Wpisy użytkownika Nortus & Potworna spółka z dnia 21 października 2009

Liczba wpisów: 18

nortus
 
  • awatar gość: dzień dobry
  • awatar badyl.: Dzień dobry kochanie. :* Słonecznego dnia.
  • awatar Pepper: Dzień dobry :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 
Oczywiście w Norwegii.
Urząd Podatkowy opublikował dzisiaj w nocy dane z PITów norweskich za rok 2008.

Każdy może sobie sprawdzić ile ktoś zarobił, ile zapłacił podatków.

I dodatkowe informacje, ciekawostki.

Mój kuzyn ze swojego podatku sfinansował:

-0,99 m2 dwupasmówki kolejowej po Jaeren
-50 dni pobytu chorych w Szpitalu Uniwersyteckim
-koszt utrzymania helikoptera ratunkowego Sea King z eskadry 330 przez 3,01 godziny w powietrzu.

Zapłacił podatku około 7% w stosunku do dochodu
mimo, że nominalnie podatek wyniósł 42% - ale inwestycje są odliczane od podatku i państwo zwraca część kredytu na dom. Jak widać dużą część.

Średni dochód brutto w komunie wynosi 235.795 nok
Średni podatek w komunie wynosi 81.865 nok
Liczba podatników w komunie 8.743 osób
Liczba milionerów w komunie 591 osób
 

nortus
 

Prezydent Szczecina ma już dosyć obrażania jego i jego rodziny. I nie chodzi tu o grzeczne słowa, ale wyzwiska z których złodziej jest chyba najbardziej kulturalnym określeniem.
Tych na k, ch, d, m, i kilka innych nie muszę mówić że jest pełno.

Oczywiście każdy ma prawo do krytykowania, zwłaszcza władzę. Ale krytyka z wyzwiska to jednak
różnica. Zresztą każdy kto zaglądał na lokalne forum GW mógł się przekonać jaka kultura w tym mieście panuje. O czym też już pisałem.

W każdym razie Krzystek powiedział dość i złożył do prokuratury o obrazę dobrego imienia.
I prokuratura ściągnęła dane IP komputerów naj-
większych wyzywaczy i wzywa ich na przesłuchania.

I tu wychodzą ciekawe kwiatki, które każdy mógł poznać czytując wpisu na forum.
Największe wyzwiska i kulturalne inaczej słowa padają z komputerów ... pewnej partii politycznej.
Chyba nie muszę mówić z której. Nie jej jednej, ale najwięksi wyzywający to właśnie pracownicy tej partii. Prezydent miasta jest z PO.

Oczywiście wielkie larum podnieśli, że to ograniczanie swobody, wolności słowa, cenzura itd.
  • awatar gość: kartofel? :d :d :d :*
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Wadera: mów po polsku bo się obrazi i unię rozsadzi: ziemniak. :*
  • awatar gość: @Nortus & Xylia: ja ja gut :d :d :d już się boję podpisano:małpa w czerwonym :d :*
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Ludzie władzy nie zarabiają tak dużo, jak mogłoby się wydawać. Ale też poza comiesięcznymi wpływami przysługuje im wiele przywilejów opłacanych przez
podatników - czytamy w "Polityce".

Zasadnicza pensja prezydenta wynosi 12.365,22 zł. Do tego Lech Kaczyński ma dodatki:funkcyjny - 5.299,38zł i za wysługę lat. W sumie głowie
państwa płacimy miesięcznie 20.137,64 gr brutto.

Ile zarabia marszałek sejmu? Druga w porządku konstytucyjnym osoba w państwie dostaje miesięcznie 15 049,90 zł. Z kolei pensja premiera
znajduje się pośrodku - Donald Tusk otrzymuje 16 700 zł. Ma też więcej wydatków bieżących.

Najmniej zarabiają posłowie. Ich miesięczna pensja wynosi 9892,33 gr brutto. Dostają też dodatki za pracę w komisjach. Do tego dochodzą jeszcze pieniądze otrzymywane z tytułu wykonywa-
nia mandatu posła - 2473 zł miesięcznie.

"Polityka" dodaje, że prezydent nie musi płacić rachunków za wodę, prąd czy telefon w Pałacu Prezydenckim. Po skończonej kadencji Lech Kaczyński będzie otrzymywał od państwa dożywotnia pensję - połowę zasadniczego wynagrodzenia
głowy państwa.

Premier mieszka w willi przy ulicy Parkowej w Warszawie. Jego rachunki również płacą podatnicy. Ale za mieszkanie w Sopocie, gdzie mieszka żona i
córka Tuska, płaci już on sam z własnej kieszeni.

A gdzie mieszkają posłowie?Mają do wyboru osiedle na warszawskiej Sadybie lub hotel poselski. Miesięczne zakwaterowanie w tym ostatnim wynosi 2200 zł.
Są też tacy, którzy wolą wynająć mieszkanie. Rocznie na noclegi poza miejscem zamieszkania posłowie dostają 7600 zł.

Oprócz tego dochodzą koszty związane z podróżami. Po stołecznych ulicach kursuje kilka sejmowych samochodów. Osobistego kierowcę ma prezydent,
premier i ministrowie. Parlamentarzyści nie płaca za taksówki, a także przejazdy komunikacją miejską, pociągami oraz służbowe loty.

"Polityka" podaje, że ludzie władzy często nie płacą też za jedzenie i alkohol. Podatnicy sponsorują m.in. obiady służbowe premiera, prezydenta i ministrów w resortowych stołówkach oraz alkohol przeznaczony "dla gości".
 

nortus
 
A tylko cienki cień pokazujesz.

Wyłaź zza chmur wreszcie.

Bo naślę na ciebie takich dwóch od księżyca i będzie ci wstyd. Zobaczysz.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Niekonwencjonalne przeprosiny "Super Expressu"

"Super Express" (Murator SA) zamieścił wczoraj nakazane przez sąd przeprosiny. Co prawda zajmują one połowę strony, ale ich treść to zaledwie
jedna linijka drobnego druku.

Na 16. stronie wczorajszego wydania dziennika, czcionką mniejszą od zarezerwowanej dla materiałów
dziennikarskich, wydrukowano przeprosiny: "Zarząd
spółki Media Express Sp. z o.o. przeprasza Panią Małgorzatę Kożuchowską za naruszenie jej dóbr osobistych w gazecie >Super Express< z dnia 27 lipca 2006 r.".

Przeprosiny to wynik procesu sądowego wygranego przez aktorkę Małgorzatę Kożuchowską, która wytoczyła go wydawcy "SE" za publikację jej
zdjęć topless z plaży w Grecji. Przeprosiny umieszczono w ramce zajmującej połowę strony.
Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny "SE", wyjaśnia: - Forma przeprosin jest zgodna z zapisami wyroku. Ten wskazywał wyraźnie, jaką powierzchnię powinny one zajmować i jaka powinna być ich treść. Nakazywał także, by przeprosiny były umieszczone w ramce i przy użyciu pogrubionej
czcionki, przy czym nie precyzował, jaka powinna być jej wielkość.Każdy z tych punktów skrupulatnie
wypełniliśmy.

- Formalnie przeprosiny zostały zamieszczone, więc moim zdaniem Kożuchowska nie może dochodzić teraz swoich praw - uważa adwokat Jerzy Naumann,
specjalista od prawa prasowego.


To jak kiedyś pisał sprawy sądowe Redaktor Urban w Kulisach.
Pokłóciły się sąsiadki i jedna powiedziała o drugiej, że fiutami facetów których ona przyjmuje u siebie w domu można wybudować ulicę jak Marszałkowska.
W sądzie przegrała i sąd nakazał jej opublikowanie
przeprosin. Więc ta napisała na kartce A4 i wywiesiła na klatce oświadczenie:
Przepraszam p. Kowalską, że powiedziałam że członkami męskimi gości,którzy przychodzą do niej do domu można wybudować ul. Marszałkowską.
(mniej więcej, to było dawno temu).
Przeprosiła? Przeprosiła, a że jeszcze raz potwierdziła to co mówiła wcześnie i teraz wszyscy
mogą to jeszcze sobie przeczytać na klatce.
Od tamtej pory sądy określały już tekst przeprosin
jakie miały być publikowane.
  • awatar Bąbolada: Widziałam wlasnie te przeprosiny, gdyby nie okulary, to chyba bym je przeoczyła:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

W ten weekend Nicolas Cage oferuje do sprzedaży Midford zamku, niedaleko Bath w Wielkiej Brytanii

Chociaż nigdy nie mieszkał w zabytkowym zamku, był w renowacji, sprzedał go po okazyjnej cenie tylko 3 miliony dolarów.



W sumie fajna oferta, i faktycznie niezbyt droga.
Lubię zamki, historię i odkrywanie. Może sobie kupię jako rezydencję na wypady po moczarach.
Muszę się zastanowić.
  • awatar gość: ja bym chciala tam mieszkac :D
  • awatar Nortus & Potworna spółka: to jest nas dwoje już :D zapraszam :* miał też jakiś zamek w Bawarii ale go sprzedał w kwietniu, przeoczyłem cholerka :D
  • awatar geekon: Informacja jest nie do końca prawdziwa. Cena zamku wynosi 3.5 mln funtów, a więc ok. 16 mln złotych pieniędzy - to i tak tanio, wille w Konstancinie są nieraz droższe.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

a teraz to ja mam cię gdzieś. teraz się robi obiadek a nie spacery nad rzeką.

Cholera miała być biała kiełbaska a tu okazało się, że rybencja szykuje się na stół.
No i rybki mają pierwszeństwo.Jak dzieci i kobitki
Pokaż wszystkie (7) ›
 

nortus
 

Rodzina Lukaschewskich jest właścicielem gospo-
darstwa w Kanigowie, które zostawiła w Polsce, wyjeżdżając na stałe do Niemiec 26 lat temu. Sąd Okręgowy uznał, że polska rodzina, które tam zamieszkała po nich, wcale nie nabyła praw do posiadłości przez zasiedzenie.

W ten sposób olsztyński Sąd Okręgowy uchylił wyrok, jaki zapadł w niższej instancji, w sądzie rejonowym w Nidzicy. Wtedy sędziowie uznali, że prawowitym właścicielem gospodarstwa w Kanigowie jest Kazimierz Smoliński, który przejął je przez zasiedzenie w dobrej wierze.

Smoliński zamieszkał tam w 1983 roku. Poprzedni mieszkańcy, rodzina Lukaschewskich, wyjechali niedługo wcześniej na stałe do Niemiec. Dziś Sąd Okręgowy uznał, że w przejęcie gospodarstwa nie odbyło w dobrej wierze. A Lukaschewscy wciąż widnieją w księgach wieczystych jako właściciele.

Sprawa trafiła do sądu,gdy po latach Lukaschewscy zażądali zwrotu gospodarstwa. Rodzina Smolińskich złożyła wtedy do sądu wniosek o zasiedzenie.

---
No i zaraz będzie wojna obrońców polszczyzny.
Tylko nikt nie zwróci uwagi na podstawowy fakt.

*Lukaschewscy wciąż widnieją w księgach wieczystych jako właściciele*

i nie ma gadania.

Co w księdze wieczystej jest święte.
Dlaczego Smoliński nie dokonał zmiany w księdze wieczystej? Teraz ma konsekwencje.
Podobno Polska chce być państwem prawa więc ponosi
tego konsekwencje.
Jeżeli zawinił jakiś urząd Smoliński powinien podać go do sądu i zażądać odszkodowania. Tylko że w Polsce urzędnik nie ponosi żadnej odpowie-
dzialności więc odszkodowanie wypłaci Skarb Państwa.
To skutki lekkomyślności naszych urzędoli.
A teraz będzie płacz obrońców polskości.
Rozumiem, że Smoliński uzna to za krzywdę, i słusznie, ale trzeba było zrobić porządek w księgach - minęło już 20 lat wolnej Polski, więc nie może zwalać na komunę.
Sąd ma przestrzegać prawa a nie interesów narodowych - jak wzywał pewien prawnik z pałacu.
  • awatar madleine: Niestety Polacy bywają bardzo lekkomyślni i niedbali jeśli chodzi o tzw robotę papierkową. Gdyby panu Smolińskienu dach walił się na głowę, to z pewnością szybko by się tym zajął. Ale księga wieczysta? Przecież nie zając, nie ucieknie. A że właścicielami gruntu są mieszkańcy Niemiec, zaraz polscy nacjonaliści podniosą głos
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @madleine: chociaż ci Niemcy są tacy Niemcy jak ja Marsjanin. Wyjechali bo tam mieli kasę większą, nawet nazwisko jest polskie tylko inaczej napisane. ale to nie ważne, zapis w księdze jest święty. Kilka lat temu (3-4 lata) były głosy, że urzędy mają przejrzeć księgi wieczyste i wprowadzić zmiany. Ale ktoś się tym przejął, nie. I oto skutki mamy.
  • awatar madleine: No właśnie. Błędy urzędowe poprzedniej epoki długo jeszcze będą o sobie przypominać. To zabawne, oglądam na polsacie serial pt Pierwsza Miłość. I tam właśnie wprowadzili podobny wątek. Niemcy, w serialu rodowici,nie jak Ci z twojego przykładu, chcą odzyskać kamienicę we Wrocławiu, którą jej przedwojenny niemiecki właściciel zapisał im w testamencie. I mieliby pewnie niewielkie szanse, gdyby nie fakt właśnie, że w księgach wieczystych jako jedyny właściciel figuruje tenże Niemiec. I choć lokatorzy wykupili w kamienicy mieszkania na własność od miasta, w księgach o mieście jako właścicielu nie ma najmniejszej wzmianki. Skoro nawet niezbyt ambitne seriale biorą się za ten temat, znaczy to, że takie sytuacje nie są w Polsce rzadkością
Pokaż wszystkie (9) ›
 

nortus
 
Tak obserwując wpisy na innych blogach i zamiesz-
czane fotki ich właścicieli dochodzę do wniosku, że generalnie tylko mieszkańcy wsi i małych miasteczek umieszczają swoje fotki w necie.

Skąd takie u nich parcie na szkło? Tacy niedowartościowani są?

Rzadko się spotyka by mieszkańcy miast i dużych miast pokazywali swoje fotki w necie.
Są oczywiście wyjątki od reguły.
I najczęściej są to dziewczynki. A później dziwimy się, że tyle pedofilii  kwitnie w okół.

Przynajmniej podają, że to ich fotki i ich znajomych i podają miejsce zamieszkania jako wsie i miasteczka w swoich danych. Często wiek podawany 12-15 lat. I trochę z grupy 40+ (!)

Jakoś dziwne dla mnie to.

Można by przeprowadzić ciekawe badania socjologiczne.
  • awatar Książę Atryda: niewiem jak ci to wyszło bo ja natrafiam na takich i takich w równych proporcjach.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Taumaturg: to taka obserwacja, nie biorę pod uwagę tych piękności z naszej klasy czy fotki. bo to zdjęcia pokazywane tutaj dla pośmiewiska. ale pisałem o tych co swoje fotki załączają.
  • awatar Książę Atryda: wlasciwie to masz nawet racje...prawie wszyscy pingerowicze ktorych moge wskazac jako dodający swoje zdjecia(autentyki) to nastoletni mieszkancy przedmiesc. Ale jest takze osoba okolo 30...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
7,5 tysiąca funtów (ok.34,5 tys.zł) musi zapłacić polski kierowca ciężarówki, który dwukrotnie został zatrzymany za jazdę przeładowanym samochodem – czytamy w serwisie MojaWyspa.co.uk.

To rekordowo wysoka grzywna w historii hrabstwa Kent. 36-letni Józef J. pojawił się dziś w sądzie w Sevenoaks, gdzie ukarano go grzywną w wysokości 7,5 tysiąca funtów. Polak musi także zapłacić 85 funtów tytułem kosztów sądowych.
– To bez wątpienia najwyższa grzywna o jakiej słyszałem, jeśli chodzi o ten rodzaj przestępstwa – mówi Jim Walker z policji hrabstwa Kent.

Polak po raz pierwszy został zatrzymany przez policję na trasie M20 w rejonie Aylesford. Było to 24 czerwca tego roku. Prowadzona przez niego ciężarówka była w bardzo dużym stopniu przełado-
wana. Dopuszczalna ładowność została przekroczona o 85%. Groziło to bardzo poważnym wypadkiem. Józef J. został ukarany grzywną w wysokości 300 funtów, jednak nie minęły trzy miesiące, gdy Polak ponownie wpadł w ręce policji i znowu okazało się, że tir jest przeładowany – podaje serwis kentnews.co.uk.


- "Ten kierowca wykazał się brakiem poszanowania prawa nie tylko w swoim kraju,ale także na naszych drogach,co w ogromnym stopniu zagrażało bezpieczeństwu naszych kierowców" .

Taki przeładowany samochód to praktycznie pewny wypadek– mówi policjant. – A podwójne popełnienie tego samego wykroczenia to znak, że ten człowiek nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów, stąd pewnie tak wysoka grzywna przyznana przed sąd.


Kiedy u nas wreszcie sądy będą karały przełado-
wane TIRy i ciężarówki?
Przecież to głównie zniszczone drogi, a my narzekamy że są takie jakie są. A jakie mają być
jak jeżdżą tak przeładowane wozy.
Pomijam już bezpieczeństwo, czy niebezpieczeństwo.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Seandvaenti: on dostał karę za lekceważenie przepisów i kary. Podobne mandaty są w Norwegii - w zależności od zarobków. Tylko tam się nie udaje, że zarabia 1000 plus pod stołem. wszędzie się kombinuje ale nie na taką skalę jak w Polsce.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Seandvaenti: w Norwegii policja zatrzymała kiedyś mojego kuzyna tam mieszkającego. taka normalna kontrola, nie za złamanie przepisy. pan policjant wziął prawo jazdy, wystukał w komputerek i powiedział, spytał się o potwierdzenie, gdzie mieszka, gdzie pracuje, ile zarabia (no info jawne, właśnie opublikowali dane za 2008r w necie) że ma kredyt i inne pierdoły. mają wgląd we wszystkie dane jakie ma jakikolwiek urząd. i to jest właśnie państwo prawa, nie wykorzystywane przeciwko obywatelowi, jak w PL często, ale żeby nie było możliwości ich oszukiwania. co prawda z tym publikowaniem zarobków to uważam za przesadę, zwłaszcza podawanie wielkości majątku. ale to walka z korupcją, skuteczna.
  • awatar gość: wy tak nie zwalajcie wszystko na tiry bo kto dowiezie asfalt na drogę tiry połowę towaru one doworzą ale co zrobić jak tak mało płacą za transport
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 
  • awatar Amy Blue Rose: To pierwsze foto kojarzy mi się z Suomi(ta przepiękna zorza polarna ^^)
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @FinnishQueen: to akurat hotel na Spitsbergenie, ale to blisko
  • awatar Pepper: najpiękniejsze zorze widziałam w Kanadzie, to norweskie też są piękne. Kiedys nawet w Oslo miałam okazje się jednej przyglądać :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Po raz pierwszy straż miejska w Szczecinie wysta-
wiła najwyższy mandat za palenie na przystanku. 500 złotych.

Interwencji towarzyszyły niecodzienne okoliczności
Strażniczka dostała brawa od pasażerów

Straż miejska wystawia już pierwsze mandaty za palenie na przystankach.

Wszystko zaczęło się we wtorek ok. godz. 16.50 na Bramie Portowej w Szczecinie. Damsko-męski patrol strażników zauważył palącego na przystanku
tramwajowym młodego mężczyznę.

W strefie oznaczonej jako wolna od dymu w najlep-
sze popalał sobie papieroska - mówi mł. insp. Joanna Wojtach ze straży miejskiej w Szczecinie.

Strażnicy zwrócili mu uwagę, ze łamie prawo. I zaczęło się. Palacz zareagował bardzo agresywnie.

- Nieadekwatnie i irracjonalnie do popełnionego przezeń wykroczenia - dodaje Wojtach.

Jeszcze bardziej zdenerwował się, gdy strażnicy poprosili go o przedstawieni się lub pokazanie dokumentów. Odmówił, dodając od siebie stek przekleństw i obsceniczne gesty.

Katalog popełnianych wykroczeń przez tego młodego mężczyznę rósł w tempie zastraszającym: palenie w miejscu objętym ustawowym zakazem, używanie słów
uważanych powszechnie za wulgarne i nieprzyzwo-
ite, zaśmiecanie drogi publicznej, nieudzielenie funkcjonariuszowi publicznemu, wiadomości lub
dokumentów co do tożsamości, bardzo agresywne zachowanie wobec funkcjonariuszy, wykonywanie obraźliwych gestów - wylicza insp. Wojtach.

Gdy agresja przerodziła się w furię, strażnicy postanowili skorzystać z innych swoich uprawnień. Szybko ubezwłasnowolnili agresora i założyli mu
kajdanki. Obezwładnieniem zajęła się strażniczka miejska. I za swoją akcję z partnerem z patrolu dostała gromkie brawa od przyglądających się sytuacji pasażerów tramwaju.

34-letni palacz trafił na komisariat przy ul. Kaszubskiej. Dopiero tam podał swoje dane. Ten papieros będzie chyba najdroższym papierosem wypalonym przez niego. Strażnicy ukarali go mandatem karnym w wysokości 500 złotych.


I bardzo dobrze. Chamstwo z petem w gębie.
 

nortus
 

Listy gniły w skrzynce,bo listonosz nie opróżniał jej przez rok. Jeden z adresatów w tym czasie... odszedł z tego świata


Gdyby nie to, że poczta przyznaje się do winy i przeprasza mieszkańców, w historię trudno byłoby uwierzyć.Bo nigdy nie ustalono dlaczego listonosz
tak się zachował. Pytany przez mieszkańców zapewniał, że listy wybiera na bieżąco.


- Od dwóch lat pani Stanisława Szczuko pisała listy do rodziny. Żaden nie doszedł. - Przykro mi, bo część adresatów już nie żyje i może myśleli, że o nich zapomniałam - mówi.

Listonosz został ukarany i przeniesiony do sąsiedniej miejscowości.

W skrzynce było około stu niewysłanych listów, również dokumenty.
Korespondencji było tak dużo, że wypełniła całą skrzynkę, a niektóre kartki spleśniały od wilgoci.

Rzędziny to niewielka miejscowość w gminie Dobra Szczecińska. Czerwona skrzynka należąca do Poczty Polskiej jest tu tylko jedna. Stoi w centrum
wsi. Część mieszkańców z niej korzystała. Tak jak pani Stanisława Szczuko.
Wśród nieodebranej korespondencji znalazła 46 swoich listów. Niektóre były z opłatkiem, który wysyłała na Boże Narodzenie. Listy pisała do rodziny w Polsce,Niemczech, na Litwie i Białorusi.

Listy nie były odbierane od dwóch lat. Początkowo nic nie podejrzewaliśmy. Tknęło mnie dopiero gdy, rodzina z Niemiec zapytała dlaczego do nich już nie piszę. - opowiada pani Stanisława.

W tym czasie listonoszem w Rzędzinach był pan Wiesław. We wsi pracował od kilku lat. Mieszkańcy twierdzą, że niechętnie odbierał korespondencję z
domów, choć miał taki obowiązek. Prosił, aby wrzucać ją do skrzynki.

W skrzynce były także dokumenty zgubione przez jednego z mieszkańców wsi. Ktoś je znalazł i włożył do skrzynki, licząc, że listonosz je odda. Nie oddał, a adresat zmarł.


Zdesperowani mieszkańcy zawiadomili władze poczty
Okazało się, że listy ciągle są w skrzynce. Niedawno komisyjnie ją otwarto.

- Na podstawie przeprowadzonego postępowania potwierdzono, że skrzynka nadawcza rzeczywiście nie była opróżniana od około października 2008 Sytuacja ta była wynikiem zaniedbania w wykonywa-
niu obowiązków służbowych przez listonosza - przyznał Leszek Duklanowski, szef szczecińskiego oddziału poczty.

Twierdzi,że wobec pana Wiesława zostały wyciągnię-
te surowe konsekwencje służbowe. Reprymenda spot-
kała też naczelnika urzędu pocztowego w Dobrej.

- Naczelnik został zobowiązany do szczegółowego przeglądu wszystkich skrzynek nadawczych znajdu-jących się w obszarze doręczeń tej placówki oraz
do rzetelnego prowadzenia kontroli opróżniania skrzynek - napisał do mieszańców dyr. Duklanowski.

Miesiąc temu obiecał, że skrzynka uszkodzona po komisyjnym otwarciu będzie naprawiona. Ale do wczoraj nie była. Mieszkańcy nie chcą już z niej
korzystać.

Trochę się zraziliśmy. Ja wożę listy bezpośrednio na pocztę w Dobrej -radzi sołtys Rzędzin.

We wsi jest już nowy listonosz. Pan Wiesław roznosi listy w sąsiedniej miejscowości.


---
Takiego "pracownika" powinni wywalić na zbity pysk i trzymiesięczne pobory zabrać.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Hmmm, po raz pierwszy kupiłem coś w sklepie internetowym w Norwegii będąc w Polsce. Z dostawą do Polski a nie w Norwegii.

Ciekawe kiedy dostanę przesyłkę i czy ją dostanę - dzięki poczcie polskiej.

Koszty przesłania niższe niż zakupy np. w Krakowie
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Od dziś w Norwegii można sprawdzić, ile kto zarobił w roku 2008. Jawne są dochód, majątek i wysokość zapłaconego w skali rocznej podatku.

Sąsiad chwali się,że pracuje na wysokim stanowisku
w renomowanej firmie i świetnie zarabia, a starym Cinquecento jeździ tylko z sentymentu? W Norwegii można sprawdzić, czy faktycznie zarabia tyle, że stać by go było na Mercedesa.

Jak co roku, miedzy innymi na stronie www.skatt.budstikka.no można sprawdzić, jakimi pieniędzmi obracał w zeszłym roku znajomy, szef albo gwiazda filmowa.

W wyszukiwarkę wystarczy wpisać nazwisko oraz okręg, w którym dana osoba mieszka, by zobaczyć listę podatników o takich personaliach. Można też przejrzeć listę 50 osób,które w roku 2008 zaro-
biły w Norwegii najwięcej lub tych, które musiały zapłacić największy podatek, a także porównać siebie i innych do średniej krajowej.

Publikować, czy nie?

Dla przykładu dwudziestotrzyletni Alexander Rybak zamieszkały w gminie Nesodden w roku 2008 zanoto-
wał dochód w wysokości 112 579 koron czyli w przeliczeniu według dzisiejszego kursu 55 929 zł. To bardzo niewiele, biorąc pod uwagę, że z wyliczeń podanych na stronie www.nrk.no wynika, iż przeciętny mężczyzna w 2008 zadeklarował dochód
wynoszący w przeliczeniu 138 739 złotych, zaś przeciętna kobieta - 89 330 złotych.

Powyżej średniej zarobił w 2008 roku norweski premier, w przeliczeniu aż 566 698 zł. Dobrze wiodło się też pisarzowi Jo Nesbø, który zadekla-
rował dochód w wysokości 3 822 281 złotych. Z publikowanych danych o zarobkach nie dowiemy się, co kto ze swoimi pieniędzmi zrobił, to wymaga osobnego"śledztwa",które w przypadku osób publicz-
nych bardzo trudne nie jest,bowiem norweska prasa publikuje wiele danych dotyczących finansów. Na przykład Nesbø większość swojego zeszłorocznego dochodu z nowej książki przeznaczył na walkę z analfabetyzmem w krajach trzeciego świata.

Publikowanie danych o zarobkach wciąż budzi w Norwegii kontrowersje, choć jak powiedział premier
Jens Stoltenberg dla dziennika "Adresseavisen": "publikowanie tych danych ma w Norwegii długą i dobrą tradycję". Partia Postępu (FRP) i jej liderka Siv Jensen uważają z kolei, że należy dążyć do zmian w prawie pozwalającym na publikację
Zdaniem Jensen ta "tradycja" przyczynia się do wzrostu poziomu kradzieży i przestępczości zorga-nizowanej. Wielu Norwegów traktuje sprawdzanie danych o zarobkach jak dobrą zabawę (można się przekonać, kto w miasteczku zarabia najwięcej), nie myśląc o tym, iż dla niektórych ta publikacja staje się źródłem cierpienia. Jensen powiedziała na łamach prasy,że są w Norwegii dzieci wyśmiewane
przez rówieśników, bowiem ich rodzice mają niskie dochody.

W ankiecie przeprowadzonej dzisiaj przez portal informacyjny adressa.no 62% uczestników opowie-działo się przeciw publikowaniu danych o zarobkach, zaś 28% uznało je za dobry pomysł.

Przeciwnicy

Anders Jensen pochodzący z małej miejscowości w Nord Trøndelag jest przeciwnikiem jawności danych o zarobkach.

- Życie w małej miejscowości po publikacji tych danych staje się na jakiś czas nie do zniesienia. Sąsiad potrafi wypomnieć, że dajesz za mały datek na lokalny klub sportowy,chociaż "wszyscy wiedzą"
iż stać cię na więcej – mówi. – Możesz dostać spadek po rodzicach, a znajomy mający problemy z własnym życiem będzie rozpowiadał, że pewnie robisz nielegalne interesy, bo skąd taki majątek przy zarobkach pracownika stacji benzynowej? Moim zdaniem, dokąd człowiek jest uczciwy, jego przychody są wyłącznie jego sprawą i nic nikomu do tego.

Przeciwnicy jawności danych o zarobkach przekonują
iż szczególnie dla ludzi o niskich dochodach publikacja bywa krępująca. Jeśli miałeś gorszy rok,to na pewno ostatnią rzeczą,jakiej pragniesz, jest opowiadanie o tym całemu miastu.

Zwolennicy

Ci, którym jawność danych o dochodach się podoba, argumentują, iż tylko ludzie nieuczciwi mają w tej sprawie coś do ukrycia. Rozmowy o zarobkach rzadko kogokolwiek ranią, bowiem nie toczy się ich publicznie. Jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć za pośrednictwem strony internetowej do kieszeni sąsiada, to nie czyni z tego przedmiotu debaty publicznej. 21 października Norwegowie nie odwiedzają się celowo, po to by omówić, kto i dlaczego w roku poprzednim zarobił daną sumę. Zdaniem zwolenników publikacji danych o zarobkach
głośne komentowanie wysokości czyichś dochodów nie jest rozrywką narodową. Jawność danych ma w zamierzeniu służyć przejrzystości i gwarantować uczciwość podatkową obywateli.

Polacy na to…

Podzielone opinie panują także wśród mieszkają-
cych w Norwegii Polaków. Większość deklaruje, że nie ma zamiaru sprawdzać dochodów znajomych. W Polsce nie ma takiego zwyczaju, pytanie o zarobki nie leży w dobrym tonie – argumentują Polacy. Niektórzy twierdzą natomiast, że jawność dochodów jest bardzo pożyteczna. W Norwegii trudniej niż w Polsce ukryć dochody, wykręcać się od płacenia podatku i zarabiać miliony na podejrzanych interesach.

- Nie wchodzę na strony ze skattelister – mówi Barbara z Trondheim. – Dzięki temu, że dowiem się, ile zarobiła koleżanka z pracy, mnie pieniędzy nie przybędzie. Mogę tylko ewentualnie popaść w przygnębienie widząc, że zarabiam poniżej średniej norweskiej – śmieje się.

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad
  • awatar Pepper: Ja akurat nie mam zdania na ten temat. Jest jak jest. Przyznam się jednak, że patrzę z ciekawosci na rodzinkę :D Wiem, ciekawosć to... *g*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nortus
 

Lepper, Chojarska i Beger - tych ludzi już nie zobaczymy w Sejmie i Senacie.

Dzięki Ci panie - kryminaliście precz z polityki
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

Spokojnych snów ... aż do rana :D

Niech śnieg będzie z nimi a z nami słońca blask