Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 11 grudnia 2009

Liczba wpisów: 13

nortus
 

Kociaki i Ludzie.

Wróciło słońce, piękne i gorące - chociaż jest zimno, alt to nic, daje po oczach jak cholera.

Miłego dnia
  • awatar cosmo7: Diobry
  • awatar Ishtar666: I nawzajem :)
  • awatar badyl.: Dzień dobry. Nie ma słońca, są chmurki, więc nie mam co Ci dać, poza filiżanką mocnej kawusi bez udziwnień.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Jutro (sobota 12 grudnia) o godzinie 12.30 w ogólnopolskiej telewizji wyemitowany zostanie program "Pojechany łikend", który nagrywano na Forcie Gerharda.

Przez cały tydzień, w powtórkach, będzie można oglądać szaleństwa na tej największej turystycznej atrakcji regionu.

Autorzy programu zaproszą widzów do spędzenia weekendu w Świnoujściu. Na forcie przeszli wszystkie szalone konkurencje, jakie czekają turystów - chodzenie po linie nad fosą,strzelanie,
musztra wojskowa, karmienie kóz i pyszne kiełbaski z ogniska.


zwiastun tego programu:



Inne filmiki z Fortu:









 

nortus
 

Nowe oświetlenie fontanny na Jasnych Błoniach
Ma 4,5 m wysokości i 4 m szerokości, rozświetla ją prawie 8 tysięcy diod, w tym 3,5 tys. imitujących wodę.


Tak prezentuje się fontanna na Jasnych Błoniach.


Świąteczna, świetlna fontanna stanęła w niecce tzw. Bartłomiejki na Jasnych Błoniach. To kolejny element bożonarodzeniowej iluminacji Szczecina.

Główne ulice miasta rozświetla 520 kurtyn (białych i niebieskich) oraz ponad 120 ozdób zamontowanych na słupach. Będziemy mogli je podziwiać do końca stycznia.


Jak na Szczecin to rewelacja. Coś nowego.
  • awatar gość: Oooo... robi wrażenie.
  • awatar happygirl: oho, w Białymstoku wykonano w tym roku podobne oswietlenie, nie widziałam, ale słyszałam z opowieści, że pięknie wygląda
  • awatar KALIPSO: wITAJ CZASAMI JEZDZE WIECZOREM PO CENTRUM SUPER TO WYGLĄDA ,W TYM ROKU PRZYBYŁO TROCHĘ NOWYCH OŚWIETLEŃ...POZDRAWIAM CIEPLUTKO ..:)
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 

Świat jeszcze nie doszedł do siebie po świńskiej grypie, tymczasem nadchodzi nowa odmiana tej groźnej choroby.
                   To grypa... kozia.
Zabiła już sześć osób i niedługo zacznie rozprzestrzeniać się po Europie. Na nowego wirusa nie ma jeszcze żadnych lekarstw.

Holandia morduje zakażone kozy, by uratować się przed epidemią. Na tę odmianę grypy zmarło już sześć osób - twierdzi Onet.pl, powołując się na
niemiecką "Neue Presse". Szykuje się więc kolejna fala paniki. Zwłaszcza, że na nową grypę nie ma jeszcze żadnych lekarstw.

"Wolałbym dostać grypę świńską niż kozią" - mówi "Neue Presse" Jacqueline van den Bos. 50-latka walczyła z chorobą osiem miesięcy.
"Wysoka gorączka, którą miałam na początku choroby, na szczęścieminęła. Ale ja nadal czuję się słaba i zmęczona" - opowiada kobieta. Wciąż przyjmuje antybiotyki.




Co będzie następne? Były ptaki, świnie, teraz kozy
później żaby i co dalej? Ryby?
A i krowa szalały przecież niedawno
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Niestety nie.


Chiński ekspres zawstydził jeżdżące średnią prędkością 279 km/h TGV. Pociąg z Państwa Środka trasę 835 kilometrów pokonuje w zaledwie 3 godziny i osiąga prędkość przejazdu 350 km/h. A to nie koniec ambitnych planów władz w Pekinie, które chcą ostro inwestować w szybką kolej.


Gdy PKP wciąż tylko planuje budowę

szybkiej kolei, Chińczycy kończą testy pociągów. Testowy ekspres trasę o długości 835 kilometrów z Guangzhou do Wuhan przejechał w... mniej niż 3
godziny, osiągając średnią prędkość350 km/h. Jeszcze w tym miesiącu, jak podaje agencja Xinhua, pociąg będzie woził pasażerów.

Bilet będzie kosztował 500 juanów, czyli zaledwie 200 złotych. Według Chińczyków, to najszybsza
linia kolejowa świata, bo nawet słynne TGV jeździ ze znacznie niższą średnią prędkością niż ich nowe pociągi.

"Sukces chińskich kolei dużych prędkości na dystansie powyżej tysiąca kilometrów udowadnia naszą potęgę techniczną.Nasze doświadczenia mogą teraz wykorzystać Amerykanie, Hindusi i Rosjanie, którzy dopiero zaczynają eksperymenty z takimi pociągami" - mówi agencji Xinhua profesor
Yang Hao z uniwersytetu Beijing Jiaotong.

To nie koniec ambitnych planów Pekinu. Do 2012 ma powstać 13 tysięcy kilometrów torów. Po ośmiu tysiącach pociągi będą pędzić z szybkością 350
km/h ,a na reszcie tras osiągną prędkość "zaledwie" 250 km/h. Do 2020r 70 % największych miast w kraju ma już być połączona szybkimi kolejami, które, w zamierzeniach władz, mają stanowić tanią, ekologiczną i szybką alternatywę
wobec samolotów.



A my jedziemy ze Szczecina do Warszawy 9-10 godzin
Prawie to samo.
 

nortus
 

Gate Tower jest jednym z 16 biurowców w Fukushima-ku, Osaka,Japonia.

A co sprawia, że godne uwagi jest to autostrada, która przebiega przez budynek pomiędzy 5 a 7
piętrem tego budynku.

Autostrada jest częścią Kobe Expressway, sieci (239.3 km) dróg ekspresowych wokół Osaki, Kobe i
Kyoto.

Gate Tower Building, jest pierwszym budynkiem który ma autostradę w środku.

Budynek pochodzi z 1983r. Wtedy przebudowywano tą część miasta. Ponieważ autostrada była już zaplanowana władze odrzuciły wszystkie projekty budowlane inwestora. Ale ten się nie poddawał i wymyślił,że przecież droga może przecinać budynek.
W ten sposób powstało to cudo.

Ale nie jest to jedyny budynek na świecie z autostradą w środku. Bliska nas też się znajduje taki budynek. Autostrada w budynku ma 6 pasm i 600 metrów długości. A budynek jest w ... Berlinie
Dziś lub jutro zrobię wpis o tym budynku. A znam go osobiście bo w nim mieszkałem.



Budynek posiada podwójne rdzenie, o przekroju kołowym i szczególną ostrożność jest podejmowana przez zapewnienie otoczeniu struktury autostrady
ochrony budynku przed hałasem i drganiami. Ogólnie ekspresowych są budowy metra, a przechodząc przez budynek jest bardzo rzadko
okazji. Pochodzi z 1983 roku, kiedy przebudowa tym obszarze
postanowiwszy, pozwolenia na budowę zostały odrzucone, ponieważ autostrada była już
planowanych do budowy na tej ziemi. Posiadacze praw własności
nie chciał się poddać, a negocjacje z korporacji ekspresowa Kobe
około 5 lat do osiągnięcia obecnego rozwiązania ".
  • awatar krzyslav: pierwsze co mi przyszło do głowy to ów berliński budynek zbudowany jako tunel - cześć autostrady, w 88-mym i 89-tym co najmniej dwa razy dziennie go przemierzałem i coś mi się zdaje że będzie starszy od "japończyka"
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: owszem wybudowano go w 1980r.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @misrijja: pozory mylą. tam częściej jest cieplej niż w Polsce. chociaż to nie południe oczywiście.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

W ofercie japońskiego koncernu Onkyo pojawił się właśnie komputer przenośny z dwoma wyświetlaczami

Pomysł nie jest nowy, bo tak naprawdę to jest to
zmodyfikowana wersja netbooka zaprezentowanego jakiś czas temu przez firmę Kohjinsha - ale ludzie z Onkyo wprowadzili do projektu kilka drobnych, aczkolwiek godnych odnotowania zmian.


Pierwsza prezentacja nietypowego netbooka (wtedy jeszcze sygnowanego marką Kohjinsha) odbyła się na początku października. Wtedy dziennik.pl pisał o tym urządzeniu:

Co ciekawe, złożony komputer Dual Display PC będzie tylko nieznacznie większy od typowego netbooka - ekrany 10,1" będą umieszczone jeden za
drugim, więc złożony komputer będzie miał standardową szerokość i długość (będzie jednak nieco grubszy). Po rozłożeniu użytkownik będzie mógł wysunąć drugi wyświetlacz i umieścić go obok głównego.

Koncept nie był głupi, ale miał kilka wad - choćby taką, że oba wyświetlacze charakteryzowały się niewielką rozdzielczością (1024x600 punktów), zaś zastosowany w komputerze dysk mógł zmagazy-
nować maksymalnie 160 GB danych.
W modelu zaprezentowanym przez Onkyo - czyli DX - te wady usunięto - wyświetlacze co prawda wciąż mają zaledwie po 10,1"przekątnej,ale rozdzielczość
to 1366 x 768 pikseli. Pojawił się też bardziej pojemny dysk - 320 GB.

Reszta komponentów pozostała bez zmian - wciąż mamy tu procesor Intel Atom 1,6 GHz, układ graficzny ATI Radeon HD 3200, od 2 do 4 GB pamięci RAM oraz wszystkie standardowe netbookowe dodatki - 3 porty USB, WiFi, Bluetooth itp.
Urządzenie dostępne jest w dwóch wersjach - z Windows 7 lub Linuksem.
Najtańszą oferowaną przez Onkyo wersję można kupić za niespełna 970 USD.

Więcej informacji: Engadget.com.

Dodajmy, że komputer przenośny z dwoma wyświetla-
czami szykuje również amerykańska firma gScreen.

Daniel Cieślak
 

nortus
 

Dom-Autostrada znany Schlangenbader Strasset (powszechnie znany jako "wąż") jest osiedlem mieszkaniowym wybudowanym na trasie autostrady A104 w berlińskiej architekturze w latach 70tych, w dzielnicy Wilmersdorf, na skraju obszaru Rheingau.

Sytuacja mieszkaniowa w Berlinie zachodnim była tragiczna. Ludności przybywało a powierzchnia nie zwiększała się - ograniczała ją mur berliński. Mało tego w latach 60-tych wyburzono wiele domów pod budowę dróg i autostrad łączących dzielnice miasta.
W tej sytuacji pojawił się nowatorski projekt.

Nadbudowa autostrady A 104 ma długość 600 metrów na kierunku północ-południe, oczywiście, który jest analogiczny do drogi wygięta pod niewielkim kątem. Budowy całego projektu miała miejsce od 1976 do 1980 r. w imieniu DEGEWO.

W głównym budynku, bezpośrednio nad autostradą droga Schlangenbader osiągnęła łącznej długości 600 metrów i maksymalnej wysokości 46 metrów - 14 pięter,budowa schodkowa,zróżnicowana wysokościowo.

Budynek mieszkalny obejmuje 1064 jednostki mieszkalne, co czyni go jednym z największych kompleksów mieszkalnych.W sąsiadującym budynku znajduje się kolejne 694 mieszkań czyli w  ogólnej liczbie 1758 mieszkań.

Zrealizowano ponad 120 różnych odmian planów piętra. Każde mieszkanie jest inne. Powierzchnia mieszkań wynosi od 40 do 70 m2.
Mieszczą się tam 118 pokoi specjalnych dla zaspokojenia hobby mieszkańców,cztery apartamenty oraz dwunastu wspólnych obszarów, jak również ścieżek rowerowych i pokoje dla wózek. Platforma widokowa mieści się na 13 piętrze.

Pod drogą są dwa parkingi  z 760 miejscami parkingowych (606 w garażu, 154 otwartej przestrzeni).
W oddzielnym garażu zbudowano 437 dodatkowych miejsc parkingowych.

Kompleks posiada centralne pneumatyczne unieszkodliwiania odpadów , jest to szwedzki model, który jest dostarczany wraz z energią cieplną.

Projekt był kontrowersyjny zarówno w okresie, jak również po fakcie. Rządzący Burmistrz Berlina, Richard von Weizsacker powiedział:

"Gdy do diabła w mieście chce zrobić coś złego, to może nawet zbudować coś jak wąż".

Mieszkania wybudowano w ramach budownictwa społecznego.  W latach 1998 i 2000 zmodernizowano budynek kosztem ponad 6,6 milionów euro


Kompleks został zbudowany na drogach publicznych w 1980 r. i posiada maksymalnie 14 pięter. Są tam 1 215 apartamentów i 5 000 mieszkańców.

Tunel ma 600 metrów długości, oraz dodatkowo 100 po bokach. Tunel i dom nie są połączone. Dla bezpieczeństwa tunelu samochód otoczony jest drugim tunelem. Ściany są z grubego betonu do jednego metra. Mogą nawet  wytrzymać wybuch cysterny z paliwem.


Co ciekawe na początku prawo zamieszkiwania w tym budynku mieli ... wyłącznie Amerykanie.
W latach 90. pojawiły się małżeństwa mieszane z Niemcami, później mieszkali Niemcy w małżeństwa mieszanych z Turkami, potem Turcy i Polacy. Później nawet Niemcy się wyprowadzali.
W części budynku jest obecnie dom opieki dla ludzi starszych.

Każde mieszkanie jest indywidualne. Łazienki łączone są z sypialniami. Mimo, że metrach nie jest taki mały (od 40 m2) to jednak mieszkania wydają się jakieś malutkie. Wiem, bo tam mieszkałem niedługo.
Te kwadraciki widoczne na zdjęciach to są tarasy, jakie mają takie mini-ogródki mieszkania w części niższej.
Z jednej strony jest to całkiem fajne, ale sąsiad może ci napluć na głowę :D

Budynek jest ciekawostką Berlina, chociaż chyba mało znaną. Nawet wielu berlińczyków nie wie o nim.
I trzeba przyznać, że na początku to trochę dziwne wrażenie gdy jedziesz samochodem i wiesz, że wjeżdżasz w budynek.
Musze dodać, że będą w piwnicy, droga jest w piwnicy, nic nie słychać że pod nogami mkną samochody z prędkością 100 km/h.



budynek plan (1).jpg
  • awatar krzyslav: Pięknie opisałeś ten budynek-wąż ale zostawiłeś furtkę żeby było się czego przyczepić ;) 100km/h to tam raczej nie jeżdżą - wolno 80 a wylot od strony steglitz czesto był pilnowany przez chlopcow radarowców. Za to kawałek dalej w miejscu gdzie (aż musialem sprawdzic na mapie) 104-ka zmienia sie w schildhornstrasse po czym wspina na joachim tiburtius brucke by skrzyzowac sie z schlosstrasse jest kolejna ciekawa berlinska budowla. Maczuga albo Dom na Kurzej Łapce. Masz coś na ten temat?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @krzyslav: nie, nie słyszałem o Kurzej Łapce. 80 km/h to może Niemcy jeżdżą. Pamiętam, że przejeżdżaliśmy tymi autostradami z domu do domu ze wskazówką 120 na liczniku :D ale to było kilka lat temu. Poszukam o tym domku
  • awatar krzyslav: mam - ani to maczuga, ani dom na kurzej lapce, to "bierpinsel" ;-D - knajpa tak ambitnej architekturze, komentarza nie daje się zilustrować - wklejam u siebie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Wojna o radnego ateistę. "Niewierzący nie może być urzędnikiem"

Cecil Bothwell, pierwszy niewierzący radny w historii stanu Karoliny Południowej, może stracić swoje stanowisko. W - prawdopodobnie niezgodnej z
prawodawstwem federalnym - konstytucji stanu istnieje bowiem zapis, że urzędnik publiczny obowiązkowo musi wyznawać wiarę w Boga.

-Nie mówię,że Bothwell nie jest dobrym człowiekiem
ale jest ateistą, więc nie jest zdolny do pełnienia funkcji publicznej według konstytucji
stanowej -mówi jeden z przeciwników niewierzącego radnego H.K. Edgerton, były przewodniczący Krajowego Stowarzyszenia Postępu Ludzi Kolorowych
(NAACP),cytowany przez citizen-times.com, lokalny portal w Asheville, którego sprawa dotyczy.

W artykule konstytucji stanu Karolina Południowa jest napisane czarno na białym, w fragmencie wymieniającym cechy dyskredytujące urzędnika
publicznego, "(sprawować urzędu nie może - przyp. red.)osoba podważająca istnienie Boga Wszechmogącego".


Bothwell był już obiektem bardzo rozbudowanej antykampanii, gdy ubiegał się o urząd radnego Asheville. Atakowano go nie tylko za jego ateizm, ale i za książkę jego autorstwa "Książę Wojny", w której krytykował ewangelików za, jak pisał, próbę wprowadzenia państwa teokratycznego w USA.

Teraz krytyka poszła dalej: jego przeciwnicy argumentują, że jako osoba otwarcie deklarująca niewiarę, nie ma prawa piastować urzędu. Afera
wybuchła, gdy Asheville powiedział lokalnej gazecie "Citizen-Times", że wierzy w "Złotą Regułę", ale nie w jej osobowość, jakąkolwiek boskość.



Na razie to tylko w zakłamanej Ameryce. Ale niedługo może i u nas niektórzy będą chcieli wprowadzić takie przepisy.
  • awatar Singl: Dobrze, że to za oceanem. I mam nadzieję, że tam to zostanie i nie rozprzestrzeni się.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Bezpośrednią przyczyną śmierci blisko połowy amerykańskich żołnierzy jest w ostatnich latach utrata krwi w wyniku ran odniesionych w boju. Teraz, gdy do Afganistanu ma trafić kolejne 30 tys. żołnierzy, Pentagonowi bardzo zależy
na wprowadzeniu do powszechnego użytku kilku innowacji medycznych, które mogą przyczynić się do ratowania życia.

Najnowszy pomysł Departamentu Obrony to...
świnie - zombie. Przynajmniej na początku - bo później w zombie mają być zmieniani żołnierze...

Agencja Darpa już przyznała Texas A&M Institute for Preclinical Studies (TIPS) wart 9,9 mln USD kontrakt na przedkliniczne badania, których efektem ma być opracowanie metody wydłużenia tzw. złotej fazy - czyli czasu, w którym osoba, która utraciła znaczną ilość krwi, ma szansę przeżyć. Obecnie szanse na przeżycie czasu dłuższego niż godzina zwykle są minimalne - mimo iż 60 minut i tak uważane jest zwykle za "szybką ewakuację" w warunkach bojowych (w tym czasie następują trzy etapy - przetransportowanie rannego z pola walki, triaż, dostarczenie na salę operacyjną).

Nowe badania instytutu mają opierać się na poprzednich pracach badawczych sponsorowanych przez DARPA. Chodzi tu np. o projekt naukowców ze Stanford University, którzy zastanawiali się, czy ludzie mogliby kiedyś posiąść zdolność hibernacji
czyli snu zimowego, w który zapada wiele zwierząt (do wprowadzenia w ten stan mógłby posłużyć pewien enzym trzustki, który występuje zarówno u ludzi, jak i u niektórych zwierząt).


Autorzy innego badania - prowadzonego pod kierownictwem dra Marka Rotha z Fred Hutchinson Cancer Research Center-sprawdzali eksperymentując na nicieniach i szczurach, czy siarkowodór nie mógłby zatrzymać wchłaniania tlenu przez organizm
Dzięki temu możliwe miało być tymczasowe zatrzymanie pracy organizmu rannego (i tym samym - ograniczenie krwawienia z ran). Dr Roth zdołał w ten sposób utrzymać przy życiu szczury, z których organizmów usunięto nawet 60% krwi...

Kolejnym etapem ma być powtórzenie tego ekspery-
mentu na świniach, których układ krwionośny jest dość podobny do ludzkiego. Naukowcy z TIPS - Theresa Fossum i Matthew Miller - sądzą, że na podstawie wyników tych badań będą w stanie ocenić, czy ta metoda może sprawdzić się również u ludzi.
Do testów wykorzystane zostaną znieczulone świnie - lekarze zamierzają sprawdzić na nich najróż-niejsze preparaty, dzięki którym zwierzęta zostaną wprowadzone w stan "tak bliski śmierci, jak to możliwe".

W projekt zaangażowanych jest 15 osób - naukowcy spodziewają się, że za 18 miesięcy będą w stanie przedstawić zadowalające wyniki. "Darpa chce to na wczoraj - oni naprawdę potrzebuję tego natychmiast" - powiedział nam dr Miller. Gdy tylko zespół badawczy stworzy odpowiedni "eliksir", przeprowadzone zostaną niezbędne testy kliniczne.Jeśli potwierdzą one, że preparat jest bezpieczny dla ludzi, pierwsze próbki powinny szybko trafić na front.

Dr Fossum twierdzi, że każdy żołnierz powinien mieć przy sobie jedną strzykawkę z takim preparatem, zaś sanitariusze - po kilka. Jedna dawka leku powinna zminimalizować potrzeby metaboliczne, poprzez tymczasowe "wyłączenie"
serca i mózgu. Po opatrzeniu ran żołnierza będzie można "ożywić".

Oczywiście, po szczurach, świniach i żołnierzach przyjdzie czas na cywilów.
Autorzy projektu widzą dziesiątki zastosowań - np.konserwowanie ciała dawcy przed transplantacją organów czy "zawieszanie" organizmu podczas groźnych urazów (np. zawału). "Dziś wszyscy mówią o wojskowych zastosowaniach tej technologii.
Ale moim zdaniem to dużo większa sprawa" - podsumowuje dr Miller.


I tak powstaną super żołnierze, jak obecnie możemy
obejrzeć na różnych filmach, niby SF.
  • awatar Amy Blue Rose: Czyli wygląda na to,że wizje z horrorów o zombie staną się rzeczywistością(oj już zacznijmy się bać).
  • awatar Nortus & Potworna spółka: wszystko co wymyślają pisarze, np. Vernea, się sprawdza i w zasadzie powstało.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Sukcesem zakończył się pierwszy próbny lot wojskowego samolotu transportowego Airbus A400M.

Maszyna,która zastąpi amerykańskiego Herculesa,
po prawie czterech godzinach lotu wylądowała dziś w Sewilli -poinformowała agencja AFP.

Samolot wylądował o godz. 14.02 na lądowisku Airbusa w Sewilli,skąd wystartował o godz. 10.16. Lądowanie masywnej, szarej maszyny obserwowało
kilkuset dziennikarzy, wojskowych, pracowników Airbusa i polityków, a także sam król Hiszpanii Juan Karol.

Lot z półtorarocznym opóźnieniem

W pierwszym locie, do którego doszło z blisko półtorarocznym opóźnieniem w stosunku do pierwotnego terminarza,uczestniczyła sześciooso-
bowa załoga: brytyjski pilot oblatywacz, drugi hiszpański pilot oblatywacz i czterech francuskich inżynierów.

W maszynie znajdowało się podczas lotu próbnego 15 ton sprzętu. Pracę samolotu monitorowały w czasie rzeczywistym zespoły inżynierskie w Sewilli i Tuluzie. Zespół miał w trakcie lotu m.in. sprawdzić pracę silników i dokonać
oceny systemów pokładowych.

Siedem państw budowało samolot

Samolot został wyprodukowany na zamówienie siedmiu państw NATO (Belgii,Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Luksemburga, Hiszpanii i Turcji), by uczestniczyć w operacjach bojowych w strefach konfliktów, np. w Afganistanie, oraz w humanitarnych operacjach ratunkowych.

Koszty wyprodukowania 180 maszyn szacowano na 20 mld euro, ale według mediów niemieckich i francuskich mogą one zostać przekroczone nawet o 5 mld euro,co zmusiło Airbusa do negocjacji z nabywcami na marginesie lotu inauguracyjnego.


11 tysięcy koni mechanicznych

A400M to samolot wyposażony w cztery turbośmigła o mocy 11tys. koni mechanicznych-najpotężniejsze, jakie kiedykolwiek powstały poza Rosją.

Jego wyprodukowanie okazało się dużo bardziej skomplikowane, niż przewidywano, w związku z czym pierwsze maszyny zostaną dostarczone nabywcom
nie wcześniej niż pod koniec 2012 roku, czyli z co najmniej trzyletnim opóźnieniem.

Nowa maszyna ma zastąpić wysłużony samolot C-130 Hercules amerykańskiej firmy Lockheed Martin oraz wycofany z użytku C-160 Transall konsorcjum
francusko-niemieckiego. Airbus A400M ma niemal dwukrotnie większą od nich ładowność i zasięg 6400 km.
  • awatar krzyslav: może jakby nie wyważali wielu już otwartych drzwi i zaproponowali współprace biurom antonowa lub iliuszyna tańszy samolot dawno by juz latał ;-)
Pokaż wszystkie (1) ›