Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 26 sierpnia 2009

Liczba wpisów: 15

nortus
 

Pies, który myśli, że jest kotem

Jedna z brytyjskich organizacji zajmujących się ochroną kotów, zaoferowała do adopcji psa, który wychował się wśród 40 kotów i myśli, że jest jednym z nich - podaje serwis internetowy brytyjskiego dziennika "The Daily Telegraph".

Chippy, bo tak wabi się czworonóg, całe życie spędził w otoczeniu kotów.
Sypia obok swojej najlepszej przyjaciółki - czarnej kocicy Annie, i tak jak ona korzysta z kuwety. Prawie nie szczeka i reaguje na zabawkę w kształcie myszy.

Pies trafił do schroniska z domu, gdzie przebywał wraz z 40 kotami. Jak mówią pracownicy ośrodka, Chippy po prostu nie miał okazji nauczyć się bycia psem,przystosował się do zachowań zwierząt, z którym wciąż przebywał. Teraz liczą, że znajdą mu nowy, przytulny dom, w którym będzie mógł odnaleźć swoją prawdziwą naturę.

Dzień miaaaaauuuuuuuuuuuuuuuu dobry
 

nortus
 

Szczecin: Student ZUT wymyślił nowatorski program do pozycjonowania stron internetowych (gs24)


Student piątego roku Zachodniopomorskiego Uniwer-sytetu Technologicznego opracował system do pozyc-jonowania stron internetowych. Programem mogą się zainteresować firmy, które nie mają pieniędzy na reklamę.

- Zaczynałem od zera. Na początku program wyko-rzystywałem tylko dla własnych potrzeb - mówi pan Wojciech.

Pomysł stworzenia systemu do pozycjonowania stron zrodził się,gdy Wojciech Kłodziński (dziś student piątego roku Automatyki i Robotyki na Zachodnio-pomorskim Uniwersytecie Technologicznym) tworzył serwis do analizy giełdowej. Pan Wojciech chciał go wypromować, zależało mu więc na tym, by wyszu-kiwarka internetowa Google wyświetlała stronę serwisu jako jedną z pierwszych. Tę wysoką lokatę uzyskuje się właśnie dzięki pozycjonowaniu.

- Aby wypozycjonować stronę serwisu,trzeba umiesz-czać w różnych serwisach w internecie linki, które prowadzą do naszego serwisu. Google "widzi" wtedy, że coraz więcej linków prowadzi na naszą stronę,czyli że jest ona popularna. By wypromować stronę dodawałem ją codziennie do katalogów innych serwisów. Poświęcałem na to mnóstwo czasu.

Jako programista stwierdziłem w końcu, że mógłbym tę pracę zautomatyzować. Stworzyłem system Adder 1. Program sam automatycznie umieszczał linki w katalogach na różnych stronach internetowych. Początkowo był to program tylko dla mnie. Później
zainteresowali się nim znajomi, koledzy. Wszyscy chcieli coś takiego mieć. Następnie zacząłem to sprzedawać.

Zarobione pieniądze pan Wojciech przeznaczył na rozwój własnej firmy.

Jego program do pozycjonowania nadal się rozwija. We wrześniu powstanie Adder 7. Program jest płatny. Pan Wojciech udostępnia jednak także jego
darmową wersję testową. Można z niej korzystać bez ograniczeń czasowych.

- Jest to program przeznaczony dla osób, które nie znają się na pozycjonowaniu. Jest instalator pod Windowsa. Myślę, że każda osoba będzie w
stanie przejść przez proces instalacji. - mówi pan Wojciech. - Mamy też na stronie internetowej mojej firmy nagrane instruktaże video, które pokazują jak instalować program.

Zdaniem pana Wojciecha, jego program może zainte-resować małe i średnie przedsiębiorstwa, które pragną się zareklamować w internecie, ale nie mają na to dużych środków.

ZUT - dawna Politechnika Szczecińska
 

nortus
 

To ósmy cud świata czy oszustwo?

Ten balsam do ust spala tłuszcz

Taka nowość to albo ósmy cud świata albo marketin-gowa podpucha. Choć do tej pory nie wiadomo, czy działa, czy to tylko efekt placebo, na wszelki wypadek Amerykanki wykupują na pniu całe zapasy kosmetyku w perfumeriach.
Wielka Brytania przebadała produkt na swoim gruncie i twierdzi, że to oszustwo.


Reklamowany jako przełom w odchudzaniu balsam wszedł przebojem na rynek wiosną tego roku. Podobno Fat Burner Energy Lip Balm poprzez zawarte
w nim związki, które przenikają do śliny i dalej do żołądka, kontroluje apetyt i podwyższa poziom energii.

Kosztujący ok. 8 dolarów produkt hamuje uczucie głodu i wspomaga nawet metabolizm. Tak przynaj-mniej go reklamowano. Niestety, za produkt wzięli się brytyjscy naukowcy i ogłosili, że błyszczyk to bujda na resorach - nic nie zastąpi porządnej diety i ćwiczeń fizycznych.

CIASTKA NIE BĘDĄ TUCZYŁY

Dr Allan Kurtz, wynalazca balsamu, który w Anglii można tez kupić on-line za 4.95 funta powiedział, że stworzył swój produkt, ponieważ wymagali tego od niego jego klienci. Według niego, używający go pacjenci chudli nawet do 4 kilogramów nie zmienia-jący niczego innego w swoim stylu życia czy
jadłospisie. Pan doktor na dowód rzekł, że w jego gabinecie zawsze stoją ciastka a odkąd używa balsamu do ust, nie ciągnie go do nich kompletnie.

Za cudowne działanie kosmetyku odpowiedzialny jest specjalny ziołowy składnik używany przez buszmenów z Kalahari w Afryce Południowej. Zawiera też wyciąg z zielonej herbaty, która jak niedawno orzekły badania, podnosi poziom energii w ciele o 4 procent i chrom, który pomaga spalać tłuszcz. Do tego dołączono jeszcze masło shea i olej słonecznikowy, żeby balsam rzeczywiście nawilżał usta.


ZJEDZ BECZKĘ BALSAMU - PODZIAŁA

Tam Fry, z National Obesity Forum powiedział, że faktycznie składniki te przyspieszają spalanie kalorii, jednak nie są to tak oczywiste zmiany i
zachodzą u różnych osób na różnym poziomie.
"Rzeczywiście włożyli wyciąg z tych substancji w ten balsam, ale jest mało prawdopodobne, aby doprowadziło to do znacznej utraty wagi. Ilość, którą trzeba by było skonsumować, żeby osiągnąć ten efekt jest dużo większa niż w zwykłym posma-rowaniu ust balsamem"- rozczarował swoją diagnozą Fry. Dodatkowo polecił Brytyjkom, żeby raczej zmniejszyły ilość spożywanego jedzenia i zaczęły ćwiczyć, niż wierzyły w bajki z cudownym balsamem.

TO TYLKO DOBRY BALSAM

Przeprowadzono nawet w Londynie empiryczne testy -niejaka Hilary Frejman używała produktu 6 razy dziennie, wedle rekomendacji, i nie zauważyła
żadnego ubytku wagi. Na dodatek z powodu smaku granatów, zachciało się jej jeść - balsam piekł też przy nakładaniu na usta. Mimo to, jako balsam do ust, kosmetyk sprawdzał się znakomicie. Przypływu energii Hilary też nie zauważyła.

Członek brytyjskiej organizacji charytatywnej walczącej z zaburzeniami odżywiania, wyraził obawę że takie reklamy, jawnie zakłamujące działanie kosmetyku, po raz kolejny zachęcą dziewczęta do zastanawiania się, czy z ich
wagą wszystko jest w porządku.

Balsam oficjalnie więc uznano w Wielkiej Brytanii za kolejną marketingową sztuczkę żerującą na kobiecej niepewności dotyczącej swojego wyglądu i
bezwzględnie wykorzystującą wciąż duże zainteresowanie wychudzoną sylwetką.

Na szczęście kosmetyku nie można w Polsce kupić, choć praktyczne i niezbyt łatwowierne Polki chyba raczej nie padłyby ofiarą odchudzającego balsamu do ust.

(dziennik)
  • awatar gość: hehe...muszę to mieć....:d
  • awatar Ashanta: czego to ludzie nie wymyślą :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
(24.pl S.BOREK)
"System kontroli dostępu", "bramka z automatem", a do tego "radary reagujące na podczerwień". Terminal na lotnisku? Nie, to nowy kibel w Szczecinie.


To elementy "założeń przestrzenno-funkcjonalnych" toalety publicznej, jaka ma stanąć przy koronie
Teatru Letniego w Szczecinie.

Teraz stoi tam betonowy bunkier, pełniący rolę toalety. Zagrzybione ściany i dach, bardzo niski standard sanitarny. Na tyle fatalny, że inwesto-wanie w jego remont mijałoby się z celem. Dlatego stara toaleta zostanie wyburzona,a na jej miejscu stanie nowa:w szkle,klinkierze,otoczona kwietni-kami i nieco ukryta pod winobluszczem.
Co najważniejsze, na tyle nowoczesna, że nie
trzeba się będzie za nią wstydzić.

Wbrew pozorom to będzie kosztowne przedsięwzięcie
Szacuje się, że tylko za rozbiórkę trzeba będzie zapłacić przeszło 170 tys. zł. Natomiast za
postawienie i wyposażenie nowej - dodatkowo prawie 1,4 mln zł.

Co za tak duże pieniądze? Parterowy budynek z płaskim dachem ukrytym za attyką. Drzwi wejściowe automatycznie rozsuwane.Z myślą o niepełnospraw-nych bez progu i szerokie (1,5 m), by swobodnie mógł się w nich zmieścić inwalidzki wózek. W wejściu ma funkcjonować "system kontroli dostępu,
wyposażony w bramkę z automatem pobierającym opłatę za korzystanie z toalety".Najbliżej będzie toaleta dla niepełnosprawnych (wc i umywalka), a
dalej część damska z kabiną dla matki z dzieckiem (5wc i 7 umywalek) oraz męska (po 4wc i umywalki, 5 pisuarów). Na podłogach i ścianach, aż po
podwieszane sufity, mają być płytki ceramiczne, a doświetlenia w formie ścian z luksferów. Będą też "radary reagujące na podczerwień, sterujące
automatycznym spłukiwaniem i włączaniem wody". Tyle zobaczą klienci,bo budynek zostanie wyposażo-ny jeszcze w wydzielone zaplecze zwane technolo-gicznym, z którego obsługa będzie miała dostęp do wszystkich systemów, zaworów, instalacji, urządzeń radarowych.

Przyszła toaleta ma być w kolorze wega, jaki uzyska z klinkierowej cegły.
Stolarka okienna i drzwiowa będzie aluminiowa, a więc srebrna. Do tego szkło w morskim kolorze i turkusowe luksfery. Powinna wtopić się w parkowe tło dzięki zieleni.Zaplanowano przy niej kwietni-ki, a niektóre z jej ścian - w tym kurtynową - ma porastać trójklapowy bluszcz.

---
Prawie 2 miliony za kibel. I Polska jest biednym krajem?
  • awatar gość: Podobno te radary to norma w europie, nawet na stacjach benzynowych. Jak znam życie WC zostanie zdemolowane, obszczane, zasrane i zarzygane w pierwszym miesiącu użytkowania :D
  • awatar krzyslav: Znajda sie tacy co oleja (doslownie) te dwie banki technologii i nasikaja np do tych kwietnikow jesli zalatwienie sie bedzie wymagalo doktoratu i czipowej karty kredytowej. W Niemczech przy autostradach sa wandalo-odporne wc-ty o dziwo bezplatne i przedziwnie czyste, czystsze niz te platne przy stacjach benzynowych. A moze jednak babcie klozetowe? Kazde rozwiazanie wydaje sie lepsze od topienia 2 mln w sraczu.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: jest fajna toaleta na Wałach Chrobrego, zrobiona z okazji Tall Ships Races w 2007. WC, prysznice i pralnia samoobsługowa. Czysta i pachnąca, ale tam jest obsługa zawsze. i jest bezpłatna.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Dom za ponad 100 mln zł

Tak luksusowej rezydencji, jak ta, ze świecą szukać. Najdroższy dom w Polsce stoi koło Warszawy.

Wyróżniają go najwyższej jakości materiały, własne ujęcie wody, czy osiem łazienek. Brakuje tylko mieszkańców.

Od dwóch lat właściciel próbuje sprzedać posiad-łość za ponad sto milionów złotych.

"Rezydencja zbudowana z materiałów najwyższej jakości, stolarka okienna i drzwiowa wykonana z drewna egzotycznego (mahoń), podłogi z drewna
egzotycznego, posadzki i schody - granit i marmur. Bardzo reprezentacyjne oświetlenie. Przewody c.o. miedziane, miejsce na windę (szyb windowy),własne ujęcie wody (także woda miejska), przyziemie/garaż - 900 m2, magazynki, kotłownia (ogrzewanie gazowe)" - podaje pb.pl za serwisem
gratka.pl.


Chętnych jednak brak. Agent nieruchomości od dwóch lat próbuje sprzedać rezydencję. "Ja wiem, że to dziwnie brzmi, bo powinienem zachwalać uroki tej nieruchomości, ale prawda jest taka, że nieraz mówiłem jej właścicielowi, że podał cenę zaporową. Na moje oko z transakcji nici" - mówi pb.pl agent prowadzący sprzedaż Maciej Pełka.

---
taniooooooooooooocha
  • awatar gość: Nie cierpię takiego przepychu. Wolałbym mieć coś skromnego, gdzie można się czuć swobodnie.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

"Najchudszy" dom w Nowym Jorku wystawiony na sprzedaż


Ma 2,9 m szerokości i 12,8 m długości.

Jest reklamowany jako najwęższy dom w Nowym Jorku. Niezbyt mała jest jednak jego cena - dom został wyceniony na 2,7 mln dolarów.

Dom położony jest w Greenwich Village na Manhattanie, zbudowany z czerwonej cegły dom powstał w 1873 r. pomiędzy dwoma większymi budynkami.

Znany jest także z innych powodów. Przedstawiciel firmy zajmującej się nieruchomościami Alex Nicholas przypomina, że w tym domu mieszkała m.in. słynna antropolożka Margaret Mead i poetka Edna St. Vincent Millay.


W tym dwupiętrowym domu mnóstwo światła zapewniają
duże okna z przodu i z tyłu budynku oraz świetlik w dachu.

Obecny właściciel kupił nieruchomość w 2000 r. za 1,6 mln dolarów. Nicholas twierdzi, że to miejsce dla osoby, która chciałaby posmakować trochę
historii.
  • awatar happygirl: urokliwe miejsce, ja bym mogła kupić, pomijając cenę, możnaby było stworzyć naprawdę klimatyczny dom
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Brak łóżek w szpitalach położniczych zmusza rocznie 4 tys. kobiet do rodzenia dzieci w szpitalnych windach, toaletach i na korytarzach.

Tysiące kobiet w Wielkiej Brytanii rodzi dzieci poza salami szpitalnymi z powodu braku wystarcza-jącej liczby położnych i szpitalnych łóżek - podaje "Daily Mail".

Statystyki pokazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat było co najmniej:
- 63 porodów w karetkach pogotowia i 608 podczas transportu ciężarnej do szpitala
- 117 porodów w oddziałach A&E
- 115 porodów w innych pomieszczeniach szpitalnych
a 36 na korytarzach
- 399 porodów na salach przed- lub poporodowych oraz na recepcji

Rząd zobowiązał się do modernizacji oddziałów położniczych i zwiększenia liczby łóżek.

Obiecał, że kobiety będą miały możliwość wyboru miejsca porodu. Jednak liczba łóżek zmniejszyła się o prawie jedną czwartą od 1997 roku, kiedy to
Partia Pracy na dłużej dostała się do władzy - podkreślają przedstawiciele Partii Konserwatywnej
Rzecznik Torysów, Andrew Lansley,który przestawił te niechlubne statystyki,powiedział,że Laburzyści zmniejszyli liczbę łóżek porodowych o 22% od 1997.
Podkreślił, że w tym samym czasie wskaźnik
urodzeń na Wyspach w niektórych miejscach wzrósł nawet o 20%. -Młode matki nie powinny doświadczać traumatycznych przeżyć związanych z miejscem
urodzeniem dziecka - dodał Lansley.

W Anglii obecnie NHS zatrudnia na pełny etat ok. 25 tysięcy położnych, rząd obiecał dać pracę kolejnym 3,4 tys. Według obliczeń Royal College of Midwives, aby można było zrealizować rządowe plany związane z zapewnieniem odpowiedniej jakości
opieki nad młodymi matkami, potrzeba co najmniej 5 tys. nowych etatów. Ponadto w najbliższych 10 latach ok. połowa położnych odejdzie na emeryturę.

Źródło "Moja Wyspa",

--
wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, nieprawdaż?
  • awatar Bezedura: Czasami mam wrażenie, że co czwarta kobieta tutaj jest w ciąży. Tzn jeszcze zależy gdzie się pójdzie .
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Drzewka schną, bo... nikt nie wie gdzie są klucze


Na sztandarowym deptaku Katowic usychają drzewka. Nie wiadomo, kto ma klucze do kratownic, które drzewka osłaniają. Nie wiadomo też, kto za uschnięcie odpowiada. Katowiccy urzędnicy pytani o to, w pośpiechu przerzucają piłeczkę.


Drzewka usychają. Kto powinien je podlać? Okazuje się, że w Katowicach nikt nie...

Kompleksowy remont ulicy Mariackiej pochłonął 12 mln zł. Położono tu granitowe płyty, ustawiono ławki,zamontowano nowe lampy i posadzono drzewka.
Wszystkie z nich okratowano w obawie przed wandalami. Niestety, drzewa zaczęły usychać. Kto powinien je podlać? Okazuje się, że w Katowicach
nikt nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Zaczynamy od Zakładu Zieleni Miejskiej. - To pytanie słyszałem już wiele razy, ale nie powinno być skierowane do mnie. Na Mariackiej mamy tylko kilka kwietników na lampach i wieżę kwiatową. O nasze rośliny dbamy. A o usychające drzewka pytałem w urzędzie, ale nikt nie wiedział gdzie są klucze do kratownic. Pod roślinami zamontowano system rur nawadniających.
Zapomniano tylko nalać do nich wodę,albo wyznaczyć
osobę, która by to robiła - mówi Mieczysław Wołosz, dyrektor Zieleni.

W takim razie o los drzewek pytamy w wydziale kształtowania środowiska. - Drzewka na Mariackiej nie leżą w moich kompetencjach, ale z własnej
inicjatywy zaczęłam się nimi interesować. Pytałam różnych urzędników, gdzie są klucze do kratownic, niestety nikt nie wiedział - dodaje Zofia Muc,
naczelniczka wydziału i podpowiada: - Może zapytacie w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów?

Pytamy. - Drzewka? Są na gwarancji wydziału inwestycji, bo to przez nich przechodził cały remont - odsyła nas Piotr Handwerker, szef MZUiM.

Dzwonimy do Adama Kochańskiego,naczelnika wydziału
inwestycji. - Klucze do kratownic powinny być w wydziale gospodarki komunalnej. Ale wydaje mi się, że można je podlać bez ściągania kratownic - mówi Kochański, ale też nie potrafi powiedzieć, kto powinien to zrobić.

O odpowiedź na to pytanie poprosiliśmy w końcu Arkadiusza Godlewskiego, wiceprezydenta miasta. - W moim przekonaniu MZUiM. Jeśli w tej sprawie są
jednak jakieś wątpliwości i ktoś próbuje uprawiać spychologię, będę to wyjaśniał - deklaruje.

O zamieszaniu w sprawie podlewania drzewek rozmawialiśmy z Grzegorzem Wójkowskim, prezesem Stowarzyszenia Bona Fides. - To wszystko wygląda jak parodia, jak cytaty z komedii z lat 70. Podejście do takiej błahostki świetnie ilustruje pracę urzędu. Od pewnego czasu przyglądam się różnym inwestycjom w mieście i gdzie indziej nie jest lepiej. Takie np. Bulwary Rawy. Wyremontowane za duże pieniądze zarastają krzakami, bo nikt się tym nie zajmuje - mówi Wójkowski.

---
Gdy się to czyta to po prostu ręce opadają, czyli jak mówią dzieci: opadowywują.
Pomijam już, że drzewa aresztowane w klatką rosną
ale żeby nie miał kto podlać? Taki problem nie do rozwiązania dla urzędników. Może Sejm powinien wydać ustawę? Paranoja totalna.
  • awatar gość: To Państwo nie wywiązuje się z obowiązków w relacjach do Obywateli A Ty - ... o drzewkach? "Nie czas żałować róź gdy lasy płoną !"
  • awatar madleine: zanim zakończy się dyskusja kto ma drzewka podlać, listopad nastanie. Zastanawia mnie jedno- nikomu nie przyjdzie do głowy po prostu napełnić wodą konewkę albo wiadro i podlać nieszczęsne drzewka? Ja mam wzdłóż ogrodzenia kilkanaście wielkich tuj i gdy nie chce mi się wyciągać węża ogrodowego, w formie gimnastyki noszę im ok.10 10-litrowych konewek wody. i daję radę, to nic wielkiego!
  • awatar gość: właśnie, czy to miasto nie ma mieszkańców? na śmingusa-dyngusa potrafią zaczerpnąć wody z hydrantu, a teraz? wielka rzecz drzewka podlać Madleine: też mam tuje pod domem, ale ciężko się przyjmują :/
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nortus
 

Przez trzy dni trwał koszmar 25-letniego mieszkań-ca gminy Szczytniki, który znalazł ofertę towarzyską w ogłoszeniach telegazety i chciał z niej skorzystać.

Mężczyzna wysłał SMS pod wskazany numer telefonu i odtąd rozpoczęły się jego finansowe tarapaty.

Mężczyzna chcąc skontaktować się z kobietą z ogłoszenia wysłał SMS z podanym kodem i już po chwili uzyskał jej numer telefonu. Zaraz jednak przyszła kolejna wiadomość z informacją, że ma wykupić kartę doładowującą za 100zł i kod przesłać
na numer kobiety, a ta dopiero wtedy się z nim skontaktuje.
Mężczyzna odpisał, że zastanowi się nad tą propozycją.

Następnego dnia z numeru telefonu kobiety 25-latek otrzymał wiadomość, że ktoś "zawracał jej głowę", więc w odwecie ona zafunduje mu to samo. Po upływie kilku minut zadzwonił mężczyzna. Zażądał 100 zł w zamian za to, że klient w ogóle korespondował z kobietą. Zagroził jednocześnie, że w przypadku niespełnienia jego oczekiwań zostanie "namierzony i pobity".
Mężczyzna obawiając się gróźb kupił kartę dołado-wującą i przesłał kod pod wskazany numer telefonu.

Po kolejnych kilku minutach zadzwonił ponownie ten sam mężczyzna. Tym razem poinformował, że godzina usług kobiety kosztuje 400 zł i taka kwota ma wpłynąć na konto bankowe. Jeśli tak się nie stanie, on lub ktoś z jego bliskich zostanie pobity. 25-latek wpłacił pieniądze.

Jednak i to nie zaspokoiło rozmówcy. Jeszcze tego samego dnia zażądano od 25-latka kolejnych 300 zł. Mężczyzna, który dzwonił, tłumaczył, że tyle
kosztowało go uzyskanie bilingów i danych osobo-wych na wypadek, gdyby poprzednie 400 zł nie wpłynęło. Billingi okazały się niepotrzebne, ale -mówił głos w telefonie - dotarcie do nich nie było darmowe.

Ale i to nie rozwiązało sprawy. Kolejne żądanie dotyczyło następnych 300 zł i dopiero w tym momencie mężczyzna zdecydował się powiadomić policję o całym zajściu. Policjanci pracują nad sprawą, przestrzegają też przed szukaniem
znajomości w ten sposób.
---
Chłopcy uważajcie z jakich dziwek korzystacie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Zobacz masakrę na czterech kołach

Szczęk giętej blachy i tłuczone szkło. Oto spece z Euro NCAP rozbili 8 aut.
Serię testów najlepiej zniosła nowa Skoda Yeti, zaś nowe Sorento to już trzeci model Kii na piątkę. Hybrydy Hondy i Toyoty też okazały się twarde. Świętują również w Renault, Subaru i VW. Najsłabiej wypadł Citroen. W DZIENNIKU na własne oczy zobaczysz wyniki niszczących doświadczeń...

Przypominamy, że nowy schemat testów wprowadzono w życie na początku 2009 roku. Ogólna ocena (od jednej do pięciu gwiazdek) jest średnią ocen
uzyskanych w czterech kategoriach -bezpieczeństwo dorosłych (50 %), bezpieczeństwo dzieci (20 %), bezpieczeństwo pieszych (20 %) oraz dostępność systemów wspomagających bezpieczeństwo (10 %).
Przedstawiciele Euro NCAP podkreślają, że dzięki nowym rozwiązaniom uzyskanie wysokiej oceny tej organizacji przez poszczególnych producentów
jest dużo trudniejsze.

Nowością są również testy przy zderzeniu bocznym, podczas których najczęściej dochodzi do niebez-piecznych urazów kręgów szyjnych i całego
kręgosłupa. W tej dyscyplinie najlepiej chronią siedzenia i zagłówki, które mają na pokładzie Honda Insight, Kia Sorento i Skoda Yeti. Zdaniem
inżynierów Euro NCAP ochrona kręgów szyjnych jest najsłabsza w Citroenie C3.

"Ostatnie wyniki testów Euro NCAP to kolejny krok milowy w historii Kia. To już trzeci 5-gwiazdkowy wynik dla naszego nowego modelu i doskonałe
nawiązanie do najwyższej oceny przyznanej cee'dowi
w roku 2007 oraz Soulowi w 2009. Tworząc nowe Sorento robiliśmy wszystko aby sprostało ono lub
wręcz przewyższyło oczekiwania klientów pod każdym względem, w tym także i bezpieczeństwa." - powiedział Benny Oeyen, dyrektor marketingu Kia Motors Europe.


"Wyniki potwierdzają nasze zaangażowanie w kwestie bezpieczeństwa już w fazie projektowej, co również obejmuje testy geometrii foteli oraz
wytrzymałości stosowanych materiałów. Poddajemy próbie różne ustawienia siedzeń i staramy się ulepszać właściwości całego systemu. Korzystamy z
najnowocześniejszych technologii i metod badawczych, ponieważ bezpieczeństwo jest jednym z kluczowych elementów opracowywanych w nowych modelach marki Skoda" - mówi Eckhard Scholz, członek Skoda Auto BOD odpowiedzialny za
rozwój technologiczny.

Maksymalna nota pięciu gwiazdek jest wyłącznie w zasięgu tych pojazdów, które w 85 proc. danej gamy modelowej mają system ESP dostępny w wyposażeniu standardowym. Tu ponownie nie poszło Citroenowi, którego C3 nie spełniło tego wymogu.

Oto dokładne wyniki najnowszych testów zderzeniowych Euro NCAP:

Citroen C3 - ocena całkowita: 4 gwiazdki
- ochrona dorosłych pasażerów: 83 proc.
- ochrona dzieci: 74 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 33 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 40 proc.


Honda Insight Hybryd - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 90 proc.
- ochrona dzieci: 74 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 76 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 86 proc.


Kia Sorento - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 87 proc.
- ochrona dzieci: 84 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 44 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 71 proc.


Renault Grand Scenic - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 91 proc.
- ochrona dzieci: 76 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 42 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 99 proc.


Skoda Yeti - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 92 proc.
- ochrona dzieci: 78 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 46 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 71 proc.


Subaru Legacy - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 79 proc.
- ochrona dzieci: 73 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 58 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 71 proc.

Toyota Prius - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 88 proc.
- ochrona dzieci: 82 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 68 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 86 proc.


Volkswagen Polo - ocena całkowita: 5 gwiazdek
- ochrona dorosłych pasażerów: 90 proc.
- ochrona dzieci: 86 proc.
- bezpieczeństwo pieszych: 41 proc.
- systemy bezpieczeństwa: 71 proc.















 

nortus
 
Na wojnę z oszustami

Cofanie liczników i podrabianie książek serwiso-wych to plaga na rynku aut używanych. Nieuczciwi sprzedawcy w ten sposób maskują przeszłość samochodów.

Jednak wynaleziono bat na takich oszustów - to specjalna nalepka opracowana przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych. Pierwszy sięgnął po nią Ford - zobacz jak wygląda.


W ostatnich latach oszuści na rynku aut używanych upodobali sobie fałszowane książki serwisowe, które można kupić na internetowych aukcjach. Dzięki fałszywkom pojazdy są w cudowny sposób odmładzane, a potwierdzające to wpisy i pieczęcie wyglądają bardzo wiarygodnie i przekonująco. Sfałszowane książki serwisowe pomagają ukryć historię samochodu i prawdziwe informacje na jego
temat, np. przebieg, poważne awarie czy kolizje.


Tracą na tym kupujący auta z drugiej ręki. Cierpi też reputacja producentów.
Wszystko wskazuje na to, że jedni i drudzy mogą odetchnąć-batem na ten proceder jest zabezpieczona
centralnie personalizowana nalepka w książce
serwisowej samochodu.To zabezpieczenie opracowali specjaliści Centrum Personalizacji w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW).

Przypominamy, że właśnie w PWPW są produkowane centralnie personalizowane prawa jazdy i dowody rejestracyjne oraz banknoty, blankiety dowodów
osobistych paszportów biometrycznych i inne dokumenty.

Pierwszym producentem samochodów,który zdecydował się na zastosowanie tego rozwiązania jest Ford Polska. Od marca 2009 roku każdy model Forda opuszcza salon z książką serwisową, w której wklejona jest zabezpieczona nalepka.

Nalepka z PWPW zawiera informację o numerze VIN samochodu, logotyp producenta oraz numer seryjny naklejki. Nalepka taka jest wykonana ze
specjalnego materiału, którego wierzchnia warstwa zostaje trwale zniszczona przy próbie naruszenia integralności z podłożem.


Dodatkową formą zabezpieczenia,która maksymali-zuje trudność bezśladowego oderwania nalepki od kartki jest wykonanie nacięć na powierzchni
zastosowanego materiału o dowolnym kształcie zgodnym z życzeniem producenta aut. Nadruk jest czarny, ale - podobnie jak w dokumentach i banknotach - w świetle lampy UV zmienia kolor (w tym wypadku na zielony).


Nalepki są drukiem ścisłego zarachowania,persona-lizowane są centralnie w PWPW S.A. Jak mówią twórcy tego zabezpieczenia dzięki temu producent ma pewność, że czyste blankiety nalepek nie dostaną się w niepowołane ręce.

Bazę danych na temat numerów nalepek przydzie-lonych konkretnym numerom VIN samochodów przecho-wuje producent samochodów. Proces personalizacji trwa bardzo krótko - gotowe nalepki odsyłane są do producenta aut w dniu,w którym zostały zamówione. Pozwala to na szersze stosowanie zabezpieczonej nalepki w przemyśle motoryzacyjnym,
np. w celu potwierdzania przeglądów i napraw w ASO. Jak widać, walka z oszustami może być bardzo prosta.

---
Tylko ciekawe czy skuteczna. To czas pokaże .
 

nortus
 
DWA KSIĘŻYCE NA NIEBIE.

Dwudziestego siódmego sierpnia, pół godziny po północy - na wygwieżdżonym niebie Mars będzie najjaśniejszy. Będzie taki duży jak księżyc w pełni, chociaż będzie oddalony 34,65 milionów mil od Ziemi.
Będzie to wyglądało, jakby Ziemia miała dwa księżyce!  Nie należy przeoczyć tego wydarzenia. Podziel się tą wiadomością ze znajomymi, bo nikt z żyjących nie będzie miał okazji obejrzeć czegoś takiego drugi raz.

Powtórzy się to w 2287 roku.



DATE A RETENIR : 27 Août 2009

DEUX  LUNES  DANS LE CIEL Le 27 aout prochain, à minuit 30 minutes, regardez dans le ciel. La planète Mars sera la plus brillante dans le ciel étoilé. Elle sera aussi grosse que la pleine lune, bien que Mars soit à 34,65 millions de Miles de la Terre. Soyez donc certains de ne pas manquer cet événement ... Cela nous apparaîtra, à l'oeil  nu, comme si la Terre possédait 2 Lunes !!!... La prochaine fois que cet événement se reproduira sera en l'année 2287 ! Partagez cette information avec tous vos amis car PERSONNE en vieaujourd'hui ne pourra voir cela une seconde fois ..
  • awatar gość: Que sais-je
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ale właśnie się zastanawiam kiedy to ma być: O godz. 0,30 27 sierpnia - tzn. za 2,5 godziny?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Renfri: poprawiłem ale chyba zbyt dosłownie wzięłaś zapis. Ja zrozumiałem żeby obejrzeć i podać wiadomość dalej. dzięki
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 
  • awatar tannat: panna sie ociupinke obrazila :)
  • awatar antybohaterka: obrażona faktycznie a na ostatnim zła,że cała jej kocia perfumeria zniknęła w kąpieli ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Silka to była sama sierść i kości. Ważyła 3,5 kg ale z tego chyba 3 kg to futro. W kąpieli wyszło dopiero ile ma futra. Na zdjęciu miała około 2 lat. :d
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Tesco otwiera bank

W przyszłym roku sieć marketów Tesco rozpocznie własną działalność bankową.
Klienci nowo otworzonej jednostki będą mogli tu m.in. założyć własne konto oszczędnościowe i wziąć kredyt hipoteczny. Na razie tylko w Anglii.


Działalnością bankową Tesco zajmie się istniejący już wydział firmy o nazwie Tesco Personal Finance. TPF zatrudnia 400 osób w Edynburgu i obsługuje około 6 mln klientów, którym oferuje m.in. ubezpieczenia, pożyczki i karty kredytowe. Teraz w Glasgow ma powstać nowa placówka, w której pracę znajdzie dodatkowe 800 osób w dziale sprzedaży i call center. Jest to duży krok w stronę otworzenia pełnowymiarowego banku detalicznego.

Projekt ma być zrealizowany do końca I połowy 2010 r. Do istniejącej już oferty dołączą między innymi konta osobiste i kredyty hipoteczne. Według Tesco bank w ciągu kilku lat zacznie przynosić zyski rzędu 1 mld funtów rocznie.
 

nortus
 

No właśnie, zobaczymy czy zeszły się dwa księżyce i słońce jednocześnie, ha ha ha.

A poważniej, zobaczymy czy Księżyc i Mars staną razem, ramię w ramię, zasłaniając świat.

Więc na razie mówimy dobranoc drogie Pingerki :d
  • awatar antybohaterka: I my sie kłądziemy,moje lewe oko i moje prawe oko ;) U mnie leje okropnie i grzmi więc na niebie nic nie widać. Dobranoc! :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @antybohaterka: smacznej nocki, tzn. kolorowej :d
  • awatar gość: dobranoc i kolorowych :)
Pokaż wszystkie (5) ›