Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 19 maja 2009

Liczba wpisów: 4

nortus
 

Jak Wam się podobają te finalistki Miss Tiffany`s


Miss Tiffany's Universe 2009 W mieście Pattaya, 147 km na południowy wschód od Bangkoku po raz kolejny zmierzyli się transseksualiści z całego świata.

30 idealnie wystylizowanych transwestytów walczyło 15 maja o główną nagrodę w konkursie Miss Tiffany's Universe 2009.

Konkurs Miss Tiffany's Universe 2009 powstał w celu wypromowania dobrego wizerunku transwestytów oraz samej Tajlandii.Uczestnicy walczyli dzielnie i z należytą gracją. Konkurs wygrał 20 letni Sorrawee Nottee, otrzymując samochód marki Honda i 100,000 baht gotówką (równowartość 9518.37 PLN).

Dla uczestników przebieranie się w damskie ciuszki musiało być nie lada rozrywką, także trudno tu mówić o prawdziwie przegranych. Cóż... cel szczytny i na pierwszy rzut oka nie widać w tym nic złego.

Może poza faktem, że stanowi swoistą inspirację dla współczesnych transwestytów, którzy coraz dokładniej upodabniają się do kobiet.

Na razie jeszcze potrafimy je rozróżnić, ale patrząc na te zdjęcia zaczyna być coraz trudniej
...

---
Od dawna mówię, że często trzeba spuścić spodnie żeby stwierdzić czy to facet czy dziewczyna.
  • awatar Multiple Half Moon: Trudno odróżnić, a co za tym idzie łatwo o pomyłkę ^^. Są naprawdę rewelacyjnie "zrobieni". Widziałam już kilka razy zwycięzców/czynie tego nietypowego konkursu piękności i czasem się zastanawiam skąd się biorą coraz to nowsi kandydaci, bo zawsze wydawało mi się, że ich liczba jest ograniczona ( w jakiś sposób)... w ogóle to im nawet zazdroszczę, bo ładniejsze z nich kobiety ode mnie... i co tu się dziwić, że real women chcą się kłaść na stole chirurga plastycznego?
  • awatar badyl.: Osobiście bardziej mi się podoba drugi wicemiss.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Norwegia oszalała na punkcie zwycięzcy Eurowizji

Kilka lat temu, kiedy Alexander Rybak wystąpił w eliminacjach do norweskiej wersji Idola, jeden z jurorów radził mu z przekąsem, by zapisał się na
lekcje śpiewu.

W ostatnią sobotę, gdy stało się oczywiste, że wygra Eurowizję 2009, telefoniczne gratulacje na antenie telewizyjnej składali mu premier Norwegii oraz minister kultury. Norwegia oszalała na punkcie Rybaka.

Wczoraj, po sobotnim zwycięstwie w konkursie Eurowizji na lotnisku Gardemoen w Oslo Rybaka witały setki rozentuzjazmowanych fanów, powodując niesamowity chaos i niewielkie opóźnienia samolo-tów. Huczne powitanie Alexandra, który jeszcze ze sceny w Moskwie po norwesku po prosił sympatyków o przybycie, zostało wpisane w nieoficjalny plan obchodów święta narodowego w stolicy Norwegii.

W poniedziałek informacje na jego temat otwierają wszystkie norweskie serwisy informacyjne, a jego twarz zdobi okładki dzienników. Jeszcze przed
moskiewskim finałem Rybak budził wielkie zaintere-sowanie mediów i sympatię rekordowej liczby widzów (wygrał norweskie eliminacje miażdżącą przewagą głosów).

Dziś zyskał coś więcej-miano bohatera narodowego. Nazwisko Rybak będzie się przez lata przewijać przez teleturnieje i quizy. Równie ważne jak
to, czego dokonał, jest fakt, kiedy to zrobił.

Pochodzący z Białorusi kompozytor nie mógłby sobie wymarzyć lepszej chwili na wygraną, która
zagwarantowała mu miejsce w społecznej świadomości.

Zwycięstwo Rybaka Norwegowie potraktowali jako specjalny prezent na Święto Narodowe 17 maja. W ostatni weekend zbierali się w gronie rodzinnym, by brać wspólnie udział w obchodach święta. W sobotni wieczór przed telewizorami zasiadły wielopokoleniowe rodziny. Jak donosi dziennik
"Adressavisen", finał Eurowizji oglądało ponad 2 miliony widzów, co jest absolutnym rekordem
oglądalności w historii norweskiej telewizji.
[Norwegów jest 4,7 miliona]

Każda dwunastka, czyli maksymalna liczba punktów, przyznana Rybakowi była nagradzana oklaskami i okrzykami radości. Gdy tuż po północy Norwegowie
zaczęli sobie przysyłać zwyczajowe sms-y z gratu-lacjami z okazji święta, do większości dopisywano:
"WYGRALIŚMY!". Kiedy piosenka Alexandra Rybaka
dostała najwyższą liczbę punktów od Polski, norweska rodzina zgotowała mi owacje na stojąco, krzycząc: "dziękujemy".

Norweska prasa wróży Rybakowi wielką przyszłość i nie wierzy, że mógłby podzielić los większości zwycięzców konkursu, dla których wygrana stała się jedynym międzynarodowym sukcesem. Jeśli wierzyć norweskiej prasie, nigdy w historii Eurowizji nie zdarzyło się, by zwycięzca uzyskał tak dużą przewagę głosów nad konkurentami.

Eksperci z branży muzycznej zapowiadają, że Rybak zostanie milionerem. W płatnych serwisach
"Fairytale" jest najczęściej ściąganą piosenką w Szwecji, Danii, Grecji, Irlandii i Hiszpanii, zaś w Niemczech i Hiszpanii zajmuje miejsce drugie wśród najbardziej pożądanych kompozycji.

Ponieważ Alexander jest autorem tekstów oraz kompozytorem swoich utworów, "Fairytale" uczyni go milionerem w ciągu kilku tygodni. Ukochana, dla której napisał tę piosenkę,obecnie porozumie-wa się z nim tylko za pomocą prasowych wywiadów, ale Alexander deklaruje, że już go to nie martwi.

"Bajkowy" romans co prawda sprowadził go na ziemię, ale za to jego życie coraz bardziej przypomina bajkę, odkąd w 2006r wygrał konkurs talentów "Kjempesjansen". Od tego czasu współpra-cuje z najlepszymi w Norwegii producentami i muzykami, zagrał również w filmie i wystąpił na deskach teatru.

W Norwegii już zaczął się wyścig miast o możliwość
organizacji przyszłorocznego finału Eurowizji. Wymieniane są między innymi Oslo i Bergen, czyli miasta w których finały odbyły się w 1986 i 1996, a także Tromso, Stavanger i Trondheim. Wydaje się jednak, że najwięcej szans ma stolica Norwegii. Jej największym atutem jest hala Oslo Spectrum będąca w stanie pomieścić 10 000 widzów. Na przykład w Trondheim nie ma żadnej hali zdolnej przyjąć więcej niż 3000 widzów, a komentatorzy przypominają, że moskiewski finał mogło na żywo oglądać aż 20 000 widzów.

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad
  • awatar LADY IN RED . . .: ja uslyszałam kilka kawałków..i od razu powiedziałam mojej mam, że on wygra niektóre kobiety tak fałszowały,że wychodziłam z pokoju...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

GIODO: Google Street View łamie prawo

Google powinno informować ludzi, że ich fotogra-fuje - uważa Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Chodzi o zdjęcia robione przez krążące
od prawie dwóch tygodni po ulicach w Warszawy samochody firmy. Zbiór fotografii ma posłużyć do skonstruowania specjalnej internetowej mapy Street View, która będzie umożliwiała wirtualne wędrówki ulicami stolicy.


Zdaniem GIODO takie zorganizowane robienie zdjęć przechodniom to forma zbierania danych osobowych, a zgodnie z ustawą, każdy kogo dane są przetwa-rzane musi o tym wiedzieć. Jak mówi rzeczniczka GIODO Małgorzata Kałużyńska-Jasak sposobów na powiadomienie ludzi jest wiele. - Firma może
np. rozwiesić tablice, że dane miejsce w określonych godzinach będzie fotografowane. Może też zamieścić w prasie ogłoszenia zawierające trasę samochodów - wymienia rzeczniczka.

Google przekonuje jednak, że takie działania nie miałyby większego sensu bo trasy samochodów są bardzo elastyczne. - Jeśli świeci słońce zdjęcia są robione, jeśli zaczyna padać deszcz samochód przestaje jeździć - mówi rzeczniczka firmy Marta Jóźwiak - Wiele zależy też od ruchu ulicznego. -
dodaje. Google sprawę robienia zdjęć ma jednak jeszcze z generalnym inspektorem konsultować.


Przed Warszawą Google sfotografowało już wiele miast na całym świecie. Na stronach należących do firmy można urządzić sobie wirtualną wycieczkę m.in. ulicami Paryża, Barcelony, Tokio i Sydney.

Prawie zawsze usługa budziła kontrowersje. W Wielkiej Brytanii na przykład, mieszkańcy Broughtonnie nie pozwolili na przejazd samochodu wykonującego zdjęcia.Jak tłumaczyli, umieszczenie fotografii ich domów w Internecie stanowiłoby naruszenie prywatności i ułatwiłoby pracę przestępcom. Głośno było też o przypadkach, kiedy samochody zrobiły zdjęcia osobom wychodzącym z
sex-shopów i agencji towarzyskich, wymiotującym przed pubem czy nagim dzieciom bawiącym się w parku.

Co prawda programy Google automatycznie zamazują twarze przechodniów, jednak czasami zdarza się, że znajomi są w stanie rozpoznać daną osobę. Dlatego w każdym przypadku użytkownicy mogą zażądać usunięcia konkretnego zdjęcia z portalu. Żeby to zrobić, należy kliknąć opcję "Zgłoś skargę" w lewym dolnym rogu fotografii.
---
Tylko w Polsce wydano książki telefoniczne bez nazwisk i adresów - w ogóle adresów.
Niedługo nie wolno będzie patrzeć na nikogo na ulicy bo to też naruszy dane osobowe.
Tylko w Polsce jest to możliwe. Ale dzięki temu między innymi kwitnie korupcja, matactwo itd.
Podczas gdy w takiej Norwegii w internecie każdy może sprawdzić czy twój sąsiad nie kradnie, nie bierze łapówek, nie oszukuje państwa - czyli ich samych. Jak? Każdy w internecie może sprawdzić ile twój szef, kolega, sąsiad, polityk, sędzie i każdy inny zarabia, ile zapłacił podatku i jaki jest jego majątek. Tak, każdego można sprawdzić.
Ale w Polsce złodzieje są pod ochroną.
  • awatar gość: o ja pier...le to i babcie, ktore siedza w kach i lookaja na swiat beda musialy miec zezwolenie na obserwowanie tego co na ulicach sie dzieje.
  • awatar LADY IN RED . . .: to jest jakaś masakra... :/
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Artur Zawisza ledwo uszedł z życiem

Kandydat do europarlamentu pozazdrościł chyba mistrzowi Robertowi i Jackowi Kurskiemu.

Szef polskiego oddziału Libertas pędził po warszawskich ulicach jak wariat. Mało co nie wpadł pod tramwaj.

Pędząc na złamanie karku przejechał sześć pasów ruchu i torowisko trawajowe.

Szybkiego Lopeza Zawiszę przyłapał "Super Express". Artur Zawisza miał szczęście. Na jego drodze nie było bowiem ani jednego policjanta. Gdyby funkcjonariusze zatrzymali polityka na gorącym uczynku ten dostałby mandat.

Jak poseł tłumaczył się tabloidowi?- Trwa kampania do Europarlamentu i mam dużo spraw na głowie. Niedaleko mieści się siedziba mojej partii, dlatego chciałem skrócić sobie drogę. Nie stworzyłem jednak zbytniego zagrożenia, inaczej byłbym teraz w szpitalu - spowiada się Zawisza.

Na szczęście nikomu nic się nie stało. Libertas może spać spokojnie.

==
I takie debile kandydują do europarlamentu.
SKANDAL
  • awatar gość: tym politłukom odbija totalnie. niech skoczy z wiezowca a nie naraża innych jadących ulicami.
  • awatar krzyslav: Jesli obywatel (ktorego latwo bedzie zlapac i ukarac) popelni takie wykroczenie to oprocz dotkliwej kary finanasowej zostanie administracyjnie "skazany" na KARNY ponowny egzamin na prawo jazdy (punktow za opisane wykroczenia wystarczy). Jak nalezaloby ukarac "wybranca narodu"? Warto zeby pan "osel" poznal na wlasnej skorze jak dziala prawo ktore z mandatu wyborcow dla nich stanowi.
  • awatar LADY IN RED . . .: bez komentarza... ja też jeżdżę szybko ale takich akcji nie odstawiam...
Pokaż wszystkie (7) ›