Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 26 marca 2009

Liczba wpisów: 16

nortus
 

Niemal co trzeci mężczyzna na świecie jest obrzezany.

Głównie ze względów religijnych, choć do zabiegów zachęca też światowa organizacja zdrowia.

Nasila się jednak aktywność obrońców napletka.

Skąd tyle zamieszania o kawałek skórki na czubku penisa?

Nie ma co ukrywać: ten artykuł nie pomoże wam w podtrzymaniu konwersacji przy rodzinnym obiedzie. Nie wiem też, jak będzie z jego czytaniem w
miejscach publicznych. No bo jak tu się przyznać do zainteresowania napletkiem? Tymczasem z tym fałdem cienkiej skóry wiąże się zaskakująco
wiele rytuałów. I sporów. Wśród ekspertów nie ma nawet zgody, do czego jest potrzebny i czym może skończyć się jego usunięcie. Napletek nie jest niczym nadzwyczajnym - wśród ssaków nie mają go tylko dziobak i kolczatka.

Przypomina budową powiekę lub wargę: jego zewnęt-rzna warstwa pokryta jest normalnym (choć delikatnym) naskórkiem, a wewnętrzna - błoną śluzową. Rodzi się z nim każdy zdrowy chłopiec. Skąd więc pomysł, by masowo go pozbawiać? I to naprawdę od dawna, bo najstarsze obrazki przedsta-wiające zabieg odkryto w egipskich grobowcach z okolic roku 2300 przed naszą erą. Na dodatek wydaje się, że zwyczaj ten rozwinął się na różnych kontynentach niezależnie od siebie.

Wielkie cięcie

Większość obrzezanych mężczyzn na świecie to wyznawcy islamu i judaizmu.Według Tory-żydowskiej świętej księgi - obrzezanie ma symbolizować
przymierze zawarte między Bogiem i Abrahamem. Zabiegu dokonuje się dokładnie w ósmym dniu od narodzin. Powinien się tym zająć ojciec dziecka, ale ponieważ zazwyczaj nie ma odpowiednich kwalifikacji, zabiegu dokonuje wyszkolony członek społeczności - mohel.
W Koranie nie ma mowy o obrzezaniu, ale jest ono dokonywane jako tradycyjna praktyka nazywana tahera, czyli "oczyszczenie". Podobnie jak u Żydów,również w islamie podkreśla związek człowie-ka z Bogiem. W sześciu szkołach tej religii jest obowiązkowe, w pozostałych bardzo zalecane (nieobrzezany muzułmanin nie ma prawa udać się w
pielgrzymkę do Mekki).

Wraz z rozprzestrzenianiem się islamu, począwszy od VII wieku naszej ery, obrzezanie zaczęło być coraz szerzej praktykowane jako znak podkreśla-jący przynależność do danej społeczności.

Pozbawienie napletka może jednak odgrywać jeszcze inne role. Może być na przykład elementem inicjacji, przyjęcia do grona dorosłych mężczyzn. Wtedy jest dokonywane u chłopców w wieku dojrzewa-nia lub u młodych dorosłych.
Często wymaga wykazania się odwagą i odpornością na ból - jak w przypadku niektórych plemion z subsaharyjskiej Afryki albo starożytnych Majów i
Azteków.

Obrzezanie jest częścią niezwykle rozbudowanego rytuału u rdzennych mieszkańców Australii. W plemieniu Arunta procedura zaczyna się, gdy
chłopiec ma 11-13 lat. Najpierw jest wysoko podrzucany w górę i łapany przez grupę dorosłych mężczyzn, co symbolizuje jego wyjęcie spod władzy kobiet.
Przebija się mu przegrodę nosową, a przez otwór przekładana jest kość.

Kolejnym etapem pozwalającym na przekazanie plemiennych tajemnic jest obrzezanie dokonywane wyłącznie w męskim gronie. U grup Aborygenów znad
rzeki Finke obcięty napletek jest dawany do połknięcia najmłodszemu bratu obrzezanego. Ma mu zapewnić zdrowie i siłę. Z kolei w społeczności
zachodnich grup Arunta jest przekazywany siostrze
która go suszy, barwi czerwoną ochrą i nosi na szyi. W innych częściach świata odcięty napletek
bywa topiony w wodzie, chowany w dziuplach drzew, zakopywany, a nawet - jak na Madagaskarze - zawijany w liść bananowca i dawany do zjedzenia cielęciu.

Śmieszy was, gdy "dzikusy z Australii" traktują obcięty kawałek siusiaka jako obiekt magiczny? Zaraz, zaraz, a kto jeszcze ćwierć wieku temu modlił się do napletka? W 1982 odbyła się prawdo-podobnie ostatnia w Europie procesja z okazji Święta Obrzezania Pańskiego, kiedy to po ulicach włoskiego miasteczka Calcata obnoszono relikwię - rzekome pozostałości napletka Jezusa pochodzące właśnie z jego obrzezania. Rok później świętą skórkę skradziono wraz z ozdobną szkatułką, kładąc kres kultowi chyba najdziwniejszej chrześ-cijańskiej relikwii. Kiedyś była niezwykle popu-larna - w średniowieczu do jej posiadania przyzna-wało się w tym samym czasie kilkanaście katedr i
klasztorów. Kościół katolicki oficjalnie wyparł się jej dopiero w 1900r, a święto obrzezania Jezusa usunął z kalendarza oficjalnych świąt dopiero podczas Soboru Watykańskiego II.
Co nie przeszkadza między innymi luteranom lub prawosławnym obchodzić je nadal.

Mistyka podparta praktyką

Przyglądając się powszechności obrzezania (30%  wszystkich mężczyzn powyżej 15. roku życia), trudno się oprzeć wrażeniu, że ma ono jakiś inny od rytualnego sens. Tym bardziej że obyczaje towarzyszące zabiegowi są tak różnorodne.

Napletek nie ma żadnej szczególnej funkcji, jedna-kowo funkcjonują mężczyźni z nim i bez niego - mówi "Przekrojowi" doktor Krzysztof Piechna, chirurg urolog z Centralnego Szpitala Klinicznego Akademii Medycznej w Warszawie. - W zasadzie tylko brud się tam zbiera i podejrzewam, że to było przyczyną pojawienia się zwyczaju obrzezania u dawnych plemion.

Tę samą hipotezę popiera wielu antropologów i etnografów. Pod napletkiem gromadzi się mastka - natłuszczająca wydzielina zawierająca także złusz-czone komórki napletka. Ciepło i wilgoć, jakie panują pod napletkiem, dają doskonałe warunki do rozwoju chorobotwórczych mikroorganizmów. Zwłaszcza u ludzi o niskiej higienie osobistej.

Potwierdzają to wyniki badań: u chłopców obrzeza-nych 10 razy rzadziej dochodzi do zakażeń układu moczowo-płciowego.

Mniejsze jest także ryzyko chorób wenerycznych: kiły, rzeżączki czy zakażenia chlamydiami. - Wiadomo także, że mężczyźni, którzy we wczesnym
dzieciństwie mieli obcięty napletek, nigdy nie chorują na raka prącia - dodaje doktor Piechna. -

Dlaczego? Czort wie. Ale to rzadki nowotwór,
podczas 20 lat pracy widziałem może trzy albo cztery przypadki.

Niektórzy naukowcy sugerują, że obrzezanie dzieci mogło również zapobiegać kłopotom ze stulejką - zwężeniem napletka uniemożliwiającym jego odciąg-nięcie. Podczas życia płodowego i u noworodków napletek jest najczęściej sklejony z żołędzią. Ich rozdzielenie następuje zazwyczaj w okolicy trzeciego-piątego roku życia, choć czasem trzeba poczekać kilka lat dłużej.Z tego względu maluchom nie wolno na siłę odciągać napletka. Czasami
jednak mimo oddzielenia się napletka od żołędzi otwór w nim jest zbyt mały, by można go było ściągnąć. To właśnie stulejka. Oprócz problemów z
utrzymaniem higieny może to prowadzić do utrudnień
w siusianiu, a w dorosłym życiu - w seksie. Taki problem dotyczy kilku procent chłopców i w najtru-dniejszych przypadkach leczy się go, usuwając zgrubiały i ciasny fragment napletka (Uwaga, to nie jest obrzezanie, po zabiegu napletek nadal
może skrywać żołądź).

To drobny zabieg, trwa od 10 do 30 minut-wyjaśnia Piechna.Wykonuje się go w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym (zwłaszcza u dzieci). Gojenie trwa 10-14 dni.

Inne argumenty medyczne za usuwaniem napletka przywołuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), organizując kampanię na rzecz obrzezania jako...
metody zapobiegania zakażeniom HIV. Badania prowa-dzone w Afryce wykazały, że u obrzezanych mężczyzn ryzyko zarażenia się HIV jest mniejsze o 60 procent.

Dlaczego? Po pierwsze, częstsze infekcje członka ułatwiają cząsteczkom wirusa wtargnięcie przez uszkodzone tkanki. Na dodatek po wewnętrznej stro-nie napletka znajduje się dużo komórek będących bezpośrednim celem ataku wirusa HIV. Z kolei odsłonięte komórki nabłonka żołędzi wytwarzają więcej keratyny - wzmacniającego białka obecnego między innymi we włosach i paznokciach. Grubieją i stają się mniej podatne na infekcję - także
wirusową.

Obrońcy napletka

Skoro napletek wydaje się samym złem, to czemu nie zanikł u naszego gatunku?
Albo dlaczego nie jest rutynowo usuwany u wszystkich noworodków?

Po pierwsze, utrzymanie prącia w czystości nie jest wielką filozofią -wystarczy odsunąć napletek i umyć go oraz żołądź. Nie trzeba zaraz ciąć. Tym
bardziej że z każdą operacją wiąże się jakieś ryzyko. Znikome w dobrym szpitalu, ale naprawdę duże w przypadku niektórych rytualnych zabiegów
dokonywanych w fatalnych warunkach. Nierzadko prowadzą one do komplikacji: krwotoków, zakażeń, uszkodzeń prącia.W samej tylko Afryce Południowej
niemal 300 osób rocznie umiera wskutek powikłań po obrzezaniu.

Przeciwnicy takich praktyk wyliczają kilkanaście przyczyn uzasadniających potrzebę posiadania napletka.Na pierwszym miejscu jest ochrona deli-katnej skóry żołędzi i jej nawilżanie.Bez napletka
dochodzi do zmniejszenia wrażliwości żołędzi - dowodzą. Poza tym sam napletek odgrywa istotną rolę podczas stosunku płciowego - jest bogato unerwiony i odbiera wiele erotycznych bodźców. Walczący z obrzezaniem niemowląt obficie cytują
wypowiedzi mężczyzn pozbawionych "skórki", skarżących się na mniejszą przyjemność z seksu. Są też inne argumenty: napletek blokuje wypły-wanie z pochwy wydzieliny ułatwiającej stosunek (więc bez niego jest sucho) i nasienia (co ułatwia zapłodnienie). Z powyższych powodów Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne wystosowało oświadczenie, że dowody na korzyści zdrowotne z obrzezania nie są wystarczające, by rekomendować ten zabieg wszystkim męskim noworodkom.

Warto też pamiętać, że napletek może się przydać w dość niespodziewanych okolicznościach, na przykład do rekonstrukcji powiek utraconych w wyniku choroby lub wypadku. Albo do... przemytu. Tego akurat nie polecamy, bo w razie wpadki dodatkową karą będzie potężny obciach na rozprawie. W ubiegłym roku John Goscombe, diler narkotyków z Wielkiej Brytanii, wpadł, gdy pod
napletkiem przenosił dwie paczuszki heroiny o wartości ponad 500 funtów.Za pomysłowość zapłacił pięcioletnim wyrokiem oraz zdjęciami w większości
brytyjskich gazet. Chyba nieprędko znajdzie kolegów.

Ale żarty na bok - co z walką z HIV? Samo obrzezanie nie rozwiąże problemu.

Wie o tym zresztą samo WHO, podkreślając, że obcinanie napletka nie chroni przed zarażeniem, tylko je utrudnia. I że w krajach rozwijających się potrzeba raczej intensywnej edukacji i lepszej profilaktyki.


Sprzęt dla gwałciciela

Spór obrońców i siepaczy napletków trwa, a tymczasem pewien amerykański lekarz zaproponował wyjaśnienie, do czego tak naprawdę mężczyznom mogła być potrzebna sporna skórka. Doktor Donald Taves- zauważył, że napletek człowieka różni się od napletka innych ssaków. U nich podczas wzwodu
dochodzi do automatycznego wysunięcia na zewnątrz gołej żołędzi. A u mężczyzn - nie zawsze.

Dlaczego tak się dzieje? Zaintrygowany Taves
przeprowadził doświadczenie, w którym wykorzystał penisa (naturalnego) i pochwę (sztuczną, zrobioną ze... styropianowego kubeczka). W dnie wyciął
dziurę i przymocował go do czułej wagi, by mierzyć siły powstające podczas penetracji kubeczka członkiem z napletkiem odwiedzionym i nasuniętym.
Doświadczenie może nieco, hmm, ekstrawaganckie, za to wyniki - niezwykle intrygujące. Oddajmy głos badaczowi: "Penetracja z odsłoniętą żołędzią
wymagała co najmniej 500 gramów siły i była mało komfortowa" -relacjonował Taves na łamach pisma
"Hipotezy Medyczne". - Tymczasem do wprowadzenia
zakrytego członka potrzeba było tylko od 40 do 50 gramów i nie czuło się przy tym dyskomfortu".

Gdy opadły emocje, przyszedł czas na wyjaśnienia. Okazuje się, że odsuwający się podczas penetracji napletek zmniejsza tarcie penisa o ścianki pochwy
działając trochę jak kulki w łożysku. No dobrze, ale po co to ułatwienie?

Przecież, gdy partnerka jest podniecona, stosunek i tak nie nastręcza problemu. W odpowiedzi Donald Traves sięga do argumentów ewolucyjnych.
W historii naszego gatunku jednym ze sposobów na zapłodnienie wielu samic mógł być... gwałt. A wówczas mechanizmy zmniejszające tarcie mogły być kluczem do reprodukcyjnego sukcesu. Co ciekawe, u blisko spokrewnionych z nami szympansów ewolucja rozwiązała problem gwałtu w odmienny sposób - przez długie, ale dość cienkie prącie.

Cóż, należy mieć nadzieję, że mężczyźni będą stopniowo zatracać swe gwałcicielkie zapędy. Czy wraz z nimi zaniknie napletek? Nie wiadomo, ale
póki nie ma zgody między lekarzami, psychologami i rodzicami różnych wyznań, warto chyba powstrzy-mać się od wymachiwania nożem w okolicach rodowych
klejnotów.

Sztuczny napletek

bycie obrzezanym musi być dla niektórych sporym problemem, skoro w Wielkiej Brytanii powstała firma produkująca... sztuczne napletki! Lateksowy produkt o nazwie SenSlip jest dostępny w dwóch kolorach i w 10 rozmiarach.Obrzezani mężczyźni mogą kupić go w cenie już od około 12 dolarów za sztukę. Jeden SenSlip wystarcza na tydzień. Nie można w nim wprawdzie uprawiać seksu, ale nie to jest jego głównym przeznaczeniem. Ma chronić skórę żołędzi,a przez to przywrócić jej wrażli-wość i pełnię doznań seksualnych.

---
Ufffff, długi wykład ale może się przyda.
  • awatar gość: to, co kiedyś było elementem rytualnym i religijnym dziś zyskało poniekąd miano dbania o higienę... sama znam osobiście kilku muzułmaninów, którzy w religii zostali zwyczajnie wychowani,deklarują,że jeśli będą mieć synów(lub już ich mają), każą ich obrzezać... ale nie dlatego,że tak każe religia... tylko ze względów zdrowotnych,zwłaszcza w dobie dnia dzisiejszego....
  • awatar Bezimienny: Napletka nie oddam! W życiu :-)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bezimienny: sami wezmą :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Tego jeszcze nie było
Zobacz przystanek, który waży pasażerów

OK, rozumiemy, że dbanie o siebie i swoje zdrowie jest bardzo ważne.I że należy ludzi zachęcać, aby troszczyli się o swoją kondycję. Ale pewne środki
i metody motywacji są po prostu poniżej pasa. Np. ten oto ważący ludzi przystanek.




Wychodzisz rano z domu do pracy. Owszem, czeka cię osiem godzin klepania w klawiaturę, ale jest piękna pogoda, słońce świeci, krokusy kwitną na
trawnikach. Nawet nie przeszkadza ci, że będziesz musiał(a) spędzić kilka minut na przystanku autobusowym.

I wtem, gdy twój nastrój osiągnął już całkiem znośny poziom - ding-dong. Na wielkiej ścianie przystanku wyświetla się twoja waga. Oczywiście, nie żadną dyskretną czcionką, ale wielkimi,
jarzącymi się na czerwono cyframi.

Takie oto sadystyczne przystanki z wbudowanymi w ławeczki wagami ustawiono w holenderskim Rotterdamie, w ramach kampanii reklamowej sieci klubów Fitness First. I nici z dobrego poranka...
  • awatar liv: 68 to ona chyba z całymi rzeczami i przede wszystkim tą torbą waży :D
  • awatar Paryżanka: Świetny pomysł. Jedyna skuteczna metoda na grubasów. Dla mnie to tylko mała kontrola potwierdzająca dyscyplinę . Umiar w jedzeniu, szaleństwo ruchu - oto recepta na nie przekraczanie normy.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Paryżanka: ale jakby człowiek wszędzie widział ile waży to chyba by się powiesił
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Unia obniża ceny roamingu
Z zagranicy zadzwonisz dużo taniej

Podróżując po Europie już wkrótce zapłacimy mniejsze rachunki za telefony komórkowe. A to dzięki temu, że kraje Unii, Komisja i Parlament Europejski dogadały się w sprawie stawek.

Zapłacimy o połowę mniej za korzystanie z
internetu i wysyłanie SMS-ów. Tańsze bedą także połączenia.

Za ściągnięcie megabajta danych zapłacimy euro, a w ciągu dwóch lat koszt ściągnięcia ma spaść do 50 centów. Wysłanie SMS-a za granicę ma kosztować
nie więcej niż 11 eurocentów,(dziś 29eurocentów). W lipcu 2011 minuta rozmowy spadnie z 46 do 25 centów.

Skończą się więc rachunki po kilka tysięcy złotych
które dostawali ludzie sprawdzający emaile za granicą. Operatorzy komórkowi będą musieli też
powiadomić klientów, gdy ci przekroczą ustaloną wysokość rachunku.
 

nortus
 
"Pani brakuje dziurek" czyli urzędniczy problem z komputerem

"Ekran ucieka mi poza pulpit" a "skaner tak śmierdzi, że wszystkich bolą serca".

To jak się okazuje typowe problemy polskiego urzędnika. Informatycy z lubelskiego ratusza co dzień muszą interweniować w tego typu sprawach,
dlatego stworzyli specjalną tablicę, na której skrupulatnie zapisują urzędnicze problemy z komputerem.

Można cytować kawały o blondynkach, ale życie tworzy nie mniej zabawne historie - mówi Grzegorz Hunicz dyrektor Wydziału Telekomunikacji i Infor-matyki w lubelskim Urzędzie Miasta. W magistracie połączonych jest ponad 800 komputerów.

Rejestrujemy wszystkie zgłoszenia o problemach słowo w słowo. Do pewnych kuriozalnych sytuacji dochodzi z roztargnienia urzędnika, ale często też niewiedzy - zaznacza Hunicz.

Na ścianie urzędu wisi długa lista urzędniczych
"problemów". Dyrektor Hunicz opowiada w radiu TOK FM o ulubionych - Mieliśmy raz sytuację, gdy pani
napisała, że komputer wydaje dziwne pulsacyjne dźwięki i gaśnie obraz.

Serwisant, który zareagował na zgłoszenie napisał w swoim raporcie, że po odwróceniu klawiatury, która była do góry nogami komputer zaczął działać
poprawnie.

Do dziś jednak hitem jest zgłoszenie jednej z urzędniczek - Napisała, że brakuje jej dziurek - mówi dyrektor i wybucha śmiechem. Okazało się, że w pokoju urzędniczki zmieniano wykładzinę i rozłączono komputer, a pani nie wiedziała gdzie powpinać kabelki.

Na ścianie urzędniczego humoru znajdujemy też niezwykle tajemnicze zgłoszenie "Pan prosi o naprawę napędu tarczy o średnicy 100 mm". Dopiero po wnikliwej analizie informatyków okazało się, że chodzi o CD-ROM

Dyrektor Hunicz zapewnia, że praca informatyka nie jest łatwa, bo oprócz naprawienia usterki trzeba też umieć się zachować - Oczywiście jest to problem,bo ten śmiech trzeba jakoś powstrzymać.

Czasami jednak nawet informatycy nie wytrzymują. Pewnego dnia otrzymali zgłoszenie: "Faks nie
pobiera papieru,a był już przecież niejednokrotnie
czyszczony" na co serwisant odpisuje: "Człowiek też się niejednokrotnie myje i bywa brudny -
podobnie jest z faksami"

U policjantów nie lepiej

Jak ustaliło radio TOK FM to co dzieje się w urzędzie, to nic w porównaniu z problemami polic-jantów - Zdarza się, że policjanci mają problem z
drukarkami. Sprawdzamy to i okazuje się, że wkładając pojemnik z tuszem ktoś nie zdjął z niego folii ochronnej. Był też przypadek, że jedna pani próbowała włożyć kartę magnetyczną do stacji dyskietek. Zepsuła wejście! - wspomina Zenon Biczak informatyk z Komendy Wojewódzkiej w Lublinie.

Policyjnym hitem był jednak problem z hasłem dostępu jednego z pracowników komendy:
- Miałem dyżur.Przyszedł człowiek i powiedział,że zapomniał hasła. Zmieniłem mu je na 1234.Spojrzał na mnie i zapytał czy mogę mu to zapisać, bo jest tak obłożony praca, że nie wie czy zapamięta - mówi Zenon Biczak i dodaje, że zazwyczaj stara się być w takich sytuacjach poważny, ale jak wydrukował to hasło wszyscy w pokoju ryknęli śmiechem.

Takie zgłoszenia otrzymują informatycy wlubelskim Urzędzie Miasta:

“Panie dzwonią pod 1111 i mówią, że jest im zimno i żeby ktoś coś z tym zrobił”



“Pan pyta gdzie się wkłada tego pendrajwera”



“Pani ucieka ekran poza pulpit”



“Pani za 30 minut tusz się skończy”



“Jak telefon dzwoni, po podniesieniu słuchawki nadal dzwoni, nie słychać dzwoniącego”



“Zapotrzebowanie na klawiaturę - czarną, bo biała nie pasuje”



“Pojawiły się kolorowe paski na ekranie. Prośba o przyjście po świętach”



"Zapotrzebowanie na bezprzewodową myszkę i klawia-turę. Uzasadnienie: Klawiatura poprawi ergonomię pracy i zapobiegnie następstwom związanym z
postępującą wadą wzroku"

hhhhhhhhhhhhhhmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm
 

nortus
 
Pod względem dostępu do sieci i jej wykorzystania nasz kraj wyprzedziły nie tylko państwa UE, ale nawet Ukraina - alarmuje "Rzeczpospolita".

Jeśli w najbliższych latach nie zainwestujemy w infrastrukturę telekomunikacyjną kilkunastu miliardów euro, to pod względem dostępności
Internetu i jego zastosowania w edukacji, biznesie
i życiu codziennym Polska znajdzie się za takimi krajami jak Egipt, Botswana czy Sri Lanka.

To wniosek z publikowanego dziś Global Information
Technology Report, dokumentu przygotowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne i INSEAD -prestiżową francuską szkołę zarządzania i biznesu.

Raport przedstawia ranking 134 krajów świata pod względem ich potencjału internetowego (Networked Readiness Index). Polska uplasowała się w drugiej
połowie stawki - na 69.miejscu. Nasz kraj znalazł się nie tylko za zaawansowanymi technologicznie krajami bałtyckimi,ale także za Słowacją,Węgrami
i Czechami. Wyprzedziły nas nawet o wiele uboższe państwa: Bułgaria,Ukraina i Rumunia.

Wskaźnik potencjału internetowego uwzględnia 68 czynników. Najważniejsze to dostępność szerokopas-mowego Internetu w domach,liczba spraw urzędowych,
jakie można załatwić w sieci, wykorzystanie Inter-netu w edukacji, stan infrastruktury i przepisy regulujące rynek. W raporcie czytamy, że "Pozycja
Polski wśród krajów regionu się pogarsza" - akcentuje "Rzeczpospolita".

===
Czyli jesteśmy na swoim miejscu: jeszcze przed a niedługo za Mozambikiem.
 

nortus
 
Powyrywane z podłogi bramki, tłumy ściśniętych klientów czekających na wejście do sklepu. Wśród nich emeryci i licealiści na wagarach - wszyscy
żądni promocji przyszli wczoraj do Galerii Malta.

Środa. Godzina 9.30 rano. Mróz. Przed głównym wejściem Galerii Malta, tłoczą się klienci. Większość przyszła skuszona promocjami. Inni z ciekawości.

Zmarznięta pani Anna podziwia wielki budynek. - Przyszłam nie, żeby coś kupić, bo pieniążków nie ma, ale chociaż popatrzeć. Byłam w Kingcrossie jak go otwierali, a syn mówił, że to centrum jest lepsze.

W Galerii,pod drzwiami sklepu Media Expert zbiera się tłum. To ci,którzy przyjechali samochodami i dostali się do środka pierwsi, przez parking. Pan
Mariusz był pod sklepem już około 9.
- Przyjechałem po komputer. Liczę, że tu będzie tańszy - mówi i odskakuje, bo męski głos krzyczy przez mikrofon: - 3..2..1..otwarte!!! Tłum, który czekał na zewnątrz, dopada ruchomych schodów. Wszyscy żądni promocji. Kilka osób przewraca się biegnąc po schodach.Te,nie wytrzymują orzeciąże-nia i po pięciu minutach stają.


Co tam bramki! Dawać telewizor!!

Czeka prawdziwa okazja,ale spokojnie!Niech państwo
biorą koszyki do ręki! - krzyczy dochodzący ze sklepu głos,próbując uspokoić ludzi coraz mocniej napierających na bramki wejściowe. Na nic. - Otwierać bramki!
Wpuszczać! Stoimy tu z dziećmi! - krzyczą spoceni i zdenerwowani klienci.

Kiedy tłum rusza, bramki zabezpieczające wejście, przytwierdzone do podłogi, zostają wyrwane. Ochroniarze łapią się pod ręce i plecami próbują
powstrzymać tłum.

Para emerytów: pani Adela z mężem Zbigniewem polują na kuchenkę gazową. Nie chcą się wycofać. - Promocja może się szybko skończyć, a my starsi też chcemy taniej kupić - mówią.

Panu Tomaszowi udało się wedrzeć do sklepu nim stratowano bramki i przestano wpuszczać ludzi. - Prawie mi rękę złamali - mówi. Ale udało się. Wyszedł ze sklepu z telewizorem Sony.

Pani Marta w kolejce do kasy stanęła z trzema bezprzewodowymi czajnikami, telewizorem i innymi drobnymi sprzętami. - To zamówienia od znajomych,
którzy nie mogli dziś przyjść - tłumaczy. Sama na wielkie otwarcie wzięła w pracy wolne.

Zakupy na wagarach?

Wielu licealistów zamiast na lekcje wybrało się do nowego centrum. Wagarują tu dziś 16-latki - Marta i Klaudia. - Chciałyśmy zobaczyć jak to wygląda. Kupiłam sobie chustę bandamkę. Nieobecności? Mamy wypiszą nam zwolnienia -
chichoczą.

Uczniowie gimnazjów, między innymi nr 33, 22 i 61, też licznie odwiedzili wczoraj Galerię. - Mamy rekolekcje. Prawie cała klasa przyszła zaraz po porannej mszy - mówią Ania i Natalia.

Klienci wychodzili ze sklepów zadowoleni. - Przyszłam już o 8.30. Byłam jedną z pierwszych zakupowiczek w Piotrze i Pawle i proszę spojrzeć jaki piękny kosz prezentów dostałam! - pokazuje 56-letnia Janina. W koszu herbata i słodycze.

Prawdziwy szturm przeżyła też Apteka Super Pharm. Co drugi klient wyszedł z niej z kilkoma kremami do twarzy za złotówkę.

O dziwo, korków nie było

Starały się o to dwie grupy policjantów, których ustawiliśmy na ulicach wokół Galerii. Zmieniliśmy organizację ruchu. Rano, przez moment włączyliśmy
nawet dodatkowy pas - mówi Józef Klimczewski, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.

Do godziny 15 centrum odwiedziło kilkanaście tysięcy osób.

Galeria Malta stoi tuż przy Jeziorze Maltańskim, na skrzyżowaniu ulic Abpa Baraniaka i Katowickiej.

Jest największą inwestycją hiszpańskiej firmy Neinver, działającej na europejskim rynku nieruchomości od 40 lat. Galeria Malta ma 54 tys. m kw. powierzchni handlowej i 170 sklepów najpopu-larniejszych w Polsce i na świecie marek.

Projekt Galerii powstał w pracowniach architekto-nicznych: Ewy i Stanisława Sipińskich, APA Wojcie-chowski i Diagram. Budowa centrum kosztowała 180 mln euro. Malta zatrudnia 1500 osób.

===
Nazwanie tego dziczą i hołotą to mało. Brak słów w języku polskim na takie zachowanie  Przypomnę tylko, że jakieś 2-3 lata temu w Łodzi facet stracił jądra i na pamiątkę po zakupach jest bezpłodny. Kultura jak cholera.
 

nortus
 
czyli 26 marca 2009r o godz. 14,30 nastąpi
koniec świata.

Żegnam  Was  Ciule (jak mówi BXVI)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

1/
Zdjęcia Kwaśniewskich wyparowały z prokuratury

Zdjęcia byłej prezydenckiej pary zniknęły z prokuratury - informuje RMF FM.Były to materiały zabezpieczone podczas przeszukania w fundacji Jolanty Kwaśniewskiej,a dotyczące sprawy lobbysty Marka Dochnala.  
Mogły tam być zdjęcia niewygodne dla Kwaśniewskich
- uważa były szef fundacji "Porozumienie bez barier".

Po umorzeniu wątku śledztwa w sprawie fundacji, okazało się, że części materiałów nie ma. Co mogło w nich być? Według Andrzeja Kratiuka, byłego
szefa fundacji Kwaśniewskiej, m.in. zdjęcia z darczyńcami fundacji robione podczas licznych imprez.

Darczyńcy przychodzili natomiast często z innymi osobami, z którymi zdjęcia mogły być niewygodne dla Kwaśniewskich. - Tam mogły być i filmy i zdjęcia, które były łakomym kąskiem, tak jak zdjęcia pani Jolanty w Chicago, gdzie był chyba Mazur - mówił Kratiuk.

Według RMF FM dokumenty z przeszukania fundacji leżały przez jakiś czas w gabinecie ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura. Próbuje ustalić, gdzie podziały się materiały, które mogą kompromitować Kwaśniewskich.


2/
Prezydencki minister agentem SB

Jeden z najbliższych współpracowników prezydenta - minister Mariusz Handzlik był tajnym współpra-cownikiem Służby Bezpieczeństwa.Został zwerbowany w maju 1987 roku. PRL-owska bezpieka nadała mu pseudonim "Piotr". DZIENNIK dowiedział się, że Lech Kaczynski wiedział o przeszłości Handzlika.

Dokumenty na temat Mariusza Handzlika znajdują się w uzupełnianym katalogu Instytutu Pamięci Narodowej. Został zwerbowany w maju 1987 roku jako TW "Piotr" do sprawy obiektowej o kryptonimie
"Wawel".

3/
Prezydent nie podał ręki Niesiołowskiemu

L. Kaczyński nie podał ręki wicemarszałkowi Sejmu
Stefanowi Niesiołowskiemu podczas uroczystego
powitania w trakcie dorocznej narady z wojskowymi.

"To mały, zakompleksiony i mściwy człowiek" - mówi teraz polityk PO.
"Niesiołowski powinien leczyć się u psychiatry" - mówi DZIENNIKIEM poseł PiS Marek Suski.

"Ominął mnie celowo. To mały, zakompleksiony oraz mściwy człowiek, niegodny sprawowania urzędu prezydenta Polski.Kompromituje siebie i wszystkich
dookoła" - powiedział Stefan Niesiołowski w TVN 24. I podkreślił, że nie czuje się obrażony przez prezydenta. Wicemarszałek dodał, że gdyby był na
miejscu Lecha Kaczyńskiego, podałby rękę każdemu.
"Przecież nie byłem tam jako osoba prywatna" - powiedział.

===
Żenada. Z gabinetu Ziobry giną dokumenty skoro nie znaleźli haka na Kwaśniewskich.
Prezydent walczący z komuną ma u siebie SB-ka i wie o tym, że on zwalczał opozycję i mógł brać udział w planowanym zamachu na Papieża. A na dodatek kaczuszek znowu się obraził.
Niestety, Niesiołowski ma rację
.
  • awatar szonnya86: ha ha jak ja uwielbiam fotę p.t " ja się już dziś obraziłem, a ty?" po prostu kochaaaaam ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Pierwszy kot alkoholik

Martwisz się o zdrowie swojego pupila, inwestu-jesz w weterynarzy, ale nie zdajesz sobie sprawy, że być może padł on ofiarą całkowicie ludzkiej
słabości.

Właściciele pewnego walijskiego pubu martwili się o zdrowie swojej kotki, bo nie mogła prosto ustać. Wezwali weterynarza, który szybko uspokoił
zdenerowanych ludzi. Zapewnił ich, że Trixie nie jest na nic chora, jest po prostu kompletnie pijana!

Kotka uwielbiała spijać piwo spod cieknących kurków w pubie i dzięki temu stała się pierwszą znaną kocią alkoholiczką na świecie.







A tak poważnie:
właściciele powinni odseparować Trixie od piwka, zanim wysiądzie jej wątroba. Bo co jak co, ale to zawsze szwankuje w pierwszej kolejności.
  • awatar Byle do maja...: trochę podobna do mojej kotki :) btw. ponoć kotom najpierw padają nerki :P
  • awatar szonnya86: najpierw przeczytałam "pierwszy kot katolik".. hmm chyba czas na okulistę ;D
  • awatar D.J.SHAKIN BOY: Zgadzam się mój pies pił piwo.. :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Rory McInnes, nastolatek z Wielkiej Brytanii narysował na dachu swojego domu 20-metrowego penisa, a wszystko po to żeby wyróżnić swój dom w internecie - czytamy w brytyjskim dzienniku "The Guardian".

Chłopiec obejrzał program w telewizji na temat Google Earth i postanowił w wyjątkowy sposób zaprezentować dom swoich rodziców. Zainteresowanie
internautów przeglądających zdjęcia satelitarne, miał wzbudzić "ciekawy" rysunek umieszczony na dachu budynku.

Chłopak narysował białą farbą 20-metrowego penisa.

Rysunek zauważył podczas lotu pilot helikoptera. O niecodziennym odkryciu poinformował tabloid
"The Sun", który skontaktował się z właścicielem domu.
Ojciec nastolatka potraktował psikusa spłatanego mu przez syna z humorem,ale zapowiedział, że po powrocie do domu jego potomek będzie musiał usunąć
rysunek z dachu.

===
Szkoda, od razu było wiadomo że w tym domu mieszka qtas. A tak znowu będzie anonimowy. :)
 

nortus
 
We Francji pojawiły się prezerwatywy z wizerunkiem
Benedykta XVI na opakowaniu.

Jest to odpowiedź na niedawną wypowiedź papieża dotyczącą kondomów i ich nieskuteczności w walce z AIDS w Afryce.

Podczas wizyty w Kamerunie, który boryka się z problemem dużej ilości nosicieli wirusa HIV, Benedykt XVI potępił profilaktykę w postaci darmowych prezerwatyw.

Epidemia AIDS to jest tragedia, której nie można
przezwyciężyć tylko pieniędzmi, nie można pokonać dystrybucją prezerwatyw,które nawet zwiększają problemy - powiedział papież.

Wypowiedź Benedykta XVI wywołała liczne kontrowersje na całym świecie.

===
Ciekawe jak takie kondonki ładnie nazwać: papieski, benki, benedektynki?
  • awatar Galadriel: ??? to na pewno nie zwiększy sprzedawalności wizerunek papieża na opakowaniu to kpina i antyreklama!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 
  • awatar Expresja: Hej, żeglujże, żeglarzu, całą nockę po morzu... Jakże ja mam żeglować, gdy nadchodzi ciemna noc, zapal drzazgę albo dwie, przyżeglujże ty do mnie... Żeglarzu hej!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Expresja: tylko mogłabyś to jeszcze zaśpiewać? :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Kocie rady - Mowa ciała i dźwięki

Dźwięki

a.. dźwięki gawędziarskie - ciche, czule brzmiące tony którymi matka przemawia do swoich dzieci lub też dążący do kopulacji kocur przymila się do
swojej "ukochanej". Do tej grupy dźwięków należy też słynne kocie mruczenie.

b.. dźwięki "wzywające" od cichego "miau" kota pokojowego sięgają one aż do przenikliwego wojennego wrzasku rywalizujących ze sobą kocurów

c.. zagrożone, przestraszone lub rozzłoszczone wydają dźwięki świadczące o ich podnieceniu, które zwykle także i inne istoty od razu zrozu-mieją; koty parskają lub prychają (wydają dźwięk rozpoczynający się twardym "k") wyrażając przez to wyraźne ostrzeżenie, że wkrótce może nastąpić atak

d.. kot, który właśnie zajęty jest upolowaną zdobyczą lub większą, szczególnie poszukiwaną, porcją karmy, wysyła naprzeciw zbliżającym się
pobratymcom głębokie, gardłowe warczenie. Jego zęby zaciśnięte są przy tym na zdobyczy. Ostrzeżenie to ("Aby było jasne: To jest moja zdobycz, która ciebie nic nie obchodzi!"), przypomina bardziej głos psa niż kota

e.. powszechnie znane "miau", wydaje się właściwie zastrzeżona dla stosunków z człowiekiem
Zagadka mruczenia W wyobrażeniach ludzi nie istnieje kot który nie mruczy i nie ma pazurów. Do dziś nie wiemy dokładnie, w jaki właściwie sposób kot wydaje te tak miłe dźwięki. Pewną anatomiczną przesłanką wydaje się być fakt, iż tzw. kość gnykowa (czyli wędzidełko) w języku kota jest całkowicie skostniała,w przeciwieństwie do dużych kotów. Pewne jest też, że w organizmie zwierzęcia podczas mruczenia występują drgania, co można wyczuć przykładając rękę do ciała mruczącego kota. Młode kotki potrafią mruczeć, zanim jeszcze przejrzą na oczy. Przypuszczalnie pierwotna funkcja mruczenia polega na zameldowa-niu kotce-matce, że jej dzieci czują się dobrze, zwłaszcza, że kotki mogą wydawać ten dźwięk także podczas ssania, gdy ich pyszczki obejmują sutki
matki. niekiedy jednak muszą przerywać mruczenie dla przełknięcia mleka. Kot mruczy jednak nie tylko jako osesek. Zachowuje to przyzwyczajenie aż do końca życia wyrażając w ten sposób swe zadowolenie i dobre samopoczucie. W zależności od sytuacji społecznej kota mruczenie uzyskuje jednak także wiele innych znaczeń. niekiedy na przykład młody kot mrucząc przybiega do jakiegoś
dorosłego krewniaka, gdy chce go zaprosić do wspólnej zabawy. Kot stojący wyżej w hierarchii mruczy, gdy zbliża się do osobnika stojącego niżej w celach przyjacielskich i bez złych intencji, a więc w pewnym sensie po to, aby go uspokoić. Natomiast zwierzę niedominujące, chore albo stare czy bardzo słabe mruczy przy zbliżaniu się kota silniejszego. W tym przypadku mruczenie służy z pewnością uspokojeniu przybysza i znaczy mniej więcej tyle: "Spójrz tylko, jestem słaby i całkowicie bezbronny!" Matka-kotka mruczy, gdy powraca do swoich młodych do gniazda i w ten sposób uspokaja je.
Podczas karmienia jej mruczenie dołącza się do zadowolonego mruczenia dzieci. Często ma się wrażenie, jak gdyby mruczenie kota mogło jeszcze
potęgować jego własne dobre samopoczucie. Leżeć spokojnie i być głaskanym to przyjemność dla kota, ale być głaskanym i do tego jeszcze na całe gardło mruczeć, to szczyt przyziemności! Niektóre koty mruczą także wtedy, gdy odczuwają ból, a nawet, gdy leżą na łożu śmierci. Czy mruczenie służy wtedy samouspokojeniu, czy stanowi być może rodzi autosugestii?. Tego nie wiemy.

Mimika

a.. Gdy kot jest w nastroju pokojowym, ale czujnie obserwuje otoczenie, na jego pyszczku nie widać zmarszczek, zaś uszy podniesione są do góry

b.. Jeśli kota ogarnia senność, stopniowo opadają w dół powieki jego oczu.

c.. Gdy coś nagle zwróci uwagę zwierzęcia, szeroko otwiera oczy, prostuje włosy czuciowe, zaś uszy z widocznym napięciem kieruje do przodu. Nadal wtedy kot zachowuje się spokojnie

d.. Gdy kot zwraca uszy na boki i skośnie do tyłu, ściąga wargi i pojawiają się zmarszczki, świadczy to bez wątpienia o ogarniającym kota
uczuciu strachu lub gniewu

e.. Kot przestraszony szykuje się do obrony, równocześnie jednak przesyła "wrogowi" wyraźne ostrzeżenie. Z położonymi płasko na głowie uszami, silnie rozszerzonymi źrenicami i pyszczkiem wykrzywionym grymasem, parska w stronę
przeciwnika, jak gdyby mówił: "Ani kroku dalej! Nie zmuszaj mnie, bym użył pazurów"

f.. Natomiast kot rozzłoszczony demonstruje swoją gotowość do ataku opuszczając powoli głowę i skierowując się w stronę przeciwnika z wlepionymi
w niego oczyma. (Wlepianie w kogoś oczu uważane jest wśród kotów za groźbę.)
Jego źrenice zwężają się do wąskich szczelin. Uszy nie tyle kładą się płasko, ile zwracają do przeciwnika tylną stroną muszli. Jeśli ten nie
zrozumie groźby albo nie potraktuje jej poważnie, atak może nastąpić znienacka. W przeciwieństwie do zachowania obronnego, do ataku agresywnego
użyte zostają nie pazury lecz zęby.

g.. Zwykle w mimice rozgniewanego kota mieszają się elementy dwóch nastrojów: ataku i obrony. Jaki jest aktualny nastrój kota, odczytać można
najlepiej z położenia jego uszu: im bardziej ich tylna strona widoczna jest z przodu, tym silniejsza jest gotowość do ataku, natomiast gdy przeważa gotowość do obrony, uszy są tak dalece zwrócone na boki, że z przodu spogląda się tylko na brzegi trzymanych poziomo muszli usznych.

Mowa ciała

a.. Kot zadowolony, w dobrym humorze, siedzi zwykle na udach, z przednimi łapami przykładnie ułożonymi obok siebie i z ogonem starannie owinię-tym wokół tułowia. Daleki od wszelkiej aktywności zdaje się oczekiwać jakichś interesujących wydarzeń, które mogą nadejść lub też rozważa, czym mógłby się zająć w najbliższym czasie.

b.. Kot zaniepokojony lub w niezbyt dobrym humorze siada wsuwając przednie łapy mocno pod klatkę piersiową i przyciskając ściśle do ciała. Jeśli zbliża się do niego inny kot, z którym aktualnie nie chciałby mieć nic do czynienia, w tej postawie może błyskawicznie wysunąć spod tułowia uzbrojone w pazury łapy. Zwykle jednak pobratymczy rozpoznają już daleka te subtelne
sygnały dawane przez rozdrażnionego kota i respek-tują wyrażane życzenie pozostawienia go w spokoju, chyba, że zajmują dominującą pozycję i tym samym mają prawo do miejsca czy drogi. W tym przypadku słabszy kot, teraz wyraźnie w złym humorze, "odda pole" i według wszelkich kocich reguł cichaczem się wyniesie.

c.. Wygięty grzbiet. Wobec przeciwnika przewyższa-jącego siłą i wzbudzającego strach koty jeżą się wyginając przy tym w charakterystyczny sposób swój grzbiet. Większość kotów reaguje tak też na zaczepiającego je lub tylko groźnie przechodzą-cego psa, a koty zdziczałe często także na człowieka.
Młode kociaki wyginają grzbiet i jeżą często włosy na widok obcych im dorosłych zwierząt. Postawa ciała jest przy tym zawsze taka sama. Kot
stroszy swoje włosy, ustawia się bokiem i wygina grzbiet.

Ogon

a.. Ogon gładki i luźno zwisający wskazuje na normalny humor kota

b.. Ogon nastroszony niczym szczotka do mycia butelek informuje o sytuacji alarmow

c.. ogon z lekko drgającym jego zakończeniem, ustawiony poziomo w stosunku do wygiętego w kabłąk tułowia,jest wyrazem najwyższego skupienia i napięcia

d.. Jeśli kot zaczyna w podnieceniu rytmicznie uderzać ogonem, należy się liczyć w najbliższym momencie z jakąś reakcją zwierzęcia

e.. ogon podniesiony wysoko do góry sygnalizuje zawsze przyjazne nastawienie

Witanie się kotów

a.. Zaprzyjaźnione koty żyjące w tej samej grupie pozdrawiają się podniesionym do góry ogonem, nawet jeśli tylko się mijają. gdy spotykają się
dwa nie znające się dotąd koty chcą najpierw zorientować się, czy "mogą się obwąchać" Koty rozumieją to zupełnie dosłownie. Takie powitanie
przeprowadzają dokładnie zaczynając od dotykania się nosami, którymi najczęściej jednak przy tym nie poruszają.Ich ciała są przy tym lekko wygięte
głowy wysunięte możliwie daleko do przodu. Wyraźnie widoczna jest wzajemna nieufność. Z kolei oba koty próbują przesuwać nosem wzdłuż boków tułowia drugiego osobnika, aby w końcu zacząć obwąchiwać okolice odbytu:
ponieważ jednak każdy z nich stara się w tym samym czasie odsunąć od drugiego własny zadek, przez chwilę oba koty kręcą się wokół siebie. Jeśli jednak uszy ich wyrażają zaciekawienie i skierowane są do przodu oznacza to, że spotkanie ma przyjacielski przebieg. Jeden z kotów podnosi wreszcie z uprzejmym gestem swój ogon i pozwala drugiemu obwąchać swój zadek.Po chwili przychodzi kolej na drugiego. Tak więc znajomość została zawarta i zwykle każdy kot udaje się w swoją drogę.





PS. czy może ktoś fajne nagranie miauczących kociaków, kotów. Chcę oszukać moją cwaniarę, a nie chce na nic reagować. Jakby wiedziała, że jest jedyna. :)
  • awatar gość: Już to kiedyś tutaj umieszczałeś.... Ale nie ma większej przyjemności niż obserwowanie mowy ciała kota. I słuchanie miauczenia, mrauczenia, mruczenia....
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Thelema: nie sądzę, żeby ta fotka już była (chociaż nie wykluczam). Ona ma wiele zdjęć, również w podobnych pozach bo chata nie ma 10.000m2 Dzięki za obserwację. Próbowałem kilka razy nagrać jej mruczenie, ale mi się nie udaje. A słychać je nawet w drugim pokoju jak się postara. Kochana małpa :)
  • awatar Morphine!: Ciekawy blog. :) Ach, te koty.... ;) Pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (3) ›