Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 25 lutego 2010

Liczba wpisów: 17

nortus
 

Wczoraj nawet nie mogłem powiedzieć "aaa kotki dwa" bo pinger strajkował.

No ale na razie chodzi.

Więc życzę miłego dnia

U nas jakoś dziwnie jest za oknem ...
 

nortus
 

Trzymała syna z zespołem Downa w klatce, znaleziono ciało


Bartoszycka prokuratura prowadzi śledztwo ws. śmierci chorego na zespół Downa 37-letniego mężczyzny. Ciało znaleziono w jednym z domów jednorodzinnych w mieście.

Według wstępnych ustaleń prokuratury, mężczyzna był przetrzymywany przez 69-letnią matkę w zamkniętym pokoju, do którego nie miał wstępu brat, który także tam mieszkał. On właśnie w miniony poniedziałek powiadomił Telefon Zaufania, bo zaniepokoił go brak jakichkolwiek odgłosów z zamkniętego pokoju. Pracownik Telefonu Zaufania wezwał pogotowie.

Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Według policji, ciało znajdowało się w kojcu-klatce z czterema metalowymi bokami powiązanymi ze sobą szmatami. Mężczyzna był wychudzony i zaniedbany.

wp
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: straszne
  • awatar Anukett: czyli co? ani lekarz ani opieka społeczna(bo kto miałby ich zawiadomić?) nikt nie widział tego człowieka od lat,sąsiedzi pewnie przekonani że jest w zakładzie, jedyna nadzieją był dla niego brat a i on zawiódł, płakać się chce
  • awatar barbarella: Straszne... przeciez ten brat musi byc dorosły, nie wierzę, zeby nie wiedział co jest w zakazanym pokoju... Co z opieką społeczną? Matka tez musi byc jakos upośledzona... A sąsiedzi ? Przerazające
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

W poniedziałek zawiozłem swój fotoaparacik do lekarza Sony`wego. Bo dopiero teraz się zorientowałem, że gdy odebrałem aparat a naprawy we wrześniu ubr. wszystko działało dobrze tylko przy kręceniu filmów brak było dźwięku.
Ponieważ nagrywałem kota więc dźwięk nie był potrzebny ale dopiero ostatnio coś mnie tknęło, że przecież powinien być mój głos nagrany a tu cisza.

No i okazało się, że było zwarcie w mikrofonie.

No i koszt naprawy .... hmmm. koszt dojazdu do zakładu naprawczego był wyższy niż koszt naprawy :D :D :D
Musiałem dwa razy skasować po 4,40 a jako koszt naprawy dostał - na własną sugestię, w żartach, dostał kawę za 8 zł. Taką chciał.

Miły człowiek i to w serwisie firmowy Sony - wszystko zależy od człowieka.
Ale on ma moje imię, więc wiadomo że dobry człowiek musi z niego być :D

Za oknem świeci słoneczko, okna pootwierane i kot i tak w większości siedzi w domu. Dopiero jak jej powiem spadaj na balkon to podnosi swój uroczy tyłek i idzie na balkon obserwować świat - ptaszki gdzieś poleciały na obiadek i nie ma kto ją drażnić swym śpiewem.
  • awatar Stixi: Czekamy na nowe fotki i filmiki w takim razie...trzeba zrobic probe techniczna aparatu;) Wczorajsze wieczorne zdjecia Xylii sa b.ladne /szczegolnie to z pileczka/. U nas tez jest cieplej ale troche deszcz popaduje...Pozdrowienia:)
  • awatar Zenia&Emilia: Taaaakk słonko !!U mnie też okno otwarte, ale tylko troszkę,bo to co dla nas znakiem wiosny to dla Kudłaczy i tak Syberia :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Zenia&Emilia: ale moja jest Syberyjska - co prawda ja przy niej to południowiec i to mnie jest chłodno czasami a nie jej :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

(Michał Wojtczuk, Tomasz Urzykowski)


Przy rondzie Zesłańców Syberyjskich z ziemi wyszła już budowa meczetu.
Powstaje głównie dzięki pieniądzom saudyjskiego sponsora. - Będziemy się tam modlić i tłumaczyć Polakom, że islam jest religią umiarkowaną - zapowiadaj muzułmański inwestor.

W sąsiedztwie centrum handlowego Blue City rosną nowe mury. Powstaje tu trzykondygnacyjny budynek Ośrodka Kultury Muzułmańskiej. Gotowa jest już
część podziemna i wylane ściany parteru. Budynek zaprojektowała pracownia KAPS Architekci. Ma być gotowy jesienią. Nad 12-metrową bryłą meczetu
górować będzie 18-metrowa wieża - nowoczesna wersja minaretu.

Nie zamierzamy jednak nadawać z niego na okolicę głosu muezina wzywającego do modlitwy. Będzie słyszalny tylko w sali modlitw - zapewnia Samir Ismail, przewodniczący Ligi Muzułmańskiej w RP.


Saudyjski sponsor

Liga - jak czytamy na jej stronie internetowej - powstała w 2001r z inicjatywy polskich muzułmanów Skupia jednak głównie przyjezdnych z krajów
arabskich. Prowadzi działalność religijną i kulturalną w kilku miastach Polski. Uczestniczy w spotkaniach międzykulturowych z wyznawcami innych
religii. Szczególną aktywność wykazuje we Wrocławiu. Inwestycję na Ochocie realizuje wspólnie z Muzułmańskim Stowarzyszeniem Kształtowania Kulturalnego.

W budynku znajdą się sala modlitwy, biblioteka z salą multimedialną, galeria sztuki.

- Zaplanowaliśmy także kawiarnię, restaurację i sklepik - mówi Ismail. Z pochodzenia jest Palestyńczykiem, do Polski przyjechał na studia medyczne w 1986 r. Mieszka w Warszawie, pracuje w szpitalu przy ul. Kopernika.

Pytany o koszt inwestycji Samir Ismail robi unik: - No, swoje kosztuje! - uśmiecha się. Dodaje, że w zbieranie pieniędzy zaangażował się cały korpus
dyplomatyczny krajów islamskich na czele z jego dziekanem Nasserem Albreikiem, ambasadorem Arabii Saudyjskiej. - Głównym sponsorem jest prywatny dobroczyńca z Królestwa Arabii Saudyjskiej - ujawnia przewodniczący Ligi.

Islamska Warszawa

Szacuje, że w całej Polsce żyje 35-40 tys. muzułmanów (oficjalne statystyki mówią o 15-25tys)

- Najliczniejszym skupiskiem jest Warszawa. Mieszka tu 11-13 tys. naszych współwyznawców. To Polacy, ale też Arabowie, Tatarzy, Turcy i osoby
pochodzące z krajów azjatyckich. Czasowo również przyjezdni: studenci, uchodźcy, biznesmeni oraz członkowie korpusu dyplomatycznego - wymienia.

Jak zapowiada, budowany ośrodek będzie nie tylko miejscem modlitwy, ale też prezentacji islamu i jego kultury społeczeństwu polskiemu. Deklaruje, że Liga Muzułmańska chce przedstawiać właściwy obraz islamu jako religii umiarkowanej.Pamiętając przy tym oczywiście o ramach wyznaczanych przez
Koran i Sunnę. Ośrodek będzie służyć różnym środowiskom społeczeństwa muzułmańskiego,zaczyna-
jąc od działalności oświatowo-kulturalnej, poprzez charytatywną, wystawową, organizowanie zajęć dla dzieci oraz kobiet, po kontakt z mediami. Ma budować mosty współpracy między światem arabsko-muzułmańskim a Polską - tłumaczy.

Drugi meczet w mieście

W Warszawie istnieje już jeden meczet. Jest skromny i od dawna za ciasny. Znajduje się w Wilanowie w zaadaptowanym niedużym domu przy ul. Wiertniczej.
Należy do Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej, która prowadzi również Centrum Kultury Islamskiej.

- Z nowym meczetem nie mamy nic wspólnego. Buduje go zupełnie inna organizacja - zaznacza tutejszy imam Nezar Charif.

Gmina z Wiertniczej jest członkiem istniejącego od 1925 r. Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. Przewodniczący związku - mufti Polski Tomasz
Miśkiewicz - o inwestycji Ligi Muzułmańskiej wypowiada się z rezerwą: - Sami chcemy zbudować w Warszawie meczet i to również na Ochocie. Już przed wojną mieliśmy tu działkę pod tę inwestycję
Był gotowy projekt.

Zaprojektowany w latach 30. przez Stanisława Kolendo i Tadeusza Miazka meczet z czterema 20-metrowymi minaretami miał stanąć na tyłach gmachu Ministerstwa Środowiska przy Wawelskiej. Do inwestycji nie doszło, bo zabrakło funduszy. Teraz Muzułmański Związek Religijny walczy o odzyskanie zabranej po wojnie działki lub przyznanie zastępczej. - Miasto Warszawa i
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odmówiły nam zwrotu naszej własności, więc się odwołujemy. Mamy 5 tys. członków, ale to licząca około 180 osób Liga Muzułmańska dostała szybko zgodę na budowę meczetu - żali się Miśkiewicz.

Nowoczesny kształt wznoszonego budynku i jego lokalizację koło centrum handlowego ocenia jako niewłaściwe. - Obiekt sakralny wymaga powagi -
podkreśla mufti Polski.
 

nortus
 
Białostockie superszalety w cenie kawalerki

(Monika Kosz-Koszewska)


Już latem w centrum miasta powinny pojawić się dwie nowoczesne toalety publiczne. Nie byłoby w tej informacji nic nadzwyczajnego, gdyby nie koszt instalacji szaletów. Magistrat wyda na nie ponad 180 tys. zł


Superszalet za 90 tys. zł (ok. 53 tys. zł kabina i reszta - koszt przyłącza). Temat dla niektórych jest może wstydliwy, ale magistrat postanowił podejść do niego poważnie i już od siedmiu miesięcy w departamencie ochrony środowiska i gospodarki komunalnej trwają przygotowania do inwestycji.

Wiadomo, ogólnodostępne szalety w centrum, m.in. przy cerkwi św. Mikołaja czy katedrze, przeszły do lamusa. Jedyny taki obiekt użyteczności publicznej pozostał w okolicach szpitala przy ul. Skłodowskiej-Curie. Częściowym rozwiązaniem tego problemu miał być pomysł urzędników dotyczący nowych punktów gastronomicznych, powstających w lokalach komunalnych. Od ponad roku przy każdej umowie najmu pojawia się klauzula, że toaleta musi być dostępna nie tylko dla klientów, ale przecież nie wszyscy o tym wiedzą.

W tym roku toalety, na które potrzebne były pozwolenia na budowę i uzgodnienia z konserwa-
torem zabytków, mają stanąć przy Bulwarach Tamary
Sołoniewicz (wzdłuż al. Piłsudskiego, między Sienkiewicza i Włókienniczą ) i przy realizowanym właśnie skateparku, w pobliżu parku im. Jadwigi
Dziekońskiej (u zbiegu ulic Boh. Monte Cassino i św. Rocha). Kolejna lokalizacja - park Planty, w pobliżu wejścia do salonu ogrodowego Branickich, w pobliżu ul. Akademickiej też zyskała właśnie zgodę konserwatora zabytków, jednak w tegorocznym budżecie nie ma już na nią pieniędzy, wykonane zostaną jedynie przyłącza.


No właśnie, finanse są tu bardzo istotne, bo na budowę dwóch pierwszych takich obiektów magistrat przeznacza bagatela 181 tys. 500 zł, czyli mniej
więcej tyle, ile kosztuje 40-metrowe mieszkanie w Białymstoku. Uprzedzając pytania ciekawskich - nie będzie tam telewizora plazmowego i innych
luksusów, ale nie będzie to też plastikowa kabina typu toi-toi.

- Ta kwota pozwala nam na zakup i ustawienie dwóch toalet. Pierwsza będzie ustawiona do końca czerwca, a druga w czwartym kwartale roku. Koszty zakupu pojedynczej toalety to około 53 tys. zł za sztukę, do tego należy doliczyć koszty przyłączy. Ich forma została uzgodniona i zaakceptowana przez plastyka miejskiego. Nie jest to obiekt tymczasowy, ale charakteryzuje się tym, że można go przenieść w inne miejsce, gdzie jest możliwość podłączenia do sieci kanalizacji sanitarnej - tłumaczy Andrzej Karolski, szef departamentu ochrony środowiska i gospodarki komunalnej w magistracie.

- To jedne z tańszych toalet o takim standardzie. Nie rdzewieją,są estetyczne i trudno je zdemolować
czy podpalić,bo są wykonane z trwałych materiałów
takich jak stopy aluminium. To rodzaj budynku, więc na takie obiekty było nam potrzebne pozwole-
nie na budowę. W odróżnieniu od poprzednich szaletów nie są one obskurne i niefunkcjonalne, takie kabiny można zobaczyć w europejskich miastach - wylicza zalety Karolski.

W środku ma być jedna do dwóch kabin, do tego lustro, umywalka, wieszak,miejsce do przewinięcia dziecka. Na zewnątrz znajdzie się powierzchnia na
reklamę, kulturalne afisze czy chociażby plan miasta.

- Na razie postawimy dwa takie obiekty na próbę, ale z tym tematem trzeba się zmierzyć, chociażby w miejscach, gdzie odbywają się imprezy masowe.
Będziemy chcieli także ogłosić przetarg na obsługę tych toalet,bo choć mają własne przyłącza i nie trzeba wywozić z nich zawartości, to kabiny muszą być utrzymywane w czystości - wyjaśnia urzędnik.

Toalety mają być płatne. Przed wejściem będzie automat na monety.

---

Szkoda tylko, że w tym kraju wszystko kosztuje bajońskie pieniądze.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Ewakuacja centrum handlowego w Dubaju

Przeciekające akwarium stało się przyczyną częściowej ewakuacji ogromnego centrum handlowego w Dubaju - poinformowała policja.

Akwarium w Dubai Mall jest jednym z największych na świecie; zaprojektowano je na ponad 33 tysiące ryb i innych morskich zwierząt z 85 gatunków, w tym ponad 400 rekinów i płaszczek. Ściana z akrylu, przez którą można oglądać mieszkańców akwarium, ma 32,8 metra szerokości i 8,3 metra wysokości.

-Był mały problem,zwykłe pęknięcie i woda zaczęła wyciekać - opowiada przedstawiciel dubajskiej policji, który zastrzegł sobie anonimowość.

Świadkowie mówią, że centrum częściowo ewakuowano. Na zewnątrz stoją dziesiątki pojazdów służb ratowniczych.

Dubai Mall znajduje się tuż obok najwyższego budynku na świecie, otwartego na początku br. i nazwanego Burj Khalifa, na cześć władcy emiratu Abu Zabi szejka Chalify ibn Zajeda an-Nahajana, będącego jednocześnie prezydentem federacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nazwa jest wyrazem wdzięczności za pomoc, z jaką emirat Abu Zabi pospieszył Dubajowi, zmagającemu się z
trudnościami finansowymi.

---
ciekawe na czym zaoszczędzili?
  • awatar W Granatowych Kąkola: zazdrość mnie zrzera że nie mogę tam być:):):)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

“SZCZECIŃSKI PARK NAUKOWO-TECHNOLOGICZNY”


Będzie pomagał młodym z pomysłami

Jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa obiektów przeznaczonych na centrum firm informatycznych i innowacyjnych oraz na drugi budynek inkubatora
przedsiębiorczości. Będą miały ponad 11 tys. metrów kwadratowych.
Wiosną w inkubatorze SPNT pojawią się pierwsze firmy. Trwają już rozmowy z najemcami.

- Na naszą pomoc mogą liczyć przede wszystkim młode, informatyczne i zarazem innowacyjne firmy -prezes SPNT w Szczecinie. - Pierwszy budynek
Inkubatora Przedsiębiorczości przy ulicy Niemierzyńskiej powstał właśnie z myślą o nich.

Inkubator w budynku po szkole jest pierwszym obiektem planowanego parku technologicznego Pomerania. Wiosną do użytkowania oddanych zostanie 2 tys. metrów kwadratowych.

Rozpoczęliśmy już rozmowy z przyszłymi najemcami - dodaje prezes.Oprócz powierzchni biurowej z dostępem do szerokopasmowego internetu, telefonii internetowej VoIP, do dyspozycji będą sale konferencyjne,komputerowa,magazyny i pomieszczenie
serwerowe. Swoją siedzibę będzie tam miał również SPNT. Część powierzchni młodym przedsiębiorcom oddana zostanie na preferencyjnych warunkach.

- Zapewnimy im doradztwo i szkolenia, konsultacje z ekspertami,spotkania z lokalnymi przedsiębiorst-
wami oraz integrację firm. W inkubatorze funkcjonować będą zarówno przedsiębiorstwa nowopowstałe, działające na rynku nie dłużej niż 2 lata, jak również te o ugruntowanej pozycji rynkowej. Chcemy stworzyć w Szczecinie liczący się w Europie ośrodek nowoczesnych technologii - Miasto wyłoży na pierwszy etap inwestycji 100 mln
złotych.
- Obecnie małe i średnie firmy IT szybko się rozwijają i trudno znaleźć powierzchnie biurowe spełniające wymogi w zakresie infrastruktury, której potrzebujemy do rozwoju. - W Szczecinie jest dużo rozwijających się firm, których potencjały można połączyć. Są rozproszone. Chcielibyśmy mieć siedzibę w miejscu, gdzie możemy szybko znaleźć partnerów do wspólnych
działań, a także podwykonawców. Dzięki parkowi moglibyśmy funkcjonować w środowisku innowacyj-
nych firm. Dziś nawet dobrze się nie znamy. Także
klaster ICT, który ma być stowarzyszeniem, dałby nam możliwość poznania i wspólnej działania. Informatyka to możliwość produkcji nowych technologii bez wielkich nakładów na maszyny, budynki itp.

Szczeciński Park Naukowo-Technologiczny istnieje od 10 lat.
 

nortus
 

Amerykanie budują najdroższą ambasadą na świecie. Ma kosztować miliard dolarów !!!!!!!!!!

Amerykańscy dyplomaci budują sobie prawdziwą fortecę. Przedstawiciele Departamentu Stanu zapowiedzieli, że w Londynie powstanie wkrótce najdroższa ambasada na świecie. Jej budowa ma kosztować miliard dolarów.

Projekt nowego budynku ambasady USA w Londynie
Szklany, wypełniony światłem budynek w kształcie sześcianu ma stanąć w londyńskiej dzielnicy Wandsworth.


Jak wygląda zwycięski projekt?

Autorem zwycięskiego projektu jest filadelfijska firma architektoniczna Kieran Timberlake. Budynek ma być ekologiczny oraz zabezpieczony przed
podsłuchami i atakiem terrorystów.

Latarnia morska jak forteca

Nowa londyńska ambasada ma być najdroższą placówką dyplomatyczną na świecie.
Przedstawiciel biura placówek zagranicznych w Departamencie Stanu przyznał,że jego budowa ma kosztować miliard dolarów.

Biurowiec to prawdziwa forteca. Będzie otoczony łąką, lasem i fosą wypełnioną wodą. Do tej pory amerykańscy dyplomaci zajmowali budynek w
prestiżowej dzielnicy Mayfair.

Nowa placówka ma powstać w mniej reprezentacyjnej okolicy w południowym Londynie. - Chcieliśmy, by nasz projekt kojarzył się z latarnią morską -
powiedział James Timberlake ze zwycięskiej firmy architektonicznej.
Przekonuje,że budynek miał być otwarty, przyjazny i symbolizujący demokrację.

Ekologiczny i odporny na terrorystów

Obiekt ma stanąć na działce o powierzchni 45 tys. metrów kwadratowych.
Architekci przekonują, przy jego projektowaniu postawiono na ekologię i oszczędność energii. Na dachu budynku maja być zainstalowane baterie
słoneczne oraz zbiorniki do zbierania i przetwarzania deszczówki.

Budowa nowej ambasady ma ruszyć w 2013 r. Pierwsi dyplomaci wprowadzą się do nowej siedziby w 2017r.

Przedstawiciele Departamentu Stanu podkreślają, że przy jego projektowaniu nie zapomniano także o bezpieczeństwie. Budynek ma być zabezpieczony przed atakami terrorystycznymi.


--
hmmm, przyjazna forteca za 1 miliard dolarów? To jakaś amerykańska wersja przyjaźni. Dla mnie to siedziba ambasady we wrogim kraju, choćby takim Iranie ale sojuszniczym Londynie?
Chyba, że już wiedzą, że niedługo Londyn przestanie być przyjazny im.
 

nortus
 

Dziwne budynki w kształcie zwierząt



Mimo że rażą kiczem, są istną kurą znoszącą złote jajka. O czym mowa?
O zwierzokształtnych budynkach, niebywałych wykwitach architektonicznej inwencji. Domy w kształcie kaczki, słonia czy rekina to już autonomiczny styl - zooizm a może animalizm?


Zwierzokształtne budynki powstają od stuleci, by wspomnieć tylko Konia Trojańskiego, który nie był niczym innym jak mobilnym pawilonem w kształcie
rumaka. Jednak ich prawdziwy wykwit nastąpił w XX wieku, kiedy zezwierzęcone budynki stały się elementem marketingowym -wyrazistym i zapadającym w pamięć. Budynki w kształcie kury czy psa przyciągają ciekawskie tłumy, przynosząc nie lada zyski. Jednych oburzają, drugich śmieszą, ale jedno jest pewne, nie sposób pozostać wobec nich obojętnym.


Kaczka Dziwaczka

Pierwotną lokalizacją Big Duck było Flanders w stanie Nowy Jork. Konstrukcja w kształcie kaczki ma 5,5 metra szerokości, 9,1 metra długości i 6,1 metra wysokości. Skąd pomysł na tak osobliwą budowlę? Otóż właściciel Martin Maurer, a zarazem pomysłodawca Big Duck nie wiedział jak przyciągnąć
klientelę do swego sklepiku, w którym sprzedawał kaczki i ich jaja. Pomysł budynku-kaczki zdawał się być strzałem w dziesiątkę.


I tak w 1930r powstał budynek zwierzokształtny, który nie pozostał bez echa nawet w rozprawach słynnych architektów. To właśnie tę kaczkę miał na myśli wybitny amerykański architekt Robert Venturi w swojej rozprawie 'Learning from Las Vegas'("Nauka z Las Vegas") mówiąc o kaczkach i ozdobnych pudełkach. Venturi stworzył pojęcie budynku-kaczki, czyli obiektu, którego kształt sugeruje przeznaczenie.

Kaczka okazała się być kurą znoszącą złote jaja, bo sklep błyskawicznie zaczął cieszyć się ogromną popularnością. Trwale wrył się w świadomość
klientów, a dzięki ekstrawaganckiej formie jest kojarzony do dziś. W 1997 został nawet wpisany do narodowego rejestru miejsc historycznych.


Big Chicken, czyli najciekawszy budynek KFC

Powiadają, że lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu, ale co zrobić, gdy na dachu zamiast przysłowiowego gołębia pojawia się kurczak?

Restauracja Big Chicken powstała w 1956 roku przy jednej z amerykańskich autostrad w stanie Georgia. Korzystając z tak uprzywilejowanej lokalizacji właściciel postanowił dodać do budynku 17- metrową konstrukcję głowy kurczaka. Tak oryginalna reklama szybko przyniosła zamierzony efekt przyciągając tłumy zgłodniałych kierowców. Niebawem budynek stał się franczyzą sieci KFC.


W 1993podczas silnych wiatrów,stalowa konstrukcja uległa zniszczeniu. Pod naporem społeczności, a przede wszystkim pilotów, dla których kurczak stanowił punkt odniesienia, właściciele odnowili budynek.


Nowy Big Chicken posiada oryginalny design dzioba i ruchomych oczu, niestety reszta budynku uległa zupełnej transformacji. Kawałki starej konstrukcji były sprzedawane kolekcjonerom jako pamiątki. W kwietniu 2006 r obiekt cudem ocalał z szalejącego w pobliżu tornada, który zniszczył kilka sąsiednich budynków.


Big Chicken trwale wpisał się w otoczenie, stanowiąc punkt orientacyjny dla kierowców. Często da się słyszeć instrukcje dawane kierowcom:
"za kurczakiem skręć w prawo?, czy ?to tylko kilka mil od kurczaka".


Słoń w składzie porcelany

Lucy swoją długą historią spokojnie mogłaby obdzielić kilka innych słonic.
Jak na warunki amerykańskie jest wiekowym, historycznym budynkiem, jednym z pierwszych w kształcie zwierzęcia, które przetrwało po dziś dzień. Lucy the Elephant - tak nazywają tą uroczą słonicę mieszkańcy - powstała już w 1882 roku z inicjatywy Jamesa V. Lafferty'ego.


Olbrzymia drewniana konstrukcja stanęła w Margate City w New Jersey. Wysoka na 19,7 metra, długa na 18,3 metra i szeroka na 5,5 metra, tak prezentuje
się dumna słonica o wadze nieco ponad 90 ton. Jej zgrabna konstrukcja wykonana jest z ponad miliona kawałków drewna.


Lucy miała również dwie siostry. Pierwsza z nich - Elephantine Colossus, także znana jako Elephant Hotel - powstała na Coney Island w parku rozrywki
w Brooklynie w Nowym Jorku. Była wysoka na 37,5 metra. W jednej z potężnych nóg słonicy mieścił się sklepik z cygarami, natomiast całą resztę zajmował hotel. Na grzbiecie słonicy znajdował się taras widokowy. Elephantin Colossus uległa zniszczeniu w pożarze w 1896 roku.


Druga siostra Lucy - oficjalnie znana jako Światło Azji - została zbudowana w 1884 roku. Niestety jej żywot był krótki - już w 1900 została zburzona.
Tylko Lucy przetrwała próbę czasu, a nie obyło się bez zawirowań. Przez wszystkie lata spełniała wiele funkcji, przetrwała liczne huragany, kilka
razy groziło jej wyburzenie. W swoich wnętrzach mieściła już restaurację,biura, karczmę, a nawet dom mieszkalny.


W latach 60. Lucy wpadła w poważne tarapaty finansowe i groziło jej wyburzenie. Na szczęście mieszkańcy podjęli akcję "Save Lucy" i obiekt
został gruntownie odrestaurowany, a 1976 roku wpisano go do rejestru zabytków.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

"Ma pan córki po studiach, przynosi pan wstyd rodzinie. - Co pan robi ze sobą, ze swoim życiem? Jest pan chamem i prostakiem, nie potrafi się pan zachować wobec rodziny, z której pan zrobił strzępek nerwów. Syna pan nie uznaje. Wszyscy są winni,tylko nie pan.Jeżeli dowiem się od kuratora,
że dalej się pan źle zachowuje, zamknę pana"

Kto tak mówił i do kogo?
Jak myślicie?

Tak kulturalny sposób wysławiania wypowiedział SĘDZIA, prezes sądu rejonowego w Stargardzie.

Mężczyzna oskarżony był o to, że przez 15 lat (1993-2008) znęcał się fizycznie i psychicznie nad swoją byłą już żoną, teściową i córką. Pod wpływem alkoholu wszczynał awantury, także nocne, groził kobietom śmiercią, popychał i szarpał.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @BlogUsuniety: skoro góra mówi: jest pan nikim i spieprzaj - ale czy to znaczy że wracamy na drzewo? upadek kultury totalny, skoro za wyprzedzenie samochodu możesz dostać maczetą to widać to już polska norma. Nie o takom polskem walczylim
  • awatar Anukett: @BlogUsuniety: ja uważam że masz rację , innym językiem by do niego nie dotarło i nie ma co się oburzać Nortusie
  • awatar krzyslav: Niestety Nortus, muszę przyznać rację Twoim oponentom. Nie widzę nic zdrożnego w nazwaniu chama i prostaka po imieniu. Jakoś nie wyobrazam sobie eleganckiej formy tego przesłania w czystej polszczyźnie. Prawniczy slang odbieram natomiast gorzej jak zwroty niecenzuralne i bez oporu nazywam bełkotem. Wiecej - chylę czoła przed tym Sędzią - trudno o bardziej jasną, zrozumiałą i jednoznaczną ...hm WYKŁADNIĘ wyroku. Podsądny na pewno zrozumiał. ;-)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Radio Maryja ofiarą oszusta bankowego. Naciąga słuchaczy

Radio Maryja i powiązana z nim fundacja padły ofiarą oszustów wyłudzających datki od słuchaczy. Nieznany sprawca rozprowadza w kraju blankiety wpłat na rozgłośnię z numerem konta bankowego nienależącym do radia.

Jak poinformowała Lidia Kochanowicz, dyrektorka finansowa fundacji Lux Veritatis finansującej telewizję Trwam i część przedsięwzięć redemptorystów, od kilku miesięcy na terenie całego kraju rozprowadzane są fałszywe listy z
logo Radia Maryja i sfałszowanym podpisem o. Tadeusza Rydzyka. Pisma trafiają do biur i kół przyjaciół Radia Maryja działających przy parafiach; otrzymują je również osoby prywatne.

- Są to druki przekazów na rzecz Radia Maryja z tytułem "wpłata na cele kultu religijnego" oraz na rzecz fundacji z tytułem "dar na budowę
kościoła - centrum Polonia in Tercio Millenio i dar dla TV Trwam". Do tego dołączone są różnego rodzaju materiały, m.in. list z logo radia i rzekomym podpisem ojca Tadeusza Rydzyka oraz ulotki radia.


Blankiety do wpłat pochodzą z Torunia

Blankiety do wpłat nadawane są z Torunia, a od oryginalnych, rozprowadzanych od lat przez rozgłośnię, różnią się numerem konta bankowego. Fałszywe formularze zawierają numer konta w mBanku, z którego usług rozgłośnia nigdy
nie korzystała.

ha ha ha :D :D :D
  • awatar vinylboi: buhahaha rzucilbym tutaj jakis szczFany cytacik , ale nie mam weny xD
  • awatar Beati: no to ojciec dyrektor nieco zbiednieje haha
  • awatar jas fasola: jak sam powiedzial tato Rydzyk-"Trzeba strzec "skarbu" wiary, która we współczesnym świecie jest zagrożona przez kulturę antyreligijną i antykatolicką"
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Dla PKOl olimpiada to "czas kawałka"
(Dorota Wodecka)


Na angielskiej wersji oficjalnej strony Polskiego Komitetu Olimpijskiego,częściej teraz odwiedzanej z racji igrzysk, roi się od błędów. Tłumacze
języka angielskiego żądają zlikwidowania tej strony. Na ich protest nie ma kto zareagować, bo szefostwo komitetu jest w Vancouver



Na angielską stronę PKOl. trafi każdy, kto na oficjalnej stronie olimpiady ogląda sylwetki polskich zawodników. I od razu taki ktoś dowie się, że misją PKOl. jest "walka z dopingiem, promocją czystego sportu, edukacją". Taką
logikę ma bowiem zdanie, w którym zamiast angielskiego spójnika "and" jest
przecinek.

O igrzyskach przeczyta, że "czas olimpiady ma być czasem kawałka" (bo zamiast słowa "peace" czyli "pokój" użyto "piece" czyli "kawałek").


Zauważy też brak zdecydowania tłumaczy strony, którzy raz piszą o olimpiadzie (Olympic Games), a raz o polskich mieszkańcach Olimpu(Polish Olimpias)


Perełek jest więcej. Np. zamiast sformułowania po angielsku znaczącego "Polacy poza granicami kraju" jest "polska społeczność poza granicą świata".
Zamiast "Justyna Kowalczyk w asyście trenera" jest "Justyna Kowalczyk pomaga trenerowi", zamiast "kilometr" jest "kilomenter".
W niektórych zdaniach nie ma orzeczeń, w innych także podmiotów. Przedimków albo brak, albo są błędne.
Wszystko jest przetłumaczone według polskiej składni co znaczy, że czytamy po prostu polskie zdania wypełnione angielskimi słowami.

- Natrafiłam na ten koszmar przygotowując tłumaczenia z dziedziny sportu.
Zamarłam. Bo nawet konstrukcje czasowe są błędne. O wydarzeniach z przeszłości pisze się używając czasu teraźniejszego.Brak słów- mówi Izabela Szczypka z Jeleniej Góry, tłumaczka przysięgła z 25-letnim stażem.

Jej koledzy z branży są równie oburzeni. Wstyd, żenada, kompromitacja - powtarzają.

- Zastanawialiśmy się, czy może do tłumaczenia PKOl. użył translatora googla, ale to niemożliwe, bo translator używa przedimków. Nie może to być
też maszyna tłumacząca, bo one mają duży zasób słownikowy i nie powinny używać słów, które nie występują w żadnym słowniku - dodaje Szczypka.

Tłumacze, którzy komunikują się na portalu www.proZ.com porównali naszą stronę ze stronami innych komitetów olimpijskich. Z armeńskim przegrywamy już w przedbiegach. - O innych komitetach z byłych demoludów nie wspomnę.
Szczerze mówiąc wolałabym byśmy już zostali na poziomie Albańczyków, którzy nie mają wersji angielskiej swej strony. Przynajmniej nie byłoby takiego wstydu - mówi Szczypka.

Wraz z kilkudziesięcioma tłumaczami, nie tylko Polakami, bo są wśród nich też Amerykanie, Niemcy czy Duńczycy, wysłała kilka dni temu protest do PKOl.
"Jest nam wstyd, iż nasz kraj oraz PKOl. są na arenie międzynarodowej prezentowane w nieodpo-wiedni sposób, przez tłumaczenia o bardzo niskiej
jakości i z wielką liczbą błędów. To fatalna wizytówka naszego kraju.
Zadaliśmy sobie nieco trudu i sprawdziliśmy, jak poradziłaby sobie z tym zadaniem maszyna tłumacząca. Efekt był dużo lepszy. Apelujemy o jak najszybsze usunięcie angielskiej wersji strony internetowej - napisali tłumacze.

Jak dotąd nie ma też żadnej reakcji. W PKOl. usłyszeliśmy w czwartek, że informacje na temat błędów są przesyłane na bieżąco do sekretarza
generalnego, ale on jest aktualnie w Vancouver. - Nie wiemy, kto jest autorem strony w wersji anglojęzycznej i nic więcej nie możemy zrobić -
wyznali nam pracownicy Działu Kontaktów Krajowych PKOl.
  • awatar Anukett: buahaha piękna wizytówka ale też niestety prawdziwa
  • awatar kokosowy'bananek: a słyszałeś kiedyś wypowiedź naszego prezesa PZPN? Summer wymiata :D
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: w komitecie wolą kręcić lody niż dbać o godną wizytówkę
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Z Goleniowa do Liverpoolu za 82 złote. Ryanair otworzył nowe połączenie

Dzisiaj Ryanair ogłosił otwarcie nowego połączenia między Goleniowem a Liverpoolem.

Będzie ono otwarte od 21 maja 2010 z konkurencyjną ceną 82 złote wraz z podatkiem i opłatami.

Szczecin i Liverpool są pięknymi miastami,znanymi ze swojej wspanialej barwnej historii wraz z przepięknymi zabytkami oraz uniwersytetem. Położone są w malowniczym regionie co bardzo zbliża je do siebie. Obydwa miasta są perełkami turystycznymi. Każdy znajdzie coś dla siebie w nich - powiedział menedżer sprzedaży i marketingu na Anglię, Irlandię i Europę Wschodnią Laszlo Tamas.

Ryanair będzie oferował dwa loty tygodniowo: w poniedziałek oraz piątek, począwszy od 21 maja 2010.

gs24
==
Ciekawe jak długo polatają.