Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 16 listopada 2010

Liczba wpisów: 15

nortus
 

Poranny rytuał.
Zamiast zrobić sobie śniadanko muszę zająć przygotować papu maleństwu ogoniastemu.
Więc pierwsze co to dopadam do wołowinki już rozmrożonej.
I kawałkuję je. Daję Xylii a ta zamiast zjeść obwąchuje, pokręci się wokół i idzie sobie z ogonem rozpostartym jak żagle na Chopinie przed katastrofą.
Więc mogę spokojnie pokroić resztę mięska. I zrobić jedzonko dla siebie.
Idę do pokoju  ze swoim śniadankiem i pokrojoną wołowinką i od razu przylatuje potwór z balkonu, siada koło wersalki i patrzy się na mnie, ba patrzy, gapi się jak wół na malowane wrota.
I ja zamiast samemu spokojnie zjeść kanapeczki muszę wpierw jej podawać wołowinkę po kawałku a dopiero jak później mogę sam spokojne zjeść.
Czy to się jest skandal?
Czy to się nie nadaje do Strasbourga?

Miłego dnia :)


I kolejny odcinek Matura to bzdura.
Dzisiaj historia - bogowie:


  • awatar ciiii, mnie tu nie m: :D >:d witaj :D >:d
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @ciiii, mnie tu nie ma.: :*
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Witaj. Mam to samo , jak wstanę to zamiast toalety, kawki czy czegoś innego muszę nakarmić moje bydlę , bo ono tylko jedzonko ode mnie raczy zjeść. Rano kiedy to najlepiej się śpi wskakuje mi na klatę i pompuje powietrze do moich płuc. Jak już się obudzę to opowiada swoje sny i gada jak najęty. Jak ja to lubię! Pozdrawiam, Wes.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Ryfylke zimową porą lub wczesno wiosenną, czyli gdy zima jeszcze trzyma uparcie i nie chce odejść
 

nortus
 

Samochód po wypadku.

Wydarzyło się w niedziele w Jæren - to region w pobliżu Stavanger.

Prawda że pomysłowy?

Na widłach ładowarki.
A co.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Przyjeżdżasz do Polski i od razu cię przytłacza...


Nagła śmierć dróg, rozkwitająca wszędzie ludzka przedsiębiorczość(przydrożne krasnale,udekorowane motele, kantory,kasyna, kluby nocne i dzienne...) oraz nadmierna religijność poparta wdzierającym się na wszystkich kanałach głosem Radia Maryja - oto "polskość", która czeka każdego przyjezdnego przekraczającego naszą granicę od zachodu - pisze prof. Magdalena Środa w felietonie dla Wirtualnej Polski.

Ostatni tydzień minął pod znakiem patriotyzmu. 10 listopada odbyły się oczekiwane od miesiąca wydarzenia pod Pałacem Prezydenckim (następne wydarzą się za miesiąc).
Dzień później nacjonaliści przeszli się ulicami Warszawy, by pokazać gejom i innym nie-Polakom, gdzie jest ich miejsce. W czasie weekendu natomiast ogłoszono, że pani Fotyga i pan Macierewicz udają się do Stanów by ratować resztki polskiej suwerenności ("bo we wsi" - jak to mówiła Olga Lipińska - "Moskal stoi").

Na szczęście udało mi się spędzić ten czas za granicą (większość państw europejskich święciła w tym czasie rocznicę końca pierwszej wojny światowej). Polskość uderzyła mnie jednak natychmiast po jej przekroczeniu. Zna te uczucia każdy, kto choć raz wdarł się do naszego kraju od strony Świecka.

Pierwszym, silnym wrażeniem przeżywanym przez podróżnika jest nagła śmierć dróg. Przestają być przejezdne. Zatykają się, blokują, gwałtownie zwężają,ich linie stają się niewyraźne,oznakowanie
zanika w tempie wprost proporcjonalnym do pojawiania się rozlicznych pułapek w postaci rowów,nieoznakowanych prac drogowych,tajemniczych objazdów, parkujących w egipskich ciemnościach samochodów, a zwłaszcza zaczajonych policjantów, którym w ogóle nie zależy na bezpieczeństwie kierowców i pieszych lecz na przychodach wyrażonych w statystykach mandatowych.

Polska wita więc nas wizerunkiem bezsilności i tumiwisizmu państwa, które od ponad półwiecza nie jest w stanie zbudować przejezdnych dróg ani ucywilizować istniejących "korytarzy komunikacyjnych". Być może chodzi o to, by nie tyle budować drogi, co stwarzać przeszkody? Bo po co w naszym raju jacyś obcy, nie daj Boże geje czy inni obcokrajowcy?

Drugą sprawą, znacznie bardziej pogodną, jest rozkwitająca wszędzie ludzka przedsiębiorczość. I nie chodzi tylko o przydrożne krasnale, udekorowane motele, kantory, kasyna, kluby nocne i dzienne, sklepy, parkingi z atrakcjami i potężną ofertę reklamową wszelakich usług. Chodzi o powszechny ruch, eksplozję inicjatyw, wolę zarobku i dobrobytu.

Gdyby te drogi oddać w prywatne ręce to sądzę, że w kilka miesięcy powstały by tam szerokie autostrady. Tylko nie wiemy czy państwu i patriotom zależy bardziej na przejezdności czy na przeszłości ?

Trzecią sprawą, która przytłacza osobę przybywającą do naszego niezwykłego kraju jest religijność. Ilość wystawianych przydrożnych krzyży, kiczowatych kościołów jest równie porażająca, co ilość sprzedawanych krasnali, bocianów i innych materializacji rodzimej tradycji. Wrażenie nadzwyczajnej religijności spowodowane jest dodatkowo wdzierającym się na wszystkich kanałach głosem Radia Maryja, które natychmiast po przekroczeniu granicy bombarduje zgubionego wśród polskich dróg wędrowca, jak straszne i zdradzieckie rzeczy tu się dzieją.

Nad przygraniczną atmosferą komunikacyjnego chaosu, przydrożnych krasnali i ojca Rydzyka w eterze, dominuje Świebodziński Jezus, którego widać z potwornie wyboistej, nieoznakowanej drogi. Jego ogromna sylwetka przeziera przez przydrożne nocne puby, kasyna i oświetlone na niebiesko parkingi. Jezus wznosi się nad smutnym miastem, jak niegdyś miś (z filmu Barei) wznosił się nad Warszawą.

Magdalena Środa specjalnie dla Wirtualnej Polski

nic dodać , nic ująć.

A dla okrasy fotki ze Szczecina.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: kiedyś w tym domku były biura związane z zajezdnią oraz nocowali tam tramwajarze dyżurni. później sprzedano i teraz są tam normalne mieszkania. wyrazy współczucia dla mieszkających tam.
  • awatar Anukett: jak zwykle trafiła w samo sedno
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anukett: czasami ma kontrowersyjne wypowiedzi ale bardzo trudno się z nią nie zgodzić, w większości. :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
  • awatar Bezedura: Biblioteka Główna w Bristolu ma podobny klimat w środku i ogólnie jakoś tak podobna ;-p
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bezedura: bardzo daleko od Bristolu - w Polsce, a nawet w Szczecinie.
  • awatar Bezedura: @Nortus & Xylia: domyśliłąm się, że w Szczecinie :-) I skojarzyło mi się ze wspomnianym przeze mnie budynkiem. Ale w sumie...mogłabym tam zamieszkać (w tym budynku na Twoich zdjęciach ;-D ) gdyby to był hotel. A tak na poważnie to ciekawe, co to jest. Oby nie następny pałac biskupi...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
Przypomnę tylko wpis poprzedni o św. Mikołaju za Odrą.


Święty Mikołaj otwiera swoją filię w Niemczech


Święty Mikołaj otworzył swoją jedyną we wschodnich
Niemczech filię, w Himmelpfort pod Berlinem. Można już do niego pisać - na każdy list, który dotrze tam najpóźniej dziesięć dni przed świętami. Mikołaj odpisze osobiście bądź wyręczy go jeden z dwudziestu aniołów.

www.weihnachtsmann-in-himmelpfort.de

List można pisać też po polsku, bo ekipa Mikołaja zna 17 języków. Nasz nie jest dla nich najtrudniejszy - korespondencja przychodzi tu nawet po chińsku i też jeden z aniołów odpowiada takiemu nadawcy.

Dzieci mają wiele życzeń, głównie z elektroniki, nowoczesne rzeczy, ale też proszą o szczęście w rodzinie, pokój na świecie. Piszą też, że nie wszystkie dzieci na świecie mają co jeść. Jako Mikołaj cieszę się, że dzieci myślą o innych - powiedział niemiecki Weihnachtsmann po wysłuchaniu
dzieci z Himmelpfort na otwarcie sezonu.

W zeszłym roku tylko sztab w Himmelpfort odpowiedział na prawie trzysta tysięcy listów. A w całych Niemczech Mikołaj przed świętami jest aktywny w dziesięciu podobnych miejscach,najwięcej
roboty ma w Bawarii - tam w sezonie działają trzy jego placówki.

Himmelpfort jest jednak najbliżej polskiej granicy. Dokładny adres, a nawet numer telefon można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej Świętego Mikołaja z Himmelpfort.

www.weihnachtsmann-in-himmelpfort.de
 

nortus
 

Prawda

U nas też takie tłumy idą do urn wyborczych :D

A do naszych kościołów chodzą jeszcze większe tłumy :D

BostonGlobe
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 


Donacja Konstantyna (łac. Constitutum Constantini lub Donatio Constantini) – sfałszowany dokument, na mocy którego cesarz rzymski Konstantyn Wielki nadaje Kościołowi liczne dobra i przywileje.

Najstarsza z zachowanych do dzisiaj wersji dokumentu pochodzi z IX wieku i przechowywana jest obecnie w Bibliotece Narodowej w Paryżu. Adresowana jest ona do papieża Sylwestra I.

Dzieli się na dwie części.

W pierwszej z nich, zatytułowanej Confessio, cesarz opisuje, jak papież nauczał go wiary chrześcijańskiej, nawracał Rzym oraz jak wyleczył cesarza z trądu.

W części drugiej – Donatio – Konstantyn nadaje Sylwestrowi i jego sukcesorom następujące dobra i przywileje:

* biskup Rzymu, jako następca świętego Piotra, uznany zostaje za ważniejszego od biskupów Antiochii, Aleksandrii, Konstantynopola,Jerozolimy
oraz wszystkich pozostałych biskupów świata,

* wzniesiona przez Konstantyna Bazylika św. Jana na Lateranie zostaje uznana najważniejszą świątynią chrześcijańską,

* kościoły św. Piotra i św. Pawła otrzymują liczne bogactwa,

* najważniejsi duchowni Rzymu otrzymują te same przywileje i insygnia, co rzymscy senatorowie,

* papież otrzymuje te same insygnia i odbiera te same honory, co cesarz, wśród nich prawo do noszenia korony cesarskiej, purpurowego płaszcza i tuniki; Sylwester miał jednak odmówić noszenia korony, w związku z czym cesarz przyznał mu prawo do noszenia wysokiej białej czapki,

* papież i jego następcy otrzymują Pałac Laterański, Rzym z jego prowincjami, dystryktami i miastami Italii oraz wszystkie regiony Zachodu.

Dokument mówi, iż dla siebie cesarz wybuduje na wschodzie nową stolicę, której nada swoje imię, a w samym Rzymie zlikwiduje administrację państwową, gdyż jest niewłaściwym, by świecki władca sprawował władzę tam, gdzie Bóg ustanowił rezydencję głowy religii chrześcijańskiej.

Donacja kończy się groźbami pod adresem tych, którzy ośmielą się podważyć postanowienia dokumentu oraz potwierdza, iż donacja jest autentyczna, podpisana osobiście przez cesarza, a jej oryginał złożono w grobie św. Piotra.

Dokument powstał pomiędzy 750 a 850 rokiem. Jest na tyle nieudolnie sfabrykowany, iż od początku, gdy tylko się pojawił, budził wątpliwości. Zgłaszali je zarówno świeccy, jak i duchowni. Dokument zawiera wiele oczywistych sprzeczności i anachronizmów, np. nosząc datę 315 n.e. wymienia z nazwy Konstantynopol, który powstał dopiero w roku 330. W 1440 roku Lorenzo Valla udowodnił bezspornie, że "Donacja" jest falsyfikatem. Niezależnie od niego do podobnych wniosków doszedł inny badacz dokumentu, Reginald Peacock, biskup Chichester (1450-1457). Dzieło Valli nie było jednak znane szerszym kręgom, aż opublikował je w Niemczech Ulrich von Hutten; w ten sposób poznał je Marcin Luter, który odniósł się do fałszerstwa w kwestionującym władzę papieża dziele Do szlachty chrześcijańskiej narodu niemieckiego o poprawie stanów chrześcijańskich. Dotychczasowe badania nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto jest autorem dokumentu ani z jakiego środowiska on się wywodzi.

---
jak widać kościół od początku dochodził do majątku
na drodze fałszerstw.
I podobnie działała Komisja Majątkowa w Polsce.
Oddawana za dużo, za bezcen, na ziemiach nie podlegających kościołowi (ziemie zachodnie i północne), za łapówki (czym zajęło się wreszcie CBA).
 

nortus
 
Ten gmach, którego fragmenty wnętrz pokazałem to siedziba Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego
przy Wałach Chrobrego.

Budynek w 2011r będzie obchodził 100-lecie swojego
istnienia.
Wybudowany jako siedziba urzędu rejencji na początku XX wieku.
Na szczęście Anglicy nam go nie zburzyli.

Wnętrza budynku jeszcze 10 lat temu były pokryte olejnicą, wszystkie boazerie, piaskowe kolumnady,
barierki - horror.

W przyszłym roku będzie oddana trasa turystyczna po budynku, na wieżę widokową oraz do podziemi.
Tylko jedna kondygnacja podziemi będzie udostępniona z oryginalnym wyposażeniem niemieckim
centrali telefonicznej, centrum dowodzenia itp.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Piękny Urząd macie u siebie. Tylko zazdrościć. Wes.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Wesley van der Zaret: wiele gmachów poniemieckich jest przepięknych. na szczęście mądrzy ludzie nie zniszczyli tego tylko zakrywali, czasami zamalowywali, czasami zabijali dechami, ale nie zniszczyli. a teraz są powoli odsłaniane. są to urzędy, sądy, policja, wojskowe budynki, szkoły, biblioteki, gmachy różnych urzędów. Wiele niestety po 1945r zniszczono, spalono, rozkradziono.
  • awatar panna.pogarda: Urząd Morski jak się domyślam :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
  • awatar Stixi: Wlasnie po nim w czasie ostatniego pobytu w Szczecinie biegalam...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Odkryte podczas renowacji budynku.
Dotychczas były ukryte pod wieloma warstwami farby olejnej i desek.