Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 16 września 2009

Liczba wpisów: 17

nortus
 

Witam Was serdecznie i słonecznie.
Znowu ślicznie świeci na zewnątrz i jest cieplutko
ostatecznie mamy jeszcze LATO.

:*

A propos nocy. Wczoraj jak się pięknie położyliśmy spać Xylia nagle zaczęła szaleć po balkonie i oknach, jakby ducha zobaczyła.
I zobaczyła. Coś w pozycji godnej króla, jak sfinks siedziało pod oknem i gapiło się prosto w nasze okna. Ponieważ nie byłem pewien co tam widzę
wziąłem latarkę i zobaczyłem dwa cudowne złote punkciki na czymś czarno-białym. Sfinks siedział i się gapił wtedy już na mnie.
Kolejny narzeczony robi podchody?
  • awatar Pepper: Adorator :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @jærbu: na to wygląda, ale jakiś taki cichy, rzecz można nieśmiały :) nie odezwał się żadnym dźwiękiem (przynajmniej słyszalnym dla ludzi) :d
  • awatar Stixi: Dzien dobry:) Korzystaj wiec z pieknego dnia,bo u nas dzisiaj wietrznie i zapowiada sie deszczowo... A propos adoratora-moze dyskretny... Stixi nastawil uszka chyba troche zazdrosny?;)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

A dzisiaj będzie na obrazkach:
- najstarsza kamienica kołobrzeska (siedziba Muzeum Oręża Polskiego)
- Ratusz i głowa Abadara - przynosząca szczęście
- odremontowana stara kamienica
- tak się panie kiedyś kąpały a panowie w garniturach - a dzisiaj nago po centrum miasta panienki latają z gołą d...
- wnętrza pałacu rodziny Brunszwickich (von Braunschweig) - dzisiaj muzeum z ciekawy rzeczami
 

nortus
 
Nortus & Potworna spółka: - koładka
- XII wieczne drewniana cisowa figurka św. Jana Ewangelisty - jedna z trzech zachowanych w Europie drewnianych figurek XIII wiecznych
- tak był kiedyś Kolberg
- zachowane stare domy, tzw. stara starówka
- kamienica XVIII/XIX wieczna
- dawna łaźnia - po budynku widać co tam kiedyś było
- poczta
- rzeźba ekologiczna
- aleja zakochanych czyli biżur
cdn


20090912 098a.jpg
 

nortus
 
- fontanna - tu gdy świeci słońce zawsze jest tęcza - tak została skonstruowana, pod odpowiednim
kątem tryska woda i tęcza jest zawsze
- fontanna "szczęki prezydenta"
- fontanna na Parsęcie
- kolejna fontanna
- starówka
- w porcie - komandor Mieszkowski - to dzięki niemu szybko odbudowano latarnię
  • awatar Selim: Tymi fotkami to mnie zdołowałeś. Jestem często w Kołobrezgu ale fontanny w takim oświetleniu nie widziałem. Muszę zatrzymać się a dłużej. Pozdrawiam.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Selim: trzeba zostać na noc. te fontanny nocą to nie moje fotki, też wpadam tam tylko na dzień, a jak tam mieszkałem to ich nie było.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Prawicowa tolerancja w "Dwójce"


Krzysztof Nowak swoją polityką kadrową doprowadził
do zdominowania "Dwójki" przez dziennikarzy o mocno prawicowych poglądach.

- Jan Pospieszalski będzie prowadził "Pytanie na śniadanie",
- Jacek Karnowski "Kwartet Polityczny",
- a redaktor naczelny konserwatywnego pisma Fronda - Grzegorz Górny - "Kwartet teologiczny".

Dyrektorowi TVP2 nie przeszkadza mu, że prezen-tują oni skrajne poglądy np. na temat homoseksualistów.

- Na tym właśnie polega tolerancja. Osoby, które mają negatywny stosunek do takich czy innych zdarzeń i zachowań mają takie samo prawo tutaj
funkcjonować jak inne osoby.A po za tym telewizja publiczna ma wyrażać realny pluralizm poglądów.


Ten swoiście rozumiany "pluralizm" nie przewiduje jednak, żeby w "Dwójce" była zbyt duża liczba publicystów, którzy prezentują nieprawicowe poglądy.

Na to Nowak też ma odpowiedź. - Oferta telewizji się zmienia. Raz są takie osoby, raz inne. Chodzi o to, żeby zachować równowagę. Jeśli patrzymy w
perspektywie pięciu, czy dziesięciu lat - mówi.

Wskazuje też, że swój program będzie miał Adam Wajrak z "Gazety Wyborczej". Z tym że będzie się on skupiał nie na polityce, ale na... zwierzętach.

---
Kolejny dowód, że trzeba nie płacić abonamentu żeby tego qurestwa nie utrzymywać z naszych pieniędzy, bo znowu jakiś nadgorliwy redaktorzyna
będzie jeździł wieczorem do Jareczka K. do domu i nagrywał z nim wywiady "na żywo" za nasze pieniądze. Nie sam płaci menda jedna.
 

nortus
 

Straż miejska katolików? Ślubowanie na mszy

Nowi strażnicy miejscy Szczecina zostali we wtorek zaprzysiężeni w kościele podczas mszy.
Nie wszyscy. Jeden nie przyszedł, bo to było niezgodne z jego światopoglądem. Komendant: - Nie wyciągnę konsekwencji

To działanie wykluczające,generujące niepotrzebne podziały - mówi o przebiegu wtorkowych obchodów Dnia Strażnika Miejskiego radny Jędrzej Wijas
z SLD.

Uroczystości zaczęły się rano w siedzibie straży miejskiej przy ulicy Felczaka. Tam zasłużonym funkcjonariuszom wręczono awanse. Kolejny punkt:
uroczyste ślubowanie nowych mundurowych przenie-siono jednak do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa i połączono z mszą. Młodzi strażnicy nie
mieli wyboru: albo przysięgają pod ołtarzem, albo wcale.

Komendant straży Leon Gajewski: - Nie widzę prze-ciwwskazań do składania ślubowania w kościele. Obowiązywała pełna dobrowolność.

Zapewnia, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec nieobecnych.

Jeden z młodych funkcjonariuszy uznał jednak, że przysięga podczas mszy jest sprzeczna z jego światopoglądem.-Stał się tym "jednym przypadkiem",
który na dzień dobry w swojej służbie pokazał się szefom nie z tej strony, z której by oczekiwali - mówi jego kolega ze służby proszący o anonimowość.

Ci "szefowie" przysięgę w kościele potraktowali bardzo ambicjonalnie i uroczyście. Była orkiestra,
chór, wieńce, czytanie Pisma Świętego przez
mundurowych. I przemowa komendanta, który mówił o tym,że wszyscy składają na ołtarzu"nasze starania
trud i niedoskonałości". Ślubowanie nowych
strażników kończyło się słowami "Tak nam dopomóż Bóg".

Kościół nie jest miejscem na składanie przysięgi przez funkcjonariuszy straży miejskiej.  Msza mogła być dodatkowym, dobrowolnym elementem uroczystości. Są przecież ludzie różnych wyznań i niewierzący. Jestem wierząca i praktykująca, ale boleję,że nie potrafimy rozróżnić tego co sakralne
i tego co świeckie.

Niczego złego we wtorkowych uroczystościach nie widzi za to radny Tomasz Hinc (PiS),przewodni-czący komisji bezpieczeństwa rady miasta.

- Dlaczego chce się ograniczać prawo strażnika miejskiego do przysięgania w kościele? Dlaczego radny Wijas chce ingerować w takie osobiste rzeczy? - pyta Hinc.

- To raczej komendant straży miejskiej w osobistą sferę ingeruje - zauważyliśmy.

- Żyjemy w katolickim kraju, w którym są osoby chcące złożyć przysięgę przed Bogiem - odparł radny.

Komentarz

Komendant straży miejskiej powinien wiedzieć, że jego formacja to nie straż watykańska. Że mogą w niej służyć protestanci, świadkowie Jehowy,
ewangelicy, niewierzący. Nikogo nie można stawiać z powodu wiary w niezręcznej sytuacji. Msza święta z okazji Dnia Strażnika Miejskiego mogła
się odbyć po południu,po służbie,po wcześniejszej przysiędze w sali sesyjnej rady miasta, gdzie przecież wisi krzyż. Kto chciałby, mógłby tam
dopowiedzieć do słów przysięgi "tak mi dopomóż Bóg".

Organizując ślubowanie w kościele komendant podzielił na prawowierną większość i "dziwaczną" mniejszość nie tylko młodych strażników, ale i
gości.

Andrzej Kraśnicki jr

---
Jeszcze trochę wrócą stosy. Sacrum nie równa się profanum. Państwo to jedno a wiara to drugie.
Jeżeli byłaby to służba kościelna to OK, ale nie miejska za nasze pieniądze, publiczne. z podatków płaconych również przez niekatolików. Może powołać
oddzielną straż miejską?
  • awatar Atom Head: To jak sądzę zestaw znaków obowiązkowych na egzaminach do SM?
  • awatar Expresja: śmiechu warte :P
  • awatar gość: Polska będzie jedynym państwem w Europie na wzór państw muzułmańskich, gdzie prawo świeckie właściwie nie istnieje, bo dyktuje je Koran (u nas odpowiednio Biblia, a właściwie Kodeks Prawa Kanonicznego)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Kraj w kryzysie, bezrobocie rośnie, a Kancelaria Prezydenta zatrudnia. W ciągu ostatniego roku do pracy przyjęto tam 22 osoby - pisze tygodnik
"Polityka".
Szef Kancelarii Władysław Stasiak mówi gazecie, że ci ludzie są potrzebni "do przygotowywania różnych materiałów".

Od 1995 roku liczba "wszystkich ludzi prezydenta" wzrosła prawie dwukrotnie.

*Jeszcze w 2005 roku w Kancelarii pracowało 250 osób,a teraz 343*

Jak zauważa "Polityka", Kancelaria co prawda zwolniła dwóch ministrów, ale Michał Kamiński odszedł do Parlamentu Europejskiego, a Piotr Kownacki został zwolniony za niepochlebny wywiad o Lechu Kaczyńskim.

Po co są zatrudniani nowi pracownicy?
- Czasem zdarza się tak, że jeśli jest zapotrze-bowanie na konkretne osoby, to dlaczego ich nie zatrudniać? - odpowiada szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak. Są potrzebni "po to
żeby kancelaria mogła mogła działać sprawnie" - dodaje w "Polityce" Stasiak.


A kolesi coraz więcej i więcej wylatuje z pracy.
Pewnie i kuzyn Lecha K.znajdzie pracę w Kancelarii
skoro tak ciężko choruje od 270 dni gdy opiekunowie wylecieli z pracusi.
  • awatar gość: Nie rozumiesz Nortusie? 22 będzie potrzebnych do Materiałów Różnych, kolejnych 10 do Rzeczy Różnych, kolejnych 5 do kontrolowania tych nowo-powstałych jednostek, jeszcze 7 do kontrolowania tych kontrolerów i w taki sposób bezrobocie nam się zmniejszy i pracy nigdy nie zabraknie ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @eg00312: a później Lech K. jest święcie przekonany że każdy w Polsce zarabia nie mniej niż 3.300 zł - już wiadomo dlaczego.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Prezydent kupi bilet na samolot do USA


W Kancelarii Prezydenta trwają gorączkowe narady. Nie wiadomo, jak bezpiecznie przetransportować Lecha Kaczyńskiego do Nowego Jorku, gdzie
prezydent ma wziąć udział w Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Rządowe maszyny się popsuły, więc trzeba będzie korzystać z rejsowej oferty.


Wylot już we wtorek, a prezydent wciąż nie informuje, jaką linią lotniczą i którym rejsem zamierza podróżować. RMF FM twierdzi, że w pałac prezydencki ma z tym nie lada problem. Trzeba ustalić, jak ochraniać prezydenta przed natar-czywymi gapiami i czy da się oddzielić go od reszty pasażerów.

Problem z lataniem ma też premier Donald Tusk. On też nie może korzystać z remontowanych właśnie tupolewów. Tymczasem jutro ma polecieć do Brukseli. RMF FM twierdzi, że premier skorzysta z małego samolotu Jak-40. W zdecydowanie gorszej sytuacji jest prezydent, który tak małą maszyną nie doleciałby do USA.

---
Co za problem, wykupić cały samolot. Wszak z pospólstwem jaśnie wielmożny pan nie będzie się bratał. A przecież to my za to płacimy, nie on.
Jeszcze niech brata zabierze na wycieczkę.
  • awatar gość: Problem się rozwiązał. Prezydent nie podpisze ustawy o rozdzieleniu funkcji min. sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Premier się wkurzy i kopnie Prezydenta w wielmożne siedzenie tak mocno, że ten sam dofrunie do USA.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @eg00312: a jesteś pewna kto tam siedzi a pałacyku, który z nich? :d
  • awatar gość: pewnY nie jestem, ale mam nadzieję że jednak ten cichszy i bardziej uległy (przynajmniej lipy nie narobi)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Jaki więc dla nas pożytek z trzymania kota? Dlaczego tak je kochamy?

Po pierwsze - bo łaskawie pozwalają nam się kochać i kochają nas.

Każdy z moich trzech kotów odpłaca za ofiarowaną mu uwagę. Delikatne mruczenie, subtelne łaszenie i nachalne wspinanie na kolana to nie wszystkie
sposoby, dzięki którym nasz Kot pokazuje swoje uczucie. Kiedy mam chandrę, jeden z moich Rudzielców ma zwyczaj widowiskowo wpadać mi pod nogi,a potem rozpaczliwie miauczeć,kiedy zostanie potrącony. Wobec tak wielkiej krzywdy kociej moja chandra jest po prostu śmieszna.

Po drugie - koty to zwierzęta pożyteczne.

Dawniej koty były niezbędne w walce z gryzoniami. Nadal jednak są trzymane i otaczane opieką na wsi i w mieście, w pomieszczeniach magazynowych i
produkcyjnych oraz niektórych gospodarstwach domowych ze względu na swe zalety: stałą gotowość do działania, niezawodność i nieszkodliwość. W moim mieszkaniu małe robaczki nie mają szans na przeżycie. Peregrynacja mieszkania przez czujnego Stefana - rudego kota - skutecznie zapobiega
osiedlaniu się niepożądanych osadników. Nie możemy natomiast dojść do porozumienia w kwestii robaków dużych, mają u Stefanka dużą taryfę ulgową.

Po trzecie - koty to zwierzęta czyste.

Odpowiednio ukierunkowany przez wychowanie instynkt oddawania i przysypywania odchodów w ustalonym miejscu sprawia,że każdy właściciel kota prędzej czy później gna po wygodną kuwetę dla swojego ulubieńca.Potrzeba zachowania czystości skłania też każdego kota do regularnego mycia się i tym samym dbałości o higienę. Mój drugi Rudy -Rudolf- wykonuje toaletę pomiędzy godziną czwartą a piątą rano tuż nad moim uchem.

Mili Państwo, pora na podsumowanie: z faktu, że jesteśmy posiadani przez nasze koty, płyną same korzyści!

dziennik.pl
  • awatar mrucek: Rudolf? a ja mam znajomą Rudolfinę. wypija mi mleko, jak co zostawię... Ale ja lepiej mrucę :)
  • awatar Atom Head: Kot sąsiadów podrzucił nam dzisiaj 2 myszy "na przechowanie"... Rano zabrał jedną.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Sepsis-Bicz Boży: a już pomyślałem, że stwierdził że trzeba Was dokarmić. Ale i tak jedną Wam zostawił. dobry kociak :d
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Cudowne i pożyteczne, czyli słów parę o kotach
Katarzyna Patykiewicz

-Uwierz,że tak!-starałam się mówić jak najbardziej
przekonująco. - Nie, to niemożliwe - w głosie mojego oponenta wyczuwalne było niedowierzanie. -
Tupią?!
To jest anatomicznie wykluczone, nabierasz mnie!

- Ech... - pomyślałam.Co ty,jako "niewłaściciel" kota możesz wiedzieć o gonitwach o czwartej nad ranem, miauczeniach o drugiej w nocy, chrapaniach
tuż koło ucha.Przecież każdy,kto ma kota, słyszał jak kot - a raczej Kot - tupie. I to zazwyczaj bardzo wcześnie rano.

Dlaczego więc trzymamy koty w domu, skoro mają zwyczaj znikać tuż przed wyjściem pani do pracy i nie reagować na najbardziej dramatyczne wołanie,
tudzież otwieranie lodówki i brzęczenie miskami? I w chwili, kiedy pani już dzwoni do pracy powiedzieć, że dzisiaj się spóźni, najspokojniej myć sobie ogon z lekko nonszalancką miną tuż za nią! Że z bardzo, bardzo, ale to bardzo smutną miną domagają się głaskania w chwili najmniej odpowiedniej!


Dodatkowo od wieków wiadomo, że koty w nocy mogą zrobić krzywdę swoim opiekunom, a kiedy czarny kot przebiegnie ci drogę, pech murowany. Podobnie
uważali górnicy - kot w kopalni przynosi niesz-częście. Marynarze natomiast widzą kota jako nosiciela duchów ochronnych. Podobno spotkanie kota w pierwszy dzień nowego roku to dobry znak. Jeżeli kot kichnie na pannę młodą w dniu ślubu, jej małżeństwo będzie zdrowe i szczęśliwe. Jeśli jednak kot kichnie trzy razy pod rząd, to ten, kto mieszka z kotem, ma pewne przeziębienie.

dziennik.pl
 

nortus
 

Ten kot ma zły kolor. Nie pasuje do mebli
Ewa Furtak

Szukanie właściciela dla kota czy psa to poważne wyzwanie. Można trafić na dziecko albo sadystę.

Moja znajoma znalazła na ulicy ślicznego szczenia-ka owczarka niemieckiego. Nie mogła go zatrzymać, więc bez oporów zdecydowała się oddać, byle tylko w dobre ręce. - Taki pies: zdrowy, ładny i za darmo na pewno szybko znajdzie fajny dom - pocieszaliśmy ją wszyscy.

Rzeczywiście, ledwo zamieściła ogłoszenie rozdzwonił się telefon.
Propozycje? Najpierw moją znajomą śmieszyły, potem zaczęły irytować, a w końcu tak przestra-szyły, że zmieniła numer komórki. Zadzwonił pan, który chciał sprawić prezent swojej 84-letniej, niemal niewychodzącej z domu mamie. Spacery? A nie wystarczy raz dziennie? - pytał zdziwiony.


Potem była pani szukająca małego pieska do swej kawalerki. Nie mogła uwierzyć, że owczarki są duże. - Co też tam pani wygaduje, ja się znam! To
gruba przesada, wezmę tego szczeniaka - krzyczała pewna swego. Psa chciał też chłopaczek, którego rodziców nie było akurat w domu. - Nic nie wiedzą, ale na pewno się ucieszą - zapewniał.

Ale najgorszy był jegomość, który z miejsca oświadczył, że psa będzie trzymać na łańcuchu. Nie chciała z nim rozmawiać, więc nękał ją SMS-ami: "Jak nie dostanę tego psa, to pożałujecie". Skończyło się dopiero, gdy znajoma zmieniła numer telefonu. A szczeniak? Znalazł dom u jej brata.

Słuchałam tej opowieści z przymrużeniem oka. Nie wierzyłam, że znalezienie domu dla zwierzaka to jakiś problem. Zmieniłam zdanie, gdy znalazłam kota i postanowiłam oddać go do dobrego domu. Rzecz jasna przez ogłoszenie.

Jako pierwszy zgłosił się pan, którego kot zginął po kołami samochodu, bo wychodził z domu przy bardzo ruchliwej ulicy. Tak samo ginęły też poprzednie koty tegoż gościa. - I proszę się ze mną nie kłócić, bo znam się na kotach.
Prędzej czy później wszystkie giną pod kołami, taki ich los - oświadczył, nim się rozłączyłam.

Potem była jejmość z pretensjami, że kot czarny, a jej do wystroju domu bardziej pasował rudy albo biały. I kolejny telefon od pani przekonanej, że kot żyje najwyżej rok. Gdy usłyszała, że nawet kilkanaście razy dłużej, straciła serce do zwierzęcia.

Był jeszcze miłośnik kotów, którego oburzyło, że ten do oddania jest wykastrowany. - Pani chyba jest nienormalna, skoro zrobiła mu taką krzywdę -
nakrzyczał wściekły. Serce do dalszego odbierania telefonów straciłam po rozmowie z panią przekonaną
że kota można trzymać w klatce. - Królika też w
niej mieliśmy i nie był nieszczęśliwy. Jak będzie chodził po mieszkaniu, to wszystko zniszczy - rzuciła do słuchawki.

Gdy kilka dni temu znalazłam koło domu poturbowa-nego kocurka nawet przez myśl mi nie przeszło, by znowu zamieszczać ogłoszenie. Zawierzyłam poczcie
pantoflowej i się nie zawiodłam. Rozmowa z nową panią kota to była przyjemność. Bo naprawdę chciała kota, a nie dlatego, że był za darmo.
  • awatar mrucek: Ten biały to chyba nie wie, że obiadek koło niego chodzi :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @mrucek: jeszcze za młody, myśli że to siostrzyczki są :d
  • awatar Expresja: biedne kurczaczki - nie wiedzą, że będą obiadkiem :D Tak się garną do drapieżnika, jak do mamy, głuptasy :P A ja chcę kotka! I jeszcze sobie kozę kupię ;)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Ma cztery metry wysokości, kształty człowieka i jest cały z drewnianych desek. Tak wygląda *CosmoGolem* - mityczna postać, która stanęła na Polu Mokotowskim u zbiegu ul. Wawelskiej i al. Niepodległości. Przy nim najmłodsi będą poznawać swoje prawa, a do jego wnętrza można wrzucać karteczki z życzeniami.

Legenda CosmoGolema sięga XVI wieku, a on sam symbolizuje pomoc i ochronę - tłumaczy Koen Vanmechelen,belgijski artysta,który zaprojektował
rzeźbę. Jak zaznacza, gigant ma przypominać o prawach najmłodszych, tych, którzy potrzebują wsparcia i nadziei. Artysta wspólnie z młodzieżą
przygotował jego poszczególne części ciała, w pracach pomagał stolarz.

Brakowało tylko wnętrza giganta. Dlatego postano-wiliśmy, że ożywią je życzenia dzieci - dodaje Vanmechelen.W miejscu serca pojawiły się drzwiczki
Gdy się je otworzy,można do nich wrzucać zapisane przez siebie karteczki.

Jako pierwszy zrobił to Paweł. - Napisałem, że chciałbym polecieć balonem - zdradza chłopiec. Życzenia można wrzucać cały czas, a CosmoGolem stanie się ich powiernikiem,bo nikt ich ze środka nie będzie wyjmował. Organizatorzy są pewni, że giganta nikt nie zniszczy.

- W pozostałych krajach nie padał ofiarą wandali, więc mamy nadzieję, że u nas będzie tak samo - przekonuje Lucyna Kicińska z Fundacji "Dzieci
Niczyje", która sprowadziła giganta do Warszawy. I dodaje, że CosmoGolem będzie sprawował jeszcze jedną ważną funkcję.

- Wokół niego będziemy organizowali warsztaty dla dzieci, o ich prawach i pomocy, jaką mogą dostać. Zajęcia mają prowadzić nauczyciele. Fundacja już
wysłała informacje o projekcie do wszystkich gimnazjów w kraju, w których uczy się ok. 1,5 mln nastolatków. Nauczyciele zainteresowani warszta-tami mogą zgłaszać chęć ich prowadzenia przy gigancie. Pierwsze mają się odbyć wiosną, na raz przy CosmoGolemie mogą uczyć się trzy grupy najmłodszych.

Pierwszy gigant stanął w Belgii. Kolejne na całym świecie. W ciągu kilkunastu lat powstało ich aż 26. 13 z nich jest przenośnych,pozostałe na stałe
wpisały się w otaczający krajobraz. Tak jest np. w Indiach, gdzie rocznie przy CosmoGolemie zbiera się 8 tys. dzieci.

Informacje o scenariuszach zajęć i zapisy na stronie: www.cosmogolem.pl.
  • awatar gość: To jest paskudne i ma długie złodziejskie łapy! Dlaczego dla dzieci stawia się potwory???
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Choć trudno w to uwierzyć, Siostry Miłosierdzia wcieliły się w rolę bezdusznego właściciela kamienicy.
Właśnie odzyskały nieruchomość w Zakopanem. W budynku mieszka 14 rodzin, które nie mają się dokąd wyprowadzić. Siostry są jednak nieugięte. Chcą budynku, ale bez lokatorów.

Po wieloletnim sporze sądowym zakonnice odzyskały atrakcyjną działkę w Zakopanym. Władze miasta muszą oddać nieruchomość, ale mają problem "Jestem
zmuszony im przekazać ten obiekt, ale nie jestem w stanie wyprowadzić tych lokatorów, bo nie mam dla nich mieszkań" -mówi Janusz Majcher, burmistrz
Zakopanego. Tymczasem siostry żądają zwrotu działki, ale bez mieszkańców.

Chodzi o 14 rodzin, które mieszkają w budynku. Niektórzy z nich czekali na mieszkania nawet po 40 lat. Gdy przyznano im lokale siedem lat temu, musieli zacząć od gruntownych remontów. Budynek był ruiną. Teraz nikt nie bierze pod uwagę, że remonty często pochłonęły oszczędności ich życia.

"Myśmy dostali tutaj przydział jako mieszkania docelowe. I co, teraz mamy iść pod most?" - mówi jedna z lokatorek w rozmowie z reporterką Radia
"Zet".
Inna żaliła się,że siostry nie mają miłosierdzia, bo "gdyby miały miłosierdzie to by tak nie robiły. One kategorycznie postawiły sprawę, chcą dom i koniec. A co z nami?" - pytała starsza pani.

Sytuację chce ratować burmistrz Zakopanego. Zaproponował on zakonowi zamianę nieruchomości, na taką,której zwrot nie wzbudzi tylu kontrowersji
Siostry mają dać odpowiedź do października. Jeśli się nie zgodzą,władze Zakopanego spróbują wynegoc-jować trzyletni okres na poszukiwania nowych mieszkań dla lokatorów.
 

nortus
 

Regularne sypianie z ukochanym bądź ukochaną uchodzi za fundament dobrego związku i dobrego samopoczucia. Niestety, jak ostrzegają naukowcy, regularne dzielenie łoża z partnerem jest ...  szkodliwe- zarówno dla zdrowia,jak i dla związku.

Dlaczego? Bo często prowadzi do złej jakości
snu - jest on bowiem zakłócany podczas nocy przez naszych ukochanych.

Badacze zaprezentowali swoje odkrycia na semina-rium poświęconym snowi odbywającym się w ramach British Science Festival. Z ich badań wynika, że
przeciętna para śpiąc wspólnie cierpi na o 50 % większą liczbę zakłóceń podczas snu niż wtedy, gdy śpią oddzielnie. To prowadzi do "napięcia" w związku jak również do kłopotów zdrowotnych spowodowanych brakiem snu - między innymi chorób
serca i depresji.

CHRAPANIE I INNE PRZYJEMNOŚCI

Tym niemniej pomimo determinującej roli chrapania,
zgrzytania zębami,rzucania się i przewracania z boku na bok,ludzie wciąż akceptują takie łóżkowe
"atrakcje", gdyż uważają wspólne spania za znak intymności. A spanie w osobnych łożach jest uważane za "kulturowo złe".

Jak mówi Dr Neil Stanley, a ekspert od spraw snu ze szpitala uniwersyteckiego Norfolk and Norwich, dorosły człowiek w podwójnym łóżku ma mniej miejsca niż dziecko w pojedynczym. "Jeśli dodać do tego osobę,która kopie,bije, chrapie i wstaje, by pójść do toalety, nic dziwnego, że nie śpimy snem sprawiedliwych" - mówi Stanley. I ostrzega:
"Chcąc ratować swoje małżeństwo i zdrowie powin-niście podyskutować o waszym spaniu".

Czy ekspert jest obiektywny? Sam wraz z żoną śpi w osobnych łożach. BARDZO TO SOBIE CHWALI.
"Intymność jest dobra dla zdrowia emocjonalnego, ale dobry sen jest niezbędny dla zdrowia fizycznego i umysłowego" - mówi.

A szkoda,jaką osobne łoża mogą wyrządzić intym-ności w związku, jest jego zdaniem mniejsza niż się wydaje. "Spanie jest samolubną czynnością. Nikt nie będzie dzielił z wami waszego snu".

Z kolei dr Robert Meadows,socjolog z Uniwersytetu w Surrey, zaznacza, że przeciętny człowiek potrze-buje około 7,5 godziny snu, co nie jest łatwe w
sytuacji zakłóceń powodowanych przez ukochaną drugą połowę. Z jego badań przeprowadzonych na grupie 40 par w wieku od 20 do 59 lat wynika, że sen osoby śpiącej z partnerem staje się o połowę bardziej niespokojny. "Ludzie myślą, że śpią lepiej u boku ukochanej osoby,ale dowody wskazują na coś zupełnie przeciwnego" - zaznacza ekspert. I radzi parom, jak poprawić jakość snu nawet, jeśli nie są w stanie zrezygnować ze wspólnego małżeńskiego łoża.

W trosce o swój sen pary powinny pomyśleć o kupnie obszerniejszego łóżka,ciemnych zasłon w sypialni oraz spaniu pod osobnymi kołdrami.
  • awatar gość: Pfff, ja chcę mieć taki problem ;P
  • awatar gość: ha ha rzeczywiscie, moj Kapsel chrapie i zgrzyta zebami i rozpycha sie wrzynajac mi lokcie w zebra lub w oko. Nie zabiera mi koldry bo mamy kazdy swoja, ale i tak wole sypiac z nim niz sama i gdy czasem sie zdarzy, ze go nie ma... to rzeczywiscie jest tak dziwnie pusto.
  • awatar Aqua123: tru tru tru. Po 3 kroć. Jakoś bardziej sie wysypiam gdy mam łóżko tylko dla siebie :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar catalana: a ktos wypominal, jakie to koscioly sie stawia...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @catalana: ale to jest ta magia orientu, bajeczne pałace, bajeczne meczety, AliBaba i 40 rozbójników, ...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Jaki był pierwszy instrument Johna Lennona?
Kto był pierwszym basistą Beatlesów?
Kto wymyślił nazwę "The Beatles"?

Odpowiedź na te pytania nie będzie problemem dla zapalonych beatlemaniaków. Ale mniej wnikliwi badacze historii superczwórki z Liverpoolu mogą być zaskoczeni - i to nawet z dziesięciu powodów.





1. Swoją przygodę z muzyką John Lennon wcale nie zaczynał od nauki gry na gitarze,ale... na banjo. Po okiełznaniu banjo, zdolny Lennon nauczył się
także grać na harmonijce, fortepianie i flecie. No i gitarze.

2. Kto był pierwszym basistą The Beatles? Malarz Stuart Sutcliffe. Do Beatlesów dołączył w grudniu 1959, kiedy jeszcze się nazywali... The Quarry
Men. To właśnie on z Lennonem w kwietniu 1960 zmienił nazwę na "The Beatles". George Harrison mówił o nim: "Jego granie było kiepskie, ale wtedy
to nie miało większego znaczenia - grunt, że świetnie wyglądał". W zespole grał do 1961 - rok później zmarł.

3. Gitarzyści, niekoniecznie będący fanami super-czwórki, znają pojęcie "feedback". Dla niewpraw-nego ucha - to taki zgrzyt, pisk, jęknięcie, jakie
wydaje gitara. Kto po raz pierwszy ów dziwaczny efekt dźwiękowy wygenerował,użył w rock'n'rollowej
piosence i zarejestrował go na płycie? Ano Beatlesi oczywiście. Posłuchajcie otwierającego kawałek "I Feel Fine" (1964) riffu gitarowego. Słyszycie "zgrzytopisk"? To właśnie "feedback". Trzydzieści lat po powstaniu piosenki Paul McCartney wyznał, że ów efekt "wymyślił mu się"
przez przypadek.





4. Kto przed 1967 rokiem słyszał o Penny Lane? Poza mieszkańskami Liverpoolu prawdopodobnie niewielu. Ale to właśnie dzięki Beatlesom o uliczce w ich rodzinnym mieście usłyszał cały świat. Wszystko dzieki numerowi zatytułowanemu
"Penny Lane" z albumu "Magical Mystery Tour"(1967)

5. Dlaczego krążek "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" (1967) uznawany jest za jeden z najbardziej nowatorskich w dziejach rock'n'rolla? To oczywiście zbiór innowacyjnych i niezapomnia-nych melodii, żeby wymienić tylko "With a Little Help from My Friends" czy "Lucy in the Sky with
Diamonds", ale także pierwszy w historii rock'n'rolla album,na którego okładce zamieszczono
słowa wszystkich piosenek znajdujących się na płycie.

6. McCartney i Lennon to-śmiało można powiedzieć -jedni z najbardziej płodnych muzyków wszech czasów
Na ich talencie skorzystała nie tylko ich macie-rzysta formacja, ale też m.in. David Bowie, brytyjski duet Peter and Gordon, walijski band Badfinger, a nawet najwięksi rywale - The Rolling
Stones. Team Micka Jaggera nagrał swoją wersję ich kawałka "I Wanna Be Your Man".





7. Lennon flirtował z polityką. Napisał nawet song wyborczy - nie zgadniecie, jaki... "Come Together"(1969)dla swojego przyjaciela Timothy'ego
Leary'ego, psychologa,futurysty,ikony kontrkultury
startującego do fotela gubernatora Kalifornii pod sztandarem hasła "Come together, join the party".

8. Mal Evans był nie tylko managerem Beatlesów, ale przykładał rękę do różnych efektów dźwiękowych
jakie słyszycie w piosenkach supergrupy. To za
jego sprawą w kawałku "A Day in the Life"słyszycie
budzik, to on uderzał młotkiem w "Maxwell's Silver Hammer" i on potrząsa "krowim dzwonkiem" w
przeboju "With A Little Help From My Friends"

9. Sporo piosenek z pierwszych albumów zespołu, które pojawiły się na ich brytyjskich edycjach, nie ujrzało światła dziennego na krążkach dystry-
buowanych w USA. Dlatego w 1966 roku amerykańska wytwórnia Capital Records wszystkie pominięte piosenki umieściła na krążku "Yesterday and
Today". Nie z tego jednak powodu album przeszedł do historii. Większe niż zawartość zamieszanie wywołała nieco makabryczna, "rzeźnicza" okładka. Za sprawą zdjęcia Roberta Whitakera, który uwiecz-nił Beatlesów w białych kitlach z kadłubami lalek i ochłapami mięsa, krążek zaczął funkcjonować pod
tytułem "The Butcher Album" ("Album rzeźnika").

10. Znacie Pattie Boyd, urodziwa Brytyjkę, modelkę
i partnerkę Erica Claptona, której ten poświęcił hit "Layla"? Zanim Pattie została jego muzą,
a w 1979 roku także żoną, między 1966 a 1977 była żoną i muzą George'a Harrisona. To dla niej gita-rzysta liverpoolczyków napisał singiel "Something"


  • awatar Expresja: i tak tego wszystkiego nie zapamiętam... Za to pamiętam większość melodii do ich piosenek :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
  • awatar Trysiaa: no,troszke
  • awatar gość: No to słodkich snów, słodkich jak wołowina ;)
  • awatar Stixi: Dobranoc Wam Kotki Dwa AAA AAA ;)
Pokaż wszystkie (11) ›