Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 28 marca 2009

Liczba wpisów: 23

nortus
 

czas wstawać, najwyższy czas.

A dla Anette dodatek na osłodę dnia. I dużo słońca


PS. a ja sobie jeszcze śpię słodko, ehhhhhh
  • awatar Anette: ooo dziękuję :*.Będzie do porannej ( czyli ok.19,00) kawki jak znalazł :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Anette: jak to poranna o 19 ? Miłego dnia
  • awatar Anette: @nortus skandynawski: bo funkcjonuję według ciut innych zasad niż większośc społeczeństwa
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Witam teraz osobiście.
Wcześniej to była machina piekielna.

Wstałem aż o 10 ! Choć obudziłem się około 6 a potem 8, ale miałem takie fajne sny .....
Zauważyłem, że najfajniejsze sny mam tak właśnie między 6 a 8 rano.

Za oknem świeci słoneczko, jest WIOSNA, nareszcie.
Gdzieniegdzie leży jeszcze coś białawego, ale to koniec zimy.

A na początek dla kociarzy dobra wiadomość:

Dwa małe cuda w amerykańskim zoo
Rozmnożenie panter mglistych to wielki sukces dla amerykańskiego zoo

W Narodowym Ogrodzie Zoologicznym w Front Royal, niedaleko Waszyngtonu, przyszły na świat dwie pantery mgliste - należące do zagrożonego gatunku
drapieżników z rodziny kotowatych. Zwierzęta tego gatunku wydały tam potomstwo po raz pierwszy od 16 lat. Zresztą w całej Ameryce Północnej od 6
lat sukcesem takim nie mogło pochwalić się żadne zoo.

Rodzicami kociaków jest para panter mglistych, przywieziona do USA z Tajlandii. Według specja-listów, pod względem genetycznym małe panterki są
szczególnie cenne dlatego,że ich rodzice urodziły się na wolności.
Podkreślają oni, że są to zupełnie nowe geny.

Na swobodzie pantery mgliste żyją w lasach i mokradłach Azji Południowo-Wschodniej. Znalazły się one w obliczu zagłady z powodu pięknego
odcienia futra,które jest magnesem dla kłusowników
Sierść pantery mglistej jest długa i miękka, białoszara w ciemne plamy.

W amerykańskim ZOO noworodki od razu zabrano matce, w obawie przed ewentualnym wyrządzeniem im krzywdy.Na razie piękne kociaki karmią pracownicy ogrodu zoologicznego.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
Jadłospis a'la komputerowy geniusz

Co Bill Gates jada na lunch?

Bill Gates to znów najbogatszy człowiek na świecie. Na pewno ktoś może się zastanawiać, cóż taki geekowy guru i multimiliarder jada na lunch?

Kulinarne tajemnice Billa G. ujawniają
reporterzy "Alley Insider".

Założyciel Microsoftu i największy(a przynajmniej najbardziej znany) wróg malarii został nakryty na lunchu w jednej z nowojorskich knajpek - Tao
Restaurant. Jak przyznał, zjedzone danie było
"niezłą gratką". Co zatem znalazło się na talerzu Billa Gatesa?

Jak spekuluje "Alley Insider", Gates musiał mieć na myśli "danie dnia",czyli zestaw w stałej cenie wynoszącej 24 dolary, w skład którego wchodzi
przekąska, małe danie oraz deser.

Tego dnia do wyboru w Tao były:

Na przekąskę: sałatka z kurczaka Bang Bang, satay z kurczaka w sosie sojowym, gotowane na parze pierożki z warzywami oraz sajgonki z farszem z
kaczki po pekińsku z sosem Hoisin.

Na lekkie danie: łosoś z imbirem i soją, kurczak Kung Pao, wołowina z szalotkami po szanghajsku, polędwica wołowa po nowojorsku z woka, Pad Thai z
warzywami lub kurczakiem oraz trio sushi maki.

Z kolei na deser Gates miał do wyboru: parfait Ze, sałatkę ze świeżych owoców z sorbetem mandarynkowym lub pudding z chleba bananowego.

Smacznego.


PS parfait [wym. parfé] mrożony krem z bitej śmietany z syropem owocowym; mrożony deser w wysokim kielichu (zwanym także parfait), złożony z warstw owoców, syropu, lodów i bitej śmietany
  • awatar Paryżanka: Hej Bill- teraz idz do " For Seasons" w N. Jork i opowiedz co jadłeś i za ile. Nie zapomnij spojrzeć na ściany. Następnym razem opowiesz , jaki obraz był najciekawszy.
  • awatar Paryżanka: Jak będziesz wybierał się Bill do salonu , to chetnie doradzę ładniejsze okulary. W tych podobasz mi sie - średnio.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 


Kto i po co wymyślił zmianę czasu?

Dzisiejszej nocy przestawiamy nasze zegarki na czas letni, przesuwając ich wskazówki o jedną godzinę do przodu. Pośpimy sobie godzinę krócej, ale za to dzień będzie trwał dłużej. Samo przesta-wianie czasu to pomysł rodem z XIX wieku, ale wszedł w życie dopiero w ubiegłym stuleciu.


Żeby wyjaśnić,o co w tym wszystkim chodzi, trzeba się cofnąć do zamierzchłych czasów, kiedy to ludzie dopiero zaczęli się orientować,że mierzenie
upływającego czasu bywa przydatne. Zanim zaczęto liczyć godziny, liczono dni i miesiące.

Informacje, za jaki czas nastąpi zmiana pory roku,
okazały się bardzo przydatne. Można było w ten sposób przygotować się na nadchodzące sezonowe deszcze,wylewy rzek czy cieplejsze bądź zimniejsze
okresy. Dopiero później przyszedł czas na zegar.

Najprostszy model to wbityw ziemię patyk, którego cień wskazywał mijający czas. W nocy zamiast słońca obserwowano ruch gwiazd i na tej podstawie określano, która pora doby jest w danej chwili.

W końcu ktoś wymyślił nieco bardziej skomplikowany
wynalazek - garnek z dziurką przy dnie, przez którą wypływała woda. Podziałka w jego wnętrzu
dawała posiadaczowi tego prostego czasomierza informację o tym, ile czasu upłynęło. Pierwsze prawdziwie mechaniczne urządzenie,które pokazywało
która w danej chwili jest godzina, powstało w VIII w. n.e. w Chinach. W Europie epoka podobnych czasomierzy przyszła dopiero w średniowieczu.

Wtedy to zaczęto instalować zegary na wieżach ratuszy miejskich lub kościołów.Jednak na dokładny
chronometr, który bez problemów działał nawet na
kołyszącym się na morzu statku, trzeba było poczekać do XVIII w. Dzięki niemu wreszcie nawiga-torzy mogli w miarę dokładnie wyliczyć długość
geograficzną. Szerokość wyznaczało się za pomocą prostych narzędzi,którymi określało się położenie słońca i gwiazd na niebie.

Gdy ludzie już umieli wyznaczać dokładny czas w każdym punkcie globu, zrodził się nowy problem. Każda miejscowość miała swój własny, lokalny czas.
Dla nieodległych miasteczek różnica mogła wynosić kilka sekund, ale z każdymi dziesiątkami czy setkami kilometrów stawała się ona coraz większa. W XIX w., w dobie telegrafów i coraz szybszych pociągów, było to naprawdę kłopotliwe. Wtedy to kanadyjski wynalazca Sandford Fleming, któremu
zawdzięczamy między innymi wrotki, zaproponował, by świat podzielić na 24 strefy czasowe. W 1884 r.
pomysł wszedł w życie.

I po tym krótkim wstępie możemy przejść do istoty sprawy. Zaraz po wprowadzeniu stref czasowych tęgie głowy zaczęły kombinować,czy gdyby w ciągu
roku czas nieco przesuwać,to czy nie przyniosłoby to jakichś korzyści? Benjamin Franklin zaczął nawet wyliczać, ile świec można by było zaoszczę-dzić, gdyby ludzie wcześniej wstawali i wcześniej chodzili spać.

Pierwszy raz przestawiono zegarki na czas letni w Niemczech podczas I wojny światowej. Wkrótce letnie zmiany czasu zaczęły stosować inne kraje świata.

Część państw wycofała się z tego pomysłu lub go w ogóle nie przyjęła,zwłaszcza te położone bliżej równika,gdzie różnica w długości dnia w różnych porach roku nie jest aż tak wielka.

Czy wprowadzenie czasu letniego faktycznie powo-duje oszczędności? Trudno powiedzieć. W niektó-rych państwach dzięki temu zamieszaniu faktycznie notuje się spadek zużycia energii. Z drugiej strony badania przeprowadzone w amerykańskim stanie Indiana sugerują, że zmiana czasu powoduje więcej strat niż korzyści.

Jedno jest pewne, dzięki przestawieniu zegarków słońce będzie zachodzić godzinę później i jeśli nie zasłonią go chmury,to będziemy mogli cieszyć się nim dłużej. Szkoda, że nie jest tak cały rok.

Michał Wójcicki www.dziennik.pl
 

nortus
 

Nie żartuję, mówię całkiem poważnie.

Ad. 1

Politycy PiS myślą o zbiorowym porzuceniu polityki?

Chyba pierwszy raz w życiu powiem: POPIERAM WAS !
za: Michał Karnowski, www.dziennik.pl, 19.03.2009

Ad. 2

Benedykt mówi nie prezerwatywom.

I ma rację, wie chłop co mówi. To żadna przyjemność seks w gumce. Bez niej lepiej.
Ja też mówię głośne i stanowcze: NIE gumkom.


I jak tu się nie zgadzać z mądrzejszymi?
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

Jeśli takich jak braciszkowie to wcale mnie nie dziwi, że pieprzą takie głupoty - patrz niżej.


J.Kaczyński: PiS chce być również partią polskiej wsi

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że jego ugrupowanie chce być wielką ogólnonarodową partią - także partią polskiej wsi. Podkreślił, że Polscy rolnicy muszą mieć równe szanse w UE, a polska wieś nie może być już dłużej dyskrymino-wana wobec reszty kraju.

Chcemy być wielką ogólnonarodową partią, która jest jednocześnie partią polskiej wsi. Bo polska wieś potrzebuje takiej partii, która będzie
potrafiła ją reprezentować we władzach, która ma szansę, żeby rządzić i realizować swój program - oświadczył szef PiS podczas zorganizowanego przez
jego ugrupowanie Zgromadzenia Polskiej Wsi.


Zapowiedział, że PiS będzie chciało zmienić złe - jego zdaniem - dla polskich rolników warunki naszej akcesji do UE.

--
Pewnie ich nie uczyli zasad prawa, np. pacta sum servanda. Co znaczy umowy zobowiązują. Zgodziliśmy się takie warunki akcesji do UE i trudno. Nie negocjuje się już zawartych umów. Ale ten pan już sam mówił, że zasady zobowiązują. Tylko nie wie o czym mówi.
Robotnicy się wypieli na PiS, inteligentów obrazili to jeszcze im chłopi zostali. Ale chłop już nie jest taki ciemny, jak się Jackowi wydaje, i nie kupi bajek.
 

nortus
 

Nasi kochani politycy znowu się głowią jak jeszcze bardziej spieprzyć egzaminy na prawo jazdy. A może by tak zapoznali się jak jest w innych krajach i wyciągnęli jakieś wnioski?

Oto przykłady:

Wystarczy skończone 17 lat i nadzór doświadczo-nego kierowcy, by uczyć się prowadzenia samochodu na brytyjskich drogach. Samodzielna jazda wymaga
jednak zdania egzaminu, składającego się z testu teoretycznego(na 50 pytań trzeba mieć 43 poprawne odpowiedzi) oraz tzw. hazard perception, które
mierzy czas reakcji na zagrożenia drogowe wyświetlane na ekranie komputera.

Na egzaminie praktycznym można popełnić do 15 drobnych błędów, np. zapomnieć o kierunkowskazie. Oblewa się, gdy spowoduje się groźną sytuację. W
ostatnich latach część teoretyczną (opłata 35 funtów) za pierwszym razem zdawało 67 proc. egzaminowanych. Część praktyczna (48-58 funtów) jest trudniejsza - zdaje mniej niż połowa. W Wielkiej Brytanii pierwsze prawo jazdy wydawane jest na dwa lata, podobnie w Niemczech, gdzie na egzamin może stawić się już szesnastolatek. Przed przystąpieniem do części praktycznej (75 euro) należy zaliczyć teorię (kurs kosztuje 160 euro, test 39 euro) i odbyć minimum 10 jazd z instruktorem (45-minutowa kosztuje od 23 do 28
euro). W USA zdobycie prawa jazdy jest prostsze i tańsze. O zasadach jego przyznawania decydują poszczególne stany. Przeważnie limit wieku wynosi 16 lat (choć w obu Dakotach już 14 lat i kilka miesięcy). W najbardziej liberalnych stanach nastoletni adepci kierownicy za egzamin płacą
symbolicznie i nie muszą przechodzić szkoleń. Jednak podlegają wielu ograniczeniom: muszą prowadzić w obecności dorosłych i nie wolno im jeździć o określonych porach

wiadomosci.gazeta.pl/(…)Do_przodu_na_wstecznym.html…
 

nortus
 

Labradoodle dotarły do Polski.

Takiego psa Amerykanie chcą widzieć w Białym
Domu. Są najmodniejsze, najdroższe i najlepiej służą chorym.

Australijski labradoodle zdobył popularność w Stanach Zjednoczonych dzięki sławnym właścicielom Mają go: Jennifer Aniston, Tiger Woods i Jeremy Irons.

Dlatego cena sięga 3 tys. dolarów plus transport z Australii. W czasie kampanii wyborczej do tego psa porównywana była Hilary Clinton - za uśmiech,
a za temperament Barack Obama. Powstało lobby za tym,by został pierwszym psem Ameryki.W głosowaniu uzyskał poparcie 70 proc. Amerykanów.

Doodle przypomina Obamę nie tylko z łagodności. Jest równie przystojny w swoim rodzaju, długonogi i smukły. Wczoraj prezentował się w Katowicach.

Caramel Edyty Gajewskiej z Czeladzi to pierwsza doodle w Polsce. Oryginalna, bo być może są mieszańce labradora i pudla. A doodle powstał na bazie krzyżowania tych ras. Płynie w nim krew również różnych odmian spanieli.

Hodowcy przez 20 lat selekcjonowali cechy.

Gajewska sprowadziła Caramel z Australii od twórców rasy. Powód? - Miałam traumatyczne przeżycia z alergią na psią sierść. Wracałam do mieszkania i zaraz musiałam wychodzić, bo inaczej bym się udusiła. Musiałam oddawać moje psy - mówi Gajewska.

Doodle nie powoduje reakcji alergicznych, taki był cel tworzenia rasy. Tę cechę odziedziczył głównie po pudlu. Po labradorze jest idealnym towarzyszem dla niepełnosprawnych. W dodatku linieje tylko raz w życiu, gdy ze szczenięcia staje się dorosłym psem. Wystarczy czesać go co dwa tygodnie.

Nie wymaga specjalnej pielęgnacji. Caramel je surowe mięso z warzywami i jajkiem a jej przysmakiem jest żółty ser.

Wczoraj na swojej pierwszej konferencji prasowej ani razu nie szczeknęła i łasiła się do wszystkich
dziennikarzy. Gdy niechcący strąciła ze stołu
mikrofon, odskoczyła na bok, ale zaraz wróciła powąchać, co to jest. - Wystraszyła się jak każdy pies.Ale zobaczcie,jak szybko wraca do równowagi. Psy na spacerze zwracają uwagę na otoczenie, ludzi, inne psy, samochody. A doodle sam szuka kontaktu z człowiekiem - mówi Alicja Duda ze
szkoły Pastel, która szkoliła Caramel.

Psy powinny być socjalizowane do 12 tygodnia życia, potem idzie im to opornie. Tymczasem Caramel przyjechała do Polski dopiero, gdy miała 16 tygodni, bo musiała być zaszczepiona na wściek-liznę. W sierpniu zeszłego roku z wiejskiego, australijskiego krajobrazu trafiła w uliczny zgiełk, między tramwaje, autobusy, pociągi. - Bardzo szybko się przyzwyczaiła-mówi Gajewska. Onyxe, jej drugi doodle, w kilka minut opanował chodzenie przy nodze i siadanie.

Gajewska założyła w Czeladzi pierwszą w Polsce hodowlę australijskiego labradoodle, nazwała ją Włochata Pasja. Sprowadzi z Australii jeszcze dwie
suczki. Na wrzesień zapowiada pierwszy miot. Powinno urodzić się od 6 do 12 szczeniąt. Są już na nie pierwsi chętni z Wrocławia i spod Warszawy, którzy zawsze pragnęli mieć psa, ale ktoś w rodzinie cierpi na alergię.

Nie każdy może być właścicielem doodle. Cena jest wciąż zaporowa. Gajewska będzie je sprzedawać za 10 tys. zł i w pierwszej kolejności chorym.

Przed Caramel znalazła inną rasę psa, która nie powodowała u niej duszności.

Blanca, biała terierka nadal u niej mieszka. Ale Gajewska postanowiła zająć się dogoterapią i poszukała rasę, która spełniałaby się również w tej roli.
Jednego szczeniaka co roku będę oddawać organi-zacji opiekującej się niepełnosprawnymi - obiecała na wczorajszej konferencji.

Pierwszy z wrześniowego miotu trafi do Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Częstochowie. Caramel odwiedziła jego
podopiecznych. - Był krzyk, pisk z radości, każdy chciał ją dotknąć,a jej zupełnie nie przeszkadzał ten hałas - mówi Iwona Ciesielska, prezeska
stowarzyszenia.

Niebawem otwiera rodzinny dom. Z upośledzonymi mieszkańcami wprowadzi się do niego doodle. Być może wcześniej, niż do Białego Domu.
  • awatar Lu. (ΦωΦ): odpisuję [znowu] na komentarz co do tej godziny... reklamówki to co innego.. co do nich masz rację.. Ale taka godzina zawsze da coś więcej, niż nic. A czasem "troszkę więcej niż nic" może okazać się więcej, niż myślimy ; ) prąd wyłączają w najbardziej znanych miejscach, tam, gdzie go marnują bardzo dużo. A prócz tych "wielkich pożeraczy prądu" wyłączają prąd ludzie "mniejsi" i tego się uzbiera na to "więcej niż nic" ;p
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Panna Lusia Lizak. ;*: nie jestem wrogiem takich i innych akcji. Tylko trzeba racjonalnie do tego podejść. Najwięcej energii zużywa przemysł, nie człowiek. Oczywiście każda oszczędność coś daje, ale bez przesady. ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

31-letni kierowca fiata seicento zaoferował pomoc w... holowaniu busa przeznaczonego do przewozu osób.

Seicento ciągnące za sobą niewielki autobus
zauważył policjant ze sztumskiej drogówki. Kierowca stanie przed sądem.

Zgodnie z prawem pojazd holowany nie może być cięższy od pojazdu holującego. Widok seicento cią-gnącego busa od razu przykuł uwagę funkcjonariuszy
- powiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzeczniczka sztumskiej policji.

Policja zatrzymała pojazd. Okazało się, że Radosław P. chciał pomóc kierowcy zepsutego busa. Holował go prawdopodobnie do najbliższej stacji benzynowej.

Podczas kontroli okazało się także, że 31-letni kierowca seicento ma 0,3 promila alkoholu we krwi i nie posiada aktualnej składki OC. Radosławowi P.
zatrzymano prawo jazdy. Mężczyzna stanie przed sądem.

Bus należał do prywatnego przewoźnika.

I bądź tu pomocnym. ha ha ha :)
  • awatar Lu. (ΦωΦ): przemysł najwięcej, ale na prąd ile idzie.! cały świat z niego korzysta, a gdyby tak na godzinę wyłączyć go, to na pewno coś tam da ;p
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Panna Lusia Lizak. ;*: czyli najlepiej było w krajach socjalistycznych, bo pewnie z tego powodu wyłączali prąd na kilka godzin (Bułgaria, Ukraina, Białoruś) mowię to żartem oczywiście
  • awatar Anette: chciałabym to zobaczyć :d
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Komputer zmówi za ciebie paciorek


Martwisz się, że nikt się odmawia pacierza za twoje zdrowie i bezpieczeństwo?

Oto rozwiązanie dla ciebie. Dzięki stronie Information Age Prayer wybrane przez ciebie modlitwy zostaną zmówione automatycznie i to
trzy razy dziennie.

Nie, nie oszukujemy. Taka modlitewna strona istnieje naprawdę.

Nietypowa usługa bazuje na oprogramowaniu zamie-niającym tekst na mowę (text-to-speech). Za comiesięczną opłatę komputer sam zmówi za nas modlitwę.

Cena abonamentu to 4,95 dolara za odmówienie trzech wybranych przez nas modlitw dziennie przez bity miesiąc. Oczywiście na Information Age Prayer znajdziemy wiele promocji (np. jedna Zdrowaśka za 7centów) lub przeceny(w tym miesiącu
za jedyne 3,95 dol. oferowane są modlitwa o pokój) oraz -co ciekawe- o stabilność majątkową).

Możemy się też zdecydować na pakiety (np. osiem
codziennych modlitw odmawianych ciągiem).
W ofercie znajdą coś dla siebie i katolicy, i protestanci, i żydzi.

www.informationageprayer.com/

==
Wszystko dla klienta.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Poseł Putra z PiS powiedział przed chwilą w TV wiadomościach, że POLSKA NIE JEST PĘPKIEM ŚWIATA !

PiSowiec mówi coś tak ohydnego?
Sprzecznego z ideologią Jarusia?
Czyżby przeszedł do SLD?
 

nortus
 

No i doczekałem się. Znowu wojna domowa.
Ja kontra kot.

Xylia dzisiaj strajkuje. Dostała jedzenie z puszki, z innej puszki,  serek biały, trawę, śmietanę i ..... nic. Nie je nic.
W nocy zjadła trochę suchej karmy.

Ona by jadła tylko wołowinę, kurczaki i saszetki.

Kolejne puszki idą do kosza.

Postanowiłem z nią walczyć. Czyli umaczałem palca w śmietanie i pobrudziłem jej pyszczek. Oblizała się i pokazała gdzie mnie ma - nie powiem bo jestem grzeczny. W każdym razie nie tam gdzie ma wąsy.

Wyczytałem na jakimś kocim forum, że babka której kot nie przepadał za jedzeniem i był bardzo wybredny dodawała do jedzenie trochę kocimiętki i to skutkowałem. Weterynarz poparł,że można trochę zielska dać, nie zaszkodzi kotu a koty szaleją na jej zapach. Ale nie moja. Zero reakcji. Nie da się oszukać. A podobno w domu rodzinnym jadła i puszki Felixa i suchą. Podobno. I pierwsza była nad miską z jedzeniem.

Próbowałem ja nakłonić do jedzenia którejś puszki.
I efekt był niesamowity. Ponieważ nie pozwoliłem jej wyjść z kuchni i siedziałem obok niej, spokojnie bo nie krzyczę na kota, spokojnie mówiłem żeby zjadła trochę. I wyobraźcie sobie, że wsadziła pyszczek do miski, wzięła kawałek w ząbki i zjadła ale .... wydawała takie dźwięki jakby płakała, łkała po prostu. I zjadła jeszcze kawałek i znowu łkała.
Więc chciał, nie chciał, dałem jej wołowiny.

Wynik: człowiek - kot = 0 : 1

Czekamy na ciąg dalszy.
Pokaż wszystkie (11) ›
 

nortus
 
  • awatar Miss Red: Bo kiedyś istniał wyrafinowany smak.
  • awatar kotka na dachu: a teraz jest sztuka i kultura masowa ... :( i zamiłowanie do kiczu ...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

wredni dziennikarze i fotoreporterzy wszystko utrwalą ...
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Xylia znalazła sobie wspaniałe miejsce obserwacyjne.

Wspina się, w czasie 0,0003 sekundy na 100 km/h,
na materac leżący na komodzie. I obserwuje świat z wysokości 2,5 metra od podłogi.

Lubi tam się wspinać, opalać, obserwować świat (czytaj mnie) i co za oknem jest. Lubi gdy się z nią bawię piórkami, kosmitami czy kulkami lub po prostu jak ją zaczepiam i dotykam jej łapek lub ogona zwisającego spokojnie. Od razu włącza się Ursus C-330 - czyli jej mruczenie.

Kiedyś sama schodziła z materaca, co nawet udało mi się złapać na fotografii.

Ale ostatnio włazi tam, siedzi spokojnie lub wzywa żeby do niej przyjść. Ale sama nie schodzi.
Czeka aż ją zdejmę, powiedzmy. Wygląda to tak, że wchodzę na krzesło i ją zabieram z góry. Ale teraz wymyśliła, że ja jej już nie muszę brać, sama wchodzi mi na ramiona i zeskakuje na łóżko.

Czy się boi schodzić czy chce się przytulić do mnie? Oto jest pytanie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

że najlepszy jest program retro z Laskowikiem.



Można się pośmiać i powspominać jak to drzewiej było w Priwislanskim Kraje

 

nortus
 

życząc kolorowych snów.

Ale jeszcze będę czuwał
Pokaż wszystkie (2) ›