Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 23 października 2009

Liczba wpisów: 10

nortus
 

A wiecie że w weekend ma być deszcz i mgła?

No czyż lepiej się nie powiesić?

Miłego piątku, ostatniego dnia tygodnia :d


  • awatar gość: dzień dobry mimo wszystko
  • awatar badyl.: Dzień dobry. Śliczny deszczyk pada. <3
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @badyl jest kobietą: a właśnie , że nie pada. i jak będzie padać to wyjdę z siekierą i zrobię z nim porządek.słonecznego dnia ... Badylku milusi :)
Pokaż wszystkie (12) ›
 

nortus
 

Największe oszustwo w polskim szkolnictwie wyższym
Dziennikarze "Gazety" założyli lipną uczelnię. Ogłosili, że daje magistra w dwa lata. Bezprawnie.

W kilka dni zgłosiło się pół tysiąca studentów, wykładowcy zabiegają o etat, a media o reklamy.

Po co to wszystko? By pokazać, jaką fikcją bywają wyższe studia w Polsce. Spodziewaliśmy się, że uczelnia nawet z tak nierealną, że aż głupią ofertą może zainteresować przyszłych studentów. Zainteresowanie - to mało powiedziane

Akademia Komunikacji Społecznej (www.szybki-magister.pl) kusi magistrem w cztery semestry. O pięć mniej, niż wymaga prawo. Oblegają ją kandy-
daci,interesują się naukowcy.Gwiazda show-biznesu może jej dać twarz, a media chętnie podpromują, o ile dobrze zapłaci. Uczelnia nie istnieje. Nawet na papierze. To my ją założyliśmy.

W tej dziennikarskiej prowokacji odsłaniamy parodię studiów, których (jak głosi hasło naszego cyklu) trzeba się wstydzić. Które nie dają wiedzy, tylko papier.

Po co to wszystko? By pokazać, jaką fikcją bywają wyższe studia w Polsce. Spodziewaliśmy się, że uczelnia nawet z tak nierealną, że aż głupią ofertą może zainteresować przyszłych studentów. Zainteresowanie - to mało powiedziane...

Ponad 5 tys. ludzi z całego świata weszło na stronę internetową tej lipnej uczelni.

Nasi studenci nie chcieli wiedzy. Chcieli papier, by poczuć się lepiej, by zdobyć lepszą pracę, by babcia się w końcu odczepiła.

"Dziekanat" przez pięć dni był bombardowany telefonami i e-mailami. Ludzie żądali (!) numeru konta, by wpłacić i zaklepać miejsce. Gdybyśmy je dali, na koncie lipnej uczelni byłoby już ponad 150 tys. zł.

Zadzwoniło 300 osób, a tyluż jeszcze połączeń nie byliśmy w stanie odebrać.
E-mailowało prawie pół tysiąca ludzi. Na stronę internetową weszło 5 tys. osób z Polski, Europy, nawet z Argentyny i Kuwejtu!

Pół tysiąca postanowiło od razu podjąć naukę. 200 osób chciało, ale się wahało. Tylko 50 miało podejrzenia, czy działamy uczciwie, zgodnie z prawem.

--

Tak, tak. Liczy się papierek, wiedza psu na budę potrzebna, zwłaszcza w Polsce. Bo później magister jest kasjerem w Tesco.
Nieźle sobie zakpili. Pisałem o tym w tym tygodniu

cdn
  • awatar krzyslav: uksztaltowala to propaganda kryzysu i chory rynek pracy - od majstra na budowie wymaga sie dyplomu inzyniera i ...uprawnien budowlanych, solidna przedgiertychowska matura z ubieglego tysiaclecia oraz dyplom stydium pomaturalnego nie zawsze wystarcza by zostac ...akwizytorem-domokrazca, produkujmy dalej weekendowych magistrow i wskazniki sie nam poprawia a niekompetencja dorownamy naszym rzadzicielom...
  • awatar Kochanka Diabła: Przykre,ale prawdziwe.Dzisiaj nie liczy się wiedza,ale PAPIER
  • awatar Nortus & Potworna spółka: Okazało się, że mało kto zauważył, że taka oferta to zwykłe oszustwo. Do szkoły zgłosił się na przykład Tomasz Kammel, który był gotów negocjować gwiazdorskie stawki za pracę. Dali się skusić również posłanka Sylwia Pusz i czołowy parlamentarzysta PSL Eugeniusz Kłopotek.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Tysiące dokumentów z inwigilacji polskiego rządu emigracyjnego dostała od swojej rumuńskiej odpowiedniczki ABW. - To sensacyjne materiały - mówią historycy.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego już trzy lata temu poprosiła Rumuńską Służbę Informacyjną o odtajnienie materiałów dotyczących polskich władz,
które we wrześniu 1939 wyemigrowały do Rumunii. Dostała je teraz, na mikrofilmach. Skopiowała na płyty CD i przekazała Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

To pierwszy tak duży i cenny zbiór,jaki otrzyma-
liśmy - mówi Tomasz Żuroch-Piechowski, rzecznik muzeum. - Materiał jest unikatowy, bo przez blisko siedemdziesiąt lat był utajniony i nigdzie niepublikowany.

18 września 1939 r.,po agresji wojsk radzieckich, prezydent Ignacy Mościcki wraz z rządem i tysią-
cami Polaków wyjechał do Rumunii. Stamtąd władze chciały dostać się do Francji, co gwarantowała umowa między Polską a Rumunią. Ale po przekrocze-
niu granicy Polacy zostali rozdzielni i wywiezie-
ni pociągami w różne miejsca. Prezydent Mościcki znalazł się w miejscowości Bicaz, naczelny wódz Edward Śmigły-Rydz - w Craiovej, a rząd - w Slanicu. Zostali internowani i nie mogli się kontaktować. Rumunia zrobiła to pod presją Niemiec i ZSRR. Ale zatrzymanie polskich władz było na rękę także Francji i antysanacyjnej opozycji, która wkrótce utworzyła nowy polski rząd w Paryżu.

Z dokumentów wynika, że Polacy zatrzymani w Rumunii przez całą wojnę i długo po niej byli pod stałą obserwacją rumuńskich służb specjalnych. Securitate dopiero w 1963 r. zdecydowała się umieścić materiały w swoim tajnym archiwum. Są tam m.in. zdjęcia polskich oficerów, marszałka Śmigłego-Rydza, ministra Józefa Becka zrobione przez rumuńskich agentów. Dużą część archiwum stanowią agenturalne donosy i raporty oraz korespondencja między internowanymi a polskimi politykami w innych krajach, którą przechwytywały rumuńskie służby. Znalazły się tam także prywatne pamiętniki Polaków. A oprócz tego zapiski komisarza policji rumuńskiej na temat działań podjętych w celu udaremnienia ucieczki Józefa Becka.

Pełna inwigilacja - mówi historyk Muzeum II Wojny, który bada dokumenty. - Rumuńscy agenci mieli dostęp do wielu polskich dokumentów, wycią-
gali informacje od służby polskich notabli, którą opłacali.Materiał pokazuje dramatyczną atmosferę, jaka panowała wśród polskich władz po wybuchu wojny. Ich bezradność, naiwność, a także to, że byli sterowani przez tajne służby. Rzuca nowe światło na okoliczności powstania rządu generała Władysława Sikorskiego.

Dokumenty są sporządzone w językach: rumuńskim, francuskim, niemieckim, polskim i rosyjskim. - Muzeum wyda publikację na ich temat, nie zamykamy ich w szafie, będą dostępne dla wszystkich historyków - mówi Żuroch-Piechowski.

Siedziba Muzeum II Wojny Światowej ma stanąć w Gdańsku za cztery lata. Instytucja już dziś zbiera i wydaje materiały dotyczące wojny.
 

nortus
 

To nie czarna komedia: Prawie ślepy i przez to pozbawiony prawa jazdy 83-letni Bronisław Z.stanął
wczoraj przed toruńskim sądem za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Na proces... przyjechał własnym autem.


A czym miałem przyjechać, nogi mam chore-irytował się, gdy sąd zapytał go, dlaczego jeździ bez uprawnień.
- Przecież lekarz też nie pozwala panu prowadzić - odwodziła go od siadania za kierownicą sędzia.

- No nie. Ale sąd ważniejszy niż doktór. Trzeba przyjść.Prawo jazdy miałem 64 lata,to mogę zamknąć
oczy i jechać. Lepiej niż te młodziki, co nie potrafią, a jeżdżą - odparował Bronisław Z., któremu wydział ewidencji i rejestracji odebrał dokument dwa lata temu, gdy sprowokował niebezpieczną sytuację na drodze.

Sędzia spróbowała wobec tego inaczej: - A może pan nie widzi? - zapytała.

- Gdybym miał słaby wzrok, nosiłbym okulary. A nie noszę - trwał przy swoim 83-latek. - Lekarz powiedział, że jak straciłem w dzieciństwie lewe oko, to siła widzenia przeszła na prawe.

Rzecz w tym, że lekarze zdiagnozowali, że ma w nim początki zaćmy.

- Czy wie pan, że za jazdę bez uprawnień może być ukarany? - sięgnęła po ostateczny argument sędzia.

- Wiem,miałem już sprawę i dostałem karę w sądzie grodzkim-wyznał rozbrajająco szczerze Bronisław Z.

Nie widząc rady, sąd musiał zawiadomić policję, staruszka czeka więc kolejna sprawa za wykroczenie
Nim to się stało, mężczyzna twardo wypierał się, że w październiku ub.r. potrącił na Bulwarze Filadelfijskim 53-letniego Jana D. Wtedy także prowadził swoje daewoo tico bez prawa jazdy.

Wracał z pasażerką z kościoła św. Janów, gdzie był na nabożeństwie różańcowym.Prokurator dowodzi że skręcając z minimalną prędkością - 10-14 km na godz. - z ul. Łaziennej na Bulwar nie zauważył przechodnia na pasach.
-Tam nie było żywej duszy. Takiego dużego człowieka bym nie widział? - upierał się jednak wczoraj oskarżony, nie przyznając się do winy.

Jego zdaniem pieszy sam upadł i uderzył głową o asfalt, co było przyczyną jego zgonu trzy dni po wypadku. - Przewrócił się, bo szarpnął go pies, którego miał na smyczy - przekonywał Bronisław Z.

Grozi mu do 8 lat więzienia. Proces w toku.

---
człowieka nie widział, którego przejechał ale jego psa widział. Cud jakiś?
  • awatar Don't Touch Me: polskie realia :D
  • awatar madleine: dziadzio naprawdę rozbrajająco szczery, ha ha ha. mój teść jest mniej więcej w jego wieku i też wciąż jeździ- ale u niego ze wzrokiem jest wszystko ok
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
  • awatar gość: świetne zdjęcia ;)
  • awatar Stixi: I znowu nostalgia mnie ogarnia na widok tych znajomych miejsc...
  • awatar Anette: piękne fotki.. chyba się jutro do Łazienek przejdę..
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
  • awatar gość: mozesz wejsc na ten proff http://patkaxxxxx.gliteruje.pl dla mnie to wazne jest pliss :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Poseł Mularczyk jest groźny jak komandos

Tego zdjęcia poseł Mularczyk się wstydzi

Niektóre zdjęcia nigdy nie powinny wychodzić z szuflady. A już na pewno nie powinny trafić do internetu. Tymczasem na stronie posła Arkadiusza
Mularczyka jest taka oto fotografia. Dlaczego polityk PiS wygląda na nim jak komandos?


"Fakt", który fotografią posła Mularczyka otwiera nowy cykl pod tytułem "Najgłupsze zdjęcia posłów".

Przedziwne zdjęcie posła Mularczyka odnaleźliśmy na jego stronie internetowej. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że polityk Prawa i Sprawiedliwości panicznie boi się lotów samolotem
W wojskowym hełmie mocno zapiętym pod szyją i nieco za małej kamizelce kuloodpornej, poseł siedział ze skupieniem wymalowanym na twarzy w... rządowym samolocie. Z opisu tej fotki możemy się dowiedzieć, że był to lot do Korei. Podejrzewamy jednak, że poseł pomylił się, bo znajdowała się ona w galerii "wizyta w Korei i Afganistanie". W ciemno więc obstawiamy, że w pełnym rynsztunku wybrał się raczej do ogarniętego przez wojnę kraju Talibów. Co go jednak podkusiło żeby
pochwalić się publicznie takim zdjęciem? - nie mamy zielonego pojęcia!

Na drugim zdjęciu poseł udaje, że uprawia nordic walking na potrzeby dziennikarzy. PiC na wodę.
 

nortus
 

"Zaledwie" 150 lat świetlnych stąd

Czy tam może być życie? Wiele na to wskazuje! Naukowcy znaleźli gazową planetę w konstelacji Pegaza, na której jest woda, metan i dwutlenek węgla, niezbędne dla procesów biologicznych.

Jednak na razie się tam nie wybierzemy. Planetę od Ziemi dzieli bowiem około 150 lat świetlnych.

Jesteśmy coraz bliżej znalezienia życia poza Układem Słonecznym. Naukowcy wykryli w głębi kosmosu molekuły niezbędne do życia. Gazowa planeta, rozmiarami przewyższająca Jowisza,obraca się wokół gwiazdy oddalonej od Ziemi o 150 lat świetlnych. Znajduje się w gwiazdozbiorze Jowisza.

"To już druga planeta poza naszym Układem Słonecz-
nym, na której odkryto wodę, metan i dwutlenek węgla, niezbędne dla procesów biologicznych" -
cieszy się Mark Swain z Laboratorium Napędów Odrzutowych w Pasadenie (USA).
Pierwszą Swain z kolegami odkryli w odległości 63 lat świetlnych od Ziemi.

Planeta z oznakami życia otrzymała trudną do zapamiętania nazwę HD-209458b.
Odkryto ją dzięki krążącym po orbicie teleskopom Hubble'a i Spitzera.


Czy to oni nas odwiedzają?
  • awatar Stixi: A wiec teraz wystarczy sie nam tam tylko teleportowac ;) Dobranocka:)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Stixi: mrrrrrrrr mrrrrrrrr mrrrrrr miauu lecimy w kosmiczny sen z myszkami smacznymi :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Nie marzymy o Latynosie, który uwodzi nas na rajskiej plaży. Nie śnimy nawet o seksie z Bradem Pittem (ciekawe, czy ma na to wpływ wojownicza postawa zazdrosnej o męża Angeliny Jolie?).

Kobiece erotyczne pragnienia oscylują wokół zupełnie innych rejonów. Przekonaj się, jakich.


Wyniki

sondażu, przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii nie pozostawiają cienia wątpliwości: marzenia kobiet są naprawdę perwersyjne.2000 pań postanowiło podzielić się ze światem swoimi najskrytszymi myślami. Oto, co chodzi po głowach mieszkanek Wysp Brytyjskich (przypomnijmy - często
podejrzewanych o to, że są zimnymi rybami...):

1. Zabawa

rodem z filmu "Absolwent", czyli pani Robinson z prawiczkiem

2. Posiadanie mężczyzny - niewolnika

3. Być porwaną przez nieznajomego przystojniaka

4. Udawania call-girl z liceum

5. Igraszki lesbijskie

6. Trójkąt z dwoma facetami

7. Udział w orgii

8. Seks na tropikalnej plaży

9. Seks w samolocie

10.Seks w miejscu publicznym


SONDA
Czy wprowadzasz swoje fantazje erotyczne w czyn?
54 %  Staram się, ale nie zawsze mam możliwości
15 %  Zawsze - udaje mi się to!
31 %  Nie, nie mam tyle śmiałości

   
Sondaż przeprowadził producent żelu pod prysznic, ale naszym zdaniem mówi on wiele o naturze kobiet Przypuszczamy, że gdyby pytanie o najskrytszą
fantazję zadał paniom naukowiec, odpowiedzi nie byłyby aż tak spontaniczne.

Uważamy poza tym, że Polki aż tak bardzo nie różnią się w swoich gorących marzeniach od Brytyjek. No, może w świetle ostatnich wydarzeń można by było do tej listy dodać punkt: "Seks z agentem Tomkiem".

dziennik.pl
Pokaż wszystkie (7) ›