Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 9 września 2009

Liczba wpisów: 21

nortus
 

Witam.

Wczoraj zrobiliśmy eksperyment z kociakiem.
Jak wiadomo ona uwielbia wołowinkę, i ja też.
Wieprzowiny, chociaż nie powinno się jej dawać kotu bo zawiera masę bakterii i robactwa, Xylia sama nie chce jeść. Oczywiście mały kawałek pewnie nie zaszkodzi.
Wczoraj miałem na obiadek kotlet schabowy więc mały kawałek skroiłem i jej dałem bo miseczki.
Nie była zainteresowana, z daleka tylko popatrzyła, przyjrzała się, źle machnęła ogonem i sobie poszła.
Myślę sobie dobra, małpo. Zrobię cie w konika.
Na kolację dałem jej wołowinkę ale dałem do jednej miseczki z wieprzowiną.
I co?
Wołowinę zjadła - wieprzowinę nie.

Dzień dobry słoneczka :)
  • awatar Expresja: to taki poznański kotek - jak dostanie kawę z mleczkiem - mleko wypije, kawę zostawi ;) :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Expresja: :d :d :d
  • awatar badyl.: Dzień dobry. :* *kawusia dla Nortusia*
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Na 24 godziny przed przylotem do Polski Władimira Putina Lech Kaczyński chciał, by Donald Tusk odwołał wizytę premiera Rosji - czytamy w dzienniku "Polska".

"W tej sytuacji oczekuję, że odwołasz wizytę Putina"- premier Tusk usłyszał w słuchawce stanow-czy głos prezydenta Kaczyńskiego. Była niedziela, 30 sierpnia. Donald Tusk właśnie wrócił do Sopotu z chrzcin wnuka, kiedy nieoczekiwanie otrzymał sygnał z BOR, że prezydent chce z nim rozmawiać. Plan wtorkowych uroczystości na Westerplatte wydawał się domknięty Już kilka tygodni wcześniej omówiony został przez premiera z prezydentem w rozmowie w cztery oczy.
Łącznie z kwestią obecności Putina.

Pojawiła się jedynie sucha informacja, że prezy-dent przeprowadził telefoniczną rozmowę z premie-rem na ten temat. Z jakim zatem pomysłem konkret-nie dzwonił prezydent?
- Prezydent był zdenerwowany, chciał, żeby premier odwołał wizytę Putina. Tusk był wściekły i przerażony, tym bardziej *że Kaczyński mówił zupełnie co innego niż podczas ich pierwszej rozmowy* - opowiada jeden ze współpracowników premiera.

Jak w praktyce prezydent wyobrażał sobie odwoła-nie przyjazdu Putina na oficjalne zaproszenie Polski? Prezydenccy współpracownicy nie chcą o tym mówić.

Chyba jaruś zadzwonił i kazał mu odwołać wizytę jego wroga. Czy naprawdę takie debile siedzą w pałacu namiestnikowskim? Chcą zerwać kontakty z Rosją i kto na tym zyska? Na pewno nie Polska.
  • awatar tannat: kilkanascie lat temu oburzalam sie na doktryne Platona mowiaca o podziale rol w spoleczenstwie, o tym kto, mowiac wspolczesnym jezykiem, powinien nim zarzadzac...optowalam za rownoscia praw wyborczych, oburzala mnie dyskrimancja intelektualna zawarta w tej doktrynie...dzisiaj mam watpliwosci czy jednak nie mial racji
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @tannat: zawsze: byli, są i będą równi i równiejsi. pod względem intelektualnym również. a wracając na nasz grunt, cóż, ptaszydła nie mają ludzkiego umysłu, to inny gatunek i nie ssaki do tego.
  • awatar gość: miota się bo wie że koniec już blisko a że postępuje w myśl zasady "spieprzaj dziadu" to żadna "małpa w czerwonym" nie będzie go nawiedzać mówisz że są równi i równiejsi a ja uważam że ptaszydło nie jest ani jednym ani drugim tylko egzemplarzem w sam raz do badań ornitologicznych a nóż jakiś bystry badacz znalazłby tam ten ptasi móżdżek? :d
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 

Władze Australii zalecają przemęczonym lekarzom picie do sześciu filiżanek kawy dziennie, aby pozostawali przytomni w czasie dłuższych dyżurów.

Administracja stanu Queensland (w północno-wschod-niej części kraju), po doniesieniach o zgonach pacjentów, gdy lekarze pracowali w nadgodzinach, zaleciła im dzienne spożycie 400 miligramów kofeiny. Mniej więcej tyle tej pobudzającej substancji znajduje się w sześciu filiżankach kawy.



I ja właśnie idę po kawkę...
 

nortus
 

Zaraz będzie obiadek: łosoś.
Dałem kawałek surowego łososia Xylii a ta popatrzyła na niego, później na mnie i machnęła ogonem z pogardą.
Nie ma wołowinki dzisiaj, dzisiaj jest sucha karma skoro małpo nie chcesz jeść saszetek. Twoja strata.
Koty przecież lubią ryby, rozumiem że w tajdze łososie nie pływają w rzekach ale amurów nie będę kupował dla niej specjalnie :d
A swoją drogą już kiedyś miałem kupić amura - ciekawe jak smakuje.
Chyba następnym razem się skuszę jak będzie.
  • awatar tannat: moje nie lubia ryb..zadnych - ani tunczyka, ani lososia, a trudno je nazwac wybrednymi - wtrzasja wszystko rowno - z wyjatkiem ryb :)
  • awatar gość: Amur śmierdzi mułem :P nawet cytryna nie pomaga :) Kociak się struje na amen ,daruj życie futrzakowi :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Silka, norweska, lubiła wędzoną makrelę - ale tylko świeżo przywiezioną z wędzarni w Międzyzdrojach. sklepowej do pyska nie wzięła. wybrednisie
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 
Czytając o kolejnej aferze pedofilskiej księdza katolickiego znalazłem prosty sposób na rozwiązanie kwestii problemów kościelnych z księżmi.
Wiadomo, że ksiądz to też normalny chłop. A jak chłop to MUSI zaspokoić swoje potrzeby fizjologiczne, a do nich zalicza się również sprawy seksu.
Albo uprawia seks z kochanką lub kochankiem, albo molestuje uczennicy, uczniów i ministrantów albo uprawia onanizm.
Zarówno seks heteroseksualny, jak i homoseksualny jak i onanizm jest zabroniony w kościele katolickim.
Skoro kościół ten nie chce zezwolić, wzorem innych kościołów chrześcijańskich, na posiadanie przez księdza legalnej, oficjalnej rodziny - a wiadomo że chodzi tu wyłącznie o pieniądze, wielkie pieniądze dla kościoła
to ...
każdy przyjmujący śluby kościelne powinien zostać wykastrowany.
I po problemie.

Nie jest to zwykły zawód, to jest, podobno, powołanie i chęć służenia Bogu. OK, przyjmuję to do wiadomości.
Ileś lat się uczą i studiują zanim ostatecznie przyjmą śluby i wyrzekną się normalnego życia. Życia z rodziną, miłością, kobietą/mężczyzną itd.

W zamian dostają nieusuwalność, gwarancję pracy, dachu nad głową i wyżywienia. I w większości bezkarność wobec prawa ludzkiego - podlegają prawu kościelnemu, które wiele spraw ukrywa przed owieczkami.

Więc gdy zdecydują się na taki sposób życia powinni po złożeniu ślubu iść do pokoju obok na zabieg chirurgiczny.

Nie będzie więcej afer o molestowanie, gwałcenie, ukryte kochanki/kochanków,dzieci zwanymi bękartami
  • awatar Brązowooka: w pełni sie z Tobą zgadzam, a temat Koscioła to temat rzeka, możnaby było mówić i mówić... nienawidze klechów >;d
  • awatar Expresja: też tak już myślałam... tylko jest jedno ale - kastracji należy dokonywać PRZED złożeniem ślubów :P :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Expresja: nie bądź taka okrutna, daj chłopcom szanse na wyszumienie się :d
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nortus
 

Dzięki współpracy nawiązanej między Biblioteką Narodową a biblioteką Uniwersytetu w Milwaukee na stronie Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona
www.polona.pl w kolekcji tematycznej "Wrzesień 1939" znalazł się link umożliwiający obejrzenie niezwykłej kolekcji zdjęć wojennych.

Zdjęcia stanowią uzupełnienie prezentowanej przez amerykańską bibliotekę i cieszącej się dużą popu-larnością kolekcji polskiej prasy i druków ulotnych  "Wrzesień 1939". Kolekcja jest teraz dostępna także dla odwiedzających portal biblio-teki Uniwersytetu w Milwaukee.

Zdjęcia można zobaczyć na stronie
www.uwm.edu/Libraries/digilib/pol/index.html


Jak podkreślają przedstawiciele Biblioteki Narodowej, prezentowane na portalu fotografie zostały wykonane przez Harrisona Formana, znanego
amerykańskiego dziennikarza, dokumentalistę i podróżnika, korespondenta wielu amerykańskich pism,jednego z nielicznych zachodnich dziennika-rzy, którzy pozostali w Polsce w pierwszych tygodniach II wojny światowej.

W drugiej połowie września 1939 r. Forman przez Rumunię ewakuował się z Polski, wywożąc negatywy fotograficzne,na których utrwalił życie codzienne
i przygotowania do wojny oraz obronę Warszawy we wrześniu 1939 r. Cześć zdjęć ukazało się jesienią 1939 r. w amerykańskiej prasie m.in. w "The New
York Post", "The New York Daily News" oraz magazynie "Travel". Część publikowana jest po raz pierwszy. Kolekcja fotografii została przekazana
przez autora do Biblioteki Amerykańskiego Towarzystwa Geograficznego,która obecnie znajduje się na Uniwersytecie w Milwaukee.

I to kilka fotek ściągniętych.
 

nortus
 

Wygląd rocznej Kang Mengru z Chin może szokować. Dziewczynka ma olbrzymi brzuch, który utrudnia jej poruszanie się. Lekarze byli zdumieni, kiedy
odkryli, że dziecko nosi w sobie płód swojego bliźniaka - pisze "The Sun".

Lekarze początkowo nie wiedzieli, co dolega małej Kang Mengru. W końcu, dzięki wykonaniu tomografii komputerowej ustalono, co jest przyczyną olbrzy-miego brzucha dziewczynki. Jest to nierozwinięty płód najprawdopodobniej bliźniaka Kang.

Dziewczynka czeka na operację usunięcia płodu, która przywróci jej normalny wygląd.

Aż nieprawdopodobne. The Sun to prawie jak Superekpress ale ...
  • awatar gość: Czytałem gdzieś o tym i to się coraz częściej zdarza (w końcu populacja ludzka jest coraz liczniejsza). Jeden z bliźniaków dominuje nad drugim i go wchłania częściowo lub całkowicie. Albo coś w ten deseń :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Zajrzałem na yafud.pl - ktoś przed chwilą pisał o nim na swoim blogu. Czytając trafiłem na taką perełkę - to tłumaczenia z amerykańskiej wersji:



Dziś naprawiałem bojler w domu bardzo bogatego gościa. Przy okazji, za darmo naprawiłem mu cieknący zlew. Pan domu, jak zbierałem się do wyjścia, wsunął mi coś do kieszeni koszuli mówiąc „Napij się za mnie”. Jak sprawdziłem w samochodzie, była to torebka herbaty. YAFUD
 

nortus
 
Dzisiaj wróciłam do domu z moim chłopakiem. Byliśmy przekonani, że dom jest pusty, więc zaczęliśmy się do siebie dobierać. Jak zaczęło się robić przyjemnie zadzwoniła komórka. SMS od mojej mamy: „Bądź ciszej! Nawet Twój ojciec słyszy, że udajesz” YAFUD

Dzisiaj mój mąż, z którym jestem od 9 lat oznajmił, że jest gejem. Insynuował, że był w stanie osiągnąć przy mnie erekcję tylko dlatego, że wyglądam jak facet. YAFUD.

Dzisiaj na uczelni dyskusja z przyjaciółką przy kawie. Tłumaczę jej, jak to zawsze zasypiam na boku, jedna noga pod kołdrą i jedna na kołdrze: „Wiesz, nie mogę zasnąć jak nie mam czegoś między nogami”. Zapadła kompletna cisza. YAFUD

Dzisiaj w Drive Through w Dunkin Donuts zamówiłem mrożoną kawę. Brak odpowiedzi. Wpadłem w furię I zacząłem wrzeszczeć, że takie traktowanie klienta jest niedopuszczalne, że złożę skargę itd. Po chwili z budynku wyszła kobieta, podeszła do mnie i powiedziała „ Proszę podjechać dalej do mikrofonu”. Darłem się przez 5 minut na kosz na śmieci.

Dostałem dzisiaj listę pracowników, którzy zostali zwolnieni i jako pracownik działu IT mam im odciąć dostęp do sieci. Moje nazwisko było na liście. Moim ostatnim zadaniem jako pracownika było odcięcie sobie dostępu do sieci ze względów bezpieczeństwa.

Dzisiaj mój pięcioletni potomek rozmawiał z naszą 90-cio letnią sąsiadką w windzie. Jako tatuś dbający o przestrzeganie zasad dobrego wychowania byłem bardzo dumny ze sposobu zakończenia rozmowy: " Do widzenia Pani, do następnego razu!" Do momentu, gdy dorzucił " To znaczy, jeżeli jeszcze Pani będzie żyła!" YAFUD

Dziś dostałem dwa SMS-y od mojej dziewczyny. Pierwszy, że wszystko między nami skończone. Drugi, że pomyliła numery.

Dzisiaj wizyta u „prawie teściowej”. Jej kolczyki wyglądają identycznie jak te, które ostatnio zapodziały mi się u mojego chłopaka. Cała dumna chwali się „Zobacz, jakie ładne kolczyki dostałam od mojego synka na dzień matki!”

Dzisiaj spotkałam faceta, w którym się podkochiwałam 3 lata temu. Spotykaliśmy się na spacerze z naszymi psami. Nawet pamiętał imię mojego psa! Tyle, że nie pamiętał mojego…

Dziś rano w pracy zauważyłem, że spodnie mi się rozpruły. Jako, że nie miałem nic do szycia postanowiłem użyć zszywacza, żeby prowizorycznie naprawić garderobę. Było rano i chyba jeszcze spałem bo użyłem...dziurkacza.
  • awatar Pepper: Mnie rozwalił ten pierwszy *g*
  • awatar gość: ha ha ha ale mnie rozbawiles :D kosz na smieci wymiata
  • awatar Miss Piggy: prawie się popłakałam ze śmiechu :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar Expresja: długo mi się nie chciało załadować - ale teraz już widzę, o co szło... Jestem przeciwna takim durnowatym pokazom - mniej ludzi by ginęło :(
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Gołąb pocztowy imieniem Winston wygrał w Afryce Południowej niecodzienny wyścig z ... internetem, zorganizowany przez pracownika firmy The Unlimited
sfrustrowanego powolną transmisją danych.

Winston wyruszył z czterema gigabajtami danych (zapisanych na karcie pamięci) z ośrodka informacji telefonicznej firmy The Unlimited do jej centrali w Durbanie, pokonując 85-kilometrową trasę w ciągi godziny i ośmiu minut.

Następnie trzeba było zapisać dostarczone przez Winstona dane w firmowym komputerze, co zajęło prawie godzinę. Ostatecznie przesłanie danych z pomocą gołębia potrwało więc dwie godziny i siedem
minut.W tym czasie firmowy komputer zdołał przes-łać do centrali zaledwie 4 proc. takiego samego pakietu danych.

Organizator wyścigu wytknął swemu dostawcy usług internetowych, że owe dane, gdyby przesłać je przez internet dotarłyby do centrali dopiero po dwóch dniach.

Winston, który dzięki swemu wyczynowi stał się bohaterem wielu portali internetowych, został oficjalnie zatrudniony przez firmę The Unlimited.
 

nortus
 

Kto zna oryginalny tytuł filmu z Ethanem Hawke i Winoną Ryder? Niewielu.
Wszyscy za to pamiętają polski - "Orbitowanie bez cukru". To lider naszej - dziennik.pl - listy najgorszych przekładów tytułów filmów, na której znalazły się też takie kurioza, jak "Wirujący seks" czy "Elektroniczny morderca".

Dlaczego "Reality Bites", czyli coś, co dosłownie można przetłumaczyć jako "rzeczywistość kąsa" zamieniono na tę dziwaczną zbitkę wyrazów pozba-wionych jakiegokolwiek znaczenia ("Orbitowanie bez cukru") pozostanie słodką tajemnicą tłumacza. Słodką, choć wyraźnie inspirowaną ówczesnymi reklamami gumy do żucia. Bardzo zdrowej, bo bez cukru.


Do absolutnej klasyki należą też "Dirty dancing" znany u nas jako "Wirujący seks" (jak ktoś przytomnie zauważył to w takim razie "Dirty Harry" powinien być "Wirującym Harrym") oraz

"Szklana pułapka" - w oryginale "Die hard".
Tłumacza rozgrzesza jednak fakt, że trudno to ładnie na polski przełożyć (trudno zabijalny?, umieraj w męczarniach?) i polski tytuł w poetycki sposób oddaje treść pierwszej części. Niestety nie przewidziano sequeli, które rozgrywają się w innych okolicznościach przyrody niż szklany wieżowiec.

Tu jeszcze wspomnieć można "Elektronicznego mordercę" lepiej znanego światu pod imieniem
"Terminator".Ot,mała wpadka,na szczęście ówczesny plakat był tak ładny, że można ją wybaczyć.

Ale to są tytuły już historyczne a wśród nowszych produkcji kinowych aż roi się od przykładów niezwykłej inwencji tłumacza.

“Virgin Suicides" udany debiut Sofii Coppoli do naszych kin wszedł jako "Przekleństwa niewinności”


Faktycznie, przekleństwa aż się cisną na usta, zaś tytułowe samobójstwa zapewne mogłyby odstraszyć widownię.

Oscarowy "Crash", czyli po prostu "zderzenie" z Sandrą Bullock i Mattem Dillonem poznaliśmy jako "Miasto gniewu" - to chyba też podświadome przewidywanie reakcji na ten pomysłowy
przekład.

Rewelacyjny "Fight Club" Davida Finchera to u nas jakiś bliżej nieokreślony "Podziemny krąg". Być może chodzi o kręgi piekielne,przeznaczone dla autorów złych translacji.

Niekwestionowanym liderem w dziedzinie niszczenia wymowy oryginalnego tytułu jest z pewnością
"Eternal Sunshine of the Spotless Mind",przepiękny
film Michela Gondry'ego z popisowymi rolami Kate Winslet i Jima Carreya. U nas nadano mu nazwę godną najgłupszej komedii romantycznej (od czego film jest daleki): "Zakochany bez pamięci". Choć tu tłumacz był przynajmniej trzeźwy, czego nie można z taką pewnością powiedzieć o autorze przekładu komedii familijnej "Happily N'Ever
After" na "Happy wkręt". Konia z rzędem i śrubkę temu, kto wyjaśni co to znaczy.

Osobną kategorię stanowią filmy z cyklu "skąd to się wzięło?".
Jak na przykład "Ladies in Lavender", w którym Judi Dench i Maggie Smith noszą lawendowe kostiu-miki weszło u nas do kin jako"Lawendowe wzgórze", choć żadnego wzgórza w tytule nie było.

Fantasy autorstwa M. Nighta Shyamalana "Lady in the water" przetłumaczono na "Kobietę w błękitnej wodzie". Dlaczego autorzy przekładu postanowili podkreślić kolor wody pozostanie tajemnicą.

Tu możemy dołożyć jeszcze mrożący krew w żyłach obraz o alpinistach "Touching the Void" ("Dotknię-cie pustki"-taki tytuł miała książka na podstawie,
której nakręcono wersję filmową) wprowadzony na ekrany jako "Czekając na  Joe". Porywający, pomi-jając niedociągnięcia gramatyczne, bo wszakże imiona w języku polskim się odmienia.

Albo seksowne "Bandidas", czyli Salma Hayek i
Penelope Cruz na dzikim zachodzie u nas przyciąga-ły publicznośc jako "SexiPistols". Niby uroczo i zabawnie, a jednak nie.

Czasem trudności z przekładem próbuje się obejść dodając do oryginalnego tytułu polskie dopowie-dzenie. I tak mamy: "Happy Feet. Tupot małych stóp",

"Immortal. Kobieta pułapka" (sprawa o tyle tajemnicza, że we francuskim oryginale jest "Immortel"), czy

"Speed. Niebezpieczna prędkość".

Także fani seriali mogliby dorzucić swoje trzy grosze na temat szczególnie nietrafionych tłumaczeń. Popularne "Desperate Housewives" są u nas emitowane jako "Gotowe na wszystko", choć wszyscy i tak mówią o nich per "Desperatki",

zaś sensacyjny "Prison Break" opowiadający o misternym planie ucieczki z więzienia, to wedle telewizyjnych tłumaczy "Skazany na śmierć". co za
szczęście, że nie ma wyroków dla autorów translacji...

Nie zawsze jednak trzeba tłumaczyć dosłownie, czasem inwencja tłumacza pozwala lepiej oddać istotę filmu. tak było z - nomem omen - "Lost in
translation", czyli "Zagubionym w przekładzie", który do naszych kin wszedł jako "Między słowami"

Bardziej poetycko i lepiej oddaje subtelność dramatu rozgrywającego się właśnie między słowami

Brawo tłumacz!
  • awatar Atom Head: "Die Hard" to "bojownik"...
  • awatar Miss Piggy: tez nigdy nie mogłam tego zrozumieć. W innych krajach zostawiają normalne tytuły, a u nas muszę je 'spolonizować' ;/ no i w Czechach z tego co pamiętam 'Terminator' nazywał się 'Elektonicny Mordulec' (nie wiem jak to się pisze, napisałam fonetycznie mniejwiecej) :P
  • awatar antybohaterka: Racja. Cała reczwistośc to manipulcja... Miss Piggy: tez miałam skojarzenie z elektronicnym mordulcem,kiedy czytalam ten text;)!
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Po raz kolejny Oslo zostało uznane za najdroższe miasto na globie. *Wizyta w stolicy Norwegii może solidnie wydrenować kieszeń, jeśli zarabiasz w
złotówkach*

Wahania kursów walut oraz sezonowe zmiany cen sprawiają, że nie jest łatwo wyliczyć, w którym mieście na świecie życie kosztuje najwięcej. Według niektórych rankingów,na początku 2009 roku najwięcej za artykuły pierwszej potrzeby trzeba było zapłacić w Tokio i Osace, inne analizy wskazywały na Zurich i Caracas. Nie ma jednak takiego zestawienia, w którym stolica
Norwegii wypadłaby poza pierwszą piątkę. Według raportu "Earnings and prices 2009" Oslo przoduje wśród stolic drenujących kieszeń. Liczby przedsta-wiane w wielostronicowej analizie mogą średnio zamożnemu turyście zjeżyć włos na głowie. Autorzy raportu porównali ceny wszystkiego, co przecięt-nemu mieszkańcowi dużego miasta jest potrzebne do życia,w tym kosztów wyżywienia,opieki zdrowotnej, utrzymania mieszkania oraz transportu.

Załóżmy, że w Warszawie za wyselekcjonowaną grupę produktów żywnościowych zapłacisz 785 złotych. Średnio na świecie na te same produkty wydałbyś 1107 zł, w Mumbaju 430 zł, zaś w Oslo 1529 zł.

Drogie mieszkania, usługi i transport

Wynajem mieszkania o średnim standardzie w sto-licy Norwegii kosztuje więcej niż w Paryżu, Madrycie czy Londynie. Ceny porównywalne do tych w Oslo znajdziesz tylko w Nowym Jorku, Zurychu i Caracas. Jeszcze gorzej z publicznym transportem -w Oslo za podróż autobusem lub tramwajem zapłacisz
do 6 razy więcej niż w Warszawie czy Pradze. Tylko odrobinę lepiej jest z kupowaniem ubrań. Jeśli przyjmiemy,że średnio na świecie za komplet-ny ubiór dla kobiety zapłacisz 1500 złotych, to w Warszawie na to samo wydasz 1350 zł, a w Oslo już prawie 2000 zł. Wyjątkowo drogie są w stolicy Norwegii usługi. Autorzy raportu "Earning and prices 2009" obliczyli, że za 27 usług (miedzy innymi: wizytę u fryzjera, bilet do kina, obiad w restauracji, czyszczenie ubrania) średnio na świecie zapłacimy 1450 zł.W Warszawie na te same usługi wydamy niewiele ponad 1000 zł, w Paryżu 2200, zaś w Oslo 2500. W dziedzinie usług droższy od stolicy Norwegii okazał się jedynie Dubaj.

Czy w Oslo w ogóle da się żyć?

*Można, przekonują mieszkający tam Polacy. Trzeba tylko przestać przeliczać wydatki na złotówki i zacząć o nich myśleć w kategoriach procentów od
zarobków*. Wystarczy spojrzeć na inne dane tego samego raportu, by zorientować się, iż życie w Oslo jest horrendalnie drogie tylko w stosunku
do kosztów utrzymania w innych europejskich miastach, ale już nie w stosunku do zarobków.

Żeby kupić iPoda Nano w Warszawie musisz pracować 45 godzin, zaś w Oslo jedynie 10.

Jak tu żyć?

Przede wszystkim nie myśleć o tym, ile na to samo wydałbyś w rodzinnym mieście w Polsce - mówi Adrianna Rojek pracująca w stolicy Norwegii od
trzech lat. - Przez pierwsze miesiące przeliczasz ceny chleba, biletu na autobus oraz batonika na złotówki i masz ochotę się rozpłakać. Mnie począt-kowo żal było kupić czegokolwiek, żyłam bardzo oszczędnie, a gigantyczne zakupy robiłam podczas wizyt w Polsce. Dopiero po czasie zaczęłam przeła-mywać te bariery. Poszłam do fryzjera, bo zdałam sobie sprawę, że choć muszę zapłacić 7 razy więcej niż w Gdyni, to bez sensu jest czekanie z nową fryzurą na wyjazd do Polski.Zarobki zaczęłam rozdzielać na dwa konta - jedną część zostawiałam na opłaty, a to, co pozostało,przenosiłam na rachunek "do wydania". Szybko się okazało, że na tym drugim koncie spokojnie starcza mi środków do kolejnej wypłaty.

Według Norweskiego Urzędu Statystycznego, przecię-tny Norweg *w roku 2007 wydał na żywność i napoje bezalkoholowe 11,3% swoich dochodów, zaś na
przykład na kulturę i wypoczynek przeznaczył aż 12% wypłat. W Polsce, według różnych szacunków na żywność wydaje się od 25 do 30% dochodów, a na kulturę i wypoczynek nie więcej niż 3-5%*

Zdaniem Adrianny,dwie norweskie pensje w rodzinie wystarczają, by nie martwić się o rachunki, wyży-wienie, wydatki na rozrywki, a jeszcze można z
nich odłożyć na wakacje albo lepsze wyposażenie mieszkania.

Nie takie Oslo straszne?

Ci,którzy znaleźli pracę i czują się mieszkańcami stolicy, przekonują, że nie takie Oslo straszne, jak je analitycy finansowi malują.Stolica Norwegii
pozostaje jednak mało przyjaznym miastem dla kieszeni turystów i pracowników szarej strefy.

Dwudziestoletnia Natalia, która u znajomych w Oslo spędziła ostatnie wakacje, wspomina, że pieniądze przeznaczone na trzytygodniowy wyjazd
skończyły się jej po tygodniu. Potem po mieście poruszała się już tylko pożyczonym rowerem,unikała
wizyt w barach, a jedzenie kupowała płacąc kartą kredytową, którą zabrała "na wszelki wypadek".

Przed wyjazdem planowałam, że będąc w Norwegii
"skoczę" w kilka miejsc:do hanzeatyckiego Bergen, nad jakiś malowniczy fiord, na festiwal, na którym
chciałam pójść na koncert Aleksandra Rybaka. Pozostałam przy Oslo i okolicach, bo na noclegi i przejazdy nie było mnie stać. To, co udało mi się
w poprzednie wakacje w Pradze i Amsterdamie,czyli życie za grosze, w Oslo okazało się niemożliwe. Wstęp do niektórych muzeów kosztował więcej niż w
dobry obiad w Poznaniu - opowiada Natalia.

Nienajlepsze wspomnienia z Oslo ma również Radek, stolarz z Podlasia, który w Norwegii pracował na czarno przez 4 miesiące.

- Oszczędzałem, na czym się dało - wspomina. - Mieszkanie wynajmowaliśmy we czterech, żeby było taniej. Wszystkie naprawy robiliśmy sami, bo miejscowego "fachowca" było strach wezwać. Koledzy czasem wychodzili na miasto, ale mnie
się odechciewało, jak pomyślałem o cenach piwa albo nawet parkingu.Zacisnąłem pasa, ale nie żałuje, bo po powrocie miałem odłożone na dobre
wyposażenie warsztatu.

Dla mieszkańca Oslo ceny w stosunku do zarobków pozostają na tyle znośne, by nie musiał szukać lepszego miejsca do życia. Przyjezdnych o pusty śmiech przyprawiają ulotki supermarketów, głoszące
dumnie: "Tylko w tym tygodniu promocja, chleb po 14, 99 nok!". W przeliczeniu to ponad 7 złotych...

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad
---
Kluczowe słowa są na początku: nie można przeliczać cen norweskich na polskie zarobki. Przypomnę tylko, że najniższa pensja w Polsce to około 850 zł netto - w Norwegii około 5.500 zł.
Zarobki w Norwegii są około 7-10 krotnie wyższe niż w Polsce a ceny są 2-3 krotnie wyższe. A często są i niższe niż w Polsce. Zależy na co i gdzie.
 

nortus
 
Kurwa zawsze z kurwą się dogada.

Jarek zawarłby umowę ze Stalinem i Hitlerem żeby tylko dorwać się do władzy.

Była koalicja z "ludźmi podłymi" Samoobroną a teraz z komuchami = SLD.
  • awatar gość: nie poznaję kolegi :d :d ale rację przyznaję
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Wadera: :d
  • awatar Atom Head: Nie cierpię ich ale niech sobie będą...Lepsze to niż Samoobrona...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Wieczorem władze Dubaju uruchamiają metro. Jedno z najnowocześniejszych na świecie. Miejski system transportu, pierwszy tego typu nad Zatoką Perską ma obsługiwać dwieście milionów pasażerów rocznie.


Metro jest w pełni zautomatyzowane i nie wymaga obecności motorniczych.
Docelowo sieć będzie miała 70 kilometrów i będzie najdłuższym na świecie tak nowoczesnym systemem publicznego transportu.

Metro kosztowało ponad siedem miliardów dolarów. Za te pieniądze zbudowano futurystyczne stacje i nowoczesne wagony. Niektóre będą miały nawet szerokie skórzane siedzenia, choć za taki komfort będzie trzeba dodatkowo zapłacić.

Przygotowano też specjalne wagony dla kobiet.
  • awatar Skrywane Namiętności: i jak za czasow komuny.... ruszylo i zaraz zamkneli zeby naprawic :-)
  • awatar Skrywane Namiętności: tak na marginesie maja naprawde ladne stacje projektowane przez AEDAS'a.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @bulba: wszędzie się robi na pokaz. a później dokańcza dzieło w spokoju. Boss zadowolony, ma nową zabawkę i dobrze pisali a teraz można w spokoju skończyć prace. :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Zakwitały już we Francji, Singapurze, Hongkongu, Mediolanie, Wiedniu, Londynie, Buenos Aires, Meksyku, Moskwie i Lyonie. Teraz przyszedł czas na Polskę.

Już niebawem warszawski Plac Zamkowy zmieni się w niezwykłą, czerwoną łąkę. 150 tys. maków wyrośnie w samym środku miasta 11 i 12 września.

A wszystko za sprawą marki Kenzo,która czerwonymi makami - kwiatem, który stanowi wizerunek najsłyn-niejszego zapachu marki "Flower by Kenzo" - od lat przyozdabia najsławniejsze miejsca świata, np. Plac Czerwony w Moskwie czy Plac przy Centrum Pompidou w Paryżu.

Jako pierwsi ogromny czerwony klomb zobaczyli paryżanie w maju 2001 roku.
Wówczas fala mieniących się płatków zalała plac Beaubourg. 150 tys. kwiatów, które tworzyły to prawdziwe dzieło sztuki, zostało następnie rozdanych oczarowanym przechodniom. W ten sposób KENZO zapoczątkowało te niezwykłe happeningi.


A po co to wszystko? Otóż Kenzo chce w ten sposób uczynić świat piękniejszym. A inspirację czerpie z natury. Pola makowe wyrastają w centrum
miast, aby wnieść w życie miejskie optymizm, a betonowy świat uczynić nieco przyjaźniejszy. I trzeba przyznać, że idea jest świetnaKenzo wybrało ten kwiat jako symbol, ponieważ mak wydaje się delikatny i ulotny, jest jednak
silny i żywotny.

Pola makowe mają charakter artystycznych happenin-gów,które przyciągają tłumy nie tylko mieszkańców danego miasta. Dlatego zapraszamy nie tylko
warszawiaków 11 września na niezwykły spacer po czerwonej łące. Z kolei każdy, kto przyjdzie na makowe pole 12 września, na pamiątkę otrzyma bukiet tych pachnących kwiatów.
  • awatar Expresja: maki - mój ulubiony motyw malarski :) A złoty statek (żaglowiec) - ulubiony motyw awatara ;)
  • awatar maurycio76: maki faktycznie maja cos w sobie ...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Expresja: dzięki - maki zawsze były piękne, szkoda tylko że krótkotrwałe
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

To co dla jednych jest "chorym i zacofanym krajem"
dla innych stanowi symbol naszej państwowości, zarówno w wymiarze prywatnym, jak i publicznym.

Kwestia przydrożnych kapliczek i krzyży podzie-liła Internautów na stanowczych zwolenników ich stawiania oraz przeciwników dominacji symboli określonego wyznania religijnego w przestrzeni publicznej.

Po artykule Dominiki Leonowicz w Wirtualnej Polsce szerokim echem wśród czytelników odbiła się sprawa przydrożnych krzyży i kapliczek. Czy
stawianie tego typu symboli religijnych powinno być one uregulowane odpowiednim przepisem? A może należy stawiać ich jak najwięcej, bo stanowią
stały element polskiego krajobrazu?

Spór toczył się wokół dwóch głównych tematów: czy kwestia stawiania krzyży i kapliczek przydrożnych powinna być uregulowana prawnie oraz czy tego typu symbole stojące przy drodze wpływają na poprawę bezpieczeństwa na drodze.


“Chory zacofany kraj”



Chory, zacofany kraj i pośmiewisko - tak pisze o "Polsce-klerogrodzie" Internauta o nicku polak. Jego zdaniem to wstyd, że mamy tak wiele przydroż-nych symboli religijnych.Zgadza się z nim czarem, który pisze,że są one obrazem ciemnoty i zacofania
umysłowego Polaków w stosunku do dzisiejszych czasów. "Przydrożny krzyż, stojący w rowie jest obrazą Boga!" - pisze na forum czarem.

Wiele osób, stawianie katolickich symboli w miejs-cach publicznych,uważa za dyskryminację w stosunku
do osób innego wyznania. Bo w końcu nie wszyscy
Polacy są katolikami. "Jestem ateistką i wkurzają mnie przydrożne kapliczki i krzyże" - pisze nirvana. Również zdaniem Krzysztofa 56 droga, która jest miejscem publicznym nie powinna być zdominowana przez symbole religijne określonego wyznania, bo Polska jest krajem niezależnym światopoglądowo.
Judasz przyznaje rację swoim przedmówcom, pisząc, że póki co polskie prawo jest świeckie, a nie kanoniczne. "Przyzwolenie na stawianie krzyży przy państwowej drodze jest opowiedzeniem się po jednej ze stron, a nie niezależnym głosem" - pisze Judasz. "Czy bycie ateistą w Polsce oznacza
tyle, że nie jestem Polakiem?" - pyta pod obraźliwymi komentarzami odnośnie osób innych, niż katolickie, wyznań ERaJOT. "
Bycie katolikiem w Polsce nie jest obowiązkowe" - pisze SMO, dla którego droga nie jest właściwym miejscem na stawianie krzyży i zapalanie zniczy.

Miejsce zmarłych jest na cmentarzu-piszą niektórzy
Tak uważa między innymi obywatel, który zwraca się z propozycją, by zmarłych upamiętniać na cmentarzu. Jego zdaniem jest to najbardziej właściwe ku temu miejscem, w przeciwieństwie do drogi.

To nasza tradycja

Wiele osób pisze, że krzyże na rozstajach dróg są częścią naszej tradycji.
"Kapliczki na Warmii to patriotyzm, polskość, katolicyzm, ojczyzna i  rodzina" - uważa olszty-nianka. Picoc w komentarzu "protestują przeciw
zbawieniu" zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny wątek dyskusji - znaczenie symbolu religijnego, jakim jest krzyż. "Krzyż jest symbolem zbawienia, które każdy człowiek otrzymał od Boga. Znaczy: Bóg kocha grzesznika tak bardzo, że oddaje za niego życie. To znak nadziei dla nas, w naszej ziemskiej wędrówce" - pisze picoc.

Niektórzy z Internautów zwracają uwagę również na przydrożne reklamy, których jest w Polsce wyjąt-kowo dużo.Bardzo rozpraszają one uwagę kierowców
"Czy Pani Senyszyn zadała sobie trudu, aby policzyć reklamy przy drogach? Czego jest więcej: kapliczek czy reklam?" - pyta Jacek.

Opinie Internautów zebrała Sylwia Mróz, Wirtualna Polska
---
A ja powiem otwarcie, że nie mam zastrzeżeń religijnych do krzyży i kapliczek. Ale mnie wkurzają bo stawiane na siłę - kto się odważy powiedzieć księdzu NIE. Pytam się czy przez to, że
na osiedlu postawiono np. 4-5 krzyży (jak w Szczecinie) to przez to ludzie są lepsi, nie kradną, nie biją, nie katują dzieci i żony, nie klną? Szczerze dla mnie jest to profanacja, po prostu jeszcze jeden kiosk, ławka, rzeźba na ulicy
Bez żadnego wpływu na otoczenie.
Dlatego m.in. tak mi się podoba w Skandynawii bo tam nie ma ich na ulicach a kościoły są budowane na ludzką skalę a nie przygnębiające, przytłaczające, wbijające człowieka w ziemię.
Oczywiście kilka dużych katedr jest pięknym elementem architektury ale nie wszystkie dookoła.
Zresztą Biblia chyba mówi coś odwrotnego do zachowania kościoła katolickiego. Przyjrzyjcie się kościołom chrześcijańskim, nie katolickim.

Czy kapliczki są symbolem zacofania - myślę, że nie można tak mówić. Są elementem kulturowym, taką cepelią architektoniczną. Tylko w umiarze, bez przesady. Natomiast stawianie co kilka ulic krzyży, żeby to jeszcze były pokutne jak drzewiej bywało, to już przesada.
  • awatar happygirl: Ja tam wychodzę z założenia, że na swoim kawałku ziemi każdy może robić co chce. Mi kapliczki nigdy nie przeszkadzały, wręcz są miłym urozmaiceniem krajobrazu no i oczywiście wyrazem uczuć religijnych.
  • awatar gość: o, wrociles do swojego starego awatarka... to dobrze, bo lubilam go :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bafka: i Ty, Brutusko? Dzięki za docenienie żaglowego awatara, zresztą zmutowanego przez Godzillę :d
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nortus
 

Prezydent Miasta Stargard (jeszcze: Szczeciński) informuje, że zgodnie z wiadomością przekazaną przez Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konser-watora Zabytków, system fortyfikacji miejskich z basztami i bramami oraz Kolegiata NMP Królowej Świata w Stargardzie Szczecińskim zostały uznane za Pomnik Historii.


Starania o uznanie stargardzkich zabytków za Pomnik Historii były procesem długotrwałym, wystarczy wspomnieć, że pierwsze kroki zostały
podjęte w początkach 2008 r. Do dnia 17.08.2009r jedynym Pomnikiem Historii w województwie zachodniopomorskim był Zespół Katedralny w Kamieniu Pomorskim.

Uznanie zabytku za Pomnik Historii jest szczegól-ną formą nobilitacji.Do tego trudnego i niezwykłe-go uprzywilejowania można zgłaszać zabytek
nieruchomy o znaczeniu ponadregionalnym, o dużych wartościach historycznych,naukowych i artystycz-nych, mający znaczenie dla polskiego dziedzictwa
kulturalnego, utrwalony w świadomości społecznej i stanowiący źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń.

Minister Kultury występuje do Prezydenta RP o uznanie zabytku za Pomnik Historii, jeżeli zgłaszany zabytek spełnia wymagane kryteria.


Gratulacje Stargardzianie.
 

nortus
 

Bo i tak będę jeszcze Was podglądał, ale jest szansa że jeszcze dzisiaj poleziemy do łóżka :d

Kolorowych snów życzymy ... miauuuuuuuuuuuu...
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
  • awatar antybohaterka: Hahahahah, to jest dobre! I trafne :D
  • awatar Expresja: asz to wszystko wiedząca kocica! ;D DBRNC Kociaki :*
  • awatar Miss Piggy: hahah! :D padłam! :D P.S. piekne oczyska :) też mam zielone :D
Pokaż wszystkie (4) ›