Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 13 października 2010

Liczba wpisów: 13

nortus
 








Katastrofa lotnicza na wzgórzu Holtaheia


9 sierpnia 1961r miał miejsce wypadek lotniczy linii lotniczej Cunard Eagle Airways. Samolot Vickres 610 Viking 3B wiózł uczniów szkoły w Croyton - południowa dzielnica Londynu. Samolot prawdopodobnie miał wypadek ponieważ pilot samowolnie zmienił trasę przelotu i zahaczył o górę. Samolot leciał z Heathrow Londyn do Stavanger/Sola.

Zginęło 34 uczniów w wieku 13-16 lat oraz 2 nauczycieli i załoga samolotu. W sumie 39 osób.
Na miejscu zdarzenia został wzniesiony pomnik w maju 1962r.  

Pierwsze zdjęcia zachodu słońca nad Holtaheia umieściłem wczoraj na dobranoc.
Dzisiaj kilka fotek związanych z tym miejscem.


Zdjęcia popołudniowe z dnia wczorajszego od znajomego otrzymane. Wcześniejsze fotki z netu.


Dzień dobry :)
 

nortus
 

Ponieważ jest zimno jak cholera, mimo że słonko świeci, postanowiłem zamknąć balkon skoro Xylia jest w domu - o czym byłem przekonany.

Zanim zamknąłem okno zajrzałem na balkon, popukałem a ponieważ nie było reakcji, żaden ogon się nie pokazał to zamknąłem okno. Ale nie poszedłem sprawdzić do sypialni czy tam śpi, chociaż byłem przekonany że widziałem jak tam szła.
A tu teraz patrzę a ktoś macha mi łapką i pokazuje ząbki, że nie może wejść do mieszkania.

A w ogóle małpa dzisiaj wróciła do starych zwyczajów. Z miski jeść nie chciała, w kuchni jak jej rzuciłem kawałek wołowinki też nie raczyła zjeść.
Dopiero w salonie musiałem jej podawać każdy kawałem mięska oddzielnie bo tam sobie xiężniczka
zażyczyła. A ja nie mogłem sam zjeść swojego śniadania - w lewej ręce kawałek wołowinki a w prawej myszka, nie zjadliwa, dla mnie.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 


Witam serdecznie.

Zgodnie z zarządzeniem Rady Najwyższej PingerClubu
dzisiaj dzień jest poświęcony naszym ukochanym mniejszym przyjaciołom, chociaż niektórzy pewnie mają i większych (np.rottweilery :( ) przyjaciół.


Aninka zmusza mnie do rzeczy niesłychanych.

I tak powoli następuję ujawnienie się, a co mi tam.

Jak wiecie kocham zwierzaki. Teraz mam cudowną kotkę rasy syberyjski leśny (SIB). Od dwóch lat. Wcześniej przez lat miałem Silkę - kotkę norweską leśną (NFO). Cudowną.

Ale w swoim życiu miałem wiele psiaków i kociaków.

Z opowiadań rodziców wiem, że pewnego czasu był u mnie w domu kot i dość duży pies. Żyły w zgodzie i przyjaźni. Ale pewnego dnia się chyba pokłóciły i zaczęły ganiać po domu. Pies gonił kota a kot uciekał gdzie się dało. W pewnym momencie kot wskoczył na zasłony czy firany a pies za nim i ... razem spadli razem z zasłonami na podłogę.


Po kilku latach była u nas w domu Zulka. Szpicel rasy Malgren (osoba dobrze znająca język angielski wie co to za rasa - nie znam pisowni tego słowa, tak się mniej więcej wymawia ).

Kochana i wspaniała Zulka. Miałem wtedy kilkanaście lat, żył jeszcze tata więc było to dawno. Pamiętam jak kiedyś jedliśmy we trójkę obiad (mama, tata i ja) a później była herbatka i TV. I nagle słyszymy jak ktoś je coś w kuchni i to tak mało kulturalnie. Łyżką uderzał o talerz. Popatrzeliśmy na siebie: było nas tylko troje wszyscy byliśmy w pokoju, razem. Więc kto je w kuchni? Pełni obaw skradaliśmy się z pokoju do kuchni (myśleliśmy, że może ktoś się włamał czy co się stało) i nagle wszyscy wybuchliśmy śmiechem, że chyba cała ulica nas słyszała. W kuchni, na parapecie (parapet tam miał około pół metra szerokości) z talerza flaki wołowe jadła ... Zulka. Normalnie zamurowało nas, pies jadł ostro przyprawione flaki. A to co tak stukało to właśnie łyżka, która jej przeszkadzała w wylizywaniu talerza i stąd to stukanie łyżki.


Pamiętam jak kiedyś na naszą klatkę przypałętał się malutki kociak, naprawdę malutki, może miał 2 miesiące, może trzy.
Mama wychodziła z mieszkania jak się omal o niego
nie przewróciła. Popatrzyła na to maleństwo, otworzyła szerzej drzwi i powiedziała "idź" do niego. I to małe poszło do mieszkania.
Za chwilę przyleciała Zulka, parzy zdziwiona, obwąchała i stała obok.
Kociak zobaczył miskę z jedzeniem więc od razu poszedł do miski.
Mama dała mu oddzielną miseczkę a ten skubaniec wszamał swoje jedzenie i zaczął się zabierać do miski Zulki.
Czekaliśmy jak ona zareaguje na to. A Zulka pozwalała kociakowi na wszystko, nawet mógł po niej chodzić, spać razem z nią w jej legowisku - ale z nią. Gdy ona nie spała to kociak nie mógł spać w jej legowisku, mógł spać tuż obok. A w legowisku tylko z nią razem.
Tak było kilka dni i któraś sąsiadka wzięła kociaka do siebie.


Kochany psiak.


Miłego dnia


A oto mój zwierzyniec na fotkach.
Niestety mam tylko jedną fotkę Zulki. Wtedy zdjęcie to był rarytas. Mało się ich robiło bo ...
człowiek wtedy nie czuł potrzeby fotografowania wszystkiego, klisze miały tylko 24 lub 36 klatek,
które trzeba było wywołać film i dopiero robić odbitki. A zdjęcia kiedyś były dość drogie.
Nie jak dzisiaj, cyfrówki, lustrzanki, automaty straty i zdjęć tysiące.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: zimno mi nie służy, wyraźnie nie służy. Najpierw dodałem ten wpis, później mi się porąbało, że środa to jutro to go usunąłem, a okazuje się, że środa to jednak dzisiaj :D więc daję z powrotem a teraz zamiast tej uwagi bym znowu skasował wpis. Dom wariatów :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @lilia.roza: @ANINA: domyślam się, że te miłe słowa to były o mnie :D :D :D :*
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: wariat :* a mówi, że ja walnięta :D :D :D
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Zimno, nie chce mi się ruszyć tyłka z domu bo mogę zamarznąć, więc jeszcze dodam kilka fotek.

Holtaheia to wzgórze, góra w Strand Kommune, czyli regionie Ryfylke vis a vis Stavanger.
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: kilka "super fotek" zapomniałeś dopisać, są rewelacyjne
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @ciiii, mnie tu nie ma.: autor zdjęć ogląda bloga to te słowa przeczyta.dzięki
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: @Nortus & Xylia: pierwsze dwa i dwa ostatnie
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
Polska zakaże kiepskiej pogody w listopadzie?


Oto stał się cud - w Polsce zakazano sprzedaży dopalaczy. Niebywałe posunięcie, biorąc pod uwagę to, że żadnemu innemu krajowi na świecie nie udało się do tej pory wprowadzić tak nielogicznego
zakazu. Gdybym był cynikiem, ośmieliłbym się zasugerować, że była to raczej magiczna sztuczka polityków pokazana po to, by ludzie uwierzyli, że rząd robi czasem coś pożytecznego dla kraju i by na chwilę odwrócili uwagę od prawdziwych problemów, z którymi akurat nie robi nic. Nie zdziwi mnie, jeśli w przyszłym tygodniu usłyszę, że stosunkiem głosów 456 do 1, przy trzech nieobecnych sejm wprowadził zakaz występowania kiepskiej pogody w listopadzie - pisze Jamie Stokes w felietonie dla Wirtualnej Polski.


Robienie czegoś, czegokolwiek, w kwestii narkotyków zawsze było popularnym politycznym posunięciem, ponieważ narkotyki powszechnie postrzegane są jako zło. Jest to też działanie bardzo łatwe, gdyż jakieś 99 procent populacji nigdy nie dowie się, czy w praktyce zakończyło się sukcesem czy porażką. Zawsze kończy się porażką. Rządy krajów całego świata próbowały już różnych rozwiązań – od kary śmierci przez telewizyjne kampanie aż do publicznego wyśmiewania
i żadne z nich nigdy nie podziałało, gdyż ludzie to stworzenia uparcie irracjonalne, które po prostu lubią czasem zaliczyć jakiś odlot.


Zakazanie dopalaczy jest szczególnie bezsensowne, biorąc pod uwagę to, że ich główną cechą jest możliwość ciągłego wymyślania i tworzeniach nowych rodzajów.Rynek dopalaczy istnieje dlatego, że handlarze narkotyków wpadli na to, jak omijać prawo, zmieniając skład chemiczny zakazanych substancji lub wymyślając nowe, które mają podobny efekt do tych zakazanych. Właśnie dlatego dotąd żadnemu krajowi nie udało się zamknąć tego rynku i dlatego nie uda się to również Polsce. To miły pomysł i oczywiście z satysfakcją ogląda się w telewizji aresztowanie ludzi, którzy zarobili miliony, wykorzystując ludzkie słabości, ale jestem pewien, że za trzy miesiące wszystko wróci do stanu sprzed tych spektakularnych akcji i aresztowań.

Innym powodem dlaczego wprowadzenie takiego zakazu nigdy nie sprawdza się w praktyce jest to, że nie można zakazać jednej substancji odurzającej
na przykład marihuany, a nie zakazać innej – na przykład wódki, bo to zwyczajnie nieracjonalne. Zakazu sprzedaży wódki nikt natomiast nie wprowadzi, ponieważ jest ona akceptowalnym i lubianym elementem codziennego życia większości elektoratu. W latach 20. i 30., kiedy wysokie podatki i niskie zarobki czyniły wódkę niedostępną dla większości zwykłych ludzi w Polsce,ci radzili sobie,produkując ją samodziel-
nie lub popijając zamiast niej eter. Picie eteru było w niektórych częściach Polski tak rozpowszech
nione, że otwarcie sprzedawano go w sklepach (i nikt nie wprowadzał żadnego zakazu). W jednym czasopiśmie medycznym z tamtego okresu znalazłem prześmieszny fragment: „pijący [eter] starali się ukryć swój nałóg poprzez wstrzymywanie oddechu podczas spotkań z księżmi lub przedstawicielami lokalnej inteligencji.” Kończyło się to zapewne wieloma krótkimi i jednostronnymi konwersacjami.

Nie wydaje mi się nawet, aby w Polsce istniał jakiś poważny problem z narkotykami. W porównaniu do Wielkiej Brytanii twarde narkotyki są tu chyba tak samo powszechne jak niewierzący politycy. Może się mylę: w końcu mam już swoje lata i nikt nie zaprasza mnie na imprezy, ale wydaje mi się, że Polsce istnieje mocno przesadzony lęk przed przestępstwami. Statystyki, które znalazłem, mówią, że w 1987 roku 74% Polaków uznawało swój kraj za bezpieczny. Dwadzieścia lat później taką deklarację wygłosiło tylko 43 procent, mimo, że Polska ma jedne z najniższych wskaźników przestępczości w Europie. Zadziwiają mnie na przykład te wszystkie zabezpieczenia domów. Klucz do pierwszego mieszkania, jakie wynająłem w Polsce, miał 20 centymetrów i wyglądał jak coś, co mogłoby mi się przydać do otwarcia nuklearnego bunkra. Drzwi do mojego obecnego mieszkania są pokryte stalą i zaopatrzone w potężne śruby – projekt zakładał chyba konieczność wytrzymania szarży nosorożca. Czy faktycznie zdarzają się tutaj ataki ogromnych afrykańskich ssaków? Może powinienem jednak zabezpieczyć się przed ewentualną szarżą rozszalałej żyrafy?

Cały ten powszechny lęk przed przestępstwami tłumaczy być może, dlaczego jedna z głównym polskich partii politycznych pobrzmiewa tak, jakby była wzięta prosto z komiksu o Batmanie. Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Prawie i Sprawiedliwości, założyłem, że jego członkowie obdarzeni są supermocami i mieszkają w lodowych pałacach na Biegunie Północnym. Możecie sobie wyobrazić moje późniejsze rozczarowanie.

Jamie Stokes specjalnie dla Wirtualnej Polski


Poprzednie komentarze Jamiego pod tagiem:  #Jamie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

No bo jak to inaczej zrozumieć?

Rasa biała, zimno jak cholera choć świeci słońce a to coś wyszło na balkon żeby się o palić. Siedzi w krótkich spodenkach, nawet bardzo krótkich, w T-shircie i odpoczywa.

Nie ma tu pomyłki, wyszło się o palić papierosów.

:D

Nie chciałem robić mu zdjęcia, żeby wstydu nie czynić.



A na marginesie:
Xylia zjadła dzisiaj trochę świeżego indyka.
Trochę, bo nie wolno dawać świeżego mięsa kotom no i zjadła tylko 3-4 kawałeczki. Resztę zostawiła
sobie na kolację.
  • awatar Nefertiti_88: Twardziel ;) A kotek słooodki! :)
  • awatar ciiii, mnie tu nie m: coś tego kogoś grzeje od środka
  • awatar muzungu2: pierwsza fotka nie wyraźna. Reszta = *super!* :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar J.K.: Bez komentarza,każdego kto twierdzi,że tylko człowiek odczuwa współczucie i kieruje się rozumem,wystrzelić w kosmos.
  • awatar Pani Mru: Aż poleciała mi łezka. :(
  • awatar Ajsi: Te kotki musiały być bardzo związane ze sobą :( Aż się popłakałam.... :(
Pokaż wszystkie (15) ›
 

nortus
 


Kompromitacja kosztuje.


PIŁKA NOŻNA. Jeśli na mecz Oderki Opole z LZS-em Leśnica nie przyjdzie przynajmniej 700 kibiców, zawodnicy będą płacili za brakujące bilety z własnej kieszeni. To efekt kompromitacji Oderki w meczu z Victorią Chróścice.


Kiedy Oderka Opole przegrała w sobotę z przedostat
nią w tabeli Victorią Chróścice (0:1), czara goryczy w zarządzie klubu się przelała. Zarząd postanowił więc swoich zawodników zmobilizować poprzez kary.

Działacze zwrócili się więc do Energetyki Cieplnej
Opolszczyzny, by nie wypłacała nagród za wyniki, dopóki zespół nie uzyska 14, spośród 18 możliwych do zdobycia, punktów w sześciu najbliższych meczach ligowych. Dodatkowo, jeśli w piątkowym meczu z LZS-em Leśnica sprzedanych zostanie mniej niż 700 biletów (taka jest III-ligowa średnia sprzedanych wejściówek), to brakującą kwotę będą musieli pokryć sami zawodnicy.Jeden bilet to 10zł.


Co na to zawodnicy? Przyjmują decyzję zarządu z pokorą i... liczą na to, że kibice dopiszą.

- Nie jestem od tego, aby komentować, czy te kary są dobre, czy złe, musimy je przyjąć i tyle. Może to wpłynie na naszą mobilizację, choć przyznam, że nie potrzebujemy już dodatkowej motywacji, bo każdy z nas bardzo odczuł tę porażkę. Na pewno damy z siebie wszystko, przynajmniej 150 procent możliwości - zapewnia pomocnik Oderki Krystian Kowalczyk.

- Zarząd podjął taką decyzję, my nie mamy na to wpływu, musimy się pod tym podpisać, zacisnąć zęby i pokazać, że potrafimy grać w piłkę - wtóruje mu pomocnik Michał Bednarski. - Myślę, że kibice nas nie zawiodą, nigdy dotychczas nas nie zawiedli i myślę, że teraz będzie podobnie. To raczej my zawodzimy ich - przyznaje ze smutkiem popularny Kaka. - Zapewne jednak przyjdzie tych 700 kibiców, a nawet więcej. Liczę na to, bo wsparcie jest nam teraz bardzo potrzebne -zaznacza


gw

może to sposób? za miast im wypłacać co najmniej europejskie pensje może potrącać za złe mecze?
Przegrać można zawsze ale ważne jak gra i przegrywa. A o tym to lepiej nie mówić.
  • awatar lukrecja 700: co za koszmarny sztuczny biust
  • awatar Mirko: jakoś coś innego, niż krzyżyk, rzuciło mi się w oczy :)
  • awatar Mirko: mam na myśli wprasowankę z uroczą czaszką :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Na sąsiedniej wyspie - Stord mieści się mieścina Leirvik. Tam jest dużo większe centrum handlowe. A w jego okolicach produkuje się platformy wiertnicze.

Fotki z miasteczka

Kocham te mosty, i będzie jeszcze ich zdjęć trochę

P5210259.JPG
 

nortus
 

Może powinien być czynny tylko od 8 do 18 ?

Bo później to i tak nie działa.