Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 20 sierpnia 2009

Liczba wpisów: 10

nortus
 


Mniej Szczecina dla palaczy. Dym i pety precz!

Uwaga! Palenie papierosów na miejskich przystan-kach może teraz kosztować nawet 500 zł.


W środę weszła w życie uchwała rady miasta w tej sprawie (bo minęło 30 dni od jej opublikowania w Dzienniku Urzędowym Województwa Zachodniopomorskiego)

Z nowego prawa wynika, że nie wolno palić tytoniu na przystankach komunikacji miejskiej. Zakaz obowiązuje w odległości 15 m od słupka wyznaczają-cego przystanek autobusowy i tramwajowy. Nie wolno też palić papierosów na placach zabaw, Różance,widowni Teatru Letniego,koronie stadionu Pogoni, a także podczas zawodów sportowych, festynów i koncertów.


- Za złamanie zakazu grozi kara w wysokości od 20 do 500 zł - informuje Joanna Wojtach, rzecznik szczecińskiej straży miejskiej. - To, jaki mandat
strażnik wypisze, będzie zależeć przede wszystkim od postawy osoby karanej.

Na razie strażnicy jeszcze nie karzą, tylko zwracają uwagę i informują o zakazie palenia. Na przystankach nie będzie linii oznaczającej strefę wolną od dymu, strażnicy nie będą mieli też ze sobą miarki. 15 metrów będą odmierzać "na oko".

- Najważniejsze, aby nie palić w obrębie wiaty - mówi rzecznik Wojtach. - Mandat można dostać nie tylko za palenie, ale też za rzucenie niedopałka.



Nareszcie. Chcesz palić - pal u siebie w domu.
  • awatar Imaginacja: Uf, na szczęście ja nie palę :P
  • awatar gość: miłe wieści na dzień dobry??? no chyba nie dla wszystkich
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Wadera: witaj. bardzo miłe. wreszcie nikt nie będzie pluł dymem komuś prosto w twarz. gdyby palacze umieli się kulturalnie zachowywać nie trzeba by wprowadzać żadnych ograniczeń. niestety. a żebyś zobaczył jak wyglądają przystanki w Szczecinie - poco rzucać niedopałek do śmietnika lepiej rzucić pod nogi i śmierdząc wsiąść do busu czy tramwaju i zrobić głęboki wydech komuś prosto w twarz. :)
Pokaż wszystkie (21) ›
 

nortus
 

O posadę sekretarki w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Krakowie ubiega się 587 chętnych, w tym absolwenci wyższych studiów z
certyfikatami potwierdzającymi znajomość dwóch języków obcych - pisze "Dziennik Polski".


Skala zgłoszeń w konkursie przekroczyła nasze wszelkie wyobrażenia -przyznaje Małgorzata Woźniak, rzecznik wojewody małopolskiego, któremu
podlega WIOŚ.

Teraz WIOŚ będzie miał poważny kłopot z wyborem jednej osoby, bo z każdym kandydatem spełniającym warunki trzeba przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną.
Przesłuchanie ponad pół tysiąca osób może trwać tygodniami. Rozważana jest więc propozycja przeprowadzenia pisemnego testu, po którym tylko osoby z najlepszymi wynikami zostałyby zaproszone na rozmowy kwalifikacyjne.


Czyżby wróciły czasy pani magister sprzątaczki?
  • awatar gość: też tak siedzę :d może tylko garderobę mam bardziej kompletną :d :d :d
  • awatar gość: takie czasy, ciężko o pracę, jakąkolwiek pracę, to pracą w biurze nikt nie pogardzi
  • awatar madleine: w biurze jak w biurze, ale Wojewódzki Inspektorat? To szansa, otworzyć wiele drzwi. Wiem, to nie PRL, ale nie oszukujmy się. Osoba zatrudniona w odpowiednim miejscu, poznająca przez to duuużo odpowiednich ludzi, może wiele :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Tak zdradzają mężczyźni, a tak kobiety

Wbrew niektórym zwolennikom równouprawnienia, a właściwie zrównania obu płci, kobiety i mężczyźni różnią się. Różni się ich mózg, układ hormonalny i anatomia, a co za tym wszystkim idzie - także podejście do seksu. Inaczej osiągamy spełnienie, co innego nas rozochoca i... inaczej zdradzamy.


Podczas, gdy mężczyznę stymuluje stres, kobieta, by być gotowa do współżycia, potrzebuje stanu relaksu i... na przykład ciepłych stóp. Zgodnie
z rubasznym powiedzeniem będzie "łatwiejsza" po lampce wina. Tego między innymi możemy dowiedzieć się z książki "The Female Brain" ("Kobiecy mózg") autorstwa neurolog i psychiatry dr Louann Brizen-dine z Langley Porter Psychiatric Institute w San Francisco.

"Tych różnic jest więcej i trzeba się z nimi pogodzić, by obu płciom łatwiej się żyło" - mówi autorka i przekonuje, że czas przestać udawać, że jesteśmy równi i identyczni. Jej zdaniem taka
"hipokryzja" oddala nas od zrozumienia siebie
nawzajem i tylko szczerość pozwoli na znalezienia wspólnego języka.

Brizendine od lat specjalizuje się w badaniu wpływu hormonów na kobiety. W swojej książce połączyła własne doświadczenie lekarza klinicysty z tysiącami wyników badań neurologów i lekarzy z ostatnich 10 lat. Stworzyła swoista instrukcję
zrozumienia i "obsługi" kobiet. Zdradza, co w na-szej biologii każe się dziewczynkom bawić lalkami
i jaki hormon sprawia, że nastolatki szaleją za zakupami i SMS-ami.

INACZEJ ZDRADZAMY

Czego możemy się dowiedzieć z jej publikacji? Na przykład tego, że kobiety rzeczywiście mniej, a w szczególności RZADZIEJ interesują się seksem, niż
mężczyźni, którym myśl o nim towarzyszy na co dzień.

Co nie znaczy, że nie zdradzają. Wiarołomność pań mogłaby zdziwić niejednego konkubenta czy męża. Kobiety często skaczą w bok, jednak nie dla przy-jemności, ale w poszukiwaniu lepszych genów.

Właśnie dlatego, jak wynika z badań m.in. prof. Jana Havlicka z Uniwersytetu Karola w Pradze,
kobiety, które mają już partnera,podczas owulacji wolą zapach innego,bardziej dominującego mężczyzny
Inaczej jest z kobietami samotnymi-one zadowolą się każdym partnerem, który zapewni im stabili-zację i poczucie bezpieczeństwa. Istnieją dane mówiące o tym, że co najmniej 10 procent mężczyzn wychowuje biologiczne dzieci innych panów nic o tym nie wiedząc.


KIEDY INDZIEJ MAMY OCHOTĘ

Bezsensowne byłoby rozwijanie dobrze znanego wątku, że w rozpowszechnianiu genów siłą rzeczy mężczyźni mogą iść na ilość, a kobiety - na jakość. Dla panów seks może stać się rodzajem rozrywki, dla pań nieodmiennie wiąże się z
odpowiedzialnością. Nasza ochota na seks jest uwarunkowania hormonalnie i przyjmuje różny
"rozkład czasowy". Panami steruje nieustannie wydzielany testosteron, którego stężenie wzrasta już na samą myśl o seksie. Kobiece pożądanie wzmagane jest przez estradiol, hormon płciowy, który pełni podobną rolę jak testosteron u mężczyzn. Nie wydziela się on jednak stale, lecz
wtedy, gdy organizm kobiety jest gotowy na zapłodnienie, czyli w okresie owulacji.

"To sprawia, że kobiety mogą być zainteresowane seksem przez pewien czas, a potem mogą przez parę tygodni zajmować się czymś innym. Mężczyźni tak nie potrafią" - twierdzi Kim Wallen, psycholog i endokrynolog z Emory University.Doktor Brizendine twierdzi, że różnice w tym, jak często myślimy
o seksie, są jeszcze większe,niż przyzwyczailiśmy się uważać. Jej zdaniem kobiety myślą o seksie raz na kilka dni, a mężczyźni - nawet co minutę.

ORGAZM TEŻ MA PŁEĆ

Panowie mają szybsze i mniej skomplikowane podejście do seksu. Zdaniem autorki "Kobiecego mózgu" mechanizm ich orgazmu jest czysto
"hydrauliczny".
Można to opisać schematem: podniecenie - napływ krwi do członka - wzwód.
Zrozumienie mechanizmów erekcji umożliwiło opracowanie słynnej niebieskiej pigułki leczącej jej zaburzenia - viagry.

Kobiety nie mają jeszcze swojej. Ich szczytowanie jest dużo bardziej skomplikowane i nadal do końca niezrozumiane. Wiadomo już jednak, że kobieta, by osiągnąć orgazm, musi przestać myśleć. Biologicznie rzecz ujmując: wyłączyć ciało migdałowate, czyli ośrodek mózgu odpowiedzialny za odczuwanie silnych emocji, takich jak strach, gniew czy niepokój. To dlatego panie potrzebują od trzech do dziesięciu razy więcej niż panowie czasu na to, by przeżyć spełnienie.
  • awatar badyl.: Taki artykuł bez zboczonego zdjęcia? Zawiodłeś mnie. xP
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Tikkakosken mannekiini: no widzisz :d
  • awatar gość: zdanie na ten temat mam .... ale dla siebie :d
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Wieża dowodzenia (stan w 2005 r.)


Wieża dowodzenia (rekonstrukcja pierwotnego wyglądu)Bateria Goeben - wybudowana w latach trzydziestych XX w. na wyspie Wolin.

Bateria ciężkiej artylerii nadbrzeżnej przeznaczonej do zwalczania okrętów
liniowych na Zatoce Pomorskiej.

Decyzję o budowie baterii niemieckie władze wojskowe podjęły w 1935 r.,chcąc wzmocnić ochronę Zatoki Pomorskiej i portu w Świnoujściu przed wrogimi okrętami w spodziewanym konflikcie zbrojnym. Bateria wybudowana została w latach 1938-39 i składała się z dwóch części: wieży dowodzenia i stanowisk artyleryjskich.


Wieża dowodzenia

Ośmiokondygnacyjna, betonowa budowla o charakte-rystycznym kształcie dzwonu,w pełni autonomiczna. Ukształtowanie ścian zewnętrznych wieży upodab-niało ją do latarni morskiej oraz zwiększało zdolność rykoszetowania pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych.

Pierwotne przeznaczenie poszczególnych kondygnacji:

a.. I kondygnacja (piwnica) - pomieszczenia techniczne (maszynownia,magazyny, urządzenia wentylacyjne),

b.. II kondygnacja - centrala dowodzenia,

c.. III kondygnacja - pomieszczenia socjalne,

d.. IV, V, VI kondygnacja - pomieszczenia załogi,

e.. VII kondygnacja - pomieszczenia pogotowia obsługi,

f.. VIII kondygnacja - na tym poziomie,osłoniętym pancerną kopułą,znajdował się optyczny dalmierz artyleryjski o bazie (szerokości) 12 m.
Umożliwiał on obserwację obiektów znajdujących się w odległości do 45-50 km.

Wieża znajduje się na wzniesieniu o wysokości 12 m n.p.m.,w odległości ok.750 m od brzegu morskiego
Wysokość samej wieży wynosiła pierwotnie ok. 18m.


Stanowiska artyleryjskie

Umiejscowione zostały w lesie, w odległości ok. 2,5 km od brzegu morskiego,co miało uniemożliwiać wrogim okrętom dostrzeżenie błysków z luf podczas
wystrzałów. Na stanowiskach zainstalowano trzy armaty o kalibrze 283 mm,strzelające pociskami o wadze 284 kg i zasięgu 36 km.

W 1940 r. Niemcy zdemontowali armaty i przenieśli je do Norwegii.

Stanowiska artyleryjskie połączone były torami kolejki wąskotorowej. Oprócz samych dział znajdowały tu się również różnorakie budowle pomocnicze(schrony amunicyjne, kotłownia,elektrow-nia, pomieszczenia mieszkalne załogi, warsztaty, magazyny itp.). Załoga baterii Goeben liczyła łącznie 250osób.


Bateria współcześnie

W 2001 r. rozpoczęto remont wieży dowodzenia. Usunięto przedpancerz dalmierza i nadbudowano ażurową, stalową konstrukcję, na szczycie której
umieszczono punkt ostrzegania pożarowego (tzw. dostrzegalnię).

Obecnie dawna wieża dowodzenia baterii (zwana popularnie dzwonem) pełni rolę edukacyjno-turys-tyczną i jest dostępna w sezonie letnim dla zwiedzających.

Obiekt leży na ścieżce dydaktycznej Szlak Fortyfikacyjny Twierdzy Świnoujście.

Nazwa baterii pochodzi od nazwiska gen. Augusta Goebena, dowódcy korpusu, a później armii, zasłużonego w wojnie francusko-pruskiej 1870-1871.



W okół znajduje się wiele fortyfikacji i bunkrów, stanowią atrakcję prawobrzeżnej części miasta.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Biblie z XVII wieku, pamiętniki, zapisy nutowe, księgi metrykalne, a nawet rękopis sztuki teatralnej - w świdnickim Kościele Pokoju odkryto największe archiwa luterańskie w Polsce


- To,co się tutaj uchowało, to cud - mówi dr Adam Górski,historyk z Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Osiem tysięcy woluminów od lat leżało w zupełnym zapomnieniu w salach z tyłu plebanii Kościoła Pokoju w Świdnicy.Na regałach po sufit, w stosach na podłodze;niektóre rozpadające się i zagrzy-ione - Nie ruszaliśmy ich z obawy przed dalszym uszkodzeniem. Poza tym nie były skatalogowane, nie było też warunków do ich eksponowania - mówi ks. Waldemar Pytel, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Świdnicy. - Domyślałem się, że są tam cenne rzeczy, ale nie sądziłem, że aż tak wartościowe jak się teraz okazało.


Z archiwów dotąd niedostępnych dla zainteresowa-nych wkrótce będzie można korzystać przez internet, a także w czytelni na miejscu. Do końca roku ma się zakończyć cały finansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego projekt "Biblioteka cyfrowa Kościoła Pokoju".

Perłą znaleziska jest niezwykła kolekcja dwustu Biblii, z których najstarsza pochodzi z 1630r. Zamknięte paskami w drewnie oprawnym w tłoczoną skórę, wzmocnione okuciami, przetykane rycinami Rembrandta i Dürera,na czerpanym papierze,niektóre
ręcznie zdobione. - W rodzinach ewangelickich Biblie domowe pełniły szczególną funkcję. Ojciec rozpoczynał dzień przy wspólnym stole od odczyta-nia jej fragmentów. Często uczono z niej pierwszych słów. - Nie wszystkich było stać, żeby posłać dzieci do szkół i Biblia, która bywała
jedyną książką w domu, stawała się też podręczni-kiem - opowiada ks. Waldemar Pytel, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Świdnicy.

Biblie były też rodzajem kronik rodzinnych, bo na wolnych stronach przedtytułowych zapisywano ważne wydarzenia. O jednej z nich wiemy, że została kupiona za dwa talary i 15 srebrnych groszy przy okazji narodzin córki Anny Eleonory 28 kwietnia 1792 roku. Z kolejnych zapisków dowiadujemy
się,że dwa lata i dziewięć dni później dziewczynka
utopiła się w rzece, a wkrótce po tym wydarzeniu jej ojciec Biblię odsprzedał. W innej właściciel
zawarł w datach narodzin, ślubów, pochówków 60 lat z życia swojej rodziny.

- Ten zwyczaj notowania znam dobrze z własnego domu. Po babci ze Śląska Cieszyńskiego pozostał mi śpiewnik kościelny z jej zapiskami ołówkiem:
"Kupiłach kozę" czy "Helka wróciła mi piniondze" - wspomina proboszcz.

Wzrusza pamiętnik kilkunastoletniego chłopca ze Świdnicy z lat 1912-14. W zeszycie w ciemnych okładkach Hans Horter zapisywał bieżące wydarzenia
uwagi, działania matematyczne, próby poetyckie.
"Wojna musi być!" - tak nastolatek rozpoczyna swój wiersz z 1914 r. Mamy także opasły dziennik
miejscowego pastora, pisany sumiennie dzień po dniu w latach 1909-20.

- Kilkanaście dni temu trafiliśmy na ciekawostkę:
"Laura Gräfin von Pilos", dramat w trzech aktach spisany piórem w 1881 roku w Legnicy - dodaje
proboszcz. - Policarpus Sion - tak podpisał się, zapewne pseudonimem, autor,o którym nie wiemy nawet, czy był mężczyzną, czy kobietą. Jeśli sztuka, która pewnie nigdy nie była pokazywana ani wydana, okaże się interesująca, to wystawimy ją w 2011 r., na dziesięciolecie wpisania Kościoła Pokoju na listę UNESCO.

Księgozbiór jest podzielony na rękopisy,starodruki
(wydane przed 1800r) oraz varia: wiekowe książki kulinarne,rzeczy z teologii,muzykologii,etnologii,
albumy fotograficzne.

To największe ze znanych historykom luterańskich archiwów w Polsce - uważa dr Adam Górski, który opracowuje świdnickie zbiory. - Jego wyjątkowość
polega też na zachowaniu ciągłości. Po wojnie parafie ewangelickie, kojarzące się z Niemcami, były zamykane, rozkradane, zamieniane na magazyny
zbożowe.Te zbiory są gratką także dla socjologów, etnografów czy muzykologów, bo mamy tu również tysiące zapisów nutowych.

Wśród rękopisów przeważają księgi chrztów,ślubów, zgonów, konfirmacji, rozmaite księgi rachunkowe, akty prawne gminy ewangelickiej. Część zbiorów już pojechała do Ossolineum, gdzie w specjalnej komorze dezynfekcyjnej są one osuszane i odgrzybiane. Podczas przeszukiwania archiwów historycy trafili także na dwie mosiężne misy chrzcielne z XVI wieku.

Leżały w kącie na podłodze,przykryte szpargałami - mówi historyk. - To tzw. misy norymberskie wytwarzane w warsztatach Norymbergi od średniowiecza.
Prawie półmetrowej średnicy, są bogato zdobione ornamentami na dnie i brzegach. Na jednej widać wizerunek Baranka Bożego, na drugiej - scenę
Zwiastowania. Na kołnierzach mis biegną napisy, których wciąż nie udało się rozszyfrować. - Bywało, że z braku miejsca wyrazy skracano, pozos-tawiając tylko ich fragmenty.Zapewne będziemy potrzebowali pomocy specjalisty od brachygrafii, czyli badania skrótów - mówi dr Górski. - Na razie to dla nas zagadka.
---
Fajnie, że odnaleziono prawdziwe skarby w zniszczonym wojnami kraju. Nie rozumiem tylko, jak stosy staroci leżały prze kilkadziesiąt lat i nikt nie zainteresował się co się tam znajduje.
Mi ciekawość nie pozwoliłaby żeby przez lata nie sprawdzić co tam leży.
  • awatar nerwicaaa: Byłam w tym Kościółku, jest na przeciwko mojego inernatu. Straaasznie dużo wycieczek zwiedza właśnie ten Kościół. ,Nie rozumiem tylko, jak stosy staroci leżały prze kilkadziesiąt lat i nikt nie zainteresował się co się tam znajduje.' Też się dziwię ;)
  • awatar gość: wczoraj czytałam na ten temat luter co prawda nie należy do moich ulubieńców ale co mi tam .... :d nie ja zerwałam jego kartkę powieszoną na drzwiach :d
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Wreszcie, poza cruiserami rzecznymi, zaczynają wpływać do Szczecina trochę większe statki wycieczkowe.

W zeszłym roku były dwa, w tym roku już dwa.

Po raz pierwszy luksusowy amerykański wycieczko-wiec m/s Silver Cloud. Na jego pokładzie przypły-nęł około 250 pasażerów głównie z USA i 200 członków międzynarodowej załogi.

M/s Silver Cloud ma długość 156m, szerokość 21,4m i zanurzenie do 5,7m. Statek cumował przy Wałach Chrobrego od godz. 8.00 do 19.00. Pasażerowie zwiedzili miasto i uciekli dalej.

Dzisiaj jest kolejny po raz pierwszy będzie gościć w Szczecinie niemiecki wycieczkowiec pełnomorski m/v Delphin. Na jego pokładzie przypłynie około 400 pasażerów z Niemiec i 200 członków międzynarodowej załogi. Statek będzie również cumował przy Wałach Chrobrego w godz. 8.00-19.00.

Oba pełnomorskie cruisery będą witane na nabrzeżu grą reprezentacyjnej orkiestry, a w trakcie pos-toju w porcie przy trapie będzie działał specjal-nie przygotowany punkt informacji o mieście. Takie przyjęcie jest już zwyczajem w naszym porcie i jest bardzo dobrze przyjmowane przez pasażerów.

Prawie jak Titanic czy śp. Batory

oraz załogę.






Od 17 do 20 sierpnia przy nabrzeżach znajdujących się u stóp Wałów Chrobrego w Szczecinie będzie cumować aż osiem wycieczkowców. Wśród nich będą dwa pełnomorskie cruisery, które odwiedzą nasz port po raz pierwszy.

(jest tak gorąco, że za cholerę nie pójdę robić fotek więc te są z netu)
 

nortus
 

Kończąc opowieści o Świnoujściu dodam jeszcze informacje o pozostałych  Fortach:


Fort Gerharda, zwany również Fortem Wschodnim -

jeden z fortów Twierdzy Świnoujście. Położony jest we wschodniej części Świnoujścia, w dzielnicy
Warszów, na wyspie Wolin, w pobliżu latarni morskiej.

Fort należy do najlepiej zachowanych do obecnych czasów pruskich nadbrzeżnych fortów artyleryjs-kich w Europie. Położony na wyspie Wolin,adminis-tracyjnie należy do Świnoujścia.

Wybudowany został w latach 1856-1863,przeznaczony do obrony portu przed nieprzyjacielską flotą. Dwukondygnacyjna,owalna reduta po 1863 r.otoczona wraz ze wschodnim fragmentem wałów ziemnych fosą wodną.Od 1881 r.ufortyfikowana bateria nadbrzeżna z zachodnią lawą artyleryjską i wschodnią galerią
dla dział oraz kazamatami, wyposażona dodatkowo w dwie kaponiery.

W II poł. XIXw. dwukondygnacyjna reduta, pełniąca rolę bloku koszarowo-bojowego została przebudowana
stając się zapleczem wysokich obwałowań ziemnych, skierowanych grotem w stronę północno-wschodnią. Całość do roku 1863 otoczona fosą wodną.

Zwodzony pomost przez fosę wiódł do głównego wejścia reduty i dalej na dziedziniec fortu. W latach 1870-1881 uwagę obrońców przekierowano bardziej na północ, włączając w obszar fortu jego obecną część zachodnią - dawniej baterię dział polowych. Na zachodniej lawie i na wschodniej galerii artyleryjskiej budowniczowie przewidzieli 10 stanowisk ogniowych dla dział,na których zainstalowano jedynie 4 armaty nadbrzeżne Kruppa kalibru 210 mm, oraz 7 armat 150 mm. Fort uzbrojony był również w artylerię polową i później
w karabiny maszynowe. Na południowym i północnym odcinku fosy zbudowano 2 schrony strzeleckie połączone podziemnymi tunelami z dziedzińcem fortu. Z kolei na przełomie XIX i XX doprowadzono łączność telegraficzną oraz kolej wąskotorową.

Fortyfikacja ta początkowo obsadzona była przez piechurów i artylerzystów w sile batalionu ok. 300 ludzi.
Po I wojnie światowej obiekt przeszedł pod zarząd niemieckiej marynarki wojennej,pełniąc jednocześ-nie rolę pomocniczą aż do końca IIwojny światowej
Po wojnie używany przez Rosjan, od 1962 r. prze-kazany miastu.Od opuszczenia obiektu przez Rosjan przez kilka lat pełnił funkcje magazynów, a później został opuszczony.
W 2001 roku został wydzierżawiony przez fascynatów, którzy na jego terenie prowadzą jedną z najciekawszych inicjatyw związanych z tzw. żywą historią. W Forcie rezyduje historyczny komendant Twierdzy Morskiej, a po całym obiekcie oprowadzają
przebrani w pruskie mundury studenci.

Śródszaniec fortu

Zbudowany w latach 1848/49-1859 miał wraz z wewnętrznym bastionem ceglano-ziemnym pierwotnie służyć do ostrzału okrężnego. Był wtedy otoczony
fosą z mostem zwodzonym. Szybki rozwój artylerii sprawił, że w latach 1876-77 przebudowano go całkowicie na budowlę koszarowo-sztabową i magazyn.

Ozdobna fasada antydatowana na rok 1859 pochodzi z 1877 roku, gdy przebudowano strzelnice działowe na podwójne otwory okienne.

W dole prawego cokołu bramy wykuto dwie liczby podające wysokość zewnętrzną n.p.m. starego fortu i dolnej ławy działowej. Mimo tej adaptacji, w
wewnętrznej przeciwległej ścianie pozostawiono jednak stare reliktowe strzelnice z pierścieniami do stabilizowania armat.Za to fort został osłonię-ty od nadmorskiej strony dodatkowym murem oporo-wym w wale ziemnym,tworzącym obejściowy korytarz komunikacyjny.

W stropie parteru znajdują się trzy otwory do windowania uzbrojenia i zaopatrzenia,a w stropach obu kondygnacji haki ułatwiające poziome przemie-szczanie dział i części. Na piętro prowadzą mistrzowsko wbudowane w filar półbastionu grani-towe schody kręcone. Z parteru można przechodzić
bezpośrednio do krytej bramy wiodącej na plac alarmowy.


Fosa Wodna

Już od około 1859 roku otaczała centrum fortu do którego prowadził most zwodzony. Przyfortowy odcinek został zasypany w roku 1876, a jej nowy
fragment poprowadzono wprost do Świny, przecina-jąc go groblą komunikacyjną.
Była to jedyna droga do fortu. Obsadzona była strzelcami z wartowni, a z prawej strony mitralieza, a później karabin maszynowy.


Kazamaty

Górny taras artyleryjski

Zwany też galerią lub ławą działową, powstał w obecnym kształcie w latach 1876-77 przez prawie liniowe, równoległe do morza ustawienie ośmiu platform (berbet) działowych z których dwie prawoskrzydłowe zostały zaniedbane na rzecz zmodernizowanych w centrum i na lewym skrzydle. Między barbetami na tzw. trawersach są uplasowane różnorodne schrony.W części centralnej znajduje się schron (trzeci od lewej) komunikacyjno-załogowy z ukrytymi schodkami do podwalni i na plac alarmowy. W schronach z późniejszymi żelbeto-wymi kopułami gromadzono doraźną ilość amunicji. W schronach 2 i 4 od prawej ostała się część urządzeń wyciągowo-podawczych, a w ostatnim -
siódmym - schronie lewoskrzydłowym - resztki stalowej ścianki działowej.
Także w platformach armatnich pozostały resztki różnych systemów mocowania dział, które do około 1900 roku nie posiadały oporopowrotników - od
najstarszych pierścieni do lin - na prawym skrzydle do ankrów i śrub mocujących podstawę przedniej części łoża: tylna jej część zwana ogonem była przesuwana po stalowej prowadnicy. Działa były wtłaczane na taras dwoma pochylniami.



Wnętrze Muzeum w reducie Fortu

Kaponiera północno-wschodnia

Jest to budowla obronna wyprowadzana na fosę już w latach 60. XIX wieku. W obecnym kształcie pocho-dzi z roku 1876. Z tego miejsca pluton strzelców miał obserwować i bronić fosę i ewentualnie kontratakować, do czego służył przepust przy stoku wału. Przy wejściu znajduje wpust na belki dodatkowo ryglujące dawne wrota.


Kazamaty

Kazamaty w dzisiejszej liczbie dziesięciu sztuk pochodzą z przebudowy z lat 1876-77, kiedy to osłonięto je od strony morza dodatkowym murem
zabezpieczającym, co dało obejściowy korytarz komunikacyjny (ambit). Nad podwalinami zbudowano mocny, ceglany strop kolebkowy, oparty na grubych
ścianach z filarami, dźwigający znaczną część ławy działowej. W fasadzie znajdują się liczne drzwi i okna, otwory wywietrznikowe i sączki
odprowadzające wodę ze stropu. Skrajne drzwi prowadzą do ambitu i do podwójnych bojowych magazynów amunicyjnych, połączonych ze schronami na galerii specjalnymi szybami podawczymi. Czwarte wejście od prawej wiedzie do nawodnej kaponiery i krytych schodów na górę.


Ponadto

a.. Jedna z najlepiej zachowany w Europie ława artyleryjska - ciąg kamienno-ceglanych stanowisk dla dział nabrzeżnych kalibru 150 i 210 mm, z
zachowanymi reliktami różnych typów mocowań armat.

b.. Reduta, pełniąca jednocześnie rolę obiektu koszarowego fortu. Nad wejściem dwa kamienie granitowe z datą ukończenia budowy. W stropie przy
wejściu dwa szyby windy do transportu dział na piętro oraz mniejszej windy amunicyjnej.

c.. Na północnym i południowym odcinku fosy dwie kaponiery,połączone z fortem podziemnymi tunelami.

d.. Mały dziedziniec z kazamatami pod galerią artyleryjską.

e.. Magazyny amunicyjne i prochownie w zachodnim skrzydle fortu.

f.. Dwie remizy artyleryjskie i dawne stanowiska ogniowe dla dział polowych na południowym wale fortu nad południową kaponierą.

g.. We wnętrzu reduty Fortu Muzeum, a w nim między innymi: działko rewolwerowe 37mm, kartaczownica Gatlinga, kolekcja oryginalnych mundurów i inne.

h.. Na placu musztry wrak transportera SDKFZ 7/2, który został wyciągnięty z morza, w okolicach Dziwnówka (Pomorze Zachodnie) w 2006 roku.

Przed Fortem brama broniona orzez żołnierzy Pruskich.
Świetne dopracowane oprowadzanie Fortu przez sto-sownie uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy.
Fajna zabawa i nauka historii.
  • awatar museo.pl: Wreszcie ktoś napisał trochę więcej o histrorii fortu. Polecamy
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 


Fort Zachodni

- jest to fort pruskiej Twierdzy Świnoujście, wybudowany w latach 1856-1861, przeznaczony do obrony portu przed wrogimi okrętami.
Składa się on z jednokondygnacyjnej reduty na planie kwadratu, do roku 1863 wzmocnionej murowanymi skrzydłami i otoczonej wałem ziemnym oraz fosą wodną.
Po 1878 roku ufortyfikowana bateria nadbrzeżna z tarasem artyleryjskim i podziemnymi kazamatami. W II połowie XIX wieku mała reduta artyleryjska
przekształciła się w fort redutowy. Na usypywanym od północy wale ziemnym projektowano kolejne stanowiska dla armat.Na początku XXwieku pojawiły się tu karabiny maszynowe i lekkie moździerze. Po I wojnie światowej fort rozbrojono.

W okresie XX-lecia międzywojennego znów zainstalo-wano tutaj baterię 4 dział nadbrzeżnych kalibru 150 mm,których stanowiska zbudowano na koronie północnego wału ziemnego. W 1941 r na zachodnim skrzydle fortu wzniesiono betonowy bunkier dowodzenia. Po 1945 Rosjanie zbudowali w centrum
i na obu krańcach fortu 3 betonowe bunkry dla armat nadbrzeżnych kalibru 127mm. Do początku XX wieku fort obsadzony był przez piechurów i
artylerzystów, przez ok. 300 ludzi. Po wojnie zainstalowano tu szkolną baterię nadbrzeżną III Oddziału Artylerii Morskiej. Na początku 1945 r.
bateria wzięła udział w ostrzeliwaniu celów lądowych, po czym jej obsługa zniszczyła działa i ewakuowała się okrętem na zachód. Po wojnie fort
wykorzystywała sowiecka marynarka.
W 1962 r. obiekt przekazano miastu. Obecnie obiekt wystawowy.

Warto zobaczyć:

a.. Brama obronna, do której prowadziła kiedyś grobla. W murach bramy otwory strzelnicze dla broni ręcznej.

b.. Kwadratowa reduta - najstarsza część fortu - wykorzystywana obecnie jako muzeum historii twierdzy.

c.. Podziemny korytarz komunikacyjny z halami dawnych komór amunicyjnych i pomieszczeń magazynowych. W stopie korytarza widoczne okrągłe otwory XIX-wiecznych wind amunicyjnych.

d.. Remizy artyleryjskie z II poł. XIX w. pod środkowym wałem ziemnym oraz na skrzydłach tarasu.

e.. Betonowy schron dowodzenia  baterii
"Henningsen" z pomieszczeniami sztabowymi i stanowiskiem dalmierza optycznego.

f.. Galeria artyleryjska ze stanowiskami dla ciężkich dział nadbrzeżnych z XIX w. Środkowa działobitnia zachowana w oryginalnym stanie. Na prawo jedno ze stanowisk ogniowych baterii
"Henningsen". W centrum oraz na lewym skrzydle fortu rosyjskie schrony dla armat nadbrzeżnych.


Fort Zachodni położony jest kilkaset metrów za Fortem Anioła.

To już ostatni Fort
 

nortus
 
Posłanka PiS ma w nosie rady stylistów


Styl ubierania się Nelly Rokity wzbudza powszechną
wesołość. Posłanka nie zraża się jednak kąśliwymi uwagami i w nosie ma błagania stylistów, by się
za siebie wzięła. Z godną szacunku konsekwencją lansuje skarpetki do pantofli i koronkowe rękawiczki.

Zobacz najbardziej szalone kreacje posłanki PiS.


Nelly wybiera dawno niemodne fasony,nieodpowiednie
dla niej długości spódnic, nietwarzowe męskie kapelusze. Z uporem zakłada do eleganckich
pantofli na szpilkach białe bawełniane skarpetki. Ma również na koncie obciach w postaci białych kozaczków. Choć reprezentuje swoich wyborców, nie
dba przesadnie o to, by wyglądać jak na polityka przystało. Decyduje się na fasony i wzory nieodpo-wiednie do tak poważnego miejsca jak Sejm.


Znane jest także jej zamiłowanie do kapeluszy. Choć ten klasyczny i dodający kobiecie powagi dodatek może "podrasować" kreację, w jej przypadku jest dokładnie odwrotnie. Posłanka wybiera męskie fasony,a gdy ma chęć na odrobinę fantazji, zakłada na głowę ekstrawaganckie i fikuśne kapelutki budzące przy dobrych intencjach życzliwe zainteresowanie lub po prostu śmiech.

Można odnieść wrażenie, że konsekwencja, z jaką Rokita wkłada stroje odbiegające od ogólnie panujących trendów to rodzaj buntu wobec złośliwych komentarzy i prób zmiany jej stylu.

Co na to mąż Nelly? Jan Maria uważa, że kobiety powinny uczyć się od niej stylu. No cóż, my chyba nie skorzystamy z tej rady...
(za dziennik.pl)
---
Więcej takich piękności a można zmienić orientację
  • awatar gość: ała ała ała :d
  • awatar gość: skarpetki do pantofli?! :o czy ona ma 6 lat? - wiem, biorąc pod uwagę rozwój intelektualny to owszem, ale żeby tak starą babę ubrać, jej stylista nie ma oczu :/
  • awatar KALIPSO: Witaj ..ona nie ma za grosz gustu . kto ubiera skarpetki do szpilek ????????? pozdrawiam ..:)
Pokaż wszystkie (17) ›
 

nortus
 

kiedy jest gorąco i tak ciężko trzeba się męczyć
Pokaż wszystkie (20) ›