Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 21 października 2010

Liczba wpisów: 18

nortus
 
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: A u mnie dziś słonka brak, uwielbiam ten utwór, dziś uśmiechu na ustach życzę, nawet gdy powodów bak.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @ciiii, mnie tu nie ma.: wzajemności :) :*
  • awatar Zenia&Emilia: Dobry i Miły i miłego ... :P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 


Pierwszy śnieg tej jesieni w Polsce. Sypie w Bieszczadach

źródło: nowiny24.pl

Śnieg pada w Bieszczadach i to całkiem obficie. Sprawdziły się prognozy, że zima nadejdzie w połowie października.

Prognozy się sprawdziły. Na drogach położonych w wyższych partiach Bieszczad już leży trzy centymetry śniegu.

Jest bardzo ślisko. Na razie nie ma utrudnień w ruchu, ale w niedługim czasie możemy spodziewać się śniegu również na terenach nizinnych.
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: To dlatego u mnie ZIMNO
  • awatar kryminalistyka.fr.pl: A u mnie tez pada - tylko że deszcz.
  • awatar Zenia&Emilia: i oby tam została i do nas nie docierała :D aż do stycznia albo i lutego,a najlepiej wcale (:
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Prywatna szkoła Salwator zdjęła w klasach krzyże ze ścian. Krakowska kuria nazywa to brakiem tolerancji wobec katolików i rozważa cofnięcie tam prawa nauczania religii.



Szkoła Salwator (podstawówka i gimnazjum) od września ma nowych właścicieli, którymi są znani krakowscy biznesmeni (chcą pozostać anonimowi). To oni zadecydowali, że w szkole nie będą wisiały krzyże. Zdjęto je ze ścian w salach lekcyjnych podczas wakacyjnego remontu. W szkole uczy się 170 dzieci, w tym kilkanaścioro innej narodowości i religii. Jest też kilkuosobowa grupa niewierzących.


O braku krzyży uczniowie powiedzieli w domach. Reakcje rodziców? Według szkoły większość jest za. Kilkoro napisało e-maile do dyrektorki, że woleliby, żeby krzyże w salach wisiały, ale rozumieją i przyjmują jej argumenty. Są też tacy, którzy oprotestowali zdjęcie krzyży. Trudno jednak stwierdzić, ilu ich jest, bo szkoła mówi o kilku osobach, a protestujący twierdzą, że reprezentują większą grupę.

Na zebraniu, które dyrektorka szkoły Magdalena Siekańska zwołała, by wytłumaczyć, dlaczego w salach nie będzie krzyży, uczeń zapytał: - A gdyby cała klasa wyraziła zgodę, to krzyż jednak mógłby wisieć?

- Nie, ponieważ jutro może przyjść do klasy uczeń niewierzący lub innej wiary, a krzyż nie jest przedmiotem, który wiesza się i zdejmuje w zależności od sytuacji - usłyszał.

- Osoby innego wyznania niż katolickie mogą się czuć nieswojo w salach, gdzie na ścianach wiszą symbole religii, której nie wyznają. Sam jestem katolikiem, ale jako właściciel szkoły podjąłem się działalności, która jest służbą publiczną adresowaną również do osób innych wyznań - tłumaczy właściciel szkoły. Dyrektorka Siekańska podkreśla: - Jesteśmy tolerancyjni, otwarci na dzieci innej narodowości i wyznania.

Nie wszystkich zadowalają te tłumaczenia. - Nikt przed podjęciem decyzji z nami nie rozmawiał. Nie przemawiają do mnie argumenty, że wyznawcy innych religii mogą czuć się nieswojo w salach z krzyżem. Jestem katoliczką i wiem, że po tym, co się stało, to katolicy czują się nieswojo w tej szkole. Pod hasłem tolerancji demonstruje się nietolerancję - mówi mama ucznia z V klasy (nazwisko do wiadomości redakcji).

Grzegorz Kłos, ojciec ucznia tej samej klasy: - Jestem katolikiem, ale uważam, że miejsca publiczne powinny być wolne od symboli religijnych. Decyzja jest słuszna.

Krakowska kuria nie ukrywa, że dla Kościoła to "bardzo bolesna sprawa". - Nigdy wcześniej nic takiego się nie zdarzyło. Zdjęcie krzyży to brak tolerancji wobec katolików - komentuje ks.Tadeusz Panuś, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży. Dodaje, że "istnieje coś takiego jak słuszna obrona praw większości przed żądaniami mniejszości". Jak twierdzi, dyrekcja szkoły "wykonała wyrok na krzyżu".

Kuria zastanawia się, jakie decyzje w tej sprawie podjąć. Na razie religia jest w lekcyjnym grafiku, ale - jak twierdzi ks. Panuś - biskup może wycofać katechetę. - *Szkoła musi spełnić warunki Kościoła, żeby mogła się w niej odbywać nauka religii* . Nie ma mowy o szantażu, ale musimy zastanowić się nad katechezą w tej szkole.

Według Ministerstwa Edukacji Narodowej kuria może zabrać szkole katechetę, bo rozporządzenie o nauczaniu religii dotyczy tylko placówek publicznych. Szkoły prywatne na własną rękę muszą porozumieć się w tej sprawie z Kościołem.


Szkoła zdjęła krzyże ze ścian jako pierwsza w Krakowie i według naszych informacji pierwsza w Polsce. Rok temu batalię o to, by krzyży nie było w klasach, rozpoczęło kilkoro uczniów XIV Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu. Powołali się na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (zapadł w listopadzie 2009 roku), który uznał, że krzyże we włoskich szkołach naruszają wolność religijną uczniów. Dyrektor szkoły po konsultacjach z nauczycielami i innymi uczniami zdecydował jednak, że krzyże pozostaną.

Krakowska szkoła obiecała dzieciom specjalną salkę katechetyczną (remont zakończy się w przyszłym roku). Obok krzyża zawisną tam na ścianie symbole innych religii wyznawanych przez uczniów z tej szkoły.

gw


i bardzo dobrze. właśnie dlatego, że Polska nie jest krajem wyznaniowym. Żyją tu również nie katolicy a i chrześcijanie mają różne symbole.
A oburzająca jest postawa kościoła: szkoła ma spełniać ich warunki i oni nie będą za karę uczyć religii. A do cholery od czego wy jesteście?
Władz się zachciewa.
Będzie salka katechetyczna i tam powinna być uczona religia. W ogóle powinna być uczona przy kościele dla tych co chcą a nie, że muszą.

Wreszcie znalazła się odważna dyrekcja szkoły. Brawo.
  • awatar kochanica szkarłatna: kropla w morzu potrzeb, ale brawa dla szkoły!
  • awatar mitsu: popieram, brawa dla szkoły. A kościół znowu wciska się gdzie może. Obsesja na punkcie krzyża w tym kraju powoli osiąga apogeum... Jeżeli zdjęcie krzyża jest brakiem tolerancji wobec katolików to powieszenie go z powrotem - brakiem tolerancji wobec osób innej wiary.
  • awatar Wizzu: Gdyby nie moja niechęć do dzieci, to bym pierworodnego wysłał do tej szkoły :P
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

W Polsce się ich szanuje, w Anglii szczuje psami i biczuje...



W najnowszym felietonie Jamie Stokes zastanawia się nad polskim fenomenem wyrastających jak grzyby po deszczu nowych oddziałów bankowych.

"Mam wrażenie, że staracie się wybudować jeden na osobę" - zauważa. Zwraca też uwagę, że w Polsce przeciwnie niż w Wielkiej Brytanii bycie bankowcem wydaje się bardzo szanowaną profesją. "Tam skąd pochodzę, przyznanie się do bycia bankowcem to prawie jak przyznanie się do molestowania dzieci. W Anglii całkowicie legalne jest szczucie bankowców wściekłymi psami i biczowanie ich w okresie świąt Bożego Narodzenia" - przyznaje.


Jaka liczba banków byłaby dla Polski wystarczająca? Postanowiłem zapytać, bo mam wrażenie, że kiedyś doszło tu do jakiegoś nieporozumienia i staracie się teraz wybudować jeden na osobę. Na polskim rynku rywalizuje ze sobą niewiarygodna liczba banków, a każdy z nich posiada niewiarygodną liczbę oddziałów rozmiesz-czonych na wszystkich ulicach Rzeczpospolitej. W Polsce jest niemal tyle banków, ile można ich znaleźć w Szwajcarii, ale tam, o ile dobrze kojarzę,otwieranie banków jest sportem narodowym. W moim mieście banki w alarmująco szybkim tempie wydają się zastępować kolejne sklepy. Czasem boję się, że wkrótce prócz nich na ulicach nie będzie można znaleźć już niczego innego, co na pewno otworzy drogę do sukcesu wszystkim dostawcom szarych dywanów i meloników, ale zdecydowanie utrudni zakup chleba.

Transformacja użytecznego sklepu na rogu w cichutki oddział banku przebiega zwykle tak szybko, jak opanowanie świata przez obcych w filmach science-fiction. Wychodzę sobie kiedyś z mojego lokalnego sklepu, po drodze przypomina mi się, że zapomniałem o mleku – wracam więc i prawie podpisuję umowę na 30-letni kredyt we frankach szwajcarskich, zanim udaje mi się zorientować,że w chwili, gdy akurat nie patrzyłem
mój sklep przeobraził się w kolejny oddział Alior Banku. Wszyscy dają się wciągać w tę bankową grę: gość żebrzący na rogu ulicy oferuje mi pięć procent udziałów w jego psie przez 20 lat w zamian za pół papierosa. Oczywiście szybko się zgadzam i liczę na równie szybką emeryturę pod palmami w Chorwacji. Czekam jeszcze aż nawiedzający mnie ostatnio świadkowie Jehowy przedstawią mi post-armagedonowy plan emerytalny.

Nazwy rzeszy polskich banków bywają kłopotliwe. Jakkolwiek jestem gotów uwierzyć, że bank Millennium jest faktycznie tysięcznym bankiem w Polsce, trudniej mi przyjąć do wiadomości to, że GE Money Bank jest jedynym, który akceptuje pieniądze. Czasem kusi mnie, by wejść do ich oddziału z workiem ziemniaków i zapytać, czy mógłbym otworzyć konto warzywne, tylko po to, by kasjer mógł powiedzieć mi: „Nie, proszę Pana, bo my jesteśmy MONEY Bank.” Odrzekłbym wtedy: „Trzeba było to napisać w swoim logo!” Ostatnio widuję coraz mniej oddziałów Money Banku, wygląda więc na to, że to kolejny z moich planów, który nigdy się nie spełni.

Bycie bankowcem wydaje się być w Polsce bardzo szanowaną profesją, do czego, przyznaję, musiałem się tu długo przyzwyczajać. Tam skąd pochodzę, przyznanie się do bycia bankowcem to prawie jak przyznanie się do molestowania dzieci. W Anglii całkowicie legalne jest szczucie bankowców wściekłymi psami i biczowanie ich w okresie świąt Bożego Narodzenia. Polscy pracownicy banków mogą natomiast faktycznie poszczycić się wysokimi standardami: cztery razy musiałem podpisywać jeden dokument, zanim z satysfakcją uznali, że udało mi się odtworzyć w końcu swój własny podpis – oznaka wspaniałego przywiązania do porządku wzbudzająca jednak pewien niepokój o bezpieczeństwo moich pieniędzy. Znacznie lepsze relacje mam z polskimi bankomatami. Zawsze pytają mnie, czy chcę zobaczyć napisy po polsku, angielsku czy niemiecku i zawsze wybieram angielski, mimo że linijka tekstu z zapytaniem o mój PIN nie jest trudna do zrozumienia. Bankomaty kuszą mnie, rozbudzając moją leniwość, której, za ich namowom, zawsze się poddaję.

Przyznaję, że nie znam się za bardzo na pieniądzach. Jako zarabiający pisaniem rzadko je widuję. Kiedyś miałem ich trochę i nawet mi się to podobało, ale spowodowały brzydkie wybrzuszenie w moich spodniach, więc wymieniłem je na skrzynkę Johnny'ego Walkera. Ponieważ brak mi doświadczenia, czuję się zmuszony do otwarcia mojego własnego banku. Zamierzam go nazwać Angol Money Bankiem. Reklamy przedstawiać będą pijanych mężczyzn biegających po polskich ulicach bez spodni i oferujących porady finansowe starszym paniom. To będzie sensacja. Zanim wybuchnie, zachęcam do wysyłania depozytów gotówkowych lub warzyw okopowych już teraz.

Jamie Stokes specjalnie dla Wirtualnej Polski


wcześniejsze komentarze Jamiego pod tagiem:  #Jamie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Wczoraj Xylia zachowała się jak prawdziwa Pierwsza Dama Domu Swego.

Mieliśmy wczoraj gości - potencjalnych kupców.
I Xylia pierwszy raz się zachowała jak Właścicielka - przywitała ich godnie gdy weszli do salonu siedząc dumnie, w pozie Sfinksa, na najwyższym punkcie swego drapaka.
I bacznie obserwowała co to za ludzie.
Nie uciekła jak wcześniej do sypialni ale dumnie przysłuchiwała się  i obserwowała.

Od razu wyczuła ludzi dobrych i szczerych a nie udających, że lubią zwierzęta, w szczególności futrzaste.

A przy okazji.
Wiem, że każdy chce kupić jak najtaniej, sprzedający musi opuścić bo na tym polega handlowanie i opuszcza, tyle ile zaplanował, bo przecież cena wywoławcza jest zawsze wyższa od faktycznej. A kupujący się cieszy, że coś tam utargował..
Ale ludzi pojebało.

Jak rozmawiałem z szefową Agencji Nieruchomości w Szczecinie jest taka sytuacja, że gdy chata jest wystawiana za 300.000 to nabywca mówi że chce kupić ale za 200.000.
Pojebało ich, chcą kupować za pół ceny.
Pojeby.
  • awatar lukrecja 700: kocham ja jaka ona sliczna jest
  • awatar gość: sam jesteś pojebany że taką ruderę sprzedajesz. a ten "kot" wygląda jak szczur wysrany z dupy shreka wypierdalaj z pingera !
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gość: nikt tu cie nie zapraszał więc spadaj.
Pokaż wszystkie (20) ›
 

nortus
 
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: to też uwielbiam, "tak już po prostu nie pamiętać sytuacji w których serce klęka"... a fotki mmmmmmm
  • awatar ArsaFarsa: szkoda, że tak krótkie i ulotne... :)
  • awatar Alter_Ego: @ciiii, mnie tu nie ma.: Podczepię się pod Ciebie - też uwielbiam tę piosenkę. Śliczna jesień Nortusku.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to nie z wyborczej. dgp z sejmu
  • awatar Czechofil: Jej... ja chyba się pochlastam. nawet na waszych blogach nie można od tego uciec. chyba odciąć internet pozostalo. w czeskiej tv też na okrągło te ciekawostki z PL. jakoś o Czechach nic w pl telewizji nie ma.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Czechofil: bo dla Polski ważniejsze jest czy ktoś się zesrał w Nowym Jorku niż co się dzieje w Czechach, Litwie, Łotwie, Węgrzech czy nawet w Niemczech czy Skandynawii. Chyba że jakiś wariat zastrzeli 10 uczniów to wtedy mówią i w Polsce. My jesteśmy światowa potęga i sąsiedzie powinni być wystrzeleni w kosmos.
Pokaż wszystkie (14) ›
 

nortus
 
   
Kaczyński: Zlikwidować "Szkło kontaktowe"!

Prezes PiS jest wyraźnie cięty na TVN24, a szczególnie na jej satyryczny program.

"Należy zlikwidować <Szkło kontaktowe>!" - grzmi Jarosław Kaczyński.

Dlaczego?

Bo jego zdaniem w programie w sposób "wulgarny i obrzydliwy" atakuje się jego partię.


Jarosław Kaczyński zaatakował "Szkło kontaktowe" już z sejmowej mównicy podczas debaty związanej z mordem w łódzkim biurze PiS.

Potem programowi dostało się już na sejmowym korytarzu. Jarosław Kaczyński stwierdził, że należy zlikwidować "Szkło kontaktowe", bo jego zdaniem, nie może być tak, iż w programie
tym stale obrażana jest jedna ze stron politycznego sporu.

Szef PiS twierdzi, że jego ugrupowanie jest w "Szkle kontaktowym" obrażane w  sposób "wulgarny i obrzydliwy". Na uwagę dziennikarza, że to widzowie dzwonią do programu, Jarosław Kaczyński odpowiedział: "Dlatego tych widzów należy eliminować".

Źródło: TVN2    za dgp


chyba zacznę oglądać TVN skoro takie ciekawe programy tam dają :D

no pisiorki wyjaśnijcie co znaczy "wyeliminować widzów" ?
i nie tylko o słowa chodzi ale cały kontekst wypowiedzi.
Może wprowadzimy obozy koncentracyjne dla przeciwników PISu?
Jak widać w ostatnich wyborach i poprzednich Polacy nie chcą PISu i władzy.


wiadomosci.dziennik.pl/(…)kaczynski-zlikwidowac-szk…
  • awatar krzyslav: "Vox populi, vox Dei"! Cenzury mu się zachciewa! A nie da rady to: "...eliminować..."? A może EKSTERMINOWAĆ! Lepiej by wyeliminował paru swoich dupowłazów bo mu nie mówią że "słupki" lecą i grozi mu całkowita "eliminacja" z polityki! Na razie skutecznie zwiększył oglądalność "Szkła kontaktowego". Ale też nie jestem pewien czy to dobrze - rośnie bezkarność rządzących. Ambiwalentne uczucie, znane z kawału o teściowej spadającej w przepaść w twoim samochodzie.
  • awatar madleine: wyeliminować to jego by się przydało- z życia i politycznego i publicznego w ogóle. Krzykacz i burzyciel. Nie lubuię Niesiołowskiego, ale mądrze dzis zauważył, że nawet z komuchami dało radę do okrągłego Stołu zasiąść. No, ale oni nie chcieli wojny domowej.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: czysty Hitler.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

"Wykluczam spotkanie z prezydentem" - zadeklarował ostro Jarosław Kaczyński.

Wcześniej Mariusz Błaszczak mówił dziennikarzom, że "prezydent Komorowski nie znalazł dla nas czasu". Z politykami PiS spotkał się prezydencki minister Sławomir Nowak. Błaszczak relacjonował, że wraz z Szydło zjawili się u prezydenta punktualnie o godz. 11:30.

"Po 10 minutach wszedł do nas minister Nowak i powiedział, że niestety prezydent Komorowski nas przyjąć nie może" - powiedział szef klubu PiS.

Błaszczak przypomniał, że prezydent zapowiadał wcześniej, że chce spotkać się także z szefami klubów. Zaproszenie do prezydenta na czwartek na godz. 11.30 otrzymał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Prezes PiS - jak zapowiadał wcześniej Błaszczak - ze względu na udział w posiedzeniu Sejmu, gdzie premier przedstawił posłom informację
na temat ataku na biuro PiS w Łodzi, nie uda się na spotkanie u prezydenta.
*W zastępstwie Kaczyńskiego do Pałacu udali się Szydło i Błaszczak* .

Prezydent zamierza rozmawiać z liderami
partii o obniżeniu agresji w polskiej polityce. Chciał spotkania także z Jarosławem Kaczyńskim, ale ponieważ szef PiS jest w Sejmie, Bronisław Komorowski wyznaczył do wyboru nowe godziny ewentualnego spotkania - na 14:30, 15:30 lub 16:15 - podała TVN24. Na jutro prezydent umówił się z Grzegorzem Napieralskim i Waldemarem Pawlakiem. Ma spotkać się także z premierem Donaldem Tuskiem.

dgp  za PAP



Trochę szkoda, że prezydent nie przyjął piesków Jarusi ale z drugiej strony on nie będzie rozmawiał z kurierami. To prezydent RP a nie jakiś
urzędnik. Należy się szacunek dla urzędu.
Jak jaruś nie ma ochoty rozmawiać o zdawałoby się ważnym wydarzeniu to niech spada na drzewo.
Walka na trupy i tak mu władzy nie odda.

Twoje metody walki o władze są tożsame z działalności Hitlera.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Jakubiak wspominała dzisiaj o niszczeniu kościołów. Tak właśnie robił Hitler - czy to kolejny krok walki o władzę PISu?
  • awatar krzyslav: Do tej pory dopatrywałem się ostrożnie elementów nazizmu w tych działaniach ale przyjdzie się chyba z Tobą zgodzić - to już hitlerowskie metody walki o władzę.
  • awatar Lelumpolelum: owszem, psami, podludziami Hitler nazywal swoich przeciwników, dokładnie tak jak robisz to TY
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nortus
 





No i koniec jesieni się zbliża nieustannie :)
Gdzieś tam już spadł śnieg
U nas jeszcze świeci słonko
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 


Szczecin ma miliony do zwrotu mieszkańcom


*Szczecin będzie musiał zwrócić mieszkańcom kilka milionów złotych za niesłusznie uchwaloną trzy lata temu podwyżkę* .
Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, że uchwała jest nieważna.


Miasto pobierało niesłusznie zawyżone czynsze. Teraz pieniądze trzeba będzie zwrócić mieszkańcom.


Kontrkandydaci prezydenta na to stanowisko w zbliżających się wyborach zarzucili mu, że o wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wie już od 7 miesięcy, a mimo to do dziś mieszkańcy Szczecina nie zostali poinformowani o bezprawnie zabranych im pieniądzach.

Uchwałę dotyczącą podwyżki czynszu Wojewódzki Sąd Administracyjny zakwestionował dlatego, że nie została ona opublikowana przez wojewodę w Dzienniku Urzędowym, a tym samym nie stała się prawem miejscowym. Taką decyzję przed laty podjęli wspólnie prawnicy miasta i wojewody.

A co mówi obecny jeszcze prezio?

- Uchwała został podjęta przez prezydenta Mariana Jurczyka i przegłosowana przez ówczesnych radnych.
W tym tych, co dziś na mnie wskazują, tj. Małgorzatę Jacynę-Witt oraz Jędrzeja Wijasa.


Prezydent pytany, dlaczego do dziś najemcy nie wiedzą, że należą im się niesłusznie pobrany czynsz stwierdził enigmatycznie, że "sprawa jest prawnie skomplikowana".

Przyciskany przez dziennikarzy przyznał, że miasta po prostu nie stać dziś na takie wypłaty.

- Mieszkańcy mają jednak prawo zwrócić się do ZBiLK-u o zwrot nadpłaconych pieniędzy- wyjaśnił. - Są to pewnie setki złotych na przeciętne mieszkanie. Pieniądze powinny być zwrócone w 2011

Podwyżka czynszu sprzed lat wynosiła średnio 16 %.
Nie wiadomo, czy ZBiLK będzie zwracał pieniądze z odsetkami czy nie. Jak by nie patrzeć, gdyby te pieniądze zostały w kieszeni najemców, a ci by je wpłacili na konto bankowe lub jakikolwiek fundusz, dziś byłoby znacznie wyższe.


gs24

ale w Szczecinie to normalne. Jeden uparty mieszkaniec podważa każdą kolejną uchwałę o strefie płatnego parkowania i ciągle wygrywa.
Takie tu mamy prawo, a w urzędzie sami prawnicy.
  • awatar W Granatowych Kąkola: Teraz już wiedzą i mam nadzieję że upomną się o swoje!!!:)
  • awatar Zenia&Emilia: ale kto ma się upominaĆ? Też mogę ? :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Zenia&Emilia: chodzi o mieszkania komunalne, bo dla nich czynsze ustala miasto. więc jeśli mieszkasz w takim lokum to pewnie masz prawo. musisz poszukać w urzędzie? w sądzie administracyjnym poszukać wyroku.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Jakoś zawsze gdy ostatnio jestem koło fontanny pięknie tęcza świeci.



  • awatar Alter_Ego: "Jak zapomnieć" teraz to... Czyżby jakieś tęsknoty mój dżentelmenie?
  • awatar Bezedura: :-)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Alter_Ego: cykl koncertowy ma pewną myśl przewodnią. albo dotrze albo nie.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
  • awatar Bezedura: O, a ten utwór należy do moich ulubionych :-)
  • awatar W Granatowych Kąkola: Witaj, tego dziś chcę słuchać:)
  • awatar Alter_Ego: Romantyczny spacer z Grechutą po jesiennym Szczecinie...
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 
  • awatar Alter_Ego: Śpijcie słodko kociaki
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Alter_Ego: dzięki. Mój obrońca właśnie usadowił się obok na fotelu i udaje że śpi :D Jak obrobię fotki to jutro pokażę jak obrońca czuwa nade mną. I myśli że mnie w ten sposób przekupi i dostanie więcej wołowinki. Niestety, sucha karma czeka na zjedzenie. Będę uparty, jakem najlepszy znak na świecie (byk) i nie dam się przekupić ani wziąć pod włos. Więc i tak posiedzę, chyba że padnę wcześniej.
  • awatar Alter_Ego: Drogi Nortusku, niech Cię Twój obrońca dobrze strzeże, bo jam jest strzelec, niestraszna mi żadna zwierzyna :-) Powodzenia w wojnie sucho-karmowej :-D
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Można już sprawdzić ile ktoś zarobił pracując w Norwegii w internecie.

Norwegia nie tylko publikuje ile kto zarobił (imię, nazwisko, region,miasto-wieś gdzie mieszka)
ale namawia wręcz do sprawdzania ile zarobili twoi znajomi, sąsiedzi, szefowie.
Ba możesz dostać wykaz wszystkich zarabiających w regionie, tych milionerów i tych biednych.
Informacja obejmuje ile zarobił i ile zapłacił podatku.

Dlaczego?
Bo między dzięki temu jest mniej oszustw podatkowych, pracy na czarno, łapówek.
A działa to bardzo prosto.
Jeśli widzisz, że sąsiad jeździ nowym BMW a zarabia 1.000 zł (odpowiednik) to wiadomo, że albo kradnie albo bierze łapówy czy coś innego nielegalnego i nieuczciwego.
I zawiadamia odpowiednie władze. Bo państwo to wspólny interes a nie jak Polacy do tego podchodzą
żeby nakraść i oszukać państwo bo to .....
Państwo to wspólny interes.

Norwedzy tak jak my składają swoje PITy do końca kwietnia i w październiku urząd podatkowy publikuje dane w internecie.
W internecie dane są dostępne od kilku lat wcześniej trzeba było udać się do urzędu podatkowego i można było sprawdzić te dane.

U nas rzecz nie do pomyślenia, skoro nie można nawet ustalić numeru telefonu jak się nie zna czyjegoś adresu zamieszkania.
A w Norwegii w internecie możesz np. sprawdzić w necie kto do ciebie dzwoni jeśli nie znasz danego numeru telefonu, który ci się wyświetlił.
Wchodzisz na stronę informacji i wyświetla ci się kto dzwonił i gdzie mieszka, dokładnie, nawet pokazuje na mapce.
Chyba że ktoś ma numer zastrzeżony, bo jest taka możliwość. Ale mało kto z tego korzysta, nie wiem czy to nie jest funkcja płatna.

Co kraj to obyczaj.

Ale tam za to niema jakiś "fryzjerów" w piłce nożnej, biednych urzędników żyjących jak książęta,
i szefów nie wypłacających pensji pracownikom "bo nie mają pieniędzy".Jeśli zarobił szef to znaczy, że pieniądze były i ciebie okradł nie płacąc ci pensji.  

Na każdej prawie stronie, np. gazet, znajdziesz takie mniej więcej pole.
  • awatar Czechofil: Nie no... to jest zupełnie wyższy poziom...cywilizacji.
  • awatar tannat: a ja jak zwykle mam amkbiwalentne odczucia...nie chodzi o publikacje zarobków, to może jest i niezłe rozwiązanie, ale odczuwam dużą niechęc do upublicznianej wiedzy wszystkim o wszystkich...siedze sobie na tej swojej wsi na uboczu, znam tylko najblizszych sasiadów, swiat toczy się gdzies obok...no ale ja dzikus jestem
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Czechofil: dziwne to jest, ale w sumie to raczej przyznaje im rację. to właśnie jest czystość w życiu publicznym. jak król przekroczy prędkość dostaje mandat i nawet nie śmie się zasłaniać immunitetem. wszyscy równi wobec prawa.
Pokaż wszystkie (6) ›