Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 30 stycznia 2010

Liczba wpisów: 13

nortus
 

Za oknem zamieć i zawieja.
Wszędzie biało i coraz więcej białego w koło.
A my sobie kawkę pijemy
i degustujemy wspaniałą szarlotkę
na ciepło
z lodami
żeby wyrównać klimat
w środku i na zewnątrz.
  • awatar Stixi: Dzien Dobry Nortusku:) My juz po kawce co prawda ale tak narobiles nam apetytu na ta szarlotke......ze lece "sklecic" jakies ciasto na pozniej;)Glosne miau od Stixiego dla Xiezniczki:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Około godziny 8 rano w wieżowcu przy ul. Matejki doszło do eksplozji. 5 osób zostało rannych. Stan jednej z poszkodowanych osób jest ciężki. Została przetransportowana do szpitala w Gryficach.

To w samym centrum, niedaleko Galaxy.
Pożar wybuchł w piwnicy, później sfajczyło się mieszkanie na parterze. Ewakuowano 60 mieszkań i gazu jest za dużo w budynku żeby mogli wrócić.
Komuś było za zimno?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: wygląda, że "wybuchła" magistrala gazowa bo gazu jest pełno w studzienka. ewakuowano i drugi wieżowiec, sprawdzają następne. Ludzie są w szkole i autobusach podstawionych. W pierwszym wyrwało drzwi od windy, płomienie hasały po klatce schodowej. Trafiło im się w taką zimę a nie wiadomo kiedy wrócą do domów. Brrrrr
  • awatar Ai13: To straszne...
  • awatar Po prostu Masaj: Glupota ludzka i tyle
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Marszałek podpisał umowę na nowe pociągi dla Regionu. Będą jeszcze w tym roku.

Będą to najnowocześniejsze pociągi skonstruowane specjalnie pod zamówienia zagraniczne, w tym dla Włoch, Szwajcarii, Litwy i Ukrainy.

Zachodniopomorskie wersje będą dodatkowo wyposażone  w system monitoringu oraz w system liczenia pasażerów. Każdy skład ma 157 miejsc siedzących. Wchodzi doń łącznie 317 pasażerów. Teoretycznie rozwija prędkość do 120 km/h, ale może też jechać 140 km/h. Niestety nie na torach PLK. Tu maksa będą mieć 100-120 km/h.

W praktyce jednak na zachodniopomorskich trasach rozwiniecie takich prędkości na całej trasie nie jest możliwe. Obsługiwać będą linie Szczecin - Koszalin, Szczecin - Chojnice i Szczecin - Wałcz.

Więc podróż ze Szczecina do Koszalina nie zmieni się i potrwa, w zależności od ilości przystanków, nadal od niemal 3 do 3,5 godz.

Mamy jeden tor i pociągi krzyżują się. To, jak również ilość przystanków, determinuje czas podróży.

Pociągi będą klimatyzowane, a wyposażone zostaną m.in.w elektryczne tablice informacyjno-kierunkowe
o rozkładzie jazdy, lokalizacji, najbliższych stacjach i aktualnej prędkości.

Cała konstrukcja będzie wyposażona w elementy pochłaniające energię ewentualnego zderzenia. Pociąg przystosowany jest też do wygodnej podróży osób niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach inwalidzkich. A także dla tych, którzy wiozą ze sobą duże, ponadgabarytowe bagaże.

I jak podano stanieją bilety na połączenia regionalne.

Więc coś rusza ze stacji, tłusta ogromna lokomotywa cywilizacji podróżnej.
  • awatar Alex Ja: Cos mi sie wydaje ze ktos chce na tym znowu zarobic.. Najczesciej jesli wprowadza sie nowe pociagi , zmniejsza sie tez czas podrozy, bo jak cos robic to porzadnie ,a nie w mysl zasady : "na razie... " Jeszcze pol roku temu jak Niemcy wraz z pieniedzmi z UE ( ktore Szczecin tez dostal) chcieli wraz ze Szczecinem zrobic szybkie polaczenie Berlin - Szczecin ( w przyszlosci ma powstac siatka szybkiej kolei laczaca najwieksze miasta Polskie) to Polacy stwiedzili ze maja wazniejsze sprawy.. Cytat doslowny.. Wiec cos mi sie wydaje ze pieniazki ( te co dostali z UE) nie mogly spokojnie ulezec na kupce i sadze ze komus wpladl pomysl do glowy.......
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Alex Ja: nie skrócą podróży jak jest jeden tor, a przecież Marszałek nie będzie budował za PKP tory kolejowe. Więc będzie wygodnie i miło ale niestety tak samo szybko jak teraz. Tory Niemcy jakoś potrafili położyć, część gruntów to bagniska i ruchome grunty a Polacy od 70 lat nie potrafią, za dużo przedsięwzięcie inżynieryjne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Już co piąty mieszkaniec Szwecji to cudzoziemiec

Ponad 1,6 mln mieszkańców Szwecji stanowią osoby urodzone za granicą lub mające obojga rodziców innej niż szwedzka narodowości.

To 20% całej populacji, która szacowana jest na 9,4 mln.

Spośród obywateli państw Unii Europejskiej, poza Finami najwięcej jest w tym kraju Polaków - podał
Szwedzki Urząd Statystyczny.

Według najnowszych danych w Szwecji mieszka 78,5 tys. Polaków i osób pochodzenia polskiego. Spośród unijnych narodowości większą grupę (ponad 256 tys.) stanowią tylko Finowie, którzy od lat z racji historycznych związków ze Szwecją i znajomości języka szwedzkiego chętnie osiedlają się w tym kraju.

Ponadto, spośród obywateli krajów UE w Szwecji mieszka sporo Duńczyków (58 tys.), Niemców (ponad 50 tys.), Brytyjczyków, Węgrów oraz Rumunów (po ponad 20 tys.).


W Szwecji osiedliło się też dość dużo imigrantów z byłej Jugosławii (112 tys.), Turków (prawie 70 tys.), oraz Norwegów (52 tys.)

Aż 472 tys. mieszkańców Szwecji pochodzi z Azji (głównie z Iraku i Iranu), a 129 tys. ma korzenie afrykańskie (przede wszystkim somalijskie i etiopskie).

Z danych opublikowanych przez Szwedzki Urząd Statystyczny w grudniu 2009 r. wynika, że od stycznia do końca października ub.r. swój pobyt w Szwecji zarejestrowało 4521 nowo przybyłych Polaków.

wp pl
 

nortus
 
Gigantyczny Pomnik Ofiar Katynia stanie w Chęcinach


Idea wybudowania gigantycznego Pomnika Ofiar Katynia w podkieleckich Chęcinach nabiera realnego kształtu.

Projekt monumentu, który zrodził się w Krakowie, przypomina nieco słynną chińską terakotową armię - 21 857 betonowych cokołów, na których staną nieco większe od człowieka figury. Każda opatrzona tabliczką z imieniem, nazwiskiem, stopniem wojskowym ofiary sowieckiej zbrodni.

Konfiguracja terenu ma stworzyć możliwość obejrzenia całości z odpowiedniej perspektywy. Aby przygotowująca budowę Fundacja "Pomnik Ofiar Katynia" mogła zacząć przygotowania do pracy konieczne jest pozyskanie terenu. Odpowiedni
grunt znalazł się właśnie w miejscowości Mosty, należącej do gminy Chęciny, nieopodal ruin słynnego zamku.



Treścią naszego Pomnika jest dramat konkretnych Ofiar-tragizm polskiej historii.

Mając świadomość kosztów związanych z budowa dzielimy całe zamierzenie na dwa etapy: teren z cokołami i figury.

Teren - ( ok.15 ha) zlokalizowany może być gdziekolwiek w Polsce. Każda piędź ziemi polskiej czeka na relikwie po  swoich Synach! Wierzymy ,że znajdzie się ktoś ( Wojewoda ) kto przeznaczy na ten cel miejscowe nieużytki, tym bardziej, że inwestycja w infrastrukturę Pomnika - dojazd, parking , muzeum - zwróci się wielokrotnie. Konkretna  lokalizacja będzie  podstawą do ostatecznego projektu - tak by  ogarnąwszy   wzrokiem całość Pomnika łatwo odnaleźć swoich bliskich. Aktualnie wykonaliśmy ogólną analizę programową jako podstawę do dalszych opracowań.    

Cokoły - (21 857 szt.)  wykonamy od razu. Betonowe walce ( r =25 cm) wkopane z ziemię będą także  urnami dla przeniesionych do Polski szczątków Ofiar .

Figury - będą stawiane sukcesywnie- ze środków pozyskanych przez Fundacje a także zamówienie Rodzin Ofiar Indywidualnie:    Imię, Nazwisko , stopień wojskowy .i dziura w głowie. Na potrzeby animacji komputerowej autor rzeźb wykonał   pięć "szkiców" postaci. W zamierzeniu realizatorskim wykona ich  kilkadziesiąt - pełne spektrum  mundurów  - z możliwością indywidualnej korekty. Postacie ,naturalnej wysokości , odlane będą z konglomeratu  mineralnego HT odpornego na akty wandalizmu.


Stawianie figur rozłoży się w czasie ..   jak zauważa Jan Kanty Pawluśkiewicz autor muzyki do wizualizacji  : rozpoczną ci w drugim pokoleniu   ale skończą ci w trzecim pokoleniu i czwartym.i to jest rzecz zupełnie  nadzwyczajna.


Film z wizualizacją pomnika:

#



Zapowiada się ciekawie, kolejna megalomania ale czasami może być ciekawa. Tylko nieciekawa otoczka jest robiona wokół pomnika. Z ich strony zieje nienawiścią i wrogością - a nie tak buduje się przyszłość. Trzeba pamiętać o historii ale żyć przyszłością.
  • awatar gość: super pomysł oby tylko się powiódł, należy pamiętac o historii Polski która była przecież bardzo bogada i o ofiarach którzy oddawali za nią (Polskę) życie!!!!! ogromny plusik dla pomysłodawcy tak trzymać!!!!!!!!!!!
  • awatar gość: Idea przednia. A każdy rejon, z którego pochodził zamordowany wojak i ta jedynaczka będzie mógł sfinansować też kopię dla swej lokalizacji!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 




Płatków śniegu za oknem
dam Ci szlif staromodny
Przytulenie gorące
na poranek zbyt chłodny
Dam Ci więcej niż trzeba
Spytasz: Po co ? - To proste...
By zostało coś z tego
na wiosnę.

Dam Ci żółtych pierwiosnków
obietnice obfite
Dam rumieńce twe skryte
pod wciąż ciepłym szalikiem
Dam Ci więcej niż trzeba
Cały czas licząc na to,
że zostanie coś z tego
na lato.

Dam Ci nocy najkrótszych
rozognioną bezsenność
Dam Ci wiatr pocałunków
na spiekotę codzienną
Dam Ci więcej niż trzeba
Lecz jest w mym interesie
by zostało coś z tego
na jesień.

Dam Ci ze wszystkich liści
rembrandtowską paletę
Słońca pełne słów kiście
na pogody "już nie te..."
Dam Ci więcej niż trzeba
Tylko po to jedynie
by zostało coś z tego
na zimę.

Dam Ci grad. Dam Ci suszę
Dam Ci skwar i śnieg z deszczem
Niebo z ziemią poruszę
I dam... nie wiem co jeszcze...
Dam Ci więcej niż trzeba
Ale to żadna strata
Bo zostanie coś z tego...
Coś zostanie nam z tego...
na jesienie...
na zimy...
na wiosny...
na lata!





 

nortus
 
  • awatar Xerkses: fajnie śnieg sypie :) wybacz za słowo ale u mnie pogoda do dupy :/ mocno wieje i pochmurno :(
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Xerkses: a tu sypie i sypie i sypie. jutro Szczecin zniknie z planety, może powstanie Mont Stettin ? Bo władze na pewno nie będą w stanie nic zrobić a jak jeszcze prąd padnie ... :D
  • awatar Xerkses: @Nortus & Xylia: zmieni się topografia kraju, najwyższym szczytem będzie Mont Stettin :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Zrobiłem zmiany na blogach zaprzyjaźnionych kotów,
czyli Xylii i Silki.

Blog młodej Xylii (od narodzin do 31.12.2009r) jest uzupełniony całkowicie.
Blog Silki też jest zapełniony.
Natomiast blog Xylia-2 czyli Jestem Dorosła (od 01.01.2010r) uzupełniam w miarę na bieżąco.

Zapraszamy do Nas.


I muszę bardzo przeprosić Stixiego, Mamba, Sambę i Pandę - Wasze fotki musiałem przenieść do Xylia-2 (a dokładnie będą tam - bo na pierwszym zabrakło miejsca).
Ale jestem z Wami w sercu. :*




www.xylia.orangespace.pl


aa IMG_4440.jpg





www.xylia2.orangespace.pl



aDSC01344.jpg




www.silka.orangespace.pl



pass1.JPG
  • awatar The Girl Who Knew Too Much: Jakie śliczne koty !
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @The Girl Who Knew Too Much: zapraszamy do oglądania nas na poniższym blogu, między innymi śmieciami :D oraz na własnych blogach według powyższych linków. Dziękujemy za miłe słowa :*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Ile kosztuje bycie eko


Nie, nie zamierzam mieszkać w tipi i wygrzebywać korzonków spod śniegu. Żadnej ekstremy. Chcę utrzymać obecny standard życia,ale mniej zatruwać i zużywać. No i kupować to, co nie szkodzi. Mnie, ludziom, zwierzętom i planecie.

Czyli co? I za ile?


Ile kosztuje ekologiczne życie - porównanie

Dlaczego ktoś nagle przestawia życiową zwrotnicę? Zmienia priorytety, poglądy i nawyki? Najlepiej widać to po diecie. Kiedyś jej radykalna zmiana
wymagała wstrząsu.Zwykle był to zawał, złe wyniki badań czy przewlekła choroba. Teraz wystarczy zapisać się na jogę, zostać kurierem rowerowym czy obejrzeć film o przemysłowej produkcji wędlin Nasze babcie w trosce o zdrowie przerzucały się ze smażonego na gotowane, bo tylko tyle mogły. Dziś, zwłaszcza w dużych miastach, żywność awansowała do roli wyznacznika życiowej
filozofii.

Choć wciąż u nas nieliczni (3 proc. populacji) - w niektórych kręgach wegetarianie stali się wręcz powszechni. Weganie, a zwłaszcza frutarianie i
witarianie są jeszcze bardziej wybredni (ekstremiści nie uznają żywności podgrzanej lub jedzą tylko to, co samo spadnie z drzewa). Wszyscy oni mają już swoje gazetki, książki i strony WWW. Mają swoich bogów i swoich wrogów.
A czy mają rację?

Pewnie tak. Ci, których znam, wyglądają zdrowo i chyba są zdrowi, skoro - jak twierdzą - nawet się nie przeziębiają. Są szczupli, pogodni i pewni
swego. Tak jakby bardziej szczęśliwi. Choćby Andrés ukrywający bezrobocie pod płaszczykiem "działalności artystycznej, filozoficznej i ezoterycznej".
Czy Damian wyrabiający "oryginalną biżuterię indiańską".Czy w końcu Kasia będąca- co nietypowe - kadrową w wielkim koncernie. Są wyedukowani i myślą globalnie. Ponieważ wielu ma radykalne poglądy i raczej niewiele pieniędzy, uważnie patrzą, co kupują. Postanowiłem wziąć z nich przykład.

Chcąc żyć eko, musiałem zacząć od zmiany diety (większość Polaków utożsamia zdrowe odżywianie z... trzema posiłkami dziennie). Ale na jaką? - pytam znajomych. "Bezmięsną, bo szkoda zwierząt, bo żyją w ścisku,bo jedzą masę roślin i wytwarzają
jeszcze więcej gazów cieplarnianych".
Czym zastąpić mięso? "Kaszą,warzywami i owocami". Skąd? "Stąd, z tej strefy klimatycznej". A cytrusy? "Są z innej bajki, płyną przez ocean statkiem, a ten zużywa morze ropy"

Okazuje się, że to, co służy człowiekowi, nie zawsze służy środowisku.I że tak naprawdę niełatwo
jest stwierdzić, co jest eko, a co nie. Kiedy
oświecono mnie, że nawet kupując artykuły pierwszej potrzeby, muszę uwzględniać nawozy, konserwanty, pestycydy, ślad węglowy, GMO i sprawiedliwy handel, jęknąłem i poprosiłem o adres sprawdzonego sklepu z ekologiczną żywnością.

Jedzenie: +146 proc.

Kto dotąd nie był w takim sklepie (w Polsce jest ich około 300), zdziwi się potrójnie - najpierw widokiem owoców (w supermarkecie tak drobnych i
zwiędłych nie wziąłby do ręki żaden szanujący się emeryt), potem mnogością egzotycznych artykułów (jak np.gomasio ze spiruliną),a na koniec cenami.

Wiedziałem, że zdrowe kosztuje, ale nie sądziłem, że aż tyle. Zwłaszcza że byłem ponoć w najtańszym sklepie w Warszawie. A jednak przy kasie doznałem
wstrząsu i pojąłem, dlaczego moi ekoznajomi jedzą mniej. Ponad 200 zł za koszyk dość podstawowych artykułów? 4,5 zł za kilogram smutnych jabłek? 17zł za paczkę niemieckiej herbaty?

Na wszelki wypadek odwiedziłem dwa inne sklepy i stwierdziłem, że faktycznie - pierwszy był najtańszy. Potem, w osiedlowym sklepiku kupiłem
zwykłą herbatę, jabłka, jogurt itp. Porównałem ceny i... Wszystkie ekoartykuły okazały się droższe, nierzadko dwukrotnie.
Przyczyna? Wyższa jakość,niższa wydajność,mniejsza
trwałość i niewielu dostawców. W okolicach Warszawy jest np. tylko trzech producentów ekojabłek.

- W Polsce nie ma giełdy ekologicznych owoców i warzyw - Najbliższa? W Berlinie. Koszty transportu podbijają cenę.
- Artykuły spożywcze są u mnie droższe, ale też zdrowsze. A więc pozwalają oszczędzić na lekarzach i medykamentach.
- Na szczęście można taniej. Chodząc na bazarki i kupując od rolników. Albo nawet do supermarketów, gdy się wie, czego szukać.

Z najtańszego ekosklepu wyszedłem lżejszy o 238zł,cięższy o dwie nieduże reklamówki i bogatszy
o wiedzę, że to, co tanie i zdrowe, rzadko chodzi w parze. Nie sądziłem, że mój pierwszy krok na nowej drodze życia okaże się tak kosztowny. Czy następne będą tańsze?

Ubranie i obuwie: +15 proc.

Myślałem, że ekstrawydatki na jedzenie można sobie odbić na ubraniu. Np. zmieniać je rzadziej i kupować taniej - w lumpeksach. Albo wymieniać na organizowanych wśród znajomych "ciuchowiskach".

Sądziłem,że zieloni korzystają z mody na znoszone i używane lub wręcz kontestują modę, bo ta zmienia się szybciej, niż zużywa ubranie (jest więc potężnym generatorem śmieci).I rzeczywiście. Tyle że tak postępują głównie emeryci.

Bo jednak przybywa tych, którzy będąc eko, chcą wyglądać modnie,a nie biednie. Przemysł odzieżowy już ich dostrzegł i pospieszył z odsieczą.
Powstają firmy, które żyją z mody na ekociuchy. Niektóre -mówiąc kolokwialnie - poszły na całość. Choćby Organic Positive, polski dystrybutor - że zacytuję - "najbardziej progresywnie etycznej odzieży na Ziemi". Co oznacza, że taką odzież (bez nadruków ze szkodliwych farb) wyprodukowano z ekologicznej bawełny (a więc nieznającej nawozów sztucznych i pestycydów), wykorzystując jedynie energię odnawialną (słońce i wiatr, a
ściślej - prąd z 30 turbin wiatrowych) oraz wodę z deszczy monsunowych. Za to nie wykorzystując dzieci przymuszanych do pracy, np. w Uzbekistanie
(Clean Cotton Campaign).

Tak powstałe koszulki i dżinsy lądują w biodegra-dowalnej torbie PVC-free,torba w pudle kartonowym (pochodzącym z odzysku), karton w kontenerze, a
kontener na statku (dewiza No Airfright), bo statek pali jednak mniej niż samolot. W efekcie odzież określana jako EarthPositive pozostawia
dziesięciokrotnie mniejszy ślad węglowy (sumaryczna ilość gazów cieplarnianych) niż to, co mamy na sobie. A kosztuje? Zważywszy na wszystkie te obostrzenia - niewiele. W internecie taki bawełniany T-shirt można kupić już za 40 zł, czyli o 5 zł drożej niż zwykły.Ale warto dorzucić kolejną pięciozłotówkę, by mieć - choć trudno w to uwierzyć - coś jeszcze bardziej ekologicznego. Odzież bambusową! Bambus obywa się bez chemii (ma
antybakteryjne właściwości),podlewania (tam,gdzie rośnie, wystarczy mu deszczówka), a mimo to rośnie jak oszalały (ponad 30 cm na dobę). Uszyty z niego T-Shirt Bamboo brytyjskiej firmy Continental Clothing kosztuje 45 zł.
Całkiem chyba znośnie jak na taką ekoegzotykę...

Ja jednak postawiłem na swojskie klimaty. Wystarczyła godzina spędzona na stronie www.lniane.pl, bym cały przyodział się w polski len: bokserki,skarpetki, spodnie, koszula i marynarka, jakich pewnie nie powstydziłby się
Olivier Janiak - najlepiej ubrany mężczyzna według "Fashion Magazine" - a wszystko to za rozsądne 446,59 zł. Równie gustowny, tyle że konwencjonalny zestaw z oferty sklepu Bon Prix wyniósłby wprawdzie tylko 356,97 zł (różnica - 25 proc.), lecz chyba nie gwarantowałby tak dobrego samo- czy raczej ekopoczucia.

A co z obuwiem? Przyznam,że pierwsze, co przyszło mi na myśl, to wiklinowe łapcie, jakie kiedyś nosiło się na Polesiu. Na forum ekologów wyczytałem jednak, że najbardziej pożądane są ciężkie brytyjskie paramilitarne "wege-glany" (skóra ekologiczna, zelówka z recyklingu) kosztujące 444 zł.
Niby drogo, ale tylko o 25 zł więcej (+6 proc.) niż podobne - tyle że skórzane - martensy.

Jako dziennikarz powinienem może kupić tajwańskie buty z papieru gazetowego (ciekawe, jak zniosłyby nasze roztopy), wolałem jednak coś bardziej
swojskiego.W internecie dostrzegłem "buty OWM-01, typu pantofel w kolorze czarnym ze skóry ekologicznej" za 53,70 zł. Tanie i chyba wytrzymałe, skoro używa ich ponoć ochrona w supermarketach.


Chemia i kosmetyki: +252 proc.

Może i przeszedłem zielone pranie mózgu (greenwashing -naciąganie klientów na ekologiczne produkty), ale nim pożegnałem się ze zwykłymi proszkami, wszelkie informacje sprawdziłem w kilku nieskażonych lobbingiem źródłach.
A oto fakty. Kiedy przed kilku laty ekologiczna organizacja WWF zleciła analizę krwi mieszkańców 12 europejskich państw(w tym Polski),u wszystkich
wykryto przynajmniej 18 związków pochodzących ze środków piorących, czyszczących i kosmetyków. To cena za bardziej skuteczne odplamianie i jeszcze bielszą biel-zasługa nadtlenku wodoru i nadboranu sodu. Związki te, choć i tak agresywne, najlepiej działają w temp. 80 st. C, która nie służy ani tkaninom, ani pralkom, ani środowisku (z racji zużycia energii).

Chemicy jednak nie próżnowali i wymyślili TAED, które przyspiesza wybielanie, bo reaguje z wybielaczem w niższej temperaturze. Nim TAED
spowszedniało, producenci sięgnęli po wybielacze optyczne, które udają, że wybielają, a w istocie oszukują nasz wzrok. Jak? Zmieniają niewidzialne
światło ultrafioletowe w światło widzialne o odcieniu niebieskawym, które postrzegamy jako najjaśniejsze. A im coś odbija więcej światła widzialnego, tym wydaje się nam bielsze (taką samą sztuczkę stosuje się przy produkcji papieru)

Pozbawione tych fajerwerków ekoproszki nie są aż tak skuteczne. - Niektóre plamy trzeba doprać ręcznie.

Bywają za to bardziej kłopotliwe w użyciu, no i sporo droższe.

- Ich producenci stosują dziwną politykę cenową - Cena hurtowa w Polsce potrafi być sporo wyższa niż cena detaliczna w Anglii. Dla wielu klientów - zaporowa.

Sam z trudem przełykałem ślinę, płacąc po blisko 50 zł za butelkę płynu do prania i do mycia podłóg. - A jednak warto, bo nie mają m.in. syntetycznych substancji zapachowych, które ulegają bioakumulacji, a które wdychamy nawet
podczas snu - zachęca Klawikowski i przypomina, że w ciągu doby wykonujemy 23 tys. oddechów.

A nie da się taniej? - Da - przyznała koleżanka zmagająca się z astmą. - Płatki mydlane kosztują 5 zł za 200 gramów - a są bardzo wydajne [trzeba
tylko uważać, by nie zaklajstrowały nam pralki]. Proszek Biały Jeleń na bazie naturalnego mydła to wydatek od 6 do 20 zł za 2,4 kg. No i są jeszcze
orzechy

Myślałem, że żartuje, ale nie. Po chwili stała przede mną torba indyjskich orzechów Sapindus mukorossi. Ich łupiny zawierają saponinę, która oczyszcza, myje i odtłuszcza. Wady? Mokre pranie śmierdzi octem.Cena? Przy 2-3 praniach tygodniowo kilogram orzechów starcza na parę miesięcy, a kosztuje 40-60 zł. W dodatku zużyte orzechy można wyrzucić na kompost.

Niestety, odkryć na miarę orzechów piorących, skutecznych i tanich zarazem, nie udało mi się więcej poczynić. Mijając w ekosklepie szampony po 40 zł, mogłem się tylko pocieszać, że w zasadzie już ich nie potrzebuję. Spytałem jeszcze o ziemię okrzemkową do mycia zębów (nie mieli) i udałem się do auta. No właśnie...

Samochód: +32 proc.

Oczywiście powinienem z niego zrezygnować. Bo przecież mam rower. Gdybym jednak w środku zimy odwoził dziecko do przedszkola na ramie, sam sobie odebrałbym prawa rodzicielskie. Poza tym do pracy mam 30 km. Co mi pozostaje? Zmienić auto na bardziej eko. A więc? Toyota Prius? Nie, ikona
ekoauta jest ciut za droga. Dość powiedzieć, że za jej równowartość można mieć równie obszerną Corollę, a do tego zapas benzyny na 10 lat (+ 48
proc.). Poza tym - recykling: ważące 39 kg akumulatory niklowo-wodorkowe Priusa trudno będzie przerobić na słomiankę.

Szukając czegoś tańszego, znajduję coś bardziej oszczędnego. Z wszystkich dostępnych u nas aut najmniej spala VW Polo 1.6 TDI Blue Motion - zaledwie 3,6 l/100 km, czyli o 0,3 mniej od Priusa. Nawet jeśli spalanie okaże się o 20 proc. wyższe - nie jest źle. Za to godne rekordzisty "naj" Volkswagen policzył sobie 8 tys. zł (+15,8 proc.). O tyle właśnie najoszczędniejsze Polo Blue Motion jest droższe od zwykłej wersji 1.2 TSI o podobnej mocy.

A może SAM - elektryczny wehikuł z Pruszkowa, którym podróż na Hel kosztowałby 10 zł? Ma jednak poważne wady: tylko trzy koła, dwa fotele i
zasięg 100 km. Potem trzeba go ładować przez 4-6 godzin, co też trudno uznać za zaletę. Podobnie jak cenę - wcale nie niższą niż dużo bardziej rodzinne Polo. Choć gdybym był sam? Sam nie wiem

Dom: +32 proc.

Przeprowadzka z bloku do domu pod miastem szybko uczy oszczędności. Od razu widać, ile czego produkujemy i zużywamy. Także po opłatach. Wywóz ścieków? 2-4 tys. zł rocznie. Śmieci? 350-1000 zł. Dlatego warto mieć szambo biologiczne (koszt ponad 5000 zł) i kompostownik. Ale zdecydowanie
najdroższe (często ponad 10 tys. zł rocznie) jest ogrzewanie. Ponieważ efekt cieplarniany nie działa tak, jak liczyliśmy (miało być cieplej i co?), a prąd, gaz i węgiel będą tylko drożeć, idea domu niewymagającego ogrzewania jest coraz bardziej kusząca. Zwłaszcza że oszczędzamy zarówno pieniądze, jak i środowisko.

Nazwa "dom pasywny" oddaje w zasadzie istotę rzeczy. Źródłem ciepła są w nim mieszkańcy, urządzenia RTV i AGD, energia słoneczna i ciepło z wentylacji.
Żeby to wystarczyło, dom musi być jak termos - mieć świetną izolację termiczną i niemal hermetyczną szczelność. Niemal, bo przecież trzeba czymś oddychać. Od ponad stu lat tę kwestię rozwiązują kanały wentylacyjne. Kiedy
jednak zsumujemy ich przekroje, dojdziemy do niewesołego wniosku, że mamy w dachu niemal metrowej średnicy dziurę, którą swobodnie ucieka ciepło. Są na szczęście rekuperatory -urządzenia, które odzyskują ponad 80 proc. tej energii. Sprawiają, że zużyte powietrze wychodzące nagrzewa świeże powietrze wchodzące. To ostatnie jest podgrzewane w gruntowych wymiennikach ciepła
zimą (lub schładzane latem). Jeśli do tego doliczymy grube ściany z 40-centymetrową izolacją i trójszybowe okna wypełnione argonem, stanie się
jasne, że taki dom musi być drogi. Jak bardzo? 152-metrowy dom pasywny biura projektowego Lipińscy kosztuje 471 tys. zł. Standardowy - 355 tys. zł.
Różnica? 116 tys. zł. A więc tyle trzeba dopłacić, żeby potem oszczędzać.
Ponieważ koszty ogrzewania tego pierwszego są ośmiokrotnie mniejsze, inwestycja zwraca się po 20-30 latach.

- Na razie domów pasywnych jest w Polsce mniej niż 30 - mówi architekt Cezary Sankowski. - W Niemczech są ich tysiące, w Austrii już co trzeci. Tyle że tam państwo wspomaga finansowo ich budowę.

U nas nie zanosi się na żadne dopłaty. Tak więc dom pasywny, jak w zasadzie wszystko, co ma walor ekologiczny, długo jeszcze pozostanie luksusem.


Zwykłe kontra eko: +95 proc.

Przyznam, że wynik mnie zaskoczył.
Słyszałem o 15 proc., oczekiwałem 30, a okazało się, że ekologiczne od zwykłego droższe jest prawie o 100 proc.
Różnica byłaby jeszcze większa (+137 procent!), gdybym zrównał masy i objętości kosmetyków (ekologiczne są w mniejszych opakowaniach). Ale nawet jeśli odrzucimy skrajności (najtańszą odzież oraz najdroższe kosmetyki) i zamiast domu pasywnego wybierzemy jego uproszczoną wersję (dom ciepły P160,droższy tylko o 10proc. od zwykłego), to i tak okaże się, że życie eko na niezmienionej stopie będzie nas kosztowało aż o 63 proc.więcej. Z wolna, lecz jednak przybywa osób gotowych na taką zamianę. Traktują to jako inwestycję w lepsze samopoczucie, wygląd, no i zdrowie. A to - jak wiemy - jest bezcenne.


Źródło: Gazeta Wyborcza  -  Artur Włodarski

---

Ufff, długie ale szkoda go skracać.
Tak trzeba być bardzo bogatym żeby być ekologicznym.

No i jeszcze trzeba ufać, że to co kupujemy jest eko. Znam ekologiczne sady i warzywniaki, które są przy .... samej autostradzie ekologicznej :D
  • awatar JUSTINE fashion and art: jesssssssssso jaki długi wpis....
  • awatar krzyslav: Skomentuje z pozycji ubogiego: zarcie - czlek musi przetrawic swoja ilosc bialka aby je zamienic na energie i siebie samego. Pytanie czy energia zuzyta na wyprodukowanie ekozarcia sie bilansuje? Czystosc - bilans energetyczny jw + ryzyko zycia w syfie a szpitale i fabryki lekow tez do ekologicznych nie naleza. Samochody (moj konik) - poki co zeby jechaly musza cos spalac, a koncerny naftowe maja sie dobrze. LPG jest odpadem przy produkcji diesla i benzyn wbrew obiegowym opiniom bezpieczny i czysty. Nawet zbiornik wytrzymujacy 30atm WZMACNIA konstrukcje auta. Ew rozerwanie i wybuch to kraksa po ktorej pasazerom i tak jest to obojetne. To jednak polsrodek, nastepne sa: spirytus i rzepak. Elektryki i auta na wodor wymagaja energii z elektrowni u nas napedzanych glownie ...weglem. Domy - opisany ideal musi byc drogi ale juz STARANNE: wykonczenie, ocieplenie i regulacja zwyklego pieca daja wymierne efekty. Na to wszystko trzeba zarobic - zuzyc energie. Czy ktos zrobil bilans zyskow i strat?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
 
Oczywiście znowu zaciekawiona,
zwiedzała co tam znowu białego
zalega jej teren, JEJ teren własny.

Ale to coś mokre i
niezbyt jej przypadło
do gustu.
Więc szybko uciekała do domu
a człowiek tylko:
otwórz - zamknij - otwórz - zamknij
okno żeby panisko mogło sprawdzać na bieżąco
co się dzieje w domu
i na balkonie.
  • awatar Stixi: Na dobranoc puszczamy Wam oczka i zyczymy spokojnej nocki i bajkowych snow... w ciepelku domowym :)
  • awatar Ai13: Śliczny kociak!
Pokaż wszystkie (2) ›