Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 5 lutego 2010

Liczba wpisów: 9

nortus
 

Świeci słoneczko,
daje po oczach,
jest pięknie
i nie zimno.
Biało wszędzie  

Kot poluje na śniadanie
lub chce na obiad
złapać sobie świeżynkę
czarną, puszystą
latającą na niebie
  • awatar gość: no, poeta to z ciebie marny:)
  • awatar W Granatowych Kąkola: wielki buziak i dzień dobry:):):):):)
  • awatar monika_213: Dzień dobrzy! :D
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Studenci Politechniki Koszalińskiej mają powód do radości. Ich klub studencki "Kreślarnia" trzeci raz z rzędu został uznany za najlepszy w Polsce.


Ranking od lat prowadzi magazyn studencki
"dlaczego". Ma on podpowiedzieć studentom, gdzie mogą dobrze zabawić się po trudnej sesji,w którym klubie organizowane są najlepsze imprezy i koncerty.

Po raz trzeci bezdyskusyjnym triumfatorem konkursu jest koszalińska "Kreślarnia". Zadecydowały o tym znakomita atmosfera, bogata oferta artystyczna, niskie ceny w sam raz na portfel żaka, przyjazna obsługa oraz fakt, że klub położony jest w samym centrum osiedla akademickiego.

Drugie miejsce w rankingu zajął szczeciński klub "Pinokio", a trzecie - gdańska "Łajba".
Radości z utrzymania tak wysokiego poziomu nie kryje Krzysztof Głowacki, szef artystyczny "Kreski".

My po prostu robimy swoje,nic ekstra na potrzeby konkursu - tłumaczy. - Staramy się robić wszystko, żeby oferta kulturalna dla studentów była bogata, a ceny przystępne. Wciąż modernizujemy klub. W wakacje zmieni się
wygląd barów - dodaje.

Propozycji spędzenia czasu wolnego od zakuwania do zaliczeń i egzaminów jest w "Kreślarni" mnóstwo. - 19 lutego rozpoczynamy szóstą edycję naszej imprezy Cztery Tygodnie z Gwiazdami. Zaczynamy od Rap Route 5, a zagrają Pokahontaz,
Pezet, Małolat i GrubSon. 28 lutego wystąpi Habakuk, a w marcu Afromental i Voo Voo. Już w kwietniu do "Kreski" przyjedzie zespół Ira, a w maju grupa Pogodno.



Jak wybierali?
Redaktorzy magazynu studenckiego "?dlaczego" rozesłali do klubów studenckich w całej Polsce do wypełnienia ankietę. Za to przyznawali punkty. Kryteria rankingu były bardzo wymagające i obejmowały m.in. wyposażenie klubu w telewizory lub projektory multimedialne - wiele z nich organizuje projekcje filmowe bądź festiwale filmowe. Ważne było też, czy klub jest należycie
chroniony przez specjalistyczną agencję, czy ma szatnię i zainstalowane kamery monitoringu. Dużo punktów klub otrzymał, jeśli miał dobrze wyposażone toalety i oczywiście utrzymane w czystości, a także, za dostępność pomieszczeń klubowych dla niepełnosprawnych.

gk24 pl
  • awatar Scarlett<3: Mój klub! :D Fakt, imprezy są tam zajebiste :)
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Bywałam. NIe będąc studentką jeszcze:) i też dobrze wspominam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Do Warszawy zawiezie nas superlokomotywa Siemensa

Nowoczesną lokomotywę Siemensa wprowadziła wczoraj do eksploatacji spółka Przewozy Regionalne. Jeździ ze Szczecina do Warszawy.

Typowy obrazek na polskich torach to pociąg z lokomotywą o konstrukcji rodem z lat 60. XX wieku. I to niezależnie od tego, czy jedziemy drogim Intercity czy patrzymy na pociąg z węglem. Tymczasem wprowadzona wczoraj na linię Szczecin - Warszawa lokomotywa Siemensa to napakowany komputerami, 87-tonowy cud techniki. Na testach w Niemczech pojazd pędził 357 km na godzinę.

Tyle na naszych torach na pewno nie pojedziemy - Mamy ograniczenie do 140 km na godzinę.


Maszynista miał kłopot z wymienieniem różnic między nową lokomotywą a tymi dotychczas spotyka-
nymi. Bo różni się niemal wszystko. Od komfortu, jaki ma prowadzący pociąg, po wspomaganą komputerowo obsługę.

- Lokomotywę prowadzi się łagodniej, płynniej, na pewno jest zdecydowanie mniej awaryjna, a to już wszystko cechy, które są ważne także dla pasażerów pociągu, a nie tylko maszynisty.

Spółka PR już eksploatuje także dwie inne, nowoczesne lokomotywy produkcji firmy Bombardier.

Zaprezentowany wczoraj na Dworcu Głównym Siemens
jest już na stałe przypisany do linii Szczecin - Warszawa. Kosztuje 16 mln zł.

Lokomotywy zwane Eurosprinterami, produkowane przez Siemensa są bardzo ekonomiczne, ale pod warunkiem że w ciągu doby przejadą minimum 1000km
- Dlatego te lokomotywy będą ciągnęły składy na trasie Szczecin-Warszawa-Szczecin (1100 km).

Dzisiejszy rejs był promocyjny, na stałe Eurosprinter pojawi się na tej trasie w ciągu tygodnia. Kolejna lokomotywa tego producenta pojawi się niebawem na trasie Szczecin-Kraków.

gw i g24
---
To pierwszy krok,, teraz jeszcze tylko przyzwoite wagony,kulturalna obsługa, czyste i ładne dworce (nie mówię już żeby były nowoczesne i piękne), niezamarzające składy zimą i nowe, proste tory i będzie jak w każdym normalnym kraju Europy. Więc może za 50 lat .... ?
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: zug marzenie
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Hugs/d.Wieprzny: jest szansa, że jak w tym roku wreszcie wejdzie DB to będzie lepiej. co prawda na razie tylko na kilku trasach, i to nie mi po drodze, ale co tam, rozkręcą się i będzie normalnie.
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: @Nortus & Xylia: konkurencja to najlepszy sposób na wymuszenie zmian na lepsze
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Każą mu zburzyć budynek.

59-letni Robert Fidler z Salfords w Wielkiej Brytanii całe życie marzył o własnym zamku.

Nasz bohater jest rolnikiem - chciał zamek zbudować na swoim polu. Sprawa jednak nie była prosta - na budowę trzeba otrzymać zezwolenie,
a na to nie było dużych szans ze względu na plan zagospodarowania. Ale...

W brytyjskim prawie istnieje przepis, który postanowił wykorzystać sprytny marzyciel. Jeśli budynek powstał bez zezwolenia, ale jest zamieszkany i przez cztery lata urzędnicy nie zareagują - budowlę można zalegalizować.
Czyli wystarczy zbudować zamek tak, żeby nikt go nie zauważył.


I tak pod ogromną stertą słomy i brezentu, za cenę 50 tys. funtów, powstał prawdziwy zamek w stylu Tudorów. W czerwcu 2002 roku Robert Fidler
wprowadził się z żoną i synkiem do wymarzonego domu. I mieszkał tam spokojnie przez następne cztery lata. Słomy nie zdejmował aż do 2006 roku.

Utrzymanie sekretu kosztowało całą rodzinę trochę wysiłku. Z okien "rozciągał się widok" na słomę, a 9-letni teraz synek Roberta Fidlera nawet nie poszedł do szkoły, kiedy dzieci miały rysować swój dom. - Nie mogliśmy pozwolić, żeby narysował dużą stertę niebieskiego siana,ludzie zaczęliby zadawać pytania - mówi 39-letnia pani Fidler.

Jednak udało się wytrwać. Ale... w 2007 roku rada miejska uznała, że przepis na który powołuje się Fidler, można stosować jedynie do ukończonej budowli.
A zamek nie był ukończony, dopóki był przykryty słomą. I cztery lat liczą się dopiero od 2006. A zatem nie można zalegalizować budowli i zamek...
trzeba zburzyć.

To był cios. - Nie mogę uwierzyć, że chcą zburzyć ten piękny dom - żali się Robert Fidler. Sprawa trafiła do sądu - niestety zakończyła się niepomyślnie dla właściciela zamku. Fidler w rozmowie z "Daily Mail" zapowiada apelację:

Jeśli nie wygramy w Sądzie Apelacyjnym, zwrócimy się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten dom nigdy nie zostanie zburzony. (...) Zrobię
wszystko, żeby go utrzymać.

Rozprawa w Sądzie Apelacyjnym ma się odbyć w lutym. Jeśli sąd przyzna rację urzędnikom, Robert Fidler może mieć zaledwie pół roku na zburzenie swojego wymarzonego domu.





za dgp
 

nortus
 

Volvo zmieni oznaczenia.

Obecne oznaczenia modeli Volvo pojawiły się w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, aby je uszeregować na nowo i uprościć ich identyfikację.

Dla nowego szefa Volvo są nieczytelne i niezrozumiałe/

Początkowo system był prosty.
Kompakty nosiły oznaczenie 40,
klasa średnia 70,
a największa limuzyna (i kombi) Volvo 90.
Literę S przyporządkowano sedanom,
V kombi,
a C modelom coupe i cabriolet.

Z czasem jednak paleta powiększyła się o kolejne modele w nowych klasach i system nieco się
skomplikował.
Klasyczne limuzyny otrzymały oznaczenia 40,60,80, kombi zaś 50 i 70.
Do tego doszły SUV-y XC90 i XC60 mieszając się z uterenowionym crossoverem XC70, dawniej nazywanym Cross Country.
Najbardziej nieczytelne jest oznaczenie kompaktów zawierających w ramach jednej bazy modele C30,
S40, V50 i C70.
Dodatkowo C30 nie jest coupe, ani cabrioletem jak C70, tylko małym hatchbackiem z tylną częścią stylizowaną na stare modele 480 i P1800E.

Kiedy przyszedłem do Volvo sprawiło mi trudność zrozumienie tych oznaczeń.
Zamierzamy to zmienić - powiedział Stephen Odell, dyrektor generalny Volvo (od dwóch lat) - Poprosiłem Petera Horbury (nowy szef stylistów Volvo).aby uczynił je łatwiejszymi do przeczytania
Może to dlatego, że jestem już po pięćdziesiątce, ale mam problem z odczytaniem wielu naszych znaczków - dodał Odell

Jak widać same liczby i literki to nie wszystko. Stephen Odell chce także poprawy czytelności w sensie dosłownym. Nie wiadomo więc, jak nowe znaczki będą wyglądać, ale wiemy, że sedany i kombi będą nosiły w przyszłości te same cyfrowe oznaczenia. Podobnie będzie z SUV-ami. Tak jak XC60 jest uterenowionym odpowiednikiem S60, tak ewentualny następca XC90 będzie prawdopodobnie nazywał się XC80. Na szczegółowe decyzje musimy jeszcze poczekać.

Marcin Lewandowski dgp

 

nortus
 
Ericsson Globe Arena,
czyli szwedzka arena narodowa jest światową
rekordzistką - to największy kulisty budynek naszego globu. Konstrukcja ze szkła, betonu i stali spoczywa na 48 stalowych filarach. W hali, gdzie zazwyczaj odbywają się mecze hokejowe lub koncerty zainstalowano właśnie nową atrakcję.

Gigantyczna kula, która może pomieścić ponad 16 tys. widzów zyskała nietypowe, ruchome "tarasy widokowy'. To zewnętrzne windy, a właściwie
przezroczyste gondole, które wiozą zwiedzających na sam szczyt budynku.
Jednorazowo każdy z dwóch dźwigów może zabrać "na pokład" 16 chętnych.

Przejażdżka Globen SkyView, bo taką nazwę noszą gondolki, to rozrywka nie dla każdego. Przynajmniej nie dla osób z lękiem wysokości. Szklane windy wywożą turystów na wysokość 130 metrów nad poziomem morza. Nietypowa wycieczka kosztuje niecałe 12 euro.

Nie jest to jednak pierwsza instalacja na elewacji budynku. Już wcześniej próbowano "urozmaicić" nieco monochromatyczną bryłę. W maju zeszłego roku na szczycie kuli pojawił się. tradycyjny mały czerwony domek.
Przetransportowano go helikopterem. Autorem tego pomysłu był szwedzki artysta Mikael Genberg

Domek pozostał tam przez całe lato. Podobno to tylko pierwszy krok do realizacji zdecydowanie większego projektu. Następnym, według planów
Genberga, powinna być instalacja podobnego obiektu na Księżycu(!?).
Artysta zapowiada to wiekopomne wydarzenie na 2012 rok.

Halę otwarto w 1989 roku. W czasie większych imprez kula jest podświetlana, zyskując wyjątkową iluminację fasady. W pobliżu znajduje się Annexet, budynek który jest wykorzystywany do przyjęć oraz bankietów. Udogodnieniem dla odwiedzających Globe Arena jest także centrum handlowe położone w zachodnim skrzydle kompleksu.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Polak był tak pijany, że zszokował policjanta

Cztery miesiące w więzieniu spędzi Marcin Z., który pijany do nieprzytomności jechał samochodem. Polak prawie sześciokrotnie przekroczył dopuszczalny limit zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu.

29-letni Marcin Z. wsiadł za kierownicę po zakrapianej alkoholem imprezie bożonarodzeniowej u swojej siostry w Coventry. Polak został zatrzymany przez innego kierowcę, który zajechał mu drogę widząc, jak samochód Marcina Z. jedzie slalomem i stwarza niebezpieczeństwo dla innych użytkowników ruchu drogowego - podaje serwis telegraph.co.uk.

Na miejscu szybko pojawiła się policja. Przeprowadzono dwa testy na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu.Pierwszy wykazał 191 mikro-gramów na 100 ml powietrza, drugi test zakończył się wynikiem 187 mikrogramów.
Dopuszczalny limit dla kierowców to 25 mikrogramów

Polak trafił przed sąd. Usłyszał tam zeznania świadka zdarzenia, który zatrzymał jego samochód. Mężczyzna mówił, że Polak jechał na tyle
chaotycznie i niebezpiecznie, że wypadek był tylko kwestią czasu. - Nigdy w swoim życiu nie widziałem kogoś jadącego w taki sposób - dodał świadek.

29-latek został skazany na cztery miesiące więzienia. - Jechałeś samochodem lekkomyślnie lekceważąc życie swoje i innych. To niewyobrażalne, że można siadać za kierownicę po wypiciu takiej ilości alkoholu. To praktycznie
samobójstwo. Cud, że nie zabiłeś siebie, ani nikogo innego - powiedział sędzia.

Sędzia dodał,że obowiązkiem wymiaru sprawiedli-
wości jest ochrona społeczeństwa przed takim przypadkami. Dlatego też wyrok jest surowy, aby
pokazać, że jazda po alkoholu jest nie do zaakceptowania.

W czasie procesu Polaka zeznawał też policjant, który przeprowadzał badania trzeźwości Marcina Z. - W czasie mojej 27-letniej służby nie spotkałem się z tak wysokim wynikiem pomiaru - podkreślił sierżant Ferris Hatheson.

To prawie sześciokrotne przekroczenie dozwolonego limitu - dodał Carol Whittingham, przewodniczący Campaign Against Drinking and Driving. - To nie
był ktoś, kto wypił kilka małych piw i pojechał do domu. Ta osoba wypiła ogromną ilość mocnego alkoholu i postanowiła jechać samochodem. Dzięki Bogi, że pojawił się ktoś odważny, kto zatrzymał ten samochód i zabrał kierowcy kluczyki.

Małgorzata Jarek
wp pl


Cóż, szkoda że się nie zabił.
Pokaż wszystkie (3) ›