Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 18 maja 2009

Liczba wpisów: 7

nortus
 



Widziałem film, i mi się on podobał.
Pamiętając film "Kod Da Vinci" zastanawiałem się czy warto iść na Anioły. Dla czystego sumienia poszedłem i nie zawiodłem się.
Film żywy, wartki, akcja w ciąga, bez dłużyzn jak w Kodzie.Coś się dzieje szybko i czasami dowcipnie

Ja wyszedłem zadowolony i szczerze polecam.

Kto czytał książki Browna to wie o co chodzi. Przypomnę tylko, pisałem o tym, że tym razem Watykan nie zakazał oglądania tego filmu, jak to miało miejsce z Kodem Da Vinci. Jest tylko zły, że film wmawia, że papież miał syna. Ale filmu nie zakazał, więc z  czystym sumieniem i bez spowiadania się możecie go obejrzeć.
  • awatar gość: mi też sie podobał.
  • awatar Afro-Ditta (Panna Dorotka): dobry film... zresztą książka moim zdaniem też dużo lepsza od kodu...a że kościół był za to się nie dziwię..w końcu to dość prokościelna fabuła jest jednak ;)
  • awatar agusiaczek: dopiero zaczelam czytac ksiazke....a do kina pojde moze w przyszlym tygodniu :)
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

9 mln 20 tys. euro - taką sumę uzyskano za samochód Ferrari z 1957 roku na aukcji we Włoszech.

Sprzedany model 250 Testa Rossa, jeden z 34 wyprodukowanych w zakładach Ferrari w Maranello na północy Włoch, był eksploatowany m.in. w Ameryce Południowej i Ameryce Północnej.

Poprzedni rekord padł przy sprzedaży Ferrari 250 GT Californie Spider z 1961 roku. Samochód ten należał do amerykańskiego aktora Jamesa Coburna i uzyskał na aukcji cenę 7mln 40 tys. euro.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Mama mówi do Jasia:
- Powinieneś więcej pomagać tacie, wiele się możesz od niego nauczyć.
Pomagam mamusiu, dzisiaj zmieniliśmy koło w samochodzie!
- I czego się nauczyłeś?
- Kilku słów, których wcześniej nie znałem!



Do psychiatry przychodzi żona krawca i mówi:
- Panie doktorze, ostatnio mój mąż zachowuje się bardzo dziwnie. Ciągle myje swoją maszynę do szycia.
- Nie ma się czemu dziwić, każdy krawiec dba o swój warsztat pracy.
- Ale on ją myje pod prysznicem!


W celi aresztu gangster mówi do adwokata:
- Nie mam pieniędzy, ale dam panu sto tysięcy dolarów, jak dostanę wyrok uniewinniający.
- A o co jesteś oskarżony?
- O kradzież stu tysięcy dolarów.


Do stojącego na ulicy policjanta podchodzi lekko podchmielony student i pyta:
- Czy można powiedzieć na policjanta osioł?
- Nie można. Zapłaci pan wówczas mandat za obrazę władzy.
- A w takim razie czy można do osła powiedzieć policjant?
- To panu wolno.
- Dziękuję, panie policjancie
 

nortus
 

Rozmowa dwóch przedszkolaków:
- Czym się zajmuje twoja mama?
- Jest poliglotką. Zna pięć języków obcych i pracuje jako tłumacz.
- Wielkie rzeczy! Moja zna wszystkie języki.
- A co robi?
- Jest laryngologiem.



Na granicy do zdenerwowanego faceta podchodzi celnik i pyta:
- Coś pan taki roztrzęsiony?
- Zgubiłem papierosy.
- Niech pan nie rozpacza nad papierosami będzie rozpaczał. A właściwie ile ich było?
- Dwa Tiry z przyczepą.


Twoja stara - the best of :

* Twoja stara odpisuje na spam.

* Twoja stara myje okna w kopalni.

* Twoja stara pracuje w bankomacie.

* Twoja stara jest tata gruba, że widać ją z kosmosu.

* Twoja stara jąka się pisząc SMS-y.

* Twoja stara jako jedyna oblała test ciążowy.

* Twoja stara ma 0 znajomych na naszej-klasie.



Złote Myśli punka Franka:

* Wiele dziewczyn krępuje się pojawiać się na ulicy z nie umalowaną twarzą. Za to z krzywymi nogami chodzą jak gdyby nigdy nic.



Blondynka, szatynka i brunetka poddawane są działaniu wykrywacza kłamstw. A wykrywacz działa tak, że jeśli ktoś powie kłamstwo - ten wybucha.
Szatynka mówi:
- Myślę, że jestem piękna i mądra.
Brunetka:
- Myślę, że mam piękne oczy.
Blondynka:
- Myślę...
...I maszyna wybuchła.



W restauracji.
- Kelner, co mi tu pan podał? Ja zamówiłem ślimaki winniczki po parysku.
- Oj, przepraszam. A ja usłyszałem "szczurze języczki po kalisku".


---
Biedne te blondynki, biedne.
Ciekawe czemu tak się wszyscy z nich nabijają?

Co nie zmienia faktu, że nadal sobie odpoczywam w szpitaliku. Ale już nie długo - tylko do śmierci.
Ha ha ha ;)
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

Poniżej są dane jak przebiegało głosowanie w I i II pół finale festiwalu i głosowanie finalne.

Teraz zmieniono już zasady głosowania. DO tej pory liczyły się głosy przyjaciół a nie poziom piosenki i wykonawcy.

Czyli: Czesi głosowali na Słowację i Austrię
Ukraina na Białoruś czy Rosję
Niemcy na Austrię
Szwecja, Dania, Finlandia, Islandia i mniej Norwegia na siebie wzajemnie.

I tak dalej.

A na Polskę - nie mamy przyjaciół co by na nas głosowali. Przykre ale niestety tak było. Na nas generalnie nie głosowali Czesi, Słowacy, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Rosjanie czy Niemcy. Oczywiście wyjątek potwierdza regułę.

Nasuwa się pytanie dlaczego?

PS. piszę te słowa na gorąco, nie analizując głosowań.
  • awatar Magnoliazksiężyca: Pamiętam czasy jeszcze pare lat temu jak jeszcze głosowała na nas Ukraina i inni sąsiedzi.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to chyba było dość dawno. Powiem, że ja nie lubię festiwalu eurowizji, nie pasjonuję się i nie oglądam. Po prostu leci w tle.
  • awatar Magnoliazksiężyca: @nortus: Z roku na rok malało i tak oto wypieli się na nas na ostatnim przykładzie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Samotność jest jak wyrok. Potrafi odebrać chęć do życia, czasem pozwala rozwinąć skrzydła
Anna Starosta

Samotność. Dla jednych to stan, który przyprawia o cierpienie i pustkę.
Skrajnie - odbiera chęci do życia, a na pewno uśmiechu. Inni mówią, że motywuje ich do życiowych zmian albo rozwoju i że żyją w nim tylko na chwilę i z wyboru.

Natasza: Brakuje mi bliskości. Kochanej osoby rano w łóżku. Kogoś z kim zjem kolację, obejrzę film. Krzysiek: Po pracy idę na imprezę tak, żeby wrócić późno i już nie rozmyślać, tylko spać..


Jak się ratować

-Smutek,to główny towarzysz samotności - tłumaczy psycholog Edyta Buczyńska. - U osób wrażliwych, które odczuwają stan samotności mocno i długo, często przeradza się on w depresję.

Jak mówi,nie ma jednej recepty na wyjście z samot-ności. Na pewno nie są to tylko zwykłe spotkania z ludźmi i rozmowy.To stan dużo bardziej skompli-kowany, niż tylko brak rozrywek czy przyjaciół.

- Każdy ma inny powód, dla którego czuje się samotny. Wielu ludzi jest samych, ale nie czują się osamotnieni, inni mają rodziny, kochające dzieci, znajomych, ale wewnętrznie czują się jak rozbitkowie na bezludnej wyspie - mówi Edyta Buczyńska. - Dlatego też sposoby radzenia sobie z tym stanem i terapie powinny być dobierane indywidualnie.

Pierwszym krokiem dla każdego jest przyznać się przed sobą, że jest się samotnym i że to stan, który można zmienić, przełamać.

- To krok milowy-mówią psychologowie. - Zaczynamy się nad tym zastanawiać.
Z pomocą terapeuty te przemyślenia ukierunkowujemy
na zmiany, motywacje a nie pogrążanie się w tym stanie.

Wieczory 40-letniego kawalera - Nie masz żony ani teściowej, nie musisz się tłumaczyć - zazdroszczą koledzy

Samotność w tłumie znajomych

Duże miasta z mnóstwem knajpek, kafejek, klubów, gdzie organizuje się zabawy, spotkania i randki dla samotnych.Do tego całą masa społecznościowych stron internetowych Nie brakuje miejsc, gdzie można poznać ludzi, zaprzyjaźnić się i zakochać.

Pomimo tego samotność zatacza coraz większe kręgi.
Też, a może tym bardziej, w dużych miastach.

Samotność kojarzy nam się ze starszymi osobami, z kimś kto został sam po śmierci ukochanego, po rozwodzie. A rodzajów samotności, jest tyle, ile
ludzkich historii. Każdy radzi sobie z nią na swój sposób. Akceptując albo walcząc.

Żyją obok siebie

Pani Maryla ze Świnoujścia należy do tych ostat-nich (sama siebie tak określa). Mieszka z mężem. Są po ślubie już od 40 lat.

- Mieszkam z nim, bo nie żyję. Życiem nie można tego nazwać.Jak ludzie ze sobą żyją, to rozma-wiają, przebywają ze sobą. My tylko mijamy się w
przedpokoju. Wymieniamy raz na jakiś czas uwagi dotyczące bieżących rachunków, ewentualnie tego, co mówiły dzieci jeśli dzwoniły.

Córka studiująca w Poznaniu nauczyła się powtarzać
dwa razy "co słychać", raz do mamy, raz do taty. Syn,który ożenił się z koleżanką z liceum,rzadziej
dzwoni. Wyprowadzili się na Suwalszczyznę, widują się z rodzicami tylko w święta. I to nie każde.

- Zazdroszczę koleżankom -przyznaje pani Maryla. -Ich dzieci też wyprowadziły się z domu. Mają jednak mężów. Wychodzą gdzieś razem, spotykają
się ze wspólnymi znajomymi, jeżdżą na wakacje. Ja mam kilka koleżanek. Nawet nie przyjaciółek. Znajome z pracy. Z reguły mieszkają same. Spotykamy się, porozmawiamy chwilę i tyle.

Pani Maryla nie opowiada nikomu o swoich troskach,
prawdziwych problemach.
Dręczących ją myślach o samotności. To temat wstydliwy.

Tęskni za mężem

Podobnie jak w przypadku pani Liliany. Starsza pani zabija czas w ogródku przed kamienicą, w której mieszka na parterze. Sama. Przez 64 lata żyła tam z mężem Stefanem.

- Odwiedzam go teraz codziennie na cmentarzu - mówi kobieta. - Zanoszę kwiaty, czyszczę grób. Głównie rozmawiam i modlę się, chociaż Staś nie był bardzo religijny. To moje ulubione zajęcie.

Pani Liliana ma koleżanki. Sąsiadki, z którymi znają się od lat. Rozmawiają o tym, że znów ktoś gałązki bzu oberwał, że za rok trzeba będzie zrezygnować z bratków i że śmieci zbyt rzadko wybierają.

-A ze Stefanem rozmawialiśmy o wszystkim. Rozumie-liśmy się bez słów - mówi pani Liliana. - Byliśmy sobie bardzo bliscy. Kłóciliśmy się jak wszyscy.
Raczej spieraliśmy. Staś był bardzo ugodowy. Jak już się denerwowałam,to brał mnie za rękę i mówił:
"Liluś przecież to nieważne, szkoda tracić czasu".
Oj, żebym wtedy wiedziała jak bardzo miał rację - mówi kobieta przez łzy. - Ogromnie mi go brakuje.

Obie rozmówczynie podkreślają, że najgorsze są wieczory. Wtedy wracają wspomnienia lepszych dni. Przychodzi nostalgia. Przyznają też otwarcie, że
są samotne. Dodają, że ich zdaniem kobiety odczu-wają ten stan gorzej niż mężczyźni, są bardziej emocjonalne.

Bo ty nie masz teściowej

Z pozoru tak jest. Gdy się jednak porozmawia i pozna czyjąś historię bliżej, wszystko wygląda inaczej. Krzyśkowi (40-letniemu menadżerowi w dużej firmie) zazdroszczą koledzy.

- Nie masz żony ani teściowej-żartują. Nie musisz się tłumaczyć. Wracasz do domu o której chcesz, jeździsz na weekendy. Korzystasz z życia -
Krzysztof wylicza uwagi kolegów.

I rzeczywiście na początku rozmowy sam wymienia swoje zainteresowania, osiągnięcia. Szkolenia, na których był słuchaczem, a które prowadził. Kursy
samoobrony, wypady nad morze na deskę (koło Rugii są najlepsze fale), w góry na narty (Alpy, bo Tatry już zjeździł), wakacje na Karaibach. Brzmi nieźle.
Gdyby nie kilka ostatnich zdań.

- Wolę przebywać z ludźmi, samemu jest smutno, znaczy nudno - wzdycha. - Po pracy muszę mieć jakieś zajęcie, wieczorem jeszcze impreza, tak żeby wrócić i już nie rozmyślać, tylko spać.

Nigdy nie był żonaty. Mieszkał z Ewą 8 lat. Ona chciała stabilizacji, dzieci, rodziny. On marzył o podróżach i karierze.

- Banalne, jak w amerykańskich serialach - mówi Krzysztof. - Odeszła ode mnie. Nie mogę mieć pretensji. Za późno zrozumiałem jak była dla mnie ważna.
Ile poświęcała. Znalazła kogoś, kto wiedział o tym już po kilku miesiącach znajomości.
A teraz?
Ma wiele przyjaciółek-jak nazywa  przelotne romanse. Niewiele mają wspólnego z miłością, którą darzył Ewę.

Singielka marzy o dzieciach

Podobną listę zajęć i zainteresowań co Krzysztof, ma Natasza. Angielski w stopniu perfekcyjnym, hiszpański dobrym a rosyjski początkującym. Do tego kurs tańca, fitness i nauka gry na pianinie. Piękna, młoda dziewczyna.
Wyszła za mąż z szalonej miłości. Za mężczyznę starszego od siebie o 15 lat.
Notorycznego rozwodnika. Była nim zauroczona. Przez 6 miesięcy. Przez dwa kolejne starała się coś ratować, naprawiać. Potem już tylko szukała
prawnika.

- Teraz już jest trochę lepiej - opowiada. - Początkowo było mi najtrudniej.
Nie brakuje mi jego samego. Nie miał dobrego charakteru. Byłam zaślepiona.
Brakuje mi jednak bliskości. Kochanej osoby rano w łóżku. Kogoś z kim zjem kolację, obejrzę film.

Natasza swoją samotność, jak mówi, najbardziej odczuwa przy codziennych zajęciach.

- Nie mogę się roztkliwiać i zastanawiać, co będzie dalej. Jak ułoży się moje życie. Jak zaczynam tak myśleć, to tylko czarne scenariusze mi przychodzą do głowy.
Głownie ze względu na dzieci. Planowała zajść w ciążę w rok po ślubie.
Chciałby mieć przynajmniej trójkę dzieci.

- Teraz, to moje upragnione macierzyństwo odchodzi w mglistą przyszłość - mówi Natasza.

Słowa brzmią patetycznie i chciałoby się powie-dzieć, że przesadnie. W głosie dziewczyny słychać jednak powagę i prawdziwy niepokój. A nade wszystko smutek.

- I jeszcze te ciągłe pytania i uwagi cioć,wujków sąsiadów: "kiedy wyjdziesz za mąż?","musisz sobie ułożyć życie na nowo", "spiesz się z ciążą, zegar biologiczny tyka, nie jesteś już taka młoda". Koszmar!

Uśmiecham się kulturalnie chociaż miałabym ochotę odpowiedzieć:"co was to obchodzi! Zajmijcie się swoim nudnym życiem, zamiast wściubiać nos w moje!".

Szuka zapomnienia w sieci

Najprostszym rozwiązaniem jest internet.
- Tu jestem anonimowy, nie boję się, że ktoś się dowie, że mnie rozpozna.
Jak się zbłaźnię, to uciekam - opowiada Dawid, który nie może się pogodzić ze swoją orientacją seksualną.

Wyjechał z Polski. W małym miasteczku czuł się obserwowany. Napiętnowany, chociaż ukrywał, że jest gejem. Wszyscy jednak się domyślali.

- W Holandii nikogo to nie interesuje. Mogę iść z chłopakiem za rękę po ulicy. Tylko ja nie szukam szaleństw i mocnych wrażeń. Szukam miłości.

Nie jest mu łatwo. Dorastał w konserwatywnej katolickiej rodzinie, gdzie są sztywno ustalone reguły. Szkoła średnia, studia, ślub, dzieci.

- A ja zawsze byłem inny - opowiada. - Tę inność odczuwano, nikt o niej nie mówił głośno.

Dawid pracuje w barze. Ma kolegów w pracy. Kontaktuje się głównie z mamą i kuzynką, którą odnalazł na naszej klasie.

- Nie założyłem konta. Nie chcę, żeby sąsiedzi oglądali zdjęcia, cokolwiek o mnie wiedzieli. I tak plotkują za plecami rodziców. Wracam do domu i płaczę.

Oparcie, chwilę rozmowy, wyżalenie a czasem i seks - wszystko to znajduje w internecie. Przyznaje jednak, że to ułuda.

- Prawdziwe życie jest w realu, nie w sieci - mówi chłopak. - Chciałbym kogoś znaleźć, zamieszkać z nim. Chociaż nie wyobrażam sobie wizyty w domu, w swoim mieście. Z drugiej strony nie chcę tu zostać na stałe, tęsknię za domem.

(za dziennikiem)
  • awatar krzyslav: jestem singlem - wiem co to znaczy...
  • awatar LADY IN RED . . .: Samotność jest jak wyrok. Potrafi odebrać chęć do życia, czasem pozwala rozwinąć skrzydła Anna Starosta - znam to z autopsji samotność idącą w kazdym z tych kierunków...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ja też wiem ...
Pokaż wszystkie (3) ›