Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 21 kwietnia 2009

Liczba wpisów: 13

nortus
 
Nalot na Szczecin, 20/21 kwietnia 1943 r.


Kiedy w styczniu 1943 r. podczas spotkania Churchilla i Roosevelta w Casablance ustalono wytyczne do prowadzenia wojny powietrznej i
systematycznego bombardowania niemieckich miast, sposób i skuteczność alianckich nalotów przybrała na sile. Dotychczasowe naloty nie odznaczały
się ani perfekcją, ani skutecznością. Także w Szczecinie straty podczas nalotów w 1940 i 1941r. można uznać za znikome.

Pierwszy poważny atak na miasto po konferencji w Casablance nastąpił w nocy 20/21 kwietnia (w nocy z wtorku na środę przed Wielkanocą) 1943 r.

Alarm lotniczy ogłoszono 45 minut po północy, a odwołano o 3.45. W bombardowaniu wzięło udział 339 bombowców. Właśnie z tego nalotu posiadamy
nagranie angielskich pilotów. Liczba zabitych według jednych źródeł obejmowała 586 osób, według innych-400 osób,w tym 89 dzieci i 30 policjantów. 300 osób zostało ciężko rannych, 300- zaginionych w zasypanych piwnicach,a ponad 25 000 osób zostało
bez dachu nad głową.Całkowitemu zniszczeniu uległo
300 budynków, ciężko zniszczonych zostało 407, średnio i lekko - 2843.

Uroczystości żałobne za poległych miały miejsce na Skagerrakplatz [plac A. Mickiewicza].

Ostatni prezydent policji w Szczecinie, C.Grundey,
relacjonuje w swym dzienniku przebieg i sytuację po ciężkich nalotach.Jest to historyczny dokument o szczególnym znaczeniu,sporządzony przez człowie-ka, który znalazł się w samym centrum wydarzeń. Jego raport ma dla nas nieocenione znaczenie.

Do swojego mieszkania w Berlinie dotarłem w nocy z 20 na 21 kwietnia 1943 r., gdy został odwołany niespodziewanie krótki alarm lotniczy. Zupełnie
nie przeczuwając, jakie zdarzenia rozegrają w ciągu następnych godzin,zostałem brutalnie obu-dzony przez referenta Ministerstwa Spraw Wewnę-trznych około 6 nad ranem, który zwięźle oznajmił:
"Właśnie zakończył się bardzo ciężki nalot na Szczecin. Ma pan natychmiast objąć tam posadę miejscowego szefa obrony powietrznej w charakterze
prezydenta policji. Jak szybko może pan tam wyjechać?".

Po chwili namysłu odparłem, że natychmiast gdy przekażę swoje berlińskie obowiązki swoim podwładnym, ale w każdym razie będę w Szczecinie
około południa. Prosiłem, by jedynie wcześniej mnie tam zapowiedziano.
Przekazanie obowiązków odbyło się zupełnie gładko, wróciłem tylko na chwilę do mojego domu, gdzie tymczasem spakowano mi niezbędne rzeczy i około 10 rano opuściłem ciężarówką Berlin.

Kiedy przeszłość zostawiłem za sobą, myśli spieszyły ku przyszłości a ciężarówka tego wspa-niałego wiosennego popołudnia podążała autostradą,
trzymałem na kolanach plan Szczecina, by mniej więcej zorientować się lokalnych warunkach. Jako berlińczyk znałem wprawdzie Szczecin z wcześniej-szych beztroskich czasów, kiedy to czując w powietrzu powiew morza,urlopowy wypad luksusowymi parowcami do nadbałtyckich kurortów rozpoczynało
się spod Hakenterrasse [Wały Chrobrego]. Samego miasta jednak nie znałem zbyt dobrze.

Osiągnęliśmy już autostradę na wysokości Eberswalde, kiedy na niebie ukazała się dziwna chmura. Siedzący koło mnie kierowca sądził, że należy się liczyć z ewentualnym deszczem. Jednak im dalej się posuwaliśmy, tym chmura stawała się większa i ciemniejsza. Dopiero na wysokości Prenzlau można się było przekonać, że to wysokie na setki metrów szaro-biało-czarne dymy i opary pożarów, unoszące się nad Szczecinem, które silnie kontrastowały z czystym błękitem nieba. Im bardziej się zbliżaliśmy, tym bardziej widoczne
były nawet całe słupy ognia jako przedsmak tego, co nas tam prawdopodobnie czekało.

Z autostrady zjechaliśmy w Kolbitzow [Kołbaskowo] W dzielnicy Scheune [Gumieńce] natrafiliśmy na pierwsze poważniejsze zniszczenia.Po obu stronach ulicy na ocalonych rzeczach bezradnie siedzieli ludzie - na sofach, krzesłach, stołach, które bezładnie, w najwyższym pośpiechu zdołali wynieść
ze swoich zbombardowanych gospodarstw. Cały ten dobytek pilnowany był przez starsze dzieci i dziadków, podczas gdy dorośli troszczyli się o niezbędne sprawy i przyszłe noclegi.

Gdy wjechaliśmy do miasta, wokół nas roztaczał się makabryczny obraz zniszczeń przy Barnimstraße [al. Piastów]. Przy Galgwiese [ul. Dąbrowskiego]
widać było wciąż tlące się ruiny płonących domów a ich mieszkańcy w bezsilnym zwątpieniu próbowali ratować resztki swojego dobytku.Wkrótce przejazd przez Barnimstraße zagrodziły rozrzucone siłą wybuchu wagony tramwaju, rozerwana trakcja elek-tryczna i rozwinięte węże strażackie, tak że
trzeba było szukać objazdu. Pełne dymu i sadzą powietrze było nieznośnie gorące. Przez Friedrich-straße [ul. Narutowicza], Linsingenstraße [ul.
Potulicka], Lindenstraße [al. 3 Maja], dotarliśmy do Paradeplatz [al. Niepodległości], gdzie sytuacja była o wiele lepsza i około południa
zatrzymaliśmy się przed Polizeipräsidium [Prezydium Policji przy ul. Małopolskiej]. Potrącany przez zdenerwowanych i przestraszonych ludzi, którzy koczowali na korytarzach i przej-ściach, z podręczną walizką przekroczyłem swój nowy pokój służbowy.

Głównym celem nalotu były przemysłowe, południowe dzielnice miasta.
Bomby jednak spadały także w innych dzielnicach wyrządzając czasami duże szkody. Z racji tego, że samotnie stojące ściany elewacji stanowiły
zagrożenie dla przechodniów, podjęto decyzję, by je w ciągu najbliższych tygodni wyburzyć tak, że miejsce trafienia bomby przypominało jedynie wielką hałdę gruzu.

www.sedina.pl stamtąd też pochodzą zdjęcia.
  • awatar Paryzanka: Bardzo ciekawe informacje, dlaczego o tym nie wiedziałam ?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Rząd złupi właścicieli starych samochodów

Koniec akcyzy na samochody. Zastąpi ją podatek ekologiczny, który mocno uderzy we właścicieli starych aut. Za piętnastoletni wehikuł trzeba będzie płacić co roku nawet trzy tysiące złotych. Nowy podatek ma być naliczany bowiem w oparciu o poziom emisji spalin.

Kogo obejmie nowy podatek? Na pewno tych, którzy kupią samochody po jego wprowadzeniu - zarówno używane, jak i nowe sprzedawane w salonach. Jak się dowiedzieliśmy, poważnie rozważana jest również możliwość rozszerzenia podatku także na tych, którzy są już właścicielami aut. Pytani przez nas eksperci twierdzą jednak, że z punktu widzenia prawa unijnego takie rozwiązanie może budzić wątpliwości. Powód: rząd chce opodatkować auto, za które już wcześniej została zapłacona akcyza. Na razie nie wiadomo, jak ten problem rozwiąże Ministerstwo Finansów.

Według informacji "WSJ Polska" mechanizm oblicza-nia podatku ma wyglądać tak: w przypadku nowych aut jego wysokość będzie uzależniona od poziomu emisji spalin, opłata za samochód używany będzie zależała także od pojemności silnika - im wyższa, tym wyższy podatek. Najwięcej zapłacą właściciele
samochodów wyprodukowanych przed 1992 r., które nie spełniają żadnej z norm emisji spalin.

Właściciele pojazdów z Euro III i IV zapłacą mniej od tych,którzy mają auta z Euro I i II. Wartość podatku będzie obliczana na podstawie algorytmu. Ministerstwo Finansów ma udostępnić na swoich stronach internetowych specjalny kalkula-tor, który po wpisaniu pojemności silnika i roku produkcji wyliczy wysokość opłaty.

Z wysokim podatkiem muszą liczyć się właściciele ponad 15-letnich aut: w ich przypadku może on sięgnąć nawet 3 tys. zł. Najmniejsze obciążenie dotyczyć będzie kupujących nowe samochody. Opłata za małolitrażowe auta z normą emisji spalin Euro IV, takich jak Toyota Yaris, Nissan Micra czy Fiat Panda, wyniesie rocznie około 100 zł. Niewiele więcej zapłacą nabywcy nowych limuzyn z silnikami powyżej dwóch litrów, takich jak Mercedes C Klasa czy Audi A4. Ponieważ opłata nie będzie już zależała od pojemności silnika, to
właścicielom drogich aut podatek przyniesie największe oszczędności. Obecnie z tytułu akcyzy przy zakupie Audi A4 z silnikiem 3,2 odprowadza się do budżetu ponad 33 tys. zł, czyli 18,6 proc. wartości samochodu. W przypadku najmniejszych aut oszczędności są grubo mniejsze, bo akcyza jest niska. Sięga 3,1 proc. wartości auta, a więc przy wydatku 25 - 30 tys. zł oszczędności wyniosą od 750 do 910 zł.

Importerzy nowych samochód chwalą projekt MF. O zastąpienie akcyzy podatkiem ekologicznym zabiega-li od dawna, powołując się przy tym na zalecenia Komisji Europejskiej. Pod wpływem Brukseli na takie rozwiązanie zdecydowało się już kilka krajów Unii, w tym Niemcy i Francja, a od grudnia 2008 r. również Czesi.

Eksperci twierdzą, że gdy zniknie akcyza, nowe samochody stanieją. Wzrośnie też popyt na nowe auta. Obecnie transakcje na rynku motoryzacyjnym zostały zdominowane przez używane pojazdy importo-wane z Zachodu. W ubiegłym roku sprowadzono ich do Polski ponad 1,1 mln, podczas gdy nowych aut sprzedano zaledwie 320 tys.

Ilu klientów wybierze nowy samochód zamiast używanego? Trudno obecnie oszacować. Na pewno jednak zainteresowanie używanymi pojazdami osłabnie. "Gdy cena takiego auta będzie równa rocznemu podatkowi,import starych aut na pewno stanie się nieopłacalny" - uważa Wojciech
Szyszko, szef Kia Motors Polska.

Cezary Pytlos dla dziennik.pl

---
I to jest dobry, a nawet bardzo dobry pomysł. Dodałbym tylko, wzorem kilka państw Unii, żeby za złomowanie starych gruchotów państwo dołożyło chociaż 1000 euro (w bogatych państwach państwo daje 2000 euro ale my biedniejsi więc choć 1000e)

============

Nowa składka do płacenia

Rząd znów chce sięgnąć do naszej kieszeni

Rząd Donalda Tuska chce wprowadzić dodatkową składkę, z której finansowana byłaby pomoc dla osób wymagających stałej opieki. Miałaby wynosić nawet 1,5 % dochodu. Składkę musieliby płacić wszyscy podlegający ubezpieczeniu zdrowotnemu. Także rolnicy.

Składka miałaby się wynosić nawet 1,5 % dochodu. Byłaby w całości finansowana z dochodu ubezpie-czonego,a więc zmniejszyłaby dochody pracujących.

Gazeta szacuje, że przy średnim wynagrodzeniu brutto wynoszącym 3,1 tys. zł wyniosłaby 31- 47 zł miesięcznie. Uzyskane w ten sposób 6-8 mld złotych zasiliłyby odrębny fundusz, którym zarządzałby NFZ.

---
I to jest dupny pomysł. Wiem, że państwo szuka pieniędzy a od kogo może je jeszcze wziąć ? Tylko od Kowalskiego. Bo firmy tak działają, żeby nie płacić podatków a człowiek nie ma jak ukryć dochodu i jeśli zarabia - to ma.
Ale nie lepszym rozwiązaniem byłoby obniżenie VAT z 22% do powiedzmy 20% ? Oczywiście na początku spadłyby dochody państwa ale w efekcie jak z akcyzą dochody wzrosną. Tylko z czego sfinansować okres przejściowy? Zabraknie na "kaczuszki" i limuzyny CBA.

Bo nie zapominajmy, że za wszystkie wydatki tych od "oszczędnego państwa" płacimy MY, podatnicy.
  • awatar krzyslav: Pomysl z obnizeniem vat'u z 22 do 20% jest ok, tylko skala nie ta, jakies prawidlo ekonomii mowi ze jesli podatek przekracza 1/6 podstawy jest niesciagalny (oplaca sie oszukiwac) pewno dlatego najbogatsze kraje maja podatki na poziomie 15-16% a Albania - liniowy 10%!!! i najwiekszy obecnie w Europie wzrost gospodarczy. Przyjdzie nam po nauki poslac Balcerowicza do Tirany ;-). Urzedole nie obawiaja sie skad wziasc kase na limuzyny, oni sie boja ze jak zaleje ich ta gora kasy zaplaconych niskich podatkow (juz tak bylo po obnizeniu citu i akcyzy na gorzale) to nie bedzie jak tego ani jak ukrasc ani wytlumaczyc swojej niekompetencji a w ostatecznosci trzeba sie bedzie po prostu wziasc do roboty. Nie bedzie kogo gnebic (10% podatek kazdy zaplaci dla swietego spokoju - bedzie taniej niz kombinowac) "wadza" sie z rak wymyka i trzeba bedzie za.....alac. I to juz nie beda przlewki bo jak Solorz tak samo jak kazdy Kowalski odprowadzi 10% od obrotu i drugie tyle od dochodu? Istna kleska urodzaju.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: dla tego m.in. jestem zwolennikiem podatku liniowego. Tylko wytłumacz Kowalskiemu, że on zapłaci np.17% a nie będzie mógł odliczyć jakiejś ulgi, której tak naprawdę już nie ma bo i internetowa kończy się chyba w tym roku podatkowym. Ale na zasadzie on będzie krzyczał, że mu się zabiera ulgę ale płaci 19%. Tak płaci około 90% Polaków a bogaci płacą jako firmy. Do niedawna liderem rozwoju była Łotwa i Estonia ale skończyli teraz gorzej niż Polska. Także to oni będą ciągle przyjeżdżać do Balcero-wicza na nauki a nie on do Tirany. Pamiętaj, że VAT zastąpił nasz podatek obrotowy, więc to nic nowego - tylko inaczej skonstruowany i trudniej-szy do oszustw, ale Rodacy pokazali że wszystko potrafią zniszczyć. Ale spokojnie docelowo VAT mógłby zejść do 15%- tylko nie od razu bo nikt nie udźwignie pierwszych 2 lat.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: dlatego jest taki opór urzędników. Jak pisałem była głośna propozycja wprowadzenia odpowiedzialności urzędników do wysokości 3 pensji (ograniczenie kodeksu pracy) ale od razu strajkował resort finansów cały i pomysł upadł. Zresztą PIS i SLD też w tym pomogło, bo to gnębienie urzędników groźbami kar, więc nie będą nic robili. Może ktoś kiedyś wprowadzi takie przepisy, ale w zasadzie przepisy są tylko nie ma odważnych do ich egzekwowania. Ale kolega kolegę chroni. czyli TKM - było, jest i będzie w tym kraju.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar I'm a dreamer: ale beczne fajowe
  • awatar KALIPSO: Witaj ja się boje latać...a to jest KOT a nie KOTAK..Kot Rocky....pozdrawiam
  • awatar gość: pięknie!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Dzisiaj wysłałam mego panocka żeby zaprosił na kawę do Castel Gandolfo moją ulubioną Ciocię Helenkę.
Zaproszenie zostało przyjęte.
Realizacja na początku maja.

Zapraszam
  • awatar agusiaczek: moja mała ma 8 miesięcy :D już prawie roczek :)
  • awatar antybohaterka: jak łasiczka się "wygła" :D
  • awatar Katerinaz: Ale śliczny ten kociak.Ma takie fajniutkie futerko,takie kolorowe. Ja tez mam kotka i dlatego bardzo lubie te zwierządka. Sa takie jakie sa i zato je kocham,nawej jeśli by były psotnikami i nie wiadomo jeszcze jakimi kotkami :) :) Zgadzasz sie ze mną,bo mozesz mieć odmienne zdanie na ten temat. Pozdrawiam goraco. :) :) :) :) :) :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Dziury w jezdni sposobem na ograniczenie prędkości?

Władze angielskiej miejscowości Navestock koło Londynu wpadły na niecodzienny pomysł zmniejszenia
kosztów robót drogowych,a przy okazji zdyscyplino-wania kierowców - zaproponowano, by nie naprawiać dziurawych jezdni.

Władze uznały, że dziury skłonią niejednego kierowcę do zdjęcia nogi z pedału gazu, z pożytkiem dla wszystkich. A w dodatku niezałatana dziura nic nie kosztuje... Jeden z radnych zwrócił też uwagę, że dzięki takiemu podejściu wiele uliczek Navestock odzyska swój dawny charakter wiejskich dróżek, spokojnych i cichych.

Mieszkańcy Navestock od dawna domagają się zdyscyplinowania jeżdżących za szybko kierowców. Planowano co prawda ułożyć "śpiących policjantów"
(sztuczne wyboje w poprzek drogi), ale dziury w jezdniach z pewnością są tańsze.

Koncepcja dziur jest już bardzo zaawansowana. Przewiduje się naprawę nawierzchni na wybranych jezdniach, aby zachęcić kierowców, by z nich
korzystali, i pozostawienie innych dróg w "natu-ralnym" stanie, aby odstraszały zmotoryzowanych.

Krytycy owego planu twierdzą co prawda, że dziurawe drogi są bardzo niebezpieczne nie tylko dla kierowców, lecz także dla rowerzystów, jeźdźców, czy ludzi starszych.

Radni Navestock zapraszają mieszkańców do dyskusji przed podjęciem ostatecznej decyzji.
---

A my tylko narzekamy, że dziury... że nierówno ...
że krzywo ...  - a Anglicy dopiero teraz to wymyślili. A nie trzeba było wcześniej przyjechać do Polski?
  • awatar Expresja: :D coś takiego wymyślili porządni Anglicy? niemożliwe :P
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
Belgia otworzy rynek pracy dla Polaków

Zgodnie z oczekiwaniami, Belgia zniesie od 1 maja restrykcje na rynku pracy dla obywateli Polski i reszty krajów, które weszły do Unii Europejskiej w
2004 roku.

Wiadomość tę ogłosiły w czwartek belgijskie media,
powołując się na źródła w belgijskim ministerstwie
pracy. Decyzję podjęli kluczowi ministrowie w
rządzie federalnym jeszcze przed świąteczną przerwą wielkanocną.

Tym samym, niemal pięć lat po rozszerzeniu UE, już tylko dwa kraje: Niemcy i Austria chcą utrzymać ograniczenia w dostępie do rynku pracy dla obywateli Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier, Czech, Słowacji, Słowenii.

Już w lutym źródła w rządzie Belgii zapowiadały w rozmowie z PAP, że kraj zniesie restrykcje, gdyż mimo kryzysu i wzrostu bezrobocia kwestia ta nie
wywołuje kontrowersji politycznych. Dla Polaków czy Czechów, chętnych do legalnej pracy w Belgii, korzystne było to,że dekret królewski wprowadza-jący restrykcje wygasa 30 kwietnia. Bezczynność władz oznacza więc de facto otwarcie rynku pracy. To przedłużenie restrykcji wymagałoby inicjatywy i formalnej decyzji rządu.

Dziennik "La Libre Belgique" ocenia, że otwarcie rynku pracy ma związek ze zbliżającym się belgijskim przewodnictwem w UE w 2010r.
"Pozostanie w grupie ostatnich ociągających się psułoby wizerunek Belgii" - uważa gazeta.
Jednocześnie jednak Belgia już w grudniu postano-wiła utrzymać restrykcje w dostępie do rynku pracy dla obywateli Bułgarii i Rumunii, które przyłączyły się do UE w 2007 roku.

O pełne otwarcie rynku od dawna apelowali belgij-scy pracodawcy oraz współrządząca flamandzka partia liberalna VLD.

Szef belgijskiej dyplomacji Karel de Gucht (z VLD) mówił w marcu przy okazji wizyty polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego
że otwarcie rynku pozwoli na "sformalizowanie sytuacji dziesiątek tysięcy polskich kobiet i mężczyzn" pracujących obecnie w Belgii nielegalnie
- Teraz co trzy miesiące wracają do Polski, by odnowić wizy turystyczne.

Wszyscy o tym wiedzą - mówił. Nie spodziewał się, by otwarcie rynku spowodowało napływ nowych pra-cowników,bo - jak tłumaczył - to rynek decyduje o zapotrzebowaniu na siłę roboczą.

Argumentem "za" były też dane, że przybysze z nowych krajów nie wypełnili limitów na listach poszukiwanych zawodów, gdzie belgijskie władze
wprowadziły ułatwienia w przyznawaniu pozwoleń na pracę. To potwierdza, że - wbrew obawom części lewicowych polityków i związków zawodowych - Belgii wcale nie grozi zalanie rynku pracy obywa-telami nowych krajów UE. Brakowało zwłaszcza pielęgniarek.

Według nieoficjalnych szacunków w Belgii mieszka i na czarno pracuje nawet 100 tys. Polaków.

Komisja Europejska wielokrotnie apelowała o zniesienie restrykcji,przypominając, że przepływ pracowników to jedna z podstawowych swobód w Unii
Europejskiej, a gospodarka na tym korzysta. Takie samo stanowisko podtrzymuje w dobie kryzysu gospodarczego, twierdząc, że "wspólny rynek jest
częścią rozwiązania problemu, a nie problemem".

Mimo to Niemcy i Austria sygnalizują, że przed-łużą zamknięcie rynków na maksymalny dopuszczony w traktacie akcesyjnym okres - do 2011 r. Najpóźniej do 30 kwietnia będą musiały poinfor-mować KE, czy chce dalej stosować restrykcje, czy też zakończyć okresy przejściowe wprowadzone wraz z rozszerzeniem UE w maju 2004r. Lecz w przeci-wieństwie do poprzednich lat nie wystarczy już zwykłe poinformowanie KE o przedłużeniu ograniczeń
Teraz trzeba udowodnić, że uzasadnione są obawy przed "poważnymi zakłóceniami" na rynku pracy w przypadku zniesienia okresów przejściowych.

Dania, która jest czwartym krajem stosującym restrykcje do 30 kwietnia, zapowiedziała już w zeszłym roku, że ich nie przedłuży.
  • awatar Rakszasa: I dobrze robią. Rynek pracy powinien tylko i wyłącznie obejmować mieszkańców danego kraju, ewentualnie specjalistów. To całkowicie eliminuje niepokoje społeczne spowodowane rodzącym się nacjonalizmem i o dziwo moim zdaniem ochronę przed zwiększeniem już rosnącego rasizmu. A na czarno,ratuje opinię Polski przynajmniej w jednym kraju, do którego nie trafił elemnt.
  • awatar Rakszasa: zapewnia ochronę*
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Film ze wstrząsającego eksperymentu

Tak spłonie twoje mieszkanie Zamknij X


Minuta wystarczy,by iskierka przy choince zamie-niła twoje mieszkanie w płonącą trumnę. Widać to na filmie Narodowego Instytutu Standardów i Tech-nologii z USA, który przeprowadził pożarowe symulacje. Jeśli szybko nie uciekniesz, nie będziesz miał szans w walce z ogniem i trującym dymem.


Te filmy to ostateczny komentarz do tego, jak szybko spłonął łatwopalny budynek hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, jak szybko ogień możę spustoszyć zwykłe mieszkanie, powinien zobaczyć eksperyment amerykańskich badaczy. W pomieszcze-niu symulującym zwykły pokój ustawili oni choinkę świąteczną,kanapę, fotel, stolik, a nawet lampkę, na ścianie wisi obrazek.

Choinka to zwykła sosna - w pewnym momencie u jej podstawy pojawia się płomyczek. Rusza stoper: zaledwie w piątej sekundzie zajmują się ogniem
igły, powstaje dosłownie gejzer ognia do sufitu, w 10 sekundzie cały strop jest lizany płomieniami.

Po niecałej minucie już nic nie widać - jest tyle
dymu. Badacze w kolejnych częściach filmu odtwarzają podpalenie kanapy przez niedopałek lub pożar biura, który ma swój początek w koszu na śmieci.


www.fire.nist.gov/CDPUBS/FlashoverI/Flashover.m1v
 

nortus
 

Mężczyzna, który oddał już głos, z dumą pokazuje palec. To znak, że zagłosował

W Indiach, określanych mianem największej demokracji świata, rozpoczął się w czwartek rano pierwszy etap rozłożonych na miesiąc wyborów parlamentarnych.


W całym kraju uprawnionych do głosowania jest około 714 milionów obywateli.

Jednak pierwszego dnia wyborów głosowanie odbę-dzie się tylko w kilku spośród 35 indyjskich stanów i terytoriów związkowych. Do urn pójść może ponad 140 mln wyborców z Dżammu i Kaszmiru, Kerali, Maharasztry, Andhra Pradeś,Orissy, Manipuru, Meghalai i Mizoramu.


Wybory w pięciu częściach

Głosowanie rozłożone zostało na pięć etapów z przyczyn logistycznych i ze względów bezpieczeń-stwa. Kolejne rundy będą się odbywały w tygodniowych odstępach - najbliższa 23 kwietnia, ostatnia zaś 13 maja. Wyniki znane będą przypusz-czalnie 16 maja.

Powyborcze sondaże (exit polls) są zakazane, więc rezultaty poszczególnych etapów głosowania nie będą znane.

O mandaty ubiega się w sumie 1055 partii politycz-nych. Faktyczna walka toczy się jednak między Indyjskim Kongresem Narodowym (INC- I), którym kieruje Sonia Gandhi, wdowa po Rajivie Gandhim, premierze Indii w latach 1984-89 a wielkohinduską
Indyjską Partią Ludową (Bharatiya Janata Party-BJP), na której czele stoi Rajnath Singh.

Wynik wyborów będzie niespodzianką

Sondaże przedwyborcze nie wskazywały jednoznacz-nie faworyta wyborów-zdaniem analityków, wszystko wskazuje na to, że głosy wyborców rozłożą się
pomiędzy trzy główne bloki - Zjednoczony Sojusz Postępowy (UPA),kierowany przez INC-I, opozycyjny Narodowy Sojusz Demokratyczny (NDA), na którego
czele stoi BJP, a także tzw. trzeci front czyli sojusz komunistów i partii regionalnych, w którym główną osobistością jest Dalitka (należąca do kasty haridzianów czyli niedotykalnych), szefowa rządu stanu Uttar Pradeś -Mayawati Naina Kumari.

====
W Polsce do wyborów idzie powiedzmy 10 partii a w Indiach 1055 (jeden tysiąc pięćdziesiąt pięć) partii. Czy ktoś jest w stanie powiedzieć czy te programy mogą się czymś różnić? I jak je rozróżnić?
  • awatar Rakszasa: Niech chociaż ten kraj zostanie ocalony przed plagą lewactwa...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ciekawe o którym lewactwie myślisz? światowym czy polskim? Bo w Polsce tzw. prawica to lewica a lewica ma program prawicowy. Więc ciężko powiedzieć.
  • awatar Rakszasa: Mi lewica złamała serce, więc jestem na etapie... męczeńskiego pasożytnictwa wobec apolityczności.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Jak za PRL: Jesteś w partii, masz pracę

Przynależność partyjna - jak za PRL - wciąż jest gwarancją znalezienia dobrej pracy.

Te polityczne powiązania są widoczne szczególnie w spółkach skarbu państwa oraz spółkach samorządo-wych i instytucjach politycznych.

"Gazeta Wyborcza" sprawdziła, jak wygląda partyjny podział łupów.

Z obserwacji "GW" wynika, że osoby związane z Platformą Obywatelską obsadziły spółki skarbu państwa, np. PERN Przyjaźń czy Krajową Spółkę
Cukrową. Najbardziej jaskrawym przykładem upolitycznienia spółki przez PO jest Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, która zatrudnia ok. 300 osób, a wśród nich ok. 60 działaczy PO lub ich rodzin.

Według "GW", politykom Polskiego Stronnictwa Ludowego najbardziej odpowiada praca w rolniczych agencjach. Ale nie pogardzą radą nadzorczą walcowni metali nieżelaznych albo dyrektorskim stołkiem w PKS.

Tam, gdzie PO ma koalicję z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, członkami rad nadzorczych zostają politycy lewicy.

Także działacze PiS mają się dobrze wszędzie tam, gdzie rządzą w lokalnych koalicjach.
Np. wiceszefem kujawsko-pomorskiego Funduszu Ochrony Środowiska jest Marek Kalinowski, wicepre-zes PiS w Toruniu. Dyrektorem Wojewódzkiego
Ośrodka Ruchu Drogowego we Włocławku ľ Jarosław Chmielewski, pełnomocnik powiatowy PiS.

===
Dopóki jest państwo w gospodarce to tak będzie. I tak jest wszędzie, gdy politycy się pchają do koryta.
Tak było za rządów SLD, PSL, PO czy PiS.
I będzie nadal, po każdych wyborach.
Chyba, że wreszcie ktoś się odważy i sprywatyzuje wszystko, nawet firmy strategiczne. Bo żeby mieć kontrolę nad np. Orlenem nie trzeba mieć udziałów i stanowisk. Wystarczy dobre prawo i jego kontrola
  • awatar TheBoss: tylko widzisz prywatyzacja też powinna iść z głową. Moim skromnym zdaniem zbyt dużo ludzi pracuje jako POLITYK. Powinniśmy najpierw zacząć od... zwolnień, tłumacząc się kryzysem.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @TheBoss: no człowieku, jak Ty tak możesz poniżać Naród Wybrany? Jesteśmy tak wielkim Narodem, że powinniśmy mieć nie 460 ale 1460 posłów i ze 2000 senatorów. Czy jesteśmy gorsi od tej nędznej Ameryki? A poważnie, były jakieś głosy o likwidacji senatu - i kto protestował? Ktoś tam krzyczał żeby zmniejszyć sejm o połowę -i co z tego? Kto się da odepchnąć od koryta? Chyba, że ktoś nas podbije. ;)
Pokaż wszystkie (2) ›