Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 9 lutego 2010

Liczba wpisów: 9

nortus
 

Witamy serdecznie.

Jestem dzisiaj wykończony i nie żywy.

Kociak nakarmiony, ja również i możemy zamknąć dzień.

Karmienie Xylii polega na tym teraz, że kawałki wołowiny rzucam po kuchnia a ona je "poluje" i zjada. Z miseczki cholera nie chce jeść.
Więc jak by ktoś wiedziała o jakichś sztućcach kocich proszę dać znać. Może jak będzie miała własny koci nóż i widelec (łyżki nie potrzebuje) to może wtedy usiądzie i jak grzeczny kociak zje z miseczki :D

Miłego dnia
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 

Konkurs na świąteczne oświetlenie. Internauci docenili Koszalin

Koszalin zajął trzecie miejsce w plebiscycie Energi na najładniej świątecznie oświetlone miasto w Polsce. O wyniku głosowania zadecydowali
internauci. Wyprzedził nas tylko Rzeszów i Bielsk Podlaski.


Rzeszów głosami internautów został uznany za najpiękniej oświetlone miasto w Polsce. Udało mu się pokonać pozostałe 15 miast w finale ogólnopolskiego konkursu na najpiękniej oświetlone
aglomeracje miejskie.

Zwycięskie miasto wygrało przeważającą liczbą głosów, zdobywając 33% wszystkich oddanych przez
internautów głosów. W trakcie trwania plebiscytu na konkursową stronę www.swiecsie.pl odnotowano ponad 230 000 wejść.

Na medalowym podium stanął też Bielsk Podlaski, zdobywając 12% głosów i Koszalin z 10 % głosów.
 

nortus
 
Szczecin zdobył pierwszą nagrodę w XII edycji konkursu na Najlepiej Oświetloną Gminę i Miasto 2009.

Komisja doceniła modernizację oświetlenia
Teatru Letniego im. Heleny Majdaniec.


Szczecin triumfował w kategorii miast powyżej ... 70 tysięcy mieszkańców. [cóż, to właściwa dla niego kategoria - ha ha ha]

Modernizację oświetlenia szczecińskiego amfiteatru wykonano pod koniec 2008 roku. W sumie zamontowano 5 reflektorów: dwa w dolnej części łuku i trzy nad dachem. Iluminacja zmienia się co 20 sekund, możliwe jest też inne ustawienie częstotliwości zmian. Lampy sterowane są zegarem astronomicznym.
Zapalają się po zapadnięciu zmroku i gasną po wschodzie słońca.

Inwestycja kosztowała ponad 300 tysięcy złotych. Pieniądze pochodziły z miejskiej kasy.

Konkurs na Najlepiej Oświetloną Gminę i Miasto Roku pierwszy raz zorganizowano w 1998 roku. Przeznaczony jest dla miast i gmin, które w dwóch
ostatnich latach przeprowadziły na swoim terenie inwestycje oświetleniowe.
Co roku bierze w nim udział kilkadziesiąt miast i gmin z całej Polski.
 

nortus
 

Nie lubimy tych, co osiągnęli sukces


Mimo 20 lat wolnej Polski, wciąż z niechęcią patrzymy na sukcesy innych.
Tylko młodzi jeszcze szczerze wierzą, że można osiągnąć wiele dzięki własnej pracy i zdolnościom
Tylko co zrobić, by za kilka lat nie dołączyli do
reszty malkontentów? - docieka "Metro".

Jedziesz autobusem, oczy wbite w szybę, czerwone światło, obok zatrzymuje się wypasiony SUV - marzenie. Twój wzrok krzyżuje się ze wzrokiem kierowcy.
Nie masz wątpliwości - to człowiek sukcesu, a przecież dałbyś mu góra 30 lat. Jak on zdążył zarobić na taki wóz? Chyba nie pracując uczciwie? Pewnie załapał się na dobry stołek dzięki znajomościom tatusia.

Czy mówimy o tym otwarcie czy nie, tak właśnie oceniamy w Polsce bogatych.

Z najnowszych badań TNS OBOP wynika, że za główne źródło sukcesu innych osób (rozumianego jako wzbogacenie się, zajęcie wysokiego stanowiska czy zostanie osobą znaną) większość z nas uznaje: znajomości (36%)i wszelkie nieuczciwe sposoby(21%)


To, że można osiągnąć sukces dzięki własnej pracy, przychodzi do głowy tylko 17% z nas, a tylko 8% jest w stanie uwierzyć w talent i zdolności.

- Z raportu wyłania się pesymistyczny wniosek: mimo 20 lat wolnej Polski, nie udało nam się wyzbyć postrzegania sukcesu innych jako dowodu ich nieuczciwości - kwituje wyniki Urszula Krasowska, szefowa Działu Badań Społeczno-Politycznych TNS OBOP.




Samo życie ...
 

nortus
 

Aktor zadziwił turystów w Pompejach

Jak hollywoodzki gwiazdor powinien zwiedzać Pompeje?
Najlepiej tak, żeby niczego nie zobaczyć. Tak właśnie po starożytnym mieście spacerował Leonardo
Di Caprio - w kapturze szczelnie zakrywającym twarz, dodatkowo zasłaniając twarz rękawiczką. Aż dziw, że się nie przewrócił.

Leonardo Di Caprio chciał najpewniej w ten sposób ukryć się przed turystami, których w sobotę było pełno w Pompejach. Otoczony ochroniarzami, z izraelską narzeczoną modelką Bar Rafaeli z jednej strony i swoją matką z drugiej, do tego ze szczelnie zakrytą twarzą.

Efekt był jednak odwrotny do zamierzonego. Wszyscy chcieli uwiecznić na zdjęciach dziwne zachowanie aktora.

Fotografie ukrywającego twarz gwiazdora opublikowały włoskie media, zastanawiając się, co też mógł on zobaczyć przez gruby szary kaptur bluzy.

Jakby tego było mało, Di Caprio zakrywał dodatkowo twarz rękawiczką , Rafaeli ukryła natomiast twarz tylko za okularami słonecznymi.



Dobrze, że tam były proste drogi :D :D :D
 

nortus
 
Ceny usług komunalnych w polskich miastach rosną w zawrotnym tempie W ciągu ostatnich dwóch lat opłaty za wodę, odbiór ścieków i wywóz odpadów w
największych polskich miastach wzrosły nawet o 30 proc. Najszybciej ceny rosły w Łodzi. Najdrożej jest w Poznaniu.


Warszawa uważana jest powszechnie za najdroższe miasto w Polsce. Potwierdził to raport Dziennika Gazety Prawnej z 2008 roku. Sytuacja uległa jednak zmianie i w tym roku pozycję lidera przejął Poznań. Co ciekawe, przed Warszawą jest również Gdańsk i Bydgoszcz. Wszystko dlatego, że w stolicy od dłuższego czasu ceny nie wzrosły.

Stolica nie podnosi
Jednorazowy normalny bilet komunikacji miejskiej kosztuje w Warszawie 2,80 zł i ta cena obowiązuje od czerwca 2008 roku. Jak informuje Igor Krajnow,
rzecznik prasowy ZTM w Warszawie, nie ma również planów podnoszenia tej ceny w najbliższym czasie. Również Miejskie Przedsiębiorstwa Oczyszczania ma
niezmienne ceny od lat i na razie nie zamierza ich zmieniać. Nie wszyscy mieszkańcy mogą być jednak spokojni, gdyż na terenie miasta funkcjonuje około 100 firm odbierających odpady.

W ciągu dwóch lat nie zmieniła się również cena za wodę i ścieki. Wynosi 7,60 zł za 1 m sześc. - Ostatnia podwyżka miała miejsce 30 czerwca 2008r. W tym roku nie planujemy zmiany taryfy - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy MPWiK. Dodaje jednak, że kalkulacja taryfy opiera się m.in. na kosztach działalności oraz prowadzonych inwestycjach. A to oznacza, że bez podwyżki się nie obejdzie, bo firma prowadzi bowiem ogromne inwestycje, na które w latach 2009-2015 chce przeznaczyć ok. 5 mld zł.

Na razie jednak najdrożej jest w Poznaniu. Miasto ma najdroższy jednorazowy bilet normalny - 3,6 zł. Jest również liderem pod względem cen za wywóz śmieci - za pojemnik 120 l opróżniany dwa razy w miesiącu górna opłata wynosi aż 50 zł.

Drogie Katowice i Szczecin
Jeśli chodzi o ceny wody i odbioru ścieków, to najdrożej jest w Katowicach (10,34 zł za 1 m3). Nic się zresztą nie zmieniło w tej kwestii od 2008r, kiedy Śląsk również okazał się najdroższy wśród 10 największych miast w Polsce. Podobnie jest w przypadku cen za ciepło. Dwa lata temu najwięcej płacili mieszkańcy Szczecina (średnioro-
cznie 64,5 zł/GJ). Obecnie cena wzrosła do 78 zł i nadal jest najwyższa w kraju.
Według tegorocznego raportu DGP, najtaniej jest we Wrocławiu i Łodzi - choć właśnie tam miały miejsce największe podwyżki - oraz w Lublinie.

Będą podwyżki
Choć rok wyborczy sugeruje, że miasta raczej nie zdecydują się na podwyżki, nie można tego wykluczyć. Mirosław Kalinowski z biura prasowego Kancelarii Prezydenta Lublina tłumaczy bowiem, że w mieście planowana była podwyżka cen za wodę o ok. 0,11 zł, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Może to jednak nastąpić szybko, bo Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji
modernizuje sieć kanalizacyjną i prowadzi inwestycje razem z miastem.

Również ZTM w Lublinie przygotował już projekt uchwały, zawierający dwa warianty podwyżek cen komunikacji miejskiej. Według jednego ceny biletów jednorazowych wzrosną o 20 proc., a okresowych o 10 proc. Drugi zakłada taką samą podwyżkę w przypadku biletów jednorazowych, lecz jedynie 5 proc. za bilety okresowe.

Autor: Katarzyna Przybyła   DGP
 

nortus
 
Przekazał majątek na dobroczynność: "Fortuna uczyniła mnie nieszczęśliwym"

Austriacki milioner Karl Rabeder sprzedaje właśnie swoją willę wartą ok. 5 milionów zł. To... ostatnia rzecz jakiej się jeszcze nie pozbył ze swojego szacowanego na 15 mln zł majątku.

Milioner doszedł do wniosku, że pieniądze "szczęścia nie dają", a na dodatek, że wielkie bogactwo jest nieetyczne.

Ogromny luksusowy dom w Alpach, z okien spektakularny widok na jezioro, lasy i szczyty gór - wartość ok. 5 mln zł. Właściciel - Biznesmen Karl Rabeder.

Kiedyś ubogi przedsiębiorca. Dziś multimilioner. Willa Rabedera została jednak wystawiona na sprzedaż, zresztą tak jak wszystkie należące do niego nieruchomości i przedmioty.

Austriak chce "pozbyć" się także pięknego domu w Prowansji (wartość- grubo ponad 2 mln zł),sześciu szybowców (1,5 mln), czy luksusowego Audi A8 (250
tys. zł). Biznesmen pozbywa się dosłownie wszystkiego -na sprzedaż wystawił także większość należących do niego mebli.


Pieniądze są zbędne?

- Mój pomysł jest prosty: nie chcę nic mieć. Absolutnie nic - mówi dziennikarzom "The Daily Telegraph". - Pieniądze są bezproduktywne -
uniemożliwiają przyjście szczęścia - tłumaczy.

Niezwykły przedsiębiorca zamieni teraz swoją luksusową alpejską willę na drewniany domek w górach, a dom w Prowansji na kawalerkę w Insbrucku. Całe uzyskane ze sprzedaży pieniądze trafią do założonych przez Austriaka organizacji
charytatywnych, które będą działać na terenie Ameryki Centralnej i Południowej.

Szczęście to nie konsumpcjonizm

- Przez długi czas uważałem, że więcej bogactwa i otaczającego mnie luksusu,automatycznie przyczyni się do szczęścia - mówi Rabeder. - Pochodzę z
biednej rodziny, w której pracowało się, aby zgromadzić, jak najwięcej dóbr.
Całe życie żyłem według tej zasady - dodaje. Jednak z czasem mężczyznę coraz częściej nawiedzały wątpliwości, co do prowadzonego przez niego stylu życia.

- Coraz częściej słyszałem słowa: przestań robić, to co robisz. Cały ten luksus, to po prostu konsumpcjonizm. Zacznij naprawdę żyć! - opowiada.
Rabeder poczuł, że dzień w dzień nie ma czasu dla siebie i "pracuje jak niewolnik dla rzeczy, których nie potrzebuje". Mimo to pocieszał się, że "wiele osób żyje tak samo".

Bogactwo... wywołuje biedę

- Po latach doszedłem jednak do wniosku, że zwyczajnie nie byłem wystarczająco odważny, aby porzucić te wszystkie pułapki stojące za
komfortową egzystencją - uważa biznesmen.

Moment zwrotny nastąpił na trzytygodniowych wakacjach na Hawajach, na które poleciał wraz z żoną. Rabedera odmieniło nie - tak jak wielu milionerów - ujrzane na własne oczy ubóstwo, ale... luksus. - To był największy szok -
wspomina. - Zrozumiałem, jak bezduszne, nudne i okropne może być "pięciogwiazdkowe" życie. Przez te trzy tygodnie wydaliśmy tyle pieniędzy ile fizycznie się dało, ale przez cały ten czas mięliśmy poczucie, że nie spotkaliśmy żadnej prawdziwej osoby - opowiada.

Według Austriaka, "wszyscy napotkani ludzie byli jak aktorzy". Podobne uczucia nawiedzały Rabendera także na innych wyprawach (m.in. do Afryki, czy Ameryki Południowej). - Poczułem, że między moim bogactwem, a panującą na świecie biedą jest silny związek - kwituje.