Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 23 czerwca 2009

Liczba wpisów: 15

nortus
 

Witam słonecznie i cieplutko (tylko 22 C).

Skąd te durne koty wiedzą, że:

a/ myszkę należy obrać ze skórki przed zjedzeniem
  nawet gdy jest to myszka sztuczna.Xylia właśnie
  obrała biało-czarną myszkę ze skóry.

b/ nie kąsać ręki która karmi i głaszcze.
  Ile razy się bawimy, trzymam np. myszkę za ogon
  a kociak próbuje ją mi wyrwać pazurkami i
  zawsze jak trafi w myszkę to pazurami aż mi  
  siłą wyrwie zabawkę ale ja trafi na mój palec
  to atakuje samymi opuszkami łapek, nigdy  
  pazurkiem.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dodam, że człowiek tego nie wie - wystarczy popatrzeć na zachowanie dzieci w stosunku do rodziców czy opiekunów. Jak gryzą rękę która ich karmi, chroni, broni ....
  • awatar gość: wszystko zależy od charakteru i wychowania... moja mama jest lekarzem i ostatnio jej pacjentka została pogryziona w rękę przez swojego kota, wdała się infekcja i kobieta o mały włos nie straciła ręki...
  • awatar gość: Koty najpierw jak sa male to bawiac sie z rodzenstwem czy mama ucza sie ze do zabawy nie uzywa sie pazurow tylko do walki. A podobno jesli zabiera sie od matki bardzo male(tj.za male) kociaki ktore jeszcze nie zdazyly sie wszystkiego nauczyc, to takich rzeczy nie wiedza...I jak sie z nim bawisz to cie pazurami... Ale wiekszosc ma to cos ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Reportaż: Ludmiła Anannikova

Kontrola poznańskiego Sanepidu w jednej z poznańskich restauracji w kwietniu 2007 roku

Pewnego dnia wpada sanepid: pracownica kontroli nie wpuściła, mieli przyjść następnego dnia. Właściciel lokalu miał jedną noc, by posprzątać i
przygotować restaurację do tej wizyty.

Wieczorem ściąga kolegę, który na przepisach się zna. Ten dostrzega poważny mankament: brakuje umywalek: jednej w kuchni i dwóch na zapleczu. - Ta pierwsza jest potrzebna po to, by pracownicy nie myli rąk w tym samym zlewie co jedzenia. A z kolei na zapleczu trzeba mieć jedną umywalkę do rąk oraz zlew do przygotowywania warzyw. Bo warzyw nie można myć i obierać w kuchni -
tłumaczy pan Marek.

Gdy restauracja była oddawana do użytku, umywalki były. - Ale potem szef budował dom i je zabrał. Jemu były potrzebne, a nam tylko przeszkadzały.
Kiedy więc sanepid zapowiedział kontrolę, musieliśmy je znów zamontować - opowiada Marek.

Jeszcze tego samego wieczoru kupili umywalki, zlew i krany. I założyli je w knajpie.

A co z wodą?

Pan Marek: - Jaka woda? Nawet nie zamierzaliśmy jej podłączać. To były umywalki atrapy. Ale miały wyglądać jak prawdziwe. Postawiliśmy obok mydel-niczkę i położyliśmy ręczniki.Dzięki Bogu, żadnej z inspektorek nie przyszło do głowy, by umyć ręce.

Gorzej poszło ze zlewem do warzyw. - Inspektorki zauważyły, że rury idą po przeciwnej ścianie i nie sięgają zlewu. Szef próbował tłumaczyć, że do
obierania warzyw wody nie potrzebujemy... Ale nie uwierzyły. Miał to poprawić - zaznacza nasz rozmówca.

Piotr (pracuje w jednej z droższych restauracji):
- W małych miasteczkach ludzie przestrzegają przepisów. Boją się kontroli sanepidu. W Poznaniu jest inaczej. Prościej jest zapłacić karę, niż dostosować lokal do wszystkich przepisów.

Z powodu brudu lokal nieczynny

Według danych sanepidu w Poznaniu jest 969 lokali tzw. małej gastronomii (restauracje, puby, bary). W zeszłym roku inspektorzy skontrolowali 301 z
nich. Cztery lokale zamknęli z powodu brudu. W dziesięciu przypadkach wydali decyzje administra-cyjne, np.nakazali pomalować ściany albo poprawić
kafelki. Wystawili też 23 mandaty na łączną kwotę 4950 zł.

Ewelina Suska, rzecznik wielkopolskiego sanepidu podkreśla, że mimo to z roku na rok jest lepiej. W 2003 r. wymagań inspekcji nie spełniało 9 proc.
skontrolowanych poznańskich lokali, w 2008 r. już tylko 6 proc. Ale czy na pewno?

Po trzecie: eliminuj szkodniki

- Sanepid? Polski sanepid źle!Biurokracja, cash! -Ahmed, Turek z Austrii, wymachuje rękami. Pracuje w Poznaniu, robi kebaby. Wcześniej prowadził pub w Lublinie. Irytują go nasze przepisy. Łamaną polszczyzną tłumaczy: - W Austria jeden dzień i lokal masz otwarty. Sanepid przychodzi, patrzy, da pieczątkę i działa. Tak samo kontrola. Patrzy, czy szklanka czysty. Jak nie, płaci kara. A tutaj nie. Dostosować się do przepis? I tak powie, że to i to niedobre.

Także nasi restauratorzy pukają się w głowę, gdy czytają niektóre wymagania. Sanepid kieruje się Zasadami Dobrej Praktyki Higienicznej.

Zasada pierwsza: nie trzymaj żywności na podłodze.

Zasada druga: segreguj produkty. Mąka nie może stać obok puszek, a makaron blisko kartonów z mlekiem. - Bo co będzie, gdy mleko się rozleje i mąka namoczy?-pyta dramatycznie Cyryla Staszewska,
rzecznik powiatowego sanepidu.

Pan Marek zamontował na zapleczu dodatkowe półki, kupił nowy regał. Ale i tak wszystkie produkty się nie zmieściły. Kartony z sokami dalej stały więc na podłodze,a chleb leżał w koszu na bieliznę
pod barem.Tamże 15-kilogramowy worek z marchewką, z której barmani wyciskają sok.Co zrobił w czasie kontroli?-Zadzwoniłem po samochód do przeprowadzek
Władowaliśmy tam towar i problem z głowy! W towa-rówce wylądowała także lodówka.W knajpie potrzeba ich dużo: osobna na mięso, na warzywa, nabiał i napoje. Kiełbasa jest z gatunku mięsnych? To nie może leżeć obok sera. A ser, jako nabiał, nie powinien sąsiadować z ogórkami czy kapustą. Jeśli starasz się trzymać przepisów, to lodówek musisz mieć co najmniej pięć. I wszystkie na zapleczu,
a nasze ma niecałe 20 m kw., z czego ponad połowę zajmuje korytarz,szatnia i ubikacja dla pracowni-ków.Dlatego jedna z lodówek zawsze stoi w szatni.
Ale według sanepidu tam lodówki być nie może. Dlatego musiałem ją wraz z zawartością odesłać do "przeprowadzek" - opowiada.

Zasada trzecia: eliminuj szkodniki.

Leszek (w ciągu ostatnich trzech lat pracował w kilkunastu lokalach)w jednej z restauracji musiał prowadzić notatki: zapisywać liczbę zauważonych
w lokalu gryzoni i owadów. Oczywiście nie robił tego systematycznie. - Po prostu co pewien czas siadaliśmy całym zespołem i wypełnialiśmy zeszyty.
Jeden rysował na kartce kolumny,drugi je podpisy-wał - "gryzonie, pełzające i latające", a trzeci wypełniał. Pisał: 12 lipca: gryzonie - zero,
karaluchy - zero, muchy na łapce - pięć.


To jakaś bardzo porządna knajpa! - śmieje się pan Piotr. - U nas w ogóle nie ma takich zeszytów. Za to mieliśmy w kuchni szczura!Był u nas dość długo,
co najmniej miesiąc. Nawet miał imię - Durek. Nie przeszkadzał mi, ale koleżanki przestały wchodzić do kuchni.W końcu złapaliśmy go w słoik i zabiliś-my - opowiada. Narzeka też na owady: - Do butelek z syropami do kaw wchodzą osy i pszczoły. Najbardziej lubią orzechowy, malinowy i wanilię. Za to do limonki i anyżu w ogóle nie wpadają.

Piotr zdradza też, do czego może służyć zmywarka.
- Mamy zmywarkę dwuczęściową. Jedna cześć służy do mycia szkła,druga - do talerzy. Oprócz mycia, można w niej np. rozmrażać łososia. Kiedy nie ma czasu czekać, a jest bardzo potrzebny.

Do ilu razy sztuka?

Cyryla Staszewska komentuje: - Raz właścicielowi może się udać, ale kiedyś na pewno wpadnie.

Czy sanepid planuje zmienić nieżyciowe - według restauratorów - przepisy?

Staszewska: - Nie my je wymyśliliśmy, nie nam je zmieniać. Obowiązują nie tylko u nas, ale w całej Unii. A to, że jesteśmy bardziej wymagający od
sanepidów w innych krajach, to prawda. Bo tam do przestrzegania przepisów zmuszać nie trzeba.U nas niestety tak.Bo w Polsce ludzie jeszcze nie  nau-czyli się przestrzegać czystości.

Sanepid chwali za spryt

Problem to jajecznica. Żeby sprzedawać dania z jaj,lokal musi mieć wyparzarkę. Choć nie reguluje tego żaden przepis, sanepid tłumaczy ten wymóg
tak (w piśmie do "Gazety"): "Z punktu widzenia kontroli, przedsiębiorstwa sektora spożywczego same powinny dostarczyć dowodów,że działają zgod-nie z art. 1. rozporządzenia w sprawie higieny środków spożywczych. Czyli wykazać, że wiedzą, że to na nich spoczywa główna odpowiedzialność za bezpieczeństwo i że muszą zapewnić je w ramach całego łańcucha produkcji. A więc, jeśli zakład prowadzi produkcję w oparciu o jaja świeże,niezbę-dne staje się określenie skutecznej metody mycia i wyparzania jaj w celu eliminacji lub ogranicze-nia ryzyka zanieczyszczenia Salmonellą".

Pan Marek opowiada: - Wyparzarka kosztuje 1200 zł, a można świetnie sobie radzić bez niej. Wystarczy te jajka umyć albo oblać wrzątkiem. Dlatego właściciele lokali niechętnie kupują takie urządzenie. Kiedy trzy lata temu była u nas kontrola, schowaliśmy wszystkie jajka do samocho-du szefa, a z menu powyrywaliśmy strony z jajecznicami.

Teraz było gorzej. Nie mówiłem, że kilka dni temu znowu była kontrola?
Zadzwoniła do mnie barmanka Kasia i mówi, że stoją przed barem panie z sanepidu i chcą wejść na zaplecze.Poprosiłem je do telefonu i powiedzia-łem, że beze mnie i bez szefa nie wejdą. Nie były natrętne. Zajrzały za bar,pokręciły się po kuchni i wyszły. Tylko że jak były w kuchni, kucharz akurat smażył jajecznicę... Gdzieś wyczytałem, że jak się ma zamiast jajek masę jajeczną, czyli rozbite jajka w kartonach, to wyparzarki mieć nie trzeba. Zadzwoniłem do naszych dostawców. Mówię: przywieźcie mi zgrzewkę masy jajecznej. A oni na to: "Co, sanepid?". I że zgrzewki nie mają, bo nikt tego nie kupuje. No i co miałem zrobić?

Musiałem zorganizować wyparzarkę.
Postawiłem na zapleczu polową kuchenkę elektryczną
Na nią - garnek i sitko.
I kiedy przyszły inspektorki, wmawiałem im, że to nasza wyparzarka. Co one na to? Śmiały się oczywiście. Nie uwierzyły, ale pochwaliły za spryt.I znowu do tego zlewu od warzyw się przycze-piły, do którego woda nie dochodziła. Bo szef dotąd tego nie zrobił. Ale obiecałem - zresztą jak zawsze - że jak przyjdą następnym razem, wszystko będzie dobrze. I znowu dały nam spokój. Ale ja wiem, że jak już przyjdą, znowu nie będę spał po nocy i kombinował, jak to wszystko obejść. Bo nigdy nie będzie tak, że wszystko jest w porządku.
---
Polski sposób prowadzenia biznesu. Oszukiwać i wyłudzać - i to kosztem zdrowia swoich klientów.
Przecież te oszustwa są droższe o zainwestowania tyle ile konieczne jest. Fakt, niektóre przepisy są kontrowersyjne ale są dla zdrowia i życia klientów, czyli nas. Płacimy za np. jajecznicę (bo o niej była mowa) a nie za bród z dodatkiem sztucznych jajek i kilkakrotnie mrożonego bekonu.
 

nortus
 

Przez cztery dni roczny kundelek wył uwięziony w szparze między drzwiami jednego z łódzkich mieszkań...

Jak się zakończyła akcja uwalniania psa?

Do skomlenia kundelka lokatorzy kamienicy przy ul. Franciszkańskiej byli już przyzwyczajeni. Tym razem jednak było inaczej: pies wył dwa dni bez przerwy.
W końcu ludzie nie wytrzymali i zadzwonili do Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W sobotę na miejsce pojechała Ewa Nawalny, prezes
towarzystwa. - Usłyszałam przeraźliwe ujadanie - opowiada. - Ponieważ właściciele mieszkania, z którego dochodził jazgot,nie otwierali,zostawiłam kartkę z prośbą o kontakt.

Do poniedziałku rano nikt nie zadzwonił. Dlatego o godz. 10 Nawalny postanowiła zorganizować akcję uwolnienia psa. Zaangażowała straż pożarną i miejską,policję,administratora budynku,ślusarza. -O interwencję poprosiłam też schronisko dla zwierząt,które jako jedyne w mieście może odebrać psa z mieszkania - opowiada. - Dysponuje też samochodem, którym można przetransportować zwierzę. Na akcję umówiliśmy się na godz. 13.


Na miejsce przyjechało aż 13 osób. Wszyscy słyszeli skomlenie. Brakowało tylko kogoś ze schroniska dla zwierząt.

- Dzwonię i pytam, kiedy będą- opowiada Nawalny. - Usłyszałam, że nikt ze schroniska nie przyjedzie.

Bogumiła Skowrońska-Werecka,dyrektorka schroniska:
- Prośba pani Nawalny była obrzydliwa. Nie mam obowiązku udostępniać samochodu, który w tym samym czasie może posłużyć do uratowania innych piesków.

Po godzinie strażacy zdecydowali się wkroczyć. Wyważyli drzwi i znaleźli kundelka, który utkwił w szparze. Był wychudzony i bezradny. Jak się później okazało, lokatorzy wyprowadzili się z mieszkania, zapominając o zwierzęciu.

Nawalny poprosiła o zabranie kundelka, ale nikt nie mógł tego zrobić. Zadzwoniła więc do Ewy Jasińskiej z wydziału gospodarki komunalnej, której podlega schronisko na Marmurowej. Prosiła o interwencję.

Skowrońska-Werecka: - Nie będę współpracować z Łódzkim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami. Mogłam odmówić wykonania polecenia służbowego. Kodeks pracy dopuszcza taką ewentualność.

- Nie zniosłam bezczelności pani Skowrońskiej - mówi prezes Nawalny. - Założyłam psu obrożę i wyprowadziłam go z mieszkania. Na szczęście nie był agresywny. Był za to bardzo odwodniony i głodny, wypił dwa litry wody.

Zbulwersowana Nawalny zamierza pozwać właścicieli psa do sądu. Zwierzaka zaprowadziła do wydziału gospodarki komunalnej i... przywiązała do stołu,
przy którym siedzi Jasińska.

Nawalny: - Nie mogłam go zabrać do domu, bo nie mam miejsca. Przecież gdyby nie ja, pies by zginął. Ale samowola w łódzkim schronisku to skandal.

Co na to dyrektor Skowrońska-Werecka? - Wszyscy, którym zależy na zwierzętach, powinni bić mi pokłony, bo jestem druga po świętym Franciszku z
Asyżu. Ale nie mam obowiązku uczestniczyć w spektakularnych akcjach łódzkiego towarzystwa.

A co z psem? - Nic mu nie jest - kończy Jasińska.
---
Tak to jest gdy pomocą zajmują się ... urzędasy.
Co ich obchodzi los zwierząt = ważna ich duma
  • awatar Kubek Kawy: Swiat egoistow i hipokrytow jest pelen... :/ Ta kobieta powinna pracowac przywyrobie pileczek ping-pongowych, nie w schronisku... Dzieki za ten tekst :) Milo, ze kogos jeszcze obchodzi cos, poza wlasna d**a. ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Lalinska: :d
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Seks jest lepszy... po truskawkach

Na pytanie, jakie znasz najlepsze afrodyzjaki, odpowiesz na pewno: ostrygi.

Świetnie, piątka z plusem. Ale co jeszcze? Hmm... No właśnie. Nasza wiedza na temat potraw, które pobudzają zmysły jest niewielka. Czy wiesz na
przykład, że doskonałymi afrodyzjakami są truskawki i maliny?


Są zdrowe, smaczne, doskonale komponują się z jogurtem, cukrem, szampanem czy nawet z chlebem
( w postaci dżemów). Ale żeby pasowały do... pościeli?

Założyciel Instytutu Optymalnego Żywienia, Patrick Holford, twierdzi, że wysoki poziom cynku w owocach zbawiennie wpływa na przygotowanie ciała do erotycznych igraszek. Kiedy planujecie pełną miłosnych uniesień randkę, koniecznie powinniście zafundować sobie sporą miseczkę truskawek bądź malin.

Najfajniejsze jest jednak to, że owoce te są niskokaloryczne, więc kochankowie mogą się nimi raczyć w zasadzie bez ograniczeń! Sezon truskaw-kowy już się co prawda kończy, ale przed nami wysyp malin.
Korzystajcie więc z dobrodziejstw tych owoców i miejcie dla nich miejsce w swojej.
--
To już wiem dlaczego uwielbiam truskawki...
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Elegancka pani pyta ekspedienta w sklepie z ekskluzywnymi wyrobami ze skóry:
- Powiedz mi dobry człowieku, dlaczegóż te oto dwa portfeliki z krokodylej skóry tak znacząco różnią się ceną, skoro rozmiary ich zasadniczo
są porównywalne?
- Łaskawa Pani zechce przyjąć do wiadomości, iż tańszy z nich został wykonany ze skóry wziętej z krokodylego grzbietu, natomiast droższy wykonano ze skóry pobranej - Pani wybaczy - z penisa rzeczonego zwierzęcia.
- Rozumiem zatem, iż wysoka cena wynika z ograniczonej dostępności surowca?
- Łaskawa Pani raczy się mylić. Ów portfelik odpowiednio pogłaskany zmienia się w walizkę podróżną.



Trzy kobiety złapały złota rybkę,rozżalona rybka mówi: wypuście mnie, a spełnię wasze trzy
życzenia
Kobiety się zgodziły, jedna mówi : ja mam takie ładne długie włosy i chciała bym mieć jeszcze dłuższe.'
Rybka pstryk i kobieta ma włosy do kostek.
Druga kobieta mówi : ja jestem taka ładna  i chciała bym być jeszcze ładniejsza
Rybka pstryk i kobieta jest jeszcze ładniejsza
Trzecia kobieta mówi : ja jestem taka głupia i chciała bym być jeszcze głupsza
Wiec rybka pstryk i zamieniła kobietę w............mężczyznę



Kłótnia w łóżku:
- To ty pierwsza zaczęłaś!
- Tak, bo ty pierwszy skończyłeś!



Nauczyciel historii wpada zdenerwowany do pokoju
nauczycielskiego i mówi do dyrektora:
- Ech, ta siódma "B"! Nie wytrzymam już z tymi baranami! Pytam się ich, kto wziął Bastylię, a oni krzyczą, że żaden z nich!!!
- Niech się pan nie denerwuje - uspokaja dyrektor - może rzeczywiście to ktoś z innej klasy?


Rozmawia dwóch aktorów:
- Podobno na występie obrzucono cię pomidorami?
- Niestety.
- Ale słyszałem, że były też oklaski?
- Tak, przy trafieniach.


Dyrektor do pracownika:
- Panie, pan wszystko robi powoli: powoli pan myśli, powoli pisze, powoli mówi, powoli się porusza. Czy jest coś, co pan robi szybko?!
- Tak, szybko się męczę...
 

nortus
 

Oto dzisiejsze przykłady rzetelności dziennikarzy w polskiej prasie.

1/ WP.pl - w centrum Szczecina facet rzucił granatem.
To jak z radiem Erewań. Rzucił granatem ale nie w centrum Szczecina a Gryfina. Co za różnica dla jakiegoś pismaka.
Drugi załącznik z lokalnej GW.

2/ czy jest jakaś różnica między Szczecinem a Wrocławiem? Dla dziennik.pl nie ma.
Czy tam są jacyś korektorzy czy każdy pisze co chce, bez ładu i składu?
  • awatar Rakszasa: Błagam Cie, posadzanie redaktorow WP ( z ktorymi tocze aktualnie wojne) o jakikolwiek punkt IQ jest ponizej Twojego poziomu nortusie. Zbyt wyksztalcony jestes zeby ich ujmowac w jakiejkolwik notce ;D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Rakszasa: nie widze większej różnicy między dziennikarzami wp.pl i innych mediów. o mediach lokalnych nawet nie chcę myśleć.
  • awatar Rakszasa: @nortus: jest roznica mieszy wp a cala masa medialna, wp nawet nie nalezy do dzialu sport w gazecie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Szybcyśmy i martwi - Konrad Niklewicz

W 2008 r. Polska zajęła drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Gorzej jest tylko na Litwie.


To wyniki opublikowanego wczoraj raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu. W 2008 r. na naszych drogach zginęło 5437 osób - 143 na milion mieszkańców. Na Litwie - 148. Na Węgrzech było 99 ofiar na milion, w Czechach - 104. Polskę wyprzedzają Rumunia (142) i Bułgaria (139), gdzie drogi są równie złe.


Na początku dekady kraje UE postanowiły zredukować liczbę ofiar o połowę do 2010 r. W Polsce nie ma jednak poprawy - w 2001 r. zginęło 145 osób. Innym się udało. Francja w 2001 r. miała statystyki podobne do polskich (134).
Dziś zeszła poniżej unijnej średniej (69) - głównie dzięki drakońskim przepisom. W 2007 r. nałożono tam aż 27 mln mandatów za wykroczenia drogowe (prawie 7 mln wyłapały fotoradary) na kwotę 883 mln euro. Najwyższe mandaty sięgają... 6800 euro.

Na Łotwie liczba ofiar śmiertelnych spadła o 43 proc. także dzięki ostrzejszym kontrolom i karom; np. za jazdę z 1 promilem alkoholu - 15 dni
więzienia.

W roku 2008 na drogach całej UE zginęło aż 39 tys. osób. To jakby pochować mieszkańców miasta średniej wielkości. Czy Polska wypada tak źle, bo ma fatalne drogi i złe samochody? - Droga sama w sobie nie może być winna.
Kierowcy muszą się dostosować do warunków - mówi "Gazecie" Maria Dąbrowska-Loranc z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - To nadmierna
prędkość jest przyczyną wypadków.

Autorzy raportu twierdzą jednak, że kluczowe znaczenie ma promocja aut o bezpiecznej konst-rukcji. Oceniają, że przez ostatnie dziesięć lat 10,6 tys. osób uszło z życiem, bo miały wypadki w takich autach. U nas aż dwie trzecie aut ma ponad dziesięć lat i to wskaźnik dwukrotnie wyższy niż średnia UE.
Według Komendy Głównej Policji 31 proc. wypadków to wynik niedostosowania prędkości; 24 proc. - nieustąpienia pierwszeństwa pojazdom; 8 proc. -
nieustąpienia pierwszeństwa pieszym; 7 proc. - nieprawidłowego wyprzedzania.
Aż 30 proc. wypadków powodują kierowcy aut służbowych, mimo że to mniej niż 5 proc. zareje-strowanych u nas pojazdów - ocenia stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Dąbrowska-Loranc twierdzi, że sytuację poprawi ustawa fotoradarowa: - We Francji już w pierwszym roku obowiązywania podobnej ustawy liczba wypadków
zmalała o20 proc.W Polsce byłoby to blisko tysiąc zabitych mniej. Prezydent Kaczyński skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Przewiduje ona bowiem natychmiastową wykonalność kary, ale nie zawiera jasnych rozwiązań co do trybu odwoła-nia. Za zbyt dotkliwy prezydent uznał też przepis pozwalający sprzedać auto należące do kierowcy, który dobrowolnie nie zapłaci kary.

Mikołaj Karpiński,rzecznik Ministerstwa Infra-struktury, jest optymistą: - Krajowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zakłada ograni-czenie liczby ofiar o połowę.Choć dopiero w 2013, czyli trzy lata później,niż zakładał plan Unii.

- Według wstępnych danych od stycznia do maja ofiar śmiertelnych było o ponad 450 mniej niż w porównywalnym okresie 2008r. - mówi Karpiński.
  • awatar krzyslav: S. P. Waligorski (nomen omen - uliczka nazwana jego imieniem we Wroclawiu to jeden wielki korek - skutek radosnej dzialalnosci drogowcow) opowiadal skecz: po wypadku kazda predkosc jest zbyt wielka, dlatego bezpieczna jest jedynie predkosc 0km/h - nalezy nie jezdzic w ogole, a ze najwiecej wypadkow zdarza sie w niedziele i swieta - nalezy nie jezdzic w ogole a szczegolnie nalezy nie jezdzic w dni wolne od pracy. Statystyki sa klamliwe a jeszcze zle interpretowane staja sie mordercze. W wiekszosci krajow europejskich srednia predkosc na drogach jest wyzsza niz w Polsce. Wybudowanie km drogi u nas jest najdrozsze w europie. Bezsensowne oznakowanie naszych drog to zbrodnia przeliczalna na liczbe ofiar. Rozsadnie postawiony znak to grosze na tle budowy drogi. Statystyki "robia" nam tez nieudolne sluzby ratownicze (mamy wiecej ambulansow niz niemcy). Karanie zacznijmy od odpowiedzialnych za stan drog, organizacje ruchu, sluzby ratownicze, kolejne podatne na korupcje "straze" i "inspekcje".
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Chrystus królem w rejonie wileńskim

Samorząd rejonu wileńskiego, w którym dominują litewscy Polacy, uznał Chrystusa za swego króla. Namawia inne gminy Litwy, by poszły jego śladem.

Uroczystościom intronizacji Chrystusa nie przeszkodziły wątpliwości niektórych mieszkańców rejonu wileńskiego,czy taki akt nie łamie konsty-tucyjnej zasady autonomii Kościoła i państwa. Samorząd rejonu (nie obejmuje miasta Wilna), w którym zdecydowaną większość mają radni Akcji
Wyborczej Polaków na Litwie, jednogłośnie zdecydował 12 czerwca o uznaniu Chrystusa za króla, a mer rejonu Maria Rekść dzień później publicznie odczytała akt intronizacji.

Ceremonia, która miała pełne poparcie Kościoła, odbyła się w kościele Wniebowzięcia w Mejszogole, który ufundowali Władysław Jagiełło i królowa
Jadwiga. Uczestniczył w niej m.in. nuncjusz papieski abp Luigi Bonazzi.
Teraz radni rejonu wileńskiego apelują do innych rad samorządowych całej Litwy o dokonanie podob-nych aktów, by cały kraj trafił pod panowanie
Chrystusa Króla. Nazywają to "lekarstwem na upadek moralny".

Polacy stanowią ponad 60 proc. mieszkańców rejonu wileńskiego, a dominująca tam politycznie Akcja Wyborcza Polaków na Litwie jest ruchem konserwa-tywnym.
---
A ja proponuję zrobić to samo, co już PiS próbował
kiedyś. Mianować króla ale trzeba usunąć prezydenta - dwóch panów nie może rządzić.
 

nortus
 

Nowa frakcja PiS to Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy.

Na razie liczy 56 członków z dziewięciu państw. - To dobra wiadomość dla Parlamentu Europejskiego, dla Polski i dla PiS - mówił wczoraj prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W EKiR ma być: 26 posłów brytyjskiej Partii Konserwatywnej; 15 PiS; 9 czeskiej Obywatelskiej Partii Demokratycznej - i po jednym polityku z pięciu krajów Unii: Belgii (Lista Dedeckera); Finlandii (jeden poseł z Partii Centrum, reszta związała się z liberałami); Węgier (Węgierskie Forum Demokratyczne); Łotwy (Dla Ojczyzny i Wolności) i Holandii (Unia Chrześcijańska).
---
Niech mi ktoś wytłumaczy jak można być konserwatystą i reformatorem jednocześnie? To tak jakby być księdzem i komunistą.

Ni cholery nie rozumiem ...
  • awatar Rakszasa: przykladem wielkiego reformatora bedzie tutaj endrju >:D
  • awatar Rakszasa: @panna Kitty: jezus maria problemy dzieci neostrady, twoja siostra nie ma raczek ani mozgu zeby ie sama zapytac? pewnie placzesz i kopiesz w poduszke ze zlosci ze ktos cie mogl zablokowac, dobry boze jednego znajomego mniej, CO JA TERAZ POCZNE!?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @panna Kitty: pisałem kilka razy. Blokuję blogi co są tylko o: szmatach (ładna moda jest otarta), pazurkach i pazurach, koralikach itp pierdołach (jestem facet), dzieci (nie jestem pedofilem), simsy, rzucanie "mięsem" i zero innej znajomości języka polskiego. Ale zobaczę o czym jest jej blog i zobaczymy.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Nastolatka z 56 tatuażami na twarzy przyznaje: kłamałam

Belgijska nastolatka Kimberley Vlaminck, która oskarżyła tatuażystę o wytatuowanie na twarzy - bez jej zgody - 56 czarnych gwiazdek, przyznała w
końcu, że kłamała - informuje "Daily Mail".

Dziewczyna twierdziła, że zasnęła, a tatuażysta wykorzystał to i zamiast trzech gwiazdek, o które prosiła, zrobił jej na twarzy aż 56 tatuaży.
Przekonywała, że mężczyzna mówił w języku flamandzkim i nie zrozumiał jej francusko-angielskich instrukcji.

Nastolatka mówiła, że jest przerażona swoim wyglądem. - Nie mogę wyjść na ulicę. Wyglądam jak dziwadło - płakała. Chciała usunąć tatuaż laserem i dlatego złożyła pozew do sądu przeciwko właś-cicielowi salonu tatuażu.


Teraz wyznała, jak było naprawdę. - Poprosiłam o 56 gwiazd. Tatuaże bardzo mi się podobały. Ale kiedy mój ojciec je zobaczył, wściekł się. Dlatego
powiedziałam, że zasnęłam i tatuażysta pomylił się - tłumaczyła dziewczyna.

Taką wersję od początku przedstawiał tatuażysta Rouslan Toumaniantz. Mimo wszystko, gotów był pokryć połowę kosztów usunięcia tatuaży z twarzy
Kimberley. - Dziewczyna jest nieszczęśliwa, a nie chcę mieć niezadowolonego klienta - mówił. Jednak teraz wycofał swoją ofertę. Zapowiada, że teraz
przed każdym zabiegiem będzie prosił klientów o pisemną zgodę na wykonanie tatuażu.
  • awatar gość: idiotka
  • awatar :->: nawet na Pudelku zrobili z niej gwiazdę ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @:->: wcale się nie dziwię. taka debilka do pudelka nadaje się jak ulał
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Początek wakacji - znów wyrzucają psy na ulicę
Agnieszka Trojanowska - Bis, radio Tok FM


W roku szkolnym są pociechą, w wakacje zbyt dużym ciężarem. Co roku, w lipcu i sierpniu na ulicach pojawia się coraz więcej zadbanych, ale bezpań-skich psów. Wyrzucenie psa z domu jest łatwiejsze niż zapewnienie czworonogowi opieki lub zabranie go na letni wyjazd.


Co zrobić, gdy będziemy świadkiem porzucania psa? Sposoby są dwa: albo wzywamy ekspertów, albo sami zaopiekujemy się maluchem. Tak właśnie zrobiła
Kasia, słuchaczka radia Tok FM. - To stało się rano, gdy jechałam do pracy.

Trzy samochody przede mną kierowca zatrzymał auto. A potem zobaczyłam psiaka, który usiadł na środku ulicy.Otworzyłam drzwi, a pies natychmiast
wskoczył - relacjonuje.

Katarzyna jest z zawodu psychologiem. Pracuje z ludźmi, ale ma duże doświadczenie w opiece nad porzuconymi zwierzętami. W jej domu znalazło
schronienie sześć psów przygarniętych w podobnych sytuacjach. Dwa psy trafiły do jej rodziców.


Dyrektorka warszawskiego schroniska "Na Paluchu" Wanda Dejnarowicz radzi w rozmowie z radiem Tok FM, by jednak oddać sprawę w ręce doświadczonych
specjalistów.

- Zwierzę może być potulne, a w momencie wyłapy-wania może stać się niebezpieczne. Więc lepiej zdajmy się na osoby profesjonalne - ekopatrol
albo schronisko - mówi Dejnarowicz i dodaje, że w ten sposób opuszczony pies trafi do schroniska, a tam potulnie, razem z innymi, poczeka na adopcję. - Na dziś mamy ponad dwa tysiące psów i ponad siedemdziesiąt kotów - dodaje.

---
Co zrobić z takimi skurwielami. Najpierw chcą zwierzaka, nikt ich nie zmusza, a później wywalają
na ulicę czy przywiązują w lesie na śmierć.
A nasze głupie sądy nie widzą sprawy.
  • awatar makanna: brak słów na takie zachowania Ja znalazłam psa na ulicy i go przygarnęłam i mam go do tej pory- 6 lat już :)
  • awatar gość: Naprawde skurw...Ja bym ich kurwa tez na taki los skazala, na ulice kurwa bo to nie ludzie, to jakies stwory czlowiekopodobne
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Polska jest krajem, w którym odsiaduje wyrok największa liczba więźniów w całej Europie.

Spośród 600 tysięcy więźniów w UE, 90 tysięcy siedzi za polskimi kratami.

Dwukrotnie większe od nas Niemcy w więzieniach trzymają 73 tysięcy przestępców - wskazuje opublikowane cztery dni temu badanie Eurostatu na lata 2005-2007.

Podstawowe dane na lata 2005-2007 wyglądają następująco: w 27 krajach członkowskich Unii Europejskiej wyrok odsiadywało 607 tysięcy osób. W przeliczeniu to 123 więźniów na sto tysięcy mieszkańców.

Jak wypada w tym badaniu Polska? Otóż zajmuje mało zaszczytne pierwsze miejsce pod względem liczby odsiadujących wyrok. W naszym kraju przebywa 90 tysięcy więźniów. Jeżeli chodzi o liczbę więźniów w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców spadamy o trzy miejsca - na czwarte. Przed nami są Estonia (302 więźniów na 100 tysięcy mieszkańców), Łotwa (293) i Litwa (232). Najniższy wynik ma Słowenia, w której na 100 tysięcy mieszkańców jest 60 więźniów.


W raporcie, dla porównania, umieszczono też kraje aspirujące do UE. Tutaj przoduje Turcja, która za kratami trzyma 90730 więźniów. Najwięcej więźniów
na świecie przebywa w Stanach Zjednoczonych: dokładnie 2 375 620.
---
Jeżeli u nas skazuje się na więzienia złodzieja batonika zamiast skazać go na prace społeczne to co się dziwić.
 

nortus
 

Wchodzą kolejne zmiany w prawie drogowym.
Ale uważam że są dobre.

Najgłupsi są młodzi i świeży kierowcy. Dobrze, że będzie nad nimi bat 2 lat kontrolnych, dwóch najgorszych lat, największy popisuwek przez kolegami i dziewczynami, co to nie ja bo mam już prawo jazdy. Jaki to ja dorosły jestem.
I głupi.

Jeśli chodzi o wymianę dokumentów co 15 lat. Z praktyki pracownika mającego do czynienia z ludźmi posługującymi się starymi dowodami uważam, że to jest dobre.  
Przykład? Prosze bardzo.

Kiedyś pracowałem w banku. I dzięki temu, że się uparłem bo nie mogłem stwierdzić czy osoba która przyszła po odbiór 20.000 dolarów (zarabiało się wtedy około 20 dolarów miesięcznie w Polsce) facet nie stracił forsę.
Jak to było.
Facet przyszedł odebrać przekaz z zagranicy. Wszystko się zgadzało: Marek Kowalski syn Marka, adres zamieszkania.
Ale gdy miałem wypłacić kasę to w dowodzie było zdjęcia chłopaka 18-19 letniego (zaraz po zrobieniu dowodu) a przy kasie stał 50 letni facet
Niby jak miałem stwierdzić, że to on.
A co się okazało później. Bo nie wypłaciłem forsy.
Ano wyszło z worka, gdy stwierdziłem, że trzeba wezwać milicję bo to wyłudzenie. Wtedy facet pękł,
że to przekaz dla jego syna ale syna nie ma, bo wyjechał i on nie chciał żeby pieniądze przepadły.
W banku pieniądze nie przepadają,czekają aż przyjdzie beneficjent. A tu się okazało, że syn dostał przekaz i tatuś nie mówiąc mu o tym zabrał jego dowód i chciał ukraść kasę. A w tej rodzinie
panowała zasada, że każdy męski potomek miał na imię Marek. czyli dziadek, ojciec, syn i wnuk miał na imię Marek i zawsze Marek był synem Marka.
W ten sposób gostek około 30 lat nie stracił kasy.

Dlatego dobrze, że dowody są już wydawane na 10 lat, podobnie paszporty. I prawo jazdy też powinno
mieć to ograniczenie.
Pomijam już, że technika się zmienia i za 10 lat będą lepsze dokumenty (lepiej zabezpieczone).
A wiecie ile oszustw można dokonać posługując się skradzionymi dokumentami?

Inna sprawa została pominięta w nowych przepisach prawa drogowego. Górny wiek kierowcy. Wiem, że część 60- 7- czy 80-latków jest sprawna psychicznie i fizycznie i może prowadzić auto. Ale część niestety nie. Powinni mieć zabrane prawo jazdy.
Dlatego powinien być próg, może 60 lat, po których po prostu kierowca musiałby zrobić podstawowe badania (wzrok, koncentracja, szybkość reagowania, sprawność rąk i nóg).
Gdy czasami widzę jak tacy kierowcy wysiadają z auta to włosy stają dęba jak taki człowiek może mieć odwagę prowadzić samochód. Przecież to jeżdżące bomby wypadkowe.

Ale widzę w wielu komentarzach w necie, że młodym najbardziej przeszkadza ... zielony listek.
A w nim takiego wstydliwego? To że jesteś młody? Ciesz się, niedługo będziesz stary (czas szybko leci i nie zorientujesz się jak będziesz miał 30- 40- 50- czy 60- lat). Czego się wstydzić. A to znak dla wariata jadącego za Tobą, że nie masz jeszcze doświadczenia Kubicy i możesz mu zajechać drogę - na przykład.
  • awatar Rodzynek: Absolutnie się zgadzam i też czytałam dzisiaj metro. ci najmłodsi są najgorsi, bo jeszcze mają sieczkę zamiast mózgu, a ci najstarsi już mają sieczkę i stwarzają zagrożenie dla ruchu,.. widzę to codzień w pracy.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Rodzynek: dwie skrajności ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Nie rozumiem kobiet: przekłuwają sobie uszy, nosy, pępki,brodawki, rodzą dzieci, często mają cesarkę, wstrzykują silikon w różne części ciała, depilują gorącym woskiem włosy na nogach, pod nosem,na wzgórkach łonowych; robią sobie lifting, tatuaże, odsysają sobie tłuszcz,zmniejszają pośladki; usuwają żebra, operują biusty, usuwają skórki na palcach i robią mnóstwo innych bolesnych
rzeczy... a nie można ich bzyknąć,
... bo je, k**wa, głowa boli!




Mąż dzwoni do biura, w którym pracuje jego żona blondynka:
- Słuchaj - mówi podekscytowany - wróciłem wcześniej do domu i wyobraź sobie - tragedia! Twoja mama, a moja teściowa weszła na drzewo,
konar, na którym stanęła, złamał się i ona zginęła!
Na to blondynka:
- Niemożliwe. A pod drzewem szukaliście?


Blondynka dzwoni do warsztatu samochodowego.
- Coś mi spod auta kapie, takie ciemne, gęste...
Mechanik:
- To olej.
Blondynka:
- OK, no to oleję.



Człowiek uczy się podpatrując zwierzęta. Thai-chi wymyślił mnich obserwujący walkę czapli ze żmiją. Jogę z kolei wymyślił inny mnich, gdy zobaczył psa liżącego sobie jajka.



Przychodzi mama z synkiem do lekarza.
- Panie doktorze, z jego siusiakiem jest coś nie w porządku.
Doktor obejrzał siusiaka i mówi:
- W tym momencie to już nie jest siusiak tylko penis i zaczynamy leczenie rzeżączki...


Kłótnia  sąsiadów (...)
- To ch*j wam w dupę!!!!!!!
- Gieniu, nie dzwon! Pan się chce dogadać!!!