Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 9 lipca 2009

Liczba wpisów: 16

nortus
 

Witam Was serdecznie.

Pamiętacie jak kilka dni temu pisałem, że kocham sery spleśniałe.

No to mam wspólnika do nich.

Wczoraj Xylia zjadła mi kawałek sera.
Był to Ermitage - bardzo smaczny.

Mam wspólnika do spleśniałe go sera. Skandal.
Pokaż wszystkie (13) ›
 

nortus
 

Przemyłem dzisiaj oczka Xylii - a w zasadzie okolice oczu. Zrobiły się takie nieładne miejsca od łzawienia.

Dobrze, że ten kociak jest zdrowy i niczego nie wymaga. Trzeba by chyba z trzy osoby żeby dać jej lekarstwa jakieś. Diablica tak się wyrywała, że słów brak. Ale mi się trochę udało.
Za to teraz ucieka jak ja się zbliżam do niej.

Nowa przesyłka dla niej już jest w drodze.
  • awatar agusiaczek: moja tez nie lubi dostawac lekarstw...pamietam jak jej krople wpuszczalam to pozniej chodzila na mnie obrazona ;)
  • awatar gość: Co to za rasa?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gość: syberyjski leśny
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Do "Pocztyliona" albo po premii! Szantażowanie pracowników.

Aby dostać lipcową premię każdy pracownik Poczty Polskiej w Szczecinie musi znaleźć osobę, która przystąpi do Otwartego Funduszu Emerytalnego
"Pocztylion".
- To skandal - oburzają się pocztowcy. - Mamy po pracy przebierać się za akwizytorów?

We wszystkich 39 filiach szczecińskiego Urzędu Pocztowego, kilka dni temu, na tablicach informa-cyjnych pojawiła się informacja o przyznawaniu premii.
Wynika z niej,że otrzymanie jej części-tzw.premii zadaniowej - zależy od wsparcia OFE "Pocztylion". Z informacji tej nie wynika wprost,że do funduszu
emerytalnego, którego akcjonariuszem jest Poczta Polska, mają się zapisać pracownicy Poczty, choć  nie jest to również wykluczone. Regulamin premio-wania wprowadzony przez Dyrektora Generalnego Poczty Polskiej mówi tylko, że zadaniem każdego pracownika  jest: "podpisanie 1 szt. deklaracji
przystąpienia do OFE "Pocztylion".

- Prawdopodobnie trzeba to czytać tak: sam mam się zapisać do "Pocztyliona", albo znaleźć kogoś, kto się zgodzi do niego przejść - mówi pracownik Poczty.

- To znaczy, że wymuszają na mnie zmianę funduszu emerytalnego, choć jestem zadowolony z tego, w którym jestem-dodaje kolejny rozmówca.-Wymuszają,
bo przecież nie będę chodził po domach i namawiał ludzi do zapisywania się do OFE. Wstydzę się, poza tym nic nie wiem o funduszach emerytalnych i o "Pocztylionie". Jak mam kogoś przekonać, by się zapisał? Prosić? Brać na litość? To jest za poważna sprawa,by wkręcać rodzinę, czy przyjaciół.

Pocztowcy podkreślają, że nie są przygotowani do roli akwizytorów. Nie zostali przeszkoleni. Nie wiedzą jak się do tego zabrać. Kobiety mówią, że
boją się same chodzić po domach. Mężczyźni zastanawiają się, czy mają do tego prawo.

- Przecież nie dali nam żadnego dokumentu, który by nas uprawniał.
Eugenia Bragin, rzecznik prasowy szczecińskiego oddziału Poczty twierdzi, że premia przyznawana jest pracownikom za dodatkową aktywność, nie jest
obowiązkowa.

- Regulamin zaakceptowały związki zawodowe - dodaje. - Jeśli pracownikowi zależy na firmie, w której pracuje, może zaoferować klientom także tę usługę Poczty.

- Nie,nie będę się ośmieszał - macha z rezygnacją pocztowiec. - Trudno. Nie dostanę premii, będę zarabiał jeszcze mniej niż do tej pory.

Zdaniem naszych rozmówców, to też jest na rękę dyrekcji Poczty. Nie wypłacając części zadaniowej premii, firma zarabia na jednym pracowniku
około 150-200 zł. W Zachodniopomorskiem zatrudnio-nych jest w Poczcie Polskiej około 6 tys. osób.

Leszek WÓJCIK gs24.pl
---
Oszukuj, kłam abyś tylko złapał frajera i zapisał go do jakiegoś funduszu. W PEKAO SA od dawna obowiązują limity: ile każdy pracownik ma założyć lokat, sprzedać obligacji czy kredytów, kart płatniczych - a jak nie to spierd....
Znajoma, pracująca ponad 20 lat w tym banku usłyszała, że nie wyrabia zadań i niech stoi pod udką z piwem a ma zyskać nowych klientów na karty kredytowe bo jak nie to .... inni są chętni.
I to w tym roku!

A to fotka przedstawiająca szafy depozytowe InPostu na pobliskim osiedlu. Bezpiecznie stoi obok stacji benzynowe, pod ochroną kamery i ochrony stacji.
  • awatar Rakszasa: Mi poczta polska ukradła perfumy od valentino ktore moja matka mi wyslala z zagranicy! To jest chamstwo!
  • awatar M0dlishka: pomijajac fakt ze poczta polska faktcznie jest niemozliwa do zniesienia...dlaczego do chol**y oni placza? premia zadaniowa-nie chca nie musza-czy maja dostawac premie za siedzenie w okienku z wywieszona zawieszka "przerwa" i popijanie kawy? ugh..
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @M0dlishka: a Ty mając jakąś określoną pracę chciałabyś robić za domokrążcę żeby naciągać ludzi na straty finansowe? Przecież to jest zmuszanie ludzi do oszustwa.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Ten samolot wyprzedzał epokę


Ten samolot miał odwrócić losy II wojny światowej.
Skonstruowany w 1944 r. niemiecki Horten Ho 229 zachwyca futurystycznym kształtem. To także pierwszy samolot niewykrywalny dla radarów.

Jednak przed kapitulacją naziści zdążyli wybudować
tylko trzy egzemplarze, z których zachował się jeden. Do złudzenia przypomina amerykański B-2.


Teraz nazistowska maszyna przeżywa dni chwały. Na świecie są już dwa Horteny.Wierną replikę Hortena wykonali niedawno inżynierowie amerykańskiego koncernu Northrop Grumman, a zaprezentował ją magazyn "National Geographic". Specjaliści z Northrop Grumman odtworzyli Ho 229 w oryginalnym rozmiarze, wzorując się na autentycznych niemieckich planach.


Skonstruowanie samolotu z drewna połączonego jedynie klejem i gwoździami - tak jak w przypadku prototypu - zajęło im 2500 osobogodzin i pochło-nęło 250 tys. dol. Choć nowy Ho 229 nie lata, inżynierom udało się przy jego pomocy rozwiązać jedną z największych zagadek lotniczych II Wojny Światowej.

Używając technologii radarowej sprzed ponad 60 lat sprawdzono, czy rzeczywiście był to pierwszy niewykrywalny radarem samolot. Jego niezwykle
możliwości potwierdził ekspert Northrop Grumman Tom Dobrenz: "Ten kształt mógł zapewnić mu o 20%  mniejszą wykrywalność niż w przypadku innych
myśliwców w tamtych czasach" - powiedział.

Nad bombowcem pracowali w latach 40. bracia Reimar i Walter Hortenowie, piloci Luftwaffe. Obaj stracili wielu kolegów w czasie bitwy o Anglię i mieli obsesję na punkcie zbudowania idealnego samolotu o konstrukcji typu "latające
skrzydło" (czyli o układzie bezogonowym). Maszyna miała też odpowiadać postawionym przez dowódcę sił lotniczych Hermanna Goeringa wymaganiom
"3 razy 1000". Horten miał móc przelecieć 1000 km z szybkością 1000 km/h i mieć ładowność do 1000 kg uzbrojenia.

Samolot zbudowano w 1944r. i pomyślnie go przetes-towano. Jego pokryta węglem z domieszką kleju powierzchnia miała być sposobem na przechytrzenie
radarów. Naziści nie mieli czasu wyprodukować Ho 229 na większą skalę, zanim wkroczyli alianci, lecz ich prace nad technologią zmniejszającą możliwości wykrycia obiektu latającego do dziś są uważane za nowatorskie. Dopiero 30 lat później zaczęli je rozwijać Amerykanie.





---
Gdyby wojna potrwała jeszcze kilka lat, czy gdyby Adolf był mniej krwiożerczy to być może zapano-wałby nad całą Europą jak planował.
Broń rakietowa, ich czołgi, łodzie podwodne czy takie samoloty i nikt by mu nie podskoczył.
  • awatar krzyslav: Na powaznie bralbym tylko te "...30 lat pozniej...". Wiekszosc militarnych wynalazkow byla kradziona przez te czy inna strone. Ale tylko niemieckie (czesto wczesniej gdzie indziej zrabowane) staly sie trofeum zwyciezcow. Wojne wygrali sprzymierzeni za pomoca masowo produkowanych samolotow, czolgow, okretow itp a nie nowinek technicznych mozliwych do praktycznego uzycia za ...30 lat. Nic co wynaleziono w czasie wojny nie odegralo w niej znaczacej roli. Prace nad technologiami ktore zdecydowaly o zwyciestwie rozpoczeto czesto jeszcze przed ...pierwsza wojna.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: postęp wymaga czasu. ale V- poprawiłoby sytuację Niemców za kilka lat. Tylko Adolfik zapomniał starej zasady wojennej: nie walcz na 2 fronty. gdyby udało mu się zdobyć bombę A to by jej użył bez zastanowienia - kto wtedy wiedział jakie będą skutki. Amerykanie też nie wiedzieli i eksperymentowali na Japonii. Ostatecznie promy kosmiczne, bomby A i H, teraz samoloty - zawdzięczamy właśnie Niemcom. Penicylinę zresztą też. tylko za jaka cenę.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Guderian: właśnie, cuda amerykańskie to właściwie są niemieckie. po to zagarnęli ich naukowców
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Oto mistrzowie świata w łykaniu viagry

Niebieska tabletka to kolejna po antykoncepcyjnej pigułka, której wprowadzenie wywołało rewolucję - seksualną oczywiście.
Ale które narody najchętniej korzystają z tej rewolucji?
Gorący Latynosi?
Skryci Chińczycy?

Ognisty temperament, również w sypialni jest stereotypowo przypisywany Południowcom, a Skandynawów kojarzymy raczej z chłodem i rezerwą. A jednak to właśnie Norwegowie są narodem, który zużywa najwięcej viagry na świecie.

Tylko w pierwszej połowie tego roku norwescy lekarze przepisali pacjentom aż 850 tys.niebies-kich tabletek, tabletek. W poprawienie swojej potencji obywatele Norwegii zainwestowali w sumie 71 milionów koron (co jest równowartością 35 mln złotych).

CO ROBIĆ W TE DŁUGIE NOCE?

SONDA
Czy powinno się sztucznie wspomagać potencję?
28 %  Tak, im więcej seksu, tym lepiej
57 %  Jeżeli ktoś ma taką potrzebę, nie widzę przeciwskazań
11 %  Nie, natura najlepiej reguluje takie rzeczy
4 %   Nie, ze względu na dużą groźbę powikłań

"Już Wikingowie byli jurni. Jest to spowodowane prawdopodobnie warunkami geograficznymi. W Norwegii w zimie jest ciemno, a w lecie bez przerwy jasno i organizmy ludzkie inaczej reagują niż w Europie" - tłumaczą wynik specjaliści.

I rzeczywiście: w spożyciu viagry przodują miesz-kańcy prowincji Finnmark. W tej położonej za kołem polarnym okolicy przez pół roku panuje noc, a latem słońce w ogóle nie zachodzi.
 

nortus
 


Za dużo Arabów w Egipcie, plemniki pływające w basenie czy za dużo piasku na pustyni to niektóre z reklamacji klientów biur podróży, które krążą wśród ludzi na zasadzie miejskich legend.

Tyle, że większość tych historii zdarzyła się naprawdę i tym właśnie różnią się od legend.

Zdarza się, że jeszcze przed wyjazdem klienci kłócą się z pracownikami biura podróży, nie znając nawet warunków umowy. Pewien klient był wściekły, bo wydawało mu się, że, rezerwując wycieczkę na stronie internetowej bez dokonania żadnej opłaty, kupił wycieczkę. Niewiele pomogło tłumaczenie ze strony pracowniczki biura podróży, jakie są w Polsce systemy zakupu wycieczek i że rezerwacja nie oznacza w tym przypadku zakupu.

Egipskie królestwo niedogodności


Wśród krajów, na które najczęściej skarżą się turyści pierwsze miejsce zajmuje Egipt.

Najbardziej absurdalnymi skargami po wycieczce do Egiptu są reklamacje, że jest tam za dużo Arabów.

Dość często klienci składają reklamacje na to, że w Egipcie było bardzo gorąco (w lipcu czy sierpniu), a rezydentka nie raczyła klientów o tym wcześniej poinformować.

Zdarzają się również reklamacje na "zawodzenie" z pobliskich meczetów.

Niby każdy wie, że woda jest mokra, a na pustyni jest dużo piasku.Jednak znalazł się klient, który po powrocie z Egiptu zgłosił,że na wycieczce
fakultatywnej po pustyni było zbyt dużo piasku i kurzu.

Pojawiają się również reklamacje, w których turyści piszą, że w morzu pływały glony i martwe
ryby. Po wyjeździe do krajów arabskich część turystów skarży się na problemy żołądkowe,wymioty,
gorączkę.

Zdarzył się przypadek, w którym klientka po powrocie z wycieczki do Egiptu w reklamacji odnośnie jedzenia dołączyła na dowód swoje zdjęcie wykonane w toalecie.

Pojawiła się również reklamacja, w której pani zarzucała, że wyjechała na wakacje do Egiptu, aby poznać "przyjazną duszę", ale cały pobyt spędziła
sama, gdyż była jedyną Polką w hotelu. Żądała od biura podróży rekompensaty za "zmarnowany urlop".

Pojawiają się również skargi na inne nacje - Polacy nie chcą być zakwaterowani w jednym hotelu z Anglikami czy Niemcami. Zdarza się, że klienci skarżą się, że w hotelu było zbyt dużo klientów konkretnej narodowości, np. Rosjan. Niektórzy polscy turyści nie życzą sobie, by być w jednym
hotelu z Polakami.
  • awatar destinare: No Arabów tam sporo to fakt;) Jesli komus to przeszkadza, to może po prostu lepiej tam nie jeżdzić;) Ja wczoraj zamówiłam dwa bilety w esky.pl do Sharm na grudzień:))))))))) Kocham Egipt
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 


W większości biur podróży na porządku dziennym są reklamacje na złą pogodę,bo przecież miało być słonecznie, a padał deszcz.

Pojawiają się również skargi, że kiedy padał deszcz turyści nie mogli korzystać z restauracji na wolnym powietrzu.

Zdarza się, że klienci narzekają, że w nocy było zimno, a rezydent "bezczelnie był ubrany w sweter".

Niektórzy w swoich reklamacjach ujawniają słabą znajomość języka angielskiego, bo oto w niektó-rych biurach klienci skarżyli się, że aby zjeść
obiad musieli udać się do restauracji, a przecież wykupili wycieczkę w ofercie "All Inclusive".

Być może ludziom wydawało się, że w związku z tym
posiłek zostanie im dostarczony do hotelowego pokoju, tudzież basenu. Jedno z biur zanotowało również przypadek,w którym turyści żądali rekom-pensaty za to, że w restauracji hotelowej w Turcji nie pozwolono im zjeść kolacji w samych slipkach.

Niektórzy w czasie wyjazdu muszą się nieźle namęczyć i reklamują właśnie ciężkie warunki pobytu. Pewna turystka po powrocie z wycieczki do Hiszpanii narzekała na kurki, którymi przełączało się wodę pod prysznicem. Zgłosiła w reklamacji, że musiała ona bardzo mocno naciskać na kurek, co sprawiało jej wiele problemów w czasie urlopu.

Zdarzają się również przypadki, w których
turyści żądają rekompensaty za stres z tytułu tego, że pilot samolotu wylądował nie w tym miejscu pasa co zwykle.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 


Poziom absurdu niektórych zgłoszeń jest tak wysoki, że aż trudno uwierzyć, że zdarzyły się one naprawdę.

A jednak jak informują pracownicy biur podróży - "klient nasz Pan" i należy grzecznie wysłuchać każdej skargi, bez względu na to jak zaskakująco ona brzmi.

Lekarz z Krakowa po wycieczce do Chin skarżył się, że w powietrzu w zamieszkiwanym przez niego pokoju hotelowym było za dużo pleśni. Na dowód
prawdziwości swoich słów przywiózł pracownikom biura podróży słoik z powietrzem z Chin.

Do przypadku, który przeszedł do legendy należy historia, w której matka reklamowała, że w czasie obozu jej córka zaszła w ciążę, ponieważ w basenie, w którym kąpała się dziewczyna pływały plemniki.

Niektórzy klienci reklamują fakt, że musieli jeść na śniadanie krzywo pokrojone pomidory.

Mogłoby się wydawać, że wykupując zimowe wczasy w górach ludziom powinno zależeć na dobrej pogodzie,
czyli na tym by był śnieg. Jednak zdarza się, że
podczas wyjazdów zimowych ludzie reklamują zbyt dużą ilość śniegu. Czasami zbyt gruba warstwa pokrywy śnieżnej sprawia, że nie kursują autobusy
pomiędzy hotelami a wyciągami narciarskimi. Nawet jeśli droga nie jest długa, to zdarzają się przypadki, w których klienci zamiast pokonać ten
dystans pieszo składają reklamację w biurze podróży na zbyt dużą ilość śniegu.

Jedna z pań po zimowym wyjeździe w góry skarżyła się, że najbardziej denerwował ją śnieg. Jak się potem okazało nie była to jedyna osoba, która
tego typu zażalenia złożyła do biura podróży, organizującego jej wycieczkę.


spisała: Sylwia Mróz, Wirtualna Polska
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa nie narusza konstytucyjnych praw do ochrony życia prywatnego - orzekł Trybunał Konstytucyjny.

Skargę do TK złożył Felicjan G., uznając że przepisy o ruchu drogowym zmuszają obywateli do działania pod przymusem, pozbawiając ich prawa do decydowania o własnym bezpieczeństwie.
  • awatar Rakszasa: Orzekać to sobie TK może. Nie mam zamiaru się dostosować do jakiegokolwiek nakazu ze strony TEGO zapyziałego kraju.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
42-letnia Rosjanka ustanowiła nowy rekord na Najsilniejszą na Świecie Waginę i tym samym jej nazwisko trafiło do Księgi Rekordów Guinnessa - podaje Examiner.com.

Tatiata Kozhewnikowa z Nowosybirska była w stanie unieść przy pomocy mięśni intymnych części ciała 15-kilogramową kulę. Jak przyznała portalowi Life.ru, aby zdobyć tytuł mistrzyni, trenowała 15 lat.

Tatiata musiała podnieść szklaną kulę, do której przymocowana była na sznureczki mniejsza kula umiejscowiona była w pochwie zawodniczki.


Rosjanka przyznała, że zaczęła trenować mięśnie intymnych części ciała po tym, jak urodziła dziecko i mięśnie te stały się słabe. Zdradziła również, że 5 minut codziennych ćwiczeń to gwarancja poprawy zdrowia i życia seksualnego.

--
wiadra dźwigane na penisie a teraz kulki na waginie - zgłupieli?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Zrobiłem drinka i niosąc trochę mi się rozlało, już w salonie.

A co kot na to?

Podchodził, wąchał, kusiło go niesamowicie i wreszcie podszedł i ...... zaczął zasypywać to co się rozlało. A już myślałem, że sobie chlapnie.

Mądry kot. Głupi człowiek
  • awatar gość: a zasypuje tez swoje jedzonko, kiedy nie dokończy? moja notorycznie to robi i oduczyć nie mogę :/
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Sanrio: zasypuje tylko jak jej nie smakuje, i to bardzo nie smakuje. jak tylko nie smakuje to je zostawia. cechą sybirów jest, ze zjadają wszystkie i zostawiają sobie mniej więcej połowę na później. widać tak nauczyła ich tajga. później sobie spokojnie dokończają jedzonko.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
9 lipca 2009


Użytkownicy przeglądarki Internet Explorer działającej pod systemem Windows XP lub Windows Server 2003 narażeni są na ataki hakerów. Na szczęście, Microsoft dostrzegł już problem i udostępnił tymczasowe rozwiązanie.

Dziura bezpieczeństwa w przeglądarce pozwala zainfekować komputer po tym, jak jego użytkownik wejdzie na zarażoną stronę. Następnie, haker może
uruchomić swój kod na tych samych zasadach, co lokalny użytkownik komputera.

Aby zainfekować swojego peceta, wystarczy więc normalnie surfować po internecie. Specjaliści ds. bezpieczeństwa stwierdzili, że zainfekowanych
zostało już kilka tysięcy pozornie bezpiecznych stron internetowych.

Jak wiadomo, Microsoft udostępnia łatki do swoich produktów w każdy drugi wtorek miesiąca. Jednak, tym razem dziura w Internet Explorerze (dotyczy to wersji przeglądarki starszych niż 8) okazała się na tyle poważna, że firma zaleca wizytę na stronie Fix It For Me,która spacyfikuje  szkodliwe
oprogramowanie (należy kliknąć na Enable workaround - Fix it). Tymczasem, łatka która rozwiąże problem, pojawi się we wtorek.

Użytkownicy Internet Explorera 8 i innych systemów niż Windows XP lub Windows Server.
 

nortus
 
  • awatar charlottee: Oj żal... też nie mogę na to patrzeć, zwłaszcza, że jeszcze kilka dni temu prezentowała się tak pięknie...
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Tak, to strasznie przykre. Czemu piszesz, że w Szczecinie nie ma możliwości oglądania podobnej parady jak w Gdyni? Tez macie zloty Żaglowców, z tego co wiem ?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Kaarolcia26: ale Wy macie otwartą zatokę a my mamy rzekę. na rzece nie mogą otworzyć żagli. TSR mieliśmy w 2007r, następce w 2013r będzie. Miała być parada żaglowców na redzie Świnoujścia, na morzu ale kapitanowie żaglowców nas olali i zamiast zebrać się 5 mm na wschód i przepłynąć w paradzie na zachód - każdy popłynął w swoją stronę. i parady nie było. Jedynie Humboldt przez Świnoujście przypłynął na większych żaglach. a reszta niestety nie. Szczecin jest portem na rzece. nie to co Wy, gdynianie i gdańszczanie. pozdrówka
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Zrób sobie wirtualną operację plastyczną

Idealnie byłoby, zanim wydamy grube tysiące złotych, sprawdzić, czy z nowym nosem będzie nam do twarzy. Może okaże się, że stary, choć nieide-alny, lepiej do nas pasuje. A jeśli nawet nie planujemy zabiegów,to zawsze możemy zobaczyć,jak skalpel mógłby wpłynąć na nasz proces starzenia

Czasami zastanawiamy się, jakby to było zrobić sobie lifting, korektę nosa i botoks w usta. Myślimy o tym,ale tego nie robimy.Bo nie popieramy
chirurgii plastycznej, chcemy starzeć się z godnością albo zwyczajnie nas na to nie stać.

SONDA
Co chciałabyś w sobie poprawić?
29 %  Nos
4 %   Brodę
9 %   Oczy
3 %   Szyję
19 %  Piersi
9 %   Pupę
27 %  Nic nie chcę poprawiać

   
Zawsze jednak jesteśmy ciekawe, co można by zrobić z naszą twarzą dzięki ingerencji skalpela, czy podobałybyśmy się sobie z nowym nosem?

Naprzeciw takim imaginacjom wychodzi teraz specjalny program komputerowy do przetwarzania zdjęć, który na swojej stronie internetowej zamieścił magazyn "New Beauty".

Umieszczając swoje zdjęcie w korektorze, możemy zaznaczać obszary twarzy, które chcemy poddać przeróbce. Do wyboru cała gama zabiegów: korekcja
powiek, podniesienie łuków brwi, wygładzenie czoła, poprawianie konturu szczęki i cała masa innych atrakcji.

Z zatrwożeniem można zobaczyć, jak powoli "cała ty" odchodzi w zapomnienie, a na zdjęciu figuruje kompletnie obca osoba,która tylko mgliście przypo-mina ci osobę, którą rano widziałaś w lustrze. Takie zdjęcia, "przed i po", postawione obok siebie na komodzie mogą być dobrą motywacją do tego, żeby zdrowo jeść, dobrze się wysypiać i zawsze zmywać makijaż. Mogą być też przestrogą przed wizytą u chirurga, bo po zabawie na stronie
"New Beauty" może okazać się, że efekt wcale cię nie zadowoli.

Jak się czasem spojrzy na podobne zestawienia zdjęć gwiazd, także polskich (patrz Kayah na festiwalu w Opolu), może się odechcieć eksperymentów.


www.newbeauty.com/makeover-tool.aspx

za dziennik.pl
  • awatar gość: przerobiłam sobie usta, nos, odchudziłam twarz i doszłam do wniosku, że jestem naturalną pięknością ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Emai Noire: i niepotrzebna operacja. :)
  • awatar badyl.: Ja bym zoperowała sobie mózg.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Kochanie moje, kochanie,

dobranoc, już jesteś senna -

i widzę Twój cień na ścianie,

i noc jest taka wiosenna.



[Konstanty Ildefons Gałczyński, List jeńca]
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (3) ›