Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 22 czerwca 2009

Liczba wpisów: 18

nortus
 

Lwy z doklejonymi tabliczkami "Lech" i "Jarosław"

Dwa charakterystyczne posągi lwów stojące na ul. Puławskiej w Warszawie za sprawą anonimowego żartownisia dostały nowe imiona - Lech i Jarosław - poinformował nasz czytelnik.

W piątek na postumentach pojawiły się tabliczki z imionami.Wyglądały na profesjonalnie przygotowane
- nawet tłem zlewały się z kolorem cokołu.

Nie wiadomo kto i kiedy przymocował tabliczki Według relacji naszego czytelnika w sobotę.

--
A czy ktoś się pytał czy te wyzwiska ich przypadkiem nie obrażają i ich uczuć?
Ja bym był obrażony gdyby mnie ktoś tak nazwał.
Nawet piwa Lech nie cierpię, obrzydlistwo.
  • awatar Multiple Half Moon: Czego to Polacy nie wymyślą. Tylko podziwiać kreatywność.
  • awatar Rakszasa: dobry zart jedynie wzrost nie ten, lechu nawet nie da rady wsiasc, co dopiero jaroslaw madry
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Rakszasa: fakt, przewyższają ich dwukrotnie. ale jakiś stołeczek (jak Sarkozy) lub drabinka ewentualnie kamiński go podsadzi i wioooooooo
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 


Bondowie Polski Ludowej słynni szpiedzy PRL

Nie oceniając czy służyli zbrodniczemu reżimowi, czy tylko wykonywali po prostu swoją robotę, należeli do światowej elity szpiegów. Jak mówi Marian Zacharski - w ich fachu ważny jest urobek. W przypadku bondów PRL ten urobek był spory.

Poznaj superszpiegów Polski Ludowej.

Koniec lat 70. Warszawa. W kawalerce na Starym Mieście, mieszkaniu konspiracyjnym MSW, spotykają się: Sergiusz, X i Marian. Wszyscy są oficerami peerelowskiego wywiadu. Sergiusz w partyjnej nowomowie komentuje osiągnięcia młodego kapitana, który od kilku miesięcy dostarcza do Polski doku-
mentacje najbardziej wyrafinowanych amerykańskich systemów uzbrojenia.

Część z nich ma wejść do wyposażenia wojsk USA dopiero po 2000 r. Młody kapitan to Marian Zacharski, jeden z najlepszych wywiadowców w historii polskich służb specjalnych.

Zupełnie nie przystaje do stereotypu smutnego pana walczącego o prymat dyktatury proletariatu. Mieszka na luksusowym osiedlu z basenem i kortami w Los Angeles. Zamiast siermiężnej atmosfery epoki Gierka rozkoszuje się kalifornijskim słońcem. Wysoki, przystojny, ubierający się z gustem trzydziestolatek jeździ amerykańskim autem po amerykańskich autostradach. Na dłuższych trasach - jak człowiek Zachodu - lata samolotami w klasie biznes.

W niczym nie przypomina zakompleksionego polskiego
urzędnika bąkającego pod nosem kiepską angielsz-czyzną. James Bond PRL. Tej rangi agentów w historii wywiadu komunistycznej polski było zaled-wie kilku. Nie wchodząc w ocenę tego, czy służyli zbrodniczemu reżimowi,czy tylko wykonywali po prostu swoją robotę, należeli do światowej elity szpiegów. Do dziś nikt zresztą nie rozlicza ich za to, po której stronie żelaznej kurtyny mieli swoich szefów.
Jak mówi sam Zacharski - w ich fachu ważny jest urobek. W przypadku bondów PRL ten urobek był naprawdę spory. Oto kim byli superszpiedzy komunistycznej Polski.

Lutek zakłada izraelski Szin Bet

Urodzonemu w 1922r w południowej Polsce Lucjanowi Lewemu nawet przez myśl nie przeszło, że dokona spustoszenia w szeregach powołanego zaraz po wojnie izraelskiego kontrwywiadu. Niepozorny Żyd, który w 1939 r. zbiegł do Związku Radzieckiego, swój romans z komunistyczną bezpieką rozpoczął w 1945 r.
Właśnie wtedy zgłosił się na ochotnika do współ-pracy z jedną z wojewódzkich struktur Urzędu Bezpieczeństwa. Zaczynał kiepsko. Przez niemal trzy lata - jako tajny współpracownik - gorliwie donosił na kolegów z organizacji żydowskich, by później zająć się czymś ambitniejszym. Po trzech latach centrala dostrzegła jego niebywały talent. Lucjana przeniesiono do VII Departamentu MSW, który wówczas odpowiadał za wywiad zagraniczny. Od tego czasu zaczęła się jego prawdziwa szpiegow-ska przygoda.Lewy przeszedł intensywne szkolenia
na których nauczył się dyskretnego kontaktowania ze swoimi oficerami prowadzącymi za granicą. Poznał sztukę kamuflażu.
Szczegółowo analizował swoje przyszłe zadanie. Zaraz po utworzeniu państwa Izrael opuścił Polskę,
by budować tam siły zbrojne, a w miarę możliwości załapać się do nowo tworzonych izraelskich służb specjalnych. Wywiad UB stworzył niewzbudzającą niczyich podejrzeń legendę. Zresztą w Izraelu, w
ferworze walki o nowe państwo, nikomu by nawet do głowy nie przyszło, by go szczegółowo sprawdzać. Jak tysiące innych Żydów chciał budować Wielki
Izrael. Jego prawdziwe cele były jednak inne. Lucjan Lewy przybrał kryptonim operacyjny. Od tej pory był agentem "Lutkiem".

Zaraz po przybyciu do Jerozolimy został żołnie-rzem izraelskich sił obronnych (IDF). Jako jeden z pierwszych funkcjonariuszy wstąpił do tworzo-nych wtedy służb bezpieczeństwa - owianego legendą
Szin Bet.Przez siedem lat Lutek pracował w pionie o niewinnej nazwie "Sekcja obsługi logistycznej - Wydział Wsparcia".Zajmował się obserwacją zagra-nicznych dyplomatów i rozpracowywaniem Izraelczy-ków podejrzewanych o związki z obcymi wywiadami.
Na bieżąco raportował centrali, jakie obiekty są na celowniku izraelskiego kontrwywiadu. Na tym jednak nie koniec. Lewy sporządził fotografie niemal całego personelu Szin Bet. Zarówno polski wywiad,jak i sowieckie KGB dysponowało kompletnym dossier na temat obsady swojego bliskowschodniego
konkurenta. O takim skarbie inni mogli tylko pomarzyć.

Lutek wpadł w 1958 roku. Bynajmniej nie w wyniku popełnionych przez siebie błędów. Na jego trop naprowadził Izraelczyków imigrant, który zanim osiedlił się w państwie żydowskim, pracował dla polskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Aby dopaść Lutka, Mossad zwerbował w Polsce całą sieć agentów. Mieli oni dostarczyć dowodów jego winy. Po aresztowaniu sąd w Tel Awiwie - w
poszlakowym procesie - skazał Lucjana Lewego na dziesięć lat więzienia.

Wyrok złagodzono, bo Lutek w międzyczasie przystał na współpracę z izraelskimi służbami specjalnymi i opowiedział o swoich zadaniach zlecanych w Warszawie.

W 1968 r. Lewy wyszedł z więzienia. Zaraz po tym wyemigrował do Austrii, gdzie wkrótce zmarł.

Jego historia do dziś pozostaje przedmiotem studiów w izraelskich szkołach szpiegów i łowców agentów.Również do dziś Lutek pozostaje pierwszym i jednym z nielicznych, którym udało się wniknąć w uznawane za najbardziej szczelne na świecie struktury kontrwywiadu Szin Bet.

Pułkownik, który ograł Bundeswehrę

Początek lat 80. Na placówkę dyplomatyczną do Bonn do attachatu wojskowego zostaje wysłany pułkownik X.Oficjalnie oficer ma pełnić standardo-we funkcje:utrzymywać kontakty ze swoimi odpowied-nikami z kapitalistycznych ambasad, pisać analizy o sytuacji w wojsku niemieckim, pić whisky na
rautach. Nieoficjalnie - jako oficer wywiadu wojskowego - ma namierzyć ludzi, którzy pozwolą wybadać, jaki jest stan uzbrojenia niemieckich wojsk pancernych i jakie jest ich rozmieszczenie. Dla dowództwa Ludowego Wojska Polskiego takie informacje mają kluczowe znaczenie. Armia PRL ma w Układzie Warszawskim swoją specjalizację. W razie wybuchu wojny to właśnie polskie kolumny pancerne wezmą udział w uderzeniu w kierunku północno-zachodnim.
Informacje na temat czołgów przeciwnika są na wagę złota. Pułkownik X odegrał kluczową rolę w ich zdobyciu. Oficerowi udało się zwerbować agenta,który dostarczył dokładne plany mobiliza-cyjne niemieckich wojsk pancernych.
Dotarł również do raportów opisujących, jakimi nowinkami technicznymi dysponuje Bundeswehra. Większość szczegółów jego operacji jest tajna do
dziś.Wiadomo jednak, że X, zdobywając informacje, dokonał rzeczy niemal niemożliwej, a po misji w Niemczech dalej kontynuował karierę wywiadowcy.
Wśród polskich agentów działających na Zachodzie miał zresztą godnych następców. Niejaki pułkownik Jan Pieterwas dokonał w 1982 r. równie brawurowej akcji. Przemycił do Berlina Wschodniego kompletny egzemplarz nowoczesnego pocisku przeciwpancernego
Pieterwas wiózł rakietę w uchylonym bagażniku swojego samochodu. Była pomalowana na kolorowo i obłożona dziwnymi maskami przebierańców. Gdy celnik pytał, po co Pieterwasowi takie rekwizyty,
ten odpowiedział, że jedzie na bal maskowy. Do NRD pocisk wjechał bez najmniejszego problemu. Później zajęli się nim wojskowi inżynierowie.

Następca tronu carskiego oskarża Henry'ego Kissingera

Urodzony w 1922 r. Michał Goleniewski, mimo że skończył tylko cztery klasy gimnazjum, przeszedł do historii jako jeden z najbardziej ekscentrycz-nych agentów peerelowskiego wywiadu.Gdy w 1961 r. zgłosił się do placówki CIA w Berlinie Zachodnim i zdekonspirował komunistyczną siatkę wywiadowczą na Zachodzie (dzięki jego informacjom aresztowano między innymi brytyjskiego szpiega George'a Blake'a i słynnego sowieckiego nielegała Gordona Arnolda Lonsdale'a, którego prawdziwe nazwisko to Konon Trofimowicz Mołodyj),wydawało się, że dopro-wadził do jednej z najbardziej spektakularnych zdrad w historii wywiadu. Po kilku latach jego współpracy z Amerykanami ta wersja wydarzeń nie była już tak oczywista.

W połowie lat 60. Goleniewski zaczął twierdzić, że jest następcą tronu carskiego w Rosji - Aleksym
Nikołajewiczem Romanowem, któremu potajemnie w
czasie rewolucji bolszewickiej udało się - wraz z ojcem Mikołajem - zbiec przez Turcję, Grecję i Austrię do Polski. Dowodem potwierdzającym jego
pochodzenie miała być hemofilia (na hemofilię cierpiał Aleksy).

W tym samym czasie, gdy przekonywał otoczenie do swojego pochodzenia,zaczął też przedstawiać coraz bardziej sensacyjne wizje tego, kto na Zachodzie jest agentem sowieckich służb specjalnych. Oskarżenia padły między innymi pod adresem wpływowego analityka spraw międzynarodowych Henry'ego Kissingera i późniejszego szefa brytyjs-kiego kontrwywiadu MI-5 Michaela Hanleya. CIA
początkowo brała Goleniewskiego za wariata. Dopiero Richard Helms (dyrektor CIA w latach 1966 - 1973) przedstawił teorię, w myśl której Polak miał prowadzić sprytną grę dezinformacyjną, od początku do końca sterowaną przez Moskwę i Warszawę. Wcześniejsze "wsypanie" agentury w Europie miało być radykalnym sposobem na uwiary-godnienie Goleniowskiego. Tezę o podwójnej grze pułkownika potwierdził zresztą jego były szef - dyrektor Departamentu I MSW PRL (wywiad) Witold Sienkiewicz. "Sprawa Goleniewskiego miała być specjalną kombinacją operacyjną, przeprowadzoną przez wywiad polski i wywiad ZSRR.

Myślę, że nie był on większym wariatem niż my wszyscy" - wyznał Sienkiewicz.
Do dziś Amerykanie nie są w stanie oszacować, czy z Goleniewskiego było więcej pożytku czy strat. Jedno jest jednak pewne: zarówno on (przez wielu
kolegów z bloku wschodniego uważany jednak za zdrajcę), Zacharski (któremu po powrocie do Polski przez NRD gratulował legendarny szpieg nad szpiega Marcus Wolf), Lew, X czy Pieterwas - należeli do światowej pierwszej ligi agentów.

za: Zbigniew Parafianowicz
 

nortus
 

Aż 3 miliony pasażerów,1,4 mln ciężarówek,300tys. wagonów - to niektóre z liczb obrazujących 15 lat działalności na Bałtyku.

Dzisiaj Unity Line jest jednym z największych armatorów bałtyckich przewozów promowych i liderem przewozów towarowych pomiędzy Polską a Skandynawią.

Promy Unity Line goszczą rocznie około 250 tys. pasażerów i ponad 180 tys. kierowców ciężarówek.

Przez 15 lat promy Unity Line przewiozły również ponad 18 tysięcy autokarów, ponad 700 tysięcy
samochodów osobowych.

- Liczba przewiezionych pasażerów i samochodów osobowych wzrosła trzykrotnie, ciężarówek - ponad sześciokrotnie.Kolejne inwestycje, rozbudowywanie floty pozwoliły spółce objąć kluczową rolę w wymianie handlowej pomiędzy Polską a Szwecją.

Początkowo Unity Line miała do dyspozycji trzy promy: Mikołaja Kopernika zastąpionego później przez Kopernika, Jana Śniadeckiego i Polonię. W 2004r doszedł Gryf, w 2006 - Galileusz, a w 2007 -prom Wolin. Najnowszą jednostką jest pasażersko-towarowa Skania pływająca od września ubiegłego
roku. Właścicielami promów są Grupa Polskiej Żeglugi Morskiej oraz Euroafrica Linie Żeglugowe.

Unity Line na liniach Świnoujście - Ystad oraz Świnoujście - Trelleborg obsługuje spedytorów, przewoźników drogowych i kolejowych oraz pasażerów.

Obecnie szczecińska firma jest jednym z najwięk-szych armatorów operujących na rynku bałtyckich przewozów promowych i największą w segmencie cargo.
Udział w rynku transportu samochodów ciężarowych wynosi ponad 60 procent.

Jednocześnie zajmuje bezdyskusyjną pozycję lidera w przewozach kolejowych pomiędzy Polską a Szwecją obsługując cały transport.

Unity Line obsługuje też ponad 40 proc. przewozów pasażerskich pomiędzy Polską a południową Skandynawią.
 

nortus
 

Kubek odtłuszczonego mleka zamiast szklanki soku owocowego do śniadania sprawi, że będziemy mieli mniejszy apetyt - przekonują australijscy naukowcy
na łamach pisma "American Journal of Clinical Nutrition".

Osoby liczące kalorie z pewnością ucieszą się na wieść o tym, że odtłuszczone mleko pite na śniadanie wywołuje uczucie sytości, co przekłada
się na mniej kalorii konsumowanych podczas drugiego posiłku.

W badaniach uczestniczyły 34 osoby z nadwagą. Badanym podawano do śniadania około 560 gramów odtłuszczonego mleka, a później taką samą ilość soku owocowego. Oba napoje zawierały około 250 kalorii.

Podczas czterogodzinnej przerwy pomiędzy śniada-niem i lunchem badani musieli kilkakrotnie określić stopień sytości. Gdy przyszła pora drugiego posiłku uczestnicy badań jedli dopóki nie poczuli się w pełni syci. Okazało się, że
gdy na śniadanie serwowane było mleko, badani w mniejszym stopniu odczuwali głód i spożywali podczas lunchu około 50 kalorii mniej niż wtedy, gdy pili sok.

Naukowcy podejrzewają, że uczucie sytości może zwiększać duża zawartość w mleku białka i laktozy lub po prostu jego gęstość.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Kilku członków Norweskiego Stowarzyszenia Osób Niewidomych i Niedowidzących wraz z trójką towarzyszy wybrało się na wody Trondhejmsfjord. Nastawili się raczej na dorsze i sieje, a złapali rekordowej wielkości rekina polarnego.

Zdobycz miała 3,65 metrów długości i ważyła około 660 kilogramów. To dużo,zważywszy, że największy rekin polarny złowiony kiedykolwiek w Norwegii
ważył 775 kg. Do tej pory na drugim miejscu nieoficjalnego rankingu był rekin ważący 611 kg. Zdobycz grupy niewidomych chwyciła przynętę na
głębokości 580 metrów, wyciąganie jej na powierz-chnię trwało nieco mniej niż godzinę.

Niedowidzący Runar Andre Kvam z miejscowości Drammen, który długo mocował się z rekinem, powiedział dziennikarzom, że na długo zapamięta dzień 18 czerwca 2009 roku. Zwierzę było bardzo silne i niezwykle ruchliwe.Kiedy mężczyźni wyciąg-nęli go na powierzchnię wody, Runar nie mógł się oprzeć, by go nie dotknąć. Stwierdził, że skóra zwierzęcia przypomina w dotyku papier ścierny.

Według pierwszych szacunków, rekin złowiony w czwartek mógł mieć ponad 100 lat, czyli był staruszkiem.Mięso tego gatunku nadaje się do spożyciawyłącznie po wysuszeniu, źle przyrządzone jest dla człowieka trujące.
Niegdyś rekiny polarne łowiono w Norwegii dla pozyskania oleju - ich gigantyczna wątroba stanowi aż do 30% masy ciała.

W ostatnich dniach od rybaków z Trondhejmsfjord dociera wiele interesujących wieści o niezwykłych zwierzętach. Poruszenie na fiordzie i lądzie wywołało pojawienie się bardzo dużego stada grindwali,waleni z rodziny delfinów oceanicznych. Zdaniem naukowców, grupa 60 osobników w pobliżu Trondheim to sensacja, jaką można obserwować nie częściej niż 4 razy na stulecie.

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad
 

nortus
 

Jeśli nad polskie morze, to gdzie?

Oto pięć najlepszych miejsc nad Bałtykiem


Wielu z nas chce spędzić wakacje nad Bałtykiem. Jeśli nie na cały turnus, to przynajmniej dłuższy weekend. Miejsc, do których możemy pojechać jest sporo.

Polskie wybrzeże ma przecież 500 kilometrów. Sprawdź, gdzie najlepiej odpoczniesz.

Serwis onet.pl porównał kurorty pod względem atrakcyjności plaż i walorów turystycznych. Dla oceniających ważne było więc aby miejscowość mia-ła coś do zaoferowania gdy nie chcemy już korzys-tać z uroków morza lub pogoda na to nie pozwala. Pod tym względem wybija się Półwysep Helski . "To obecnie najlepsze miejsce dla tych, którzy lubią aktywnie spędzić czas nad morzem.
Świetnie przygotowane ścieżki rowerowe, możliwość uprawiania windsurfingu, kitesurfingu czy żeglo-wania na Zatoce Puckiej" - czytamy w serwisie.

Natomiast w przypadku plaż brano pod uwagę ich czystość i infrastrukturę. Z badania wynika, że z tym pierwszym nie ma większego problemu. Znacznie
gorzej jest z prysznicami i toaletami przy brzegu Pocieszającym jest, że widać zmiany, ale wciąż wiele nam brakuje, pod tym względem, do Niemiec czy Danii.
  • awatar Anneliese: a Mielno ? :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: nie wiem jak to wygląda w tym roku ale polecam Łebę - cudowny wypoczynek. Później Ustka i Darłowo. Świnoujście ma jedną zaletę - to jest miasto więc nawet gdy pada deszcz i jest zimno jest tam co robić. Udanych wakacji :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anneliese: Mileno dawno straciło swój urok i charakter wypoczynkowy. Gorzej tam niż w Warszawie. Wiem.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Herbert? Nie, to Twardowski

Prezydent pomylił poetów. Lapsus w Brukseli

Lech Kaczyński zaliczył kolejną "wpadkę". Tym razem wszyscy mogli się przekonać, że mocną stroną naszego prezydenta nie jest poezja. Kto wie, czyje to słowa: "Trzeba kochać ludzi, bo szybko odchodzą"? Prezydent powiedział, że... Zbigniewa Herberta.


Wpadka prezydenta miała miejsca podczas konferen-cji w Brukseli na ubiegłotygodniowym szczycie w Brukseli - podaje portal Wiadomoci24.pl.

"Tu nasuwa się porównanie z pewną częścią twórczości naszego wybitnego poety Herberta: <Trzeba kochać ludzi, bo szybko odchodzą> - powiedział Lech Kaczyński.

Tymi słowami prezydent chciał nawiązać do faktu, że w Polsce często zmieniają się premierzy.

Niepotrzebnie jednak powoływał się na Zbigniewa Herberta. Autorem tych słów jest bowiem ksiądz Jan Twardowski.
  • awatar LUKASZGEJ CZARODZIEJ: jego inteligęcja mnie zadziwia hehehe
  • awatar po stokroc...: Nie dosc,ze autora pomylil,to jeszcze cytat przekrecil! W oryginale jest "spieszmy sie".Nie moge patrzec na tego bu..ka!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Amerykańscy naukowcy ostrzegają, że rośnie ryzyko zakażeń MRSA (gronkowcem złocistym) w wyniku pogryzienia przez psy i koty. Wyniki swojej analizy przedstawili na łamach pisma "Lancet Infectious Diseases".

Pozaszpitalne zakażenie gronkowcem złocistym staje się coraz częstsze Dr Richard Oehler

Pozaszpitalne zakażenie gronkowcem złocistym opornym na metycylinę staje się coraz częstsze i musimy liczyć się z większym ryzykiem zakażenia w wyniku pogryzienia przez zwierzęta domowe - zaznacza prowadzący badania dr Richard Oehler z Uniwersytetu Południowej Florydy.

Choć MRSA nie jest szczepem bakterii, który lubi atakować zwierzęta,ostatnio zaobserwowano niepo-kojący wzrost zakażeń. Według autorów badań zwierzęta często zarażają się od swoich właści-cieli i szybko przenoszą chorobę dalej.


Z analizy wynika, że 60% wszystkich pogryzień powodują psy, a 10 - 20% - koty. Najbardziej narażeni na pogryzienia przez psy są chłopcy w wieku 5 - 9 lat,przy czym rany zazwyczaj występują
w okolicy głowy. Z kolei koty gryzą najczęściej kobiety i osoby starsze.

Dr Oehler podkreśla, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich czworonożni przyjaciele mogą przenosić groźne dla zdrowia i życia bakterie.
 

nortus
 

W stanie Nowy Meksyk rozpoczęto właśnie budowę Spaceport America, pierwszego na świecie lotniska dla statków kosmicznych. Szef projektu Virgin Galactic, zapewnia, że pierwsi turyści odlecą z niego już w 2010 roku - podała BBC.


Pasażerowie oraz goście będą mogli przyglądać się pracy obsługi portu przez podwieszoną na wysokości
5 metrów, szklaną podłogę.

Ten zupełnie przełomowy, bo komercyjny projekt powstaje na dawnym poligonie rakietowym w White Sands w Nowym Meksyku. Pieniądze, prawie 200 milionów dolarów wykłada rząd stanu Nowy Meksyk. Na pustyni powstanie kompleks budynków, w tym m.in. terminal do odprawy pasażerów, hangary i punkty usługowo-gastronomiczne.


Pierwszy lot w kosmos

Brytyjski magnat finansowy i szef projektu Richard
Branson, właściciel Virgin Galactic, zapewnia, że pierwsi kosmiczni turyści odlecą z Spaceport
America już w 2010 roku. Podczas ceremonii rozpoczęcia prac budowlanych Branson powiedział, że na listę przyszłych pasażerów zgłosiło się już 45 tysięcy ludzi ze 120 krajów świata. Gubernator stanu Bill Richardson dodał, że miejsce na budowę - poligon rakietowy White Sands, wybrano
nieprzypadkowo.

- Mamy tu 350 słonecznych dni w roku, a to gwarantuje, że pogodna nie pokrzyżuje rozkładu lotów, jak ma to często miejsc na przylądku Canaveral na Florydzie, skąd startują i gdzie lądują promy kosmiczne - wyjaśnił gubernator.

Podróż w stanie nieważkości

Port kosmiczny będzie obsługiwał specjalnie zaprojektowane przez Mojave Aerospace Ventures samoloty, które z pasażerami na pokładzie wzbiją się na wysokość około 50.000 stóp, czyli ponad 15 kilometrów nad ziemią. Tam większe rakiety - matki z prędkością trzy razy większą niż prędkość dźwięku wyniosą podróżnych w przestrzeń kosmiczną.


Virgin Galactic na początek przewiduje lot jednego statku w tygodniu z sześcioma turystami na pokładzie. Przed startem każdy z nich będzie musiał przejść specjalne trzydniowe szkolenie. Pasażerowie podczas dwugodzinnego lot oprócz oglądania Ziemi z orbity doświadczą stanu nieważ-kości. Koszt dwugodzinnego lotu to 200 tys. dolarów od osoby.

Oprócz lotów widokowych, w niedalekiej przyszło-ści ma powstać też orbitalny hotel dla kosmicznych turystów.
  • awatar agusiaczek: no projekt tego lotniska jest fajny :) ciekawe co im z tego wyjdzie
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @agusiaczek: lotnisko. tam jak się wydaje swoje pieniądze to się dba o nie - nie jak u nas państwowe, czyli niczyje.
  • awatar maurycio76: projekt swietny i faktycznie kosmiczny pozostaje tylko wiara w to ze nasza cywilizacja nie jest tylko jedyna w kosmosie :) i obroni sie sens budowania takiego lotniska:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Kadencja na siedem lat

Kaczyński chce wydłużenia prezydentury

Nie pięć, jak teraz,a siedem lat- takiej kadencji prezydenta chciałby Lech Kaczyński. Jego zdaniem należy też zwiększyć rangę tego najwyższego urzędu w państwie.Tak, aby prezydent był arbitrem społecznym. Ma to zapobiec dominacji jednej partii na scenie politycznej.


Siedmioletnia prezydentura, którą proponuje Lech Kaczyński, byłaby jednorazowa. Prezydent po tym czasie nie mógłby ubiegać się o reelekcję.

Czemu mają słuzyć te zmiany?

"Równowadze i wykluczeniu możliwości dominacji jednej władzy nad inną.
Zasada współdziałania stanowi konstytucyjne oparcie między innymi wzajemnych stosunków Prezydenta Rzeczypospolitej z Radą Ministrów. Bez przestrzegania tej zasady nie będzie możliwe sprawne funkcjonowanie państwa oraz realizowanie przez jego organy zadań i funkcji" - tłumaczy Lech Kaczyński w liście, jaki napisał do konsty-tucjonalistów. Ich zjazd odbył się w weekend.

Lech Kaczyński uważa także, że w demokratycznym systemie wielopartyjnym prezydent "powinien utrzymywać równowagę władz i realizować arbitraż
polityczny i zapewniać ciągłość działania instytucji państwowych oraz ochronę systemu prawnego i podstawowych wartości państwa, których
strażnikiem Konstytucja ustanawia Prezydenta".

Kaczyński zwrócił też uwagę na niebezpieczeństwa, jakie może nieść za sobą dominacja jednej partii.
"Stan ten, jeżeli jest utrwalany i pogłębiany
wyraźnym poparciem większości środków masowego przekazu, może prowadzić do powstania systemu faktycznie monopartyjnego, będącego zagrożeniem dla pluralizmu politycznego i ustroju demokracji parlamentarnej" - tłumaczył w liście prezydent.
---
Zrozumiał już po co jest prezydent. Tylko nie zrozumiał, że to dotyczy również jego. Miał być prezydentem kraju a nie brata i jego wasali.
Proponuję dać mu dożywocie na urzędzie. Czas już na stawianie mu pomników - tylko jak odróżnić czyj to pomnik będzie? Tabliczki z napisami można zawsze podmienić.
  • awatar TheBoss: tak tylko taka zmiana może dotyczyć dopiero najbliższzego prezydenta:)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @TheBoss: nie bój się, Kamiński z Kownackim znajdą uzasadnienie że to dotyczy już kaczki. A że to najcudowniejsza prezydentura na świecie to po co robić wybory, od razu mu przydzielić dożywocie, później jego bratu, dzieciom, kotom ....
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Guderian: odnośnie naszej obecnej konstytucji to tylko dodam, że najwyż-szym reprezentantem Anglii jest królowa, ale ona nie rządzi - to nawiązanie do kaczki i jego rozumienia art. chyba 130. Dobrze byłoby się zdecydować wreszcie jaki chcemy mieć system w Polsce" parlamentarny czy prezydencki. Kaczka chce być jak Ameryka, zresztą Wałęsa też chciał takiego systemu rządzenia. Nie ważne jaki wybierzemy ale żeby był konkretny. Żaden system nie jest lepszy czy gorszy- zależy od ludzi u władzy. Jak do tej pory konstytucja się sprawdzała, póki mania wielkości nie odbiła komuś.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Dwa miesiące temu nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Książeczka wojskowa. Nie większa niż paczka papierosów, dla mnie szybko nabrała
wartości wielkiej księgi. A w niej kategoria "A" -zdolny do czynnej służby wojskowej.

Jestem Niemcem, kręgosłup mam krzywy, prawie wszystko miałem złamane, a jednak "A". Może trzeba było przyznać się do narkotyków?

Aleks i jego ciężko wypracowana, choć całkiem zbędna książeczka wojskowa. Mam 26 lat. Moja mama jest Polką, ojciec Niemcem. W Polsce mieszkam ponad pół roku. Wcześniej, jako niemiecki 19-latek, odbyłem roczną zastępczą służbę wojskową w szpitalu w Berlinie. Nie sądziłem, że w nowym kraju znów stanę się poborowym. A wszystko przez to, że chciałem się przemeldować.

Co to jest książeczka?

Miałem szansę odbyć płatny staż w jednej ze szcze-cińskich instytucji kultury.Ale byłem zameldowany w Dominikowie, małej wiosce koło Kalisza Pomorskiego. A szczeciński Urząd Pracy nie chciał refundować stażu mieszkańcowi innej miejscowości.

W Niemczech często słyszałem, że sprawy urzędowe w Polsce nie są proste do załatwienia. Miałem okazję to sprawdzić. W okienku w szczecińskim
magistracie dostałem meldunkowe formularze, które na miejscu wypełniłem.

Oddałem papiery urzędniczce i już szykowałem się do opuszczenia budynku, kiedy usłyszałem pytanie:

- A gdzie książeczka wojskowa?

Książeczka. Nie brzmiało to dla mnie jakoś specjalnie niepokojąco. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, co znaczą te słowa.

- Co to jest książeczka wojskowa? - spytałem.

- Jak pan zgubił, to proszę to zgłosić w Wojskowej Komendzie Uzupełnień.

Zdziwiło mnie, że urzędniczka od razu uznała, że zgubiłem moją książeczkę, a nie brała pod uwagę, że mogę jej w ogóle nie mieć. Długo jej to tłumaczyłem.

Zaskoczona i bezradna, powiedziała mi, że nie może mnie przemeldować bez książeczki. I że, tak czy siak, muszę się z tym zgłosić do wojska.

Spojrzałem na zegar. Do zamknięcia urzędu była jeszcze ponad godzina.
Zamówiłem taksówkę do WKU, licząc, że jeszcze tego samego dnia wszystko uda mi się załatwić.

Wojskowego stopnia brak

Niecałe 10 min później byłem na miejscu. Pani z portierni z miejsca spytała mnie o stopień wojskowy.

- Generał - zażartowałem.

Nie uwierzyła: - Jak nie ma stopnia, to musi iść do drugiego budynku.

W drugim budynku zorientowałem się, że jednak w ciągu godziny sprawy nie da się rozwiązać.

- Musi pan wypełnić wniosek o badania wojskowe i oddać w pierwszym budynku - objaśniła mi kolejna pani. - Za dwa dni przyjdzie pan do mnie znowu z
potwierdzoną kopią, że pan już przeszedł służbę zastępczą w Niemczech. Ja dam panu termin badań, a po nich trafi pan do rezerwy.

"Po co badania, jak mam iść do rezerwy?" -zastana-wiałem się. Coraz mniej mi się to podobało. Zwłaszcza jak przypomniałem sobie, że żołnierze ze Szczecina właśnie odlecieli do Afganistanu. Odrzuciłem jednak wątpliwości i wniosek oddałem.

Wróciłem dwa dni później, z potwierdzoną przez tłumacza przysięgłego kopią mojej służby w Niemczech (za 80 zł).

- Ojej, ale pan w ogóle nie jest zameldowany w Szczecinie-zmartwiła się pani z WKU. - Dominikowo podlega chyba WKU w Stargardzie. I potrzebuję
jeszcze potwierdzenie, że pan ma podwójne obywatelstwo.


Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. Że jestem zameldowany na wsi, a nie w Szczecinie wiedziałem najlepiej, bo to przecież powód całego
zamieszania. Że mam dwa obywatelstwa potwier-dziłem, pokazując oba paszporty.
Honorują je służby na całym świecie. A pani z WKU żąda dodatkowego potwierdzenia? Kto ma mi je dać? Policjant na ulicy?

Chyba dostrzegła moją panikę, bo w końcu zrezygno-wała z potwierdzenia. To było miłe. Wystarczyło, że napisałem oświadczenie,że mam dwa obywatelstwa.

Dostałem termin badań lekarskich.

- Jeżeli uda się panu przejść je w ciągu jednego dnia, to proszę przyjść znów do mnie za dwa tygodnie.

Czemu nie miałbym załatwić badań w ciągu całego dnia? Nie przejąłem się tą zapowiedzią kolejnych kłopotów.

A twarożek pan je?

Punkt ósma odpowiedniego dnia byłem w szpitalu wojskowym. Razem ze mną czekało paru innych mężczyzn w różnym wieku.

Po kolei wchodziliśmy do pokoju,by się dowiedzieć,
jakie konkretnie badania będą konieczne. Tłumaczyłem, że jestem tu tylko formalnie, ale lekarza mało to obchodziło. Może dlatego od razu dał mi skierowanie do psychiatry. Potem dalej stawiał krzyżyki: przy EKG,rentgenie. Już stawiał przy okuliście, ale zawahał się. Spytał, czy mam problemy ze wzrokiem.

- Widzę jak orzeł - zapewniłem.

To go nieoczekiwanie przekonało.Mógłbym być ślepy jak kret, ale zaniechał sprawdzanie tego.

W ogóle nie rozumiałem zasad, jakimi kierował się, wyznaczając wizyty u specjalistów.W Niemczech
o ile pamiętam, każdy musiał przejść te same
badania. I wszyscy przechodzili je jednego dnia. Tu było odwrotnie: każdy miał inne badania i prawie każdy musiał przyjść na nie drugi raz.

Szybko zrozumiałem dlaczego: długie kolejki, różne dziwne godziny otwarcia, czasem po prostu brak lekarzy w godzinach ich dyżuru. Każdy, kto wchodził do poczekalni, zadawał dziwne pytanie:
"Kto ostatni?". W Niemczech przychodzi się na konkretną godzinę.

Badania u psychiatry były nawet zabawne. "Czy się czegoś boję? Czy biorę narkotyki?" - pytała pani doktor. W Niemczech, broniąc się przed wojskiem,
zapewniałem skwapliwie, że biorę wszelkie rodzaje narkotyków. Ale tu wolałem nie kłamać. Przecież i tak mam iść do rezerwy, a jako ćpun mógłbym mieć
jakieś nieprzyjemności.

Psychiatra spytała mnie jeszcze, jakie miałem urazy. Powiedziałem, że parę razy złamałem obojczyk i lewą rękę.

- A twarożek pan je? - spytała. Trochę z nią jeszcze pogadałem o wyżywieniu.
W końcu dała mi zaświadczenie, że świrem nie jestem.

Sam byłem zdziwiony, że już po kilku godzinach wszystkie badania miałem za sobą. W ciągu jednego dnia! Byłem z siebie dumny.

Wszystko na próżno

Dwa tygodnie później mojej książeczki w WKU wciąż nie było. Szpital nie przysłał na czas wyników. Przyszły po miesiącu.

Książeczkę dostałem dwa miesiące po pierwszej wizycie w WKU. Jest nie większa niż paczka papie-rosów,ale dla mnie miała wartość wielkiej księgi. A w niej-kategoria "A". Jestem Niemcem, kręgosłup mam krzywy, prawie wszystko miałem złamane, a jednak kategoria "A" - zdolny do czynnej służby
wojskowej. Może jednak trzeba było przyznać się do narkotyków?

Popędziłem do magistratu. Tam okazało się, że wniosek o przemeldowanie był ważny tylko miesiąc. Musiałem napisać następny. Co gorsza, tydzień przed dostaniem książeczki skończyłem 26 lat i Powiatowy Urząd Pracy poinformował mnie, że zrobiłem się za stary na staż. Nie chcą za niego płacić.


A najgorsze,że to jeszcze nie koniec dla polskiej armii. Musiałem napisać wniosek do komendanta, że chcę być przeniesiony do rezerwy (chociaż na
początku zapewniali, że to tylko formalność). W WKU dali mi papier i kazali to napisać odręcznie. Moja polska ortografia bez komputera jest fatalna.
Współczuję komendantowi, który wniosek przeczyta. Jeżeli się nie zgodzi na rezerwę, to na pewno skieruje mnie do przedszkola.

Co zrobiłem z tak ciężko zdobytą i kompletnie mi już niepotrzebną książeczką wojskową? Oprawiłem w ramki, powiesiłem na ścianie. Ale jednak trochę boję się, że któregoś dnia dostanę pocztą bilet z zaproszeniem do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Kategoria "A" zobowiązuje.
===
Polskie cuda
  • awatar muczonka: Ciekawa jestem jak będzie brzmiał Twój komentarz gdy przyjdzie Ci skorzystać z państwowej służby zdrowia:D Ja w każdym razie dawno się pogubiłam co i jak, dzięki czemu od paru lat udało mi się chorować;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @muczonka: rozumiem, że piszesz te słowa do autora artykułu. A myślisz, że z jakiej służby zdrowia on korzysta? Z prywatnej - nie. Z publicznej. Żyje i pracuje w Szczecinie, nie w Niemczech.
  • awatar muczonka: Szczerze, to pierwszy raz i całkiem przypadkiem tu zajrzałam więc myślałam, że to Twój post. Dopiero teraz zauważyłam podpis pod zdjęciem. W każdym razie, pierwsze miesiące życia w PL muszą wydawać się autorowi wyjątkowo irracjonalne i skutkować lekką traumą...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Złowił rybak złotą rybkę, a rybka każe mu powiedzieć trzy życzenia.
Rybak mówi pierwsze:
- Chcę mieć mercedesa.
A rybka na to:
- Za gotówkę czy na raty?
A rybak na to:
- A ty chcesz na oleju czy na masełku?



Sprzeczka małżeńska. Żona do męża rozkazującym tonem:
- Natychmiast wychodź spod tego stołu!
- Nie wyjdę!
- Mówię ci, wyłaź!
- Nie wyjdę!
- Wyłaź, ty tchórzu!
- Nie wyjdę! Chłop musi mieć swoje zdanie!



Siedzi trzech gości w łódce na środku jeziora. Połowy nocne,wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać.Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki.
Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje - Ban!



Do pewnej zaplutej knajpy w okolicach West City wchodzi jegomość, wyciąga monetę 5 centowa, podrzuca,wyciąga colta i trafia w monetę:
- I'm Lucky Luke!
Wchodzi następny, tym razem z 1 centówką i trafia bez pudla:
- I'm Billy McColt!
Wchodzi trzeci, podrzuca 50 centów, wyciąga pistolet, trafia w barmana:
- I'm sorry...


Poranek w alpejskim kurorcie. Na taras wychodzi Anglik i wola:
- How wonderful!
Wychodzi Niemiec i wzdycha:
- Das ist wunderbar!
Wychodzi Rosjanin i dziwuje się:
- Kak priekrasna!
Wychodzi Polak i stwierdza:
- O kur*a!
 

nortus
 

Typowy i dobitny przykład na to co to są mieszane uczucia:
     "miałem mieszane uczucia gdy moja teściowa wjechała moim nowiutkim Mercedesem w przepaść".



Nie rozumiem kobiet: przekłuwają sobie uszy, nosy, pępki,brodawki, rodzą dzieci, często mają cesarkę, wstrzykują silikon w różne części ciała, depilują gorącym woskiem włosy na nogach, pod nosem, na wzgórkach łonowych; robią sobie lifting,
tatuaże, odsysają sobie tłuszcz,zmniejszają pośladki; usuwają żebra, operują biusty, usuwają skórki na palcach i robią mnóstwo innych bolesnych
rzeczy... a nie można ich bzyknąć,... bo je, k**wa, głowa boli!






Niedźwiedź szaleje w lesie...strasznie podniecony,
wszystko co się rusza ma zamiar grzmocić. Wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada
do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza... zza krzaków wychyla się lisica,dopada
do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy "och niedźwiedziu, jaki z ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego pisiora", a niedźwiedź robi głupią minę i myśli"...o cholera! Nie zdjąłem wiewiórki!"


Przychodzi blondynka do mięsnego, przygląda się mrożonym kurczakom. Wybiera, przekłada, miesza lecz nie znajduje dostatecznie dużego.
Woła ekspedientkę: - Jutro będą większe? - Nie, ku*wa, nie będą. Są martwe.


Dwaj faceci i kobieta na skutek katastrofy  mors-kiej wylądowali na bezludnej wyspie.
Po miesiącu, kobieta buntuje się:- Dosyć tych świństw! I popełniła samobójstwo.
Po kolejnych 30-stu dniach zbierają się faceci i
mówią:- Dosyć tych świństw! Trzeba ją pochować! Po upływie kolejnego miesiąca stwierdzili: - Dosyć tych świństw! Trzeba ją odkopać!


Synek mówi do tatusia:
- Całowałem się z dziewczyną!
- I co mówila?
- Nie słyszałem bo uszy mi zatkała udami.
 

nortus
 

Położyli głowy na torach. Pociąg wyhamował


O krok od makabrycznego wydarzenia na torach kolejowych koło stacji Szczecin-Dąbie. Maszynista zdążył zatrzymać skład dziesięć metrów przed
mężczyznami, którzy położyli głowy na torach.
Informację podał kolejowy serwis hobbystyczny na stronie mkm.szczecin.pl. Do zdarzenia doszło w niedzielę o 6 rano. Maszynista pociągu osobowego relacji Białogard-Szczecin Główny po wyjechaniu ze stacji Szczecin Dąbie zauważył dwóch mężczyzn leżących na torach z głowami położonymi na szynie.
Po rozpoczęciu gwałtownego hamowania, skład zatrzymał się ok. 10 metrów przed niedoszłymi samobójcami. Na miejsce wezwana została policja. Pociąg dojechał do stacji docelowej z 25 minutowym
opóźnieniem.
 

nortus
 

Jak ma się coś dobrego, to lepiej tego nie zmieniać - Jarosław Kaczyński

- My się sondażami nie przejmujemy. Będziemy mieli kandydata, który się nazywa Lech Kaczyński. Sądzimy, że do społeczeństwa dotrze, że nie miało
dotąd lepszego prezydenta-powiedział J. Kaczyński
- Jak ma się coś dobrego, to lepiej tego nie zmieniać - dodał.

---
To wyjaśniam braciszkowi, że zmienia się po to by mieć lepszego.
Bo ten jest tragiczny.
  • awatar krzyslav: te slowa wlozono juz dawno temu w usta pewnego prezydenta usa w filmie o nim, to byl film ...o aferze watergate, czyzby chodzilo o analogie? oby!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Skazany na kwiaty przez pół roku

Jeden z tureckich sądów znalazł oryginalny sposób na poskromienie i resocjalizację damskich bokserów.

Mężczyzna oskarżony o bicie i zaniedbywanie żony przez pół roku, co tydzień będzie jej musiał kupować bukiet róż.

Niecodzienny wyrok ogłosił sędzia z miasta Diyarbakir na południowym wschodzie Turcji. "Nie pamiętam, kiedy moja żona ma urodziny, ani kiedy się pobraliśmy" - przyznał skazany mężczyzna po ogłoszeniu wyroku. "Nigdy nie podarowałem jej kwiatów" - dodał.

Teraz będzie miał jednak okazję nadrobić zaleg-łości.Oprócz obowiązku kupowania małżonce bukietów
róż przez pół roku, krewki Turek będzie też
musiał przeczytać pięć książek na temat życia w rodzinie i wychowania dzieci.
---
Może zrozumie. Mężczyzna?
 

nortus
 

Chcą zorganizować pielgrzymkę szczątków Jana Pawła II do Polski

Watykańska redakcja włoskiej telewizji RAI wystąpiła z propozycją, by po beatyfikacji Jana Pawła II jego szczątki zostały na jakiś czas zawiezione do Polski. O inicjatywie RAI Vaticano poinformował szef tej redakcji Giuseppe De Carli

Jej autorzy wyjaśnili, że byłaby to "ostatnia pielgrzymka" papieża i sugerują, by relikwie zostały zawiezione do największych polskich miast.

Giuseppe Da Carli wyjaśnił, że z inicjatywą tą wystąpiło środowisko świeckich, wśród nich dziennikarzy, po wnikliwej lekturze testamentu Jana Pawła II.
W testamencie papież wyraził w pewnym momencie wolę, by zostać pochowany w Polsce. Potem jednak ostateczną decyzję pozostawił kardynałom.Giuseppe Da Carli
W testamencie tym, pisanym przez wiele lat - przy-pomniał - papież wyraził w pewnym momencie wolę, by zostać pochowany w Polsce.Potem jednak osta-teczną decyzję pozostawił kardynałom.

Ponadto szef watykańskiej redakcji w RAI zauważył,
że na podobną pielgrzymkę szczątków Piusa V zgodę wyraził Jan XXIII. Dlatego De Carli uważa, że
Benedykt XVI,do którego należy ostateczna decyzja w tej sprawie, zgodziłby się na to.

O inicjatywie tej redakcja napisała w swym blogu, gdzie obecnie zbierane są opinie na ten temat. List z propozycją oraz zebranymi komentarzami
przekazany zostanie metropolicie krakowskiemu kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi w przyszłym tygodniu w czasie jego wizyty w Rzymie.

---
Najpierw chcieli kroić Jego zwłoki na kawałeczki i sprzedawać po parafiach i kościołach. Teraz chcą zrobić widowisko, wozić zwłoki Karola po kraju i wystawiać na pokaz - jak małpy w zoo.
Skandal. Czyżby Watykan tak bardzo potrzebował kasy ?
  • awatar Bezedura: To z chrześcijaństwem ma tylko tyle wspólnego co w nazewnictwie...nic poza tym.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bezedura: kościół jest innego zdania niż wierni, poza moherami.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar kropka-nad-i: śpij słodko :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @. nad i: wzajemnie :)
  • awatar gość: Dziekuje, zobacze. Moze akurat cos mi wpadnie w oko. Ja wlasnie na Allegro patrzlam, czemu, nawet fajne rzeczy sa i wcale nie droga, a przesylka za to powala na kolana... Takze dziekuje. I dobrej nocy :)
Pokaż wszystkie (3) ›