Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 12 grudnia 2009

Liczba wpisów: 19

nortus
 

STOJAK NA WANNĘ

Zanurzyć się w morzu zapachowej piany i poczytać ulubioną książkę jest jedną z życiowych przyjemności. Tak jest dopóki twoja książka nie podwoi swojej objętości przez to, że
niechcący zwaliłeś ją do wanny.

Stojak na wannę zniweczy twoje problemy z pływającą książką. Teraz możesz spędzać godziny, rozkoszując się kąpielą. Twoja książka będzie
przytrzymywana przez bezpieczną podpórkę,a lampka wina (albo dwie!) będzie wsunięta w specjalny obrotowy uchwyt.A wszystko przy okazji oświetlone blaskiem świecy. Jeśli jesteś mistrzem w kontrolowaniu kranu dużym palcem u stopy to możesz nigdy nie opuścić wanny.


ŁADOWARKA, JAKICH NIE MA

Na świecie jest mnóstwo rodzajów ładowarek do komórek, lecz ta jest najbardziej przenośną, przyjazną dla środowiska i najlepiej
zaprojektowaną spośród wszystkich jakie widziałeś. Wystarczy wpakować baterię AA do eleganckiej, niebieskiej, metalowej tuby i podłączyć ją do telefonu, żeby sprzęt nam nie padł przez kolejne dwie godziny. To takie proste, baterię AA można kupić nawet na dworcu we Włoszczowej, a ładowarka jest mała, gładka i
dołączone do niej cztery różne wtyczki zapewniają że będzie ona odpowiednia dla całej masy telefonów. Świetny projekt, wspaniały pomysł i cena niska jak były premier/ tanie jak obietnice wyborcze/ tanie jak barszcz [niepotrzebne skreślić]


ZASIĄDŹ ZA KIEROWNICĄ FERRARI

Zasiądź za kierownicą, zapnij pasy i sam poprowadź ten samochód marzeń.
Krwistoczerwony kolor i niepowtarzalny ryk silnika
,to elementy, które od lat tworzą tę prawdziwą legendę motoryzacji. Marka Ferrari ma w sobie tę magiczną moc, która wywołuje dreszcz emocji nie tylko wśród fanów motoryzacji. Poczuj na własnej skórze siłę przyspieszenia w tym wyjątkowym aucie
Nie wierzysz? Uwierz - teraz możesz rozwinąć prędkość ponad 200 km/h na idealnej prostej!
Uwierzcie, że ze świecą szukać faceta, który by nie chciał choć przez chwilę poprowadzić tego auta. Co więcej - niejedna kobieta dałaby za to wszystko. Zatem jeśli chcesz komuś



CZYTNIK DO KART SIM NA USB

Jak ważne są Twoje dane? Wyobraź sobie że każdy sms jakiego dostajesz i każdy Twój kontakt zapisany zostaje na delikatnej karcieSIM wewnątrz Twojego telefonu. Nasz czytnik to sprytne małe urządzenie, które uwolni Cię od uzależnienia od elektronicznego świata. Utrata komórki, bądź jeszcze gorzej - jej kradzież - bywa fatalnym
zdarzeniem, ale utrata wszelkich zapisanych na karcie SIM to prawdziwa katastrofa. Nasz mały czytnik zapewni Ci całkowity spokój ducha.

Do zestawu dołączone jest oprogramowanie, które umożliwi Ci zapisanie wszelkich znajdujących się na karcie SIM danych na Twoim komputerze, tworząc kopię wszystkich Twoich kontaktów i smsów. Oprogramowanie pozwala Ci na dodawanie i edytowanie kontaktów,zarządzanie hasłem,edytowanie
pinów, archiwów i wiadomości tekstowych oraz
wszelkich innych danych. Wszelkie zmiany, które wprowadzisz w swoim telefonie będą automatycznie zachowywane na naszym czytniku (kiedy tylko
załadujesz do niego kartę SIM). Cokolwiek stanie się z Twoim telefonem, możesz mieć pewność że Twoje dane będą bezpieczne.


KULKA MASUJĄCA

Na pewno już zauważyłeś, że sklepy są zawalone tanimi rolkami do masażu. Są drewniane przypominające krokodylki, plastikowe podobne do delfinów po kuracjach sterydowych no i te metalowe - dobre dla sadystów.Wszystkie stworzone do masowania, ale tak na prawdę to i tak
masuje cię jakiś biedak. No cóż. Te czasy już minęły.

Ten przyrząd daje ci pełną satysfakcję, jest niesamowicie przyjemny w użyciu - po prostu niebo dla obolałych, czy spiętych mięśni. Jego unikalne
wykonanie zapewnia pełen komforti całkowite zadowolenie w czasie masażu. Takiego czegoś jeszcze na pewno nie przeżyłaś/eś. Gładko tocząca się kula działa zarówno przez ubranie jak i bezpośrednio na gołe ciało. Nie musisz się więc
rozbierać za każdym razem, gdy chcesz się troszkę zrelaksować. Oprócz tego wszystkiego jest jeszcze coś. Nasz przyrząd jest wodoodpornym więc spokojnie możesz rozkoszować się masażem podczas kąpieli, również z dodatkami: kremami, żelami i olejkami.


MIĘTOWA BIELIZNA

Miętowa bielizna ma 3 warianty: stanik, męskie i damskie stringi. Wszystkie wykonane są z dziesiątek przysmaków o orzeźwiającym i krzepiącym smaku. Zaskocz swojego ukochanego, sprawiając mu jadalny prezent. Szczególnie, jeśli zdążyliście już "zjeść" kilka zestawów bielizny w
wersji cukierkowej i odczuwacie lekkie przesłodzenie. Od teraz możesz rzeczywiście bez skrupułów ściągać bieliznę zębami.


STOJAK NA NOŻE

Czyż to nie najlepszy stojak na noże jaki widziałaś w życiu? Zapomnij o lakierowanym drewnie z widocznymi słojami, które stoi w co drugim domu. Przedmiot ten, stworzony przez guru projektantów - Rafaele Iannello przywodzi na myśl religię Voodoo, chociaż osobiście wolimy nazwę "stojak na noże >>wszyscy faceci to dranie<<".


Jego przeznaczeniem z pewnością jest spocząć w jednym z muzeów genialnych projektów. Dołączamy do niego 5 noży ze stali nierdzewnej: nóż szefa kuchni, do pieczywa, do wędlin, uniwersalny oraz do siekania.Każdy z tych pięciu noży trzymany jest w miejscu przez mały magnes umieszczony w konstrukcji, a ostrza zabezpieczane są dzięki specjalnym plastykowym końcówkom.



OSWOJONA ANAKONDA

Nie ma wątpliwości, słowa puchaty i pluszowy mało kiedy idą w parze ze zwierzętami jakimi są gady. Jasne, są świetnymi zwierzakami domowymi, jednak
nie należą do zbyt wielkich pieszczochów (chyba że to boa - dusiciel, wtedy lepiej się do niego nie przytulać).

W ofercie mamy 3 przeurocze węże: Stefan, Bazyl i Mieczysław. Stefan i Bazyl to bracia (albo przynajmniej bliscy kuzyni, oboje bowiem są zieloni), podczas gdy Mieczysław wyróżnia się z tego trio swoją słodką, brązową łuską. Cała trójka jest wydłużona do granic absurdu i można ich wykorzystać jako szaliki podczas tych chłodniejszych wieczorów w biurze. Jeśli znasz jakiegoś fana pytonów (nie Monty Pythonów), podaruj mu takiego właśnie zwierzaka. To po
prostu wielkie pieszczochy. [tylko ten Mietek strasznie brzmi]



PRYWATNE ZWIEDZANIE MUZEUM WATYKAŃSKIEGO

Najwspanialsze i najbogatsze muzeum świata

tylko do waszej dyspozycji? Spokój, brak tłumów, tylko wy i wasz przewodnik wprowadzający do tajników sztuki największych artystów, zgromadzonej w Muzeum Watykańskim. Ukoronowaniem tej indywidualnej wycieczki jest prywatny czas
spędzony w Kaplicy Sykstyńskiej, wśród fresków Rafaela, które wzbudzą niezapomniane emocje. Poczuj mistyczną moc tego miejsca w czasie prywatnego zwiedzania. [cena tylko 24.999 zł]
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Homoseksualne pingwiny z ogrodu zoologicznego w Republice Południowej Afryki, którym dano do odsiedzenia jajo odrzucone przez heteroseksualną
parę, okazują się być świetnymi rodzicami - podaje serwis internetowy brytyjskiego tabloidu "The Sun".

Dwa samce, Guido i Molly (początkowo myślano, że jest to samica, stąd żeńskie imię), zaopiekowały się jajem, które zostało odrzucone przez
naturalnych rodziców.Pięć miesięcy temu "dochowały
się" pisklęcia. I jak zaznacza personel, ta niezwykła rodzina nie różni się niczym od innych.

- Młode jest silne i zdrowe, nie wykazuje żadnych oznak dezorientacji z powodu posiadania nieheteroseksualnych rodziców - powiedziała kurator ogrodu zoologicznego Siani Tinley cytowana przez "The Sun".

Co więcej, obaj ojcowie są bardzo opiekuńczy. - Są świetnymi rodzicami. Nie zauważamy żadnej różnicy między nimi a heteroseksualnymi rodzicami - powiedziała Tinley, dodając, że cała trójka tworzy "szczęśliwą rodzinę".

Podobna historia zdarzyła się w ZOO w Niemczech, gdzie para homoseksualnych pingwinów również odsiedziała odrzucone jajo. Światowy rozgłos zdobyła książeczka pt. "And Tango Makes Three", opowiadająca rzekomo autentyczną historię o dwóch zakochanych w sobie samcach pingwinów z nowojorskiego ZOO, które przez sześć lat tworzyły parę i wspólnie wychowały młode.



Ale przecież dzieci homoseksualne pochodzą z rodzin heteroseksualnych więc to nie jest czynnik zmieniający orientację seksualną.
  • awatar muzungu2: paranoja. Do czego to doszło :s
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Łukasz vel Dziabong vel Muzungu: do niczego nie doszło tylko odkrywają to co było, jest i będzie. przyroda jest bardzo bogata
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar Xerkses: hihi sweet :)
  • awatar Edelweiss: Przerośnięta ta mysz... :P
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @edelweiss: wcale nie. pamiętam jak kiedyś mój pies przyniósł upolowawszy wcześniej kilka myszy z podwórka i "schował" je pod kredensem - to one też były gdzieś podobnej wielkości. myszki hodowlane są takie malutkie
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 
  • awatar gość: Ja tez kocham zwierzeta i teraz Twoje motto mi tu pasuje. Swiat bylby piekny gdyby nie bylo na nim ludzi..
  • awatar Zenia&Emilia: Jeszcze tylko mojej Zeni tu brakuje =D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Blablala_blablabla: dzięki za docenienie ludzie to szkodniki za Ziemi :D
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 


Szczątki Adolfa Hitlera zostały spalone w latach 70. i wrzucone do rzeki na terenie Niemiec. Jak podała amerykańska telewizja CNN, powołując się na wywiad, którego generał Wasilij Kristoforow udzielił agencji Interfax - stało się tak z rozkazu ówczesnego szefa KGB, Jurija Andropowa.

Taką wersję zdarzeń, po raz pierwszy w historii, wyjawił szef archiwów FSB.Tym samym, oficjalnie wiadomo już, co stało się ze szczątkami nazistowskiego przywódcy III Rzeszy.
Do tej pory jego szczątki uznawano za "zaginione"

Spadkobiercy byłego KGB, czyli rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa, wyjawiła cały łańcuch zdarzeń, który doprowadził do przeniesienia ciała
Hitlera. Z wywiadu, którego generał Wasilij Kristoforow udzielił agencji Interfax, dowiadujemy się między innymi tego, że Jurij Andropow nakazał przeprowadzić tajną operację, podczas której zniszczono szczątki Hitlera,
jego żony Ewy Braun, a także szefa nazistowskiej propagandy Josepha Goebbelsa i całej jego rodziny.
Jak przyznał Kristoforow, bezpośrednią
motywacją dla Andropowa była obawa, że szczątki nazistowskiego przywódcy staną się miejscem kultu dla grup neonazistowskich.

Całej operacji nadano kryptonim "Archiwa". Została ona przeprowadzona przez grupę specjalnych
agentów KGB w Magdeburgu, na terenie byłego NRD. To tam, 21 lutego 1946 roku, pochowano ciała nazistowskich przywódców wraz z ich rodzinami.

Po zakończeniu operacji, 4 kwietnia 1970 roku, sporządzono dwa raporty. Pierwszy dotyczył otwarcia grobów i ekshumacji zwłok, a w drugim
opisano fizyczne obrażenia, jakich doznali przed śmiercią.

Zdaniem gen. Kristoforowa, szczątki nazistów zostały spalone w mieście Shoenebeck, położonym 11 kilometrów od Magdeburga. Następnie wrzucono je do rzeki Bederitz.

Według rosyjskiego generała, ciało Hitlera i Ewy Braun armia sowiecka odnalazła 5 maja, w leju po bombie, niedaleko bunkra w Berlinie. Trzy dni
wcześniej, w ogrodzie przed Kancelarią Rzeszy, sowieci odnaleźli zwłoki Goebbelsa i jego żony. Następnego dnia znaleziono zwłoki ich dzieci.

Jak wykazały późniejsze badania historyków, Hitler zmarł na wskutek samobójczego postrzału i zatrucia cyjankiem. Stało się to 30 kwietnia 1945
roku, w momencie gdy Armia Czerwona weszła do Berlina.Ciało Hitlera zostało pierwotnie pochowane
w lesie, niedaleko miasta Rathenau. Dopiero osiem
miesięcy później, potajemnie przeniesiono je do kontrolowanej przez Rosjan bazy wojskowej w Magdeburgu. Kiedy w marcu 1970 roku sowieci opuścili miasto, baza przeszła w ręce cywilnych władz NRD.
To właśnie wówczas Andropow, konsultując się z najważniejszymi członkami partii, podjął plan
operacji "Archiwa". To, co pozostało ze szczątków Hitlera, to fragmenty czaszki i szczęki nazistowskiego przywódcy. Aktualnie znajdują się one w Rosji i jak przyznał Kristoforow, nie ma żadnych wątpliwości,co do tego,że są autentyczne. Żadne inne fragmenty ciała niemieckiego dyktatora nie zostały zachowane.

Komentując liczne doniesienia medialne mówiące o dwójce amerykańskich badaczy z uniwersytetu w Connecticut, którzy wyrażali wątpliwości co do
autentyczności czaszki Hitlera, Kristoforov powiedział: "Amerykanie nie wystąpili o pozwolenia badania próbek DNA do Archiwów FSB. Nawet jeśli jednak rzeczywiście badali nasze fragmenty, nie mieli nic, z czym mogliby
porównać DNA."
  • awatar Xerkses: ciekawe czy naprawdę dowiemy się prawdy bo ja ostatnio czytałem ze się ukrywał w Argentynie...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Xerkses: raczej nie możliwe. pamiętaj, że gdy wojna się skończyła on już był starym i zniszczonym człowiekiem. był wodzem kraju przegranego i miał na tyle honoru by popełnić samobójstwo. żaden kraj na świecie nie chroniłby go.
  • awatar Xerkses: @Nortus & Xylia: mozliwe ze nie ale tez pamiętajmy ze nie wszędzie się skończyła tego samego czasu... jak mi się uda go znaleźć to dodam ten artykuł
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
kończymy nagrodzone fotki

Aparat to jedno ale trzeba mieć niesamowite szczęście i cierpliwość.

Całkowicie nie dla mnie :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Każda rzecz ma swój czas,
i każde przedsięwzięcie ma swój czas pod niebem.

Jest czas rodzenia i czas umierania;
czas sadzenia, i czas wycinania tego, co sadzono;

Czas zabijania, i czas leczenia;
czas rozwalania, i czas budowania;

Czas płaczu, i czas śmiechu;
czas smutku, i czas skakania;

Czas rozrzucania kamieni, i czas zbierania kamieni;
czas obłapiania, i czas oddalenia się od obłapiania;

Czas szukania, i czas stracenia;
czas chowania, i czas odrzucenia;

Czas rozdzierania, i czas zszywania;
czas milczenia, i czas mówienia;

Czas miłowania, i czas nienawidzenia;
czas wojny, i czas pokoju.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

W 2009 roku w Polsce znacznie zwiększyła się liczba użytkowników globalnej sieci.

Aż 59 proc. Polaków posiada już internet w swoich domach - tak wynika z najnowszych danych urzędu statystycznego Eurostat.


Ponad połowa Polaków ma w domu szybki internet

Według Eurostatu, w tej chwili już 59 proc. Polaków posiada w domach dostęp do internetu - w ciągu roku przybyło więc 13 proc. internautów. Natomiast z szerokopasmowego internetu (powyżej 144 kb/s) korzysta już trochę ponad połowa z nas (51 proc.). W ciągu ostatniego roku ta liczba wzrosła o 11 proc.


Młodzi korzystają z sieci najczęściej

Kto w Polsce każdego dnia korzysta z internetu? Tu bez niespodzianek - najczęściej są to ludzie młodzi w wieku od 16 do 24 lat - aż 77 proc. z nich korzysta z dostępu do globalnej sieci codziennie.

Z kolei 23 proc. Polaków w wieku 16-79 lat dokonało w 2009 roku zakupów w internecie.


Internet w Europie - Holandia na czele

W Europie najwięcej domów podłączonych do internetu znajduje się:
w Holandii (90 proc.),
Luksemburgu (87 proc.),
Szwecji (86 proc.),
Danii (83 proc.),
Niemczech (79 proc.),
Finlandii (78 proc.) oraz
Wielkiej Brytanii (77 proc.).

Z kolei najgorzej z dostępem do internetu jest w takich krajach jak:

Bułgaria (30 proc.),
Grecja (38 proc.) i
Rumunia (38 proc.).


Internet w Unii Europejskiej

W tym roku, 65 proc. gospodarstw domowych w całej UE miało dostęp do globalnej sieci, a 56 proc. domów miało dostęp do szerokopasmowego internetu. Rok temu wyniki te wynosiły odpowiednio 60 proc. oraz 49 proc. Internet w całej UE z roku na rok coraz bardziej się popularyzuje.




Polska uplasowała się mniej więcej po środku stawki. W ostatnich latach popularyzacja internetu w naszym kraju znacznie przyspieszyła. Daleko nam jeszcze do internetowych liderów, ale też nie mamy się czego wstydzić.
Istotne, by firmy telekomunikacyjne inwestowały w najbliższym czasie w nową infrastrukturę, dzięki której więcej osób będzie mogło łączyć się z globalną siecią. Istotne jest też zwiększanie szybkości internetu - w wielu miejscach w Polsce infrastruktura jest przestarzała i nie pozwala na szybki transfer danych.
 

nortus
 

Nasza demokracja raczkowała, gdy Amerykanie postawili nauczyć mieszkańców Ustronia ekologii.

Rozdano im urządzenia pozwalające oszczędzać wodę. Pilotażowy program, tyle że nie było wodomierzy, więc ludzie pomyśleli: po co oszczędzać? Zakręcać kurki nauczyli się dopiero po założeniu wodomierzy i wywindowaniu ceny do 22 zł za m sześc.

Kolejna nowinka - podzielniki ciepła - wymusiła oszczędniejsze ogrzewanie. Choć i tak niektórzy oskarżają sąsiadów, że *zdejmują na zimę kaloryfer z zamontowanymi podzielnikami i chowają je do piwnicy, a w ich miejsce montują grzejniki bez podzielników i grzeją na potęgę*


Zdejmowanie kaloryferów i zakładanie drugich bez podzielników - ciekawy patent. Czego to Polak nie wymyśli "D
  • awatar krzyslav: a po jaką cholerę zdejmować grzejnik? zdjęcie podzielnika jest prostsze!
  • awatar Xerkses: haha :D
  • awatar krzyslav: system polega na "podzieleniu" faktycznych kosztów ogrzewania miedzy lokatorów - wiem, bo "na czarno" montowałem te podzielniki - efekt jest zawsze ten sam - ciepłownia podnosi ceny aby wyrównać sobie straty na oszczędzajacych, czytaj - marznących.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Alfabet polski (dawniej: abecadło) - alfabet używany do zapisu języka polskiego.

Oparty jest na alfabecie łacińskim i składa się obecnie z 32 liter:

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż

Litery z alfabetu łacińskiego: Q, V i X nie są zaliczane do liter polskiego alfabetu, gdyż w polskim słowotwórstwie nie ma potrzeby ich stosowania.

Występują one tylko w wyrazach pochodzenia obcego, czyli zapożyczonych.

Rada Języka Polskiego uzasadnia, iż brzmienie wszystkich, nawet nowo wymyślanych, wyrazów w języku polskim da się zapisać zgodnie z regułami
polskiej ortografii tylko za pomocą wymienionych 32 liter. Niemniej, te trzy łacińskie litery (Q, V, X) towarzyszą językowi polskiemu w wyrazach obcych i obcojęzycznych, przekształcając się zazwyczaj w litery polskiego alfabetu w miarę powszednienia stosowania wyrazów zawierających te litery.

Druk polski zachował pismo gotyckie do XVII wieku Dopiero u schyłku XVII wieku pojawiają się już całe książki drukowane okrągłą italiką.

W Czechach druk gotycki zachował się do XIX wieku,
w Polsce do XVIII wieku głównie w wydawnictwach straganowych.

Pierwszymi językoznawcami polszczyzny byli w
dziedzinie alfabetu i ortografii rektor krakowski Jakub Parkoszowic i ks. Zaborowski, naśladujący wzory Jana Husa. Ich następcami byli późniejsi
humaniści Kochanowski, Górnicki i Januszowski.

(za wiki)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Taka noga to obłęd! O ołtarzu Wita Stwosza
Rozmawiała Małgorzata I. Niemczyńska



Ołtarz Wita Stwosza
- Kiedy pierwszy raz oświetliliśmy ołtarz Wita Stwosza olbrzymimi światłami, dwóch księży się przy mnie popłakało. Byłem przerażony - mówi Andrzej Nowakowski

Dlaczego w nocy? Dlaczego przy sztucznym świetle? Przecież ołtarz Wita Stwosza z założenia ma być oświetlany przez znajdujące się nad nim witraże.

- Ołtarz Wita Stwosza chodził mi po głowie od wielu lat z jednego zasadniczego powodu. Przesadziłbym, gdybym powiedział, że on nigdy nie był dobrze fotografowany. Był. Ale jeśli spojrzymy na to, co jest obecnie w tzw. obiegu społecznym, na widokówkach czy w albumach, jest to przestarzałe, niedobre, robione zbyt prosto. Krótko mówiąc, bez próby wydobycia tego, co w
tym ołtarzu jest, a jest w nim kawał sztuki.

Dostępne widokówki i albumy są robione po bożemu, a Panu zachciało się herezji?

- Może nie herezji, ale czegoś innego. Takich rąk w zbliżeniu na przykład nie znajdziemy na żadnym z dostępnych zdjęć. Dłonie Matki Boskiej mają
długość łokcia. Gdy się jest na dźwigu i jeździ się ze światłami, widzi się rzeczy, których na co dzień zwiedzający nie zobaczą, bo nie mogą tak blisko podejść. Ten ołtarz w każdej konfiguracji się zmienia. Do tego stopnia, że bywa nierozpoznawalny. To daje też oczywiście możliwość pewnej rozmowy z Witem Stwoszem.
...
To nie jest kawał: kiedy pierwszy raz oświetliliśmy ołtarz Wita Stwosza olbrzymimi
światłami, które są oczywiście profesjonalne i bezpieczne, dwóch księży się przy mnie popłakało. Byłem przerażony. Usłyszałem nagle chlipanie starszego ode mnie mężczyzny. Zaraz spytałem, o co chodzi.Rozumiem, że ja się mogę wzruszać jako fotograf, ale co się jemu stało? Odpowiedział: "Dzięki panu zobaczyłem w końcu, na czym to polega. To jest majestat".

A zmierzam do tego, że ołtarz jest oświetlony fatalnie. Między innymi z tego powodu właściwie nie funkcjonuje. Tkwi w norze, na co dzień widać tam tylko ponurą ciemność. Oglądanie go w pełnej krasie mogłoby być biletowane.
Zapewniam, że krakowianie padliby z zachwytu. Profesjonalne oświetlenie dla ołtarza kosztowałoby
około 100 tys. euro. Nie wiem, czy to jest dużo, czy mało. Mam tylko świadomość, że tej klasy zabytki są tylko dwa w Krakowie:
"Dama z łasiczką" i ołtarz Wita Stwosza.

Na przykład taka noga. Zauważyłem zresztą, że Wit Stwosz miał obsesję stóp. Naliczyłem ich ponad 40, i to często w erotycznych sytuacjach.

Cóż, niektórzy twierdzą, że stopy są bardziej intymną częścią ciała niż genitalia.

- On był chyba tego samego zdania. Warto zwrócić uwagę na przykład na stopy aniołków.Są niesamowite
Nikt tak nagich stóp nie przedstawiał. A żyłki na
tych obnażonych nogach sprawdziłem z atlasem anatomicznym. Wszystko się zgadza. Pytaniem jest, jak Wit Stwosz to robił. Czy pracował na
nieboszczykach? Nie wolno było tego robić. To było tabu. Ale wielu artystów robiło takie sekcje w tajemnicy. To mistrzostwo świata zrobić taką nogę. Po prostu obłęd. Noga futbolisty!

Czyja to noga?

Nie wiadomo.Część apostołów nie jest zidentyfi-kowana. Mamy z tym problem.

Wśród tych niezidentyfikowanych apostołów Pan odnalazł Judasza...

- To taka moja hipoteza interpretacyjna. Nad głowami postaci jest półokrąg.
Gdyby go domknąć, czyli zatoczyć koło, wszystkie znalazłyby się w kręgu światła niebieskiego. Oprócz jednej, tej pierwszej po lewej stronie. To
teoria czysto kompozycyjna. Miałem przez chwilę wątpliwość, czy wszystkie postacie są obecnie w swoich pierwotnych pozycjach, ale precyzja
rekonstrukcji ołtarza była rzeczywiście genialna. Wszystko zgadza się z rysunkami. Zresztą zdjęcie ołtarza w całości złożyłem z 40 zdjęć. To nie
jest takie proste.Nikt go tak dotąd nie
sfotografował

To rodzaj interakcji pomiędzy postaciami, która wynika z gestów. Te osoby ze sobą rozmawiają. Coś przepięknego. W gotyckich ołtarzach postacie zwykle są osobne. Rzeźby z ołtarza Wita Stwosza starałem się na niektórych zdjęciach wyizolować,
przestrzenie za nimi wypełniłem czarnym kolorem. Niektóre perspektywy są dla zwiedzających niedostępne. Matki Boskiej en face nie da
się zobaczyć. W sumie jest tam około 400 postaci. Jeszcze nie policzyłem zwierząt, ale też jest ich mnóstwo.

*Andrzej Nowakowski - fotograf, polonista, szef wydawnictwa Universitas

Ołtarz nad ołtarze

Wit Stwosz pracował nad ołtarzem w kościele archiprezbiterialnym pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nazywanym po prostu
Mariackim, przez 12 lat (1477-1589). W dowód wdzięczności władze miejskie zwolniły go z wszelkich świadczeń finansowych.Dzieło kosztowało 2808 florenów, które wyłożyli mieszczanie i pospólstwo. Jest to największy gotycki ołtarz w Europie. Jego główne rzeźby mają prawie po trzy metry wysokości.Każda wykonana jest z jednolitego pnia drzewa lipowego, co oznacza, że drewno ołtarza liczyć musi mniej więcej tysiąc lat. Tylko 500-letnie drzewa mają dostatecznie grube pnie, aby można z nich było wykonać tak duże figury. Ołtarz jest złocony i polichromowany. Podczas II wojny światowej został zrabowany przez nazistów. W 1945r odnalazł go Emeryk Hutten-Czapski młodszy, a do Polski sprowadził rok później Karol Estreicher. Aż do 15 sierpnia 1957  ołtarz był wystawiany na Wawelu (po powrocie do Krakowa poddano go generalnej konserwacji), kiedy to został uroczyście odsłonięty na swym miejscu w kościele Mariackim, gdzie znajduje
się do dziś.

Dane za "Małą encyklopedią Krakowa" Jana Adamczewskiego.

cały artykuł:

krakow.gazeta.pl/(…)Taka_noga_to_obled__O_oltarzu_W…
  • awatar pstryk: niezłe...
  • awatar Bezedura: Obejrzałabym z bliska, w pełnym świetle, nawet za opłatą...
  • awatar Hahaha: morzna go zobaczyc tylko ze jak sa jakies swieta
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Idealna propozycja na deszczowy dzień
*Grzeszna / Wyuzdana Szwedka na twoim stole*

Chrupiący, smaczny, nieprzyzwoicie kaloryczny - oto propozycja na deser.

Szwedzki jabłecznik, bo to o nim mowa, jest znakomitym pomysłem kulinarnym na słotny dzień. Powinien skutecznie poprawić ci humor.


SKŁADNIKI

* Do kruszonki:
3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki płatków owsianych
1 łyżka stołowa cukru
50-75 gram masła

*Do środka:
2-3 jabłka
1 łyżka stołowa cukru
odrobinka cynamonu

JAK TO PRZYGOTOWAĆ?

Nagrzać piekarnik (do 225 stopni). Obrać jabłka, pokroić w plasterki. Ułożyć plasterki w formie na dnie i osypać je cukrem i cynamonem. Odmierzyć: mąkę,płatki owsiane, cukier i masło. Wsypać wszystko do miski. Zmieszać dłońmi zawartość miski, aż powstaną okruszynki.
Posypać okruszynkami jabłka w formie. Włożyć formę do piekarnika i piec, aż ciasto się przyru-
mieni jabłka zrobią się miękkie (około 20 minut).
 

nortus
 
Popiersie Marilyn Monroe dłuta Tomasza Łukaszczyka stanęło w alei wybitnych twórców XX wieku na Skwerze Szarych Szeregów w parku miejskim w Kielcach.
To czterdziesta postać, którą upamiętniono w ten sposób.

Łukaszczyk powiedział, że zamysłem pomysłodawcy alei,prezydenta Kielc było,żeby Monroe wyróżniała się od pozostałych rzeźb, które wykonane są z brązu i stoją na szarych postumentach. Dlatego
popiersie aktorki poddano galwanizacji - jest przez to jasne i błyszczące.
Postument jest natomiast ciemny.

Według Łukaszczyka Monroe jest trudną postacią dla rzeźbiarza, bo to kobieta, a w dodatku "sprzedana" jako kanon współczesnego piękna. Jego
zdaniem trudno "uciec"od tak mocno funkcjonującego
w pop-kulturze kanonu.

Od pięciu lat w Kielcach władze miasta wspólnie ze świętokrzyskim oddziałem Związku Polskich Artystów Rzeźbiarzy organizują konkurs na popiersia wybitnych postaci XX wieku. Jego celem jest nie tylko upamiętnienie znaczących artystów, ale także zaktywizowanie środowiska kieleckich
rzeźbiarzy.

W kieleckiej alei sław stoją już m.in. popiersia: Marka Chagalla, Pabla Picassa, Franza Kafki, Witkacego, Witolda Gombrowicza, Jamesa Joyce'a,
Witolda Lutosławskiego, Tadeusza Kantora, Czesława Niemena, Jimiego Hendriksa, Andy'ego Warhola, Edith Piaf, Olgi Boznańskiej, Tamary
Łempickiej, Krzysztofa Kieślowskiego, Charliego Chaplina, Stanisława Lema.

Brązowe popiersia zabezpieczono specjalnym środkiem, który pozwala na jego identyfikację i sprawia, że rzeźby są nieatrakcyjne dla złodziei metalu.


Aleja Sław na Skwerze Harcerskim

Pomnik poświęcony harcerzom poległym za Ojczyznę
Skwer Harcerski im. Szarych Szeregów w Kielcach - plac położony koło centrum miasta, wchodzący w skład terenów zielonych ciągnących się wzdłuż rzeki Silnicy.

Na terenie skweru jest plac zabaw, sieć alejek spacerowych oraz ścieżka rowerowa wzdłuż Silnicy prowadząca od Stadionu "Budowlani" na Pakoszu przez park miejski i wzdłuż zalewu miejskiego aż do ulicy Witosa. Przez skwer przechodzi  czerwony szlak miejski prowadzący przez zabytkowe i ciekawe
turystycznie miejsca miasta Kielce,  niebieski szlak spacerowy prowadzący z ulicy Zamkowej na Stadion Leśny oraz  zielony szlak spacerowy prowadzący z ulicy Zamkowej na Bukówkę.

Aleja Sław liczy 40 rzeźb, w tym 24 popiersia, które przedstawiają następujące osoby:

Olga Boznańska - malarka
Michaił Bułhakow - pisarz
Marc Chagall - malarz
Joseph Conrad - pisarz
George Gershwin - pianista, kompozytor
Witold Gombrowicz - pisarz
Marek Grechuta - muzyk, kompozytor, piosenkarz, poeta
Jimi Hendrix - muzyk
Zbigniew Herbert - poeta
James Joyce - pisarz
Franz Kafka - pisarz
Tadeusz Kantor - reżyser
Krzysztof Kieślowski - reżyser
Witold Lutosławski - kompozytor
Tamara Łempicka - malarka
Czesław Niemen - muzyk
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - pisarka
Ignacy Paderewski - pianista, kompozytor
Édith Piaf - piosenkarka
Pablo Picasso - malarz
Igor Strawiński - kompozytor
Karol Szymanowski - kompozytor
Galina Ułanowa - tancerka
Andy Warhol - artysta plastyk
Stanisław Ignacy Witkiewicz - malarz, poeta
  • awatar gorzka żołądkowa: tęsknię do Kielc. jeszcze tylko tydzień :)
  • awatar S...: O kurcze, nie wiedzialam ze jej popiersie też jest. Jak będę miała troszkę czasu to się przejdę na tą alejkę :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Nasz pan PGNiG

Gdyby firma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA zajęła się prowadzeniem sklepu osiedlowego, to każdy z okolicznych mieszkańców musiałby płacić nie tylko za towar, ale też stałą miesięczną opłatę za "gotowość sprzedaży".

Do zakupów sprzedawca doliczałby koszt wydrukowania paragonu - 10 zł.

Oczywiście taki sklep natychmiast by zbankrutował, a klienci omijaliby go
szerokim łukiem.

Niestety, PGNiG ma monopol na dostawę gazu. Więc z cenami i zasadami robi, co chce. No, prawie co chce.
Oto przykład,jak firma zarabia na odbiorcach, nawet jeśli nie dostarczyła im centymetra sześciennego gazu.

- Od kilku tygodni mój dom stoi pusty, nie ogrzewam go, nie gotuję nic na kuchence, a firma żąda ode mnie 62 złote miesięcznie - denerwuje się pan Jan, mieszkaniec szczecińskiego Pogodna - Za co? Za odczyt licznika? Bez przesady! Zużycie jest przecież 0.

Z faktury wynika, że nasz czytelnik płaci nie tylko opłatę abonamentową (10zł), ale też za tzw. opłatę sieciową stałą (52,46 zł). Co to takiego?

Opłata sieciowa stała wynika z kosztów eksploa-tacji, monitorowania,remontowania i modernizacji gazociągów. Pobierana jest co miesiąc za dany
okres rozliczeniowy, niezależnie od ilości pobranego paliwa gazowego -wyjaśnia rzecznik prasowy PGNiG - ceny paliw gazowych,stawki opłat sieciowych oraz stawki opłat abonamentowych zawarte są w aktualnej taryfie gazowej. Została ona zatwierdzona decyzją prezesa Urzędu
Regulacji Energetyki, a termin jej obowiązywania ustalony został do 31 marca 2010 r.

Gdyby nie URE, to stawki byłyby jeszcze wyższe - co roku firma składa wnioski o gigantyczne podwyżki, a potem "krakowskim targiem" urząd zwykle je obniża.

Tak wysoka cena opłaty sieciowej uderza w odbiorców, którzy gazu używają do ogrzewania domów, pieca kąpielowego i kuchenki. Jeśli ktoś tylko podgrzewa wodę do mycia i gotowania, zapłaci dodatkowo 12,30 zł plus abonament.
Najniższą stałą opłatę sieciową (4,30 zł) zapłacą odbiorcy korzystający wyłącznie z kuchenki.



Cóż, ja też płacę więcej abonamentu niż za zużyty gaz. Cuda.
Niech nam żyją monopole, wszystkie!  :(

(za gazeta.pl)
  • awatar krzyslav: Już pisalem tę zagadkę "na temat": Jest takie biedne państwo które mogłoby być jednym najbogatszych. Gospodarka opiera się bowiem na najwyższym w świecie podatku od wszelkich operacji gotówkowych. Ten haracz ściąga wiele skorumpowanych i nieskutecznych Instytucji Kontrolnych. Kilka milionów inwestorów trzyma wiec kapitał w skarpecie. Nie ma tu bowiem systemu bankowego. Jest Jedynie Słuszny Państwowy Bank z jednym oddziałem w każdym mieście. Ów Bank nie przyjmuje depozytów ani nie udziela kredytów, reglamentuje jedynie legalne transakcje. Oddziały są ciasne, brudne, pracują tylko 30 godzin w tygodniu. Stoją w nich nieustanne kolejki inwestorów próbujących legalnie coś kupić. Urzędnicy Jedynie Słusznego Banku nie dbają o nich - płaci im budżet. Nieliczne prywatne banki są półlegalnie bo Państwo gwarantuje monopol swemu Bankowi. Kwitnie handel wymienny i przemyt - poza wszelka kontrolą. Braki w budżecie leczy się podwyżkami podatku i mnożeniem Instytucji Kontrolnych. Jaka to ...waluta?
  • awatar krzyslav: Nagrodą za prawidłową odpowiedź jest ...w całości - kredyt jaki zdołałem uzyskać w tym Banku.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Jest takie słynne powiedzenie w Chicago, że

*niemieccy emigranci budowali fabryki, żydowscy banki, a polscy kościoły*

My, potomkowie naszych prapradziadków, powinniśmy być wdzięczni za trud i talenty tamtego pokolenia.

Fabryki dzisiaj są, a jutro już nie, banki upadają, a kościoły latami, wiekami stoją, pomimo tylu zmian i zawieruch.
 

nortus
 

*Policja nie będzie pożyczać rodzinie królewskiej*

Praktyka udostępniania przez policję jej firmowej karty kredytowej dla finansowego podratowania członków rodziny królewskiej, którzy stanęli przed niespodziewanym wydatkiem, zostanie zbadana w najbliższym roku w ramach przeglądu policyjnych operacji - donosi "The Independ.


Według gazety członkowie komórki MPA (Metropolitan Police Authority) nadzorującej policję Londynu, odpowiedzialną m. in. za zapewnianie osobistej ochrony członkom rodziny królewskiej skrytykowali tę praktykę.

W ubiegłym tygodniu "Independent" ujawnił, iż książę Walii Karol zwrócił Scotland Yardowi sumę 2744 funtów, którą pożyczyli jego synowie William i Harry na pokrycie rachunków za przelot i hotel w czasie zagranicznej wizyty w grudniu 2007 r.

Członkowie rodziny królewskiej z reguły nie noszą przy sobie własnej karty kredytowej i na ogół osobiście nie regulują swoich rachunków, gdy są w podróży.

Praktyki udostępniania policyjnej karty kredytowej członkom rodziny królewskiej zbada lord Harris, były przewodniczący MPA, w ramach szerszego przeglądu specjalistycznych operacji policyjnych.

Biuro księcia Walii (Clarence House) oświadczyło, iż nie ma niczego nadzwyczajnego w tym, że funkcjonariusze policji płacą za to, co ma związek z wykonywaniem ich zadań i że za takie wydatki otrzymują następnie zwrot. Policja ze swej strony zauważa, iż jest to zgodne z regulaminem korzystania z karty kredytowej.

Laburzystka Joanne McCartney z MPA sądzi, iż taka praktyka sprawia wrażenie, jakby policja płaciła rachunki tym, których ma chronić, zaś Caroline Pidgeon reprezentująca w MPA Liberalnych Demokratów niepokoi się, co się stanie, jeśli policja wyczerpie dostępny jej limit kredytu i nie będzie go miała, gdy sama będzie go potrzebowała na własne potrzeby.

---
Czyżby płacenie rachunków było niegodne Ich Królewskich Mości?
Żeby pożyczać pieniądze od służby to już trzeba totalnie upaść :D
 

nortus
 
Pokaż wszystkie (5) ›