Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 8 października 2009

Liczba wpisów: 14

nortus
 

do nas zawitała. Nie cierpię jesieni, tak właśnie normalnej. Błota, wilgoć, chłód wiejący zewsząd.

Ta złota jesień to tylko kilka dni jest, a tak to plucha i obrzydliwość.

Mimo wszystko mówię Wam dzień dobry miłe ludki

Dzisiaj bardzo zajęty dzień.Zaraz ja się wybieram
do ludzkiego lekarza by po południu jechać do nieludzkiego weta z nieludziem czyli Xiężną.

Co z tego że mam pierwszy numer na 11 jak muszę tam być przed 10 żeby zapłacić bo takie cholerne kolejki do kasy tam są. Paranoja. Kiedyś były czynne 2 kasy i stało się 10 minut. Teraz czynnych jest 6 kas (rejestratorek) i stoi się godzinę.
Czy te ludzia nie mogą chodzić do państwowych przychodni? Za darmo? A ja chcę iść do prywatnej i muszę stać tak długo.
  • awatar Yoana...: Dzień dobry Nortusie :) i... nie krzycz tak głośno z samego rana :P ludzie jeszcze śpią :D
  • awatar Pepper: Dzień dobry :)
  • awatar gość: Witaj witaj, ja tez zaraz zmykam do lekarza, albo raczej dentysty. Choc strasznie nie lubie takich wizyt.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 
Uffff, mam w dupie tak pogodę.
Wyszedłem na przystanek i wróciłem. Ja do lekarza dzisiaj nie idę.
Z małpą muszę ale to taksówką, znowu.
  • awatar Bezedura: No ładnie, to musi być naprawdę brzydko. Pewnie tak, jak u mnie wczoraj. Dzień dobry mimo to ;-)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Bezedura: mimo to witaj serdecznie :)
  • awatar gość: A u mnie co prawda chmurki, ale bite 22°C. Czyli zlota polska jesien przeniosla sie do Niemiec. :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Biskup pelpliński krytykuje wiernych za to, że 1 listopada przy grobach bliskich piją kawę, jedzą, a nawet palą papierosy. Do parafii trafił list zalecający proboszczom, by nabożeństwa odbywały się w kościołach, a na cmentarze wychodziły tylko procesje - pisze Polska Dziennik Bałtycki.

Wszystkich Świętych- Z jednej strony jest sprawo-wana liturgia mszy świętej, a z drugiej ludzie rozsiani na cmentarzu przy grobach swoich bliskich
Rozmawiają, a nawet piją i jedzą. Jest przez to naruszana sakralność i świętość mszy świętej - ksiądz Ireneusz Smagliński, rzecznik prasowy Diecezji Pelplińskiej,wyjaśnia Dziennikowi powody decyzji biskupa. - Msze na cmentarzach są może wyjściem w stronę wiernych,ale zbyt dużym kosztem świętości liturgii.Chcemy by wierni skoncentro-wali się tylko na mszy świętej.

Tak, wierni. Zmarłym żałujecie kawy i kanapek, a sami żrecie i pijecie. To nic, że zimno i deszcz z błotem. I jeszcze palicie pety a zmarli tak bardzo chcieliby się zaciągnąć szlugom ...
Dlatego ja 1 listopada nie jeżdżę na groby. O zmarłych trzeba pamiętać cały rok a nie tylko na pokaz przed rodziną i znajomymi, zakładając norki i biżuterię. I do tego obmawiając innych.
  • awatar Selim: Biskup to chyba papierosów nie pali. A co do kawy to mam inne zdnanie. Biskupa na cmentarz to przywiezie limuzyna klimatyzowana, a zwykły śmiertelnik jadą z drugiego końca Polski i jak z termosika łyknie kawę to Pan Bóg mu wybaczy. Odrobinę zrozumienia dla prostego ludu czasami można wymagać i od innych.
  • awatar tannat: nigdy nie chodze na do odeszlych bliskich w tym dniu..mierzi mnie festyn tanich uczuc potwierdzanych kupieniem znicza...mierzi mnie pucowanie grobu tydzien przed, obowiazkowa wizyta w dniu i domowy obiadek...mierzi mnie plytkosc, blichtr i tandeta tzw rodzinnych swiat...kilkadzisiat lat temu wypisalam sie z tego...a moze mialam pecha? moze sa rodziny, ktore celebruja nie tylko obyczaj ale i to wszystko co sie pod nim kryje?..z reszta to nie jest wazne :)...ale noca lubie samotne spacery po wiejskim cmentarzu - tam lampki potrafia palic sie nie tylko 1 listopada
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @tannat: wieczory na polskich cmentarzach są urocze, mgła, szarość i blask zniczy. znajomy Norweg aż się zakochałem w święcie zmarłych w Polsce. Ale jak pisałem o zmarłych trzeba pamiętać cały rok a nie tego jednego dnia na pokaz. Bo co ludzie powiedzą? Obłuda. I wiesz jeszcze pchać się 500 czy 1000 km na ten jeden dzień pokazówy. Pewnie dla części jest to okazja by spotkać się z rodziną, bo losy ludzkie różnie się układają i ludzie rozjechali się a kiedyś żyli w jednym rejonie, w większości. Ale spotkać się z rodziną nie lepiej przy radosnej okazji?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Dosłownie.
Doprowadził mnie dzisiaj do szału.

Rano, rzecz względna, wyszedłem do ludzkiego lekarza. Oczywiście gdy się ubrał to kot uciekł. I chyba się zdziwił, ze ja wyszedłem i go nie wołałem żeby wsadzić do torby.

A ponieważ lało więc zrezygnowałem ze swojego lekarza i wróciłem na kawę do domku.

Na 11 zamówiłem taksówkę, żeby pojechać do weta.
No i się zaczęło. 2o minut wcześniej zaczęło się polowanie na kota. Tak to sobie spokojnie leżała na drapaku, ale gdy pomyślałem tylko, nawet na nią nie patrząc, że czas się zbierać to ona uciekła pod łóżko w sypialni. Jak zawsze.
Ale dzisiaj żeby ją wydostać musiałem rozwalić pół sypialni, bo kurwa jedna tak się chowała.
Więc jak ją już dorwałem to myślałem, że normalnie uduszę własnymi rękoma.

A u doktora to sama się mnie trzymała, nie musiałem jej trzymać bo ona się mnie trzymała.

Wczoraj wieczorem sama właziła do torby podróżnej - dowód na zdjęciach - i chciała jechać do weta. Przedwczoraj wieczorem zresztą też.
A dzisiaj takie cyrki odstawiała.

Jak jutro tak będzie to rezygnuję z kuracji i nie jedziemy do weta. Trudno.


A żeby było śmieszniej, gdy wróciliśmy od razu postanowiłem odkurzyć. Skoro wywaliłem pół mebli to łatwiej odkurzyć.
Xylia poszła sobie na balkon i obserwowała świat.

Gdy skończyłem, ustawiłem meble jak były. A że jest zimno, w każdym razie nie jest gorąco, postanowiłem zamknąć okno, skoro kot i tak nie siedzi na balkonie.
Sprawdzałem, wołałem, kota na balkonie nie było.
Wiec okno zamknąłem.

Co prawda szukałem, lekko, kota w domu ale stwierdziłem, że siedzi już pod łóżkiem i obmyśla strategię na jutro, ha ha ha.

No i cisza i spokój.
Ale patrzę i wydawało mi się, że coś ruszyło się za drzwiami balkonowymi.
Patrze i co widzę?
Xylia siedzi za drzwiami i gapi się na mieszkanie.
Zamknąłem ją na balkonie. Sprawdzałem!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: zapomniałem dodać, że gdy wyszła w domu z torby to nie uciekła, jak zwykle, ale przyszła do mnie i dala się pogłaskać. cud!
  • awatar Szalona Sasanka: :D z moim Ramzesem tak było jak mi się schował pod łózko, taki sam stelaż z Ikei bez nóżek, byłam przekonana o tym, że on tam połamie sobie kości, więc na jednym udzie trzymałam to łózko płacząc niemal z bólu, a drugą ręką próbowałam go przekonać, że lepiej mu będzie poza nim:D No trochę to trwało i szczerze mówiąc jak już spod tego łózka wylazł to myślałam, że go zabije i nie bedzie mi wcale żal;)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @sympatycznapijaczka: więc rozumiem, że mnie rozumiesz i rozgrzeszasz jak go uduszę :d
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Jadąc taksówką z kotem do weta ucięliśmy sobie pogawędkę.
I doszliśmy wspólnie do wniosków, że ostatnie lata pokazały jak można wszystko zniszczyć.

Nie ma już ideałów Solidarności (mówię o tej prawdziwej, rocznik 1980 bo później nie było i nie ma już Solidarności), zniszczono dorobek Sierpnia, pamięć ofiar wojny i Powstania Warszawskiego robiąc politykę plucia i gwizdania na grobach zmarłych.

Kościół sam zniszczył swój autorytet rękami nie tylko Rydzyka i Jankowskiego ale i wielu biskupów z Glempiną na czele.

Praktycznie nie ma już niczego z czego można być dumnym w tym kraju, czegoś co można szanować i posiada autorytet.

Nie ma niczego godnego w tym kraju.

I kolejne wybory to znowu będzie głosowanie nie ZA ale PRZECIWKO. Jak od 20 lat.
  • awatar gall anonim: Historia kościoła zawsze byłą pełna hipokryzji, wynaturzeń, zboczeń, chciwości (jak to zwykle u władzy bywa) - polecam fascynującą lekturę "historia papiestwa" :P A Polska wcale nie bryluje w tym panteonie syfu :) Ot standard :)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @gall anonim: znam tą książkę - powinni uczyć jej na lekcjach religii
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Rosyjska ruletka - 200 km/h na czerwonym

Jak zarobić 5 tys. euro w kilka chwil?

Wystarczy wcisnąć gaz do dechy i w jednym kawałku przejechać z szybkością 200 km na godzinę przez skrzyżowanie ulic przy czerwonych światłach.

Śmiertelną grę organizuje mafia i właściciele kasyn gry.

Sofijski dziennik "Standard" opisał zasady nowej gry hazardowej uprawianej na oczach mieszkańców stolicy Bułgarii w centrum, na najbardziej ruchliwych ulicach.

Prowadzący zakłady zawiadamiają chętnych o miejscu "gry" w ostatniej chwili SMS-ami lub w e-mailach,co utrudnia policji walkę z nową odmianą
"rosyjskiej ruletki".


Reguły gry są proste:

"zawodnikowi" nie wolno w żadnym momencie używać hamulców. Jeśli przejedzie cało i nie uszkadzając pojazdu przez skrzyżowanie - wygrana należy do niego.

"Kiedy potrzebuję pieniędzy, biorę udział w grze i wygrywam co najmniej 1500 euro, ale zdarzało się że organizatorzy wypłacali mi do 5000 euro" - opowiedział jeden z bułgarskich "kamikadze".

Taksówkarze po zmroku unikają "pewnych skrzyżowań"
w centrum miasta i to samo radzą zagranicznym turystom.

Według gazety, jedną z odmian "samochodowej
ruletki"jest jazda z dużą szybkością "pod prąd"
ulicami lub nawet wokół ronda na skrzyżowaniu.
 

nortus
 

Jacek Kurski przeszedł samego siebie i po raz kolejny otrzymał mandat za jazdę samochodem. Tym razem poseł zaparkował na skrzyżowaniu.

Zdarzenie zarejestrowali dziennikarze "Gazety Olsztyńskiej". Jacek Kurski spieszył się na otwarcie swojego nowego biura poselskiego w Olsztynie.  Jak donosiliśmy  po drodze, po raz kolejny posła zatrzymała policja. Jednak i tym razem, dzięki immunitetowi Kurski uniknął mandatu.

Jednak widać nawet spotkanie z policjantami nie zmieniło postawy posła, który chwilę później zaparkował swoje terenowe bmw na skrzyżowaniu.

Co ciekawe, chwilę później samochód Kurskiego przeparkowywały... pracownice jego biura. Niestety policja była szybsza i na niesfornego polityka zdążyła nałożyć mandat.




Prawo dla Kurskiego? Nie bądźmy śmieszni. Jego prawo nie obowiązuje, to dla maluczkich.
 

nortus
 

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: -Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!
I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
-Jesień idzie, nie ma rady na to!
A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
-Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!
Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień?
Trzeba będzie wyjść z kufra futro,
Nie ma rady, jesień, jesień idzie!
A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowie zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później -
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

(Andrzej Waligórski)
 

nortus
 

Tyle jest smutku w naszym wzroku,
Zbyt gorzko przyznać, zbyt boleśnie,
Że tylko i miedziany spokój
Pozostał nam w tym późnym wrześniu.

Inny odebrał mi spłoszenie
I dreszcz, i ciepło twego ciała ...
W sercu, jesiennym nieskończenie,
Cisza się deszczem rozszemrała.

To nic. Przywyknę. Jak pociecha
Zrodziła się ta prawda prosta,
Że nic mnie w życiu już nie czeka,
Tylko ten deszcz i żółty rozkład.

A przecie byłem też zrodzony
Do świeższych barw, do czystych dźwięków...
Jak mało widzę dróg schodzonych,
Jak wiele popełnionych błędów.

Życie... ból... szczęście - mija wszystko...
Śmieszny fatalizm doczesności.
Ogród, jak nieme cmentarzysko,
Usiały brzóz odarte kości.

I my zamrzemy, przeszumimy
Na podobieństwo drzew ogrodu.
Próżno więc pragnąć pośród zimy
Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu.

(Sergiusz Jesienin)
 

nortus
 

"Rzeczpospolita" zajęła się pseudonimami polskich polityków. Niewiele osób może wie, że mamy w sejmie Jojo, Nielota i Żelka.

Po aferze hazardowej, w której dużo mówiło się o Miro, Grzesiu i Zbyszku (tak - według stenogramów z podsłuchów CBA - biznesmeni mówili o Mirosławie
Drzewieckim, Grzegorzu Schetynie i Zbigniewie Chlebowskim),"Rzeczpospolita"postanowiła przyjrzeć
się bliżej pseudonimom polskich polityków. Okazuje się, że większość posłów ma jakiś przydomek.

Jest kilka sposobów na utworzenie pseudonimu. Najprostszym jest przekręcenie nazwiska. Chlebowski bywa więc nazywany Chlebem, Drzewiecki - Drzewkiem.
Joachim Brudziński od podstawówki przezywany jest Jojo, Waldy Dzikowski to Dziki albo Waldemar, Jacek Kurski - Kura, Julia Pitera - Pantera, Tadeusz Cymański - Cynamon,a Jolanta Szczypińska -Szczypa, choć dawniej, gdy obnosiła się z podrabianą torebką Chanel, przezywano ją również Coco.

Prezydent Lech Kaczyński i szef PiS Jarosław Kaczyński niezmiennie określani są mianem Kaczorów. Z kolei na premiera Donalda Tuska mówią Donek lub Ryży.

Pseudonimy często wymyślają też rywale z wrogich partii. Najczęściej chodzi o to, by ich polityczni konkurenci zapadli w pamięć w sposób negatywny.
Przykłady takiego postępowania można było obserwo-wać podczas posiedzeń sejmowych komisji śledczych.
W listopadzie szef komisji ds. nacisków Sebastian Karpiniuk z PO nazwał posła PiS Arkadiusza Mularczyka Jolą Rutowicz komisji śledczej. Od tej pory Mularczyk nosi przezwisko Jola.

Wśród posłów PO krąży przezwisko Nielot, którym określają korpulentną posłankę PiS Marzenę Wróbel. Z kolei parlamentarzyści PiS Sebastiana Karpiniuka przezywają Żelowym Czopkiem lub
Żelkiem, ze względu na błyszczącą fryzurę.

Zdarza się, że politycy otrzymują ksywki związane z ich zabawnymi bądź kontrowersyjnymi zachowaniami
Odkąd ujawniono, że rzecznik rządu Paweł Graś
mieszka za darmo w willi niemieckiego przedsiębio-rcy, zaczął być nazywany Cieciem albo Aniołem, co nasuwa skojarzenia z niezapomnianą kreacją aktorską Romana Wilhelmiego - dozorcy w serialu
"Alternatywy 4".

Innym przykładem jest Karol Karski z PiS, który swego czasu miał uszkodzić wózki golfowe w hotelu na Cyprze. Od tego czasu nazywany jest Doktorem
Meleksem, ponieważ ma stopień naukowy doktora. Pseudonim wymyślili podobno studenci.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Zaraz mają być Gotowe na wszystko szalone gospodynie domowe.

Więc grzecznie z góry życzę spokojnej nocy
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Xiężna dostała chcicy kociej.  

Obym się mylił, ale chyba się nie mylę.

Czyżby kuracja antybiotykowo-witaminowa pobudziła coś czego nie powinna? I zniwelowała działanie środków antyrujowych? Ciekawe co powie wet. Już widzę ich minę.

Cholera ...
Pokaż wszystkie (5) ›