Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 9 listopada 2009

Liczba wpisów: 10

nortus
 

Zimno, i szaro
nieprzyjemnie.
Tylko kot cieszy
człowieka od rana.

Jesienne róże
przypominają o końcu
sezonu piękna i ciepła
nastaje czas mroczny
i zimny


Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Wczoraj wieczorem w tle leciało sobie TVPiSS i coś tam pieprzyli.
Oczywiście program gadających głów. Dyskutowali zawzięcie o zdrajcach, szpiegach, ubekach, donosicielach i wszystkich innych zarazach.
Wiele dyskusji było o liście Wildsteina ze zdrajcami narodu.
I nagle słyszę, że zdrajcą i ubekiem był również Adam Mickiewicz i że wszystkie jego dzieła należy zniszczyć, podobnie jak dzieła wszystkich tych to zdradzali i chwalili towarzyszy.
Ręce opadają, to już nawet Mickiewicz jest zdrajcą i ubekiem.

Czyli rozumiem, że teraz będą niszczyć wszystko co powstało w latach 1944 - 1990.
Pozostanie nam jako literatura jedynie praca doktorska Jarka i Lecha.
Wszystko pozostałe trzeba zniszczyć, spalić, zburzyć i utopić?


A panowie dogadali się wreszcie o podziale łupów w TVPiSS:
PIS bierze Jedynkę a SLD -Dwójkę.




Eksperci ostrzegają

TVP 1 wielu widzów jednak tymi ruchami nie zyskała.
Program Wildsteina ogląda w tym sezonie średnio 573 tys. widzów (dane AGB Nielsen Media Reseach). Niewiele większą widownię przyciągał Jan Pospieszalski– ogląda go średnio 866 tys. widzów.

Pierwszy zarobił niecałe 800 tys. złotych z reklam, drugi około 2,5 mln (dane cennikowe, bez rabatów).

Dla porównania, program Lisa, ale w lepszym paśmie, ogląda średnio 2,7 mln widzów. Program zarobił od września ponad 4 mln zł.

Zdaniem Bierzyńskiego decyzje, które nie są podejmowane pod kątem biznesowym,ale światopoglą-dowym, "doprowadzą do dalszej degrengolady w TVP”.

Wnioski sami wyciągnijcie.
 

nortus
 

Sąd w Wołominie nie aresztował jednego z najlep-
szych złodziei samochodowych-Rafała R. ps. Zając.

Powód? - Złodziej otworzył warsztat samochodowy i dostał dofinansowanie z Unii Europejskiej - informuje serwis tvp.info.

"Zając" to numer 2 w półświatku polskich złodziei samochodów. Specjalizuje się w kradzieżach japońskich aut. - Wpadł pod koniec ubiegłego tygodnia, kiedy przyjechał do "dziupli", aby odebrać części z mitsubishi lancera, którego ukradł kilkadziesiąt godzin wcześniej. Na miejscu czekali już na niego policjanci wydziału przestępczości samochodowej stołecznej policji -
przypomina serwis tvp.info.

Rafał R.po zatrzymaniu usłyszał zarzuty kradzieży samochodu i paserstwa.Właściciel dziupli przyznał,
że wcześniej mężczyzna wstawił na jego posesję
cztery pojazdy. Wydawało się, że nie będzie problemu z aresztowaniem "Zająca", przeciwko któremu trwa już sześć innych śledztw, w tym dwa
dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. A jednak. Sąd w Wołominie uznał, że dowody zebrane przez funkcjonariuszy są bardzo mocne i wskazują na popełnienie przestępstwa przez złodzieja, ale :

- Sąd uznał, że nie ma potrzeby na zastosowanie żadnego środka zapobiegawczego, ponieważ policja dysponuje bardzo rozległym materiałem dowodowym. W uzasadnieniu sąd dodał też, że Rafał R. dostał dofinansowanie z Unii Europejskiej i rozpoczął działalność gospodarczą - otworzył warsztat, w
którym naprawiane są japońskie auta.

Tyle tylko, że on specjalizuje się w kradzieży właśnie "japończyków" - irytuje się w rozmowie z tvp.info oficer policji.

Sąd puścił Rafała R. wolno.


Coś takiego tylko w Polsce jest możliwe.
  • awatar gość: Jak to "nie pójdzie siedzieć"? Oczywiście, że pójdzie siedzieć, ale dopero po tym, kiedy sąd go skaże prawomocnym wyrokiem. Sąd zrezygnował z zastosowania środka zapobiegawczego jakim jest areszt, bo wina złodzieja jest oczywista. Fakt, tragedia, że sąd posłużył się argumentem dostania dotacji z Unii, nie znaczy to jednak, że złodziej nie zostanie ukarany. Niepotrzebne ekscytowanie się moim zdaniem.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gość: pójdzie, nie pójdzie to się okaże. A myślisz, że ilu świadków będzie teraz zeznawać przeciwko niemu? Zgadza się, że tytuł jest na wyrost, ale to złodziejstwo na taką skalę jest że nie można odpuścić i zostawiać na wolności. Dowody materialne bez zeznań są w Polsce mało skuteczne.
  • awatar gość: W tych dywagacjach zarówno sąd w swej przenikliwości (wątpliwej zresztą) jak i część forumowiczów zapomina o jednym. U nas czyli w Polsce sprawy karne toczą się kilka lat zanim zapadnie wyrok. Nieizolowanie takiego złodzieja, który co najmniej raz na dwa dni kradnie samochód, to kwalifikuje się na pomocnictwo w popełnianiu przestępstwa. Przy założeniu, że wyrok w innych sprawach zapadnie skazujący ale np. za 2 lata, to daje nam około 300 samochodów skradzionych tylko przez tego jednego złodzieja. A Nr 2 na liście policyjnej nie wziął się z liczby kradzionych samochodów tylko z trudności w jego złapaniu i doprowadzeniu przed oblicze Temidy.... No ale może jak Temidzie by ktoś podpieprzył Toyotę za 100tys. zł to i wyroki ferowałaby sprawiedliwsze.... Nie pierwszy raz to Sądy pokazują, że izolacja złodzieja na etapie postępowania przygotowawczego przerasta ich ograniczone umysły. Dlatego ekscytacja jest moim zdaniem jak najbardziej na miejscu.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

nazwa zdjęcia mówi co ono przedstawia.
Z Archiwum prasy DDR.

Dzisiaj te zdjęcia wyglądają komicznie,
te stroje,
fryzury,
wyposażenie wnętrz.

Tak kiedyś było,
i to niedawno jeszcze.

A pamiętajmy, że dla nas,
DDR -czyli nasze NRD,
to była Ameryka.
W ramach Demokracji Ludowej
to był prawie Zachód...


ddr1 wzrocowe mieszkanko.jpg
  • awatar badyl.: Chyba sobie tak urządzę nowe mieszkanie.
  • awatar panmuchomor: Ostatnie zdjęcie wręcz krzyczy występnym homoerotyzmem :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @badyl jest kobietą: a Twój chłopak będzie miał taką fajną fryzurkę :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 


"Niosąc ją czule niczym kochankę do łóżka, ruszył w stronę drzwi prowadzących do sąsiedniej sali. Już na progu Bernadett otworzyła lekko swoje piękne niebieskie oczy.

Z ciągle zamglonego spojrzenia skierowanego na
premiera przebijało jej ogromne zaufanie do tego dżentelmena."


Jak myślisz, czego dotyczy ten fragment:

1.opowiadanie pornograficzne
2.wiadomości z wydarzenia politycznego
3.wiadomości szkole

Odpowiedź w komentarzu.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: tak premier Węgier ratował swoją rzeczniczkę prasową , która zasłabła w czasie konferencji - opisywał Fakt w dniu 03.02.2009
  • awatar Good Girl: haha no litości...ładnie ktoś popłynął:P
  • awatar Z Życia Zapomnianej Przez Boga Frajerki: Jak z taniego Harlequin'a :D Tandeta :) A w sumie jedno i drugie mozna kupić za grosze w każdym kiosku :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Według renomowanego badacza historii muru berlińskiego dr. Hansa-Hermanna Hertle plan komunistycznych władz Niemieckiej Republiki Demokratycznej mógł wyglądać tak:

otwieramy granicę z Republiką Federalną Niemiec i pozwalamy ludziom wyjeżdżać. Z miejsca cichną protesty opozycji, a rządząca krajem partia komunistyczna SED odzyskuje oddech i kontrolę nad krajem.

By plan zrealizować, potrzebna była konferencja prasowa i dziennikarz, który w odpowiednim momencie zada odpowiednie pytanie.
---
Widać oglądał TVP i Radio Maryja i doszedł do słusznych wniosków: komuna obaliła się sama.


Wiele osób w prasie dziwi się dlaczego w Berlinie
nie ma prezydenta Kaczyńskiego.
To oczywiste, jest tam Prezydent Wałęsa a wraz z nim nie może pokazać się prezydent Kaczyński bo w Niemczech produkuje się kartofle masowo i więcej nie potrzebują.

(zwrócił ktoś uwagę na pisownię słowa prezydent? I wyciągnął jakieś wnioski? )  :d
 

nortus
 
Rewelacyjna animacja pokazująca jak działał mur berliński i granica międzyniemiecka.
Wersja językowa: polska


www.dw-world.de/(…)_type_video_struct_11395_content…


wersja angielska:




Polecam jej obejrzenie (szkoda, że nie można jej zapisać dla potomnych).
  • awatar Yoana...: Animacja naprawdę ciekawa... :) Pozwoliłam sobie porwać ją od Ciebie i podrzucić znajomym... godna obejrzenia :) Pozdrawiam :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Yoana...: proszę bardzo ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Pirat drogowy złapany przez policjantów z Wysokiego Mazowieckiego zablokował przenośny alkotest.

Dopiero na komendzie udało się zmierzyć mu poziom
alkoholu w wydychanym powietrzu. Miał 4,4 promila.

Ktoś zaniepokojony wyczynami na drodze kierowcy BMW zadzwonił na policję.
Pirat nie zatrzymał się na wezwanie policjantów. Wręcz przeciwnie. Wcisnął gaz, ale daleko nie zajechał. Po 200 metrach na prostej wpadł w poślizg i zatrzymał się na płocie.

Okazało się, że 28- letni kierowca nie ma prawa jazdy. Gdy pirat dmuchnął w alkotest, urządzenie pokazało 4,2 promila i zablokowało się. Mężczyznę
przetransportowano na komendę. Tam dmuchnął w odporniejszy alkomat. Miał 4,4 promila.



Szerokiej drogi ...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Wiadereczka pełne alkoholu, uprowadzone grupy ludzi i emeryci pod wpływem marihuany - co jeszcze może się wydarzyć podczas wakacyjnej wycieczki zagranicznej? O urlopowych zwyczajach Polaków opowiada pilot wycieczek i podróżnik*

Po czym można rozpoznać Polaków za granicą?

Trzeba przyznać, że jesteśmy bardzo specyficzni. Oprócz takich cech wyglądu jak słowiańskie rysy twarzy,kolor skóry i ubiór (np.plecaki Alpinusa),
wyróżniamy się także charakterem. Zapamiętują nas szczególnie po tym, że lubimy sobie wypić. Wchodzę np. do baru w jakimś kraju, mówię, że jestem Polakiem i od razu słyszę "Ooo! Polacy jak byli u nas rok temu, to cały zapas alkoholu wypili!".
Oczywiście jest to bardzo pozytywna reakcja,
nieważne jak ci Polacy się wtedy zachowywali, ważne, że dali dużo zarobić.
Jesteśmy cholernie znani z tego, że lubimy sobie wypić i to chyba na całym świecie. Jak wiadomo, przy alkoholu najlepiej nawiązuje się znajomości,
dlatego też szybko się dogadujemy za granicą. Gorzej, kiedy jesteśmy w krajach muzułmańskich, gdzie alkoholu raczej się nie pija. Kiedyś byłem z wycieczką - najpierw dwa tygodnie w Iranie, a potem jeszcze tydzień w Pakistanie, gdzie alkohol jest zabroniony.Tam Polacy cierpieli niesamowicie
(śmiech). Dopiero na granicy z Indiami było wstrętne, ciepłe piwo. Każdy jednak miał taki głód alkoholowy, że bez oporów to pił. No i opróżniliśmy cały zapas alkoholu w tym miejscu (śmiech).

Miał pan kiedyś grupę, która szczególnie lubiła urozmaicać sobie wakacje alkoholem?

Pojechałem kiedyś z wycieczką autokarem do Jordanii. Kiedy jechaliśmy przez Europę, po drodze zatrzymaliśmy się obok sklepu monopolowego i wykupiliśmy z niego dosłownie wszystko, cały alkohol.Właściciel sklepu dał mi nawet w prezen-
cie kilka dodatkowych butelek whisky. Myślałem, że taki zapas spokojnie wystarczy do końca wyjazdu. Okazało się jednak, że już po trzech
dniach wszystko się skończyło i musieliśmy znowu wracać do sklepu. Gdy tylko właściciel nas zobaczył, ucieszył się niesamowicie i szybko przygotował nowe siatki z alkoholem.


A nie zdarzało się, żeby tacy pijani Polacy ginęli panu podczas wycieczki?

Raczej nie, zazwyczaj trzymamy się razem. Ale najlepszym miejscem dla zwolenników alkoholu jest taka miejscowość w Laosie, gdzie sprzedawany jest
bardzo tani alkohol, np. butelka whisky kosztuje jednego dolara. Podróżnik może tam sobie kupić całe wiaderko alkoholu (whisky z colą i napojem
energetycznym) i sobie z tym wiadereczkiem chodzić po okolicy sącząc swój napój. Najlepsze jest jednak to, że właściciele lokalu za swój obowiązek uznają, żeby każdy klient bezpiecznie i zdrowo wrócił do domu. Tak więc jak się taki Polak upije nawet do nieprzytomności, to właściciel zawsze bezpiecznie odprowadzi go do pokoju. Trzeba przyznać, że dla naszych rodaków
jest to raj na ziemi.

A jakieś inne używki? Czy Polacy również z nich korzystają?

Polacy, szczególnie ci młodsi,lubią sobie zapalić trawkę czy opium, a czasem nawet i babci z dziadkiem się to zdarza. Dla tych starszych często jest to pierwszy raz w życiu.

A taka babcia czy dziadek pod wpływem marihuany lub innego narkotyku nie sprawia kłopotów?

Oj bywa, że jest naprawdę śmiesznie! Kiedyś byliśmy w Kambodży, w miejscu gdzie jest szereg knajp, tzw. Happy Pizza. Kiedy byliśmy w środku,
zapytaliśmy o co chodzi z ta pizzą, ale kelnerka tylko się uśmiechnęła i powiedziała, że będziemy potem "happy". No i jak się okazało byliśmy potem
bardzo happy, bo w środku były grzybki halucynogenne! Także cała grupa dziwnie się potem zachowywała, wyprawa do toalety oddalonej o trzy metry trwała tyle, co przejście 300 metrów przez dżunglę! Było naprawdę ciekawie, tym bardziej, że większość grupy to były osoby starsze. Nie wiem, czy taka wnuczka lub wnuczek mogliby się spodziewać, że ich dziadkowie na wycieczce
jedli grzybki halucynogenne i mieli takie jazdy (śmiech).

Czy to prawda, że piloci mają duże powodzenie u kobiet, które uczestniczą w ich wycieczkach?

(Śmiech) Jest to dosyć płytkie podejście, ale chyba coś w tym jest. Są kobiety, które patrzą na takiego przewodnika, jak na Indianę Jonesa i
imponuje im, że taki ktoś zna różne miejsca i zakamarki.

A miał pan sytuacje, kiedy kobiety były wyjątkowo natrętne?

Głupio mi o tym mówić, ale tak, miałem takie sytuacje.

A do jakiego stopnia takie kobiety były w stanie się posunąć?

Do takiego, do jakiego można najdalej się posunąć (śmiech). Miałem np. taką sytuację, że pani w wieku około 50 lat, chyba wypiła trochę za dużo drinków i z recepcji w jakiś sposób wzięła kluczyk do mojego pokoju. Wracam się położyć, a tam świece, kadzidełka, romantyczna atmosfera i ta pani, że tak powiem, gotowa na mnie.

I co pan zrobił?

No cóż, może i byłbym mile zaskoczony, ale ta pani miała 50 lat, a ja mam 30, więc to trochę nie do końca mój gust (śmiech). Tak więc wolałem spać sam.


A czy zdarzają się panu inn nieprzewidziane sytuacje?

Tak,bywają sytuacje nieprzewidziane nawet podczas tych, które są zaplanowane w całości. Np. w Nepalu są tzw. porwania Maoistów.W górach grasują szajki, które porywają turystów i jest to uważane za atrakcję.
Wygląda to tak, że maoiści porywają nas i prowadzą do swojej chatki, gdzie przechodzimy szkolenie o tym, kim są i o co walczą. Potem nas karmią, przenocują i następnego dnia wystawiają rachunek na 20 dolarów na wsparcie dla partii maoistycznej. To jest taki okup, który musimy zapłacić i oni nam wydają kwitek pamiątkowy. Jest to bardzo ciekawą i przyjemną atrakcją.
Natomiast chyba rok, czy dwa lata temu została porwana para Polaków w Nepalu (oczywiście w identyczny sposób) i zrobiła się z tego afera w polskich mediach. Mimo, że wszystko przebiegało tak, jak zwykle, to telewizje zrobiły taki szum, jakby było to prawdziwe porwanie. A to przecież przyjemna i w żadnym wypadku drastyczna przygoda, o której wiedzą chyba wszyscy turyści
tam przyjeżdżający.

Lubi pan podróżować z Polakami?

Polacy, tak jak każda inna nacja, mają swoje wady i zalety podczas podróży.
Jesteśmy jednak coraz bardziej ciekawi świata i chcemy jeździć nie tylko do krajów, gdzie będziemy spędzać wakacje leżąc na plaży, ale coraz częściej chcemy odkrywać nieznane miejsca, zwiedzać kraje trudne,gdzie ani warunki hotelowe
ani żywieniowe nie są na najwyższym poziomie, gdzie musimy się nachodzić i namęczyć, żeby zobaczyć coś niesamowitego i oryginalnego. I to
jest fajne.

*Dominik Padalis-rocznik 80',ukończył zarządzanie i marketing na Uniwersytecie Jagiellońskim. Odbył staż w Chicago Institute Of Neurosurgery And Neurosearch. Sporą część życia spędził mieszkając w Londynie, Chicago, Waszyngtonie, Belfaście, a także w podróży, najczęściej do Azji. Pilot i
organizator wyjazdów trampingowych. Absolutny pasjonat podróży, odwiedził blisko 60 państw. Fascynuje się głównie Azją, Bliskim Wschodem, krajami muzułmańskimi. Na www.padalis.blox.pl zaglądnąć można do bloga z jego podróży lądem do Indii, wraz z jednymi z ostatnich zdjęć Arge Bam, na kilka dni przed trzęsieniem ziemi... Pilotował pierwszą w Polsce,zorganizowaną grupę do Mołdawii
Publikuje artykuły o charakterze turystycznym.
(Rozmawiała Milena Bryła)
  • awatar pstryk: fajny artykuł :) trochę za dużo o tym piciu :d no ale...
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @pstryk: ale jak mówić o Polaku na wczasach bez wódeczki i piwka :d Znajomy, co zwiedzał Ukrainę, mówił że prawie na każdym rogu pił piwo ukraińskie bo tanie (chyba 60 ge wychodzi w przeliczeniu) więc chlał. a wieczorem wino Kagor - fakt, że dobre ( u nas nie ma ukraińskiego w sprzedaży, jest tylko rumuńskie i bułgarskie ale to nie to samo) bo w przeliczeniu tanie. I to podstawowy argument.
  • awatar Anette: Pizeeria Happy Pizza mnie powaliła :d :d
Pokaż wszystkie (5) ›