Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 28 września 2009

Liczba wpisów: 14

nortus
 

Witam.

To była noc pełna muzyki, pięknej muzyki.
Kociej muzyki, kociego mruczenia.

Poszliśmy spać grupo po 1 a już przed 2 Xylia wpadła do łóżka, położyła się na wysokości kolan, oparta o moją nogę swoją główką.
I zaczęła mruczenie. mhrrrrrrrrrrrrr mrrrrrrrrr

Po drugiej doszła do wniosku, że może nie słyszę jej dokładnie więc podeszła pod moją głowę i jeszcze głośniej mruczała.
Więc jej delikatnie odpowiedziałem tez mruczeniem.

Po kilku minutach wróciła na poprzednią pozycję i dalej śpiewała swoje serenady.

A ja biedny nie miałem jak spać.
Co się obróciłem na inny bok to ona zeskakiwała z łóżka by za chwilę znowu wrócić i dać znać o sobie
że jest, czyli mruczenie.

I tak kilka razy w nocy. Do 6, później poszła do salonu by około 7 na chwilę wrócić. Mrucząc.

Czyli jestem cholernie wyspany  wypoczęty.
Nie dość, że człowiek uważał w nocy by jej nie kopnąć czy nie przygnieść nogą to jeszcze łaziła w te i nazad.

Ale to mruczenie jest cudowne, miód na me serce.





Więc życzę spokojnego dnia,
pełnego ciepła i radości,
dużo humoru i mało nerwów.

mmmmrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
 

nortus
 

Dzisiejsza Republika Słowacka nie jest prawnym ani historycznym następcą wojennego Państwa Słowackiego. Mimo to na miejscu będą wyrazy ubolewania nad smutnym faktem, że w tragicznym wrześniu 1939 r. słowaccy żołnierze weszli na terytorium Polski u boku nazistowskiej armii niemieckiej,stąd wielu obywatelom Polski zapisali się w pamięci jako jeden z agresorów. Realia
epoki, w której, podobnie jak kierownictwo PRL w roku 1968, kierownictwo państwa słowackiego usłuchało rozkazów obcej władzy, są dla nas nauczką i bodźcem,by szanować własną suwerenność, a także respektować integralność terytorialną naszych sąsiadów.

Niech wydarzenia lat 1938 i 1939 stanowią memento dla nas i dla przyszłych pokoleń. Pamiętajmy, że filarem Europy Środkowej był zawsze wzajemny
szacunek, dialog i współpraca. Antagonizowanie poszczególnych państw środkowoeuropejskich, nastawianie się przeciwko sobie nie przyniosło żadnemu z nich spokoju i stabilności, wręcz przeciwnie - stały się łatwym kąskiem dla pobliskich potęg.

z wiki:


Do dnia 1.09.1939, armia słowacka zmobilizowała 51 306 mężczyzn. Strefa działań armii słowackiej, przydzielonej do 14 Armii dowodzonej przez gen. płk. Wilhelma Lista, leżała w sektorze operacyjnym niemieckiej Grupa Armii Południe.

Dowódca Słowackiej Armii Polowej – gen. I rangi Ferdinand Čatloš,

1 Dywizja Piechoty (kryp. „Jánošik”) – dowódca gen. II rangi Anton Pulanich: 4 i 5 Pułk Piechoty oraz 2 samodzielny batalion piechoty, 1 Pułk Artylerii, 2 dywizjon 4 Pułku Artylerii, 1 rozpoznawczy dywizjon kawalerii (wg stanu na 28 sierpnia 1939). 1 września zajęła Zakopane a następnie Nowy Targ.

2 Dywizja Piechoty (kryp. „Škultéty”) – dowódca dowódca ppłk Ján Imro (od 5 września – gen. II rangi Alexandr Čunderlik): 3 Pułk Piechoty oraz 1, 3 i 4 samodzielny batalion piechoty, 2 Pułk Artylerii, 2 rozpoznawczy dywizjon kawalerii (wg stanu na 28 sierpnia 1939). 8 września zajęła na terytorium Polski Krynicę Zdrój, Tylicz, Białą Wodę. 16 września walczyła pomiędzy miastami Sanok i Dukla.

3 Dywizja Piechoty (kryp. „Rázus”) – dowódca płk dypl. Augustin Malár: 1 i 2 Pułk Piechoty oraz 5 i 6 samodzielny batalion piechoty, 3 Pułk Artylerii, 1 dywizjon 4 Pułku Artylerii, 3 rozpoznawczy dywizjon kawalerii (wg stanu na 28 sierpnia 1939). 3 Dywizja wchodziła w skład XVIII korpusu u boku niemieckiej 3 Dywizji Górskiej walczyła z Polakami w okolicach Sanoka i Krosna do 11 września 1939 na odcinku Bukowsko-Kulaszne-Baligród-Jabłonki-Cisna.

Grupa Szybka (kryp. „Kalinčiak”) – dowódca ppłk Ján Imro (od 5 września 1939): 1 dywizjon kawalerii, 2 dywizjon kolarzy, 3 dywizjon zmotoryzowany.

4 i 51 Pułk Artylerii, pociąg pancerny Bernolák (kryptonim Hrlička), Dowództwo Lotnictwa i OPL, batalion telegraficzny „Bernolák”, batalion zmotoryzowany Topol (dowódca mjr Štefan Čáni – od 3 września 1939).
Samodzielne Bataliony Piechoty (1, 3, 4 sbp) i 21 (2, 5, 6 sbp).
 

nortus
 

Grzędzice - (niem. Seefeld) wieś w Polsce położona w gminie Stargard Szczeciński,przy linii kolejowej Szczecin-Poznań.

Wieś została założona na początku XIII wieku jako własność biskupstwa kamieńskiego, a w 1364 roku została zakupiona przez miasto Stargard.

Wieś okolnica z centralnie położonym naturalnym stawem i kościołem.We wsi znajduje się późnogo-tycki kościół pw. św. Piotra i Pawła z XV w. z wieżą dobudowaną w XVI wieku.

Zabytkowe wyposażenie stanowią m.in.: neogotycki
ołtarz z drewna lipowego z 1910 r., w nim krzyż w formie Drzewa Życia(na końcach ramion wyobrażenia postaci ewangelistów), gotycka figura Chrystusa
pochodzi z około 1500 r.,mosiężny sześcioramienny żyrandol i znajdująca się obok wejścia granitowa chrzcielnica z XIII wieku. Na wieży dwa dzwony -
jeden z XVII wieku odlany w Szczecinie, drugi żeliwny ze Stargardu.
Najbardziej cenne są polichromie z 1450-1470 r., przedstawiające 33 postaci sceny biblijne, odkryte w 1912 r., odrestaurowane w 1954 r. Przedstawiono w nich m.in. 13 scen pasyjnych. Unikalne i najstarsze na Pomorzu Zachodnim poli-chromie grzędzickie zostały namalowane przez nieznanego malarza.

W 1939 roku we wsi było 17 gospodarstw o powierz-chni  20-45 ha. Do sołectwa Grzędzice należy dawna osada folwarczna Mężyki, założona w latach
dwudziestych XX wieku oraz Grzędziczki- trzyzagro-dowe zabudowania po południowej stronie linii kolejowej (XIX w.). Ludność według stanu na 2006 roku - 841 osób.

Swoją siedzibę ma tutaj klub sportowy "Orzeł" (A-klasa piłki nożnej).

Warto zobaczyć

a.. Gotycki kościół z XV z kamienia polnego i cegły z wieżą na planie kwadratu. W 1912 odkryto freski z XV, najstarsze w tym regionie; są to 33
sceny biblijne, w 1954 kościół poddano gruntownej renowacji.

b.. wieś położona jest polach drumlinowych, największych w Europie (3500 wałów polodowcowych)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to są oryginalne polichromie z XV wieku, nie odtworzone później. jakim cudem ocalały wojny, zmiany właścicieli, ustrojów. a jednak.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

- Mówił, że się ku...ę i kazał mi wy...lać z kościoła… - o tym, co usłyszała od proboszcza parafii Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Parciakach opowiada katechetka Dorota Prusik. Mieszkańcy wsi Parciaki, w której jest kościół, bronią nauczycielki, księdza już u siebie nie chcą - podaje "Tygodnik Ostrołęcki".

Dorota Prusik mieszka w Parciakach od dziecka. Oprócz tego, że od 16 lat jest katechetką, uczy również matematyki i plastyki.

Kobieta często pomagała w kościele podczas odpustów, przy pomnikach. Ksiądz Edward czasem miewał złe dni,a wtedy był niegrzeczny-przeklinał wyzywał. Katechetka była twarda, ale do czasu

Po tzw. rozwodzie kościelnym, który kobieta uzyskała kilka lat temu, zaczęła spotykać się z chłopakiem z czasów szkolnych. - Usłyszałam wtedy od księdza, że się ku...wię - wspomina.

Którejś wrześniowej nocy pijany proboszcz przyszedł do domu katechetki, ale ta nie chciała go wpuścić. Pokręcił się trochę przed budynkiem, a potem wziął klucz i zaczął rysować nim po zaparkowanym przed drzwiami samochodzie. - Nie chciało mi się wierzyć własnym oczom - mówi Dorota Prusik. Sprawa trafiła na policję.

Ksiądz Edward w parafii w Parciakach jest od 13 lat. Mieszkańcy twierdzą, że się zmienił. Dawniej był zupełnie inny, a teraz jest wulgarny, z nikim się nie liczy, robi co chce, odprawia msze po pijaku. To nie jest duszpasterz - mówią mieszkańcy.

Więcej o tej sprawie w "Tygodniku Ostrołęckim"

hmmmmm, brak słów po prostu.
  • awatar gość: Jest zakochany w katechetce i ma problem alkoholowy.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

z Xylią do pani dr Gosi.
Zobaczymy co się dzisiaj nam uda zrobić.
Taksówka zamówiona na 13, ale wcześniej będzie akcja "łapaj kota" -jak zwykle gdy ma gdzieś wyjść

Dzisiaj dałem jej do zabawy kasztany - no i się małpie spodobało. Nie dość że jak kopcie łapką to się toczy to jeszcze hałasuje -a to w to graj kotu

Jestem zaskoczony bo od północy nie ma jedzenia a ona nie domaga się, nie miauczy, nie piszczy.
Tylko gdy idę do kuchni to zaraz przylatuje i gdy mówię, że teraz nie dostanie to wychodzi do pokoju lub na balkon. I cisza, spokój.
Teraz leży na drapaku i śpi albo obserwuje.
Dziwny kociak. Ale kochany.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Sensacyjne odkrycie: Hitler nie popełnił samobójstwa?

Historia śmierci przywódcy nazistowskich Niemiec Adolfa Hitlera może okazać się inna, niż do tej pory sądzono. Ujawnione ostatnio sensacyjne wyniki badań DNA wykazały bowiem, że czaszka, która rzekomo miała należeć do Hitlera, jest... kobieca - podaje australijski serwis news.com.au.

Badania przeprowadzone przez amerykańskiego archeologa Nicka Bellantoniego mogą być przełomem w historii, podważają bowiem oficjalnie przyjętą wersję śmierci nazistowskiego dyktatora.

Według dotychczasowych doniesień historycznych, Adolf Hitler zginął 30 kwietnia 1945 roku po zażyciu tabletki cyjanku i samobójczym strzale w
głowę. Zwłoki Hitlera i jego żony Ewy Braun miały zostać następnie wrzucone do głębokiego dołu, oblane benzyną, podpalone i zasypane ziemią.

Rok po śmierci niemieckiego tyrana, fragmenty jego kości, w tym czaszki, zostały znalezione przez Rosjan. Ich stan zdawał się potwierdzać wersję wydarzeń, według której Hitler popełnił samobójstwo w bunkrze.W 1970 wszystkie znalezione szczątki przywódcy zostały skremowane przez KGB,
ocalała jedynie czaszka.

Tę właśnie czaszkę badał teraz amerykański archeo-log. Jego odkrycie jest co najmniej zaskakujące.

Okazało się bowiem, że czaszka uważana dotąd za fragment zwłok Hitlera, należy do kobiety w wieku 20-40 lat. - Kości czaszki mężczyzny są dużo
grubsze, te zaś są znacznie cieńsze,odpowiadające kobiecej czaszce - mówi Nick Bellantoni. Pewne jest to, że nie są to szczątki Hitlera, który w dniu rzekomego samobójstwa miał 56 lat.

Według naukowca, odpada także teoria, że czaszka należy do żony dyktatora - Ewy Braun, która miała zostać pochowana wraz z nim.

- Nie ma żadnego dokumentu potwierdzającego, że 33-letnia Ewa Braun zginęła od kuli.Według dotych-czasowej wersji, żona dyktatora zmarła po zażyciu
cyjanku.Poza tym nie ma też stuprocentowej pewności, że rzeczywiście została wraz z nim pochowana. - Mogła zginąć później, a czaszka może należeć do kogokolwiek. W okolicach bunkra zginęło wtedy wiele osób - dodaje naukowiec.
---
I wcale nie byłbym pewien czy plotki jakie krążyły od dawna, że to nie jest czaszka Adusia nie były powodem dla którego Rosja nigdy nie chciała pokazać czaszki badaczom a jak już kogoś dopuściła to bardzo wybrane osoby. I co ciekawe, tu się mówi że kości zostały znalezione po roku a do tej pory słyszałem, że zwłoki a nie tylko kości (bo nie spaliły się do końca) zostały latem 1945r przewiezione do Moskwy, a więc po 2-3 miesiącach od zdobycia Berlina.
Czyli będziemy się jeszcze nie jednej historii uczyć od nowa.
Nie bez kozery tajemnice zamyka się przynajmniej na 50 lat a Amerykanie lubią je zamykać na 100 lat
Mają pewność, że za ich brudy nie przyjdzie im płacić bo wszyscy zainteresowani zdążą umrzeć.

Historio - gdzie jesteś?
  • awatar gość: to zły człowiek dobrze że już nie żyje
  • awatar gość: Kurde chyba już nigdy sie nie doweim jak zginoł Hitler...;(
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gość: jak zginął to przecież wiadomo.
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 

Normalnie nie wiem co z Xylią zrobić.
Miała mieć dzisiaj zabieg sterylizacyjny. To już drugie podejście, bo za pierwszy, razem dostała prawie 40 C gorączki i dr. Gosia nie chciała ryzykować ze znieczuleniem.

Okazuje się, że rasowce długowłose są bardzo delikatne, bardzo silnie oddziaływają na narkozę i niewielka dawka może je zabić. W odróżnieniu od dachowców. I na dodatek są strasznie nieodporne na ból. A zastrzyk ten jest bolesny. Tylko skąd ta cholera wie co to będzie.

Więc trudno ustaliliśmy, że przeniesiemy zabieg na czas gdy już będzie chłodniej (wtedy było około 30 C na ulicy plus stres zrobiły swoje).

Więc dzisiaj pojechałem taksówką, żeby krócej trwała podróż i było bezpieczniej.
Badania temperatury i osłuchanie oraz zastrzyk z atropiny przeszedł spokojnie, bez żadnych uwag z jej strony.

Ale gdy przyszło dać jej zastrzyk z narkozą - a w odróżnieniu od innych zastrzyków, które są podskórne narkoza jest domięśniowa i jest bolesnym zastrzykiem (trzeba wkłuć około 3-4 cm igły w mięsień) - to zaczęły się schody.

Najpierw próbowaliśmy podać jej zastrzyk i ja ją trzymałem, nie pozwoliła żeby trzymała ją Gosia.
Więc została włożona w klatkę bezpieczeństwa dla zwierząt.

Nie wiem czy widzieliście kiedyś taką klatkę. Ja ją widziałem po raz pierwszy w życiu.
Nie mam jej zdjęcia, nie znalazłem w necie, ale jest inne zdjęcie. To taka podobna klatka do tej na zdjęciu. Stalowa, podwójna.
Wkłada się zwierzaka do klatki, zamyka ją i jest taka druga klatka w  środku, którą się dociska zwierzaka tak, że nie ma żadnej możliwości ruszyć się. Żadnej ... po Xylią.
Mimo, że była tak ściśnięta że oddychać jest ciężko to ona potrafiła obracać się o 360 stopni wokół byle tylko nie pozwolić się dotknąć. Nie tylko igłą ale nawet palcem.

Lekarze normalnie byli w szoku, mimo że praktykują od lat, Gosia praktykowała jeszcze na studiach w gabinecie swojego taty, zabiegów robią po kilka dziennie czasami, to takiego kota jeszcze nie spotkała. Szok.

Xylia dostała środek uspokajający i wróciliśmy do domu.

W domu wyszła z klatki transportowej spokojnie, sama, obeszła dom czy wszystko jest OK i położyła się pod moim łóżkiem.
Ale gdy kroiłem mięsko w kuchni dla niej to od razu przyszła na obiadek.
Trochę jadła, resztę sobie zostawiła na później i śpi teraz spokojnie pod łóżkiem.

Następna próba za tydzień. Dostałem do domu środek uspokajający, który mam jej dać na 1,5 godziny przed zabiegiem i spróbujemy.

Jak nie da rady znowu to już więcej nie będę jej męczył tylko nie wiem co wtedy z nią zrobić. Przecież jak będzie miała ciągle ruję to będzie ją bolało a hodowli nie zakładam.

Czyli wynik meczu: Xylia - lekarze wynosi 2:0
  • awatar badyl.: Biedna kicia. *koci cukierek*
  • awatar Bezedura: Ona chyba coś przeczuwa, że któryś z jej ewentualnych potomków miałby ogromny, przeomowy wręcz wpływ na losy kociego świata. Może taki koci Anankin Skylwalker...Zastanów się moze nad tą hodowlą ;-) Pozdrowienia dla Was :-)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bezedura: ha ha ha. Polacy Naród Wybrany i Xylia Kot Wybrany ? Może coś w tym jest :d
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 

Sowno (niem. Hinzendorf) - wieś w Polsce położona
w gminie Stargard Szczeciński,nad rzeką Iną, w sercu Puszczy Goleniowskiej, przy skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej nr 142 i drogi ze Stargardu do Goleniowa, ok. 16 km od Stargardu.

Po II wojnie światowej, do 1954 r. miejscowość nosiła nazwę Polska Wieś. Obecnie Sowno.

Wieś o kształcie okolnicy z centralnie położonym kościołem,w średniowieczu należąca do cystersów z Kołbacza, obecnie wieś wypoczynkowa mieszkańców
Szczecina i Stargardu.W osadzie Podlesie należącej
do Sowna książęta pomorscy posiadali swój zamek myśliwski.


Ciekawe miejsca

a.. Neogotycki kościół z przełomu XIX i XX w. Wewnątrz znajduje się,wykonany w latach 1554-1561,
przez snycerzy norymberskich w warsztacie Petera
Schultza renesansowy ołtarz i ambona. Fundatorem był książę Barnim XI Stary, któremu legenda przypisuje osobiste wykonanie ołtarza. Pierwotnie
ołtarz i ambona znajdowały się w kaplicy w Oderburgu, następnie były kilka razy przenoszone (m.in. do kaplicy w zameczku myśliwskim w Podlesiu,kościoła Mariackiego w Stargardzie, a od 1720 r. znajdują się w Sownie. Część środkowa ołtarza ("Ostatnia Wieczerza")została zdemontowana
i obecnie znajduje się w kaplicy seminaryjnej w Gościkowie-Paradyżu.

b.. W kruchcie kościoła znajduje się wykonana z piaskowca,unikalna w skali europejskiej,szesnasto-wieczna płyta ku pamięci Mikołaja Hinze,zmarłego w 1599 roku, błazna księcia Jana Fryderyka.

c.. okoliczne lasy są wyśmienite do urządzania polowań (jest tu wiele jeleni, saren czasem zdarzają się nawet łosie), a także zbieractwa grzybów i jagód.

d.. poniemiecki cmentarz oraz znajdujący się obok pomnik ku pamięci niemieckich mieszkańców Sowna.

Ciekawostki
Z miejscowością związane są dwie legendy:

a.. "Jak powstała nazwa Sowno" - według legendy nazwa miejscowości pochodzi od pewnego kowala o przezwisku "Sowa" - lubił bowiem spacerować po
nocy, który założył wieś Sowno za wynagrodzenie otrzymane od kołbackiego opata.

b.. "O nieszczęsnym błaźnie Mikołaju" - legenda wyjaśnia genezę płyty pamiątkowej poświęconej Mikołajowi Hinze (błazen ten zmarł na zawał serca
podczas swej "egzekucji" wykonanej przy pomocy kiełbasy i zainscenizowanej dla żartu przez swojego pana - księcia Jana Fryderyka. Książę poruszony śmiercią swego błazna kazał wyprawić mu wspaniały pogrzeb i ufundował płytę pamiątkową na jego cześć).
 

nortus
 

Żołnierzy nie ma już w Żarach, Pile, Sopocie, Gdańsku, Olsztynie, Łodzi.

Parafie wojskowe zostały.W Polsce są 93 parafie garnizonowe na garnuszku państwa. W tegorocznym
budżecie resortu obrony na utrzymanie całego ordynariatu polowego jest prawie 22 mln zł, plus 4,5 mln na ordynariat ewangelicki i prawosławny. -
Wojska od dziesięciu lat ubywa, parafii garnizo-nowych nie -przyznaje były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.


MON utrzymuje parafie garnizonowe... bez żołnierzy
Płaci za etaty proboszczów, ogrzewanie, remonty. Nawet księża diecezjalni mówią: - Kapelani
wygrali los na loterii

Z Żar wojsko wyprowadziło się dziesięć lat temu. Ale Żary wciąż mają parafię garnizonową. MON utrzymuje etat księdza, opłaca koszty - prąd, ogrzewanie itp.

Po co?

13 kilometrów dalej jest Żagań z dużą jednostką wojskową (11. Dywizja Kawalerii Pancernej) i parafią z proboszczem w stopniu pułkownika oraz dwoma wikarymi (kapitan i podporucznik).

Takich przykładów jest więcej. Wojska nie ma już w Pile. Ale proboszcz podpułkownik włada tu kościołem garnizonowym. Jego budowę ukończono... już po wyprowadzeniu armii z miasta.

Podobnie w Sopocie, Gdańsku, Olsztynie, Łodzi.

- Wojska od dziesięciu lat ubywa, parafii garnizo-nowych nie -przyznaje były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.

Z zazdrością na księży kapelanów patrzą kapłani z diecezji. - Nie muszą martwić się o nic. Wygrali los na loterii: pensja, koszty remontów czy
ogrzewania ich nie interesują. Ja muszę szukać pieniędzy na wszystko z tacy, intencji mszalnych, ze ślubów, z pogrzebów... - wymienia proboszcz
diecezjalny ze Szczecina.

W Polsce są 93 parafie garnizonowe na garnuszku państwa. W większości proboszczami są księża w stopniu podpułkownika, zarabiają od 5 do 7 tys.zł miesięcznie.MON płaci też za utrzymanie kościołów
łącznie z delegacjami księży np. na konferencje w kraju i za granicą.

Ile to wszystko kosztuje? W tegorocznym budżecie resortu obrony na utrzymanie całego ordynariatu polowego jest prawie 22 mln zł; plus 4,5 mln
na ordynariat ewangelicki i prawosławny. Razem 26,5 mln.
Dla porównania - całe sądownictwo wojskowe kosztuje 24,6 mln zł. A wojskowa kultura (głównie wszystkie muzea Wojska Polskiego)-26 mln zł.

W wydatkach na ordynariat wynagrodzenia to ponad 13 mln zł; nagrody roczne - prawie 280 tys.; delegacje - 200 tys. zł. "Zakup materiałów i wyposażenia" - 500 tys. zł.

Kapelani bez wojska odprawiają msze i nabożeństwa
Pełnią posługę duszpasterską - msze, spowiedzi, pogrzeby, śluby- dla wojskowych emerytów, którzy mieszkają w powojskowych osiedlach w okolicy.

- Sytuacja kapelanów w Polsce jest wyjątkowa w skali NATO - informator w MON. - Pewnie, że resort chciałby na tym oszczędzić. Te kościoły, które wojska nie mają, mogłyby zostać parafiami cywilnymi. Ale odważnych nie ma. Nikt oficjalnie głosu nie zabierze.

Niedawno odważył się na łamach "Polski Zbrojnej" gen. dywizji Bogusław Pacek. Jego felieton
"Modernizacja duchowa" traktował o zmianach zasad pracy m.in. oficerów wychowawczych i kapelanów.
"Widać,że jak nas nie stać na szybką modernizację techniczną, to nadrabiamy duchową, i to na dużą skalę. Wszystko dobrze, tylko w interesie wojska jest, aby kapelani byli tam, gdzie jest wojsko, a nie tam, gdzie są kościoły garnizonowe" - napisał gen. Pacek.

Redaktorka pisma ordynariatu polowego "Nasza Służba" Elżbieta Szmigielska-Jezierska odpowie-działa generałowi, że "kwestionuje zasadność
dalszej obecności kapelanów w Wojsku Polskim".

W armii USA kapelani pracują w jednostkach. -Nie mamy swoich parafii, utrzymuje nas państwo tak jak innych oficerów - mówi "Gazecie" kapelan kpt.
Jonathan Fisher.Pracujemy na poziomie batalionów, wyjeżdżamy z jednostką na misje. W Iraku byłem już dwa razy.

Poprosiliśmy o komentarz szefa MON Bogdana Klicha
Odpowiedź przesłał na piśmie: "Wysoko sobie cenię pracę kapelanów wojskowych. Ich misja wykracza
poza religijny wymiar. To oni mają współtworzyć etos nowego wojska. Żołnierz dzisiaj coraz mniej służy, a coraz bardziej >chodzi do pracy <. Kapelani mają przypominać mu, że oprócz praw ma także moralne obowiązki".

A co Klich sądzi o utrzymywaniu parafii bez wojska? O tym w liście ani słowa.
  • awatar krzyslav: Nie dziwota ze nie ma potem na nowoczesna bron i zolnierze gina na wojnach zwanych misjami stabilizacyjnymi albo sa ciagani po sadach bo i Pan.B nie dal rady kul wystrzelonych z rozkalibrowanych poradzieckich mozdzierzy nosic i cywile zgineli. Kupiono plastikowe pistolety od prywatnej firmy bo te z Radomia byly za ciezkie 75g (i za drogie) a ze nie strzelaly to juz inna sprawa. Mialo byc 100tys armia a tu i na 50tys moze nie starczyc. No to juz wiemy na co idzie kasa z MON'u.
  • awatar cywil: Jakie to dziwne, że dopiero teraz gen Skrzypczak o tym się wypowiada. Jak był w wojsku to latał na wszystkie msze żeby go tylko pokazali w telewizji, a teraz stwierdził że za dużo mamy kościołów garnizonowych.Co za obłuda!!!Właśnie teraz powinien chodzić do kościoła, jako emeryt i czynić wielką pokutę za popełnione grzechy, a za jakie to wie cała Polska.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Jesteśmy biedni, chorzy i niezbyt szczęśliwi


Oto smutny portret częstochowian Anno Domini 2009
Częstochowianom nie żyje się dobrze. Pokazuje to opublikowana właśnie Diagnoza Społeczna 2009.

Wśród 36 polskich miast pod względem ogólnej
jakości życia Częstochowa znalazła się na 14. miejscu.

Najlepiej żyje się w Opolu, Warszawie i Toruniu.

Najgorzej - w Radomiu, Tychach i Szczecinie.


Na ogólną ocenę jakości życia składają się poszczególne jego elementy. Pod względem poziomu cywilizacyjnego, czyli wykształcenia, znajomości języków, ale i dostępu do nowoczesnych metod komunikowania się Częstochowa jest na 20.miejscu, czyli poniżej średniej krajowej. Gdy chodzi o dobrobyt materialny - czyli dochody częstochows-kich rodzin i ich majątek - znalazła się jeszcze dalej,bo dopiero na 28. miejscu. Ocena tzw. dobro-stanu fizycznego,czyli stanu zdrowia częstochowian
powinna postawić na baczność odpowiedzialnych za lokalną służbę zdrowia, bo trafiliśmy w rankingu 36 polskich miast na 33. pozycję. I nie chodzi tu wcale o dostęp do specjalistycznych klinik, których w naszym mieście nie ma.

Na tym tle może zaskakiwać stosunkowo duże zadowo-lenie z życia, które stwierdzono u mieszkańców naszego miasta. Pod względem tzw. dobrostanu
psychicznego Częstochowa jest na 24. miejscu.

- To nic dziwnego - twierdzi prof. Czapiński. - Można być biednym,chorym,ale całkiem szczęśliwym. W przypadku Częstochowy o szczęściu mowy być jednak nie może.Jesteście jedynie mniej nieszczęś-liwi i mniej niezadowoleni z życia niż ci najbardziej nieszczęśliwi i najmniej zadowoleni.

Dlaczego mniej? - W ostatnich latach cała Polska awansuje, cywilizacyjnie, materialnie - uważa prof. Czapiński. - Właśnie najbiedniejsi awansują
najszybciej społecznie, więc jak w Ameryce może się u was sprawdzić powiedzenie: od pucybuta do milionera - uważa prof. Czapiński. - To daje
nadzieję na lepszą przyszłość.

Taką nadzieję dają także badania innych czynników wpływających na jakość życia w Częstochowie. Okazuje się,że stresów życiowych mamy w Częstocho-wie mniej niż "średni" Polak (12. miejsce), pato-logie,jak alkoholizm,narkomania czy przestępczość dotykają nas wcale nie tak często (15.miejsce), a poczucie wsparcia przez bliskich i przyjaciół - tzw.dobrostan społeczny - także mamy ponad ogólno-polską przeciętną (16. miejsce). Nie najgorzej wróży także Częstochowie jej kapitał społeczny, czyli zaangażowanie w życie społeczności lokalnej mierzone udziałem w wyborach czy przynależnością w organizacjach społecznych (17. miejsce).

- *W Radomiu, Tychach czy Szczecinie, w których jakość życia jest najniższa,mieszkańcom niewiele pozostaje poza spakowaniem walizek i opuszczeniem
miasta* -twierdzi prof.Czapiński.- W Częstochowie można próbować zostać i liczyć na awans miasta.
---
Tak, tak. Ze Szczecina można tylko uciekać i masę osób to robi. To miasto miało niedawno 412.000 mieszkańców dzisiaj ma 397.000 i stale mniej.
  • awatar KALIPSO: Ja kocham moje miasto ????
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @KALIPSO: miłość zaślepia ? :d
  • awatar gość: Słyszałem, że Częstochowa jest tak zacofana przez klasztor, do którego zjeżdżają się pielgrzymi, bo tylko na pielgrzymki i utrzymanie klasztoru idą pieniądze.
Pokaż wszystkie (14) ›
 

nortus
 

Marianowo (do 1945 niem. Marienfließ) – wieś w Polsce położona w powiecie stargardzkim, w gminie Marianowo, 15,5 km na północny wschód od Stargardu (siedziby powiatu), siedziba Urzędu Gminy Marianowo, na wschodnim krańcu Równiny Nowogardzkiej, nad jeziorem Marianowskim.

Historia  
Początki historii wsi sięgają XIII wieku. W 1248 roku książę Barnim I ufundował klasztor cysterek nad strumieniem św. Marii. Oprócz pierwotnego uposażenia oprócz osady przyklasztornej Marianowo,
z obszarem 1100 włók ziemi, z położonymi tam rzekami, lasami i jeziorami, wraz z przywilejem połowu ryb. Z biegiem czasu klasztorowi nadawano nowe wsie: Białą, Brzeziny, Czarnkowo, Lutkowo, Słowkówko, Sulino, Dalewo i Gogolewo.

Klasztor początkowo korzystał z immunitetu gospo-darczego, z czasem musiał jednak przyjąć niektóre podatki na rzecz księcia i biskupa kamieńskiego. W razie najazdu zbrojnego wroga, ordynacja Bogusława X z 1523 zobowiązywała zakonnice do wystawienia sześciokonnego wozu z dziesięcioma mężczyznami uzbrojonymi w siekiery, pałki, łopaty i oskardy. Danina dla biskupa ograniczała się do przekazania 30 par rękawiczek nicianych oraz po dwie beczki piwa chociwelskiego i stargardzkiego. Funkcje przełożonych konwentu zakonnego pełniły zazwyczaj mniszki z rodów książęcych lub rycerskich.


W klasztorze przebywała szlachcianka Sydonia von Borck jako pensjonariuszka zakładu wychowawczego dla panien z rodów szlacheckich. Była postacią kontrowersyjną, skrzywdzoną przez rodzinę, która pozbawiła ja prawa do majątku rodzinnego. Została posądzona o czary i rzucenie klątwy na ród Gryfitów. Po długim procesie została skazana na ścięcie a potem spalona na stosie w 1620 roku- chociaż miała wtedy już 80 lat.

Z zabudowań klasztornych najlepiej zachowały się do naszych czasów:
ceglany gotycki kościół z XIII wieku pw. Niepoka-lanego Poczęcia NMP, z dobudowaną wieżą z 1892, na której znajdują się dzwony z 1825 i 1890 roku, budynek klasztorny, przyległy do południowej ściany kościoła, fragmenty muru otaczającego dawny wirydarz i część ogrodu, w którym znajduje się dąb Sydonia pomnik przyrody.

Klasztor był kilkukrotnie rozbudowywany w XIV i XV wieku. Większość oryginalnego wyposażenia kościoła zostało zniszczone przez pożary w 1549 i 1637.

Przez wieś przebiega czerwony Szlak Hetmana Stefana Czarnieckiego ze Stargardu do Recza, oraz szlak cysterski.
 

nortus
 

"Czemu się często myjesz?" - pytano raz kota.
"Bo czystość - odpowiedział - jest to piękna cnota".
Mył się prawie co godzina.
Chętnie mu do pokoju wchodzić pozwalano,
Powszechnie go kochano,
Doznawał wszelkich pieszczotek:
A czemu? Bo czysty był kotek.

(Stanisław Jachowicz)

Xiężna się już chyba przeprosiła bo najpierw spała pod łóżkiem w sypialni, później na łóżku, później przyszła do salonu i spała na drapaku a teraz miała lekką ochotę na zabawę.
Więc chyba jest OK. Prawie OK. Trochę jeszcze dziwna jest.
  • awatar antybohaterka: u dołu wyglada jak tygrysiczkaa:D mmmm kocie ruchy ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Kto dostał się do Sejmu z list PiS nie może sam opuścić klubu do końca kadencji. Wszystkie czyny polityków PiS trafią na specjalną kartę parlamentarzysty."Polityka" dotarła do statutu partii uchwalonego w weekend.


W statucie można przeczytać, że każdy parlamentarzysta będzie musiał otworzyć biuro tam, gdzie wskaże mu Komitet Polityczny.

W mediach posłowie mogą wypowiadać się zgodnie z zasadami określonymi przez klub parlamentarny.

Szef partii Jarosław Kaczyński. mówi, że bardzo źle będą traktowane wszystkie wypowiedzi, które będą opisywały kulisy działania PiS.

Żaden parlamentarzysta nie będzie też mógł podpisać się pod projektem ustawy, czy uchwały, który pochodzi spoza klubu PiS.

A kto dostał się do Sejmu z list PiS nie może dobrowolnie opuścić klubu do końca kadencji, ani też zawiesić w nim swojego członkostwa.

Statut zamyka też drogę do kandydowania w wyborach z list innych komitetów. Wszystkie zasługi i grzechy będą zapisywane w karcie parlamentarzysty.


A ja mam jedno pytanie: kto posłom płaci pensje: partia czy Sejm/Senat?
A skoro biorą kasę z Sejmu/Senatu to komu mają służyć: państwu polskiemu czy obcemu ciału, jakim jest partia ?
  • awatar Atom Head: Dooobre.Skopowałem sobie maxikinga.
  • awatar krzyslav: Jak sobie poscielisz tak sie wyspisz... sami durnie poszli za kaczorem to niech teraz kwacza... ...byle za swoja kase
  • awatar Anukett: co mi to przypomina? co mi to przypomina? co mi to?.....a już wiem :)))
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (6) ›