Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 16 lutego 2010

Liczba wpisów: 16

nortus
 
Wróciłem na kawkę.

Piękna zima, biało i niezimno jest. Temperatura dodatnia, chodniki coraz bardziej normalne.

Rano Xylia położyła się pod drzwiami wyjściowymi i jak Rejtan broniła mi wyjścia z domu.
Ale dała mi wyjść, co prawda trochę musiałem użyć perswazji słownej i ręcznej, czyli odsunąć ją od drzwi.
Gdy wróciłem przywitała mnie bardzo radośnie, a teraz siedzi na drapaku i trzymając główkę opartą na prawej łapce, która to łapka z kolei oparta jest o obramowanie legowiska, i cały czas się gapi na mnie i dziwnie "uśmiecha".
  • awatar Stixi: Dzis mamy dzien wytchnienia-troche wolnego, wiec Stixi wyszedl do poludnia na sloneczko ale dupke mu podmrozilo i juz wrocil do domciu...Jak wychodzimy, to wchodzi pod lozko albo kryje sie na szafie.A jak wracamy wita nas jak pies:) Xylcia na pewno jest szczesliwa jak juz jestes w domu:) Smacznej kawencji...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Stixi: dzięki, kawka była super, w tle śpiewały piosenki z Waszych emaili. Czasami się zastanawiam czy Xylia to kot czy pies, bo zachowuje się czasami jak pies (warowanie, czekanie przy drzwiach, czekanie na otwarcie okna itp) - normalnie jak pies :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Wyprzedził terenówkę, o mało nie oberwał maczetą


Jak niebezpieczny może być manewr wyprzedzania przekonał się kierowca mazdy, który jechał drogą krajową nr 7 Warszawa-Gdańsk. Kiedy wyprzedził terenową toyotę nie sądził, że rozjuszy to kierowcę tego auta.

20-letni Maciej G,kierujący samochodem terenowym, dogonił wyprzedzające go auto i zaczął zajeżdżać mu drogę migając światłami. Na jednym ze skrzyżowań samochody stanęły. Po chwili kierowca toyoty wysiadł kierowca i zaczął nią wygrażać kierowcy mazdy półmetrową maczetą.

Właściciel mazdy zadzwonił po policję. W tym czasie agresywny mężczyzna wrócił do swojego auta, odczepił tylną tablice rejestracyjną i odjechał.
Niedługo potem zatrzymała go policja. Oprócz maczety i tablic w jego pojeździe funkcjonariusze znaleźli nóż myśliwski.

Jak się okazało mężczyzna był już wcześniej notowany za inne przestępstwo.
Teraz usłyszy zarzut kierowania gróźb karalnych. Grozi mu do 2 lat więzienia.

gs24
Pokaż wszystkie (17) ›
 

nortus
 
Luksusowy biurowiec w miejscu Dany. W centrum Szczecina powstanie 23-piętrowy wieżowiec


W miejscu wieżowca dawnej Dany powstanie 23-piętrowy biurowiec.
Najprawdopodobniej będzie w nim również luksusowy hotel i dom towarowy.


Budynek ma szansę stać się architektoniczną wizytówką Szczecina.Spółka J.W. Construction jest właśnie na etapie korekty projektu.

Dobra wiadomość jest taka, że liczba kondygnacji i nowoczesna bryła budynku nie ulegnie zmianie. Zła - że po raz kolejny przesunięto termin rozpoczęcia inwestycji. Kiedy budowa w końcu ruszy -nie wiadomo. W ubiegłym roku początek budowy planowano na przełom roku 2010 i 2011.

Nowa Dana to nowoczesny 23-kondygnacyjny obiekt biurowy klasy A zaprojektowany zgodnie z najwyższymi standardami. Projekt koncepcyjny
wykonał architekt Ed Jankins z pracowni Laguarda Low Architects LLC Dallas z Texasu, autorem projektu jest szczecińska pracownia architektoniczna Urbicon.

Budynek będzie jednym z najoryginalniejszych w Szczecinie. Ma szansę stać się - obok nowej Filharmonii - wizytówką miasta rozpoznawalną w całej Polsce. Bryła budynku ma przypominać dynamiczny żagiel.

Całość będzie podzielona na część biurową i hotelową. W poniemieckiej części kompleksu najprawdopodobniej powstanie dom towarowy. Na ostatnim piętrze wieżowca zaprojektowano restaurację z widokiem na panoramę miasta. Budynek będzie wydawał się wyższy, niż w rzeczywistości, dzięki usytuowaniu na
skraju Niecki Niebuszewskiej.
---
wersje były o 30 piętrach, później 15 teraz znowu 23. Kształt też się zmieniał i nie wiem która wersja jest teraz rozważana.
 

nortus
 

Wstrząsające policyjne statystyki o samobójstwach Polaków

Z policyjnych statystyk wynika, że w zeszłym roku na swoje życie targnęło się niemal 5,9 tys. Polaków. Szokujący jest fakt, że ta liczba jest prawie równa liczbie osób, które giną w wypadkach drogowych. Eksperci nie mają wątpliwości - te statystyki świadczą o porażce państwa.


"Dzień dobry, mam na imię Maciej, mam 30 lat i mam taki problem... od jakiegoś czasu myślę o samobójstwie. (...)Poszukuję pracy bezskutecznie, do tego jeszcze długi, których nie mogę spłacić. Czuję, że przegrałem swoje życie, czuję się jak kompletne zero, do niczego się nie nadaję" - to tyko jeden z kilkudziesięciu wpisów na forum Depresja.pl.

Statystyczny polski samobójca to mężczyzna. Ma problemy z pracą, coraz częściej zagląda do butelki, a do tego zaczyna zauważać u siebie objawy depresji.
Z danych KGP wynika, że w 2009 r. na swoje życie targnęło się 4839 mężczyzn,z czego 3739 skutecznie
W tym samym czasie w tego samego powodu zginęło 645 kobiet.

- Mężczyźni piją więcej alkoholu, częściej zażywają też inne środki odurzające, są mniej religijni od kobiet,poza tym wybierają bardziej śmiertelne środki. A do tego silniej odczuwają presję, gdy tracą pracę, będąc jedynym żywicielem rodziny - tłumaczy Włodzimierz A. Brodniak z
Pracowni Suicydologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii.

Jego zdaniem policyjne statystyki nie oddają jednak pełni problemu. - To zaledwie wierzchołek góry lodowej. Znam przypadek dziewczyny, która targnęła się na swoje życie 17 razy, i mimo że była blisko śmierci, nikt tego w oficjalnych raportach nie ujął - mówi Włodzimierz A. Brodniak.

Nie ma jednej przyczyny

Policyjne dane są jednak wymowne: liczba zamachów samobójczych w 2009 r. była najwyższa od sześciu lat. - To są bardzo trudne sprawy, nie zawsze da
się jednoznacznie określić przyczyny, czasem do odebrania sobie życia popycha cały splot fatalnych wydarzeń - mówi Grażyna Puchalska z KGP. Od lat najwięcej osób decyduje się targnąć na własne życie z powodu choroby psychicznej, inwalidztwa albo przewlekłych dolegliwości, zawiedzionego uczucia oraz braku pieniędzy i zatrudnienia.
- Coraz więcej osób decyduje się na samobójstwo z przyczyn ekonomicznych, z powodu utraty pracy, długów - mówi Brunon Hołyst, prezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Na początku 2009 r. głośno było o śmierci 53-latka z Ustronia, którego media okrzyknęły pierwszą śmiertelną ofiarą kryzysu w Polsce.Mężczyzna najprawdopodob-
niej popełnił samobójstwo, bo wcześniej zwolniono go z pracy w Niemczech.

Ale kryzys,rosnące bezrobocie, grupowe zwolnienia oraz panika, jaką w związku z finansowych krachem siały media,to tylko część problemów.-Narastają też konflikty rodzinne i choroby, zarówno cielesne, jak i psychiczne. Wiele osób nie wytrzymuje już wyścigu szczurów, stresu i tempa
życia - tłumaczy Hołyst. Szefowa Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Tomaszowie Lubelskim Anna Rechulicz dodaje, że samobójstwa są zjawiskiem demokratycznym. - Dotykają zarówno prawników, lekarzy oraz menedżerów, jak i
prostych ludzi pracujących na roli - mówi.

Obok bezrobotnych, osób z zaburzeniami psychicznymi,ofiar przemocy domowej największą
grupą ryzyka stają się w ostatnich latach dzieci. Media donosiły już nawet o ośmiolatkach próbujących popełnić samobójstwo. Policja podaje,
że w zeszłym roku zginęło 26 osób poniżej 15. roku życia. Rok wcześniej było ich 19.

To wciąż temat tabu

Zdaniem ekspertów te alarmujące statystyki to porażka państwa i polityki społecznej. Dlaczego? Bo w Polsce wciąż brakuje programu zapobiegania
samobójstwom. - Osoby w kryzysie mają niewielkie możliwości znalezienia fachowej pomocy. A przecież samobójstwom można skutecznie zapobiegać, problem w tym, że to wciąż temat tabu - mówi prof. Hołyst. Ci, którzy noszą się z zamiarem odebrania sobie życia, coraz częściej szukają pomocy w internecie. A tam znacznie łatwiej niż fachową poradę można znaleźć strony z
gotowymi receptami, jak popełnić samobójstwo.

Barbara Sowa   dgp
 

nortus
 

"Wiadomości" TVP ocenzurowały Romaszewskiego
Agnieszka Kublik - gw


Wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski wystąpił w poniedziałek z PiS. To reakcja na to, że został zawieszony w prawach członka klubu PiS na trzy miesiące, bo wbrew dyscyplinie głosował przeciwko uchyleniu immunitetu senatora Krzysztofa Piesiewicza.


I wydał bardzo ostre oświadczenie. Ostre wobec PiS. Napisał m.in., że

"nie zgadza się,by,ktoś bez dyskusji, arbitralnie i odgórnie zakazywał mi przedstawiania swoich przekonań", że

"dziś w polskim życiu publicznym ludzie zbyt często boją się mówić, co myślą i boją się bronić swoich racji", że

"w ugrupowaniu, które tak jak PiS ma ambicję zdobycia władzy w wyborach powszechnych, musi być miejsce na wiele poglądów i postaw, a decyzje powinny być ucierane, a nie wymuszane", że

"partyjna dyscyplina, bez której trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie współczesnych ugrupowań parlamentarnych, to jednak nie koszary, gdzie za niesubordynacje dostaje się >koszarniaka< ".

"Wiadomości" TVP-1 oświadczenie Romaszewskiego ocenzurowały. Nie zacytowały ani zdania, w ogóle o nim nie poinformowały. Zamiast tego były sugestie, że nic się tak naprawdę nie stało, bo Romaszewski ma nadal poglądy bliskie PiS.
Była też reprymenda ze strony prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że Romaszewski zachował się niemoralnie.


Czyżby "Wiadomości" ocenzurowały wicemarszałka Senatu, by zadbać o spójny przekaz w sprawie PiS? Że w partii wszystko jest OK.? Że prezes jest
najlepszym wodzem? Że to krytykujący PiS Romaszewski jest be? Jeśli tak, to była cenzura świadoma.

Co gorsza, to nie pierwszy taki przypadek. Tak było np. z informacją, że byli prominentni posłowie PiS, m.in. b. wicemarszałek Sejmu Ludwik Dorn, założyli nową partię, bo w PiS czuli się tłamszeni i ograniczeni, bo nie byli w stanie bezkrytycznie zaakceptować wodzowskiego stylu zarządzania partią. "Wiadomości" też wtedy "ocenzurowały" te informacje.

Tak też było z wynikami przedwyborczych sondaży, że *prezydent Lech Kaczyński przegrywa w wyborach prezydenckich z każdym potencjalnym kandydatem w II turze*


Czyli mamy do czynienia nie tylko ze świadomą cenzurą, ale i uporczywą.

"Wiadomości", TVP 1, 19.30, 15 lutego
 

nortus
 

Teorie spiskowe. Wielki Brat patrzy: Echelon

O obejmującym cały świat systemie przechwytującym przesyłane cyfrowo informacje słyszała większość internautów. Mimo że zwykle traktowany jako
teoria spiskowa lub urban legend, Echelon istnieje w rzeczywistości.

Marcin Kosedowski


Echelon znany jest jako największy system szpiegowski na świecie.
Kontrolowana przez NSA (National Security Agency, Agencja Bezpieczeństwa Narodowego USA o której pisaliśmy w pierwszym artykule o teoriach
spiskowych) sieć urządzeń pozwala na odczytywanie znacznej ilości danych przekazywanych przez systemy telekomunikacyjne takie jak Internet czy sieć GSM. Z przechwyconych informacji wywiad wyłuskuje zwroty związane z terroryzmem i światowym bezpieczeństwem. O tym wiadomo. Ale co jeszcze mogą ukrywać twórcy Echelonu?

NSA (National SecurityAgency) to amerykańska agencja zajmująca się wywiadem elektronicznym oraz przechwytywaniem informacji z sieci telekomunikacyjnych i systemów komputerowych. Agencja zajmuje się również kryptoanalizą i ma
znaczny wpływ na stosowane w USA systemy kryptograficzne (m.in. AES).

Powstała w 1952 w czasie zimnej wojny. Po upadku ZSRR NSA zajmuje się m.in.zwalczaniem międzynaro-dowego terroryzmu. Podstawą technicznej infrastruktury szpiegowskiej jest system Echelon. Przez wiele lat agencja działała w całkowitym utajeniu, przez co skrót NSA rozwija się czasem żartobliwie jako No Such Agency (nie ma takiej agencji).

Podsłuch Ziemi i okolic

Dokładne informacje na temat systemu, a w szczególności baz nasłuchowych nie są jawne. Przypuszcza się, że stacje mogą istnieć również w Polsce (prawdopodobne lokalizacje to dawne Biura Szyfrów w Lesie Kabackim pod Warszawą i na wschodzie kraju) i Czechach - wg niektórych elementy tarczy antyrakietowej mogłyby zostać dołączone do systemu.Poza informacjami przepływa-jącymi przez systemy naziemne monitorowane są również satelity komercyjne i rozpoznawcze.

Poprzednik NSA, AFSA (Agencjia Bezpieczeństwa Sił Zbrojnych), zajmował się głównie przechwytywaniem korespondencji i wywiadowi przeciwko ZSRR (trwała
wtedy zimna wojna). Wraz z rozwojem technologii telekomunikacyjnych,a zwłaszcza sieci komputero-
wych zmienił się rodzaj analizowanych informacji.

Nie ufaj nikomu

Zwykłe podsłuchy zakładane są w celu przechwy-
cenia danych związanych z konkretną osobą. Echelon od początku działa inaczej - skupia się na zagarnięciu wszystkich możliwych danych i późniejszym ich filtrowaniu (np.w przypadku e-maili) lub archiwizacji (rozmowy telefoniczne). System istnieje w obecnej formie od początku lat siedemdziesiątych a o jego skali świadczy
to, że początkowo był rozleglejszy niż Internet, a przez długi czas kontrolowane był wszystkie informacje przechodzące przez największe węzły
sieciowe w USA. Obecnie system skupia się na transmisjach międzynarodowych.
Przypuszcza się, że kontrolowanych może być nawet 90% z nich.
Technika podsłuchu jest różna. Poczynając od nasłuchu stacji radiowych i sygnałów emitowanych przez satelity, poprzez zakładanie podsłuchów na
podmorskich kablach aż na koniach trojańskich w centralach telefonicznych kończąc. Warto dodać, że nawet sprzęt używany w ramach współpracy wywiadu USA z innymi krajami (UKUSA) dostarczany jest wyłącznie przez NSA, co może oznaczać, że zawiera dodatkowe funkcje utajnione nawet przed
współpracownikami.

Analiza danych

Ilość danych przechwyconych przy pomocy Echelonu jest olbrzymia. Po uzyskaniu informacji są one dzielone na rozmowy telefoniczne, e-maile, faksy
itd. i w zależności od grupy do której trafiły dalej przetwarzane. Rozmowy telefoniczne składuje się przez kilka miesięcy i odsłuchuje "ręcznie" jeśli prowadzone są śledztwa w sprawie osób które biorą w nich udział. Faksy odczytywane są programami typu OCR i przetwarzane na tekst. Dane zapisane cyfrowo (takie jak e-maile i SMS-y) można od razu poddać analizie.

Polega ona głównie na wyszukiwaniu słów kluczowych
takich jak "zamach", "bomba" czy "szyfr". Jeśli system uzna wiadomość za wartą uwagi zostaje ona
przekazana do analizy technikom. Warto dodać, że Echelon jest w stanie przetłumaczyć teksty na angielski i samodzielnie generować raporty. William Studerman, były dyrektor NSA, stwierdził w 2000 r, że analiza miliona wiadomości zajmuje systemowi pół godziny. Tylko 1000 z nich trafia w ręce analityków - reszta jest odrzucana przez filtry. Należy przypuszczać, że statystyki te poprawiły się wraz z rozwojem techniki przez ostatnie 10 lat.
W szczególności może to dotyczyć automatycznej analizy rozmów telefonicznych i tekstów zapisanych jako obrazy.

Historia związana z Echelonem jest tak nieprawdopodobna, że na jej podstawie nakręcono filmy - Eagle Eye i Echelon Conspiracy Ukryj się przed Echelonem

Jak chronić się przed totalną kontrolą? Rozsądnym wydaje się szyfrowanie e-maili, jednak nie jest to tak łatwe jak wydaje się na pierwszy rzut oka.
NSA ma czynny wpływ na wprowadzane w USA standardy kryptograficzne.

Stosowany jeszcze kilkanaście lat temu DES był podatny na złamanie przy pomocy kryptoanalizy różnicowej, której istnienie znane było jedynie
agencji. Dopiero po 20 latach od przyjęcia DES-a za standard została ona opracowana przez osobę z zewnątrz.

Używany obecnie AES, uznawany powszechnie za bezpieczny, również może posiadać podobne luki. Bruce Schneier, światowej sławy kryptoanalityk,
zaleca użycie podobnie działających, równie bezpiecznych, ale całkowicie otwartych szyfrów takich jak Twofish.

Równie ważne jak wybór szyfru jest zastosowanie odpowiedniego programu.
Jakiś czas temu wyszło na jaw, że aplikacja Lotus Notes wysyła klucz sesji zakodowany kluczem publicznym odbiorcy i jednocześnie NSA. Oznacza to, że NSA posiadała praktycznie swobodny dostęp do "zaszyfrowanych" danych. Nie jest wykluczone, że inni producenci oprogramowania mogą współpracować z agencją. Również tutaj rozwiązaniem mogą być programy open source.

Nie należy lekceważyć urządzeń, przy pomocy których przesyłamy informacje.
Przez 30 lat NSA prowadziła akcję SHAMROCK polegającą na montowaniu backdoorów w centralach telefonicznych i routerach znajdujących się w
kluczowych węzłach Internetu. Niestety, zwykły użytkownik nie ma możliwości sprawdzenia z czego dokładnie składa się jego komputer, a tym bardziej routery dostawców Internetu.

Prawdopodobne rozmieszczenie stacji nasłuchowych i satelitów wchodzących w
skład Echelonu można znaleźć na załączonym zdjęciu

Mimo wszystko, o ile NSA nie ukrywa skutecznej metody łamania szyfrów asymetrycznych, ich stosowanie jest w pełni uzasadnione. Nie zaszkodzi również wsparcie steganografii czyli sztuki ukrywania informacji.

Organizacja zbierająca informacje o milionach osób, posiadająca dostęp do ich e-maili i wyposażona w systemy automatycznie rozpoznające treść może budzić strach. Jeśli dodać do tego możliwość szybkiego przeszukiwania olbrzymich baz danych i tłumaczenia tekstów sprawa wygląda jeszcze gorzej.

Niestety, poza NSA istnieje jeszcze jedna firma, która może mieć tak duże możliwości w szpiegowaniu użytkowników. Google.

---
kto tam wie jaka jest prawda.
 

nortus
 

10 miejsc, do których nie wejdziesz


Klub Dżentelmenów White'a

To ekskluzywne stowarzyszenie zostało zawiązane już w 1693r. przez Francesco Bianco. Pierwotnie jego członkowie mieli rozprowadzać gorącą czekoladę (wtedy bardzo drogą). Z czasem Dżentelmeni White'a stali się najbardziej
zamkniętą grupą, do której dostać mogą się tylko nieliczni poprzez spełnienie bardzo rygorystycz-
nych kryteriów. Przede wszystkim z kandydatury
wykluczone są kobiety i osoby spoza kręgów arystokratycznych. Dodatkowo, chętni muszą zostać poparci przez jednego z zasiadających już w klubie członków, co w rzeczywistości jest bardzo rzadkie.


RAF w Menwith Hill

RAF jest siedzibą brytyjskich sił militarnych połączoną z szpiegowską siecią ECHELON. Cały teren jest jednym wielkim elektronicznym monitoringiem zdolnym do wykrycia i przechwycenia nawet najmniejszych pocisków. Uważa się, że RAF używa ECHELONU do podsłuchu linii komunikacyjnych zwykłych ludzi. Ile w tym prawdy, nie wie nikt.


"Mount Weather" Centrum operacyjne

Wybudowane podczas Zimnej Wojny Centrum pełniło funkcję 'ostatniej deski ratunku' dla linii komunikacyjnych. Dzisiaj działania prowadzone wewnątrz są ściśle tajne i tylko kilka upoważnionych osób ma w nie wgląd. To miejsce
należy do tych, które są dobrowolnie omijane przez ludność pomimo, że każdy chciałby zajrzeć do środka.


Sanktuarium Ise

Jedyną osobą, która może wejść na teren tego sanktuarium jest kapłan pochodzący z cesarskiego rodu. Dla turystów dostępny jest tylko widok dachu budynku, który raz na 20 lat burzy się i buduje na nowo - zgodnie z zasadą kręgu życia i śmierci. Miejsce to jest pilnie strzeżone i bardzo ciężko dostać się poza mury.


Klub 33

Disneyland to nie tylko miejsce, w którym spełniają się dziecięce marzenia. Klub 33 jest obiektem w tej bajecznej krainie, gdzie legalnie
można nabyć alkohol. Sam budynek jest dość skrzętnie ukryty przed wzrokiem osób nie należących do tego klubu. Aby zostać jego członkiem wystarczy wpłacić wysoką opłatę manipulacyjną i wpisać się na listę oczekujących,
która rozwlekła się już na 14 lat.


Archiwum Watykańskie

Tak naprawdę każdy dokument z Archiwum jest dostępny dla zwykłego śmiertelnika. Wystarczy złożyć zapotrzebowanie na interesującą nas rzecz i po czasie otrzymujemy ją do rąk własnych. Na sam teren jednak wejść nie można bez wpływu na to, jak bardzo ważni jesteśmy. Łączna długość regałów wypełnioną księgami to aż 84 kilometry.


Biuro 39

Jedna z najbardziej wpływowych tajnych organi-
zacji w Korei Północnej, szukająca wpływów finansowych z innych krajów. Tak naprawdę, niewiele wiadomo na temat tego stowarzyszenia, ale podejrzewa się, że mieści się ono w stolicy Korei Północnej.


Moskiewskie metro-2

Zbudowana sieć Moskiewskiego metra ukrywa w sobie jedną tajemnicę, której nikt nie przeczy, ani nie potwierdza. Chodzi o metro-2 zbudowane w czasach
stalinowskich. Są to dodatkowe tunele podziemnego metra łączące Kreml z siedzibą KGB i innymi organizacjami państwowymi.


Mezhgorye

Zamknięte poradzieckie miasto jest uważane przez rząd USA za obóz pracy i źródło siły roboczej do spełniania planów militarnych wykonywanych w
położonej niedaleko górze - Yamantaw. Rosjanie twierdzą, że w górze znajduje się zwykła kopalnia i bunkier na wypadek ataku nuklearnego. Niestety nie dopuszczają nikogo, kto mógłby zweryfikować te informacje.


Area 51

Area 51 jest najbardziej znanym strzeżonym obszarem militarnym na terenie USA. Setki fanatyków tematu UFO i teorii spiskowych stara się zakraść jak najbliżej kompleksu budynków i hangarów,co karane jest ostrzałem bez ostrzeżenia
  • awatar Coin-operated boy: fascynujące są takie rzeczy :) jeszcze ghost towny mnie zawsze fascynowały strasznie, wizytę w kilku takich miejscach mam już za sobą, jak uzbieram kupę kasy to ruszę na następne ;)
  • awatar Z Życia Zapomnianej Przez Boga Frajerki: Jak byłam małą dziewczynką a moja o 12 lat starsza ciocia namiętnie czytała Romanse zawsze marzyłam żeby być Dżentelmenem. Bo oni w tamtych czasach mogli znacznie więcej niz te nieśmiałe dziewice i bufiastych kieckach :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Najmniejsze państwa świata


Jakie państwo świata jest największe pod względem powierzchni? Oczywiście, ze Rosja. A wiecie, który z krajów naszej planety jest najmniejszy?

Oto lista najmniejszych państw świata (dgp).



Miejsce 11. Malta


Malta to nazwa państwa składającego się z trzech wysp: Malty, Gozo i Comino.
Kojarzona jest z romantycznymi plażami,kolorowymi łodziami rybaków zwanymi "luzzus", pałacami w kolorze ochry oraz majaczącymi z oddali kopułami
niezliczonych kościołów. To mała wysepka, najdłuższy przejazd autobusem zajmuje 40 minut. Powierzchnia Malty to dokładnie 316 kilometrów
kwadratowych.



Miejsce 10. Malediwy


Malediwy to raj na ziemi. Niestety ten raj może całkowicie zniknąć pod wodą.
Powód? Globalne ocieplenie. Zatem jeśli jeszcze nie byliście na tych rajskich wyspach, to warto wybrać się tam czym prędzej. Aż 80% powierzchni kraju położonych jest zaledwie 1 metr nad poziomem morza.
Malediwy mogą zniknąć z powierzchni Ziemi w ciągu 100 lat - alarmują naukowcy. Archipelag ten składa się z około 1190 wysepek osadzonych na 26
atolach koralowych. Powierzchnia całkowita tego państwa to 298 kilometrów kwadratowych



Miejsce 9. Saint Kitts i Nevis


Państwo to położone jest w Ameryce Środkowej na Morzu Karaibskim.Kraj ten to dwie górzyste wyspy, które dzieli cieśnina Narrows. Powierzchnia Saint
Kitts i Nevis jest niewielka, bo zajmuje jedynie 261 kilometrów kwadratowych.


Miejsce 8. Wyspy Marshalla

Wyspy Marshalla to nic innego jak liczne atole zagubione wśród wód Pacyfiku.
Zachwycą każdego, a z pewnością amatorów podwodnych eskapad, poszukiwaczy skarbów na dnie morza, fanów raf koralowych i wielokolorowych ryb. Położone na północ od Nauru i Kiribati zajmują powierzchnię 181 kilometrów kwadratowych.


Miejsce 7. Liechtenstein

Liechtenstein to maleńkie księstwo wciśnięte między Szwajcarię a Austrię.
Dominuje tu zróżnicowany krajobraz: od alpejskich wyżyn przez równiny, po tereny zalesione. Położony nad górnym Renem, składa się tylko z 11 gmin. Nie należy do Unii Europejskiej, a jego powierzchnia nie przekracza 160 kilometrów kwadrat


Miejsce 6. San Marino

San Marino to najstarsza, a zarazem najmniejsza republika Europy, znana na świecie dzięki torowi Formuły 1. Jaką powierzchnię obejmuje ten kraj? San Marino to tylko 61,6 kilometrów kwadratowych.


Miejsce 5. Tuvalu

Zamieszkane przez 11 tys. mieszkańców państwo Tuvalu położone jest na Oceanie Spokojnym w zachodniej Polinezji. Tworzy archipelag dziewięciu wysp lagunowych. Geograficznie należy do Mikronezji. Łączna powierzchnia wynosi
26 kilometrów kwadratowych, a największą wyspą jest Vaitapu (4,9 km kw.).



Miejsce 4. Nauru

Ta niewielka, odosobniona wysepka koralowa położona jest na Pacyfiku. W XX wieku przeżywała rozkwit gospodarczy dzięki wydobyciu fosforytów. Państwo to położone jest w Mikronezji, w odległości około 50 km na południe od równika.
Nauru to niewielka koralowa wysepka otoczona rafą. Powierzchnia tego państwa 21 kilometrów kw.


Miejsce 3. Monako


Monako to jeden z najmniejszych krajów świata. Jego powierzchnia wynosi 1,95 kilometrów kwadrat. Dla porównania powierzchnia Warszawy wynosi około
517 kilometrów kwadratowych. Monako jest mocno powiązane z Francją, ale zachowuje odrębność. Monako jest wyjątkowo bezpiecznym miejscem.


Miejsce 2. Watykan


Watykan to małe państwo schowane w sercu Rzymu. Stanowi cel religijnych pielgrzymek katolików. Jest siedzibą najwyższych władz Kościoła
katolickiego. Powierzchnia Watykanu to zaledwie 0,44 kilometra kwadratowego.


Miejsce 1. Sealandia


Sealandia to księstwo, a dokładniej quasi-państwo znajdujące się na platformie przeciwlotniczej Fort Roughs o wymiarach 40 x 140 metrów.
Sealandia nie jest oficjalnie uznana jako suwerenne państwo.
A jej powierzchnia to 0,0056 km kw.
 

nortus
 

Czarny raport o stanie regionu
Jolanta Kowalewska - gw


Od 10 lat systematycznie zmniejsza się udział Zachodniopomorskiego w krajowym PKB. Dramatyczna jest sytuacja na rynku pracy.

*Liczba osób niepracujących jest o 200tys większa niż pracujących*

Raport przygotował Urząd Marszałkowski

"Niezbędne jest wsparcie tego obszaru, który własnymi siłami nie jest w stanie wydźwignąć się z kryzysowej sytuacji" - to wnioski diagnozy. Autorzy alarmują: "Brak wsparcia rządu doprowadzić może do postępującej degradacji
regionu i Szczecina jako jego stolicy".

Gdzie jest źle

Zachodniopomorskie ma fatalne wskaźniki PKB. Wydział polityki regionalnej podkreśla,że w ciągu 10 lat rola gospodarcza Zachodniopomorskiego w
porównaniu z innymi regionami Polski i UE znacznie spadła. Zmniejsza się udział Zachodnio-pomorskiego w krajowym PKB. W 2000 roku wynosił 4,51 proc. a w 2007 roku już tylko 3,99 proc.

*W latach 1999-2006 Zachodniopomorskie było
najwolniej rozwijającym się polskim regionem*


Spada wartość produkcji sprzedanej przemysłu w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W Szczecinie w 2004 roku wartość ta wynosiła 15 tys. zł na
jednego mieszkańca, a w 2007 roku już tylko 11,5 tys. zł. Spośród miast wojewódzkich jedynie Zielona Góra zachowała niższy poziom produkcji.

Dramatyczna jest sytuacja na rynku pracy.
"Zachodniopomorskie należy do województw o najtrud
niejszej sytuacji na rynku pracy i najniższym poziomie aktywności zawodowej. Mimo znacznej poprawy i prowadzonej aktywnej polityki,pozostaje regionem z wysokim odsetkiem niepracujących - zarówno bezrobotnych, w tym długotrwale, jak i biernych zawodowo.
Liczba osób niepracujących jest większa aniżeli pracujących - średnio o 200 tys .".

Jeżeli chodzi o udział osób pracujących w stosunku do ogólnej liczby ludności w wieku produkcyjnym, to Zachodniopomorskie ma najgorszy wskaźnik w Polsce.

Dlaczego jest tak źle

Autorzy raportu zwracają uwagę, że gospodarka regionu w dużej mierze opierała się na zakładach produkcyjnych.

Słabe wyniki ekonomiczne są odbiciem słabej kondycji, następnie zamykania tych przedsiębiorstw
Od 2000 roku duże zakłady są systematycznie
likwidowane, kolejno: Transocean, Wiskord, Gryf Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich . Nie działają już zakłady przemysłu
odzieżowego - Dana i Odra, spółdzielnia pracy Meblosprzęt. W 2008 roku ostatecznie zamknięto bramy Huty Szczecin i Papierni Skolwin, a w ubiegłym roku Stoczni Szczecińskiej.

Szczecin i cały region straciły największego producenta i pracodawcę.
Autorzy opracowania zwracają uwagę, że jeszcze w 2007 roku stocznia zatrudniała 5 tys. osób i osiągała przychód w wysokości 1,4 mld zł.

Raport podkreśla, że w Zachodniopomorskiem najwolniej przebiega proces przekształceń własnościowych. W okresie od 1990 do 2009 roku objął on 295 przedsiębiorstw państwowych (56,2%  ogółu firm). To najgorszy wynik w skali kraju - wynika z analiz Urzędu Marszałkowskiego.

Dane bardziej optymistyczne

Czy Zachodniopomorskie ma jakieś dobre strony? Czy są jakieś pozytywne wskaźniki gospodarcze, które wyróżniają nasz region?

Według analizy Urzędu Marszałkowskiego, Zachodnio-pomorskie doskonale radzi sobie z wykorzystaniem funduszy unijnych. Świadczy o tym wysokość
wykorzystanej dotacji unijnej przeliczona na jednego mieszkańca. Od 2004 roku do Zachodnio-pomorskiego napłynęło 4,9 mld zł unijnej pomocy - na jednego mieszkańca przypada 2,89 tys. zł. I według tych wskaźników nasz region zajmuje pierwsze miejsce w kraju. Za nami jest Lubuskie - 2,77 tys. zł, Dolnośląskie - 2,49 tys. zł, Warmińsko-Mazurskie - 2,46 tys. zł,
Mazowieckie - 2,38 tys. zł.

W Zachodniopomorskiem bardzo dużo osób pracuje w usługach - prawie 60-procentowy udział w stosunku do pracujących ogółem jest jeden z najwyższych w kraju. Plasujemy się tuż za Mazowieckiem. "Jest to cecha rynku pracy dla krajów rozwiniętych gospodarczo" - podkreślili autorzy diagnozy.
Zachodniopomorskie może też się poszczycić pierwszym miejscem, jeżeli chodzi o liczbę zare-
jestrowanych firm przypadającą na tysiąc mieszkańców. W naszym regionie na tysiąc mieszkańców przypada 124,6 firmy, średnia krajowa to 96,7 firmy.
 

nortus
 

Jerzy Sawka: refleksja nad Szczecinem

Od sześciu lat mieszkam we Wrocławiu i na Szczecin patrzę z odległej perspektywy. Zastanawiając się, jaka jest zasadnicza różnica pomiędzy tymi miastami, doszedłem do wniosku, że w relacji władza - społeczeństwo.
Wrocławska władza szanuje i liczy się z opinią publiczną. Szczecińska ignoruje ją



Przez czternaście lat byłem szefem szczecińskiej "Gazety Wyborczej".Przez lata nowej rzeczywistości
zapoczątkowanej przez 1989 rok redakcja usilnie
szukała szczecińskiej tożsamości.

Zainicjowała dyskusję "Dlaczego (nie) Szczecin", traktującą o młodych ludziach, którzy przy całej miłości do swojego miasta wyjechali w Polskę
szukać szansy dla siebie;pokazywała stary i nowy Szczecin; dokonała pierwszego porównania wielkich
miast polskich; co roku wydawała "Raport o Szczecinie", przez lata promowała lokalny biznes, przyznając nagrodę "Złotej Rybki", walczyła skutecznie o odzyskanie pomnika Colleoniego, wymyśliła w 2000r plebiscyt na Szczecinianina Stulecia, walczyła o uhonorowanie niemieckich nadburmistrzów Szczecina i dlatego dziś jest tu rondo Hackena i skwer Ackermanna.
Wykreowała "Wolszczana", konkurs dla zdolnych licealistów. Próbowała skonsolidować szczecińskie uczelnie w jedną, wielką. Bez powodzenia, ale
przynajmniej - jak zauważyła jedna z uczestniczek debaty - po raz pierwszy naukowcy spotkali się, by dyskutować o ich wspólnym problemie. Zrealizowała "Archiwum Sz.", serię tekstów o szczecińskich historiach niezwykłych.
Niedawno, z tego cyklu powstały dwie niezwykle ciekawe książki reporterskie.
Redakcja zainicjowała nawet akcję przywracania historycznych barw charakterystycznym szczecińskim pompom ulicznym. Od samego początku
pisaliśmy, że Marian Jurczyk jako prezydent tylko miastu zaszkodzi. Dziś wiadomo, że mieliśmy rację, co stwierdzam bez satysfakcji.


Przez lata szukaliśmy czegoś co łączy, ale ja ciągle miałem poczucie, że coś jest nie tak. Nie wiedziałem jednak co.

***

W robionej co dwa lata przez profesora Janusza Czapińskiego diagnozie społecznej Szczecin nieodmiennie plasuje się w końcówce listy pod względem zadowolenia mieszkańców z życia we własnym mieście. Ze Szczecina wieje pesymizmem i przegraną. Ale przecież w liczbie organizacji pozarządowych miasto nie odbiega od innych, co świadczy o obywatelskiej aktywności mieszkańców. Rzecz też nie w pieniądzach, bo zawsze zadowoleni z siebie wrocławianie zarabiają mniej niż szczecinianie.

Nie zamierzam porównywać Wrocławia ze Szczecinem, bo choć oba miasta mają podobną powojenną historię
to różne były ich starty i początkowe potencjały
ludzkie. Dziś, w dużym uproszczeniu, Wrocław jest miastem akademickim, a Szczecin postrobotniczym. Ale jedno istotne porównanie wymaga większej
uwagi. Z pozycji szefa redakcji mogę powiedzieć, czym zasadniczo różni się władza wrocławska od szczecińskiej. W Szczecinie, gdy ujawnialiśmy przekręty radnych, pokazywaliśmy nieudolność, krytykowaliśmy służby miejskie, urzędników, polityków, prezydenta i jego ludzi - oni na to generalnie nie reagowali. I robili swoje. Obowiązywała zasada: psy szczekają, karawana
jedzie dalej.

Wrocław ma we krwi to, że z opinią publiczną trzeba się liczyć i szanuje ją.
Gdy część szkół dla wygody niektórych nauczycieli wprowadziła lekcje na godz. 7, kilka publikacji spowodowało, że miasto nakazało im powrót do
normalności. Krytyczna uwaga, że rynek jest brudny, powoduje, iż następnego uwijają się po nim ekipy sprzątające. Ale najlepiej relacje
władza-społeczeństwo ilustruje ta prawdziwa anegdota: gazeta ujawnia, że urzędnik najpierw przez pomyłkę, a potem przez złośliwość ukarał mandatem niewinne małżeństwo, które pechowo miało to samo nazwisko i imiona jak sprawcy przewinienia
inne małżeństwo. Od razu, w dniu publikacji prezydent posyła kwiaty poszkodowanym, dzwoni i osobiście przeprasza. - Prawdę mówiąc, tego się spodziewaliśmy - mówią przepraszani.

Szczecinowi brakuje katalizatora, który by z obecnego w mieście społeczeństwa obywatelskiego wyzwolił energię służącą dobru ogólnemu. Tym katalizatorem może i powinna być władza. Obywatelska władza, do której miasto nie miało
szczęścia.

***

Od 1990r  w Szczecinie było siedmiu prezydentów i osiem kadencji: Jan Czesław Bielecki (rządził niespełna rok), Władysław Lisewski (trochę ponad
trzy lata), Bartłomiej Sochański (ponad cztery lata), Marian Jurczyk (trochę ponad rok), Marek Koćmiel (trochę ponad rok), Edmund Runowowicz (trochę ponad rok), znowu Marian Jurczyk (cztery lata) i teraz Piotr Krzystek, który według badań ma słabiutkie poparcie i marne szanse na kolejną kadencję.
Każdy z nich miał albo inny pomysł na miasto, albo
- co będzie bliższe prawdy - żadnego. Reprezentowali różne opcje polityczne.

W tym samym czasie Wrocławiem rządziło w zasadzie dwóch prezydentów. Przez jedenaście lat Bogdan Zdrojewski, a teraz drugą swoją kadencję kończy Rafał Dutkiewicz,który już ogłosił, że wystartuje na trzecią. Tylko przez rok prezydentem był Stanisław Huskowski, zresztą wiceprezydent w zarządzie Zdrojewskiego. Wszyscy wrocławscy prezydenci są z tej samej bajki, opozycji lat 80. To Dutkiewicz jako szef OKP zaproponował Zdrojewskiego na prezydenta.Gdy Dutkiewicz walczył
o prezydenturę, Zdrojewski lojalnie go wspierał. Tutaj Dutkiewicz mógł budować na tym, co zostawił Zdrojewski.
Przyszły następca Dutkiewicza będzie mógł kontynuować ten proces. Mieszkańcy mają poczucie, że miasto się rozwija się z sensem.

Ale Wrocław wcale nie jest wyspą mlekiem i miodem płynącą. To jedno z dużych polskich miast, z tymi samymi problemami co inne. Nie przoduje w nauce, w
medycynie, w sporcie czy kulturze. Ale ma aspiracje i próbuje je spełniać Ma też odwagę, bo takiej trzeba było, żeby stanąć do nierównej walki o Expo,przegrać z kretesem, stanąć po raz drugi i przegrać, ale już nie tak sromotnie jak za pierwszym razem. Wywalczyć dla siebie mecze Euro, choć nie ma się stadionu ani klasowej drużyny piłkarskiej. Starać się o Europejski
Instytut Technologiczny, przegrać z Budapesztem, ale później ugrać dla siebie udział w badaniach klimatycznych. Postawić na Wrocławskie Centrum
Badawcze, czyli miejsce, w którym nauka pracuje na rzecz biznesu, wciągnąć do tego projektu wszystkie uczelnie i mimo oporu niektórych z nich twardo walczyć o realizację projektu.

Taka odwaga procentuje, bo widać, że miastu zależy. Nie bez powodu Roman Gutek wybrał Wrocław na swój festiwal "Era Nowe Horyzonty", największy
przegląd filmowy w Polsce.

Zdrojewski podjął trudną i mającą wielu krytyków decyzję o gruntownym odnowieniu Rynku. Teraz to jego pomnik i duma mieszkańców. Rynek promieniuje
na coraz dalszą okolicę, która pięknieje. W Szczecinie od kiedy pamiętam trwa dyskusja o trakcie w Alei Fontann. Niewiele z niej nie wyniknęło.

***

Tam gdzie mieszkańcy mają zaufanie do swoich liderów, miasta rozwijają się spokojnie. Tak jest we Wrocławiu czy w Gdyni (dwóch prezydentów: najpierw Franciszka Cegielska, a teraz Wojciech Szczurek). Zaufanie mieszkańców powoduje, że liderzy czują się wobec nich zobowiązani. Ta interakcja służy wszystkim. Doświadczenie polskich samorządów pokazuje, że jedna trwająca
cztery lata kadencja prezydencka, to za mało, żeby coś w mieście zbudować.

Gołym okiem widać, że Szczecin potrzebuje gospodarza. Za chwilę do walki staną nowi kandydaci na prezydenta miasta. To moment, w którym trzeba postawić im jasne warunki. Uświadomić standardy i co znaczy szacunek dla
opinii publicznej. To, że po czterech latach rządów kolejni prezydenci miasta trwonią cały kredyt zaufania, znaczy, że nie wyborcy są głupi, lecz sama władza.

Szczecin bez prawdziwego lidera nie będzie miał poczucia dumy i radości z siebie.



PS. W listopadzie 2009 odwiedziłem Szczecin. Był ze mną mój piętnastoletni syn. Poprosił, żebyśmy podjechali w miejsca, które znał: dawne nasze
mieszkanie w kamienicy przy Obrońców Stalingradu, przedszkole, szkołę, Jasne Błonia. Pięć lat ich nie widział. Z ciekawością obserwował. Na koniec głośno powiedział, to o czym ja cały czas myślałem: - Tutaj nic się nie zmieniło.

---
długi tekst ale postanowiłem go zostawić by szczecinianie mogli się zastanowić dlaczego Wrocław kwitnie a Szczecin UMIERA.
Dużo się zmienia w Szczecinie ale to kpiny co robią władze, wszystkie władze od 1990r.
Dlatego spokojnie twierdzę, że ostatni gospodarz w tym mieście był w roku 1930r. Tak, nie pomyłka.
Przed wojną, do lat 30. XX wieku Szczecin konkurował z Gdańskiem, ba był lepszy a później już cały czas spadał. Na początku przełomu Jurczyk bronił socjalistycznej gospodarki miasta, zamiast jak inne regiony likwidować firmy bo wtedy powstawały jak gdyby po deszczu nowe firmy i pracownicy szybki znajdowali nową pracę on bronił socjalistyczne kolosy. Później i tak padły,
tylko ludzie już nie mieli gdzie znaleźć pracy.
Co rok prorok, a w Szczecinie częste zmiany prezydentów - jak rządzili widać najlepiej na przykładzie stadionu Pogoni. W ilu miejscach nie miał on już stać. Każdy następny przesuwa go w inne miejsce. Podobnie jak tworzenie centrum miasta: Złoty Szlag, Starówka, Bogusława, Błonia, Orła Białego i inne propozycje - i nie ma niczego.
Wszystkie miejsca są martwe a ludzie nie mają gdzie iść spotkać się na kawę czy piwo jak ma Poznań, Wrocław czy Gdańsk.
Szczecin to miasto bez serca, bez centrum, punktu zbiorczego, wizytówki jednoznacznej.
Coś jest tu, coś jest tam i gdzie indziej jeszcze.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
anette
 

czekamy na tą prawdziwą,

przebiśniegowo krokusową

:*
 

nortus
 
kalipso
 
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar Stixi: Juz niedlugo Nortusku...:) Jeszcze odrobona cierpliwosci i wroca wesole kolorki ;) Dobramraunoc Kociaczki:*
  • awatar KALIPSO: Ale piękne ja chce lata jak najszybciej Dobranoc....buziaki .:)
  • awatar Zenia&Emilia: pamiętamy.. Kolorowych ;)
Pokaż wszystkie (3) ›