Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 31 marca 2009

Liczba wpisów: 11

nortus
 
Nortus & Potworna spółka:
Witam tych co już wstali i tych co jeszcze śpią.

Dzisiaj zaczął się drugi etap wojny domowej - wojny nocne.

Zasada jest bardzo prosta. Xylia sama sobie znalazła i wyciągnęła z, nazwijmy to pudełka, czyli opakowanie po koszyku kiwi gdzie składam jej wszystkie kuleczki - a jest ich około 30 w sumie.
Wyciągnęła taką z twardego plastiku, amerykańską która ma jeszcze grzechotkę w środku. I najpierw turlała ją po podłodze w przedpokoju, gdzie są kafelki więc odgłos jest super (dlatego takie 2 kulki są od dawna nieużywane). Więc sobie turlała i zaglądała do sypialni kontrolując jaka jest moja reakcja. Twardo spałem!
Nie pomogło to zaczęła walić ta kulką o ściany (wykończenie kafelek na ścianach) - odgłos był jeszcze lepszy i znowu sprawdzała czy jeszcze śpię. Spałem zawzięcie. Więc po godzinie prawie dała sobie spokój i wskoczyła mi do łóżka, śpiąc aż do rana. Nawet jak wstałem to ona jeszcze chrapała.
A teraz szaleje z kulkami aluminiowymi.

Tą szkołę to już przeszedłem z Silką. Wiem, ze nie wolno reagować na jej zaczepki. Jak raz człowiek się da sprowokować to już będzie miała na człowieka haka.  
Czyli, człowieku tylko spokój może ciebie uratować.

Wynik wojny: człowiek - kot:  1 : 1
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Uzupełniająca informacja dla ulubionej Paryżanki.

Projektowali te koncepcje:
hiszpańska pracownia Herreros Arquitectos
szwedzko-norweska Christ & Gantenbein (Sveits) oraz Lie Řyen arkitekter (Norge)
norweska znana już Lund Hagem Arkitekter z Snorhetta
oraz amerykańska REX Architecture USA

(chodzi oczywiście o biblioteke. Snorhetta zrobiła operę również).
  • awatar gość: :p
  • awatar Paryzanka: Nazwiska trudne do zapamietania ale informacja jest cenna chociazby dla oswojenia się z faktem , że to nie jest tylko ich rodzima myśl architektoniczna.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Amatorskie wideo Zobacz, jak oszukuje policyjny radar najnowszej generacji.


Na forum DZIENNIKA pojawił się intrygujący wpis.

Jego autorem jest internauta, podpisujący się jako policjant Wydziału Ruchu Drogowego Komendy
Wojewódzkiej Policji z Krakowa. Twierdzi, że radar Iskra, który testuje drogówka, drastycznie przekłamuje pomiary. Na dowód publikuje film...


Wszystko zaczęło się od informacji, jaką opubli-kowaliśmy kilka dni wcześniej. Opisaliśmy w niej radar Iskra-1, który dostała do testów drogówka
z Sochaczewa.Przypominamy, że urządzenie to potra-fi mierzyć prędkość aut jadących w obu kierunkach

Mało tego, jest w stanie wybrać najszybszy
samochód z grupy aut . Inteligentna "suszarka" pozwala też na pomiar nawet z odległości 800 metrów, i to z jadącego radiowozu.

Skuteczne i dobre urządzenie?

Nie do końca, bowiem może być nieuczciwe.
A ucierpią na tym kierowcy. O co chodzi? Oto cytat z wpisu naszego forumowicza pod tytułem
"Radar Iskra wykonuje błędne pomiary: film z testów", autor "Policjant WRD KWP Kraków"...

"Testowaliśmy w Wydziale Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie to cudo w wersji wideoradar i okazało się, że Iskra skandalicznie
przekłamuje pomiar, w czasie gdy w namierzanym pojeździe jest włączona klimatyzacja. Radar ten bowiem reaguje na wiatrak".

Jak dodaje nasz internauta, Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie zajęła się tą sprawą i odpowie-działa, że nigdy takich testów nie było i takich
opisywanych przez niego problemów z urządzeniem Iskra też nie było.


"Wobec tego pozwalam sobie przesłać film nakrę-cony przez moich kolegów z Wydziału Ruchu Drogowego w Krakowie. Nagranie to dowodzi prawdziwości moich słów:

przy włączonej klimatyzacji pojazdu nieruchomo stojącego na poboczu Iskra pokazuje od 30 do 45 km/h, w zależności od zmiany poziomu szumu
wiatraka klimatyzacji" - przekonuje policjant.

"Czy to nie jest skandal, że takie urządzenie pracuje na drogach, zawyżając każdorazowo pomiar o min. 30 km/h? Czyli de facto każdy z zatrzyma-nych kierowców nadpłacił 250 złotych i dodatkowe punkty karne. Warto dodać, że zgodnie z wymogami Ustawy prawo o miarach takie urządzenie nie powin-no uzyskać zatwierdzenia typu Głównego Urzędu Miar. A jednak je posiada. Kto wydał zgodę na użytkowanie tego bubla przez polską policję?" - oburza się nasz internauta.

film pod linkiem:

www.dziennik.pl/(…)Zobacz_jak_oszukuje_policyjny_ra…

Polecam.
 

nortus
 
Jak banki niszczą klientów w majestacie prawa


Do obrońców praw konsumenta i polskich sądów coraz częściej trafiają pozwy i skargi na nieucz-ciwe praktyki bankierów. Walka klientów z bankami jest jednak z góry skazana na porażkę, ponieważ nasze ustawodawstwo - jako jedyne w Europie - pozwala ich właścicielom na nieograniczone wystawianie tytułów egzekucyjnych.

O bankowym tytule egzekucyjnym zrobiło się osta-tnio w Polsce głośniej za sprawą opcji walutowych Okazało się bowiem, że firmy, które wykupiły opcje i chciałyby teraz dochodzić swoich praw w sądzie, mogą zbankrutować, zanim w ogóle dojdzie do pierwszej rozprawy. Dlaczego?

Według polskiego prawa zakwestionowanie przez klienta żądań banku nie wstrzymuje procesu ściąga-nia  rzekomych długów i należności. Wystarczy, że
bank wystawi tytuł egzekucyjny, a na konta firmy czy indywidualnego kredytobiorcy w każdej chwili może wejść komornik. Niezależnie od tego, czy
egzekwowana przez bankierów wierzytelność jest prawdziwym długiem, czy też - co zdarza się coraz częściej - sumą, która powstała przez omyłkę lub celowe działanie pracowników banku.


Bank oszukuje, klient płaci

W marcu 2009r."Newsweek"opisał wyniki ubiegłorocz-nej kontroli umów o kredyty hipoteczne,jaką Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadził w 19 największych bankach działających w Polsce. Z raportu Urzędu wynika, że wiele z nich forsuje w umowach nieprecyzyjne zapisy dotyczące tzw. spreadu, czyli różnicy pomiędzy kursem kupna a sprzedaży kredytu zaciągniętego w obcej walucie. UOKiK zapowiedział, że w pierwszej kolejności wyśle pozwy do banków BRE i Millennium.
...
Problem w tym, że zarówno klienci indywidualni, jak i firmy są w obliczu oszustw i omyłek bankowych bezradni. Złożenie reklamacji w banku lub skargi w UOKiK czy biurze rzecznika praw konsumenta nie wstrzymuje bowiem windykacji. Pani M.,która pół roku przed terminem spłaciła w banku Cetelem kredyt w wysokości 2800 zł (na telewizor)-w dodatku ze sporą nadwyżką-dostała niedawno "za-
wiadomienie o wszczęciu postępowania indykacyj-nego" i nakaz zapłaty w ciągu trzech dni 330 zł.



Przywileje z PRL


O bezradności Polaków w walce z bankami świadczy fakt, że w internecie jak grzyby po deszczu powstają strony w rodzaju NabiciwBREbank. pl,
skocznabank.pl czy mstop.pl-na których rozgorycze-ni klienci dają upust swojej mniej lub bardziej słusznej frustracji z powodu kontaktów z bankami.

Wyjścia nie mają także polskie firmy, które znalazły się na skraju upadłości z powodu opcji walutowych. Muszą inicjować upokarzające negoc-jacje z bankami, zamiast po prostu podać je do sądu (we Włoszech, jak pisała już "GP", bankierzy seryjnie przegrywali takie procesy). - Wejście na drogę sądową przeciwko bankowi nie ma dla klienta w Polsce sensu, albowiem nie zabezpiecza go przed jednostronną decyzją banku i egzekucją - twierdzi Jerzy Bielewicz, finansista i były doradca Goldman Sachs.

Skąd tak uprzywilejowana pozycja banków w Polsce? Bankowy tytuł egzekucyjny to relikt czasów PRL. Po 1945 r. władze komunistyczne nadały NBP i innym
znacjonalizowanym bankom wiele przywilejów, wśród których prawo do jednostronnej egzekucji należ-ności od klienta było jednym z najważniejszych.
Przetrwało ono do dziś w niemal niezmienionej formie: bank wystawia tytuł egzekucyjny, sąd na tajnym posiedzeniu (klient nie ma możliwości obrony) nadaje mu w ciągu trzech dni klauzulę wykonalności - i do akcji wkracza komornik.

Takich praw - poza służbami specjalnymi, policją i prokuraturą - nie ma żadna instytucja w Polsce. Co więcej: procedura jednostronnej egzekucji
bankowej nie ma odpowiednika w innych cywilizowa-nych państwach. - Jako narzędzie prawne w rękach banków jest to kuriozum na skalę światową - mówi
Jerzy Bielewicz.


Finansiści czy lobbyści

....
Grzegorz Wierzchołowski


Polecam przeczytanie artykułu. Jest dość długi więc nie chciałem Was tym razem katować.

Link do tekstu:

wiadomosci.wp.pl/(…)kat,title,Jak-banki-niszcza-kli…


A za chwilę dodam jak bank w Polsce otwiera rachunki dla zmarłych i naciąga klientów.
 

nortus
 
  • awatar Anette: Czy są jakieś specjalne wymagania co do wołowiny??
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anette: nie, nie ma. Żeby była tylko świeża, czysta, smaczna, bez zarazków (ale i tak będzie mrożona zanim będzie serwowana). Może być argentyńska ewentualnie amerykańska z ras mięsnych. Bo w Polsce hodowane są rasy mięsno-mleczne, a nie są najlepsze. To jak olej uniwersalny: do zamków jak znalazł ale do sałatek nie bardzo. :)
  • awatar Anette: @nortus skandynawski: dobrze jak sobie Księżna życzy.. A kawusia i wiasteczko gdzie ??? ;(
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 
Konto bankowe z zaświatów

Cele niemożliwe do zrealizowania,upychanie klien-tom zbyt ryzykownych produktów, naciski przełożo-nych - o takich praktykach Millennium opowiadają
nam pracownicy banku. Bo nie dostali premii

Chcąc się wykazać, każdy nowy pracownik zakładał konto i kartę kredytową najpierw sobie, a potem swojej rodzinie. Często, żeby poprawić wyniki,
pracownicy sprzedawali sobie nawzajem produkty bankowe - wylicza Elżbieta,która kieruje jednym z oddziałów banku Millennium.

Zdarzały się też sytuacje groteskowe. - Niektórzy chodzili na cmentarz i spisywali nazwiska z nagrobków. Potem zakładali na nie konta - mówi.

Skoro było tak ciężko, to czemu wcześniej nie odeszłaś z pracy? - pytam Elżbietę.

Wzrusza ramionami: - Mam rodzinę na utrzymaniu.

Andrzej, niedawno zrezygnował ze stanowiska dyrek-tora oddziału: - Wiele sytuacji trudno by nazwać etycznymi. Nieraz widziałem, jak doradcy namawiali
80-letnich emerytów na wysoce ryzykowne fundusze akcji.

Dla niego najbardziej wstrząsającym przypadkiem była 60-letnia rencistka,która sprzedała mieszka-nie i kilkaset tysięcy trzymała na budowę domu.
Doradca sprzedał jej fundusze akcyjne i poradził, żeby zaciągnęła kredyt, a uzyskane w ten sposób pieniądze też zainwestowała w fundusze. - Ta pani jest zrujnowana.Niewielka część pieniędzy,których nie pochłonęła bessa, nie wystarczy nawet na spłatę zaciągniętych kredytów - mówi Andrzej.

Imiona Elżbiety i Andrzeja na ich życzenie zmieniliśmy.

Dlaczego postanowili teraz wyprać bankowe brudy? Z przyczyn finansowych.
Twierdzą,że bank Millennium, w którym oboje praco-wali, nie wypłacił im należnych premii za ubiegły rok.Ze względu na słabe wyniki finansowe postano-wił oszczędzić na bonusach dla pracowników.

Limity były wyśrubowane. Wyrobienie minimów to była ciężka harówa, a co dopiero zasłużenie na premię - mówi Andrzej. Twierdzi, że jako dyrektor
placówki powinien był dostać ok.15 tys.zł rocznej premii. Tymczasem na początku roku zaczęło się
"polowanie na czarownice". Prześwietlono każdego
pracownika dwa lata wstecz. Andrzej założył dla rodziny dodatkowe karty kredytowe do swojego konta

Nigdy nie było to problemem.Teraz jednak usłysza-łem, że działałem na szkodę banku - sztucznie pompowałem wyniki oddziału i wyłudzałem premię - wyjaśnia.

Premii za ubiegły rok nie dostał ani on, ani żaden jego pracownik.

Historia Elżbiety była podobna. - Powinnam dostać 10 tys. zł premii, ale jej nie dostanę, bo - jak mnie poinformowano - działałam na szkodę banku -
opowiada. Teraz jest na wypowiedzeniu, bo bank postawił jej ultimatum - albo sama odejdzie, albo zostanie zwolniona dyscyplinarnie.

Co na to bank?

Nie ma mowy o wstrzymaniu wypłat premii za ubiegły
rok. Wszystkie zostały lub zostaną wypłacone pracownikom, którzy mają do nich prawo - mówi Wojciech Kaczorowski, rzecznik banku. - Nie potrafię, niestety, skomentować indywidualnych wypadków, kiedy ktoś nie wykonał planu sprzedaży albo odszedł z pracy w trakcie okresu premiowego.

Dowiedzieliśmy się, że pod koniec roku bank Millennium przeprowadził doroczną kontrolę, która wykazała, że część pracowników podkręcała wyniki.
Chodziło głównie o karty kredytowe. W raportach liczba klientów, którzy karty wzięli, wyglądała imponująco. Tymczasem wiele z nich nigdy nie zostało aktywowanych.

Elżbieta i Andrzej twierdzą, że ich przełożeni dobrze o tym wiedzieli, ale mimo to naciskali na oddziały, żeby zwiększały sprzedaż. Od ich wyników
zależały przecież premie dyrektorów regionalnych. Dyrektorzy placówek naciskali z kolei na konsul-tantów i asystentów. Ci stawiani pod murem przez
przełożonych byli gotowi wcisnąć klientowi nieko-rzystny dla niego produkt.

Dr Joanna Heidtman, psycholog biznesu i trener zarządzania, przyznaje, że w ostatnich latach w branży finansowej doszło do wypaczenia wielu wartości. -
Najważniejszy jest wynik, udział w rynku. Takie wartości jak relacje z klientami, zespołowość czy rozwój pracowników firmy zapisują w swoich
misjach i wizjach. Ale codzienna praca często im przeczy - mówi Heidtman .
Wskazuje też, że system motywacyjny zazwyczaj ogranicza się do wykorzystywania mechanizmu kija i marchewki-marchewką jest możliwa do wypracowa-nia premia, a kijem groźby zwolnienia lub ograni-czenia nagród finansowych. Jeżeli przełożeni traktują swoich pracowników w sposób instrumen-talny, oni przejmują taki sam styl zachowania wobec innych. -Ostatnim ogniwem jest klient.

Bankowiec zastanawia się,jak mu wepchnąć kolejne
produkty, a nie nad tym, czy dane rozwiązanie jest dla niego korzystne.

Ale na byłych pracowników banku również spogląda krytycznie: - O swoich doświadczeniach zaczęli mówić dopiero,gdy poczuli się finansowo pokrzyw-dzeni.
Jeśli praktyki w banku ich oburzały, powinni byli odejść. Zwłaszcza że w czasach dobrej koniunktury zmiana pracy była możliwa.

Niestety, dawali milczące przyzwolenie na  nadużycia - uważa Heidtman.

Ani dla Andrzeja, ani dla Elżbiety nie jest to pierwszy bank, w którym pracują. Ich zdaniem wiele banków ma podobne problemy z zarządzaniem
sprzedażą.


Źródło: Gazeta Wyborcza

wyborcza.pl/(…)Konto_bankowe_z_zaswiatow.html…

===
cała, prawie, prawda o naszej bankowości. Teraz już wiecie dlaczego banki tworzą takie olbrzymie rezerwy na niespłacone kredyty. A większe rezerwy to mniejsze zyski.
Szefowie banków zarabiają w Polsce do 6 milionów złotych rocznie (tj. 6.000.000,- zł). Tyle ma wiceprezes PEKAO SA - Włoch, bo Polak prezes zarobił tylko 4,5 miliona. Kolejny prezes w innym banku zarabia 3 miliony złotych rocznie.
Więc dla pracowników już brakuje kasy.
  • awatar Sanrio: zauwazylam, ze mnie blokujesz. Twoja wola, tylko zastanawiam sie - dlaczego? :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Kup piosenkę za 1 grosz


Każdy słuchacz może zostać współproducentem płyty
Dzięki serwisowi megatotal.pl udało się zebrać pieniądze na wydanie aż 27 płyt!

Za tą społecznościową wytwórnią stoi łódzka agencja kreatywna Sfera,zajmująca się marketingiem
internetowym.Pracuje w niej wiele osób związanych z branżą muzyczną (prezenter radiowy, byli i czynni członkowie zespołów). Serwis rozwija się bardzo dynamicznie.
Dzisiaj megatotal.pl jest jednym z najpopularniej-szych polskich miejsc z muzyką online. W zbiorach
znajduje się prawie 7tys. utworów MP3, ponad 1300 albumów, czyli 416 godzin muzyki autorstwa ponad tysiąca zespołów. Z serwisu co miesiąc korzysta ponad 250tys. fanów różnych gatunków (alternatywa,
elektronika, metal, hip-hop).

Każdy dostaje na początek sto groszy. Utwór przed zakupem można przesłuchać.
Jeśli się spodoba, wskazujemy, za ile chcemy go kupić. Minimalna stawka to 1 grosz. Konto można dalej doładowywać, wpłacając pieniądze SMS-em, przelewem lub kartą kredytową.

Jacek Łukasiewicz,dyrektor promocji megatotal.pl
- Serwis uczy tego, że za muzykę się płaci, bo to czyjaś twórczość. Nie ma nic za darmo. Wbrew
obiegowej opinii, w branży muzycznej w internecie nie ma tylko piractwa muzycznego.Ludzie są gotowi płacić,tylko nie kosmiczne stawki.Dzięki wyelimi-nowaniu pośredników pieniądze trafiają wprost do artystów i ich fanów, bez pobierania prowizji.

W naszym kraju działa kilka sklepów sprzedających muzykę w sieci.Jednak artyści dostają tylko procent kwoty, którą uzyskano za ściąganie danego
kawałka.Na megatotal.pl artyści mają dużo większe korzyści. Udostępniając utwór, grupa deklaruje, jakiej kwoty potrzebuje, żeby wydać singiel czy cały album.Jeśli suma zostanie uzbierana, agencja przystępuje do zorganizowania nagrania w profesjo-nalnym studiu i wydania materiału. Na sprzedaży płyty zarabiają po połowie muzycy i użytkownicy, którzy w nich inwestowali, zanim zebrali sumę potrzebną do nagrań. A gdzie jest zysk agencji? - Nasi użytkownicy stanowią atrakcyjną grupę doce-lową dla reklamodawców, którzy za naszym pośred-nictwem realizują różne niecodzienne kampanie i konkursy - wyjaśnia Krzysztof Franek, dyrektor Sfery.

Wytwórnia działa na zupełnie innych zasadach niż duże koncerny. - Nie cenzurujemy muzyki. Nie mamy działu artystycznego narzucającego muzykowi, co
powinien tworzyć - tłumaczy Łukasiewicz. - Zespół wybiera studio nagraniowe i odpowiada za projekt okładki. Jedyne ograniczenie stanowi kwota, jaką ma na koncie. Nie musimy wydawać na promocję młodego artysty. U nas w momencie premiery zespół jest już znany. Ma za sobą grupę fanów, w dodatku finansowo zaangażowanych w powodzenie projektu. Ci słuchacze sami będą promować zespół wśród znajomych i w internecie.

Najbliższe premiery to Skowyt, Coffee Break oraz łódzkie formacje Tosteer i Samokhin Band. Łukasiewicz: - Trudno mówić o konkretnym planie wydawniczym, bo być może w trakcie naszej rozmowy kolejny zespół zebrał potrzebną kwotę i trzeba rezerwować dla niego studio nagrań.

Samokhin Band wyznaczył pułap kwoty do realizacji płyty na 12 tys. zł. Jedna trzecia została zebrana w ciągu godziny! Po miesiącu były już pieniądze potrzebne na sesję. Łukasiewicz: - To pokazuje potencjał naszego serwisu. Na razie cieszy się on popularnością wśród młodych, jeszcze mało znanych grup.

Intensywnie pracujemy nad tym, żeby pojawili się tu artyści z pierwszych stron gazet. Dotychczasowe doświadczenia wskazują na to, że jak bardziej znany artysta udostępnia u nas swoją muzykę, jego konto jest zasilane przez fanów w bardzo szybkim tempie. Wszyscy narzekają na słabą sprzedaż albumów, jednak artyści nie chcą z tego rezygnować. Namacalny krążek wciąż ma swoją
wartość. Przydaje się w działaniach promocyjnych.

Serwis otrzymał główną nagrodę w konkursie Media Trendy 2009 w kategorii "Debiut Roku". Szefowie największych stacji telewizyjnych i agencji
reklamowych uznali megatotal.pl za najbardziej innowacyjny projekt w mediach w ubiegłym roku.
===
N ie wiem jak to działa w praktyce, bo nie korzystam z niego.
Ale to, że nie mam kasy a kolega/koleżanka coś ma to nie znaczy że mam ukraść - no nie mam forsy.
 

nortus
 

Dokumenty z IPN znalezione na wysypisku śmieci


Anonimowy czytelnik przysłał do redakcji"Dziennika
Wschodniego" wnioski osób, które zwróciły się do IPN w Lublinie o dostęp do swoich teczek. Miał
znaleźć je na wysypisku śmieci. Lubelski IPN wyjaśnia sprawę.

Jak poinformowała red. Magdalena Bożko do redakcji
nadeszło pocztą 18 kilkustronicowych wypełnionych IPN-owskch formularzy zawierających szczegółowe dane osobowe i informacje o wnioskodawcach.

Podawali oni m.in.:czy i kiedy byli przesłuchi-wani przez organy bezpieczeństwa, czy w ich mieszkaniu dokonano przeszukania,czy przeciw nim prowadzono postępowanie karne,czy byli pozbawieni wolności.

Niektóre wnioski pochodziły od znanych w Lublinie osób, m.in. byłego rektora KUL. Wszystkie były złożone w 2006r.Do dokumentów dołączono lakoniczny
list,w którym anonimowy nadawca podawał,że znalazł
je na wysypisku śmieci.

Redakcja skontaktowała się z niektórymi nioskodaw-cami. - Potwierdzili, że składali takie wnioski i podawali informacje, które tam są - powiedziała
Bożko. Redakcja przekazała otrzymane dokumenty do IPN w Lublinie.

Rzeczniczka lubelskiego oddziału Instytutu Agata Fijuth powiedziała, że Przekazane dokumenty wyglądają na oryginalne. Agata Fijuth, rzecznik
lubelskiego oddziału IPN przekazane dokumenty
"wyglądają na oryginalne". Jak wyjaśniła takie wnioski sporządzane są w trzech egzemplarzach; jeden zatrzymuje sobie wnioskodawca,a dwa składa się w IPN.

Sprawdziliśmy już,że wszystkie pierwsze egzempla-rze wniosków przekazanych przez "Dziennik Wschodni" są w naszym instytucie. We wtorek ustalimy, czy są też drugie egzemplarze. Są one przechowywane w różnych zasobach. Za wcześnie
jeszcze na pytanie, jak się mogły wydostać - powiedziała Fijuth.

====
Dlaczego? Bo wg niego jedynymi uczciwymi Polakami są: Kaczory trzy (Jarek, Alik, Leszek), Gwiazdy, Macierewicz, Walentynowicz i kilka kolesi.
A wszyscy pozostali byli ZOMOwcami i zdrajcami.

A na marginesie: dokumnety bankowe - na śmietniku,
policyjne- na śmietniku,IPNowskie- na śmietniku, sądowe - na śmietniku,ubezpieczeniowe - na śmietniku,wojskowe - na śmietniku, ...
To na cholerę jakieś przepisy o archiwach, tajemnicach państwowych, sądowych, lekarskich, ...
skoro wszystko można znaleźć na śmietniku?
 

nortus
 
Izraelsko-palestyńska współpraca przy ...... napadzie na bank

Izraelczyk i pięciu Palestyńczyków odrzucili dzielące ich różnice religijne i polityczne, by... wspólnie napaść na bank. Łupem złodziei padło 30 tys.dolarów - poinformował portal internetowy Al Arabiya.

Grupa sześciu uzbrojonych mężczyzna napadła w zeszły wtorek na bank w Ramallah na Zachodnim Brzegu. Wkrótce po kradzieży aresztowano dwóch
mężczyzn, którzy zeznali, że współpracowało z nimi trzech innych Palestyńczyków mieszkających w Izraelu i izraelski żyd. Zdaniem policji, to
właśnie Izraelczyk był mózgiem całej operacji.

Oficer palestyńskiej policji przyznał portalowi Al Arabiya, że taka dotychczas niespotykana współpraca Arabów i Izraelczyków, może być sygnałem niebezpiecznych zmian w organizacjach kryminalnych w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej.
 

nortus
 
Pierwszy raz coś takiego zauważyłem.

Xylia jak śpi teraz koło mnie na sofie i rusza szczęką. Jak to mówią strzela zębami.

Wiecie może co to może być? Jaki powód? Nerwica?
Szczękościsk?

U człowieka to nie jest dobry objaw a u kota?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Goś.: to jest objaw nerwicy. Dość niebezpieczny dla stawów, musi udać się do dobrego dentysty na początek a potem dobrego, dobrego internisty. Nie mówię o psychologu/psychiatrze bo to się źle kojarzy.
  • awatar gość: ale robi to szczęką, czy policzkami? moja kotka rusza pyszczkiem, kiedy sie mocno roześpi i to wyglada jakby gadała przez sen, czasami ma przy tym skurcze, np. zaciska łapki albo kuli kolana, kiedy byla mała, myslałam, ze to padaczka (mialam wówczas 16 lat :d), ale wterynarz mowi, że to sie zdarza niektórym kotom w czasie snu :)
  • awatar Expresja: robale :P
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Żegnając się już na dzisiaj, powiem tylko że księżna jest bardzo zadowolona z nowej rezydencji.
Fotki zamieszczę jutro, dzisiaj nie mam już sił na walkę z pingerkiem (coś ciężko się dodawały fotki).

Dodam, że później zrobiłem "świąteczne" pranie firan i tak genialnie zrobiłem, że zalałem łazienkę. Zbierając wodę sam się śmiałem że tak dokładnie to podłoga jeszcze nie było umyta nigdy.
A dlaczego tak wyszło? Bo genialnie odpływ wody z pralki jest teraz włożony do umywalki (czasowo oczywiście :) ) tylko że moczyłem tam kolejną porcję firan, więc odpływ był zatkany. I zamiast w rury woda poszła na podłogę wreszcie.
Genialne prawda?

A teraz życzymy kolorowych snów. Bez karaluchów i innych lokatorów pod poduszką.
  • awatar Expresja: ale dlaczemu? jak ja nie lubię sama spać... ;(
  • awatar Anette: Buziaki.. Dobranoc :*
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Expresja: a dlaczegoż to masz spać sama? Tyle ciekawych istot jest dookoła. Tylko zawołaj a sami przybędą pod okienko. :)
Pokaż wszystkie (5) ›