Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 3 listopada 2009

Liczba wpisów: 11

nortus
 

Zimnica jak cholera, że też kotu nie zimno na balkonie - od rana prosił się żeby go tam wypuścić
ale oczywiście nie zamykać okna - bo za chwilę musi wrócić na inspekcję domową.
  • awatar cosmo7: Dobry :*
  • awatar badyl.: Dzień dobry kochanie. :* Mrau.
  • awatar Niewypowiedziane myś: Dzień doberek :*
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

Kryzys zwiększył liczbę przestępstw


Zaczyna się od wyniesienia firmowego papieru do drukarki. Potem firmowe vouchery na taksówki wykorzystuje się do prywatnych podróży, a z samochodów należących do przedsiębiorstwa przelewa się benzynę do prywatnego.

Co siódma polska firma straciła w ostatnim roku powyżej 200 tysięcy zł przez oszustwa pracowników.


Skończyć może się jak w Szczecinie, gdzie pracownicy Kauflandu ukradli ze sklepu towar o wartości 700 tys. zł. Według najnowszego badania firmy doradczej Euler Hermes aż 9 na 10 polskich firm jest okradanych przez pracowników.

30 października olsztyńscy policjanci zatrzymali 31-letniego Piotra O. Mężczyzna ukradł firmowy towar o wartości ponad 6 tysięcy złotych. 17
października policjanci ze Zgorzelca aresztowali sprzedawczynię z sklepu Żabka: 26-letnia kobieta okradła swojego pracodawcę ze 1053 zdrapek losowych o wartości prawie 2 tys.zł. 10 paździer-
nika po kilku dniach śledztwa policja z Piekar Śląskich znalazła winnego ogromnych strat w tamtejszej firmie informatycznej. Okazało się, że jeden z zatrudnionych w niej informatyków nie tylko wyniósł warte blisko 3 mln zł informacje dotyczące produkcji, ale jeszcze zatrudnił się u konkurencji.

To tylko kilka przypadków pracowniczych kradzieży z ostatnich dni. Jak Polska długa i szeroka pracownicy okradają swoje firmy, a kryzys gospodarczy jeszcze zwiększył liczbę takich przestępstw. Według przygotowywanego przez
firmę konsultingową Euler Hermes raportu do strat przyznaje się aż 92% ankietowanych przedsiębiorców
Tymczasem w podobnym badaniu przeprowadzonym
jesienią ubiegłego roku poszkodowana była zaledwie połowa firm.

Poszukiwanie winnego

"Pracownicy okradający firmę to ogromny, wstydliwy
problem"- opowiada szef kadr w jednej z najwięk-
szych polskich firm doradczych, który nie zgodził się podać swojego nazwiska. "Ostatnio musieliśmy o 1500 złotych zmniejszyć pensje kilku naszych kierowców. Ci w ramach zemsty zaczęli odlewać benzynę z firmowych aut. Sprawa oczywiście się wydała i pożegnaliśmy się z tymi pracownikami. Nie zgłosiliśmy sprawy na policję tylko dlatego, że zaszkodziłoby to wizerunkowi naszej firmy. Bo przecież to my zatrudniliśmy na tyle złych pracowników, że wpadli na pomysł oszustwa" - mówi.

Kradzieże w polskich przedsiębiorstwach to codzienność, choć trudna do odkrycia. Kierownicy w jednej z firm papierniczych spostrzegli,że dzieje się coś złego dopiero po kolejnym przegra-
nym przetargu.Co ciekawe, konkursy przegrywali zawsze z tym samym konkurentem. Zaś różnica w cenie, którą proponowano klientowi, była zawsze niewielka.Kierownictwo firmy zaczęło podejrzewać,
że konkurencja musi mieć w ich firmie kreta, który przekazuje ceny ofert przetargowych. Wynajęli więc informatyków śledczych, by wytropić
nielojalnego pracownika. Udało się to dzięki fragmentom stron internetowych,jakie pozostały na dysku twardym komputera jednego z pracowników.

"Działał bardzo sprytnie. Był zapalonym graczem gry sieciowej Ogame.Ale z pozoru niewinne kontakty
z innymi graczami służyły mu do przekazywania
ważnych dla firmy danych" - opowiada Zbigniew Engiel z Mediarecovery, firmy zajmującej się informatyką śledczą.On sam pamięta też przypadek, gdy w jednej z firm ktoś wykradł całą bazę klientów i przekazał ją konkurencji.
Przeczesując komputery, informatycy zorientowali się, że baza danych została zgrana na CD. Udało im się też ustalić, z czyjego komputera. Pracownika zwolniono. "Takich przypadków jest coraz więcej,a kradzież przestała się już kojarzyć z wynoszeniem sprzętu. Ale najgorzej jest, gdy dochodzi do kradzieży wiedzy czy poufnych danych. Wtedy straty mogą iść w miliony" -mówi kierownik biura ubezpieczeń ryzyka sprzeniewierzeń z Euler Hermes.

Pracodawcy się bronią

Aby nie dopuścić do takich sytuacji, pracodawcy próbują się zabezpieczać.
Jak wynika z danych przytaczanych przez rzecznika praw obywatelskich,już dwie trzecie polskich firm decyduje się w taki czy inny sposób kontrolować
swoich pracowników. A wraz z postępem techniki ta inwigilacja jest coraz bardziej dogłębna. Normą jest więc już sprawdzanie mejli, korespondencji
listownej, instalowanie kamer, blokowanie prywatnej poczty i serwisów społecznościowych. Zdarza się również montowanie nadajnika GPS w telefonie pracownika czy w samochodzie służbowym. Firmy stosują także programy komputerowe, dzięki którym wiedzą nie tylko, na jakie strony wchodzi
pracownik, ale też ile danych ściągał. Mogą również prześledzić każdy jego krok w internecie. Oko Szefa, PC Szpieg - to niektóre z różnych programów komputerowych, dzięki którym można zyskać informacje o swoich pracownikach: z kim
rozmawiali na czacie i co pisali na Gadu-Gadu.

Nielegalne formy inwigilacji pracowników

Nie każdy rodzaj inwigilacji pracownika jest legalny.Przedsiębiorcy, którzy chcą np.kontrolować
pocztę elektroniczną pracownika, śledzić za pomocą oprogramowania jego pracę na komputerze lub stosować monitoring pomieszczeń,w których on przebywa,powinni najpierw poinformować podwładnego
o zastosowaniu konkretnej formy kontroli.Muszą także ustalić reguły jej działania. Jeśli tego nie zrobią, pracownik może przed sądem dochodzić
roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych lub zwrócić się ze skargą do generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO).

Pracownik,którego dobro osobiste zostało naruszone
może m.in. żądać od pracodawcy zadośćuczynienia. Rozmiar szkody,jaką poniósł z powodu inwigilacji
musi ustalić sąd. Na przykład jeżeli kontrolowana jest poczta elektroniczna, sąd musi wziąć pod uwagę dwie sprzeczne ze sobą zasady:ochronę tajemnicy korespondencji oraz właściwego użytkowania mienia powierzonego przez pracodawcę.

Czasem potrzebna jest zgoda pracowników na zastosowanie niektórych form kontroli. Pracodawca nie może nikogo zmusić np. do poddania się testom na wykrywaczu kłamstw ani przeprowadzić badania stanu trzeźwości. Wolno mu jednak wezwać policję, która może przeprowadzić takie badania.

Klara Klinger, Sylwia Czubkowska

---
sam kiedyś pisałem o znajomym, który pracując w fabryce drobiu kradł kilka kilogramów piersi dziennie. Podobnie jak i inni pracownicy, i jeszcze się tym chwalił przed znajomymi jaki dobry pracownik z niego jest.
Jak go wywalili wreszcie to teraz pracuje w hipermarkecie i kradnie co się da, tzn, dokładnie
żre na miejscu, bo chyba go kiedyś przyłapali i nie wynosi już. Ale żre ile się da a później się chwali, że dzisiaj zjadł kg bananów, szynkę całą, ileś kiełbasy, ileś winogron, ileś serów itd.
Ale on nie kradnie, on jest dobrym przykładnym katolikiem (co tydzień msza, co miesiąc spowiedź),
on bierze to co jemu się należy (w jego wyobraźni)
Bo on nie gorszy od takiego Niemca na przykład, co od niego więcej zarabia a robi to samo.
Nie kradnie, bo to jemu się należy - jak za komuny

Oczywiście, wszędzie kradną i również pracownicy okradają pracodawców w Anglii, Niemczech i wszędzie. Ale nie na taką skalę.
  • awatar krzyslav: Zacznijmy dyskusje od sprawy OKRADANIA PRACOWNIKOW!!! Kryzys wymyslony i wykreowany przez PRACODAWCOW stal sie dyzurnym pretekstem i uzasadnieniem niewolniczego WYZYSKU pracownikow a to w koncu nic innego jak KRADZIEZ!!! Jeszcze kilka lat temu w dobie hossy kiedy to pracownicy dyktowali warunki nikt o problemie nie wspominal. Dobrze oplacany i traktowany pracownik NIE KRADNIE!!! Czuje sie wspolwlascicielem firmy i dba o swoje miejsce pracy. Wyznawcom niewidzialnej reki rynku uswiadamiam ze gdyby pracownik ktoremu powierza sie firmowe tajemnice lub majatek zarabial proporcjonalnie do ich wartosci, do glowy by mu nie przyszlo ich krasc. Chytry dwa razy traci. Jak dlugo chciwi pracodawcy nie zrozumieja ze lojalnosc ma cene - BEDA PONOSIC STRATY!!! A moze taniej jest godziwie ludzi oplacac??? Kiedy geszefciarze dorosna do bycia BIZNESMENAMI - problem sam zniknie! A tak, swiecac sami przykladem - wychowuja kolejne pokolenia zlodziei. WYJATKI OD TEJ ZASADY TYLKO POTWIERDZAJA REGULE!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: pracownikowi jest zawsze mało, zwłaszcza w Polsce. Jeżeli wydajność polskiego pracownika będzie taka jak niemieckiego to i tyle wtedy zarobi. wydajność to nie zapierdalanie z miejsca na miejsce na czas- to polski obraz wypaczony. za organizację, bo to podstawa, też odpowiada pracownik, bo nie ma czegoś takiego jak właściciel dużego zakładu, właściciel ma akcje a pracują pracownicy, którzy organizują sobie i innym pracę. Godziwy zarobek=fajne hasło ale wyjaśnij ile to jest: 1000, 10.000 ? to rzecz względna. pracownik zawsze mówi o wyzysku, to niech założy własną firmę. wiele osób pracuje jako samozatrudnienie (inny temat na paranoję) i jakoś przestaje wtedy mówić o wyzysku. Kradli zawsze, nie że teraz bo kryzys itd. Kradli w PRL i to więcej niż dzisiaj, tylko że to było państwowe, więc wszyscy mówili że dobrze,bo komunę dobijają w ten sposób.
  • awatar krzyslav: Tak przy okazji - czytam codzien dziesiatki ofert pracy (z wiadomych powodow) znaczaca ilosc to po prostu zacheta - przyjmiemy cie jesli przyjdziesz do nas wraz ze swoja baza klientow/kontaktow - KRADNIJ!!! Bezdenna krotkowzrocznosc - jak okradl tamtych, ...okradnie i ciebie.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

W październiku 2006 r. we Włoszczowie z wielką pompą otwarto nowy peron kolejowy. Dzięki posłowi ziemi świętokrzyskiej Przemysławowi Gosiewskiemu w małej mieścinie mogły się zatrzymywać ekspresy (niedawno kolej zrezygnowała z takiego bezpośred-
niego połączenia).

Kilka dni po uruchomieniu nowej stacji w parku stanęło popiersie Gosiewskiego. Nieznani sprawcy położyli pod nim bukiet róż, obok zatknęli polską flagę.
  • awatar Xerkses: Może ja się postaram coś wykombinować u mnie w mieście to też postawią mi pomnik :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Xerkses: dworzec już był to teraz może lotnisko albo port? :d
  • awatar krzyslav: @Nortus & Xylia: oczywiscie ze port! najlepiej po srodku pustyni bledowskiej ;-)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

(Sandra Federowicz 2009-11-03)


Maciej Eckardt, PiS-owski wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego zmiażdżył na swoim blogu prezydenturę Lecha Kaczyńskiego. - Elektorat jest zdegustowany miałkością upływającej
kadencji.Przegra, bo nie potrafił w porę przejrzeć
się w lustrze własnych ułomności - prognozuje.


Eckardt to wicemarszałek województwa z nadania partii Jarosława Kaczyńskiego. Jego blog nie raz już szokował, jednak jeden z najświeższych
wpisów "Nagi Lech Kaczyński? " oburzył nie tylko politycznych przeciwników.
Tekst rozpoczyna się sondażem, według którego obecny prezydent nie ma szans na reelekcję.

Dalej robi się już tylko mocniej. " Przez okres swojej prezydentury Kaczyńskiemu kompletnie nie udało się pozyskać nowych zwolenników.Ba,stracił poważną część dotychczasowego elektoratu, zdegus-towanego miałkością upływającej kadencji,znaczonej
partyjnym uwikłaniem i nieznośną małostkowością, która powinna być obca głowie państwa"- pisze. I dalej: "Przegra, bo nie potrafił w porę przejrzeć się w lustrze własnych ułomności.
Ma w sobie trudny do nazwania, ale zauważalny defetyzm. Przypomina miotającego się w klatce ptaka,oddzielonego od świata prętami ideologicz-
nych miazmatów IV RP. Kaczyński zakończy swą karierę na jednej kadencji, tak jak Lech Wałęsa, bo obaj grzęźli w personalnych utarczkach oraz infantylnej pamiętliwości."


I jeszcze garść zarzutów:
"Groteskowe uzależnienie podpisania traktatu
lizbońskiego od wyników irlandzkiego referendum, toczenie trzeciorzędnych bojów o czwartorzędne sprawy, nadpobudliwa proamerykańskość, mała zwartość intelektualna i niespójny przekaz intencji".

Eckard posuwa się jeszcze dalej: nazywa Micheila Saakaszwilego, prezydenta Gruzji, "ewidentnym oszołomem i satrapą".

- To skandal! - grzmią politycy PiS.

- Ten stos inwektyw i frustracji pan Eckardt mógł zachować dla siebie. Ktoś,kto powinien być lojalny wobec partii i prezydenta nie powinien używać takiego języka politycznego. Dziwi mnie, że zachował się tak wobec obozu,który go wspierał
Zastanawiam się też, dlaczego ktoś, kto do tego stopnia nie utożsamia się z działaniami ugrupowania,tak chętnie korzystał w przeszłości
z różnych propozycji - mówi Tomasz Latos, poseł PiS. - Na pewno zajmie się tym rada regionalna, ale poważną rozmowę trzeba będzie też odbyć
w kręgach decyzyjnych w Warszawie - zapowiada.

Jarosław Zieliński, sekretarz generalny PiS: - Jeżeli ktoś chce być z nami, nie powinien swoich wynurzeń prezentować publicznie. Nie wiem jakie
przyświecały temu intencje - chyba by zdyskredy-
tować bardzo dobrego prezydenta. Musimy się zastanowić, co z tym zrobić. Mam tylko nadzieję, że nikt w Gruzji nie przeczyta, jak Eckardt nieodpowiedzialnie obraził Saakaszwilego. To naraża nasze stosunki międzynarodowe na szwank.

Co na to sam Eckardt? - Moje dobre rady nie oddalą mnie od PiS. Kiedyś głosowałem na Lecha Kaczyńskiego i tylko tłumaczę, dlaczego już tego nie zrobię. I jeśli ten wpis nie wszystkim się spodobał, trudno - taki urok demokracji-wyjaśnia. - A co do rzekomych obraźliwych wyrażeń, nie uważam, by słowo oszołom kogokolwiek uraziło. To symboliczne pojęcie - ucina.

---
No i wyszło najważniejsze: urzędnik ma być *powinien być lojalny wobec partii i prezydenta*
a nie wobec państwa.
Panowie z PIS - czasy gdy urzędnik był lojalny wobec partii nazywał się PRL i IV RP.
Coś się wam pojebało w waszych główkach, za dużo kaczuszek pijecie.
 

nortus
 
Targowanie się o pieniądze za pochówek zarzucają stargardzianie jednemu z księży. Duchowny zaprzecza jakoby domagał się konkretnych kwot.


Księża z parafii św. Jana wykłócali się nawet o 100 zł.Kiedy pan Artur chciał odzyskać pieniądze, usłyszał: "my też musimy z czegoś żyć".

Ewa i Artur ze Stargardu (nazwisko wiad.red.GS) są wstrząśnięci zachowaniem księdza z parafii św. Józefa. 16 października zmarła mama pani Ewy. Następnego dnia poszła z mężem załatwić formalności pogrzebowe do biura parafialnego.

- Zamiast słów otuchy, zrozumienia i współczucia były przepychanki o pieniądze - opowiada rozżalona pani Ewa. - Za pogrzeb chciałam dać księdzu 100 zł. Spojrzał na mnie z ironią.

Jak twierdzi pani Ewa, ksiądz chciał za pochówek 10 procent zasiłku pogrzebowego. - Tłumaczyłam, że mama miała tylko 600 zł renty - kontynuuje
kobieta. - Nie mieliśmy oszczędności. Ksiądz był niewzruszony. Stwierdził "stypy urządzają, a na księdza nie mają".

Ksiądz zaprzecza jakoby tak powiedział i żądał większej sumy niż tę, którą wierni mu oferowali. - To nie były żądania tylko zwykłe informacje -
tłumaczy się ks. Józef Milewski. - Powiedziałem, ile ludzie dają za pogrzeby.

Stargardzianie dopięli formalności i wyszli z biura. Następnie zatelefonowali do swojej parafii Miłosierdzia Bożego. - Sekretarka powiedziała mi, że proboszcz pochowa teściową za darmo - mówi pan Artur. - Wróciłem więc po te 100 zł. Ksiądz Milewski nie chciał mi ich oddać.
Interweniowałem u proboszcza. On też był nieprzy-jemny. Stwierdził, że oni też muszą z czegoś żyć. W końcu oddał mi pieniądze. Był zły.

Proboszcz parafii św.Józefa broni swojego księdza
-Nie żądał pieniędzy tylko informował o ofiarach, byłem przy ich drugiej rozmowie-mówi proboszcz Jarosław Staszewski. - Parafia się z tego utrzymuje. Ale absolutnie nie ma ustalonych cen za sakramenty. Nigdy nie uzależnialiśmy
wykonania posługi od pieniędzy.

Pogrzeb odprawił proboszcz kościoła Miłosierdzia Bożego. Stargardzianie chwalą jego zachowanie. Nie chcieli, by było tak, że nie weźmie od nich
ofiary. - Cała rodzina się złożyła i wyszło 250 zł - mówi paniEwa. - Ksiądz nie chciał takiej kwoty, ale nalegaliśmy. Chcieliśmy podziękować mu za uprzejmość.

--
Fakt, oni też muszą z czegoś żyć. Za pogrzeb 100zł
fakt że śmieszna kwota, ale rozumiem że skoro ma 600 zł emerytury to dla niej wielkie pieniądze.
10% zasiłku to standard w Szczecinie plus jeszcze kilkaset złotych oraz przywieź/wywieź dupę samochodem na cmentarz.
Dobrze, ze znalazł się inny, normalny ksiądz.
Ale takie orły właśnie niszczą wszystko sami.
 

nortus
 

Niestety. To zdjęcia wczorajsze.
Dzisiaj już wygląda o wiele gorzej.
Bardziej brudno się już robi.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

w domu i nie mogę go znaleźć.
Nie wiecie gdzie może być?
  • awatar cosmo7: U mnie się chowa za łóżkiem.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to proszę wsadzić ją w pudełko i do mnie wysłać. :D
  • awatar Xerkses: a to musi być koniecznie Xylia?? bo u mnie by się kilka znalazło :P
Pokaż wszystkie (10) ›
 

nortus
 

Ostatnio miałem poznać nowy dźwięk wydawany przez kota.

Do tej pory znałem tylko normalną mowę kocią.

Czyli:

daj mięcha,
tego świństwa to ja nie jadam,
pobaw się ze mną,
wyczyść kuwetę,
otwórz okno na balkon,
nudzi mi się,
chcę coś dobrego,
...

miauknięcie w taksówce, że nie podoba jej się wycieczka do lekarza,
miauknięcie gdy dostawała zastrzyk, że jej się to niezbyt podoba,
...


Do tego;
piękne poranne i wieczorne mruczenie jako kołysanka,
mruczenie zadowolenia że ktoś się kotem zainteresował,
mruczenie zadowolenia, że ktoś migdali kota,
mruczenie zadowolenia ....

Ale jeszcze nigdy nie usłyszałem tego miauczenia-mruczenia mówiącego "uważaj" ...

Kilka dni temu miałem "przyjemność" umyć ją pod ogonem, bo miała mały wypadek kuwetowy.
Trzymałem ją na rękach, a raczej na lewej ręce a prawą ręką próbowałem ją umyć.
Patrzyła mi się ufnie prosto w oczy, machała ogonem na lewo i prawo, nie wyrywała się (gdy już skapitulowała) i nagle dwa razy zamruczała tak ... nieziemsko.
Nigdy wcześniej nie słyszałem takiego dźwięku. Faktycznie można się było go przerazić i w normalnej sytuacji nie było by zwierzęcia, które by nie uciekło.
To było takie głębokie, wrogie miauczenie które wyraźnie mówiło "odwal się człowieku od mojej dupy". Ale gryzło się jej ufne spojrzenie prosto mi w oczy. Bez mrugnięcia.

O takim mruczeniu-miauczeniu czytałem tylko w literaturze weterynaryjnej jako znak "uciekaj bo będzie atak, jak furiata" .


Ale zauważyłem jeszcze jedną różnicę między nią (syberyjski) a norwegiem. Obie rasy są długowłose,
dostosowane do życia w warunkach trudnych (tundra,
lasy, rzeki, fiordy, jeziora, łowienie ryb w rzekach, skakanie po skałach) - innych warunkach niż żyją koty perskie czy nasze europejskie.
Silkę dwa razy musiał "prać" i jej włos po wytarciu w ręcznik za kilka minut był suchy i normalny.
Włos Xylii po dwóch godzinach nadal był ... mokry.
Przy czym ona nie ma włosów jak kot, to bardziej jest puch niż włos. Dopiero po kilku godzinach, gdy Xylia umyła ja własnym językiem włos nabrał normalnego koloru i ułożenia.
  • awatar antybohaterka: jaka puchatka:>
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @antybohaterka: to złudzenie optyczne. same kości sterczące ukryte pod puchem marnym, jak mawiał ktoś tam, ktoś tam:

    “kobieto, puchu marny”

Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Wreszcie ostatni dupek podpisał Traktat Lizboński.

D o b r a n o c
  • awatar antybohaterka: MiaŁencjo ;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: mrrrrrr mrrrrrrrrrrrrr mrrrrrrrrrrr, właśnie usłyszałem przed chwilą (tłumaczenie zaprzysięgłe): Q, Q, Q idź ty wreszcie spać istoto dwółapna beztylnoogoniasta i łysa :D
  • awatar antybohaterka: @Nortus & Xylia: wygladasz dlal niej ,nie oszukujmy sie,... dziwnie!;p
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 
  • awatar antybohaterka: ta druga spiewac nam kazano w podstawowce , trauma do dziś <szok>, keine gute idee!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to gdzieś Ty chodziła do szkoły? My w Polsce jej nie znamy
  • awatar gość: mi też kazano ją śpiewać. Tyle że w gimnazjum.. grr..
Pokaż wszystkie (3) ›