Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 3 sierpnia 2009

Liczba wpisów: 10

nortus
 

Prognoza pogody na dzisiaj z dzisiejszej prasy:

ciepło, coraz cieplej do 27 C, po południu lokalne przelotne opady.

za oknem: leje od kilku godzin, ściana deszczu.

Efekt: śniadanie - zestaw wakacyjny nr 2:
kawa i ciasto kolorado.

Bo kto wyjdzie po pieczywo gdy leje wiadrami woda?

Dzień dobry
 

nortus
 

Chcesz czosnkowych czy o smaku viagry?

Ludzka fantazja nie zna granic. Lodziarze na całym świecie prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych smaków mrożonych deserów. O ile można jeszcze zrozumieć dziwaków, którzy tworzą smaki takie jak czosnkowy czy mięsny,to o tyle trudniej pojąć tych, którzy decydują się ich skosztować.

A może jednak warto?

Oto ranking 11 najdziwniejszych smaków lodów, sprzedawanych na całym świecie.

1. Lody o smaku viagry - kupisz je w lodziarni w wenezuelskim mieście Merida.

2. Lody o smaku potrawy zwanej haggis - to szkocki specjał przygotowywany z owczych podrobów
Do kupienia w Londynie.

3. Lody lawendowe - dostępne w Starej Nicei we Francji.

4. Lody z dodatkiem napoju ze sproszkowanych bulw storczyka męskiego, zwanych lisimi jądrami. Specjalność z Turcji.

5. Lody o smaku piwa - do spróbowania w Monachium i w Aleksandrii.

6. Lody z lukrecją - popularne w Szwecji.

7. Lody o smaku owocu durian - uwielbianego na Filipinach,przez Europejczyków jednak najczęściej określanego jako nieznośnie śmierdzący.

8. Lody krewetkowo-ananasowe - pyszności z Tajwanu.

9. Lody z koniną - prosto z Tokio.

10. Lody czosnkowe - serwowane w Gilroy w Kalifornii.

11. Lody bekonowe - na degustację zapraszany do Rehoboth Beach w stanie Delaware.

Smacznego!

---
A ja chyba zostanę jednak przy swoich. Lubię poznawać nowe ale ... z koniny jadam tylko kabanosy. Ale smacznego życzę chętnym.
  • awatar Xerkses: lubię eksperymenty kulinarne ciekawe jak by smakowały ?? i przyznam że troszkę mi ślinka cieknie hihi
  • awatar krzyslav: wszystko to chemia, przeczytalem gdzies ze mocno rozcienczony zapach spalonej gumy daje zapach ...fiolkow, podobnie jak slynne "zielone jabluszko" z jablkiem nie ma nic wspolnego, wole sobie nie wyobrazac z czego uzyskano te smaki...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

3 sierpnia około godziny 6.00 rano do Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu wszedł niecodzienny interesant, który przysiadł w poczekalni. Okazał się nim zaginiony.... pies.

Dyżurny wieluńskiej komendy zobaczył, że do poczekalni wszedł owczarek niemiecki. Od razu było widać, że nie jest to bezpański pies. Był zadbany i wyczesany. Gdy do komendy wchodzili rano policjanci rozpoczynający służbę,pies witał ich leżąc z dumnie uniesionym pyskiem.

Funkcjonariusze żywo zainteresowani niecodziennym gościem szybko skojarzyli fakty z poprzedniego dnia. Widzieli osoby, które wzdłuż ulicy Warszawskiej,chodziły i ewidentnie wyglądały jakby czegoś lub kogoś szukały. W trakcie
rozmów okazało się, że jednemu z policjantów kobieta zgłosiła zaginięcie jej psa, owczarka niemieckiego o imieniu Ramzes. Policjant zapisał wówczas numer telefonu do właścicielki.


Po skontaktowaniu się z mieszkanką Wrocławia i opisaniu jej całej sytuacji, nie kryła radości z odnalezienia czworonożnego przyjaciela rodziny.

Mundurowi zaopiekowali się czworonogiem, został nakarmiony i napojony. Po kilku godzinach przyjechał do Wielunia właściciel psa. Okazało się, że ojciec Ramzesa służył kiedyś w policji. Być może dlatego instynkt doprowadził go do komendy.
--
jaki cwaniak :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Bułgarska policja zatrzymała kierowcę, który prowadził samochód, mając 6,08 promila we krwi - poinformowała agencja BTA.

Mężczyznę zatrzymano w mieście Pernik pod Sofią w nocy z niedzieli na poniedziałek. Zanim kierowca trafił do aresztu, trzeba go było odwieźć do izby wytrzeźwień.

Zatrzymany mieszkaniec Pernika nie jest w Bułgarii rekordzistą. Trzy lata temu w położonym w środkowej części kraju Płowdiwie 67-letni Petyr Petrow prowadził, mając 9,14 promila we krwi. Wyczyn ten zapewnił mu tytuł najbardziej pijanego kierowcy Europy.

Tytułu tego nie udało mu się jednak utrzymać. Z jednej strony kwestionuje się prawidłowość pomiaru, z drugiej zaś pojawił się nowy rekord: we krwi pewnego Białorusina wykryto 11,7 promila po szybkim wypiciu przez niego 5 butelek wódki.

---
I gdzie tu naszym rodakom do braci z południa? Co to jest jak nasza policja złapie z 2 czy 4 promilami za kierownicą.
Na zdrowie, Słowianie.
  • awatar Xerkses: jednym słowem idiota... ale ostatnio słyszałem o 12-stu latku który miał prawie 3 promile...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Ojciec chorej na cukrzycę 11-latki, która zmarła, bo nie otrzymała w porę pomocy lekarskiej, będzie musiał spędzić w więzieniu 25 lat za zabójstwo drugiego stopnia. Sąd w Wisconsin w USA wydał wyrok w sprawie Dale'a Neumanna, oskarżonego o to, że zamiast zawieźć chorą córkę do lekarza, modlił się do Boga o jej zdrowie - pisze yahoo.com za agencją AP.

11-letnia Madeline miała nierozpoznaną cukrzycę. Nie mogła chodzić, mówić, jeść ani pić. Prokuratorzy nie mieli wątpliwości: ojciec powinien zawieźć ją do szpitala albo chociaż wezwać karetkę. Zamiast tego, wraz z rodziną modlił się o jej zdrowie. Pod 911 zadzwoniono dopiero wtedy, gdy dziewczynka przestała oddychać.

Według biegłego lekarza, dziewczynkę udałoby się uratować, gdyby na czas podano jej insulinę, płyny i odpowiednie lekarstwa.

Podczas procesu ojciec dziewczynki, 47-letni Dale Neumann mówił,iż nie uważa, aby zrobił coś złego, bo wierzył, że Bóg nie da umrzeć jego córce. - W Biblii Bóg obiecywał, że będzie uzdrawiał - mówił mężczyzna. Jak dodał, myślał, że jego córka ma po prostu grypę lub gorączkę. Również członkowie rodziny nie mieli pojęcia, że Madeleine jest tak ciężko chora.

Ojca 11-latki oskarżono w marcu 2008 roku. Teraz sąd wydał wyrok skazujący. Przysięgli, którzy orzekali w sprawie, w ciągu dwóch dni naradzali się aż przez 15 godzin. Dale Neumann dostał karę 25 lat więzienia. Na rozprawę czeka jeszcze matka Medeline, 41-letnia Leilani Neumann, która została oskarżona na wiosnę tego roku. Sędzia prowadzący sprawę wnioskował do ławy przysięgłych o karę 25 lat pozbawienia wolności dla obojga rodziców.

Wyrok w tej sprawie to precedens, bowiem rodzice Madeline Neumann są pierwszymi w Wisconsin osobami skazanymi na tak duże kary za "wiarę w uzdrowienie".

W lipcu w stanie Oregon uniewinnieni zostali rodzice 15-miesięcznej dziewczynki, która w 2008 roku zmarła na zapalenie płuc i zakażenie krwi. Matka i ojciec dziecka także wierzyli, że na chorobę pomoże tylko modlitwa.
  • awatar gość: Wierzysz czy nie, ale mieszkajac tu w Niemczech, w kraju gdzie medycyna stoi na wysokim poziomie, gdzie kazdy ma ubezpieczenie zdrowotne, to spotkalam ludzi, ba! sa moimi znajomymi, ktorzy robia dokladnie to samo: gdy ich dzieci choruja to sie modla. I nic poza tym. wrrrr.... wsciekam sie jak tylko se przypomne rozne sytuacje, ktore mialam watpliwa przyjemnosc zaobserwowac. Nie mam nic przeciwko innym religiom i wierzeniom, ale mam zdecydowanie przeciw glupocie, naiwnosci i bezgranicznej nieodpowiedzialnosci.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ciemnota i głupota wszędzie się znajdzie, nie ważne biedny czy bogaty. winna nie wiara tylko głupota.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Psychologowie odkryli, że kotki o wiele częściej używają prawej łapki, natomiast kocury mają silną tendencję do używania lewej, kiedy przychodzi im
się zmierzyć z trudnymi zadaniami - informuje telegraph.co.uk.

Dr Deborah Wells i Sarah Milssopp z Queen's University z Belfastu zwerbowały do badania 42 domowe koty.

Okazało się, że koty używają obu łap przy prostych zadaniach, ale przy tych skomplikowanych mają tendencję do używania jednej określonej łapki.


Podczas jednego szczególnie trudnego zadania - wyławiania kawałka tuńczyka z małego słoika - wszystkie 21 kotek używało prawej łapki. Natomiast 20 z 21 kocurów używało łapki lewej (jeden był oburęczny).

Podczas prostych zabaw - takich jak łapanie myszki-zabawki przeciąganej na sznurku - koty używały obu łapek po równo.

Podobny mechanizm występuje u ludzi - używają obu rąk przy prostych czynnościach, takich jak otwieranie drzwi, ale tylko jednej ręki - prawej
lub lewej - do pisania.

Dopiero przy bardziej skomplikowanych czynnoś-ciach możemy zobaczyć,która ręka jest dominująca - podsumowuje badanie Dr Wells na łamach "New
Scientist".

U ludzi podobnie jak wśród kotów leworęczność jest bardziej powszechna wśród mężczyzn niż wśród kobiet.
---
Hmmmmm, moja małpa jest chyba jednak normalna.
Jak ja.
 

nortus
 

Pomorze Zachodnie: jedna trzecia auta na głowę

Zachodniopomorskie jednym z najsłabiej zmotoryzo-wanych regionów kraju.Mniej samochodów jest tylko na Warmii i Mazurach - wynika z opublikowanego właśnie "Raportu branży motoryzacyjnej 2009"


Autorzy raportu analizując te dane dzielą regiony na bogate - czyli te,gdzie nasycenie samochodami jest największe, i biedne - czyli te, których
mieszkańcy mają najmniej aut.


"Warmińsko-mazurskie i zachodniopomorskie (...) tradycyjnie zamykają listę najsłabiej zmotoryzo-wanych regionów" - czytamy w opracowaniu.

- Nie dziwi mnie to miejsce naszego województwa - mówi Tadeusz Dudojć, zachodniopomorski diler marek Volkswagen, Skoda i Audi. - To jest bardzo
trudny rynek. Dość powiedzieć, że w setce najwię-cej sprzedających dilerów samochodowych w kraju było tylko dwóch z Zachodniopomorskiego: ja i
Drewnikowski. W sąsiednim województwie pomorskim sprzedaje się trzykrotnie więcej aut.

Wielkość sprzedaży nie jest jednak jedynym wytłu-maczeniem tak słabego wyniku naszego regionu. - Największe nasycenie samochodami jest w wojewódz-twach mających duże ośrodki miejskie. Wy, poza Szczecinem, nie macie dużych miast - mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu
Motoryzacyjnego. - Szczegółowych danych nie mamy, ale zapewne jest tak, że nasycenie samochodami w samym Szczecinie jest znacznie wyższe niż w
pozostałej części regionu.

Faktycznie. W Szczecinie zarejestrowanych jest ok. 160 tys. samochodów osobowych. To oznacza, że w mieście jest ponad 400 aut na 1000 mieszkańców.

Liczba aut w Zachodniopomorskiem jest formalnie mniejsza niż na Mazowszu czy Dolnym Śląsku także ze względu na samochody sprzedawane w leasingu.
Rejestrowane są one w miastach, gdzie siedziby mają firmy leasingowe. Stąd sporo na naszych drogach samochodów z rejestracjami z Warszawy i Wrocławia.

- Nie są to jednak duże ilości - zapewnia Faryś. -Na 13-14 mln samochodów osobowych zarejestrowa-nych w Polsce w ostatnich latach dilerzy sprzeda-wali ok. 300 tys. rocznie. Z tego może połowa była kupowana przez firmy.

Niewielka liczba nowych samochodów sprzedawanych w naszym regionie rekompensowana jest ciągle przez auta sprowadzone z zagranicy.

- Dwa lata temu na jeden nowy samochód przypadały cztery sprowadzone z zagranicy. Przed rokiem te proporcje spadły, ale nadal sporo ponad dwa
samochody sprowadzone przypadają na jeden nowy zarejestrowany - wylicza Faryś. - I dotyczy to szczególnie regionów przygranicznych, w tym Pomorza Zachodniego.

To oznacza, że park samochodowy w naszym regionie bardzo trudno "odmłodzić".

- Jeździmy najstarszymi samochodami w Europie. Ponad połowa polskich samochodów ma 16 lat i więcej - ubolewa Faryś. - Średni wiek polskiego auta to 15 lat, w Europie średnia wynosi 8 lat. Jak to się ma do bezpieczeństwa na drogach - nie muszę chyba wyjaśniać.

Przedostatnie miejsce na liście nasycenia samocho-dami wcale nie musi oznaczać, że na naszych drogach jest luźniej niż w innych regionach.

- Liczby te odnoszą się do ilości mieszańców. Nie sprawdzaliśmy wielkości sieci drogowej, nie porównywaliśmy też ilości aut do wielkości województwa.
  • awatar antybohaterka: 6.
  • awatar Jacek K: Może w Zachodniopomorskim jest lepsza komunikacja tzw. zbiorowa? Ale i trucizny spalinowej mniej... Niech Warszawka sobie wdycha, jeśli lubi ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Strażnicy chcą rozumieć więźniów

Na Wyspach uczą się polskiej grypsery

Klawisz, kapuś czy cynkować - takich między innymi polskich słów i wyrażeń uczą się strażnicy więzienni w Wielkiej Brytanii. To po to, aby mogli zrozumieć więźniów z Polski, których w brytyjskich zakładach karnych jest coraz więcej.


Lekcje języka polskiego, w tym zwrotów więziennej grypsery, pobiera już od tygodnia personel z więzienia w Wandsworth w południowo-zachodniej dzielnicy Londynu. To jeden z największych zakładów karnych w Anglii. Tu przebywa także kilkunastu skazanych Polaków. "Strażnicy chcieli ułatwić sobie kontakt z Polakami. Dlatego z własnej woli wyrazili chęć nauki" - tłumaczył
brytyjskim mediom Brian Prichard, burmistrz Wandsworth.

Podobne zajęcia zamierzają organizować inne brytyjskie więzienia. Stało się to konieczne, gdy w ręce wymiaru sprawiedliwości na Wyspach zaczęło wpadać coraz więcej Polaków. "Ostatnio brytyjska prasa bardzo często donosi o przestępstwach dokonywanych przez emigrantów z Polski" - potwierdza Dariusz Zeller z tygodnika "Cooltura" wydawanego w Londynie.

Polskiego uczyć się chce też policja, która również ma problem z porozumieniem się z zatrzymy-wanymi Polakami. Do tej pory policjanci musieli korzystać z tłumaczy, co coraz więcej kosztuje brytyjski rząd. W zeszłym roku na tłumaczenia z innych języków wydał on niemal 25 mln funtów, w tym znaczną część na te z języka polskiego.



-------------------------------------------------


Jak zapodawać w pace, czyli jak mówić w więzieniu:

Mieć bryndzę w karmanach - brakuje pieniędzy

Chłopak - słowo, które przez więźniów uważane jest za obelgę. Dlatego częściej stosują zamiennie inne określenia: młody lub małolat

Dostać rakietę z szamunkiem - dostać paczkę z jedzeniem z domu

Fortepiany - ogólnie: pracownicy więzienia

Garowanie - odbywanie kary

Gruzinka - stara i nieatrakcyjna prostytutka

Holownik psów - więzienny psycholog

Iść na jamę, kopsnąć szluga na warze - zapalić papierosa

Lokomotywa - skazany odsiadujący wyrok dwunastu
lat więzienia. To tyle, ile kół ma parowóz

Napad z kindybałem w ręku - gwałt

Palić na multiplayera - palić papierosa na spółkę

Siadać na klapę - zawołać strażnika

Waflować się cieciem - to obelga. Oznacza zadawanie się z więźniem najniższej kategorii

Winowat - przepraszam

Zgrywoszutka - oznacza żart lub nabieranie na coś współwięźniów

Zmienić figurę - mieć zranioną lub podrapaną po bójce twarz

Żenić bałach na wydrę - kłamać
---
Kto by pomyślał, stolica angielskiego musi uczyć się języka polskiego. Ha ha ha.
Zachciało się wam Unii Europejskiej ....
  • awatar KALIPSO: Witaj znać jeden obcy język to połowa sukcesu....pozdrawiam cieplutko ..:)
  • awatar krzyslav: nie cieszylbym sie - maleje nasza (polakow) przewaga nad brytolami i nie grypsere mam na mysli...
  • awatar maurycio76: ...szkoda ze Polacy sa czesciej aresztowani niz inne narodowosci ...a slownictwo wiezienne to moim zdaniem nie powinno sie porownywac do naszego barrrdzo bogatego slownictwa polskiego...wiec jesli anglicy chca niech sie naucza porzadnie literackiej polszczyzny a nie jakiegos wieziennego grypsu ...
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Ponieważ jutro skoro świt wyjeżdżam więc nie wiem o której pójdę  spać (pewnie o północy, jak zwykle) ale na wszelki wypadek już się pożegnam na dzisiaj.

Życzę miłego wieczorku i kolorowych snów.
Zresztą czy w nocy powinno się spać? Hmmm
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Katolicki bank inwestował w antykoncepcję

Niemiecki bank "Kościoła i Caritasu" - Pax Bank - przeprosił za niefortunne inwestycje, jakich dokonał, próbując pomnożyć pieniądze klientów.

Kierująca się rzekomo naukami kościoła katolic-kiego i chrześcijańską etyką instytucja inwesto-wała miliony euro w firmy zbrojeniowe i produ-centów pigułek antykoncepcyjnych.


Skandal wokół Pax Bank wybuchł kilka dni temu, po tym jak niemiecki tygodnik "Der Spiegel" odkrył, że ta związana z kościołem katolickim instytucja
finansowa inwestuje w branże, które z chrześci-jańską postawą mają niewiele wspólnego.

Według "Spiegla" bank zainwestował 580 tysięcy euro w brytyjską firmę zbrojeniową BAE Systems oraz 870 tysięcy euro w akcje wielkich koncernów
tytoniowych. Jednak największe oburzenie wśród katolickich klientów Pax Banku wywołały inwestycje
w amerykańską spółkę Wyeth, znanego producenta pigułek antykoncepcyjnych. Jak powszechnie wiadomo, kościół katolicki jest zagorzałym przeciwnikiem antykoncepcji.

Wcześniej bank wielokrotnie zapewniał, że nie będzie robił interesów z klientami z "grzesznych" branż, a w szczególności z producentami broni czy
papierosów.

Po wykryciu afery Pax Bank przeprosił za "działa-nia  biznesowe, które nie szły w parze z moralnymi standardami". "Bardzo tego żałujemy. Natychmiast naprawimy te błędy, bez żadnej szkody dla naszych klientów" - zapewnił rzecznik katolickiej instytucji.
---
Historia się powtarza. Wcześnie Banco Ambroziano - oficjalny bank Watykanu i Instytut Dzieł Religijnych (ładna nazwa dla pralni pieniędzy prawda) inwestował w prezerwatywy, środki anty-koncepcyjne, przemysł zbrojeniowy itp) i zarabiał
kasę dla Papieży. Gdy wyszła sprawa na jaw bo prezes BA powiesił się (sam?) pod mostem to JPII musiał zamknąć gębę dziennikarzom i kazał zmienić branże, w które inwestuje.
Przecież dogmaty religijne są mało ważne gdy idzie o kasę, grubą kasę.
  • awatar gość: Jedna wielka hipokryzja. Ech, ja nie moge takich rzeczy czytac, bo sie od razu wkurwiam
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Cherryberry: to tylko biznes. a wiara jak idzie po drodze to dobrze a jak nie pasuje - to jej strata.
Pokaż wszystkie (2) ›