Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 24 czerwca 2009

Liczba wpisów: 5

nortus
 

Wszędzie jasno i ciepło, słoneczko grzeje od rana.
Xylia nawet nie wchodzi na balkon bo jej za gorąco jest,leży sobie na parapecie i tylko nosek
wystawiła na zewnątrz.
A i to tylko dlatego że zabrałem jej myszkę i zawiozłem do lekarza na sklejenie - bo dzisiaj rozprawiła się z kolejną malutką istotką.

Życzymy miłego dnia
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Szczecin chce przyciągać turystów w sprawdzony przez innych sposób - kartą z ulgami. Od dwóch dni oficjalnie Szczecińska Karta Turystyczna obowiązuje.

Odwiedzający musi mieć jednak wiele determinacji, by z niej skorzystać.

Żeby sprawdzić, jak działa SKT, wcielam się w rolę turysty. Po ósmej rano zaczynam od Dworca Głównego PKP szukać karty.Wśród licznych plakatów wewnątrz budynku nie ma ni słowa o ulgach wynika-jących z karty. Nie ma też nigdzie ulotek, infor-matora, nic. Pani w informacji kolejowej też o niczym nie wie.

- Karta Turystyczna? - zastanawia się pracownica PKP. - Nic nie słyszałam. Może w centrum. Jeden przystanek "trójką".

Jedną z zalet SKT ma być to, że jest ona tak kuponem rabatowym do wybranych szczecińskich muzeów, lokali, instytucji, jak i biletem komunikacji miejskiej. Ponieważ jej nie dostałem, muszę bilet kupić w kiosku. Pełna stawka. Zamiast do centrum,jadę na Wały Chrobrego.Bo w internecie
wyczytałem, że jest tam punkt informacyjny, w którym można kupić kartę. Nic z tego. Budka na nabrzeżu zamknięta na głucho. Owszem, jest plakat z informacją o karcie, nie ma za to żadnej wywieszki z godzinami otwarcia.

Próbuję dalej. Na zamku punkt informacji działa dopiero od godz. 10.
Czekając dzwonię do dwóch największych hoteli w Szczecinie: "Neptuna" i "Radissona". Tam jest najwięcej potencjalnych beneficjentów ulg propo-nowanych przez szczeciński urząd. W "Neptunie" miła pani z recepcji kategorycznie stwierdza, że w sprzedaży karty nie ma i żadnej informacji o
niej także nie posiada. W "Radissonie" wiedzę zastępuje intuicja.

- Nic nam nie wiadomo o takiej karcie - wyjaśnia recepcjonistka ulubionego przez Skandynawów hotelu
Może będzie coś wiadomo w informacji turystycznej,
ale nie wiem, podejrzewam.

Podobnie intuicyjne wskazanie można otrzymać w biurze podróży "Unity Travel". Nikt z miasta nie trafił do nich z taką informacją. Pracownicy biura zakładają jednak, że może to mieć coś wspólnego z punktem informacji turystycznej. W innym biurze "Top Podróże" o karcie nikt nie słyszał.
Podobnie w dużym kiosku "Ruchu" na oficjalnej trasie zwiedzania Szczecina oraz w taksówce jednej
z największych korporacji.W schronisku  "Cuma" kartę znają,bo z nieznanych przyczyn nie znaleźli się wśród firm oferujących ulgi, choć chcieli.

Po półtorej godziny Informacja Turystyczna na zamku jest otwarta.Zamiast karty otrzymuję jednak tylko reklamówkę SKT. W drugim dniu oficjalnego funkcjonowania systemu ulg, Karta trafiła tylko do punktu przy al. Niepodległości 1 (vis a vis)
"Posejdona".

kurier - Artur RATUSZYŃSKI
---
Chcieli dobrze, wyszło jak zawsze.
 

nortus
 

Dziennikarska prowokacja na Wiejskiej


Zarabiają 12 tysięcy złotych miesięcznie i raczej nie należą do najbiedniejszych. Ale posłom to nie wystarczy. Niektórzy chcieliby jeszcze,by państwo fundowało im wakacje.

Trudno w to uwierzyć? Żeby pokazać pazerność parlamentarzystów, "Fakt" dopuścił się małej prowokacji.

Podając się za pracowników Kancelarii Sejmu,dzien-nikarze "Faktu" zadzwonili do kilku posłów.
"Przygotowujemy listę osób, które życzą sobie dopłat do wczasów. Czy dopisać do niej również pana?" - pytali.

Michał Stuligrosz z PO od razu połknął haczyk.

“Jak najbardziej, proszę mnie uwzględnić. A czy dopłaty dotyczą jedynie wakacji na terenie kraju?”


-dopytywał. Kiedy usłyszał, że refundowana będzie też część kosztów zagranicznych wojaży, nie posiadał się z radości. "Chciałbym pojechać do
Chorwacji" - zdradził.

Poseł Stuligrosz - pisze "Fakt" - połaszczył się na oferowane przez nas 2 tys. złotych. Tymczasem do najbiedniejszych nie należy. W zeszłym roku
zarobił ponad 180 tys. złotych. Do tego ma też sporo oszczędności, z których mógłby sfinansować wakacje dla siebie i rodziny, a nawet zaprosić znajomych.
Na koncie posła leży 85 tys. złotych, ma 120 tys. złotych w obligacjach i 60 tys. złotych w funduszach inwestycyjnych.

Pazerny okazał się także nowy poseł SLD Sylwester Pawłowski. Kiedy "Fakt" zaproponował mu 2 tys. złotych, stwierdził: "Nie ma problemu, pojadę sobie do Zakopanego".

Także posłowie PiS z zadowoleniem przyjęli propo-zycji dopłat do urlopów. "Żeby omówić z nami szczegóły dofinansowania wczasów, poseł PiS Jan Religa aż wyszedł z obrad komisji, w której zasiada. <Zawidz Kościelny koło Sierpca, jakieś 100 km od Warszawy>" - informował "Fakt" o wakacyjnych planach.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: brać, brać, brać. tyle potrafią.
  • awatar krzyslav: kiedy byla mowa o likwidacji senatu proponowalem zeby zlikwidowac ...sejm, stu darmozjadow wystarczy a i w "punktach" procentowych trudniej byloby sie pomylic ;-)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Program "Zaadoptuj drogę" jest w USA niezwykle popularny - organizacje społeczne, firmy lub bogate prywatne osoby zobowiązują się, że rękami
własnymi lub wynajętych ludzi będą sprzątać milę czy dwie drogi.

W zamian za to po obu stronach wywiesza się tabliczkę "Droga zaadoptowana przez...".
---
Może to jakiś pomysł dla nas?
Zaadoptuj pole, w zamian wybudujesz kawałek autostrady i będzie mógł powiesić ... siebie albo swoją reklamę, podobiznę.
Pokaż wszystkie (2) ›