Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 5 maja 2009

Liczba wpisów: 8

nortus
 
Co czwarty Polak zmienia pracę częściej niż co 4 lata


28% dorosłych Polaków najdłużej w jednym miejscu pracowało do 4 lat - wynika z ankiety przeprowa-dzonej przez Millward Brown SMG/KRC. Z drugiej strony przeciętny pracownik nie zmienił miejsca zatrudnienia od 8 lat.

14% dorosłych Polaków deklaruje, że najdłużej w jednym miejscu pracowało mniej niż 2 lata, a drugie tyle,że 3-4 lata.Najdłuższy staż u jednego pracodawcy osiągnięty przez 16% respondentów to 5-9 lat, a przez 24% - 10-15 lat. Najwięcej, bo 32% ankietowanych pracowało kiedyś w jednym miejscu przez co najmniej 15 lat.

Z kolei średnia długość trwania obecnego zatrud-nienia wynosi 8 lat.
Proporcje między liczbą pracowników z różnym stażem rozkładają się w miarę równomiernie: 18% pracuje w obecnym miejscu krócej niż rok, 14% - 1-2 lata,18% - 3-4 lata, 17% - 5-9 lat, 15% - 10-15 lat, a 16% - powyżej 15 lat.

Badanie nt. długości zatrudnienia zostało zreali-zowane przez instytut Millward Brown SMG/KRC w dniach 17-20 kwietnia. Wywiady bezpośrednie
przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 948 dorosłych Polaków, z których 825 kiedykolwiek pracowało, a 475 jest obecnie zatrudnionych.
  • awatar Rakszasa: Prawda ja zmienilam 4 prace w ciagu jednego roku ;D Tyle ze przynajmniej w 2 sektorach sie mieszcze ;D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Wystarczy sprzedać państwowej spółce towar, którego nie potrzebuje.
Tak było w przypadku Enea SA


Jest w tej historii zaskakujące koleżeństwo w interesach młodych działaczy PiS i PO. Pojawia się były wiceminister z PiS,a z nim były sekre-tarz stanu u Kazimierza Marcinkiewicza. Występuje oblatany językowo Białorusin, który wyrzucany z jednej elektrowni, zaraz ląduje w drugiej. I jest młody aktywista z Platformy, który zna ich wszystkich. No i CBA, które próbuje to rozgryźć. Jest też śledztwo "Gazety".


Zakupy za 10 mln

Koncern Enea SA to energetyczny gigant. Dostarcza prąd do ponad 2,5mln mieszkań i firm w zachodniej Polsce.W zeszłym roku Ministerstwo Skarbu -zosta-wiając sobie ponad 70% udziałów - wprowadziło spółkę na giełdę,chwaląc się,że to jego najwięk-sza publiczna oferta.

Latem 2007 r., u schyłku rządów PiS, szefem Enei został Paweł Mortas. Młody menedżer wszedł w energetykę wprost z warszawskich TBS-ów, którymi rządził z nadania ratusza Lecha Kaczyńskiego. Głównym zadaniem Mortasa było wprowadzenie Enei na giełdę. Dlatego gdy jesienią 2007 r. wybory wygrywa Platforma, został na stanowisku, by dokończyć dzieło.

Ale Mortas zajmował się nie tylko giełdą. Dokonywał również kosztownych zakupów.

Latem 2008 r. zamówił dla Enei 5 tys. licencji na program, który pozwala kontrolować wszystkie poczynania pracowników w komputerach. Za jedną
licencję Enea zapłaciła prawie 2 tys. zł. Razem blisko 10 mln zł.

Sprzedawcą była warszawska spółka eModus. W jej radzie nadzorczej znajdujemy byłego wiceministra skarbu z rządu PiS Ireneusza Dąbrowskiego, a prezesem jest były sekretarz stanu i wiceszef kancelarii rządu PiS Piotr Tutak.

Dąbrowski, 39-letni działacz PiS, stracił fotel wiceministra w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, gdy zarzucono mu, że w spółce podległej swemu
resortowi zatrudnił kolegę. Kilka tygodni temu bezskutecznie zabiegał o start z listy PiS do europarlamentu.

Tutak to przyjaciel byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza. W kancelarii rządu PiS pracował do marca 2007 r. Obecnie poza szeregami partii.

I jeszcze za 6 mln zł

Enea kupiła programy ledwie kilka miesięcy po powstaniu eModusa. Ale kolejne 6 mln zł wpłynęło do warszawskiej spółki jesienią 2008 r. - za dyski
komputerowe o olbrzymiej pojemności.

Znamy wynik audytu zakończonego w Enei dwa tygod-nie temu. Analitycy firmy Deloitte piszą, że nowe dyski twarde były niepotrzebne, bo stare wyko-
rzystywano ledwie w 30 procentach."W tej sytuacji zakup wydaje się nieuzasadniony" - ocenili audytorzy.

A program komputerowy? Z 5 tys. licencji zainsta-lowano ledwie kilkanaście,ale i te potem zostały odinstalowane. A gdy zapytano pracownicę Enei
odpowiedzialną za informatykę, gdzie są licencje, nie potrafiła odpowiedzieć. Audytorzy podkreślają,
że podobne programy można było kupić na rynku za jedną dziesiątą ceny.

A wszystko bez pytania

Enea,choć kontrolowana przez państwo (ponad 70%), nie musiała stosować przepisów o przetargach, bo jakiś czas temu została podzielona na kilka spółek
Ale wewnętrzny regulamin nakazywał pytać właści-cieli, czyli skarb państwa, o zgodę na zakupy powyżej 800 tys. zł.

Czy prezes Paweł Mortas zapytał? Nie. Gdyż Enea zrobiła zakupy u spółki eModus w kilkunastu tran-szach - tak by żadna nie przekraczała 800 tys. zł.
Niektóre transze były akceptowane dzień po dniu. Przykłady: między 4 a 7 listopada 2008 r. Enea zatwierdziła transze na 5 mln zł; 1 grudnia - kilka transz na ponad 3 mln zł.

Spółka eModus wypączkowała z firmy Modus. Ta również zarabiała dzięki Enei.Na przełomie 2007 i 2008r. dostała od koncernu energetycznego 75 tys. zł za usługi konsultingowe. Znamy jedną z nich.

Za 7 tys. zł Enea kupiła analizę "sytuacji poli-
tyczno-gospodarczej na Ukrainie". Tyle że analiza ta widniała na stronie internetowej Modusa już miesiąc przez sprzedażą.

Dlaczego Enea płaciła za coś, co wcześniej mógł przeczytać każdy internauta?


Tajemnicze odejście doradcy

Nie wiadomo, kto był autorem analizy o Ukrainie, ale ekspertem Dąbrowskiego i Tutaka ds. rynków Wschodu był Jan Czuryłowicz. To młody działacz opozycji białoruskiej, który pracował m.in. w Brukseli i współpracował z polskimi eurodeputowa-nymi różnych opcji. Skąd się wziął w otoczeniu byłych polityków PiS? Tego nie wiemy. Ale równolegle z pracą dla grupy Modus Czuryłowicz był
pracownikiem... Enei. A polecił go tam Michał Dzięba, związany z Platformą Obywatelską doradca polityczny ministra skarbu Aleksandra Grada. Dzięba znał Czuryłowicza z Brukseli, a pod koniec 2007 r. szukał dla niego pracy.

Najpierw znalazł mu stanowisko w Polskiej Grupie Energetycznej. W 2008 r. polecił go Pawłowi Mortasowi. Tak Białorusin trafił do podległej koncernowi elektrowni w Gubinie. Ale i tam nie zagrzał długo miejsca.

Dzięba:-Poleciłem Janka Mortasowi,bo znał języki, a Enea chciała sprawdzić rynki na Wschodzie. Dzisiaj wiem,że to był błąd,bo się nie sprawdził
na żadnym stanowisku. Dlatego już nie odbieram od niego telefonów.

Ale Dzięba zna również Pawła Tutaka i Ireneusza Dąbrowskiego. Z pierwszym pracował drzwi w drzwi jeszcze w Sejmie. Dzięba był etatowym specjalistą w PO, a Tutak dyrektorem klubu PiS.

Czy Dzięba, będąc w Ministerstwie Skarbu, które nadzoruje Eneę, wiedział, co robią jego koledzy? Pytanie to zadał mu wiceminister skarbu Jan Bury (PSL), bo ministerstwo nie miało pojęcia o milio-nowych zakupach. Pod koniec marca br. Bury wezwał kilku urzędników resortu - wśród nich Dziębę - na pilną naradę, gdy przeczytał o tajemniczych transakcjach.

Dzięba mówi "Gazecie": - Znałem ich wszystkich, ale dopiero na spotkaniu u ministra Burego usłysza
łem o tych interesach. Nie miałem z tym nic
wspólnego.

Kilka dni po spotkaniu u wiceministra Dzięba zrezygnował z pracy w resorcie skarbu. Dlaczego odszedł? Twierdzi, że miał inne plany.

Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu: - Pan Dzięba zrezygnował za porozumieniem stron, a o powody należy jego pytać.

Po tym samym spotkaniu minister Bury kazał zwolnić niemal pół zarządu Enei,w tym prezesa Pawła Mortasa.

Transakcje eModusa z Eneą bada właśnie poznańska prokuratura. A Centralne Biuro Antykorupcyjne rozsyła po spółkach zależnych od Enei pytania, czy im też nie kazano kupować drogiego programu komputerowego.

Zapytaliśmy szefów eModusa o znajomość z Pawłem Mortasem. Dąbrowski stwierdził, że nie zna szczegółów, a Mortasa "za dobrze nie kojarzy". A
Piotr Tutak zażądał pytań na piśmie. I odpowie-dział, że nie zna Pawła Mortasa, a jego spółka miała tylko biznesowy kontakt z Eneą. Zapytaliśmy,
czy jego firma ma innych klientów i ile zarobiła w ubiegłym roku, bo nie złożył jeszcze w sądzie bilansu finansowego za 2008 r. Tutak nie chciał tego ujawnić.

Po tym jak został z Enei odwołany, nieuchwytny pozostaje Paweł Mortas.
===
Cóż, tylko głupi pracuje i myśli że się dorobi czegoś. Nie w tym kraju.
 

nortus
 

Władze prowincji Hubei w środkowych Chinach nakazały urzędnikom i pracownikom, by zwiększyli liczbę wypalanych papierosów w celu ożywienia
lokalnej gospodarki - pisze w poniedziałek brytyjski dziennik "The Daily Telegraph".

Wydane w tej sprawie rozporządzenie zakłada karanie urzędników nie tylko za niestosowanie się do nakazu, lecz także za palenie papierosów
wyprodukowanych w innych prowincjach.

Aby wzmocnić gospodarkę regionu w warunkach kryzy-su, pracownikom i urzędnikom prowincji przyjdzie wypalić 230.000 paczek papierosów o równowartości niemal 2 mln złotych - pisze brytyjski dziennik, powołując się na stronę internetową władz prowincji Hubei.

Chiny mają 350 mln palaczy, z których milion umiera co roku z powodu chorób związanych z tym nałogiem. Prowadzone są kampanie antynikotynowe, lecz - jak pisze dziennik - wpływy z podatków od papierosów stanowią poważną pozycję w budżetach poszczególnych regionów.

---
Gdyby tak u nas wprowadzono nakaz to palaczom by zaraz nie odpowiadała marka petów. A jak zabraniają to nie podoba im się, że zabraniają.
Chociaż właściwie to oni nie muszą palić, mają tylko kupować je.
  • awatar Rakszasa: Zabrania sie wszystkiego co dochodowe w tym kraju ;D Popatrz na skutki dla gospodarki szczegolnie polskiej po zmiejszenia cenzusu wieku przy dostepie do alkoholu ?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: nie wiem czy większa ilość wódy i faj sprzedanych to większe korzyści dla gospodarki. Wątpię? A kto płaci za leczenie alkoholików, rakowców, pobitych żon i dzieci?
  • awatar Rakszasa: @nortus: alkohol nie jest przyczyna patologii w rodzinie moj drogi :):):) to wynik tylko i wylacznie ludzkiej glupoty i niskiego wyksztalcenia w tzw mniemaniu ze lepiej przywalic niz pomyslec nad rozwiazaniem, alkohol to tylko glupia wymowka,
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 

Zaskakujące badania naukowców

Picie wódki wydłuża życie

Alkohol wydłuża życie - to najnowsze odkrycie naukowców holenderskiego Uniwersytetu Wageningen.

Okazuje, się, że pół kieliszka dowolnego alkoholu,
nawet wódki, wypijane codziennie, wydłuża życie nawet o dwa i pół roku.

Powtarzamy - chodzi tylko o pół kieliszka.

Około 20 gramów dowolnego alkoholu dziennie wydłuża życie o 2,5 roku.

Najkorzystniejsze dla nas jest jednak picie wina. Wydłuża ono życie o 5 lat - zapewniają naukowcy. Co prawda picie alkoholu wydłuża życie, ale
trzeba zachować umiar. Nie wolno pić więcej niż pół kieliszka dziennie.

Inaczej będziemy żyć krócej niż abstynenci.


Wino zmniejsza też ryzyko śmierci z powodu choroby wieńcowej i chorób układu krążenia. Takie wnioski naukowcy z holenderskiego Uniwersytetu Wageningen wyciągnęli po analizie trybu życia ok. 1,3 tys. mężczyzn w latach 1960-2000.

Wyniki ich badań opublikowano w "Journal of Epidemiology and Community Health".

---
Na zdrowie, Panie, Panowie, Ono i młodzieży.
  • awatar Rakszasa: Wino i piwo to 2 najgrosze twory ludzkosci w tej dziedzinie... Tfu! Nie do tkniecia ! Co oczywiscie nie tyczy sie Absyntha , bo w sumie nie wiadomo do czego go zakwalifikować... chyba jedynie do mieszaniny wszelkiej masci zielka ;D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Rakszasa: nie zgodzę się z Tobą co do wina. Kultura świata oparta jest na winie, zawsze było. Co innego piwo i gorzała.
  • awatar Rakszasa: @nortus: Ale co do piwa sie zgadzamy xD najwieksza tragedia ludzkosci w tym wymiarze ;D;D;D Winiacza w sumie da sie jeszcze przezyc, szczegolnie te tanie, bo byc moze mam prostacki gust ale te fą fą francuskie po pare dych chyba rdze zdzierac moga.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 


Kot kontra drukarka. Kto wygrał?

Na pewno jest to opinia subiektywna, ale naszym zdaniem drukarki to jedne z najbardziej chimery-cznych urządzeń, jakie można znaleźć w biurze.

Jak się jednak okazuje, są też dość... wojownicze.

Zresztą - zobaczcie sami na filmie.





Czasem przy drukarce naprawdę trudno jest zachować zimną krew - a to chce papieru, a to atramentu, a to znowu kartridż jej nie pasuje. Ech...

I choć pewnie nieraz mamy ochotę ją uderzyć, to raczej tego nie robimy. Co innego kocica Molly, która stwierdziła, że drukujący sprzęt chce ją
zaatakować. Więc postanowiła ów atak w porę odeprzeć.
  • awatar DeadAngel: ten kociak przy drukarce jest super :d
  • awatar zaczarowana2808: biedny kiciuś :(
  • awatar antybohaterka: A to pomysłowy zwierz! Przydałby się taki na moją drukarkę. A drukarki mają to do siebie,żesą wredne!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Jadące na sygnale wozy strażackie.
Kilku strażaków, specjalistyczny podnośnik i zajęte dwa pasy ruchu na alei Wyzwolenia.

Słowem, akcja ratownicza przeprowadzona z rozmachem.

Powód?

W pułapkę na balkonie jednego z bloków złapał się... kot.

- Kot zapewne chodził po dachu i jakimś cudem spadł na balkon poniżej - mówi mieszkanka bloku, który był areną niezwykłego widowiska.
- Od dłuższego czasu przeraźliwie miauczał, aż serce się krajało.

Dlatego sąsiadka zadzwoniła po strażaków.

Wozy przyjechały po kilkunastu minutach. Dlaczego aż dwa? Dyżurny straży pożarnej nie chciał powiedzieć. Cała akcja trwała kilkanaście minut. Żeby wysunąć specjalny podnośnik, trzeba było zająć dwa pasy ruchu na wysokości


 

nortus
 

500 GB danych na jednej płycie

Jedna płyta zamiast 100 krążków DVD.

Nie masz już gdzie układać płyt DVD, a wyjęcie pojedynczego pudełka grozi zawaleniem misternie układanej piramidy?

Być może twoje problemy wkrótce zostaną rozwiązane
A to za sprawą wynalazku inżynierów firmy GE, któ-rym udało się stworzyć dysk optyczny mieszczący 500 GB danych, czyli tyle, ile 100 zwykłych płyt DVD.


Mimo rekordowej pojemności, mikroholograficzny dysk GE ma rozmiary najzwyklejszej płyty kompakto-wej czy DVD. Tak jak w przypadku normalnych płyt DVD informacja jest zapisywana tylko na powierz-chni płyty, tutaj jest ona umieszczana w trzech wymiarach.

Choć dyski mikroholograficzne zostały stworzone z myślą o archiwach oraz zastosowaniach przemysło-wych, to ich twórcy mają nadzieję, że kiedyś takie
płyty trafią także na rynek konsumencki.

Najpojemniejszymi, używanymi dzisiaj powszechnie dyskami optycznymi są płyty Blu-ray mieszczące od 25 do 50 GB. Zwykle nagrywane są na nich filmy jakości High Definition lub gry komputerowe o rozbudowanej grafice.

"Dzień, w którym będziesz mógł pomieścić całą swoją kolekcję filmów HD na jednym dysku lub nagrywać na płytach filmy 3D, jest bliższy, niż ci się wydaje" - napisał na oficjalnym blogu GE Research Brian Lawrence, szef projektu.
Pokaż wszystkie (2) ›