Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 15 stycznia 2010

Liczba wpisów: 17

nortus
 
  • awatar W Granatowych Kąkola: prześliczne kwiaty:*:*Dzień dobry:):)
  • awatar gość: śliczne, marzenia o wiośnie i lecie
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gość: już niedługo
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Dlaczego szczecinianie źle oceniają władze?

Koszalinianie działają razem. Wiemy, że nic nam z nieba nie spadnie, o wszystko trzeba zabiegać. Zdarzają się spory, ale nie w sprawach strategicznych.

O Szczecinie czytam natomiast, że ktoś z kimś bez przerwy się kłóci - mówi przewodniczący koszalińskiej rady miasta, Tomasz Czuczak

Druzgocącą ocenę wystawili szczecinianie tym, którzy rządzą w mieście - prezydentowi, radzie miasta i PO. Koszalinianie, gdzie również wpływ na władzę ma PO, są z kolei bardzo zadowoleni ze swojego miasta i prezydenta. Takie są wyniki badań przeprowadzonych w ramach projektu "Mój Samorząd".

Prezydenta Szczecina Piotra Krzystka zaufaniem darzy 33,4 proc. badanych. Gorzej wypadł tylko prezydent Łodzi i odwołany już w referendum prezydent Częstochowy.

Do Mirosława Mikietyńskiego, prezydenta Koszalina zaufanie ma aż 82 proc. respondentów. To jeden z najlepszych wyników w kraju - trzecie miejsce.

Rada miasta Szczecina ma zaufanie na poziomie 38 proc. (trzeci najgorszy wynik po Łodzi i Częstochowie). Koszalińska rada miasta cieszy się 62-procentowym zaufaniem - to czwarte miejsce w kraju. [od przodu a nie od tyłu]

Aż 55,9 proc. szczecinian uważa, że sprawujący władzę w ich mieście są nieuczciwi. I tyle samo koszalinian (54,8 proc.) wierzy, że rządzący są uczciwi.

Dlaczego szczecinianie tak źle oceniają swoją władzę, a koszalinianie - tak dobrze?

Tomasz Czuczak, przewodniczący rady miasta Koszalina (członek PO)

Cieszą mnie doskonałe oceny wystawiane
Mirosławowi Mikietyńskiemu i jego ekipie. To nie jest dla mnie zaskoczenie. Mikietyński drugą kadencję ciężko pracuje na zaufanie. Jego działanie nakierowane jest na rozwiązywanie problemów i osiąganie celów, nie kłótnie. Mamy świetnie działające spółki komunalne, którymi od lat rządzą ci sami ludzie. Mikietyński nie przeprowadzał czystki.

Koszalinianie działają wspólnie. Wiemy, że jako miasto, które nie ma statusu wojewódzkiego, nie możemy liczyć na to, że coś spadnie nam z nieba, o wszystko trzeba mocno zabiegać. Zdarzają się spory, ale nie w sprawach strategicznych.

Koszalin to miasto konsensusu. Dobry klimat w mieście to także efekt tego, że partia rządząca - PO, ma w Koszalinie od lat dobrego lidera - ministra Stanisława Gawłowskiego [wiceminister środowiska, poseł - red]. Wśród członków koszalińskiej PO cieszy się autorytetem.

O Szczecinie czytam natomiast, że ktoś z kimś bez przerwy się kłóci. Te kłótnie są także wewnątrz szczecińskiej PO. Jest kryzys przywództwa. Jedni na drugich piszą listy.



Sebastian Karpiniuk, szef zachodniopomorskiej PO

Gratuluję wielkiej postaci, jaką jest Mirosław Mikietyński, prezydent Koszalina. Bierze sobie do serca sprawy samorządu. Koszalin zarządzany jest stabilnie. W Koszalinie stworzony został trwały grunt do rządzenia. Dobre postrzeganie miasta przez koszalinian to zapewne również efekt tego, że Mirosław Mikietyński miastem rządzi drugą kadencję. W Szczecinie prezydent Piotr Krzystek pierwszą. Zapewne wpływ na takie słabe wyniki Szczecina miała także sytuacja stoczni szczecińskiej i Zakładów Chemicznych Police. Szczecińska rada miasta ma mniejsze zaufanie niż koszalińska, bo antagonizmy między szczecińskimi radnymi są bardziej głośne i widoczne. Mieszkańcy bardziej cenią sobie spokój niż krzyk i agresję.


Włodzimierz Puzyna, rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Szczecinie, były polityk UW, uczestnik projektów na rzecz rozwoju demokracji lokalnej

Wyniki nie są budujące dla Szczecina. Pokazują, że jest jeszcze wiele do zrobienia.

Niestety, mamy nie najlepszą historię władzy samorządowej. Co kadencję zmiana ekipy, a w czasach wyborów pośrednich zmienialiśmy prezydentów nawet w trakcie kadencji. Dobrze postrzegane są te miasta, gdzie jest ciągłość władzy. We Wrocławiu czy Gdyni od lat rządzą te same środowiska. U nas kolejne ekipy uczą się rządzenia od nowa, NEGUJĄ dorobek poprzedników i często popełniając błędy. Cierpi na tym tempo rozwoju. Co z tego, że mamy strategię, jeśli nie wykazujemy się konsekwencją w jej realizowaniu?

Nie ma poczucia dobrego kontaktu władz z mieszkańcami. Brakuje konsekwentnie realizowanej polityki informowania i konsultowania z mieszkańcami decyzji władz.

Nieciągłość władzy wynika chyba z faktu, że nasze miasto nigdy nie miało dobrze zorganizowanej tkanki społecznej. Nie ma serca miasta, nie czuje się jego ducha. Mamy taki genetyczny feler wynikający z wojennych i powojennych uwarunkowań.
[bla bla bla. A Koszalin to z kosmosu jest w Polsce? A Wrocław?]

Do tego szczeciński lider rządzącej partii jest wyjątkowo niefortunną postacią. Jego fatalne, partyjne decyzje potęgują nieprzychylną reakcję publiczności. [ a był bezpartyjny!!!!]

Artur Szałabawka, wiceprzewodniczący szczecińskiej rady miasta (PiS)

Koszalinianom gratuluję. Gratuluję też sprytu rządzącym politykom PO z Koszalina, że skutecznie potrafili wykorzystać sytuację i Koszalin otrzymywał unijne wsparcie kosztem Szczecina - największego miasta w regionie.
[ a to już jest kurewstwo i obłuda PISu. To Szczecin okrada inne miasta województwa, jest zachłanny i zabiera dla siebie wszystko co się da. Fundusze są dla województwa a nie tylko dla Szczecina]

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin
[w nawiasach moje uwagi]
 

nortus
 

Moja pani sadysta-dentysta stwierdziła, że nie ma sensu plombować mojej ósemki, nie bardzo plomba chce się trzymać bo tylko jedna ścianka została, i najlepiej będzie jedna ją wyrwać.
Zresztą nigdzie nie chcę leczyć ósemek bo to błąd natury i całkowicie niepotrzebne zęby są.
Ale mam.
No to poszedłem na konsultacje - tym razem na NFZ bo do dentysty to zawsze chodziłem prywatnie, od dziecka.
Pan doktor popatrzył i stwierdził, że mowy nie ma o wyrywaniu (jeżeli nic mi nie jest) - no chyba że się uprę ale spokojnie można założyć plombę.
Zęby mocne jak u słonia to po co usuwać skoro dobry i solidny - dodam że wyrwanie wcale nie będzie łatwe dlatego wybrałem chirurga przy szpitalu a nie jakąś drobniutką panienkę co wpierw się zesra niż go wyrwie - kochane korzenie.

I tak ząbek zostanie a będzie plombka ponownie - za tydzień.

Kiedyś,ładne kilka lat temu, w pewnej spółdzielni przyjmował lekarz, wojskowy zresztą, który zajmował się tylko wyrywaniem zębów. A nazywał się ... Bystry. I bystro mu to szło.
Wszak w wojsku jedyne leczenie zębów to kleszcze były.
Ha ha ha
  • awatar Z Życia Zapomnianej Przez Boga Frajerki: Mnie sie wyżyna właśnie druga ósemka :/ I tesh twierdze, że to pomyłka natury szczególne że rosną mi krzywo (bo nie mam miejsca w jamie ustnej) i muszę je wyrywać na szczękowym (chirurgia szczękowa) Tragedia :/
  • awatar Ai13: I po co nam te kłopotliwe ósemki?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Ai13: natura wie a człowiek jeszcze nie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Dziś w wielu krajach obchodzony jest dzień Wikipedii. Pierwsza anglojęzyczna wersja tej internetowej encyklopedii powstała właśnie 15 stycznia.

Po dziewięciu latach od uruchomienia pierwszej edycji, Wikipedia pozostaje jednym z dziesięciu najpopularniejszych portali świata.

Dziś, anglojęzyczna wersja językowa Wikipedii ma ponad trzy miliony haseł, polska edycja prawie 700 tysięcy.

Wikipedia tworzona jest obecnie w ponad 260 językach. Kontrowersyjną kwestią pozostaje wiarygodność Wikipedii, bo redagować może ją każdy z dostępem do internetu. Jeden z czołowych polskich Wikipedystów Sebastian Skolik podkreśla jednak, że istnieją mechanizmy częściowo zapobiegające fałszowaniu treści.
Wprowadzono tak zwane wersje przejrzane, czyli osoby, które mają 250-500 edycji już wykonanych mogą sprawdzać edycyjnych użytkowników.
 

nortus
 

Peugeot po zaledwie ośmiu latach zmienia swoje logo.


Lew jest symbolem marki Peugeot od 1858 roku. W dobie rozwoju motoryzacji zaczął się częściej zmieniać, po raz pierwszy w 1925 roku. W 1960 nastąpiła trzecia zmiana logo wprowadzając nową, charakterystyczną czcionkę, która okazała się trwalsza i przetrwała niemal niezmieniona do 2002 roku.
Najnowsze wydanie lwa jest prostsze,trójwymiarowe
a niebieskie tło zostało zastąpione dużo ciemniejszym.

Zdaniem firmy nowy znaczek jest prostszy stylistycznie, lew ma bardziej drapieżny i dynamiczny wygląd, nową pozę, jest bardziej opływowy oraz tworzy bimetaliczny efekt dzięki zestawieniu matowych i połyskujących elementów.

Inna kolorystyka nowego logo oznacza zmiany wyglądu dla sieci dilerskiej i naprawczej (ASO) Peugeota na całym świecie. Zmiany mają zostać wprowadzone do końca 2012 roku.

Pierwszym modelem z nowym znaczkiem będzie Peugeot RCZ, którego debiut planowany jest na wiosnę tego roku.

Marcin Lewandowski dgp.pl
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar SuperSluby: Słyszałam, że im jest się starszym tym ciężej nauczyć się jeździć i zdać prawko. Ta pani jest tego doskonałym przykładem.
  • awatar Ai13: chce pobić rekord?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Księża skarcą Zdrojewskiego? Poseł PiS: Propagowanie homoseksualizmu

Poseł PiS Stanisław Pięta w liście do wrocławskich księży apeluje, aby publicznie w kościele skarcili ministra kultury. - To za to, że Bogdan Zdrojewski propaguje homoseksualizm - wyjaśnia polityk.

Zarzut posła dotyczy konkretnie tego, że minister kultury nie chce i nie zamierza zablokować przygotowywanej właśnie w Muzeum Narodowym wystawy
przedstawiającej wątki homoseksualne w polskiej sztuce. Obrazy, rzeźby i fotografie z takimi elementami z różnych epok - od średniowiecza po
współczesność - mają być wystawione publicznie latem. Ekspozycja jednocześnie ma zbiec się z organizowaną w tym czasie w stolicy EuroPride, czyli Europejską Paradą Gejów i Lesbijek.


“Ze świątyni sztuki chce uczynić się wychodek”



Stanisław Pięta z PiS nie chce jednak, aby dzieła z homoseksualnymi wątkami ujrzały światło dzienne
Domaga się od ministra kultury i dziedzictwa
narodowego zablokowania dalszych prac nad ekspozycją.


- Obecny dyrektor ze świątyni sztuki chce uczynić wychodek. Muzeum jest utrzymywane ze środków społeczeństwa i nie może być narzędziem demoralizacji społeczeństwa w rękach marginalnej, wyizolowanej grupy - argumentował w interpelacji wysłanej do Bogdana Zdrojewskiego poseł PiS. W tym samym piśmie ironizował: - Dlaczego dyrektor Muzeum Narodowego ogranicza się tylko do
"dzieł" odnoszących się do homoseksualizmu, dlaczego chce dyskryminować twórczość nekrofilów, pedofilów i zoofilów? Homoseksualizm jest dewiacją
podobną do każdej z powyższych - napisał.

Ale w odpowiedzi, którą poseł PiS właśnie dostał, minister kultury stwierdził, że w organizację wystawę nie będzie ingerować. Co więcej -
popiera ekspozycję, bo "wpisuje się ona w rozwój demokracji".


Listem w Zdrojewskiego

Dlatego poseł Pięta postanowił zadziałać w tej sprawie jeszcze inaczej i -jak sam twierdzi - skuteczniej. - Przygotowuję właśnie list, który wyślę do wszystkich wrocławskich proboszczów, kapłanów z informacją o nagannych działaniach Zdrojewskiego. Warto, aby parafianie dowiedzieli się,że minister, który chce uchodzić za człowieka przywiązanego do wartości, w pełni akceptuje homoseksualną propagandę - zdradza nam swoje plany poseł Stanisław Pięta.

Nie wiadomo, czy któryś z wrocławskich duchownych zdecyduje się na jego publiczne odczytanie. Próbowaliśmy ich zapytać o reakcję na zapowiadany list posła PiS. Jednak żaden z nich nie chciał wypowiadać się na ten temat. -Zobaczę treść listu na własne oczy to zadecyduje, czy warto przekazać go parafianom - ucinał rozmowę ksiądz z jednej z wrocławskich parafii.



Homoseksualna sztuka w Muzeum Narodowym. "To cud nad Wisłą"

Nowemu dyrektorowi Muzeum Narodowego w Warszawie nie brakuje odwagi. Zapowiedział wystawę, jakiej jeszcze w Polsce nie było.Muzeum pokaże obrazy, rzeźby i fotografie z wątkami homoseksualnymi. Wcześniej jednak dyrektor będzie się musiał zmierzyć z przeciwnikami ekspozycji. Pierwszy -
"Nasz Dziennik" - już zaatakował.

W naszych zbiorach jest wiele dzieł poruszających homoseksualne wątki. Ale do tej pory były one głęboko schowane w naszych magazynach. Postanowiłem je odkopać i odświeżyć - mówi Piotr Piotrowski dyrektor Muzeum Narodowego, który objął to stanowisko dwa miesiące temu.

- Będziemy mogli w końcu pokazać, że w instytucji publicznej, jaką jest Muzeum Narodowe panuje wolność artystyczna i kulturowa. Osobiście nazywam to cudem nad Wisłą - dodaje dr Paweł Leszkiewicz, który będzie realizował ekspozycję.


Wernisaż zgrany z Paradą Gejów

Wystawa zostanie pokazana po raz pierwszy w czerwcu 2010 roku i będzie ją można zobaczyć przez kolejne trzy miesiące. Dyrektor Muzeum Narodowego nie ukrywa, że datę prezentacji wystawy wybrał celowo. Bo dokładnie w tym samym
czasie - w lipcu - ulicami Warszawy przejdzie EuroPride, czyli Europejska Parada Gejów i Lesbijek.
- Muzeum Narodowe powinno być czynną publicznie instytucją, a problem homoseksualizmu jest jednym z ważnych obecnie tematów życia publicznego w Polsce. Chcemy więc wziąć udział w tej dyskusji -
wyjaśnia Piotrowski w rozmowie z Gazeta.pl.


“Ta wystawa to manifest”



Zrealizowanie ekspozycji powierzono dr Pawłowi Leszkowiczowi. To wykładowca na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który od lat zajmuje się badaniem homoseksualizmu w sztuce. - Na wystawie będzie można zobaczyć obrazy, fotografie,rzeźby z różnych epok,od średniowiecza po współczesne dzieła, w których widać mocno zarysowane wątki gejowskie i lesbijskie - mówi
dr Leszkowicz. Jednocześnie przyznaje, że będzie to pewnego rodzaju manifest. Do wystawy trwają jeszcze przygotowania, dlatego nie wiadomo jakie
konkretnie dzieła się na niej pojawią.


Przeciwnicy: Homoseksualiści to grupa marginalna

Tymczasem pierwsze krytyczne opinie na ten temat już się pojawiły. "Nasz Dziennik", który dziś alarmującym tonem pierwszy informował o szykowanej wystawie cytuje etyków. - Muzeum Narodowe utrzymywane jest z publicznych pieniędzy
i służy Narodowi, a nie grupom wyizolowanym. Homoseksualizm to grupa marginalna, wyizolowana, nie identyfikująca się ani z tradycją ani
kulturą narodową - mówi w "Naszym Dzienniku" prof. Krystyna Czuba, etyk z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. - Przecież muzea narodowe powstają z naszych wspólnych podatków. Wywołuje to nie tylko
głęboki protest z tego powodu, że dobra narodowe zostają zniekształcone w swojej tradycji i prawdzie kulturowej, ale że ja muszę jeszcze za to płacić - dodaje.

(Łukasz Antkiewicz, Gazeta.pl)




Wiem, że PISowcy chcieli by wszystko zniszczyć co im się nie podoba, dzieła spalić, ziemię zaorać po której chodzili, tylko że niewiele by zostało.
Najwięksi twórcy sztuki, poezji, prozy, malarstwa, rzeźby czy muzyki byli gejami.
Na początek proponuję by przejrzał tą listę na wiki: en.wikipedia.org/(…)List_of_famous_gay%2C_lesbian_o…
a później poszukali biografii znanych im osób.
  • awatar Anukett: niech ich piekło pochłonie lub idą w całości do nieba whatever ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Józef Stalin jest winny zbrodni ludobójstwa, do którego doszło na Ukrainie w czasach Wielkiego Głodu lat 1932-33 - uznał sąd apelacyjny w Kijowie.

O wyroku kijowskiego sądu apelacyjnego poinformo-
wała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), na wniosek której rozpatrywano tę sprawę. Proces rozpoczął się zakończył tego samego dnia. Sąd zdecydował,że w związku ze śmiercią obwinionych sprawa zostaje zamknięta.

Prócz Józefa Stalina, który w latach Wielkiego Głodu był przywódcą ZSRR, za organizatorów Wielkiego Głodu uznano: Wiaczesława Mołotowa, ówczesnego przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera ZSRR), oraz członków
najwyższych władz partii komunistycznej: Łazara Kaganowicza,Pawła Postyszewa, Stanisława Kosiora, Własa Czubara i Mendla Chatajewicza.


Osoby te "zorganizowały na terytorium Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej ludobójstwo ukraińskiej grupy narodowościowej w celu jej
częściowego fizycznego wyniszczenia" - czytamy w decyzji sądu.

Sąd ogłosił, że zgodnie z wnioskami specjalistów ofiarą zbrodni ludobójstwa na Ukrainie padło
3 mln 941 tys. osób.

Po przewrocie bolszewickim przez Ukrainę przetoczyły się trzy fale głodu:
z początku lat 20.,
z lat 1946-47 i
najtragiczniejszy w skutkach - Wielki Głód
z lat 1932-33.

W najgorszym okresie Wielkiego Głodu umierało do 25 tys. ludzi dziennie.
Pustoszały całe wsie. Dochodziło do przypadków kanibalizmu - do tej pory nie wiadomo, na jaką skalę. Szczególnie cierpiały dzieci: ocenia się, że życie straciła jedna trzecia z nich.

Klęska głodowa nastąpiła w jednym z najżyźniej-
szych krajów Europy w czasie pokoju, gdy ZSRR nieprzerwanie eksportował ogromne ilości zboża. Powodem było konfiskowanie z początku zapasów zbożowych, a potem w ogóle całej żywności.

Wprowadzone w 1932 r prawo o ochronie własności państwowej pozwalało rozstrzelać człowieka za zabranie kłosa z kołchozowego pola. Wydano dekret o całkowitej blokadzie wsi z powodu rzekomego sabotowania obowiązkowych dostaw zbóż.

Wielu chłopów uciekało do miast, gdyż tam obowią-zywały przydziały żywnościowe dla pracujących. Próbowali też uciekać do Rosji, ale granice
Ukrainy były obstawione przez wojsko.

Historycy uważają, że głód, który doprowadził do likwidacji chłopstwa jako grupy społecznej, miał na celu złamanie oporu wobec kolektywizacji, który na Ukrainie był największy.
 

nortus
 

Wielka tajemnica Mercedesa

Może przyjąć kształt i wygląd jaki tylko zechce. Z seksownej blondynki zmienia się w dowolną postać. To morderczy cyborg, który siał spustoszenie w filmie Terminator. Co wspólnego z nim ma Mercedes? Otóż niemiecka marka
wymyśliła samochód na podobieństwo tej maszyny z ciekłego metalu.


Mercedes na targach w Detroit prezentuje wyjątkową
rzeźbę auta, które jakby wynurzało się z ciekłego metalu. Nie ma klamek i kół ale wyraźnie widać, że to samochód...

Zdaniem DGP pomysł niemieckiej marki przypomina postać niszczycielskiego cyborga z sagi o Terminatorze.To pieśń o przyszłości producenta z gwiazdą na masce.

Miękkie płynne, wznoszące się linie bardziej sugerują niż rysują sylwetkę auta. Zdaniem twórców rzeźba pokazuje,że nowoczesne projekto-
wanie samochodów zostało wyniesione do rangi sztuki.

W tak nietypowy sposób Mercedes skłania oglądających do rozważań, który z mających mieć niedługo premierę modeli jest już na końcowym etapie projektowym, przed wprowadzeniem do produkcji.

My obstawiamy na następcę modelu CLS - czyli pionierskiego czterodrzwiowego coupe.
 

nortus
 

Kiedy najlepiej rozpocząć naukę dobrej architektury i designu?
Najlepiej od małego.

Pomogą w tym świetnie zaprojektowane przedszkola. Na świecie takich nie brakuje. Oferują wszystko co potrzebne do rozwoju dziecięcej wyobraźni:
kolory, przestrzeń, ruchome ściany, wiszące liny, a nawet ekstrawagancki surowy beton, czy czarne ściany.


Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci. Jeśli od małego stykasz się z nijakimi szkołami, burymi klasami z lamperią i wykładziną PCV, a potem twoja edukacja odbywa się w rozpadających się salach uniwersyteckich, trudno potem wymagać, by twój zmysł estetyczny był wysoki i wyrobiony.

Od lat polscy architekci alarmują, że niska jakość przestrzeni publicznych w kraju oraz kiepskie budynki - to wynik niskiej świadomości
architektonicznej. Pomysły na poprawę są różne, głównie skupiają się na edukacji i wprowadzaniu zajęć z architektury, postrzegania otoczenia.

Ale może warto zacząć od przedszkolaków. Niepotrzebne są dodatkowe przedmioty, ale dobrze zaprojektowane budynki, z którymi kontakt może być bardziej pouczający od najlepszych zajęć. Bo zawsze od teorii lepsze są praktyka i doświadczenie.


Gwiaździste Lotte w sowieckim Chinatown - Estonia

To odważne przedszkole z elewacjami z surowego betonu i szkła powstało w estońskim mieście Tartu. Ten drugi co do wielkości po Tallinie ośrodek w kraju liczy 100 tys. mieszkańców, od kilku lat jego władze chcą przyciągać nowych mieszkańców nowoczesną architekturą. W mieście powstają wysokiej jakości budynki publiczne.

Przedszkole Lotte zbudowano w zaniedbanej dotychczas części miasta, zwanej popularnie Chinatown, ze względu na cieszący się złą sławą dawny garnizon wojsk sowieckich. Dziś w smutnych, długich blokach po koszarach mieszkają młode rodziny, przyciąga je tu tani czynsz i duża ilość zieleni w okolicy.

Przedszkole stanęło w opozycji do powtarzalnej, blokowej zabudowy. Młody tandem architektoniczny Siiri Vallner i Indrek Peil, znani pod marką
Kavakava chcieli za wszelką cenę uniknąć długich, monotonnych korytarzy. W przedszkolu Lotte nie ma żadnego!

Parterowy budynek zajął kwadratową działką, szczelnie ją wypełniając, jednak jego bryła jest rozrzeźbiona. To wiatrak albo gwiazda mająca 6 nierównych ramion. Trzy z nich zajmują sale zajęć,pozostałe ramiona wypełniają:administracja placówki, kuchnia z jadalnią oraz zaplecze socjalne pracowników.

W samym środku budynku, w przecięciu ramion powstała wielka przestrzeń - rozprowadza ruch po obiekcie, zarazem to wielki plac zabaw pod dachem. Jest tu mnóstwo atrakcji, by dzieci mogły bezpiecznie dokazywać: zwisające z sufitu liny, sztuczne wzgórki z miękkich wykładzin. Centrum tego wewnętrznego placu zagłębione jest o metr poniżej gruntu.Tworzy ono rodzaj sali gimnastycz-
nej, zarazem prowadzące go niego schody i rampy mogą służyć jako widownia w czasie przedstawień.

Zakończenia ramion gwiazdy wypełniają betonowe ściany z bajecznie kolorowymi, maleńkimi oknami w kształcie trójkąta. Zarazem patrząc z daleka
okna te przypominają konstelacje gwiazd,podobnych do bryły budynku.

Pomiędzy ramionami segmentów powstały wewnętrzne dziedzińce, od ulicy odcinają je płoty z bambusów zrównane wysokością z elewacjami przedszkola.
Małe patia służą również jak przestrzeń do zabawy.

Gwiaździsty plan wydaje się być idealny dla przedszkoli - budynek jest zwarty, wydaje się być mniejszy niż jest w rzeczywistości, zaś sale zajęć w ramionach mają doświetlenie aż z 3 stron.



Cyberpunkowe przedszkole w Murcji (zdjęcia w następnym wpisie)

W centrum Murcji w Hiszpanii niewielkie przedszkole zlokalizowano niecodziennie - w parterze dużego budynku usługowego. Placówka stanęła ze wielkimi szklanymi witrynami, niczym elegancki butik.

Projektanci z cercadelcielo zaprojektowali przedszkole, jako jedną, wielką przestrzeń wypełnioną kolorami.Obniżono sufit -ukształtowano go w formie kolebki, która opada po bokach i zakrywa większą część witryn,zostawiono jedynie niewielki prześwit wysokości metra,wystarczający, by na ulicę mogły wyglądać dzieci, natomiast za niski dla dorosłych. Białą kolebkę przebijają
kolorowe świetliki, które tworzą za szklaną elewacją rząd barwnych prostokątów.

W całym przedszkolu ściany są miękkie, bez ostrych kątów, wszelkie krawędzie są wyoblone. Wielka, otwarta przestrzeń służy zarówno do zabawy jak i nauki.
Wydzielono tylko takie funkcje jak łazienki, hol wejściowy z szatnią,pokój wypoczynkowy i kuchnię, Stanowią one kolorowe, powyginane bryły wstawione we wnętrzu.

Przedszkole w Murcji to dla maluchów prawdziwa lekcja nowoczesnego design i architektury. Na ścianach przedszkolaki zamiast oglądać banalne muchomorki czy kwiatuszki stykają się z abstrakcyjnymi plamami barw, różnym fakturami
materiałów. Odważny jest już sam hol wejściowy - cały wymalowany na czarno.




Edukacyjne ściany od 70°N arkitektur AS Trimse (zdjęcia w następnym wpisie)

Architektura przedszkoli, w których dzieci spędzają cały dzień, powinna być nie tylko przyjazna i wesoła. Budynki swoją formą i ukształtowaniem mogą być także przedłużeniem procesu edukacyjnego. W tym kierunku poszli projektanci z norweskiego biura 70°N arkitektur as

Zrealizowane przez nich przedszkole w Tromse w Norwegii, owoc wygranego konkursu, to budynek działający jak wielka zabawka edukacyjna. Można tu dotykać każdej ściany, wiele z nich jest ruchomy,a większość z nich skrywa niespodzianki.

Z zewnątrz budynek to typowa skandynawska architektura - prosta, oszczędna i drewniana. Trochę jak barak, ale jego elewacje rozweselają porozrzucane okienka i kolorowe plamy. Za to w środku już istna kraina pobudzająca na każdym kroku dziecięcą wyobraźnię.

Główną ideą projektu było takie ukształtowanie wnętrz, by można je było na wiele sposobów wykorzystywać. Stąd pomysł ścian wyglądających jak stronice gigantycznej książek, których jedna krawędzi zamocowana jest na zawiasach, a druga przesuwa się na kółkach.

Obracające się ściany modyfikują wnętrza, wiszą na nich duże tablice, półki, szuflady, znajduje się nawet okienko na teatr kukiełkowy oraz fragment do wspinaczki. W zależności od potrzeb ustawia się ścianę w jednym miejscu. Ale i pozostałe przegrody przedszkola w Tromse pełne są otworów,maleńkich pokoików wyłożonych poduszkami, do których prześlizną się tylko maluchy.

Wielość rozwiązań przestrzennych, zmieniające się układy ścian, różne otwory i skrytki, pobudzają percepcję dziecięcą i zachęcają najmłodszych do
odkrywania coraz to nowych konfiguracji pomieszczeń. W norweskim przedszkolu nauka nie toczy się tylko w murach, ale i dzięki murom.



Zagrzebska podkowa (zdjęcia w następnym wpisie)


Przedszkole Segrt Hlapic w Chorwacji to z kolei budynek, którego kształt bryły dostarcza dzieciom najlepsze możliwe warunki do nauki i zabawy.
Architekci z Radionica arhitekture chcieli uniknąć smutnych korytarzy, zarazem pragnęli, by każda sala miała kontakt z otoczeniem.

Tak powstała nietypowa podkowa, która ma korytarz biegnący po obwodzie, z widokiem na otoczenie oraz sale zajęć po wewnętrznej stronie. Z każdej z
nich można wyjść wprost na wewnętrzny zielony dziedziniec, który otacza jeszcze wysunięty szeroko okap - pełniący funkcję quasi-krużganków.

Zwarty, prawie koncentryczny układ powoduje, że dzieci w czasie zabawy widoczne są z każdej sali, wpływa to na poprawę ich bezpieczeństwa.
Dodatkowo szeroki podcień bywa wykorzystywany, jako miejsce do zabaw w czasie niepogody.

Administracja budynku, jadalnia oraz kuchnia są na dodatkowym niższym poziomie, który pojawiły się na łuku podkowy od strony ulicy, gdzie teren
się obniża. Tutaj na osi budynku jest główne wejście, które prowadzi wprost do wysokiego na dwie kondygnacje holu, pełniącego też funkcję auli, bowiem jego boki wypełniają szerokie schody pod siedziska widzów.Od strony zielonego dziedzińca, widownia ma kontynuację na zewnątrz w postaci małego amfiteatru.


Architektoniczną edukację warto zacząć od najmłodszych, nie potrzeba do tego specjalnych zajęć. Wystarczy, że przedszkola same w sobie będą lekcją dobrej architektury i wzornictwa.



Zdjęcie będą w następnych wpisach również za chwilę - ograniczenia blogu.
 

nortus
 
  • awatar Anukett: Ja widziałam przedszkole w Norwegii bo mój znajomy budował i miał zdjęcia,niesamowite, u nas nic takiego nie widziałam,ściany specjalnie powyginane żeby tworzyły dziwne korytarze,jak w bajce:)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anukett: widziałem szkoły podstawowe 1-5 bo tam taki podział jest - bajka jak dla nas. wygoda, I poziom, kolorowo, zielono wokół, czysto. Podobne przedszkola
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar Ai13: W Polsce "nie ma pieniędzy" na takie rzeczy.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Ai13: pieniądze by się znalazły, ale brak woli i chęci zrobienia czegokolwiek odbiegającego od sztampy.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar Stixi: Sorry Nortusku,ostatnio tylko "wpadamy" doslownie na chwile...wiec jednoczesnie Was witamy i... mowimy dobranoc, bo jutro rano znow sie wczesnie zrywamy z lozeczka - zapracowane Stixusie:*
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Stixi: miłej nocki, tylko nie przeszkadzajcie Stixiemu w spokojnym chrapaniu :D miłego jutrzejszego dnia - X
Pokaż wszystkie (2) ›