Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 5 września 2009

Liczba wpisów: 3

nortus
 

Mianem Westendu określano niegdyś najpiękniejszą dzielnicę willową Szczecina, rozciągającą się wzdłuż obecnej alei Wojska Polskiego. Ta z
angielska brzmiąca nazwa bierze swój początek z Londynu. Tamtejszy West End, czyli zachodnia, zamożna dzielnica skupiała znane teatry, budowle
użyteczności publicznej i rezydencje znakomitych obywateli miasta.
Z czasem nazwa ta pojawiła się w innych miastach Europy na określenie luksusowych przedmieść. Szczeciński Westend założony został w latach siedemdziesiątych XIX w., tuż przed likwidacją twierdzy. Plany parcelacji terenów pod budowę
sporządził już w 1864 r. James Hobrecht. W celu zabudowy nowej dzielnicy w 1871 r. powołano Spółkę Akcyjną Budowlaną, którą utworzyli kupcy Heinrich Christoph Burmeister i August Horn oraz radca kameery Johannes Quistorp.
Spółka nabyła grunty majątków Friedrichshof i Schwankenhein, planując odsprzedaż z zyskiem poszczególnych parceli, lub zbudowanych na nich domów.
Z czasem, przy dzisiejszej alei Wojska Polskiego, ówczesnej Falkanwalder Strasse stanęły okazałe wille. Początkowo drewniane, po zniesieniu twierdzy murowane, powstawały jako naśladownictwo renesansowych budowli Palladia, późnogotyckich rezydencji angielskich,bądź też jako malownicze
"zamki z bajki", stanowiące istną gmatwaninę form -zaczerpniętych z tzw.renesansu niemieckiego,
baroku i gotyku.

Najokazalsza willa szczecińskiego Westendu wzniesiona została dla Augusta Lentza - dyrektora i współwłaściciela Szczecińskiej Fabryki Wyrobów
Szamotowych. Zakład ów, założony przez Wilhelma Kornhardta - inżyniera, specjalistę w dziedzinie budowy gazowni oraz Ferdinanda Didiera - kupca ze
znanej hugenockiej rodziny, specjalizował się w wyrobie retort gazowych.W latach sześćdziesiątych XIX w. stał się głównym dostawcą retort na rynki
wschodnich Niemiec i Austro-Węgier. W 1871 r. - po śmierci założycieli - został wykupiony przez A. H. Zandera - właściciela olejarni i młynów
parowych na Pomorzanach, który dokooptował do spółki Augusta Lentza -dotychczasowego kierownika zakładu. Mianowany dyrektorem fabryki Lentz,
przekształcił ja w prawdziwe imperium przemysłowe,
monopolizując dostawy wyrobów przemysłowych na rozległych obszarach Europy Środkowej.

Budowa willi Lentza przypada na szczyt rozwoju jego firmy. Prace rozpoczęto wiosną 1888 r., a w lipcu następnego roku budynek stał w stanie surowym.
Projekt sporządził architekt Max Drechsler - urodzony w 1857 r. w Lipsku, wykształcony na uczelniach Lipska i Drezna pod kierunkiem profesora Bertolda Lipsiusa. Jeszcze w czasie studiów w akademii drezdeńskiej związany był z
Pomorzem, gdzie pracował przy wznoszeniu różnych gmachów dla administracji państwowej. W 1887 r. wrócił do Szczecina jako nagrodzony złotym meda-lem absolwent akademii, aby znaleźć zatrudnienie w administracji garnizonu. Nie było mu jednak dane rozwinąć swego nieprzeciętnego talentu. Jedynymi jego realizacjami pozostały kościół Lutra (ob. św. Józefa) w szczecińskiej dzielnicy Pomorzany oraz willa Lentza. 8 stycznia 1892 r. śmierć przerwała świetnie zapowiadającą się karierę młodego architekta, zaskakując go podczas
służbowego wyjazdu do Berlina.

W budowie i wyposażeniu rezydencji Lentza uczest-niczyło wielu wykonawców, głównie ze Szczecina i Berlina. Spośród tych ostatnich na szczególną uwagę zasługują firmy Vogt i S-ka oraz O.Völcker, których dziełem są budzące zachwyt zwiedzających wnętrza, rzeźbione w drewnie wykładziny sufitów i
boazerie. Również z Berlina sprowadzono wykonawcę sztukaterii - firmę Zeyer i Drechsler oraz twórcę polichromii na sklepieniu hallu i w pijalni -
młodego (ur. W 1864 r.)malarza Hansa Kobersteina. Artysta ten specjalizował się w malarstwie monumentalnym. Wykształcony na akademii w Dreźnie dał się poznać jako autor kompozycji ściennych i sufitowych w wielu - głównie berlińskich - gmachach użyteczności publicznej.


Do dziś przetrwała architektura szczecińskiej willi Lentza oraz duża część wystroju jej olśniewających przepychem wnętrz. Regularny, zbliżony do kwadratu rzut fabrykanckiej rezydencji
nawiązuje do typu budowli stworzonego w okresie renesansu przez Andreę Palladia i twórczo rozwiniętego w XIX w.przez architektów tworzących w kostiumie neorenesansowym,takich jak Gottfried Semper. Wzniesiona przez tego ostatniego twórcę w 1839 r. Villa Rosa w Dreźnie była budynkiem o rzucie zbliżonym do kwadratu,zwartej,kubicznej bryle i wnętrzu, w którym znaną z willi palla-diańskich centralną rotundę zastąpiono oświetlonym
przez przeszklony strop ośmiobokiem. Pomysł
ten stał się źródłem inspiracji dla wielu późniejszych architektów, zwłaszcza wywodzących się ze szkoły drezdeńskiej. W projektowanych przez nich willach, symetrycznie rozmieszczone pokoje,skupione są wokół czworobocznego, dwukondy-gnacyjnego, oświetlonego z góry hallu. Taki sposób konstruowania planu budowli wiele zawdzięcza myśli Nicolasa Duranda - francuskiego teoretyka architektury z pocz. XIX w., który zalecał opierać rzut i bryłę budynku na siatce modułów - kwadratu, koła sześcianu i t. d.
Nie mniej ważnym źródłem inspiracji stały się odkryte w Pompejach rzymskie domy atrialne - łączące w sobie splendor i zbytek z wygodą.

Projektując wille Lentza sięgnął Max Drechsler po wzór w doskonały sposób odzwierciedlający założenia teoretyków. Była nim Villa Amalia w
Wuppertal-Elberfeld, zbudowana w latach 1883-1884 przez berlińskich architektów Kyllmanna i Heydena W jej centralnie położonym hallu, o zwielokrot-nionych przez lustra kolumnach i przypominającym compluvium prostokątnym otworze pomiędzy kondyg-nacjami bez trudu rozpoznać możemy rzymskie atrium. Choć układ wnętrz Villi Amalii powtórzył Drechsler z drobnymi tylko zmianami, to całą strukturę budynku ubrał w odmienną szatę
stylową. W obu budowlach dopatrzyć się można co prawda cech tzw. kostiumu francuskiego, takich jak łamany dach i wysokie kominy, jednakże rezydencja Lentza różni się od swego domniemanego pierwowzoru monumentalizmem form i barwnością zewnętrznego wystroju, nawiązującego kontrastem cegły i kamienia do francuskiej architektury XVI i XVII w. Elewacje szczecińskiej willi,w dolnej części boniowane i wyłożone żółtawym śląskim piaskowcem, w górnej oblicowane są czerwoną cegłą, od której odbija jasny, kamienny detal.
Barwności tej dopełniają kolumny z czerwonego szwedzkiego granitu.

W czasach kiedy powstała, willa Lentza określana była jako utrzymana w "stylu II esarstwa". "Styl" ów,stworzony przez Charles'a Garniera,budowniczego
powstałej w latach 1861-1864 paryskiej opery, charakteryzował się połączeniem elementów zaczerp-niętych z renesansu, manieryzmu i baroku,w jedną, pełną rozmachu i bogactwa "barokową" całość. Przyjrzawszy się bliżej fasadzie szczecińskiej willi, odnaleźć w niej można elementy zapożyczone z Garnierowskiej opery. Z jej bocznych portyków zapożyczył np. Drechsler rozwiązanie frontowego ryzalitu willi, ujętego w zdwojone kolumny i
zwieńczonego potężnym, półkolistym naczółkiem. Plastyczne podziały i detal elewacji, w górnej części opiętej jońskimi pilastrami i zwieńczonych
wyładowanym gzymsem z attyką, nadają całości ciężki, pompatyczny charakter.
"Pałacowy" balkon na osi fasady upodabnia willę do możnowładczej rezydencji.


cdn.

vDSC05436.jpg
 

nortus
 

Czy to Blaszany Drwal, znany z bajkowej opowieści o Dorotce w Krainie Oz? - zastanawia się "Fakt". Nie, to znana z kontrowersyjnego gustu posłanka Prawa i Sprawiedliwości Nelly Rokita. W jej stroju bulwarówka dopatruje się podobieństwa do postaci z dziecięcej bajki.

Połyskujący srebrzysty płaszcz i spodnie  wygląda-jące tak,jakby zrobiono je ze stali Jeszcze tylko lejek na głowie i można by pomyśleć, że w Warsza-wie pojawił się Blaszany Drwal - czytamy w
"Fakcie". Jednak charakterystyczny słomkowy kapelusz ujawnia prawdę. To Nelli Rokita wyszła na zakupy - wyjaśnia gazeta.

Posłankę PiS "Fakt" spotkał niedaleko Sejmu. W srebrnym wdzianku widać ją było z bardzo daleka. Przechodziła akurat obok stoiska z warzywami. Zerknęła na pomidory i gwałtownie się zatrzymała. Zawróciła, wypłaciła pieniądze z bankomatu i kupiła dwie dorodne sztuki.

Kiedy odeszła, sprzedawczyni długo jeszcze patrzyła za nią jak urzeczona. Bo Nelli Rokita wyglądała nieziemsko - zapewnia "Fakt". Błyszczący płaszcz posłanki odbijał promienie słoneczne jak lustro. Tak lśniącej zbroi nie powstydziłby się na pewno bajkowy Blaszany Drwal -przekonuje bulwarówka.
  • awatar antybohaterka: Ma żelazny gust kobita, Nelly ROkita:D
  • awatar tannat: @antybohaterka: i zelazna odpornosc na krytyke :)
  • awatar Miss Piggy: ha! No cóż.. Blaszany Drwal widac jest jej muzą :)
Pokaż wszystkie (3) ›