą zalane. Pod wodą znajdzie się też Nizina Niemiecka.

Niektórych map pan Zygmunt nie potrafi zinterpre-tować. Pojawiają się tylko na kilka sekund i nie wszystko zdąży na nich dostrzec, inne są tak
szczegółowe, że nie wie, jakich obszarów dotyczą. Nic nie może powiedzieć na temat Danii, Belgii i Skandynawii. Map tych terenów nie widział.

Symbolicznego przesłania niektórych swoich snów nie może rozszyfrować, nie wie, czego dotyczą. Jedne sięgają fabułą czasów bardzo odległej przyszłości, inne traktują o przeszłości, jeszcze inne są po prostu odbiciem jego chwilowych nastrojów.

- O tym, czego dotyczy sen, decyduje jego kolor - mówi wizjoner. - Jeśli widzę wszystko w białej poświacie, wiem, że sen niesie informację o
przyszłości. Kolor brązowy mówi o przeszłości, kolory naturalne świadczą o tym, że jest to zwykły, pozbawiony znaczenia majak.

Jak dodaje Zygmunt Dybikowski, Polska niewiele ucierpi:
- Na moich mapach widziałem zalane jedynie tereny nadbrzeżne i Żuławy. Tam zginie 48 tysięcy ludzi. Reszcie kraju nic nie grozi. *Szczecin ze wszystkich stron będzie otoczony wodą.Do miasta będzie można dotrzeć tylko statkiem lub promem* . Widzę w Polsce dużo osiedlających się Anglików. Być może ma to związek z tym, że ich wyspy znikną z powierzchni ziemi.

Dybikowski nie potrafi podać dokładnej daty tych katastrofalnych wydarzeń.
Mówi, że to się stanie za kilkadziesiąt lat. Zna przyczyny tej tragedii. Zostanie ona wywołana zmianą bieguna magnetycznego Ziemi oraz wybuchami
wulkanów. Średnia temperatura na Ziemi podniesie się o kilka stopni.
Ocieplenie doprowadzi do stopienia lodowców arktycznych i zalania wielkich obszarów nadbrzeżnych. Wielu ludzi zginie. Narody zamieszkujące tereny nadbrzeżne zmuszone zostaną do emigracji w głąb lądu i poszukiwania nowych
miejsc do życia. W warunkach przeludnienia o miejsca takie będzie trudno.

A w Białymstoku susza i głód
- Widziałem też Białystok, ale w bardzo odległej przyszłości, ludzi opuszczających miasto z powodu suszy i głodu -mówi pan Zygmunt.- Wiatr zasypywał piaskiem tory. Wokoło pełno wojska, ale to nie wojna. Nie ma czołgów i broni, są tylko jakieś transportery i inne dziwne pojazdy.
Żołnierze pomagają mieszkańcom przewozić dobytek. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane, państwo pomaga ludziom. Widziałem też rolników
opuszczających okoliczne wioski. Wszyscy kierują się na wschód, jadą aż pod Ural. Tam są dobre warunki klimatyczne do życia.

Dybikowski mówi, że ten sen sprawdzi się dopiero za około 500 lat. Białystok, tak jak inne miasta Polski,ma nawiedzić w tym czasie susza spowodowana
zmianami klimatycznymi. Ludzie będą zmuszeni do emigracji w poszukiwaniu lepszych warunków do życia.

Ocieplenie uderzy przede wszystkim w strefy klimatu umiarkowanego. Spowoduje suszę na żyznych terenach rolniczych, huragany, powodzie, a z czasem całkowitą zmianę stref klimatycznych na planecie. Nastąpi załamanie produkcji rolnej. Trzeba będzie szukać nowych rozwiązań żywieniowych.

Wizjoner jednak pociesza:

- Nie wszystkie moje sny sprawdzają się w stu procentach, być może niektóre wizje interpretuję błędnie, ciągle się jeszcze tego uczę.

Dybikowski nie wie, dlaczego to wszystko mu się śni. Nie czuje się wybrańcem niebios, prorokiem ani wizjonerem. Nie chce też nikogo przestraszyć, on jedynie ostrzega. Chciałby napisać o tym książkę i na pewno kiedyś to zrobi.
Widział już ją we śnie. A przy tym wszystkim nie wierzy w senniki:

Dla każdego człowieka symbolizm sennego przesłania
jest inny i oznacza co innego - wyjaśnia. - Trzeba się tylko nauczyć interpretować swoje sny.
Myślę, że każdy, jeśli bacznie przyjrzy się swoim marzeniom sennym i zacznie je analizować, odkryje, że są one kopalnią wiedzy o nas samych, i czasami mogą nieść informację o przyszłych wydarzeniach.

Czym są sny?
Przeciętnie 25 lat naszego życia spędzamy we śnie, z czego 5 lat upływa nam na marzeniach sennych. Śnić zaczynamy już w siódmym miesiącu życia płodowego. Czym więc są sny? Skąd się biorą? Jak rozumieć te obrazy płynące z głębi duszy? Czy mamy wierzyć swoim snom, zwłaszcza tym, które mówią o przyszłości? Czy jest to przesłanie, czy tylko przypadkowy wytwór naszego
umysłu? Niektórzy badacze uważają, że nasza podświadomość nie jest ograniczona czasem i ma możliwość wglądu w przyszłe wydarzenia. Przedstawia nam je w śnie za pomocą symboli, gdyż w inny sposób nie potrafi się z nami
komunikować.

Już od niepamiętnych czasów snom przypisywano treści łączone z przepowiadaniem przyszłości. Nowoczesna psychologia nie potwierdza tych
przypuszczeń. Marzenia senne mają jednak ogromne znaczenie w życiu człowieka. Doświadczenia przeprowadzane przez naukowców udowadniają
zależność naszego zdrowia psychicznego od marzeń sennych. Sny są więc po to, by nam pomóc. Są rodzajem dialogu z podświadomością, który przywraca nam równowagę psychiczną. Opowiadają o niezrealizowanych pragnieniach i instynktach, rozwiązują problemy, ostrzegają. Podobno we śnie narodziła się teoria względności Alberta Einsteina, a także opera "Tristan i Izolda"
Richarda Wagnera.

Naukowiec Otto Leowi w 1936 roku otrzymał nagrodę Nobla dzięki temu, że przyśnił mu się eksperyment, jaki powinien przeprowadzić, aby udowodnić, że impulsy nerwowe rozchodzą się w sposób chemiczny, a nie elektryczny, jak
dotąd sądzono. Dla wielu artystów, naukowców i muzyków inspiracją były właśnie marzenia senne.

wspolczesna pl

---

Ciekawe sny. Watykan w Licheniu - nie wiem czy już się bać ?

Nie wie co jest ze snami, czasami naprawdę się sprawdzają. Wszystko zależy jak je interpretować.
Ale czasami nie trzeba interpretować.
Sam pamiętam jak kiedyś moja śp. Mama obudziła się w środku nocy, koło 3 nad ranem. Krzyczała i sprawiała wrażenie że się topi.
Gdy obudziłem ją opowiedziała, że widziała w śnie jak wielki statek tonie na morzu, ciepłym morzu. Statek był duży, zderzył się z innym i tonął, ludzie skakali do wody, nie czekali na łodzie ratunkowe. Dużo z nich zginęło.
I na drugi dzień w dzienniku podali informację, że koło 1 w nocy na Morzu Czarnym zderzyły się ze sobą dwa statki i wielki (kilkuset pasażerów) statek wycieczkowy zatonął po 3 w nocy.
Proroczy sen? Nie, bo dział się w tym samym czasie co wydarzenia na drugim końcu Europy.
 

nortus
 
  • awatar Anukett: grzech spędzać ją samotnie ;)) ergo jestem grzesznica :))
  • awatar Stixi: HuMiauRa!!!!!!!!Wiosna wiosna wiosna ach to Ty....;)Wlasnie przegladam Twoj blozek po pracy i az sie cieplutko na sercu robi, patrzac na te fotki:)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anukett: a dlaczego grzesznica? wiosna, czas się radować :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Włoscy naukowcy zidentyfikowali zmiany hormonalne, które powodują, że pary odczuwają najpierw pożądanie, a w późniejszym etapie związku mają większą ochotę na przytulanie niż na seks.
Potwierdzałoby to więc teorię, że istnieje coś takiego, jak chemia między dwojgiem ludzi.

Zespół badaczy z Uniwersytetu w Pizie odkrył, że zainteresowanie seksualne nowym partnerem trwa najwyżej dwa lata. Powodem tego są zmiany chemiczne w naszym ciele. Gdy para przechodzi w fazę "stabilnego związku" hormony odpowiedzialne
za pożądanie odchodzą w cień.

Włoscy naukowcy porównali poziom neutrofin w organizmie osób, które są na różnym etapie związku. Na podstawie tych badań stworzyli skalę miłosnej pasji. Okazuje się, że osoby we wczesnej fazie romantycznej więzi miały we krwi znaczenie więcej tych chemicznych przekaźników. Zauważono też podwyższoną ilość testosteronu u zakochanych kobiet, choć znacznie mniej mieli go zadurzeni mężczyźni.


Tymczasem we krwi osób, które w związku są od roku do dwóch lat tak zwane "molekuły miłości" zniknęły. Nie wpłynęło to jednak na stan ich związków.
Ich relacje z ukochaną osobą nadal miały się dobrze. Naukowcy odkryli, że może to być związane z zastąpieniem cząsteczki pożądania tak zwanym
"hormonem przytulania" - oksytocyną. W największych ilościach występuje ona wśród par, które są ze sobą kilka lat.

Oksytocyna to też substancja chemiczna pobudzająca wydzielanie mleka u nowych matek czy kobiet ciąży.

Do podobnych wniosków prowadzą badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Pawii. Tam u par, które zaczynają swój romantyczny związek zauważono też podwyższony poziom innego chemicznego posłańca - czynnika wzrostu nerwów
(NGF). Po roku do dwóch lat poziom NGF wraca jednak u zakochanej pary do normy.

wp pl
  • awatar sandrarecho: MOTTO: SEKS, to: biologiczna energia !! IRL KRAKÓW. Kumulację naturalnej energii seksualnej UZYSKUJEMY zwiększając spożycie tzw. __GLUKOZY naturalnej. Nasz organizm odzyskuje tj. pozyskuje tę energię z: RYŻU, z wszystkich KASZ, z warzyw STRĄCZKOWYCH, a więc z fasoli, grochu oraz z soczewicy, również ze wszystkich OWOCÓW i pozostałych warzyw. Największą jednak KONCENTRACJĘ uzyskujemy w strukturze żywieniowej jaką stanowi: CHLEB typu KR-IRL, również Chleb na OSTEOPOROZĘ. Przygotowanie takich produktów realizuje się poprzez gotowanie, a następnie pieczenie. To tworzy bezsprzecznie produkt silnie energetyczny Tzw. koncentrat glukozowy !! Wobec tego w seksie powinien być produktem jednoznacznie ZALECANYm. Ostanie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego. PUENTA: SEKS; z energetycznymi NISKIMI węglowodanami, to tak !! __ADRES_______: www.magdalirl.com.pl/ Pozdrawiam Ciebie i WSZYSTKICH
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Problemy klientów banków Setki bankomatów znikną z ulic



Bankomaty Euronetu, z których wiele banków pozwala wypłacać pieniądze za darmo, znikną z polskich ulic. Wszystko przez obniżenie prowizji za każdą transakcję, którą dostaje właściciel urządzenia. Euronet stwierdził, że interes przestaje się opłacać i zaczyna likwidować punkty wypłat.

"Jeżeli sytuacja się nie zmieni, rozważamy usunięcie około 700 kolejnych bankomatów. Wiemy, że również inni właściciele bankomatów przymierzają się do weryfikacji liczby maszyn w swoich sieciach" - mówi prezes Bankomat 24/ Euronet.
Firma już zlikwidowała 30 urządzeń.

Wszystko przez decyzję MasterCard, który mocno obniżył prowizję, jaką właściciele bankomatu dostają za każdą transakcję. Zarówno Euronetowi,
Cash4You, czy innym sieciom, maszyny przestały się opłacać. Cash4You początkowo planował nawet wprowadzenie limitu wypłat, jednak wycofał się z
tego pomysłu pod naciskiem klientów.

Co na całą sytuację banki? Według specjalistów obniżenie opłat początkowo wydawało się korzystne, bo spadłyby opłaty za transakcje. Teraz jednak tak różowo nie będzie - to może być koniec rozwoju sieci bankomatowych, co oznacza problemy dla mieszkańców małych miejscowości, którzy nie mają dostępu do wielu darmowych urządzeń. Będą więc zmuszani do wzięcia pieniędzy z maszyn, za korzystanie których będzie trzeba płacić.


dgp
 

nortus
 

We have seen a lot of HDR photos trough the year and most of them are pretty impressive. Me personally like them and it would be nice if the nature had the same colors as on these photos we see. The colors are intense almost as the feelings are when we see something beautiful. In my opinion HDR is the most intense form of making photos. Here is the gallery of most beautiful
photos trough this year.

z netu
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (4) ›